Dodaj do ulubionych

Czerwiec 2004 - część V

30.10.06, 15:00
"Marzę o kimś,kto śmiałby się ze mną,
o kimś, kto dzieliłby ze mną smutek,
o kimś, kto mnie pocieszy i czasem,
bez cienia wątpliwości, pochwali wnikliwość moich sądów".

Robert Burns

Nic więcej nie będę dodawaćsmile Zapraszam do pisania i zgłębiania naszej
przyjaźnismile


--
Pozdrawiamy
Iwona & Szymuś (ur. 24/06/04) & Magdalenka (25.09.06)Kraków
Mój syn - Szymon
Obserwuj wątek
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.06, 15:13
      Cześć
      Udało mi się na chwilkę wpaść do domu. Rany, co zastałam...Mama wczoraj
      pojechała i mąż ma urlop. W sumie ładnie sobie radzi, nie mogę powiedzieć
      ale....Szymek wygląda jakby stoczył z kimś walkę - buzia podrapana, nogi w
      siniakach. Mąż stwierdził że to efekt wczorajszego spaceru i zabaw z kijami. No
      szok!!!

      W szpitalu bez zmian. Badania typu dno oka, rtg płuc są dobre. Nadal tylko
      problem z krwią. W ciągu ostatniej doby Hb spadło z 7.3 na 7.2 więc niewiele
      (dla przykładu z piątku na sobotę spadło z 8.6 na 7.3). Mam nadzieję że w końcu
      się to unormuje. Jutro jedziemy do Prokocimia na konsultacje z hematologami. Po
      wstępnych rozmowach z nimi wynika że należy po prostu czekać aż szpik zacznie
      sam podejmować pracę.

      Najgorzej jest w szpitalu wieczorem. Wtedy mam totalnego doła, depresję i
      wszytko co tylko możliwe. Straszne jest słyszeć płacz dzieci starszych
      zabieranych do zabiegówki. One wiedzą że będą kłute i strasznie się boją.
      Cieszę się że Madzia nie będzie tego pamiętała. dziś przyszedłrano do mnie
      ksiądz, mówił o wierze i cierpliwości i modlitwie. Trochę lżej mi się zrobiło
      bo ostatnio modlitwa była ostatnią rzeczą na jaką miałam ochotę. Powiem
      szczerze, byłam zła na Boga za to całe cierpienie. Nie wiem jeszcze po co nam
      to było dane ale myślę że z czasem uda mi się jakoś to wszystko ogarnąć. Nie
      pogodziłam się jeszcze z sytuacją, nadal czuje gniew, złość, jestem wewnętrznie
      rozdarta między domem a szpitalem....

      Szymon bardzo się zmienia. Widzę jak dorasta, staje się mądrzejszy i pogodzony
      z sytuacją. Już nie wpada tak często w gniew, chętnie ze mną rozmawia przez
      telefon opowiadając mi naprawdę wszystko co robił, gdzie był, z kim się bawił.
      Zrobił się też bardziej samodzielny.

      Buziaki i do następnego....
      --
      Pozdrawiamy
      Iwona & Szymuś (ur. 24/06/04) & Magdalenka (25.09.06)Kraków
      Mój syn - Szymon
      • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.06, 17:27
        Ivonko- dzięki za nowy wątek. Już się tu przenoszę szybciutko...

        Jestem skonana po pracy i nie mam siły się odzywać (szykują mi się zmiany w
        pracy i chyba na gorsze to się zdołowałam).

        Pozdrawiamy serdecznie mimo lodowatego dnia
        --
        ``````Kasia&Julka````````
        • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.06, 20:54
          I ja się wreszcie zebrałam na skrobnięcie..............

          Wiem wreszcie co to za zaraza nas nękała. Mykoplazma pneumonia .
          www.grabieniec.pl/pokaz_artykul.php?id_artykulu=823
          potwierdziły to badania zrobione w sanepidzie. Najgorzej mnie wqr*** fakt , ze
          ewidentnie się Julka tym nadkaziła w szpitalu Kolejny raz się pójscie do
          szpitala czkawką odbija.

          Mnie zeszła adrenalina i stres i teraz cholerstwo mnie sie czepneło. Zaczełam
          wczoraj bac antybiotyk .........

          mnie to sie juz nawet qrna do kompa nie chce pochodzic i znowu
          smucić.............. Wczoraj w piątej dobie brania trzeciego antybiotyku Zucha
          dostała 38 stopni gorączki. Dziś od rana latałam obiłam badania i znów do
          lekarza. Rozwineła się tym razem angina................ ja ie wiem jak to jest
          możliwe przy takim obstawieniu lekami nio ale jednak.......... dostała następny
          Q*^&%%&% mocniejszy jeszcze nio i zobaczymy jak nie zadziała to jutro jedziemy
          na zastzryki albo bedzie miała podawaną kobyłę dożylnie.................

          Iwonko trzymaj się a jak chcesz pogadac to dzwoń!!!!!


          Aniazm super że się pokazałaś u nassmile))) Antek strasznie zmężniałsmile))
          Popodglądałam sobie troche Wasze zdjątkasmile)))
          Ja mam obie astmatyczki więc jużtrochę doświadczenia mam. Gdzie do alergologa
          chodzisz???? Jakby co to mogę Ci polecić moją , jest rewelacyjnasmile))


          --
          Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
          GG8987321
          Zuzełka perełka
          • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.06, 21:02
            Mam nadzieję, że ta część będzie bardziej optymistyczna i przywiej mamy
            zarónowno nowe jak i te stare bywalczynie.
            A i dzieciaczków w naszym gronie przybywasmile
            Ja ostatnio chodzę na rzęsach z niewyspania ale to przez Olę. Budzi się w nocy
            przez straszną fokę i tylko mamy woła. Do Julki wstaję karmię i wracam do łóżka
            a nad ranem mąż ją przynosi. Nie jest źle. Czas szybko leci i będzie można robić
            podrzutki i się czasem dobrze wyspać.
            A najciszej w domu jest jak Ola bawi się z Julkąsmile i sobie coś tam po swojemu
            gadająsmile Są boskiesmile
            --
            Marta, Oleńka 01.06.2004, i Julka
            07.06.2006
            Nowe zdjęcia Oleńki
            • anoosia2 Re: Czerwiec 2004 - część V 30.10.06, 21:29
              Melduje się w części V smile))

              U nas nic nowego, coraz częściej wydaje mi się, że chyba przestawiamy się na
              zimowe buty i kurtke cieplejszą. Bo robi się lodowato, a mała chce siedzieć
              długo na dworze.
              NAsze przygotowania do ślubu są coraz bardziej szczegółowe, pod koniec tyodnia
              ide do krawcowej na zdjęcie miary i powoli moja kreacja będzie się szyła, bo
              materiał już mam. Zastanawiam się skoro welon mi nie pasuje, to może będe miała
              we włosach diadem taki delikatny z cyrkoniami, albo jakąś spinke z żywymi
              kwiatami, tymi co w wiązance.

              Zyczę wszystkim chorowitkom zdrówka, lepszych wyników, optymistyczniejszych.
              Mamusiom w ciąży spokoju i szczęśliwego donoszenia.
              Zastanawiałam się nad stworzeniem listy mam naszego forum i dzieciaczków, bo
              przez ostatnie pół roku nas przybyło, albo właśnie przybędzie smile
              Miłej nocy papa
              Pozdrawiamy: Ania i Oliwia(29-06-2004)
              big day
              • mmamamax Re: Czerwiec 2004 - część V 31.10.06, 07:58
                hej, meldujemy się z maksem, nam się katar przeradza w kaszel, ale póki co bez
                lekarza, zobaczymy, jutro chyba zostaniwmy w domu bo w szczecinie pogoda byle
                jaka deszcz i wiatr, anoosiu, moja kuzynka ostatnio brała ślub cywilny ale w
                kremowej sukni, mąż jest po rozwodzie więc teoretycznie9 bo ja nie rozumiem
                czemu?!?) nie przysługiwał jej welon, upięła poktręcone włosy z tyłu takie ół
                rozpuszczone i wpięłą kwiaty żywe, ja miałam welon ale kwiaty też i powiem ci
                że pięknie wyglądają eustomy- chińskie róże to się chyba nazywa, kremowe i
                pięknie się trzymają.
                ivonko trzymamy kciuki, za resztę chorowitków też i pozdrawiamysmile
                • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 31.10.06, 19:54
                  I my sie meldujemy i niestety dołączamy do zakatarzonychsad((((((( Nie wiem co
                  jutro zrobię??? Sama na placu boju zostałam i jak tu z Olką się ruszyc na
                  cmentarze? W takim stanie jej z domu nie wyprowadzęsad
                  Na dodatek dzisiaj mi komp w pracy padł!!! Nie mam pojęcia co się stało, będę
                  działać we czwartek.

                  Marto, nie mam kiedy napisać, bo koniec miesiąca i urwanie głowy. Napisz mi
                  proszę na maila, jak dużą chcesz serwetke? W wolnej chwili podeślę Ci foto, co
                  mogłabym zrobić.

                  Pozdrawiam i papa
                  --
                  AA
                  Joanna&OLA
                  MOJA OLCIA
          • aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 01.11.06, 21:12
            Hejsmile
            Kaszel Antkowi przeszedł, widać leki mu pomogły, za to jest cały czerwony na
            buźce... pewnikiem nabiał, bo dostał od babci naleśnika z białym serem ("bo na
            pewno mu nic nie będzie"...).
            Mamozuzinki - mówiłaś kiedyś, że do Falcka na Sapieżyńską chodzisz do
            alergologa, nie? Tam mamy pediatrę, a za alergologa bym musiała płacić. Za to
            mam opiekę w Enel-Medzie i tu chodzimy do dr Elżbiety Idczak-Nowickiej. Ale
            powiedz, jak Wasza dr się nazywa, sprawdzę, czy tu pezyjmuje.

            Pozdrawiam.
            --
            Ania i Antolek (07.06.2004.) Mój Antolek jest
            taki stary i będzie Starszym Bratem Stasia
            • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 01.11.06, 23:37
              Witajcie kobitkismile
              Ola niestety zakatarzona, więc siedziała w domu cały dzień. Z planów wyjazdowych
              nici. Pobiegłam rano, sama na cmentarz, biegiem do domu i siedziałyśmy bidulesad
              Co prawda nie takież znowu samotne, bo rodzinka nas tu odwiedzała. I ciocia i
              wujek byli, więc czas szybko minął. Ola dzisiaj miała jeszcze gorszy katar niż
              wczoraj, ale mam nadzieję, że już jej się polepszy. Jak na razie śpi spokojnie.
              Idę i ja spać, bo jutro od samego rana, jak przyjdzie niania, będę nadrabiać
              dzisiejsze zaległości.

              Ola też już mówi coraz więcejsmile Cięzko jeszcze ze zdaniami, ale powtarza
              baaardzo dużo. Teraz właśnie do cioci posyłam jej widio jak ładnie wymawia nasze
              imionasmile

              Papa
              --
              AA
              Joanna&OLA
              MOJA OLCIA
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 01.11.06, 12:52
      Cześć
      Wczoraj wieczorem Madzia miała transfuzje, już po raz piąty. Dziś wyglądała o
      niebo lepiej ale pytanie tylko na jak długo....Byłam z nią wczoraj w Prokocimiu
      na hematologii. Obejrzeli ją, zrobili badania i stwierdzili że jeszcze trzeba
      poczekać i dać szanse żeby ten szpik zaczął działać ale jesli nie zacznie to
      będą szukać innych przyczyn. Nie wykluczają różnych chorób (nowotwory już
      wykluczyli!) i być może będą robić biopsje szpiku. Nie wykluczone że jednak
      przeniosą nas do Prokocimia na hematologie. W piątek będą robione badania żeby
      sprawdzić jak sygląda sytuacja z hemoglobiną.
      Na szczęście ładnie je i przybiera na wadze.

      Jakiś pech mnie prześladuje bo wczoraj w nocy zalałam komórkę mlekiem.
      Cholercia, mogę wysyłać i odbierać smsy ale nie mogę dzwonić bo zalało głośnik.
      Pewnie będę musiała kupić nową a tydzień temu przedłużyłam umowę.ech... Jakby
      było mało to wczoraj rano razem z Madzią i sanitariuszką utknęłyśmy w windzie!!
      Drzwi się zacięły i siedziałysmy tam ponad pół godzinysmile Rewelka!!

      Od poniedziałku mąż jak wiecie jest z Szymkiem. Normalnie padłam jak zobaczyłam
      w poniedziałek ramiona Szymka - wysypka. Pytam, co się stało, bo wyglądało mi
      to na uczulenie od kosmetyków. Na to mój mąż stwierdził że Szymek miał suchą
      skóre więc go posmarował....kremem liftingująco-rewitalizującym do twarzy po
      40stce!!!! (krem zostawiła mama)smile)))


      --
      Pozdrawiamy
      Iwona & Szymuś (ur. 24/06/04) & Magdalenka (25.09.06)Kraków
      Mój syn - Szymon
        • anoosia2 Hejo 01.11.06, 15:11
          Witam was serdecznei w ten koszmarnie bury i mokry dzień.

          MAgdalena to twarda mała kobietka, szybko zacznie wracać do normy.
          NAjważniejsze, że to nie jest żadna rakowa przyczyna, możę jest jakiś stan
          zapalny, a może trzeba czasu, żeby szpik zaczął być produkowany. Trzymam
          kciuki. Ty za to naoglądasz się cierpienia nie tylko własnego dziecka, ale te3ż
          innych maluchów. To musi być strasznie depresyjne, może zrób sobie jeden dzień
          wolnego, niech mąż posiedzi z małą, a ty idż z Szymkiem do kulkolandu, niech on
          się pobawi, a ty zobaczysz, że świat jest jednak piękny i zazwyczaj dzieci mają
          beztroskie dzieciństwo. Łatwiej będzie wrócić do małej z nowymi siłami,
          uśmiechniętą buzią, jeszcze tylko chwila i będziecie w domku smile

          Co do telefonu to nie mart się, ja też miałam takie problemy, wystarzy oddać do
          serwisu jak jest na gwarancji, a jak nie to do punktu napraw, jakieś 50-100 zł
          i będize oki
          --
          Pozdrawiamy: Ania i Oliwia(29-06-2004)
          big day
          • s.ivona Re: Hejo 01.11.06, 18:07
            Właśnie dziś zrobiłam sobie "wolne". Wyszłam rano i wrócę do Madzi jutro. Cały
            dzień spędzam z Szymkiem. Powiem wam że dziś zauważyłam że Szymon....urósł!!
            Pieluszki jakich używamy do spania zrobiły się małe. Zaskoczona jestem jego
            rozwojem językowym - mówi pęknie, całymi zdaniami, zadaje pytania i zaczyna się
            bawić w zabawy tematyczne typu gotownie, karmienie misiów itp.

            Widzę że zaczynacie myśleć o świętach...macie już pomysły na prezenty?

            Ja cały czas mam nadzieję że to z przyczyny cytomegalii (lub gancycloviru -
            leku na wirusa) szpik ma problem z produkcją krwinek. Przecież to byłoby
            niesprawiedliwe gdyby okazało się że za tym stoi jakaś inna choroba - ileż może
            jeszcze na nas spaść, prawda????


            Anoosia - przyjmij moje gratulacje z okazji rychłego zamążpójściasmile) Powodzenia
            w przygotowaniachsmile


            --
            Pozdrawiamy
            Iwona & Szymuś (ur. 24/06/04) & Magdalenka (25.09.06)Kraków
            Mój syn - Szymon
            • kata74 Re: Hejo 02.11.06, 08:36
              Hej Ivonko- czuję, że masz o wiele lepszy chumor smile) Bardzo mnie to cieszy.

              My na święta jako prezent chyba chcemy kupic rowerek- znaczy maż się uparł bo
              Julka - kiedy tylko sobie przypomni - pyta- Tatuuuusiu kupisz mi jowerek-lub
              Tatusiu pracujesz żeby Juke kupić jowerek- więc tatuś stopniały jak wosk zgadza
              się na wszystko.

              Wczoraj nie byłyśmy na cmentarzu- było tak zimno, wietrzyście, że byłam
              przeszczesliwa, ża akurat w tym czasie mała śpi. Miałam zamiar wyjść z nia
              wieczorem- ale wtedy zaczęlo poadać, więc pojechalam sama- ale po
              prostu "obiegłam" wszystkie groby i czym prędzej uciekalam do domu.

              U nas od rana śnieg. Kiedy pomyślę. że tydzien temu byłyśmy w sweterkach w
              parku, to wierzyć mi sie nie chce sad(


              --
              ``````Kasia&Julka````````
      • anoosia2 Re: Czerwiec 2004 - część V 13.11.06, 10:32
        Witam

        W kwestii logopedy to narazie się wstrzymam, bo nie widze podstaw. MAła mówi
        płynnie, ma problemy z wymawianiem spółgłosek typu "sz, cz, dz", i
        litereki "r", ale z moich informacji wynika, że to raczej noramlne w tym wieku.
        POwiem nawet, że momentami Oliwia mówi więcej niż powinna, np. Dziś doszłąm
        dlaczego lubi słowo "spadaj", ja go nie używam, więc gdize je podłąpałą? NA
        reklamie jakiegoś sklepu z Agd, oni poniżają ceny i głośno mówią spadaj. Sama
        mnie o tym poinformowała, zobacz, mówi do mnie oni mówią "spadaj". Ona teraz
        jest jak echo wszystko powtarza, trzeba tak uważać co się mówi wink
        To teksty z innego forum jak dzieci podłapują, tak dla pośmiania się:

        Synek znajomej (ok. 3-4 lat) często jeździł z ojcem samochodem.
        Pewnego dnia jechał z mamą autobusem. Gdy autobus ostro zahamował maluch
        wyskoczył z tekstem:
        Jak ch...u jeździsz!"



        Spowiedź, ksiądz wszystkich obsłużył, więc siedzi w zadumie w
        konfesjonale.
        Zaciekawiona dziewczynka (3-4 latka), krąży wciąż koło niego w
        końcu nie wytrzymuje i zaglądając do księdza mówi na cały glos:
        "A ty co? Zesrałeś się, czy co, że tak cicho siedzisz?!!!"

        Z "Od przedszkola do Opola":
        Prowadzący: - Jak masz na imię?
        Dziewczynka, ok. 4 lat: - Ania
        A czy twoi rodzice przyjechali z tobą?
        Tak.
        A gdzie siedzą?
        Tam... (pokazuje paluszkiem).
        O brawo, witamy tatę i mamę. A czy masz w domu jakieś zwierzątka?
        Tak, kotka.
        A jak tatuś woła na kotka?
        Sierściuchu je***y.

        MAjcie się na baczności bo dzieci potrafią narobić siary big_grin


        Co do innych zagadanień:
        Używamy do mycia płynów kremowych Jonson&Jonson, a głowe myje jej
        najzwyklejszym szamponem BAmbi w okrągłej butelce, jest super żaden powtarzam
        żaden tak się nie sprawdził, nawet te najlepsze najdroższe. Swojego czasu
        używałyśmy taki mocno się pieniący, też Bambino różne zapachy, niestey prócz
        zapachu i olbrzymiej ilości piany nie pielęgnują skóry, a nawet wydawało mi
        się, że wysusza skóre. NA mój gust wystarczy J&J taki soft wosh.
        KOńcze babeczki spadam na dwórsmilepapa
        --
        Pozdrawiamy: Ania i Oliwia(29-06-2004)
        big day
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 02.11.06, 09:28
      cześć
      Wczoraj rzeczywiście miałam lepszy nastrój. Cały dzień zabawy z Szymkiem,
      czytania książeczek, potem jeszcze siostra męża z rodzinką nas odwiedziła więc
      było przyjemnie. W końcu też spokojnie przespałam całą noc - fakt że byłam po
      dwóch karmismile)

      Dziś już troszkę mi smutno, za oknem śnieg. W sumie to nawet dobrze się stało
      że dziś ten śnieg jest bo mogę się przebrać w coś ciepłego a tak to miałam
      super lekką kurteczkę i super leciutkie buciki. Dziś już kozaki, czapka,
      rękawiczki i super ciepła kurtkasmile Dla męża też lepiej bo już wie gdzie zimowe
      ubrania Szymkasmile Ze śniegu zadowolony tylko Szymon, od rana paraduje w kozakach
      i czeka aż wyjdziemy z domu.

      Trzymcie się i trzymajcie mocno kciuki za jutrzejsze wyniki Madzi!!!

      Buziaki
      --
      Pozdrawiamy
      Iwona & Szymuś (24.06.04) & Magdalenka (25.09.06) Kraków
      Mój syn - Szymon
      • mmamamax Re: Czerwiec 2004 - część V 02.11.06, 10:04
        hej, kciuki trzymamy za Madzię od dawna i nie puścimy dopóki nie pozwolicie!!!
        my mamy już komplet na zimę, polecam śniegowce z tchibo, tanie, świetnej
        jakości i bardzo lekkie, kombinezon od kompletu, tanio nam wyszło w tym rokusmile
        ja dziś jadę po kozaki dla siebie bo mi się rozwaliły 2 dni przed nadejściem
        śniegówsad
        a tak z innej bajki- mam dobrą, praktyczną radę. nie wiem gdzie wasze bąble
        robią kupkę? maks woli nocnik niż nakładkę do tego celu, ja też bo moge wyjść z
        łazienki, a na nakładce za wysoko i bałabym sie że spadnie ja się zacznie
        kręcić, ale do rzeczy- nie cierpię czyszczenia nocnika po kupce i znalazłam
        patent, kładę kawałek papieru toaletowego na dno, kupka ląduje na nim, jak
        wyrzucam to wystarczy tylko przepłukać nocniksmile
        tak się kupkowo rozpisałam od rana, pozdrawiamy wszystkich, mama i maks
        • yessa Re: Czerwiec 2004 - część V 02.11.06, 10:44
          Ja też wciąż trzymam kciuki za Madzię i podziwiam jej dzielną mamę.

          Pozdrawiam też wszystkie chorowitki. Nie zapeszając - my na razie jakoś się
          trzymamy, wczoraj udało nam się objechać 2 cmentarze cała rodzinkę, dopiero
          wieczorem, na kolejne 2 pojechaliśmy sami z mężem.

          Na kupkę w nocniku też mam sposób. Po prostu przed jej usunięciem wlewam do
          nocnika trochę wody, Wtedy zawartość po prostu wylewam. Sorki za obrazowość
          oczywiście smile

          Na święta nie mam pomysłu zupełnie - mam wrażenie że jednak postawimy na jakieś
          klocki czy zestaw kolejowo samochodowy do składania, w każdym razie coś do
          zabawy manualnej. Obawiam sie troszkę, że Bartuś, bardzo sprawny fizycznie,
          jednak nie bardzo potrafi jeszcze pobawić się czymś stacjonarnie - należałoby
          to zmienić.

          --
          Pozdrawiam
          Jola i Grzegorz (02.08.1992), Bartuś (13.06.2004)
          • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 02.11.06, 11:35
            Iwonko ja tez mam nadzieje że to przez te leki szpik Madzi nie podejmuje pracy.
            Najwazniejsze ,że raczysko wykluczyli. Czekam z niecierpliwościa na wiesci o
            nowych wynikach. Całuski

            U mnie chyba lepiej odpukac ale az boję sie mówic bo już tak bywało. Zucha
            bierze teraz czwarty antybiotyk i niby mniej kaszle ale teraz oczywiście ma
            teraz problemy z brzuiszkiem. Nie chce nic jesc , zadnego aktimelka, mam
            problemy z podawaniem jej czy trilacu czy lakcidu. Ma sranko brzuszek ja
            zarzyna od czasu do czasu. Nie ma sie co dziwić bo przeciez trucizny tyle
            zjadła że szok. Teraz musże cos myslec o uadparnianiu jakims bo teraz jej
            system odpornościowy został chyba zniszczony doszczętnie.

            Aniu ja do Falcka chodze do Dr. Sieradzkiej. To jest mój dobry duch. Ona
            generalnie przyjmuje własnie w Falcku(poniedziałek) a jeszcze w Medicover
            (czwartek po południu) w Atrium i w takiej Przychodni Na Ursynowie( wtorek i
            środa). Państwowo przyjmuje w czwartki z szpitalu na Banacha ale tam to się
            czeka 2-3 miesiące na wizytę.

            Ja jeszcze o prezentach nie myslałam wogóle. I wogóle nie mam pomysłu zwłaszcza
            dla Zuchy , także jak będziecie miały cos ciekawego na oku to piszcie.

            Moja Zucha niestety z mowa nie robi jakiś strasznych postępówsad((( Z lekarką
            już na ten temat gadała i kazała mi się nie podniecać i nie szukac dziury w
            całym. Dagadać się z nią moge ona wszystko rozumie i to najważniejsze. Ja już
            tylko bym chciała żeby się bardziej rozkręciła bo i jej byłoby lżej bo ja to
            czasami strasznie denerwuje jak cos chce nam powiedzieć a ny jej nie rozumiemy.


            --
            Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
            GG8987321
            Zuzełka perełka
            • aniazm Re: Czerwiec 2004 - część V 02.11.06, 17:17
              Kasiu, tej Waszej doktor nie mam na liście, więc w enel=medzie nie przyjmuje...
              zobaczymy, jak ta się sprawdzi, a jakby co, będziemy szukać innej.

              Antek też jeszcze nie mówismile znaczy mówi, ale po swojemu. Ma, co prawda, kilka
              zdań, które są zrozumiałe ("mama kupi kiwi", "mama* nie idzie domu",
              cośtam "nie działa" - *na babcię nie mówi babcia, tylko właśnie mamasmile ) także
              dogadać się z nim spokojnie idzie. Też czasem się denerwuje, jak nie rozumiem
              co on mówi, ale cóż... Ma kilka słów, których używa i nie wiemy, co one znaczą -
              kunen na przykładsmile A tak, to jest ładnie rozwinięty chłopulsmile Lubi czytać
              książki, jeździć samochodami, bawi się sam, nawet kilka godzin i mnie wygania z
              pokoju, jak wchodzęsmile Lalkami i misiami też się bawi.

              Dziś mi dał do wiwatu - miał zły dzień, chyba pogoda tak na niego działa... ja
              zresztą tez nie czuję sie najlepiej, łatwo sie irytuję i w ciągu dnia
              nawrzeszczałam na niego kilka razy i przyłożyłam klapa, a teraz położyłam go
              spać. po prostu przebrałam w piżamę, zgasiłam światło i zamknęłam drzwi. ryczał
              chwilę, a teraz cisza - chyba podziałało... a ja idę się meliski napić, coby mi
              nerwy odpuściłysmile

              buziaki 4all!!!
              --
              Ania i Antolek (07.06.2004.) Mój Antolek jest
              taki stary i będzie Starszym Bratem Stasia
              • matylda26 Re: Czerwiec 2004 - część V 02.11.06, 18:10
                hej dziewczyny dopisuje sie do nowego watku,

                u nas powoli do przodu Igor zaczyna sie rozgadywac a nawet jesli czegos nie moze
                powiedziec to poprostu lapie mnie zapalc i mi pokazuje smile sprytne dziecko, od
                okolo miesiac sam sie zalatwia na nocniczek i bardzo fachowo sie rozbiera sam smile
                wyglada to na prawde super
                jak na razie nas nie dopadl zaden katar ani kaszel ale dowitaminizowujemy
                siesmiledziennie i staramy sie jesc duzo owocow i pic mleko z miodem
                dzisiaj u nas pada i jest +8 stopni wiec cpojdziemy na chodzenie po kaluzach,
                ostatnim razem malu tak sie rozszalal w tych kaluzach ze az wpadl do blota i
                byla straszna awaria bo nie wiedzial co sie stalosmile szybko wrocilismy do domu i
                przebralismy sie i obylo sie bez przeziebienia
                wlasnie podczytuje co chcecie kupic dziciaczka pod choinke my myslelismy o
                jakims motorku ale hmm chyba sie wstrzymamy do wiosny a teraz moze jakas kolejke
                bo Igi szaleje za ciufciami
                Wczoraj jak bylam na angielskim moj maz pojechal do sklepu razem z Igorem i
                mlody zlapal za plyte DVD z Thomasem i bylo ciagle czu czu ale po jakims czasie
                udalo mu sie plyte zamienic na inna zabawke, Igi sobie przypomnial w drodze do
                samochodu ze mial plyte w raczce i teraz jej nie ma i wolal czo czo biedaczek o
                malo sie nie poplakal i cala droge do domu w samochodze powtarzal czu czu takze
                chyba bedzie kupic to czu czu

                pozdrawiam cieplo
                mamusie i dzieciaczki chorujace wracajcie szybko do zdrowia
                pa
                • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 02.11.06, 19:43
                  No mnie ostatnio jakiś pech prześladujesad(( Chciałam zakupić perfumy na allegro
                  i właśnie się dowiedziałam, że sprzedający zawieszony, więc pewnie moj zakup
                  poszedł w p......u. I jeszcze parę innych rzeczysad Mam nadzieję, ze to
                  przejsciowe!!! Oleczka czuje się juz całkiem dobrze, wiec to się najbardziej liczy!
                  Pozdrawiam wszystkich i na razie papa
                  --
                  AA
                  Joanna&OLA
                  MOJA OLCIA
                  • leefka meldujemy się :-) 03.11.06, 14:01
                    Po pierwsze Iwonko: kobieto, jesteś dla mnie wielka! Dołączasz obok mamyzuzinki
                    na moim prywatnym piedestale kobiet-idoli. Miejsce pierwsze nadal wprawdzie
                    zajmuje moja własna mama, ale cóż, ciężko mi się zdobyć w tej kwestii na
                    obiektywizm. Mam nadzieję, że wybaczysz? smile
                    Oczywiście, każda z Was jest mamą-bohaterką, ale chyba przyznacie, że Iwona
                    zdecydowanie wyróżnia się na naszym tle i to nie tylko poprzez nieszczęścia,
                    które ostatnio lawinowo spadły na jej drobne barki.
                    Iwonko, wiem, że to pewnie w niczym nie zmniejsza Twoich problemów, ani nie
                    ujmuje Ci trosk i zmęczenia, ale chcę, żebyś wiedziała, że ja też myślami
                    jestem przy Tobie i żałuję, że nie mieszkam w Krakowie, bo może wtedy
                    przydałabym się jakoś bardziej wymiernie. A może potrzebujesz jakichś ciuchów
                    dla małej? Mam pełne szafy rzeczy po moich krasnalach, pewnie znalazloby się
                    tam coś w miarę niezniszczonego czym mogłabym Ci służyć?

                    Mamozuzinki, druga superheroino wink od Was też nich się wszelkie licho
                    odtenteguje, a ponieważ mieszkamy w tym samym mieście (choć chyba na różnych
                    jego końcach), może jakoś Tobie chociaż się przydam? Kiedy słyszę, widzę,
                    czytam o tych wszystkich cierpieniach, które dotykają mniej lub bardziej znane
                    mi osoby, czuję, że moje szczęście i bezproblemowe w chwili obecnej życie jest
                    jakieś takie niezasłużone. Z jednej strony czuję wszechogarniającą wdzięczność
                    za to co jest, a z drugiej czuję się jakby współodpowiedzialna za te wszystkie
                    krzywdy, których inni doświadczają. Wyznaję bowiem teorię, że wszystkie złe
                    rzeczy, wszystkie złe słowa i myśli, które z siebie wyrzucamy, gdzieś tam się
                    kumulują i kogoś atakują. Tak samo zresztą dzieje się z dobrocią. Niestety nie
                    zawsze (czytaj: rzadko) udaje mi się pragnienie zadośćuczynienia wprowadzić w
                    czyn. Więc jeśli mogę komuś w czymś pomóc, zgłaszać się proszę! smile

                    U nas życie toczy się w miarę spokojnie, jeśli nie liczyć starczek z mężem, ale
                    to pewnie wynik kumulującego się stresu domowo-zawodowego obojga nas okraszone
                    niesprzyjającą aurą, znaczy się przejściowe. Miśka, po książkowych trzech
                    dniach wysokiej gorączki (powyżej 39 stopni), dzisiaj cała w plamach i wysypce.
                    Czyli trzydniówka zaliczona. (Tośka przechodziła jak miała niespełna pół roku).
                    Minia ostatnio nauczyła się dawać buzi i robi się coraz bardziej pojętna.
                    Trochę zaczyna mówić, oczywiście najchętniej "nieeee!", ale pojawiają się też
                    dźwiękonaśladowcze, oraz wyrazy do wielorakiego użytku (np. "pi pi" to myszka,
                    ale też "chcę spać"). Śmiga po mieszkaniu, tylko jeszcze na zakrętach czasem
                    nie wyrabia, ale na szczęście do perfekcji opanowala klapnięcie na pupę.
                    Tośka natomiast oscyluje od arcygrzecznej i słodkiej dzieczynki po
                    rozwrzeszczanego i rozkapryszonego bachora. Generalnie nie mogę narzekać, jest
                    bardzo rezolutna i rozsądna. Ostatnio co rusz dobija nas kolejnymi tekstami.
                    Ostatnie hity to:
                    - do taty: "Tatusiu nie śpiewaj tej piosenki. To wszystkie dzieci znają"
                    - jesienna rozmowa: "O, liście spadają", Spojrzenie w górę na drzewa: "A te się
                    jeszcze nie puściły"
                    - alternatywna wersja znanej piosenki Arki Noego, zwana teraz u nas w domu
                    hymnem starych panien "Taki mały, taki duży może być, taki gruby taki chudy
                    może być"
                    - doniesienie z drugiego pokoju (ja zmywam naczynia): "Mamusiu, Misia myje rękę
                    w danonku" (Miśka dorwała Tosinego danonka, po czym dokumentnie się wysmarowała)
                    I tak codziennie coś nowego dochodzi.

                    A, na koniec mam pytanie o fluor. Jakoś tak zaniedbałam (zignorowałam) kwestię
                    obecności fluoru w życiu moich córek, z wyjątkiem pasty do zębów Elmex
                    (stostowanej, głośne bicie w piersi, raczej niesystematycznie) . Czy wiadomo
                    Wam może (tu uśmiech głównie w stronę mam warszawskich) czy nasza woda jest
                    fluorowana? Słyszałam przeciwstawne opinie, ale żadna nie pochodziła z jakiegoś
                    szczególnie wiarygodnego źródła.

                    Muszę kończyć, bo mi Miśka histeryzuje. A ona to potrafi, oj, potrafi...


                    A teraz pokrótce co u nas:






                    --
                    Pozdrawiamy,
                    Ola i Tosia (19.06.04) oraz Misia (03.09.05), Warszawa
                    Tosia ma już ... Misia ma już...
                    • joannamamazuzi Re: meldujemy się :-) 04.11.06, 04:45
                      a ja ciągle cczekam , na nowego obywatela i on coś się ociąga. wczoraj minął
                      termin. do tygodnia podobno normalka a ja zaczynam się denerwować. o co
                      chodzi...
                      przyjechała moja mama, już ponad tydzień siedzi i zaczyna narzekać, ze mogła
                      przyjechać później, mąż siedział tydzień w domu bez urlopu i też narzeka ze nic
                      nie robił. od poniedziałku bierze urlop. mam nadzieję wiec że coś sięwydarzy.
                      stale myślę jak przeżyjemy pobyt w szpitalu . ja i zuzia. bede strasznie
                      tesknic. co chwila ja przytulam i przygladam jej się. delektujemy sie ostatnimi
                      chwilami. generalnie zupelnieinaczej jak po 1 ciąży. terazjestem rozdarta, bo
                      tez nie mogę doczekać się maleństwa. najwazniejsze zeby było zdrowe.
                      jakos damy rade. zuza to wrazliwa dziewczynka. ma swoje fochy i dasy.
                      zauwazylam ze mi bardziej ja jestem spokojna to tym bardziej ona. z tego co
                      czytamw poradnikach wszystko w normie. tylko mama pewnych rzeczy nie przyjmuje.
                      uwaza ze źle z nią postępuje. ze klaps niczego złego nie czyni. mnie strasznie
                      denerwują takie zachowania, zejak zuza się o coś potknie to mama bije stolik
                      i mowi brzydki stolik. tłumacze mamie ze to uczy agresji ale ona odpowiada ze
                      jestem przeczulona. nigdy mi się nie podobały takie i podobne zachowania i
                      wierszyki. moze dlatego ze sama byłam wychowywana na klapsach.
                      muszę też przyznać, ze kiedy byłam sama bez pomocy i nie miąłam siły, to
                      puszczały mi nerwy i wreczyłam kalpsa. wiec nie jestem niewinniątkiem.
                      czytam książkę "kiedy dzieci się dąsają" , którą a propo wypożyczyła mama, od
                      razu mi lepiej, czuje że wszystko co robi zuza wynika z jej wieku.
                      idę spać, bo łażę po domu jak ząbi. zoombi. hmmm jak się to pisze.
                      pozdrawiam serdecznie, mam nadzieje, że przez jakis czas mnie nie będzie.smile
                      życzę zdrówka dla wszystkich.
                      • s.ivona Re: meldujemy się :-) 04.11.06, 14:24
                        Cześć
                        Wczorajsze wyniki Madzi są bardzo dobre ale lekarze raczej zachowują
                        wstrzemięźliwość w radości bo mówią że to po transfuzji. Znów trzeba czekać aż
                        za pare dni zrobią powtórne. Trochę się znów martwie bo Madzia coś z jedzeniem
                        się pogorszyła i od wczoraj lekko spadła z wagi. Jak nie urok to....

                        Leefko aż się zaczerwieniłam jak przeczytałam co o mnie myślisz, no bez
                        przesady...Ale możesz coś dla mnie zrobić...pisz więcej bo masz fajny sposób
                        pisaniasmile) Za ciuszki dziękuję, jak na razie mam pod dostatkiem.

                        Trzymajcie się kochanesmile do następnego
                        --
                        Pozdrawiamy
                        Iwona & Szymuś (24.06.04) & Magdalenka (25.09.06) Kraków
                        Mój syn - Szymon
                        • marta.28 Re: meldujemy się :-) 04.11.06, 14:34
                          Witam was w ten zimowy dzień. Jestem taka nie wyspana, dziewczyny mnie w nocy na
                          maxa wykorzystują i sobie wstaję co godzinę raz do jednej raz do drugiejsad
                          Mamy lekkie przeziębienie, znaczy się ja katar, Ola zaczerwienione gardło a
                          Julka pokichuje.
                          Ivonko czekam na zdjęcia Magdalenki w domkusmile))
                          Idę spać. Ola śpi ale Julką zajmuje się tatuś już 30 minutowa drzemka minęłasmile
                          --
                          Marta, Oleńka 01.06.2004 i Julka 07.06.2006 Łódź
    • e-magda Re: Czerwiec 2004 - część V 04.11.06, 15:03
      Cześć Dziewczynki!
      Pewnie mnie nie pamiętacie, kiedyś, dawno temu czasami przesiadywalam forum,
      gdyż mam Synka z 6 czerwca 2006r. Teraz mam też Córeczkę z 7 lipca tego roku.
      Czy ponownie można do Was dołączyć??
      Ale ma zaległego czytania w razie co smile
      Pozdrawiam
      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 04.11.06, 19:11
        Witaj magdo i gratuluję córeczkismile))

        Joasiu, nie martw się, ja urodziłam Olę 3 dni po terminie i było wszystko OK!!!
        U Ciebie też tak będzie, a rodzinka niech się uspokoi, bo to od dziecka zależy,
        kiedy chce przyjść na świat i wprowadzając Cię w dodatkowy stres niczego nie
        wskórają! Trzymam kciuki i powodzenia!!!!!!!smile

        Ja okropnie zakatarzona jestemsad(( Oli już przeszło, ale teraz przy mnie znowusz
        noskiem pociągasad((

        Iwonko, mam jednak nadzieję, ze dobre wyniki, dobrze rokują na przyszłość!

        Marto, napisałam na priv do ciebie i posłałam fotki.

        Idę, bo Ola juz po mnie wspina i nie daje pisaćsad
        Papa i zdrówka wszystkimsmile!
        --
        AA
        Joanna&OLA
        MOJA OLCIA
        • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 05.11.06, 10:13
          Joasiu jak uzgodnię z mężem co i jak to prześlę ci na meila. Spadam bo dzieci
          włażą mi na głowę. A u nas ja już po katarze a dziewczyny zaczynająsad I basen
          przepadłsad I pogoda dołujesad

          --
          Marta, Oleńka 01.06.2004 i Julka 07.06.2006 Łódź
          • bursz Re: Czerwiec 2004 - część V 05.11.06, 12:20
            Witam Was,
            podczytuje od niedawna, głównie śledziąc losy dzielnej Iwonki i Jej rodzinki w
            szczególności Madzi. Iwonko, myślę o Was, trzymam kciuki, modlę się i wierzę ze
            wszystko bedzie miało szcześliwy finał.

            Marta pocieszę Cię, że ja sie nie wysypiam od urodzenia Julki, jeszcze Ją
            karmię, śpimy z Nią, twierdzi ze bola Ja zabki. Poza tym jest przesłodka,
            rozgadana, z duzą wyobrażnią,
            pozdrawiam Was wszystkie, całuję Wasze Słoneczka, trzymajcie się,pa,jola
            • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 05.11.06, 12:56
              Cześć
              U nas za oknem też fatalnie. Ja jeszcze w domu bo...ciężko mi wyjść i zostawić
              Szymka! Po prostu nie mogę..chodzi za mną jak piesek, przytula się, całuje po
              rękach..teraz śpi i ogólnie mogłabym wyjść ale...chyba powinnam się z nim
              pożegnać...

              Bursz, dzięki za wsparcie. Kobieto, szczęka mi opadła na wieść że jeszcze
              karmisz! No w szoku jestem! Pobiłaś wszystkie moje koleżanki długokarmiące
              (ostatnia karmiła do 22m). W pracy miałam ucznia karmionego do 3 rż, tak więc
              jeszcze troszke przed tobąsmile A tak z ciekawości - to masz pokarm? Lekarze
              twierdzą że w tym wieku to już pokarm nie ma wartości itp itd, że tu chodzi
              bardziej o przywiązanie, bardziej o tą stronę psychiczną. Karmisz bo Julka chce
              i potrzebuje twojego mleka czy karmisz bo sama nie jesteś gotowa na przerwanie?
              Pytam z ciekawości, nie mam ukrytych podtekstówsmile)
              A jak ci się mieszka w nowym miejscu? Z tego co pamiętam to jakiś czas temu
              przeprowadziliście się...Pracujesz?

              Mam pytanko - co jedzą na kolacja wasze dzieciaczki? Powiedzcie też jak to
              wygląda u was ze spaniem bez pieluchy? Robicie coś w tym kierunku czy czekacie
              aż samo przyjdzie?
              Szymek śpi w pieluszce (mam straszny dyskomfort zakłądając mu ją bo wydaje mi
              się jużtaki dużysmile) a na kolacje jemy sinlac. No i tak się zaczęłam zastanawiać
              czy przypadkiem tez sinlac nie jest powodem sikania w nocy (wiadomo, robiony na
              wodzie). Może jakby jadł coś bardziej stałego nie płynnego to może by prędzej
              przestał sikać....

              Z Madzią mam nadal problem brzuszkowy. Codziennie ok 18-19 zaczyna się
              histeria - mówią że to kolki. Dostaje esputicon i viburcol ale nie pomaga. Boją
              się jej dawać jakieś inne leki. Już nawet jej kupiłam taką specjalną butelkę
              antykolkową Dr Browns ale niewiele też pomaga. No ale te kolki to i tak pikuś
              przy tym wszystkim....

              Jakoś nie mogę się przestawić po zmianie czasu. W szpitalu to wstaje co 3
              godziny a tu w domu to śpię jak zabita. Nic mnie nie rusza, tylko Szymek z
              zegarkiem w ręku budzi się o 6:30 (bez problemu się przestawił). Mnie się to
              wydaje porą barbarzyńską bo za jakoś tak ponuro i ciemno w domu (pewnie przez
              zasłony, w szpitalu ich nie ma więc łatwiej się obudzić).

              To tyle na dziś. Do następnego...
              --
              Pozdrawiamy
              Iwona & Szymuś (24.06.04) & Magdalenka (25.09.06) Kraków
              Mój syn - Szymon
              • anoosia2 Re: Czerwiec 2004 - część V 05.11.06, 14:01
                No witam w tą koszmarnie nudną i pochmurną niedziele.

                Bursz serdecznie cię witamy po długiej nie obecności. Pisz więcej co tam u was,
                jak się mieszka na nowym? Co do karmienia nie mam zdania, widocznie tak jest
                dla was dobrze smile.

                Myśle, że gdyby gazetowe forum miało automatyczną opcje logowania przy
                wchodzeniu na strone, więcej dziewczyn pisało by posty, bo zawsze łatwiej
                przeczytać, żeby napisać trzeba się za każdym razem logować.

                e-MAgda jakoś cię nie kojarze, ale też serdecznie witam smile

                Ivonko odpoczywaj ile możesz, tylko wypoczęta i pogodna będziesz mogła zajmować
                się małą. Teraz jest taka depresyjna pora roku uważaj na siebie i dbaj o siebie.

                U nas spokojnie Oliwia mówi już płynnie, nawet powoli uczy się piosenek,
                wierszyków, powtarza pierwsze wersy umie utrzymać melodie, często nuci i tańczy.

                Co do prezentów na gwazdke to ja poważnie zastanawiam się nad kupieniem wózka
                takiego zabawkowego głębokiego, ona bardzo zazdrości innym dziewczynkom jak
                jest u kogoś chce się zawsze bawić. Ma już spacerówke, ale ona chce kłaść lalki
                spać i bujać ogólnie ślicznie bawi się w mame, czasami mnie karze być jej
                córeczką. No i są jeszcze resoraki i wielka koparka, jej marzenie, jak na
                mieście widzi prawdziwe to musze stac i czekać bo ona "tylko patrzy".

                co do pieluchy to my już mamy za sobą ten etap, już od kilku tygodni została
                wyeliminowana nawet ta nocna.

                Kolacje moja Oliwia je razem z nami, czyli normalne jedzenie. Z uwao na to, że
                ona przeszla od razu z piersi na normalne jedzenie, pomineliśmy butelke i
                problem z głowy. NIe sądze, żeby ten sinlac był nadal niezbędny w diecie.
                Dlaczego nadal przy nim pozostajecie? Oliwia wykazuje upodobania w wielu
                smakach, lubi jeść np: oliwki, ser feta, śledzie, różne sałatki, ostre potrawy,
                czosnek we wszystkich postaciach. Za to makarony i ogólne mączne potrawy jej
                nie podchodzą, żadne kluski i pierogi.

                Tyle na dziś ide spać, a tak na marginesie czy wasze dzieciaki śpią jeszcze w
                dzień, bo Oliwia nie, za to wieczorem idzie spać około 20-tej.
                --
                Pozdrawiamy: Ania i Oliwia(29-06-2004)
                big day
                • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 05.11.06, 22:55
                  Witajciesmile
                  Oleczka śpi w dzień za to jeszcze biega po mieszkaniu!!! O pieluchach już dawno
                  zapomniałyśmy, od czerwca śpi Ola bezsmile
                  Na kolacje nadal butla musi być i wcale nie panikuję z tego powodu tym bardziej,
                  że uczulenie na mleko jeszcze mamy, wie w naszej diecie brakuje produktów
                  mlecznych ipt... I tak juz pomału coś jej podsówam, ale bardzo żadko.
                  Jakimś cudem wyszłam dzisiaj z domu, bo nie mogłam Oli odmówić dawno oczekiwanej
                  wizyty u babci. Ja sama ledwo na nogach się słaniamsad(( Powaliło mnie na
                  dobre!!! Nie pomiętam kiedy miałam taki mega katar!!!
                  Wczoraj myślałm , że najgorsze mam za sobą,ale kiedy dziś wstałam okazało się że
                  to dopiero nadeszło. Teraz mam nadzieję, że już bedzie lepiej, bo się wykończę!
                  Dobrze, że Olcia się ode mnie spowrotem tego dziadostwa się nie nabrała, chociaż
                  pociąga jeszcze noskiemsad
                  Idę się kurować
                  Pozdrawiam wszystkich
                  Papa
                  --
                  AA
                  Joanna&OLA
                  MOJA OLCIA
                • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 05.11.06, 23:11
                  Nam alergolog z uwagi na brak mleka w diecie zaleciła jedzenie sinlaku i tak jak
                  Ola ma ochotę to na kolację zje kaszkę. Znaczy się dosypuję trochę kaszki
                  ryżowej dla urozmaicenia. Bo i tak najważniejsze jest mieszaniesmile A tak
                  zazwyczaj to kanapki, popite dużą ilością soku. Na reszcie w nocy tak nie pije
                  wody bo wyeliminowaliśmy kubek niekapek. Teraz pijemy już z normalnych kubeczków
                  i dużo mniej. Mam wrażenie, że te kubki to prawie jak butelka uzależniają.

                  W nocy ciągle pielucha a mamy zorientowane wiedzą dla czego i tu już mi ręce
                  opadająsad(((((((((((9

                  A co do prezentów to ja polecam
                  www.nowaszkola.com.pl/product_info.php?cPath=15_57&products_id=2733
                  A i na tej stronie jest bardzo dużo ciekawych prezentów.

                  Zastanawiam się też czy nie kupić Oli nowej pościeli w wymiarze młodzieżowym.
                  Ostatnio śpi na małym jaśku. Czy wy też już zmieniłyście poduszki.
                  --
                  Marta, Oleńka 01.06.2004 i Julka 07.06.2006 Łódź
              • mmamamax Re: Czerwiec 2004 - część V 06.11.06, 08:18
                Ivonko, co do pieluszki do Maks też śpi w niej, a je stałe pokarmy, czyli np.
                wczoraj pizzę ( domową : dwa rozbełtane jajaka, wymieszane z szynką i startym
                żółtym serem na patelnię bez tłuszczu, polewamy keczupem na talerzusmile), sika
                jak szalony, w nocy pampers pęka, i powiem ci więcej, w dzień na dwór też
                wychodzimy w pampersie, bo juz wracałam raz kilometr z zasikanym maksem na
                rękach, prawie beignąc, by sobie nerek nie załatwil w temp. 0 stopni, więc sie
                pampem w nocy nie martw! a co Madzi to może kup tą butelke medeli dla
                wcześniaków, ta co dozuje tylko tyle ile dziecko pociągnie, taką z dł€€€€gim
                smoczkiem, Madziulek nie nałyka się przez to powietrza i brzuszek będzie
                miękki, pozdrawiamysmile
                • mmamamax Re: Czerwiec 2004 - część V 06.11.06, 08:25
                  I zapomniałam Was prosić o trzymanie kciuków- 1 spanie dzienne i jedna noc bez
                  smoczkasmile))))
                  wiem że pewnie pozostał ze smokiem tylko mój maks ale cóż serce bolało i
                  dawałam za wygraną, a teraz się zawzięłam, obeszło się bez płaczu ale ile
                  gadania, sposób polecam, gdyby ktoś potrzebował mogę opisaćsmile pozdrawiamy
                  bezsmoczkowo
                  • anoosia2 Re: Czerwiec 2004 - część V 06.11.06, 09:42
                    Gratulacje dla MAxa, odsmoczkowany, ja wiem co to za ból zabrać dziecku
                    smoczek, więc serdecznie gratuluje.

                    Co do pieluchy na spacer to ja się zastanawiam, bo czasami Oliwia robiła taki
                    numer z posikaniem jak się zabawiła w coś zapamiętale. JA z przyzwyczajenia
                    nosze w torbie na wózku ciuchy na zmiane. Powrót do pieluch zakładam tylko w
                    wypadku długich wypraw.

                    Co do niekapków i butelek, ja też zauważyłam zmiane, Oliwia pije tylko tyle ile
                    potrzebuje, a z niekapka piła ile wlezie. Teraz mamy zwykłe kubki i bidon. NA
                    spacery nie biore picia. Ewentualnie kupuje je w sklepie w kartoniku. Pijemy na
                    miejscu, bo na dworze szybko picie się wychładza i boje się o gardło.
                    --
                    Pozdrawiamy: Ania i Oliwia(29-06-2004)
                    big day
                    • mamazuzinki różności 06.11.06, 11:27
                      Oglądałyście wczoraj Supernianię???? Normalnie ten odcinek to mnie powalił na
                      kolana. Stwierdzam oglądając taki horror ,że m oje dzieci są aniołamibig_grinbig_grin

                      Moja Zucha na noc ma pieluszkę. Niestety ona pije dużo i sika jeszcze więcej.
                      Nie zdażyło sie żeby przespała nockę z suchą pieluszką. Jak gdziekolwiek z nią
                      wychodzę to też pieluchą obowiązkowa.Jak byłam teraz w szpitalu z Julką to na
                      sali był z nami chłopaczek 4,5 roczku i zawsze na noc mama mu zakładała
                      pieluchę.....Mam nadzieję ze u nas aż tak długo to trwało nie będzie.......

                      Na kolki to mojej Zuzi pomagał Infacol ale czy Madzia może takie lekarstwa to
                      musiałabyś sie Iwonko podpytac lekarza. Madzia jest na sztucznym mleczku???? Bo
                      jak Julka miała kolki a oa od pozatku była na butli to mi lekarka kazała ją
                      dużo przepajać zeby to mlesio jakby rozrzedzić trochę.

                      Wielkie gratulacje dla dzielnego dużego mężczyzny bez smoczkasmile))) Oby tak
                      dalej Maxiusmile)))

                      Zucha teraz po tej serii antybiotyków je fatalnie. Na kolację naogół kanapka z
                      nieśmiertelnym ogórkiem kiszonym albo danio waniliowe. Jej menu jest tak ubogie
                      ze szok a jak byłam teraz u lekarki i ogladała jej oststnią morfologię robioną
                      po trzecim antybiotyku, to stwierdziła że ona jest super odrzywiona , że pozim
                      żelaza ma górnych granicach normy i wogóle wyniki jak chłop. Tak naprawde to
                      chyba najwięcej substancji odżywczych to wyciaga z Bebilonu który teraz ją przy
                      życiu trzyma. Żeby się jeszcze te super wyniki przekładały na jej odporność
                      ehhhhh...................
                      Zucha coraz częściej juz w dzień nie usypia ale czy tak czy inaczejnie
                      przekłada sie to na wcześejsze położenie spać.

                      --
                      Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
                      GG8987321
                      Zuzełka perełka
                      • kata74 Re: różności 06.11.06, 15:43
                        superniani oglądałam troszeczke- bo julki nie dało się wygonić z Tv, a balam
                        się że się napatrzy i zacznie praktywkować. faktycznie po takim odcinku wydaje
                        się że nie ma się prawa narzekać

                        my tez ciagle mamy pieluszke- bywa że tydzień jest sucha, jak tylko
                        zaeksperymentue- czy już może byc bes- zaraz zasikane lóźko lub jeszce gorzej
                        nocny wrzask i przebieranie. w dzień calkowicie bez...

                        mamomaxa- gratulacje z okazji zwycięskiej walki ze smoczkiem. od razu wam się
                        lepiej pożyje. cieszę się że znalazłaś dość siły i dotrwałaś do końca

                        mój maluszek ciagle na szczęście spi w dzień ok 1,5 - 2h. a wieczorem od 21-do
                        6,30-7- bywa nawet bez przebudzenia!!!!

                        Julka zaczęla chodzić na fitjes (czytaj fitnes/silownia) z Tatą, mają specjalne
                        godziny kiedy czynne jest przedszkole z panią wykwalifikowaną przedszkolanką,
                        dzięki temu we wtorki(ze mną) a w piatki z tatą ma namiastke przedszkola
                        (niestety ostatnio było buuuu bo była sama). za to mama ma w piątek 1,5 gdziny
                        dla siebie- co najczęściej konczy się gotowaniem lub sprzątaniem...

                        u nas juz jest szaro brrr i leje caly dzień dobrze że 11 listopada jest wolne/
                        bo święto wink)) hahahahahhhahahh
                        --
                        ``````Kasia&Julka````````
                        • mmamamax Re: różności 07.11.06, 06:48
                          oj kochane dzięki za wsparcie, jakoś nam idzie z tym smoczkiem, ale czy już
                          gratulacje się należą? nie wiem...
                          dziś maks kaszlał w nocy i zaczął popłakiwać że chce dudusia i że chce tam
                          czyli na dół, więc skoro ja nie działam o tej porze a była 3.40 w nocy to mąż z
                          nim zszedł i oglądali bajki i bawili się i jedli do 6,00 przyszi po mnie mąż
                          walnął sie spać a ja jak widać jestem zombi ale jakoś działam. właśnie wszedł
                          maks i powiedział że mi da bilek i biukułkika z czego rozumiem bilet....
                          pozdrawiamy z rana i dziękujemy za kciuki i odzew w ogóle bo juz się
                          zaczynałam obawiać czy widać co ja piszęsmile))
                          • mamazuzinki Re: różności 07.11.06, 12:56
                            Nio to Cię MAxiu nieźle katuje w nocy♥. Ja bym chyba padłatongue_out Moja Zucha
                            ostatnio, a myslę ze jest to wynikiem osłabienia pochorobowego, śpi dużo. W
                            ciągu dnia wprawdzie żadko ale jak sie glebnie po 22 to dziś spała do 10.15. Ja
                            szykuję Julkę na 8 do szkoły (śpia w jednym pokoju) i nawet wstawaie i
                            szykowanie jej nie rusza. Ja jestem przeszczęsciwa bo śpioszysko ze mnie jest
                            okropne.

                            Jaki rozmiar buta kupowałyście młodym na zimę???? Bo wogóle to ja w szoku
                            jestem bo pojechałam w sobote i chciałam Zuzi kupic w Bartku buty ocieplane i
                            był taki tłum ludzi że wogóle nie można się było dopchac. Wczoraj powtórzyłam
                            próbe i po weekendzie było wszystko wykupione i nie było żadnych butów z
                            sympatexu a na takich mi zależy. Jezdziłam z patyczkiem bo bałam sie zuchy w
                            zarazki zabierac. Wyszło mi że 26 to byłoby na styk i chyba będzie musiała miec
                            27. Poza tym zdziwiło mnie ze w takim sklepie nie przyjmują zwrotów jakby cos
                            było nie tak przy kupywaniu bez dziecka. W Smyku mozna ewentualnie w ciagu 7
                            dni zwrócić....
                            --
                            Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
                            GG8987321
                            Zuzełka perełka
                          • kontaminacja witam 07.11.06, 13:05
                            Witam wszystkich po dlugiej przerwie, chociaz czytam codziennie smile.
                            Iwonko, jestes moja bohaterka. Znajac moja odpornosc psychiczna, plakalabym non stop, a Ty sobie cudnie radzisz!
                            Synus ma juz 3 miesiace i jest aniolem. Dzis nawet spal od 20 do 5 rano! Wyrzynaja mu sie juz zabki, wiec jest troche marudny, ale generalnie niesamowity z niego smieszek. O wiele pogodniejszy niz corcia w tym okresie.
                            A moja czerwcoweczka po nieciekawej fazie ma teraz etap grzecznosci i mam nadzieje, ze juz tak zostanie. Jest bardzo samodzielna, sama sie ubiera i rozbiera, buzia jej sie nie zamyka - i do mowienia, i do jedzenia smile. Co do pieluch, to jeszcze uzywamy ich na noc i raczej sie nie zanosi na rychle odstawienie.
                            Ostatnim hitem zabawkowym jest u nas hulajnoga! Mala czeka juz na Mikolaja - codziennie pisze list do niego, na szczescie lista pokrywa sie z tym, co juz lezy kupione w szafie smile.
                            Szkoda tylko, ze pogoda fatalna - na Pomorzu albo wieje, albo pada.
                            Pozdrawiamy wszystkich.
                            --
                            <a href="">Moja dziewczynka</a>
                            <a href="">Mój synek</a>
                            • mmamamax Re: witam 07.11.06, 16:39
                              kontaminacjo a skąd dokładnie jesteś? bo czytam że pomorze , ja ze szczecina.
                              mój maksio jak się obudził dziś 0 3,30 to zasnął o 12, 00 i to z wielkim
                              fochem, dzięki bogu ogólnym a nie dotyczącym smoczkasmile
                              czekamy na lekarkę bo kaszel ma od nocy paskudny, mam nadzieję że będzie ok,
                              ale wolę go osłuchać zanim wezmę go na dwór, ciekawe jaka będzie nocsad
                              co do butów to już pisałam kupiliśmy świetne i tanie na stoisku tchibo, 59 czy
                              69 zł z tych....exsów nieprzemakalnych, i fajne rozmiary bo pomiędzy- ja
                              kupiłam 26/27. u nas w realu na stoisku jeszcze są , polecam, mamy czapki nowe
                              i z tamtego roku i 2 kombinezony nowe więc zabezpieczenie pełnesmile a ja sobie z
                              tchibo kupiłam bieliznę narciarską takie kalesony i koszulkę coby mi dupsk na
                              spacerze nie zamarzło, pozdrawiamy
                              • joannamamazuzi Re: witam 07.11.06, 17:26
                                hej
                                a ja wciąż czekam. mój maluch postanowił jeszcze zabawić w miom brzuszku. a ja
                                mam wrazenie ze pękam w szwach. tak się cieszyłam, że nie zrobiły mi się
                                rozstępy. a tu masz babo placek, kilka dni temu sie zaczęło i jest coraz
                                gorzej. macie jakiś środek? ja stosowałam krem firmy mustela, ponoć najlepszy,
                                ale jak widać nie pomógł.
                                moja zuzia, do pewnego czasu regularnie zasypiała między 12 a 1, a teraz jej
                                sie przesunęła pora i zasypia miedzy 13 a 14. i to jest problem, bo spi nadal
                                2 godziny czyli wstaje kolo 16 i potem wieczór są kłopoty z wcześniejszym
                                zasnięciem. ostatnio znów są z tym problemy. muszę przyznać że mam je tylko ja,
                                bo mąż sobie radzi. moja zuza zrobiła się sprytniutka, co chcwila coś wymyśla
                                żeby tylko nie zasnąć, albo inaczej żeby tylko być ze mną. wczoraj mówi
                                spociłam się.
                                kilka dni temu, pierwszy raz malowałyśmy i od tej pory zuza codziennie się
                                dopomina. spodobało się. mam też farby do malowania palcami ale ażsię boje
                                jaki będzie efekt.
                                zuza rozbiera się bardzo szybko a ubieranie , to już gorzej. próbujemy,
                                zakładać majtki i rajstopki. zuza potrafi ubierać też buty na rzepy. a propo,
                                jak grubo ubieraćie dzieciaki na dwór? zakładacie pod spodnie rajtuzy przy
                                jakiej temperaturze? czy to jest już standart? ja moją zuzę ubieram jak siebie.
                                mama mówi, że jest zahartowana, moze przesadzam?
                                hmmm, moze dziś się coś wydarzy, w związku z porodem.... takie czekanie jest
                                męczące.
                                pozdraiwam
                                Joanna
    • mabasia Re: Czerwiec 2004 - część V 07.11.06, 22:01
      WItam, witam
      No to i ja (po latach) się odezwę.
      Moja nieobecność na forum wiaże się z bardzo intensywnym sezonem budowlanym w
      tym roku - w pracy nie byo nawet czasu w przysłowiowe cztery litery się
      poskrobać, a po pracy to ja padałam na również przyslowiowy pysk. Nie wiem jak
      przeżyłam te ostatnie cztery miesiące....

      Ivonko myślami jestem cały czas z Tobą, Madzią i całą rodziną. Mniej więcej wiem
      co przeżywasz, bo sama spędziłam z Jaśkiem miesiąc w szpitalu zaraz po urodzeniu
      - przeszedł wtedy zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i sepsę - i wiem, że taka
      sytuacja jest koszmarna. Wspieram Cię myślą cały czas.


      Dzisiaj znowu późna godzina - przynajmniej dla mnie bo jak sie nie położę ok.
      22-23 to cosik mi mało czasu na spanie zostaje. Niestety trafił mi się
      egzemplarz skowronka - a nie wiem skąd bo my z mężem to raczej z tych co długo
      posiedzą i dłuuugo pośpią - wczoraj Jasiek obudził się o 4 (słownie: czwartej)
      rano - z oczkami jak 5 złoty - zwarty i gotowy do zabawy - załamka.
      Ogólnie wstaje ok 5 - najpóżniej 5.45 rano. I to pozostawię bez komentarza.

      No to wracając do późnej godziny - pewnie niewiele popiszę, ale chociaż w skrócie.
      JAsiek rośnie smile
      Waży ok 18 kg, wzrostu ma ok 98 cm, buty zimowe 29.
      Jest co dźwigać.
      Nocnikowanie - w porządku - ale nocy i w dzień śpi w pieluszcze - w dzień
      raczej zawsze sucha, w nocy zawsze obsikana.
      Jasiek od małego ma problemy ze stulejką - i tu pytanie do mam chłopców - u
      Jasia mieliśmy poczekać do wdóch lat bo może to samo przejdzie i wtedy ok, a jak
      nie to trzeba ciąć. Samo nie przeszło i mam stracha co dalej. Przy sikaniu robi
      mu się dość konkretny balonik, na szczęście nie dochodzi do stanów zapalnych.
      Czy któras z Was ma podobny problem?

      Jaś gada jak stary.
      No i rośnie nam wielki żeglarz.
      Udało mi się męża namówić na wyjazd na łódkę - pojechaliśmy na tydzień - było
      świetnie - ale od tamtej pory Jaś chce ciągle jechać na Mazury. I poranne
      rozmowy wygladają tak. Jas widzi, że się ubieram i pyta "Gdzie jedziemy?"
      Ja: No jak to gdzie do babci Halinki
      Jaś: Ja nie chcę do babci Halinki, babcia jest niedobra, ja chce na Mazury.

      I takie rozmowy odbywają się dwa, trzy razy dziennie, tylko zamiast Babci
      Halinki można wstawić dowolne miejsce.

      No dobra zmykjam bo i tak mi wyszedł niezgorszy elaborat.
      Zapraszam do obejrzenia zdjęć z Mazur
      --
      Baśka i
      Jaś -nasz skarb
      • yessa Re: Czerwiec 2004 - część V 10.11.06, 08:04
        Mabasiu, Bartuś tez ma problemy ze stulejką. Pokazywaliśmy go znajomemu
        chirurgowi z bardzo dużym doświadczeniem (był ordynatorem chirurgii w szpitalu
        dziecięcym) i ten polecił nie ruszac i czekać do 3 roku życia, jeśli nie będzie
        stanów zapalnych oczywiście. Wiem, że są dwie szkoły, zupełnie różnie
        podchodzące do prawy ale my postanowiliśmy zawierzyć własnie tej. Na zabieg
        zawsze będzie czas.

        Bartuś już bez pieluchy, również w nocy. Ogólnie w sprawie odpieluchowywania -
        dzienną wyrzucilismy juz w lipcu, nocną jakieś 3 tygodnie temu. Jeszcze 2
        miesiące temu Bartuś tę nocną potrafił nawet przesikać. Teraz ma sucho, czasem
        sam budzi sie na siusia w nocy. Samo przyszło, mam wrażenie, że jest już na
        tyle duży że doskonale rozumie, że pielucha jest dla maluchów a jemu nie
        przystoi. Generalnie w pewnym momencie po prostu nie dał sobie założyć i co
        rano cieszył sie i chwalił, że łóżeczko suche i piżamka sucha...
        --
        Pozdrawiam
        Jola i Grzegorz (02.08.1992), Bartuś (13.06.2004)
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 08.11.06, 18:22
      Cześć
      Dziewczynki kochane, jesteśmy już w domu - WSZYSCY!!! Dziś przywiozłam Madzie
      ze szpitala. Badania są całkiem zadowalające, w końcu szpik zaczął pracować
      sam. Nie jest to jeszcze rewelacja ale jest postęp. Oczywiście nadal mamy
      leczenie, konsultacje w poradniach....

      więcej napisze następnym razemsmile)
      --
      Pozdrawiamy
      Iwona & Szymuś (24.06.04) & Magdalenka (25.09.06) Kraków
      Mój syn - Szymon
        • mamazuzinki Re: Czerwiec 2004 - część V 10.11.06, 08:55
          >>>>>>>>No i na koniec wniosek - pamiętam jak byłam 2w1, pamiętam jak bałam się
          jak to będzie, czasem się bałam własnej decyzji czy była słuszna czy nie....a
          teraz? a teraz nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczejsmile Polecam smile)>>>>>>>>>


          Nio ja myslę Iwonkosmile)))))) Jak to miło móc sobie już na luzie pogadać bez
          szpitelnego stresiorasmile))))Buziaczki dla Madziunki i jej rycerza Szymkasmile)))

          A ja dzisiaj tez się luzuję a cooooosmile))))) Teściówka bierze dzieci na weekend
          a wyrodna matka sie cieszysmile))))) Dziś lecimy na imieninki a jutro kto to wie
          hehheeh coś sie wymyślismile))))

          Wyobraźcie sobie że to moje małe śpioszysko jeszcze śpismile)))Oststnio wstaje w
          okolicach 10smile)) Żyć nie umieracsmile)) Julka biedna musi iśc na 8 do szkoły a
          mała bździungiew nawet nie drgniesmile)))

          --
          Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
          GG8987321
          Zuzełka perełka
    • kata74 To jest super wiadomość +rożności 08.11.06, 18:39
      GRATULACJE BUZIAKI NO przecież to jest REWELACYJNA WIADOMOŚĆ buziaki
      najgorętsze dla was wszystkich
      W największych snach nie przypuszczałam , że twoja wiadomość zawiera takiego
      Newa
      Bardzo się cieszę

      A teraz różności:
      Tak sobie myślę że nie wiem czy cieszyć się, czy jednak płakać bo wprawdzie
      wiele z nas czyta, ale jakoś niechętnie odpowiada na naszym forum

      Kiedy ostatnio pojawiło się tyle dawnych znajomych, to zrobiło się strasznie
      fajnie- doprawdy nie wiem jak agitować (chociaż akurat jest taki gorący okres
      wyborczy że powinnam być nieźle oblatana.)


      Joannomamozuzi- ja przenosiłam równo 2 tygodnie, pomyśl też w porównaniu z 40
      tygodniami te kilka dni to pestka. Czuję że następny zapis na forum to już
      będziesz rozdwojona!!!

      Julka dostała w prezencie pomadkę i cienie do powiek. Przez dwa pierwsze nie
      rozstawała się z nimi na krok, (spała też) a teraz namiętnie maluje wszystko co
      się rusza i nie rusza.


      Mamomaxa- a skąd u was Tchibo. Ja spotkałam się z tymi sklepami ale w
      Niemczech, mają bardzo fajne, porządne rzeczy, a le o polskich punktach nie
      słyszałam

      A mnie dziś mój mały budzik zaspał (Julka zawsze wstaje przed 7), a przy okazji
      ja- wstałam 7.40 ale byłam szybka bo 8.03 byłam już w pracy


      Buziaki dla wszystkich- dziś będę się cieszyć szczęściem Ivonki!!!! To będzie
      miły wieczór
      Ależ się
      ciesze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      !!!!!!!!!!!!!!




      --
      ``````Kasia&Julka````````
      • s.ivona Re: To jest super wiadomość +rożności 08.11.06, 20:24
        Nie bardzo wiem od czego mam zacząć...nadal jestem w stanie szoku po tym
        wszystkim. Właściwie o wypisie ze szpitala dowiedziałam się już wczoraj ale
        jakoś nie mogłam w to uwierzyć. Przyznam się wam że z jednej strony się cieszę
        a z drugiej jestem przerażona - przerażona tym że zostałam z tym wszystkim sama
        tzn bez opieki lekarskiej non stop no i że zaczyna się zupełnie nowy etap w
        życiu. W szpitalu jakoś to do mnie nie docierało a teraz...no szok.
        Szymek przyjął Madzie wprost rewelacyjnie. wiele razy wyobrażałam sobie scene
        jak wchodzę z nią do domu ale to co nas dziś spotkało przeszło moje
        oczekiwania. Szymek stał już na klatce i na nas czekał. Jak zobaczył Madzie to
        po prostu rzucił się na nią, zaczął całować i przytulać a wszystko robił
        niezwykle delikatnie i czule. Nie przeszadzaliśmy mu. Potem położyłam małą na
        wersalce, Szymek położył się obok niej i przytulał i całował. W pwenym momencie
        mężowi na podłegę coś upadło. Szymek powiedział do Madzi "Madzia, tatusiowi coś
        spadło"!!
        Cieszę się bardzo że jesteśmy w domu, teraz jest z nami męża mama ale myślę że
        od poniedziałku zostanę sama - chcę zostać sama i spokojnie sobie wszystko
        poukładać.
        Dzięki za wsparcie, kochane dziewczynki. Nie wiem co bym bez was zrobiła.


        U nas buty kozaki to rozm 26 ale Bartki mają to do siebie że w zależności od
        podeszwy rozmiar wychodzi różnie.
        W Krakowie są ubrania Tchico (teraz też nazywane TCM). Ja bardzo je sobie
        chwalę. Mamy z tej firmy kombinezon na zimę.

        Spadam położyć Szymka spaćsmile) Mała już śpi upłakawszy się wcześniej - kolkisad
        Chyba jutro poproszę o wizytę domową naszą pediatrę niech coś poradzi. Na razie
        nie mogę jeszcze z nią wychodzić na pole.
        --
        Pozdrawiamy
        Iwona & Szymuś (24.06.04) & Magdalenka (25.09.06) Kraków
        Mój syn - Szymon
          • anoosia2 Gratulacje!!! 08.11.06, 21:04
            MAdzieńko kochana teraz to już tylko kolki i mama odsapnie. Buziaki dziewczyny
            i czekamy na sprawozdania z każdego dnia w domku smile
            --
            Pozdrawiamy: Ania i Oliwia(29-06-2004)
            big day
        • mmamamax Re: To jest super wiadomość +rożności 09.11.06, 08:13
          Iwonko- kiedyś gdzieś czytałam czy słyszałam takie zdanie- MUSI BYĆ ŹLE BY
          MOGŁO ZNÓW LEPIEJ BYĆ- jest to okrutne ale prawdziwe i daje gwarancję że teraz
          juz będziecie dużą szczęśliwą rodzinką, łzy mi poleciały jak napisałś o tym jak
          szymuś przywitał madzię, zobaczysz będziesz jeszcze płakać ale z radości i
          wzruszenia jakich dostarczą ci towje dzieciaczkismile a na kolki jest w niemczech
          SAB-SIMPLEX u nas wszyscy to kupują, szczerze ci powiem maks miał kolki,
          próbowałam wszystkiego najwiećej tego sabsimplexu i inflacolu ale myślę że
          najlepiej pomagało przykładanie ciepłej tetry i 'suszenie' suszarką bo
          dzieciaczki oprócz wszystkiego lubią jej dzwięk, spróbuj, kamila i maks
        • estocek Meldujemy sie jeszcze raz 08.11.06, 20:46
          U nas
          życie toczy się spokojniesmile)) Iwkopręży się, wygina i naciąga żeby tylko
          wyprostować nóżki i stać. Oj wtedy jest zadowlony.
          Najbardziej lubi wystawać na parapecie. Dumnie trzma się klamki i przytupje
          kankana nózkami, ślizgając się po powierzchni parapetu. A zadowolony wtedy,
          szczęsliwy. Tylko tak się zastanawiamy co mu się za tym oknem tak podobasmile
          Zaczła mówić: tatatatatata - jakby strzelał z karabinu maszynowego.

          Ingusia to już moja przyjaciółka, robimy sobie babskie wieczorysmile)
          Oj musze leciec, pa pa

          --
          Guśkai Iwo - i jak tu nie wierzyć w cuda smile
          • marta.28 Gratulacje + różności. 09.11.06, 11:41
            Ivonko gratulacje i ciesz się tymi chwilami bo tak szybko umykają. Julka ma już
            5 miesięcy. Życie tak szybko mijasmile

            Co do chibo to u nas jest w Manufakturze i asortyment często się zmienia, są
            powiedziałabym z górnej półki i rozmiarówka też jest zawyżona. My bartków jakoś
            nie możemy kupić bo też rozmiarówka jest jakaś nie nasza. A to za duże a to za
            małe. Kupujemy buty w Deichmanie za rozsądną cenę. Mamy mało butów a porządne.

            Spadama na wymianę opon zimowych.
            Skrobnę coś jeszcze wieczorkiem.
            BUZIAKI
            --
            Marta, Oleńka 01.06.2004 i Julka 07.06.2006 Łódź
            • s.ivona Re: Kolka i prośba o pomoc 09.11.06, 16:29
              Mamo Maxa czy ty mozesz dla mnie sprowadzić (kupić) ten specyfik? A może Joanna
              jeszcze jesteś 2w1 i dasz radę??? Jeśli któraś z was może to naprawdę liczę na
              pomoc!!!!
              Co do ceny to nie ma znaczenia a koszty uzgodnimy na priv.
              --
              Pozdrawiamy
              Iwona & Szymuś (24.06.04) & Magdalenka (25.09.06) Kraków
              Mój syn - Szymon
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 09.11.06, 21:06
      No pięknie wychodzi na to że jak zwykle tylko ja cierpię na nadmiar wolnego
      czasu bo widzę że dziś ja najwięcej się udzielamsmile)

      Dzieci już śpią tzn prawie bo Madzia usypia i jakoś usnąć nie może - wypada jej
      smoczek i się wybudza. wrrrr
      Dzień, pierwszy cały dzień w domu, minął fajnie. Specjalnie się nie zmęczyłam
      bo raz że Madzia jest grzeczna a dwa że Szymek się bawi z babcią lub tatą.
      Wczorajsze zauroczenie siostrą zostało mu do dziśsmile Biega do niej prawie non
      stop, spać nie daje, jeść nie daje bo musi zobaczyć co robi "jego Madzia".
      Była u nas położna i lekarka. Obie stwierdziły że mała wygląda dobrze i żebym
      spokojnie już do wszystkiego podchodziła. Najbardziej stresuje mniej jej
      jedzenie - niby jest głodna a jak daje to nie chce, płacze i w ten sposób się
      nakręca. Poza tym je w miarę regularnie tzn co 3 godziny ale objętościowo je
      różnie.

      Co poza tym - jesteśmy objęte opieką w poradni hematologicznej w poradni
      patologii noworoda (nie wiem co to za miejsce i co tam będą nam robić, pierwszą
      wizytę mamy w za tydzień), w poradni chorób zakaźnych w szpitalu gdzie
      leżałyśmy oraz w poradni szczepień (Madzia będzie miała indywidualny tok
      szczepień). Tak więc jeszcze długa droga przed nami ale mam nadzieję że już
      będzie dobrze i niczego nam więcej nie wynajdą.

      Marta - jeśli możesz to proszę napisz jak masz ułożony dzień z dwójką. Ja będę
      się starać tak ustawić Madzie żeby choć chwilkę mieć dla siebie. Marzy mi się
      żeby oboje szli spać o tej samej porze wieczorem. Dziś np kąpali się
      równocześnie tzn Szymek w wannie a Madzia w wanience. Tyle że potem był problem
      bo ja usypiałam Madzie a Szymek też chciał żeby mu bajkę powiedzieć. Normalnie
      tylko się sklonowaćsmile

      A co do bajki to od kilku dni hitem jest....aniele boży stóży mój!! Mąż go
      nauczył (oczywiście Szymek mówi tylko fragmenty) i z namaszczeniem co wieczór
      Szymek klęczy, rączki złożone i modli się do obrazka od chrztusmile Zaczęliśmy (a
      właściwie mąż jak mnie nie było) chodzić z nim do kościoła na msze dla
      przedszkolaków i całkiem nieźle ją znosi pod warunkiem że siedzimy
      blisko...klęcznikasmile)) To miejsce Szymek sobie upodobał.

      No i na koniec wniosek - pamiętam jak byłam 2w1, pamiętam jak bałam się jak to
      będzie, czasem się bałam własnej decyzji czy była słuszna czy nie....a teraz? a
      teraz nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczejsmile Polecam smile)
      --
      Iwona & Szymuś (24.06.04) & Magdalenka (25.09.06)
      Kraków
      Mój syn - Szymon Moja córeczka - Madzia
      • dagm80 Re: Czerwiec 2004 - część V 10.11.06, 13:06
        Witam. Radość moja jest ogromna odkąd się dowiedziałam że jesteś już Iwonko z
        Madzią w domu. smile

        Maks ma już trzy miesiące, ale na jedzenie reagował jeszcze do niedawna tak jak
        Madzia. To znaczy niby głodny ale jak dostał butlę to był wielki płacz. Ja
        karmiłam na raty taz na dwie tury, bo słyszałam że u niektórych dzieci po
        pierwszym łyczku bardzo mocno zaczynają pracować jelita i to bobrowanie nie
        pozwala im dalej ssać. I zanim się po tym pierwszym łyczku uspokoił to trochę
        mi schodziło z jego nakarmieniem. Poza tym kolka o wiele złagodniała jak
        przestałam mu dawać koperek do picia i zamieniłam go na rumianek, albo
        delikatny wywar z tymianku dosłodzonego glukozą.

        Moje łobuzy śpią tylko w dzień razem przez 30 min smile ogrom czasu mam wtedy dla
        siebie smile)) tylko nie wiem w co najpierw ręce wsadzić. A wieczorem musiałam
        Maksa przestawić na spanie nie o 19 ale o 20 bo tak to cały wieczór schodził mi
        na kładzeniu ich spań. A teraz najpierw nakarmię Olika, potem kąpiel Maksia i
        jego papu i spać, a po nim kąpię Ola i pakuję go do łóżka. I tak w okolicach
        21 pozbywam się dzieci smile)) A Maks jest na tyle fajny że zasypia sam, poprostu
        zostawiam go w łóżeczku i wychodzę (raczej nie ma innego wyjścia bo ja lecę
        zaraz zająć się Olikiem) a Olo nadal jak się kładzie to prosi o bajeczkę smile

        Chyba za długo się rozpisałam
        Pozdrawiam wszystkie kobitki bardzo serdecznie i obiecuję że niedługo
        zamieszczę nowe fotki Ola i Maksia

        Dagmara
        --
        nasze słonko Oliwier (30.06.04)
        • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 10.11.06, 13:53
          No u nas to wygląda trochę inaczej.
          Od 9 do 17 jest opiekunka i zajmuje się Olą lub obiema, bo dziewczyny już żyć
          bez siebie nie mogąsmile Najlepiej jak się razem turlają lub bawią na poziomie
          Julki. Potem przychodzi tatuś.
          Julka śpi krótko 30 po godzinie od nakarmienia, dłuższą przerwę na spanie ma
          12-14 i śpi wtedy 1,5 godziny. Je co 2-2,5. Jemy tylko cyca. Ola w dzień nie śpi
          w ogóle chyba, że uśnie po markecie lub basenie w samochodzie. Czasem po
          niedzielnym objedzie idzie spać. Wieczór wygląda tak. Julka idzie spać o 19, Ola
          pomaga w kąpieli, potem cyc i dalej zasypia sama. My idziemy z Olą na kolację i
          potem do kąpieli. Zasypia tak max do 20.30, znaczy się kładę się z nią i po 10
          minutach już śpi a my mamy wieczór dla siebie do 23 bo potem pobudki co 2 godzinysad


          --
          Marta, Oleńka 01.06.2004 i Julka 07.06.2006 Łódź
    • mmamamax Re: Czerwiec 2004 - część V 10.11.06, 13:49
      Do wszystkich mam: czy wasze dzieciaki czerwcowe śpią w dzień? bo ja nie wiem
      co zrobić, maks cięzko zasypia, śpi 2,5 godziny i póxniej zasypia wieczorem o
      21,30 co dla mnie jest masakrą, nie wiem czy zrezygnować z dziennego spanie,
      jakie macie dośwaidczenia, co radzicie? pomocy!!!!!
      • dagm80 Re: Czerwiec 2004 - część V 10.11.06, 14:51
        Mam ten sam problem. Ciężko Ola zagonić do spania, a jak już go położę to śpi
        te 2 godz i wieczorem ani myśli z radością wskoczyć do łóżka. A rano skowronek
        wstaje o 6, może jak się zmęczy w dzień to dłużej rano pośpi. Chyba
        zrezygnujemy z tej południowej drzemki i zobaczymy jak to będzie. Zaczynamy od
        jutra a co tam wink
        --
        nasze słonko Oliwier (30.06.04)
        • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 10.11.06, 15:01
          Cześć
          Dziś dzieci poszły spać o tej samej porze a ja mam czas dla siebiesmile

          Szymek śpi w dzień od ok13tej a jak długo to różnie. Generalnie ok 1,5 godziny
          ale np dziś śpi już ponad dwie. Wieczorem idzie spać po 20tej (troche mu sie
          przesunęło) i nie ma problemu. Od kiedy jestem w domu to usypanie wieczorne
          trwa trochę dłużej bo nie chce mnie wypuścić z pokoju. Ale ogólnie nie ma co
          narzekać.

          Dagm - dzięki za to co napisałaś o karmieniu!! Nawet nie wiesz jaką ulge mi to
          przyniosło. Madzia właśnie zachowuje się tak samo a od wczoraj przed każdym
          karmieniem daje jej wode koperkową i jest poprawa.


          --
          Iwona & Szymuś (24.06.04) & Magdalenka (25.09.06)
          Kraków
          Mój syn - Szymon Moja córeczka - Madzia
          • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 10.11.06, 15:53
            Ola nie śpi w dzień odkąd ukończyła 1,5 roku. No jak pisałam wcześniej są
            wyjątki. Ale i tak zawsze o tej 20-20.30 już śpi. Kiedyś spała do 8 i później
            ale ostatni po zmianie czasu wstaje już o 7 - 7.30.

            --
            Marta, Oleńka 01.06.2004 i Julka 07.06.2006 Łódź
    • marta.28 Wózek dla dwojga 10.11.06, 16:03
      www.allegro.pl/item140215616_nowosc_fisher_price_wozek_dla_dwojga_zobacz_.html
      Super pomysł dla mam z dziećmi z niedużą różnicą wieku.
      --
      Marta, Oleńka 01.06.2004 i Julka 07.06.2006 Łódź
      • s.ivona Re: Lekcja biologii 10.11.06, 16:13
        Oto hit sprzed klilku minut.
        Razem z Szymkiem zmieniałam Madzi pieluche. Nagle Szymek woła
        - "Dzie ma siusiat"? Dzie siusiat?
        Hmmm no i co? chyba muszę zacząć uczyć go biologiismile))
        --
        Iwona & Szymuś (24.06.04) & Magdalenka (25.09.06)
        Kraków
        Mój syn - Szymon Moja córeczka - Madzia
        • marta.28 Re: Lekcja biologii 10.11.06, 21:24
          A ja to przerabiałam w wakacje jak dzieciaki na golaska kąpały się w basenie.
          Jakoś do tej pory już nie porusza tego tematusmile Ma siostrzyczkę.
          Ale na razie najaktywniejsze są mamy podwójnesmile
          --
          Marta, Oleńka 01.06.2004 i Julka 07.06.2006 Łódź
          • leefka Re: Lekcja biologii 10.11.06, 21:55
            Ha! No, u nas problemu różnic płci nie było smile
            A tak w ogóle to ogromnie się cieszę Iwonko, że jesteście już w domu, u siebie,
            razem - tak jak to być powinno. I wciąż przesyłam Ci telepatycznie nowy ładunek
            pozytywnych myśli, choć tych na szczęście ostatnio Ci chyba nie brakuje smile
            Kata, czuję się wezwana do tablicy wink jako 'stara' (ekhem, cóż, wyszło szydło
            z worka) na forum, która ostatnio się ujawniła z niebytu. Cóż, starym zwyczajem
            mogę jedynie zapewnić, że POSTARAM się poprawić i pisywać częściej, a co
            więcej - ODPISYWAĆ, a nie tylko ograniczać się do opisywania co u nas. Wtedy,
            rzeczywiście, Marto, podwójne mamy - jako te z największą ilością wolnego
            czasu wink - będą tu chyba "królowały".
            No, ale żeby nie było tak pięknie - tyle na dziśsmile
            Dziewczęta dziś obie zasnęły przed 21 (wczoraj Tośka dopiero o 23), więc nie
            wiadomo kiedy się pobudzą, a ja ostatnio jakoś dziwnie senna chodzę.
            Przesilenie, mam nadzieję...
            --
            Pozdrawiamy,
            Ola i Tosia (19.06.04) oraz Misia (03.09.05), Warszawa
            Tosia ma już ... Misia ma już...
    • mmamamax Re: Czerwiec 2004 - część V 11.11.06, 23:19
      hej, jestem w gdansku u rodzinki, maksiorek został z babcią, monsz robi meską
      imprezkę w domu a ja wydałam koszmarne pieniądze w ikei, klasycznie wszystko co
      miałam ale kupiłam wreszcieprawie wszystko co chciałam, w szczecinie ikei
      niet,sad no i zostało mi z 1200 zł tylko 30 więc poszłam do kina na diabła u
      prady, polecam, niezły, choc na wolności to wszystko inaczej smakuje, pozdrawiam
      z gdańska, iwonko jeśli poczta dziś pracuje to moja mama miała ci wysłać ten
      lek, do poczytania juz ze szczecina, jutro, papa mama bez maxa
      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 12.11.06, 12:34
        Witajcie kobitkismile
        Iwonko, na nareszcie cała rodzinka w domkusmile!!! Super, bardzo się cieszęsmile)) A
        Szymek widać, że już przejął rolę starszego brata i będzie opiekował się Madziąsmile

        Joannamamazuzi pewnie też jużw większej rodzinie??? Pisz jak tylko będziesz
        mogła, co u ciebie słychać???

        Ja niestety jeszcze nie mogę pozbyć się choróbskasad(( Wzięło mnie na dobre!!!
        Teraz głowa mnie boli, chyba przez przytkane zatoki?sad
        Olcia też troszkę noskiem pociągasad
        Ze spaniem to u nas różnie, ale śpi w dzień przeważnie, pózniej biega do 23,
        więc dla mnie czasu brakuje, żeby przy kompie coś napisać a i tak mało czasu
        spędzamy razem, więc wykorzystujemy na maxa chociaż wieczory.

        Ostatnio pojawiły się u nas problemy z jedzeniemsad Przeważnie zjadała Olcia
        wszystko a teraz jej do buzi niczego wsadzić nie możnasad(( Tylko mleczko by piła.

        Lecę jeszcze na zakupy i nadrabiam sprzątanie i pranie w domu, bo bajzel, że hej!

        Pozdrawiam
        Papa
        --
        AA
        Joanna&OLA
        MOJA OLCIA
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 12.11.06, 19:00
      cześć
      U nas dobrze. Madzia (puk puk) nie sprawia kłopotów. zaczęła w końcu w miarę
      ładnie jeść, w nocy też spoko. Szymek nadal zachwycony siostrzyczkąsmile Niestety
      tylko mamy problem z jego zachowaniem - dwneruje się o wszystko, nie słucha. Od
      jutra zostaję sama z dziećmi a mąż idzie do pracy.

      Mam pytanko - czy używacie do kąpieli dzieci jakiś płynów coby była piana?
      Szymek upodobał sobie mój szamponuncertain
      --
      Iwona & Szymuś (24.06.04) & Magdalenka (25.09.06)
      Kraków
      Mój syn - Szymon Moja córeczka - Madzia
      • joanzac Re: Czerwiec 2004 - część V 12.11.06, 19:19
        Ola w kompieli to jest poszkodowana, bo nie mam wanny, tylko brodziksad(( Raczej
        nie używam żadnych płynów, ale Ola też uwielbia bąbelki i kiedy jej głowę myję,
        to łapie je jak tylko się dasmile))) U nas ciągle problemy ze skórą, więc raczej
        staram się mało mydeł itp... używać.
        Dzisiaj dzień jakiś markotny mamysad Mąż popaprał mi całe plany i trochę pogodasad
        Zostałyśmy w domku, ale jest całkiem OKsmile Przynajmniej się wyśpię w ten
        weekendsmile))Bo ostatnio brakuje mi na to czasusad!
        Oleczka z uwielbieniem ogląda Lippy&Messysmile)) Już nawet z nimi podśpiewujesmile
        Pewnie szybciej po angielsku będzie rozmawiać jak po polsku?smile))))
        A ma się kożuszek dla Oleczki zamarzył!!! Właśnie coś wypatrzyłam na allegro.
        Superwśne są niektóre!
        Pozdrawiam
        Papa
        --
        AA
        Joanna&OLA
        MOJA OLCIA
        • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 12.11.06, 21:49
          Witam.
          My do kąpieli mamy szampon i płyn w jednym, ale taki dla dzieci. Takie płyny dla
          dzieci bardzo się pienią. (nie mydła w płynie)

          A ja w weekendy za boga wyspać się nie mogę. Ja dzisiaj z Julcią na basenie
          byłam a Olcia z tatą do kościoła poszła i ... usnęłam mu na kazaniu na kolanach.
          Nijak się podobno nie dała obudzić taki.. flaczek... i resztę mszy przespałasmile

          A myślicie już o gwiazdce.
          Joasiu ja na razie u ciebie zamówię 20 serwetników i 2 aniołki. Z tym, że
          aniołki jakoś muszą się różnić, znaczy się myślałam aby jeden miał literkę "O" a
          drugi "J". Co ty na to? A i wszytko białe. Podaj dane na meila.

          Jak tam po wyborach...

          Buziaki i trzymajcie się cieplutko. Oddałam kompa do naprawy więc mam
          ograniczony przez małża dostępsad do internetu.
          --
          Marta, Oleńka 01.06.2004 i Julka 07.06.2006 Łódź
            • evita33 Rroznosci 12.11.06, 23:52

              --
              A ja znowu z nicka męza -
              U nas pomalutku. Młody dalej z pampersem- nadal opory ze zrobieniem na nocnik
              czy do muszli.Siedzenie pół godziny i nic. Wstaje z muszli - sika na podloge-
              załamka.Mowic mowi mało. Podstawowe wyrazy.
              Z jedzeniem rewelka- nie ma problemu. Je wszystko, sam się upomni o jedzenie i
              krzyczy wtedy : mama mniam mniam.Ukochana zupa to rosol i pomidorowa, uwielbia
              ogorki kiszone czy konserwowe, zajada tez papryke, jajko gotowane i smazone .
              Po prostu je wszystko. O moze sera żołtego nie za bardzo.
              Z chorobskami narazie spoko (odpukac) - podaję MAckowi codziennie tran - nie
              wiem moze po tym jakos w miare.
              W piatek bylismy u mojej kumpeli - ma syna 5 lat - no i od kilku dni cos mu
              sie porobiło z siusiakiem. Jak oddawał mocz to robił mu sie w kształcie
              gruszki. Pobiegła zaraz do rodzinnego - jakas doktorzyna kazała jej rywanolem
              smarowac.
              Ale nic - zawzieła sie , zapisała do prywatnego lekarza a tu co ? .........
              lekarz powiedzxiał ... tragedia - stulejka jak nic i to paskudna.Otworek
              wielkosci szpileczki.
              Znieczulił miejscowo i nacial, no i kwalifikacja na zabieg.
              Teraz dopiero kiszka - w szpitalu terminy ze hoho. On jej moze zrobic zabieg za
              bagatela 1000zł haha.
              No i miala potrzasnac rodzina i znajomymi co by w szpitalu jakis znajomy sie
              znalazł i czym predzej na zabieg. Takze dziewczyny sciagac , sprawdzac bo i w
              tym wieku moze cos sie zdarzyc.
              A lekarz jej powiedzial ze takie zabiegi to najwyzej do 2-3 latsie wykonuje
              najlepiej.
              • kata74 Re: Rroznosci 13.11.06, 08:02
                Mamozuzinki a jak tam Twoje dziewczynki?- zdrowiej?- czy antybiotyk się
                sprawdził?

                Ja do kapieli kupuję najchetniej Bambi- taki starodoawny z kaczuszką- bo on się
                fajnie pieni. Reszta to kicha. Tylko bambi to cięzko jest dostac u nas.
                Joanzac - My tez mamy przysznic, ale pod tym przysznicem na czas kąpieli
                wkladam taki najmnieszy basenik dmuchany okrągły i Julka się kapie "normalnie'.
                A jak jest u mojej mamy to mamy taką miskę- jest dośc wysoka i Julcia ma wody
                aż po ramiona, nawet ja się tam w kucki zmieszcze.

                A nam się jakoś poniedziałek zaczął róznymi smutnmi/nieszczegolnymi
                wiadomościami- i jakoś tak jest nie tak....


                --
                ``````Kasia&Julka````````
    • joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 13.11.06, 12:31
      jestem już w domku z alexem. urodziłam w środę, 8 listopada, o godz 18 32,
      poród spontanicznysmile nie zdążyłam załączyć swojej muzy , pobawić się na piłce,
      wziąć środka na znieczulenie i ledwo zdążyłam z lewatywąsmile mój mały jest
      cudowny. wazył 3670 i , 50 cm , teraz go karmie piersią, lubi spac w dzień
      dlatego mam chwilkę żeby sie wam pochwalic. mąż byl przy mnie. z szpitala
      wyszlam wczoraj , niestety byla u mnie na wizycie starsza córa i nabawiła sie
      opryszczki. bo dorwala sie do butelki kolezanki z sali. nie iwecie czy to jest
      cos groźnego. bo boje sie ze i maly sie zarazi. a ta kobieta opowiadala ze jak
      ją dostala to nie mogła sie nawet zblizac do dziecka.
      pozdrawiam jo
      • s.ivona Re: Gratulacje + inne 13.11.06, 12:52
        Joasiu - serdeczne gratulacje. Super że ci łatwo poszło, a widzisz, tak się
        bałaśsmile Alex, to Aleksander?

        A my dziś byliśmy na pierwszym spacerku!!! Pierwszy dziń jakoś całkiem składnie
        idzie - teraz oboje śpią! Nie wiem jak tego dokonałamsmile Rano tylko było mega
        zamieszanie, bo karmiłam Szymka a mała się darła. Potem karmiłam małą a Szymek
        się wściekałsmile Spacer był fajny. Szymek spisał się na medal - prowadził wózek,
        słuchał się mnie (nie uciekał, był grzeczny). Potem spotkaliśmy koleżankę z
        synkiem więc obaj się wyszaleli a my mogłyśmy pogadać. Madzia spała. Po
        powrocie troszkę było zamieszania bo znów nie mogłam sobie poradzić z
        karmieniem obojga no ale jakoś poszło.

        Marta - jak ty sobie radzisz z karmieniem dwójki? Z podziałem czasu? Ja czasem
        mam wrażenie że zatrzymuję się w przedpokoju czyli między pokojem Madzi a
        Szymka. Nie wiem czy mam rzucać wszystko co robię z Szymkiem i biec do Madzi
        czy poczekać? Była taka sytuacja - usypiałam wieczorem Szymka, opowiadałam mu
        bajkę. Nagle Madzia zaczęła płakać. Wiedziałam że mąż jest z nią więc spokojnie
        opowiadam bajkę dalej. Nagle (choć byłam w połowie bajki) Szymek mówi "już
        dość. idź do niej"!!! W szoku byłam ale poszłam a Szymek usnął. Zadziwia mnie
        jak potrafi się wczuwać z sytuację siostry. Oto kolejna - karmiłam Madzie. Coś
        zaczęła marudzić, odwracać głowę. Szymek mówi "nie dawaj już, Madzia nie chce".
        Albo - mała płakała a Szymek do mnie "płacze do smoczka" (w znaczeniu - daj jej
        smoczka). Naprawdę zaskakuje mnie mój synsmile)

        Kata - mam nadzieję że te smutne wieści to nie jakaś straszna sytuacja, bez
        wyjścia....Mam nadzieję że będzie dobrze!!! Uściski.
        --
        Iwona & Szymuś (24.06.04) & Magdalenka (25.09.06)
        Kraków
        Mój syn - Szymon Moja córeczka - Madzia
        • mmamamax Re: Gratulacje + inne 13.11.06, 15:57
          Joasiu, gratulacje od Maksa i ode mnie, podziwiam was kobitki bo ja ciągle
          tchórzę przed drugą ciążą, choć maks bez smoczka ( totalne zwycięstwo!!!!!)
          śpi o niebo lepiej, to wczoraj po powrocie z gdańska, mały został u mojej mamy
          i miałam nadzieję na spokojny romantyczny wieczór, a tu po północy mama dzwoni
          że maks płacze strsznie, pręży się i krzyczy że boli brzuszek, ubrałam się
          złapałam leki i popędziliśmy z mężem, jak dojechaliśmy to już słodko spał, ale
          i tak zostałam przy nim na noc, więc powrót do rzeczywistości był już w nocy a
          nie dziś rano, dzięki bogu nic mu nie było, pozdrawiamysmile
          • mamazuzinki Re: Gratulacje + inne+opryszczka 13.11.06, 20:36
            Joasiu przede wszystkim gratuluję Tobię tak sdzybkiego i bezstresowego
            porodusmile))) Alex całuski od Zuchy i Julki smile))) Kolejny mężczyzna na forumwink

            Odnośnie opryszczczki to własnie jest u mnie świeży tematsad(( Jak juz pisałam
            młode były u babci na weekend. Wczoraj po nie pojechałam a tu się okazuje ze
            Zucha ma katar:[ Babcia była ogólnie zdrowa ale w sobotę wyskoczyła jej właśnie
            opryszczka na ustach. Zucha ma mega katar + opryszczkę na usteczkach. Dziś
            byłam u lekarza i lekarka stwierdziła ze to jest bardzo zaraźliwe(i to fakt bo
            ja też już mam zparciałe usta) a że Zuzi organizm jest tak osłaboioty poi
            antybiotykach więc wirus bardziej sie panoszy. Dostała na oprychę Heviran 5X1
            tabl i Herpex do smarowania. Oprócz tego leki na katar. Mam nadzieję ze się to
            uda zachamować i nie rozkręci sie dalej.

            Iwonko Szymek stanął widzę na wysokości zadaniasmile))) Super że nie jest
            zazdrosny o Madzię i tak chętnie sie Tobą dzielismile))

            My łepek myjemy w takim płynie dla dzieci 2 w 1 i do mycia i do włosków


            --
            Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
            GG8987321
            Zuzełka perełka
            • mamazuzinki Re: Gratulacje + inne+opryszczka 13.11.06, 20:50
              jeszcze się mi cóś przypomniałobig_grinbig_grin:

              Logopedasmile))) Anoosiu no Ty to chyba wogóle nie powinnas myslec o logopedzie bo
              Oliwka gada jak stara i niejednego logopedę by zadziwiłasmile))))
              Zucha mówi bardzo mało niestety i dzisiaj jak odbierałamj Jul;kę ze szkoły to
              mi sie napatoczyła pani logopeda szkolna. Opowiedzizłam jej jak to z Zucha
              wygląda. Przede wszystkim pytała się mnie czy wogóle cos mówi i czy wszystko
              rozumie co sie do niej mówi. Zucha rozumie wszystko i np. dużo jest mówienia
              takiego dzwiękonaśladowczego czyli np kotek to miau a piesek to hau itd.To że
              rozumie i że umiesię mimo wszystko porozumieć powiedziała że jest
              najwazniejsze. powiedzizła mi żeby ja stymulować poprzez zabawę do mówienia
              często nazywając jakieś przedmioty ale koniecznie zbez używania zdrobnień.
              Uspokoiła mnie że widocznie jeszcze nie przyszedł jej czas ale gdyby za 3-4
              miesiące nie było poprawy no to wtedy juz trzeba będzie sie gdzies do jakiejs
              poradni wybrac/
              --
              Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
              GG8987321
              Zuzełka perełka
              • joanzac Re: Gratulacje + inne+opryszczka 13.11.06, 21:25
                Gratulacje Joasiu!!!! Bardzo się cieszę Twoim już podwójnym szczęściem!!!
                Trzymaj się i zdrówka przede wszystkim dla wszystkich!smile))))

                Marto, napiszę w wolnej chwili do Ciebie na maula.

                Ja znów wpadłam w ciąg zdarzeń i brak czasu dla siebie przede wszystkimsad((
                Gorąco od poniedziałku!!!

                Dla swojej Olci dzisiaj postawiłam ultimatumsmile))) Jak nie będzie normalnie
                rozmawiać do końca roku, wtedy się specjaliści nią zajmąsmile)) Powiedziała swoje
                tiaa i oksmile)) Zobaczymy, może się rozgada? Mówi coraz więcej , więc jeszcze się
                wstrzymam.
                Pozdrawiam
                Papa
                --
                AA
                Joanna&OLA
                MOJA OLCIA
                • anoosia2 Re: Gratulacje + inne+opryszczka 13.11.06, 22:00
                  To jeszcze raz ja smile

                  Co do opryszczki, to wirus nieszczęście polega na tym, że jak się raz złapie to
                  długo się to plącze po oraniźmie i wraca co i chwila, jest to wirus z rodziny
                  ospowatych i półpaśca, zostaje jakaś informacja w komórkach.

                  Joasiu GRATULUJE, Alex to mniemam chłopiec? Aleksander?

                  Logopeda to jeszcze za wcześnie, żeby się martwić, Oliwia zaczęła mówić "nagle"
                  odblokowała się i z każdym dniem sypała nowymi zwrotami, zdaniami. Znam za to
                  chłopca w wieku 4 lat mówiącego dzwiękonaśladowczo i nie składającego zdań, po
                  wizycie u logopedy stwierdzone, że może być problem z językiem, to więzadełko
                  jest za krótkie i należy go podciąć. To jest zabieg na miejscowym znieczuleniu,
                  ponoć szybko i sprawnie.


                  --
                  Pozdrawiamy: Ania i Oliwia(29-06-2004)
                  big day
                  • aniazm To ja też się chwalę Stasiem:) 14.11.06, 22:37
                    Witajcie, chwalę się, że 04/11 o 15.45 urodził się Staś - 2700g i 56cm. Poród
                    naturalny, bez znieczulenia (jestem z siebie dumna, bo była oksytycyna w
                    użyciu...), od odejścia pierwszych wód 16 godzin, a od przebicia pęcherza -
                    3,5smile także szybciutko. Stasiulek też miał podwyższoną żółtaczkę, więc dopiero
                    dzis wróciliśmy do domku.
                    Antoś przyjął Stasia po bratersku - ucałował w główkę, łapkę i od razu chciał
                    na ręce wziąćsmile Rozstanie z mamą bardzo przeżył - przez dwa dni do mnie dzwonił
                    i było OK, trzeciego się obraził i nie chciał ze mną rozmawiać, płakał, szukał
                    mnie i w ogóle był nieszczęśliwy. Dopiero w sobotę (tdzień po porodzie)
                    przyszedł mnie odwiedzić i to był strzał w 10 - wiedział gdzie jestem, zobaczył
                    przez szybę Stasia i od razu się uspokoił.
                    Jak go zobaczyłam, to się oczywiście poryczałam. A jaki duży mi sie wydał...! A
                    przed szpitalem był taki malutkismile

                    To by było na tyle - zapraszam do obejrzenia zdjęć (Moje chłopaki)!!!
                    --
                    Ania, Antolek (07.06.2004.) i Staś (04.11.2006) Moje chłopaki Antoś i Staś
                        • mamazuzinki Re: To ja też się chwalę Stasiem:) 15.11.06, 11:57
                          Gratulacje Aniusmile))) Stasinek jest przesłodkismile)))

                          Nio to juz niewiele singli na forum zostajesmile))) Kata ,Anoosia bieżcie sie do
                          robotywink tongue_out

                          u mnie znowu lipa . Zuzi katar jak zwykle przelazł na dól i dzis od rana
                          strasznie kaszle. Więcejnie pisze bo już sie robie nudna wiecznie o kaszlu
                          tylko pisząc.

                          Nio ze względu na to że Zucha nie mówi za bardzo to nawet nie myślałam o
                          uczeniu jej kolend. jeśli dobrze pamiętam to Arka Noego nagrała płyte z
                          kolendami. ja bardzo lubię słuchać jak te dzieciaki śpiewająsmile)))
                          --
                          Kasia mama Julki(08.01.1999) i Zuzi (14.06.2004)
                          GG8987321
                          Zuzełka perełka
    • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 14.11.06, 22:28
      Joasiu czekam na meila i namiary.

      A mam do was pytanko, czy macie jakieś kolędy śpiewane przez dzieci. Chciałabym
      Olę nauczyć śpiewać ale najłatwiej jej uczyć się piosenek śpiewanych właśnie
      przez dzieci.
      --
      Marta, Oleńka 01.06.2004 i Julka 07.06.2006 Łódź
      • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 15.11.06, 13:13
        Cześć
        Gratulacje dla Aniazm!!! W tym miejscu mi wstyd bo ja nawet nie wiedziałam żeś
        w ciąży...

        Moja Madzia nie lubi ciszy. Wczoraj próbowałam ją uśpić a tu nic...płacze i
        płacze. Dziś podobnie. W końcu przeniosłam ją do pokoju, włączyłam RMF a ona
        najnormalniej w świecie zapadła w sen!!! To chyba pozostałość po szpitalu bo
        tam słuchałam radia non stop.

        Ech...Szymek mi daje popalić. Niby jest grzeczny ale momentami to się
        zastanawiam czy on nie jest nadpobudliwy tudzież z jego ośrodkiem nierwowym
        jest oki. No ja wiem że dziecie w tym wieku przechodzą bunt, że ostatnie
        tygodnie były ciężkie ale żeby aż tak reagować? Oto kilka przypakładów
        1. Wczoraj mąż po powrocie z pracy mówi do Szymka że ma dla niego prezent ( w
        tym miejscu muszę zaznaczyć że zawsze tym prezentem jest mamba - właściwie u
        nas mamba jest lekarstwem na wszystko). Szymek się ucieszył, podbiegł do męża i
        co...zamiast mamby dostał rysunki postaci z bajki boba budowniczego. Szymek
        wpadł we wściekłość bo inaczej tego nie można nazwać. Zaczął wrzeszczeć, rzucać
        wszystkim co miał pod ręką, jak chciałam go przytrzymać to rzucił się na
        podłogę, kopał i miotał się na wszystkie strony. Trwało to może z 10min. Potem
        się uspokoił (a właściwie zmęczył), przytulił się i zachowywał się jakby nic
        się nie stało ale rysunkami nie był zainteresowany. Potem mu tłumaczyłam że tak
        nie wolno, pytał "a co źle zrobiłem?".
        2. dziś podczas spaceru, chciał żebym mu dała ciastka. Powiedziałam że nie. Na
        to on zaczął krzyczeć na pól ulicy, płakać, rzucać kamieniami i rzucił się do
        kałuży z błotem.
        3. Jak mu czegoś nie dam, czegoś zabronie i za karę zaprowadzę do pokoju to tam
        dzieją się dantejskie sceny. Szymek rzuca w ściany, w drzwi zabawkami, czym
        popadnie aby tylko się w ten sposób wyładować. Zabieranie zabawek za karę nie
        pomaga bo on sam je zapakuje i odda! Nie zależy mu.

        Dzieczyny, nie wiem co robić, jak postępować. Wtedy i mnie udzielają się
        emocje, dam mu klapsa, nakrzyczę ale to nic nie daje.

        Marta, ja od razu pomyślałam o Arce Noego. Oni na pewno coś nagrali.

        Mamo Maxa, wielkie dziękismile Kropelki do mnie doszły. Powiedz mi tylko jak je
        stosować. Dobrze zrozumiałam - 15 kropli do każdego posiłku? Jak ty stosowałaś?
        --
        Iwona & Szymuś (24.06.04) & Magdalenka (25.09.06)
        Kraków
        Mój syn - Szymon Moja córeczka - Madzia
        • mmamamax Re: Czerwiec 2004 - część V 15.11.06, 13:42
          aniu, gratulacje, śliczny facecik!!!!
          iwonko- ja już nie pamiętam jak stosowałam, chyba włsśnie przed każdym
          karmieniem dawałam, musisz poczytać po to było 2 lata temusad(( pamięć mam dobra
          ale krótką.
          u nas mamba też jest lekarstwem na wszystko, maks furii przy mnie nie dostaej
          bo wie że ja mam to w nosie, mówię że jak będzie grzeczny to ja chętnie się
          poprzytulam, pobawię i wszystko ale jak zaczyna fisiować to ja udaję że go nie
          widzę i on wtedy w płacz i przeprasza i bioegnie do mnie, ale przy mojej
          mamie, która generalnie pozwala na wszystko to maksiu jest inny, wymusi nawet
          płaczem ( ostatnio byliśmy we 3 i byłam w szoku jakie moje dziecko potrafi być
          niegrzeczne), więc zasada zawsze ta sama, stanowczość, spokój i przeczekać, nie
          ma wyjścia. powiem ci tylko iwonko że zanim się urodziła twoja madzia to ja
          byłam chyba gorszą matką, szybciej się denerwowałam, klapsa dałam, a później
          zobaczyłam jakie życie potrafi być kruche, cięzkie i bezwzględne i że trzeba
          docenić ile się miało szczęscia, bez tylu zmartwień, przez to jak ciebie
          podziwiałam i nadal podziwiam, zastanowiłam się, że to nie ma znaczenia, że
          póxniej zaśnie że mniej zje, że to wszystko pryszcz a ja jestem po
          prostuniepoważna i histeryczka, więc sie zmieniam z każdym dniem....
          się mi rozpisało.... dziękuję ci, bo dałaś przykład jak silna można być i co w
          życiu ważnesmile
          • joannamamazuzi Re: Czerwiec 2004 - część V 15.11.06, 14:47
            to pięknie napisane mamo maxa. zaraz mi się poprawił humor. bo własnie mam
            problemy z przystosowaniem się mojej Zuzi do nowej sytuacji. jak to sie mówi
            zrobiła się knąbrna. wydawalo sie ze dobrze zniosła rozstanie, ale to był
            pozór. teraz źłe zasypia , krzyczy mamusiu przez sen, przychodzi do mnie w nocy
            z płaczem. a w dzień na wszystko nie. trzeba miec super cierpliwosc. na
            szczescie mąż ma 2 tyg urlpu. mam nadzieje ze to sie unormuje do tego czasu. z
            zuzią jak mnie nie było zjamowała sie przewaznie teściowa. ona jest głośna
            krzykliwa i są efekty. ale co było robić, nie miałam innej opcji. mam natomiast
            wyrzut sumienia jesli chodzi o te opryszczke. bo po pierwsze jak sie mały
            zarazi to ponoć katastrofa bo male dzieci cięzko to przechodzą a po 2 to już to
            zuzi zostanie. takze dziewczyny uwazajcie z wizytami w szpitalu. tak bardzo
            tesknilam ze nie umialam sie powstrzymac i poprosilam meza zeby przyjechal z
            małą. a ona sie tak tez cieszyła, i byla dzielna, kiedy wizyta sie skończyła,
            nie zapłakała, tylko prosiła mama choć z nami do domu. mam cudowne dzieciaki,
            musze skonczyć z lekamismile
            pozdrawiamsmile
            teraz powinam chyba zmienic nicka na joannamamazuziialexasmile troche przydługi??
            • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 15.11.06, 18:27
              Mamozuzinki dzięki za to wywołanie do tablicy wink . Anosia to ma chociaż ślub
              na głowie, i dobrą wymówkę a ja…? Obiecałam sobie że najwcześniej jak Julka
              będzie miała 3 lata pomyśle… a to tylko jeszcze pół roku…
              Ale przepraszam a Joanzac??

              Ivonko – nie przejmuj się, moja Julka jak jej nie w smak reaguje identycznie.
              Czasami przeczekuję, wynoszę w inne miejsce albo zostawiam, potem spokojnie,
              starając się patrzeć w oczy *nauka super niani* tłumaczę co i jak albo
              przynajmniej próbuję. Tak stoicki spokój jest najlepszy, ale nie oszukujmy się
              czasami jest to zupełnie nierealne.

              Mamozuzinki powiedz katarowi że jest nudny i niech spada. A sio.


              A ja się ciskam na mojego chłopa- przekupuje Julke ile się da. nie ma do niej
              żadnej cierpliwości, więc ich 10 minut razem to zaraz jest jej płacz a jego
              wściekłość. A jak ja się odezwe to zaraz słyszę że się wtrącam. bo on wie
              lepiej. A mnie to wkurza że on się zachowuje gorzej niż ona.

              --
              ``````Kasia&Julka````````
              • kontaminacja Re: Czerwiec 2004 - część V 15.11.06, 18:45
                Iwonko - pisze ze swojego 3 miesiace dlugiego doswiadczenia smile. Z tego, co donosisz, to Szymek przechodzi dokladnie takie same etapy reakcji na rodzenstwo jak moja cora. Najpierw fascynacja braciszkiem (na szczescie zostala do teraz), a potem zaczal sie u nas horror. Mala z natury jest hiperaktywna, a tu swoja ruchliwosc zwiekszyla o 100 % - biegala po domu, rzucala sie na kanape, skakala, turlala. Jednym slowem, obled. Bylismy wykonczeni. POtem niby bylo dobrze, ale jak tylko wydalismy jej jakies polecenie albo zakazalismy czegos, akcja zaczynala sie od poczatku. Z premedytacja, patrzac mi prosto w oczy, robila to, czego jej przed chwila nie pozwolilam albo chowala sie za lozko, zebym nie widziala, ze broi. Przyznaje sie, ze niestety kilka razy dalam jej w tylek, czego oczywiscie pozniej zalowalam. Ale nie oszukujmy sie, w takiej sytuacji teoria, ze nalezy zachowac spokoj, pozostaje tylko teoria. Probowalam metody niani z sadzaniem na poduszke, ale nie podzialala. Zdala egzamin natomiast stara instytucja kata. Po sekundowym pobycie w nim, mala informowala nas, ze juz sie uspokoila, juz jest usmiechnieta. Teraz wystarczy tylko zapytac, czy chce isc do kata i jest spokoj. Obecnie jest wszystko super, mala jest aniolem. Nie wiem jedynie, czy to taki etap i cisza przed burza, czy w koncu sie przekonala, ze wszyscy ja kochaja tak samo i jest rownie wazna co brat. Jednym slowem, koniec jest dosc optymistyczny smile. Trzymam kciuki za Twoje nerwy smile.
                Wszystkim ponownym mamusiom gratuluje!
                --
                <a href="">Moja dziewczynka</a>
                <a href="">Mój synek</a>
                • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 15.11.06, 19:40
                  Ufff, to był ciężki wieczór. Madzia od 18 do teraz płakała, to znów te kolki bo
                  innego powodu nie widzę. Za bardzo regularnie się powtarza. Mąż ją nosił a ja z
                  Szymkiem siedziałam w namiocie (Szymek teraz uwielbia się chować więc ukłądam
                  mu namiot z kocy). Jestem padnięta a tu jeszcze tyle przede mną - usypianie
                  Szymka i Madzi.

                  Mamo Maxa normalnie się poryczałam po przeczytaniu tego co napisałaś - ja
                  osobiście bardzo się zmieniłam, zrobiłam się bardziej cierpliwa (choć brzmi to
                  dziwnie i jak patrzę na siebie przed i po to mogę stwierdzić że jędza byłam a
                  nie matka, no ale człowiek się zmienia i dojrzewa). Teraz już mnie nie martwią
                  rzeczy typu właśnie że mało zje, czy mało śpi, czy budzi się w nocy, albo że
                  muszę wstać do Madzi lub że płacze...przecież tak naprawdę w perspektywie paru
                  dni nawet to się zapomina więc nie ma sensu się stresować.

                  Kata - u nas jest podobnie. Mąż rozpuszcza Szymka na maksa a potem się dziwi
                  takim zachowaniom jak to które opisałam z mambą. Poza tym jest niekonsekwentny,
                  zbyt dużo od niego wymaga jak na jego wiek. U mojego męża wszystko musi być na
                  tip -top i ciężko mu wytłumaczyć pewne zachowania dziecka.

                  Jutro jedziemy z Madzią do Prokocimia. Mamy wizyte w poradni hematologicznej i
                  w poradni patologii noworodka. Na pewno będą jej sprawdzać krew, wagę itp.
                  Trochę się stresuję....

                  Kontaminacja - dzięki, mam nadzieję że u nas ten okres szybko minie choć
                  specjalnie na to nie liczę biorąc pod uwagę temperament Szymka. No ale przecież
                  cuda się zdarzająsmile

                  Mamozuzinki - pytałaś o ten lek lekarkę? Ja zapytałam na forum o karmieniu
                  butelką i tamta lekarka nam odradziła bo zawiera pochodne mleka krowiego a
                  Madzia jest na bebilonie pepti.

                  A jeszcze mam do was prośbę - czasem tu piszecie o tym programie "super
                  niania"...byłabym wdzięczna gdybyście mogły od czasu do czasu napisać co
                  ciekawego było i jak niania sobie radziła. Ja nie mam TVNu.
                  --
                  Iwona & Szymuś (24.06.04) & Magdalenka (25.09.06)
                  Kraków
                  Mój syn - Szymon Moja córeczka - Madzia
                  • mmamamax Re: Czerwiec 2004 - część V 15.11.06, 20:11
                    i wyszło szydło z worka, maksiorek tylko przy mnie wie że istnieją zasady.
                    teraz usypia go monsz i już słyszę że chce soczek ( ze mną nawet nie prosi bo
                    wie że po umyciu ząbków jest juz tylko woda) chce smoczka ( przy mnie opowiada
                    co dostał za to że oddał dzidzi smoczek- 4 auta i bajkę) itd.... zobaczymy co
                    będzie zaraz, pewnie i tak mnie zawołają chociaż chwilowo cisza, ale już kiedyś
                    tak było że zasypiali razem, po godzinie wchodzę, mosz śpi a maksiorek go
                    ogląda z uśmiechemsmile
                    dziś sprzątałam jak szalona, maks był u teściowej cały dzień pierwszy raz,
                    wrócił przytulił mnie i dał mi wiązankę z liści, jezu jak słodko, fajnie się
                    stęsknić za łobuzem, a dom posprzątany jest taki ładny, ja bardzo lubię swoje
                    mieszkanie, a wy? chciałabym pochwalić sie maksem ale nie potrafię wklejać tu
                    fotek, pomóżcie! pozdrawiamy hurtemsmile
                    • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 15.11.06, 20:54
                      Hm jak tak czytam to właściwie nie powinnam narzekać.

                      Ja nagrywam z telewizji na DVD super nianię i mam też kilka odcinków T.Hogg,
                      teletubisiów. Mogę przesłać.

                      A u nas Olcia to mały słoń w składzie porcelany. Taki mały szałaput, który robi
                      na złość żeby zwrócić na siebie uwagęsad

                      A ja padam na pyszczek z niewyspania i brak mi cierpliwości. Też mamy kąt i Ola
                      jak do niego idzie już mówi, że będzie grzeczna a po 5 minutach to samo.

                      Jak się bawi ze mną czy opiekunką to aniołek, a jak jest tatuś to wychodzi mały
                      diabełek. Mimo, że na nią nakrzyczę to ostatnio ja muszę ją ratować z opresji
                      tama córunia mamusi się zrobiła.

                      A mamy gola no nareszcie można Polaków na boisku pooglądać.

                      Widziałam na internecie arkę noego i muszę kupić. W zeszłym roku do jakiegoś
                      pisma była dołączona. A widziałyście bajkę "Kubuś puchatek i hefalumpy" z 6,99 w
                      przyjaciółce i mamo to ja. Polecam.

                      A kupiła kolorowy papier i będziemy robić łańcuchy na choinkęsmile

                      Już nie mogę doczekać się gwiazdki.


                      --
                      Marta, Oleńka 01.06.2004 i Julka 07.06.2006 Łódź
                      • mmamamax Re: Czerwiec 2004 - część V 16.11.06, 20:19
                        marto ja bym była bardzo wdzięczna za wszystkie nianie a przede wszystkim tracy
                        hogg, teletubisie tez, więc wyślij mi adres na maila gazetowego to wyślę płytki
                        jeśli możeszsmile)))
                        maksio zasypia dziś z babcią, sajgon, on na serio tylko mnie słucha!
                        kupiłam pierwsze prezenty, szlifierkę do warsztatu bo max to majsterkowicz a z
                        tchibo ( polecam!!) zestaw muzyczny i boską owieczkę do przytulania, mąż jak
                        jej dotknął to stwierdził że sam by taką chciałsmile
                        idę robić tatara dla całej rodzinki, co się nakroję to moje, cebulka i
                        korniszonki, dobrze że kapary tylko wyjąć ze słoika, papa, życzcie smacznego
                      • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 16.11.06, 20:27
                        Czesc
                        Wo matka, ten dzień chyba nie ma końca.
                        Byliśmy z Madziulką na konsultacjach; w poradni hematologicznej wyszło że mała
                        się niestety anemizuje, wartości krwii spadły, ja się podłamałam ale pani
                        doktor jakoś bardziej optymistyczna jest. Za 3 tyg. kolejna wizyta. W poradni
                        patologii noworodka wyszło że ma lekką asymetrię, mała cały czas układa się na
                        lewo. Dali nam skierowanie na rehabilitację. Poza tym przybiera ładnie na wadze
                        choć nadal nie je za dużo no ale może taki jej urok?smile Na szczęście powiększona
                        wątroba i śledziona ładnie się obkurczają. Madzia nie ma już tachykardii a
                        szmer nad sercem jest prawie nie wysłyszalny więc się poprawiło. Ogólnie na
                        lekarce Madzia zrobiła dobre wrażenie, pani doktor powiedziała że ilość badań
                        przez które mała musi przejść to niestety efekt wirusa, no ale tym lepiej że
                        tak ją kontrolują, jakby co (odpukać) to szybko wykryją. Dostała skierowanie na
                        kolejne badania: słuchu, badanie neurologiczne no i nadal hematologia i
                        patologia (tam będziemy stałymi bywalcami).

                        Szymonek nie daje za wygraną - dziś znów dał popis - zamiast spać (a jaka cisza
                        była w pokoju; pamiętajcie - cisza to kłopoty!) to on wysypał caluśką ziemie z
                        doniczki, wdeptał w dywan (nie do usunięcia), pościel i siebie a kwiatka (o
                        ironio, drzewko szczęścia!) dokumentnie oskubał.
                        No ale humor mi się poprawił (o ile przy takich incydentach może się poprawić)
                        jak spotkałam się z koleżanką i po rozmowie okazało się że zachowanie mojego
                        syna jest typowe dla dziecka postawionego w trudnej sytuacji.

                        Po dniu dzisiejszym brakuje mi tylko skierowania do poradni zdrowia
                        psychicznegosmile

                        spadam, bo mała ryczy....
                        --
                        Iwona & Szymuś (24.06.04) & Magdalenka (25.09.06)
                        Kraków
                        Mój syn - Szymon Moja córeczka - Madzia
                          • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 16.11.06, 21:48
                            Mamomaxa szybciej będzie jak oddasz mi pieniądze. Na razie będzie 6-7 płytek
                            DVD, muszę policzyć. A teletubisie te odcinki które Ola namiętnie oglądała to
                            mąż pokasował i zostały 4 ostatnie. Ale codziennie się nagrywają więc coś się
                            uzbiera.
                            Nie mam ostatnie super niani bo było media center przeinstalowywane i mąż
                            zapomniał nastawić nagrywania. A jest jeszcze w telewizji godnego archiwizacji.

                            A zapomniała napisać, że kupiłam dla Olci witaminki kubusiowe w postaci żelka.
                            Super szybko pochłąniane w brzuszku, cebionem pluła. Polecam

                            Ivonko jak jest cicho to ja zaraz lecę bo pewne jest, że Olcia coś broi ale
                            czasem po prostu układa układankę.

                            Super pogoda.

                            A czy przymierzacie się do większej kołdry dla waszych pociech. Ja myślę już nad
                            taką młodzieżową 140*200 co myślicie i taka większa poduszka (grubsza). Ola już
                            i tak śpi na płaskim jaśku męża.

                            A jakie prezenty?


                            Byłam dzisiaj z Julką na szczepieniu i lekarka powiedziała, że najpierw badania
                            krwi a potem szczepienie. No i że Julka tak jakoś licho rośnie. Znaczy się ma
                            teraz 5 miesięcy i 10 dni i waży 6850 i 60 cm. Urodzeniowa waga 3100 i 50 cm.
                            Źle nie wygląda ale mało rośnie. No i była lekko podziębiona. No i się trochę
                            martwię. Jak sobie leży na nagusa to ma lekkie zasinienie wokół ust, może z
                            zimna bo miała już badane serduszko. Wiem, że ma gęstą krew i może to też
                            wpływa. No i jutro pędzę rano na badania. A i butlą pluje. Jak ją przekonać.
                            Dałam jej dzisiaj butelką soczek bananowy i ją wykręciło. Dałam jej później moje
                            świeżo ściągnięte mleczko i się krztusiła (próbowałam różnych smoczków 1 i
                            trójprzepływowy aventu) i wymiękam. Jak ją nauczyć butli. A próbował karmić też
                            mąż. No i dodam, że uzależniona jest od smoka. Pamięta któraś czy też miała
                            takie problemy. Ola jakoś szybko załapała i nie musiała jej uczyć. Ech ... padam
                            na pyszczek i idę spać...
                            --
                            Marta, Oleńka 01.06.2004 i Julka 07.06.2006 Łódź
                            • leefka Re: Czerwiec 2004 - część V 16.11.06, 23:13
                              Dziewczynki,
                              Miałam pisać częściej i bardziej aktywnie się udzielać, ech...
                              jako niepoprawna optymistka nadal jednak nie tracę nadziei smile
                              Teraz będzie krótko, bo godzina już późna, a jutro rano do pracy.
                              Co ja to miałam napisać?
                              Acha, marta - moja Tosia nie chciała za nic butelkowego smoczka zaakceptować
                              (zresztą w ogóle żadnych smoczków nie uznawała) i właściwie dostawała tylko
                              moje mleko, a potem (w sumie chyba była nawet trochę młodsza od Twojej Julki)
                              przeszłyśmy na niekapek Aventa (ten miękki). I - o dziwo - z tym sobie
                              poradziła, tyle że początkowo dawałam jej bez tego silikonowego zaworka (trzeba
                              uważać, bo dziecię się może zalać - hihi, ale mi dwuznacznie wyszło smile) Jak
                              była całkiem maleńka, to próbowałam trochę łyżeczką, ale sama pewnie wiesz jaką
                              cierpliwość trzeba mieć...
                              Miśce, choć jest smoczkomaniakiem, butelka też jakoś nie podchodziła, choć w
                              przeciwieństwie do Tosi potrafiła choć trochę wypić, więc i u niej poszło z
                              niekapkiem. Teraz to już z kubka ze słomką jak stara pije smile

                              Co do prezentów to w ogóle jeszcze nie myślałam. I jakoś wcale mi się nie chce
                              tych Świąt...

                              Iwonko, no nie zazdroszczę sprzątania po Szymku. No, ale to na pewno
                              przejściowe. Z tego co pisałaś, wynika, że to bardzo mądry, wrażliwy i rozumny
                              chłopiec, więc prędzej czy później (oby prędzej) na pewno da Ci trochę
                              odetchnąć. Pewnie musi się oswoić z nową sytuacją, widocznie to jego sposób.
                              Tradycyjnie już przesyłam Ci więc kolejny ładunek pozytywnych myśli - będzie
                              dobrze! A Madzia też sobie świetnie poradzi.

                              Nowo rozwojone mamy (joannamamazuzi i aniazm, o ile mnie pamięć nie myli i
                              nicków nie pomyliłam, a jeśli tak - to wybaczcie, proszę): serdecznie Wam
                              gratuluję i ... trochę zazdroszczę smile No, nie, nie mam zamiaru ponownie się
                              rozdwajać, ale Wasze posty obudziły wspomnienia sprzed nieco ponad roku. I
                              dotarło do mnie dzisiaj, że Miśka jest teraz dokładnie w takim wieku jak była
                              Tosia, gdy na świecie pojawiła jej się siostrzyczka. i jak tak na nią patrzę,
                              to widzę jaka Tosia mogła być zagubiona w tej całej sytuacji. I pamiętam jak
                              tak przylgnęła całym swoim maleńkim ciałkiem o moich nóg jak przyszłam ze
                              szpitala. I jak głaskała Małą...
                              A teraz na zmianę się przytulają i szarpią. Siostrzana miłość.
                              No, dobra, miałam jeszcze mnóstwo innych uwag, ale czasu już nie stało, poza
                              tym musiałabym sobie odświeżyć pamięć i przeczytać poprzednie posty. Mam
                              nadzieję, że uda mi się to zrobić wkrótce (spróbuję starym zwyczajem spisać na
                              kartce)

                              --
                              Pozdrawiamy,
                              Ola i Tosia (19.06.04) oraz Misia (03.09.05), Warszawa
                              Tosia ma już ... Misia ma już...
                            • mmamamax Re: Czerwiec 2004 - część V 17.11.06, 08:45
                              marto, wysyłaj co masz, ja ci wyślę kasę tylko napisz ile i konto czy jak, a co
                              do butli to maksio nigdy łyka nie zrobił przez smoczek, mleczka oczywiście bo
                              soczki owszem, więc było łyżeczką, spróbuj przez niekapek aventu ten biały, mąż
                              się pcha do kompa, później popiszę, papa
                              • zosia-grafik Re: Czerwiec 2004 - część V 17.11.06, 12:08
                                Czesc dziewczyny.

                                Odkad dostalam awans i odeszly 2 dziewczyny z naszego dzialu (a ja sie
                                przeprowadzilam do nowego mieszkania) mialam strasznie duzo pracy. Od miesiaca
                                po prostu nie wchodzilam do netu. Pracowalam 9-10 godzin, bez przerwy na obiad -
                                a potem do domu, zeby choc troche czasu spedzic z synkiem i mezem i rozpakowac
                                kolejna paczke i ulozyc na polkach.
                                Z ogromna ulga przyjelam powrot do domu Twojej coreczki s.ivono! Ogromnie sie
                                ciesze, ze po tych ciezkich doswiadczeniach mozecie zaczac zyc normalnymi,
                                codziennymi problemami i radosciami. Mysle, ze my wszystkie czytajac posty od
                                ciebie - dramatyczne a potem stopniowo coraz lepsze, duzo sie nauczylysmy o tym
                                jak podchodzic do problemow z dziecmi.

                                Wiedzac jednak ile jest problemow z dziecmi, ich chorobami i emocjami i
                                wychowaniem nadal jednak bardzo chce sie zdecydowac na kolejnego dzidziusia
                                (chcialabym tez jedno adoptowac). Jednak na raziem nie mozemy. Zazdroszcze
                                wszystkim mamom, ktore moga sobie pozwolic na dzidziusia! Bardzo bym chciala,
                                zeby Antos mial rodzenstwo - mial sie z kim bawic i klocic. Bylam w paru
                                przedszkolach - takze prywatnych, spytac,, czy Antos 2,5 roku, moglby 2 razy w
                                tygodniu po 2 godziny uczestniczyc w jakis zajeciach - ale nie. Nikt sie nie
                                zgadza. Tera jak jest zimno, to na placu zabaw nie ma ani jednego dziecka. Antek
                                ciagle tylko z moja mama - po prostu sie nudzi. Czemu nie ma jakis zajec dla
                                2-latkow? Moze macie jakis pomysl? Moze ktoras z Was jest z Warszawy i mogla by
                                mi cos podpowiedziec? A moze powiesic jakies ogloszenie na slupie osiedlowym:
                                mama 2-latka pozna inna mame w celu spotkan towarzyskich ich dzieci?

                                Kolejna sprawa to nowe zdjecia Antosia z listopada. Probowalam je podlaczyc -
                                ale cos sie tam pozmienialo - teraz jest jakies fotoforum. Nie rozumiem jak
                                dziala. Niby zdjecia sa w galerii foto - ale na stronie internetowej gdzie sa
                                stare zdjecia - ich nie widac. Jesli mimo wszystko, ktorejs z Was uda sie
                                zobaczyc te zdjecia - dajcie znac. To znaczy ze to jednak dziala.

                                Przesylam podwojne usciski dla Wszystkich podwojnych mam i ich dzieci, a dla
                                singli - pojedyncze wink.
                                --
                                Zosia mama Antosia (26.06.2004)
                                syn Antosiek
                                • aniazm Instrukcja zamieszczania zdjeć na Foto-forum:) 20.11.06, 13:37
                                  Zdjęcia zamieszczamy dokładnie tak samo - odpowiedz, dołącz zdjęcia, potem
                                  klikamy DODAJ (tu możemy dać opis zdjęć), a na końcu WYŚLIJ.

                                  Po prawej stronie mamy menu - login, MASZ... ZDJĘĆ - tu jest taka foto galeria,
                                  gdzie są same zdjęcia i jak kliknniemy DODAJ NOWE, to zdjęcia ukażą się tylko w
                                  tej galerii, nie będzie ich w wątku.

                                  Mam nadzieję, że pomogłam, jak nie, to pytaćsmile

                                  Pzdr,
                                  --
                                  Ania i Moje chłopaki: Antoś 07/06/2004) i Staś (04/11/2006).
    • kata74 superniania 17.11.06, 17:49
      superniania.onet.pl/
      ivonko- pytałaś o super nianie- a czy zaglądałaś na jej strone?. można troche
      poglądać i na przykład pocieszyć się że wcale nie jest tak źle

      --
      ``````Kasia&Julka````````
    • mmamamax Re: Czerwiec 2004 - część V 18.11.06, 20:27
      hej, co tu tak cicho? gdzie sie wszsystkie mamuśki podziały?
      powiem wam że u nas chyba lepiej jak maks nie śpi w dzień, teraz już zasnął, po
      3 książeczkach i 20 minutach przewalania, a wcześniej poniżej godziny rzadko
      się zdarzało. i dzień jakiś dłuższy... tylko trochę bardziej zmęczona jestem,
      ale on lepiej śpi w nocy, nie wiem czy to przez brak smoczka czy dziennej
      drzemki.
      byliśmy dziś u kolegi i maks się z nim pokłócił i jak boga kocham zastoswał
      jakiś chwyt karate, tak go za szyję przytrzymał, a maksio zawsze był ten
      spokojny co bęcki dostawał, a tamten szatan, a tu odmaina, nawet szkoda mi było
      na niego krzyczeć, bo krzywdy koledze nie zrobił a za to skutecznie go
      powstrzymał więc byłam prawie dumna. sama nei wiem czy to dobrze ale ja byłam
      zawsze ta co nigdy ręki ani głosu nie podniosła, nawet się nie broniłam i
      wracałam z podwórka z płaczem, nie chciałabym by tak samo było z maksem.
      no macie za karę , nie piszecie to sobie cały wywód poczytacie, pozdrawiamy,
      mama i max
      ps. taka cisza- chyba wszystko u was ok?
      • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 18.11.06, 21:28
        Oj czasu na nic nie ma. Byłam dzisiaj z obiema pannami na mega zakupach
        tygodniowych w hipermarkecie. (sama z 2) potem ugotowałam obiad latając co jakiś
        czas pokołysać małą na dworze bo coś cieli i ją wybudzali a Ola trzymała
        ziemniaki w misce jak obierałam. Trzeba było ją czymś zająć no i sobie te
        ziemniaki liczyłyśmy. No po obiadku grabienie liść, dobrze że mamy 2 pary grabi.
        Julka spała a my wygrabiłyśmy 2 duże wory. A ni Ola odkąd dostała rękawiczki z
        paluszkami nie chce zakładać innych, też tak macie.
        Za to Julka padła o 19 a Ola o 19.30.
        Napracowałam się troszeczkę i padam. Czuję trochę mięśnie grzbietu po tym
        grabieniu. A wczoraj byłam z Julką na pobraniu krwi, makabra pani pogrzebała w
        rączce i nic nie leci powiedziała, żeby trochę nakarmić i potem pogrzebała w
        drugiej rączce i poleciało. No godzinę byłyśmy w ICZMP z godzinę. Ma bardzo
        gęstą krew też któreś z waszych dzieci to miało.
        No i wczoraj padł mi internet.

        Teraz oddaję mężowi kompa bo jest umówiony na wormsy przez internet.

        Papatki i buziaki dla wszystkich.


        A w Warszawie na pewno są jakieś zajęcia dla dzieci. W łodzi jest ich naprawdę
        sporo.

        Uwielbiam patrzeć jak moje kruszynki słodko śpią.

        --
        Marta, Oleńka 01.06.2004 i Julka 07.06.2006 Łódź
      • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 18.11.06, 21:34
        Poza tym że przechodzę nie wiem które już załamanie nerwowe to jest oki. Jestem
        kłębkiem nerwów, długo by pisać o tym co czuję i jak się czuję więc napiszę
        tylko że źle. Madzia już drugi dzień wystawia mnie na ciężką próbę bo nie chce
        jeść, zawsze jadła mało ale teraz to już bardzo mało. Za każdym razem gdy
        podchodzę do niej z butelką jestem zestresowana i tylko myślę ile zje! Sama nie
        umiem sobie z tym poradzić, moje myślenie krązy tylko wokół jej jedzenia. Robi
        sobie poza tym dłuższe przerwy między posiłkami co dodatkowo mnie stresuje.
        Dziś zostawiłam Szymka i Madzie z mężem. Pojechałam po buty. Łaziłam po Smyku i
        oglądałam zabaki gdy zadzwonił mąż mówiąc że Madzia nie chce jeść i bardzo
        płacze. Poczułam się jak wredna i wyrodna matka - zamiast siedzieć przy dziecku
        pałętam się po sklepach!!! A wieczorem gdy usypiałam Szymka, to znów on mnie
        dobił. Dopiero dziś (może po tym jak byliśmy z Madzią na kontroli a może po tym
        że jak się dziś obudził a mnie nie było, może to w jakiś sposób na niego
        wpłynęło, przestraszył się) zrozumiałam w jakim stresie żyje moje dziecko. Nie
        chciał mnie na krok puścić, bał się żebym nie zginęła!!! Ciężko mi to opisać
        ale to było straszne.
        To dziwne ale po powrocie do domu jest mi dużo trudniej niż jak byłam w
        szpitalu - teraz we wszystkim doszukuje się bóg wie czego, wszystko mnie
        stresuje, o wszystko się martwie! Czuje się jak paranoiczka, nie potrafię, nie
        umiem się zrelaksować - choć dziś przez moment gdy wieczorem poszłam sama na
        spacer z Madzią czuła się przez chwilę dobrze ale potem zaczęłam myśleć i znów
        zaczęłam sobie wyobrażać najgorsze scenariusze. Boję się myśleć!!!! To mnie
        przerasta.

        Tyle emocji mną targa, chciałabym je opisać, wyrzucić z siebie ale nie umiem
        zebrać myśli a i boję się że jak zaczne to nie skończę. Czasem myślę że
        rozczulam się nad sobą, powinnam się wziąść w garść, zapomnieć o tym a
        przynajmniej starać się nie myśleć....
        --
        Iwona & Szymuś (24.06.04) & Magdalenka (25.09.06)
        Kraków
        Mój syn - Szymon Moja córeczka - Madzia
        • anoosia2 Re: Czerwiec 2004 - część V 18.11.06, 22:17
          Ivonko, jeżeli czujesz potrzebe pisania to pisz wiedz, że jesteśmy tu i zawsze
          wysłuchamy, nie zamykaj się ze swoimi problemami w sobie. Zrozumiałe jest, że
          po okresie wzmożonego napięcia, dochodzi do rozluźnienia emocji. Wydaje mi się
          nawet, że każda kobieta ma po urodzeniu dziecka dylematy, szarpią nią rozliczne
          emocje. NIe bój się powiedzieć głośno, że pewne sprawy cię przerosły, pozwoli
          ci to odetchnąć i na nowo stawić czoło problemom, musisz je nazwać i próbować
          się oswoić z nową sytuacją. Z każdym dniem mała będzie większa i łatwiej będzie
          ją nakarmić. DOdatkowo wasze napięcie może powodować u niej rozdrażnienie. MOże
          karm ją małymi ilościami, ale częściej, MAdgalenka nie jest typowym
          niemowlakiem i może nie należy patrzeć na jej żywienie w typowy sposób. Ona
          wiele przeszła, może ma jakieś problemy z przysfajaniem pokarmu. Nie umiem ci
          pomóc w tej kwestii, przykro mi.
          Zastanawiam się, czy w twojej poradni patologii noworodka, nie ma jakiegoś
          stowarzyszenia rodziców, takiego samopomocowego? Zapytaj, warto moim zdaniem
          poznać ludzi, którzy mogą dać wam wsparcie i rade.
          ycze spokojnej nocy i miłych snów smile
          --
          Pozdrawiamy: Ania i Oliwia(29-06-2004)
          big day
          • evita33 PO wizycie u logopedy 18.11.06, 23:48
            No i odbylismy wizyte z akcji u logopedy.
            Pani bardzo miła - obserwowała Macka. Ten oczywiscie sie zawstydzil inawet tych
            swoich podstawowych słow nie chciał mowic.Dobrze że była z nami Agata (córka)
            to troche pogadał do niej.
            Pani przeprowadziła wywiad, od kiedy mały zaczał mowic pojedyncze słowa i ile
            słow zna na dzien dzisiejszy.
            No niestety Maciek bardzo mało mowi - mama, tata, dziadek, baba, auto, trzy ,
            po ( teletubis) i no no ( odkurzacz z teletubisia), na karetke mowi ijo ijo a
            na psa hau hau. I to na tyle jego zasobności słownictwa.
            Pani powiedziala że dziecko w tym wieku powinno srednio wymawiac 1500-2000
            słow.
            Dała skierowanie do poradni logopedycznej. Mowila ze bardzo duzo rodzicow
            zglasza sie dopiero z dziecmi do logpedy w zerowce a to juz jest pozno.
            Troche mnie to poddenerwowało bo nawet nie zdawałam sobie sprawy jaki wpływ ta
            jego mowa moze miec na nauke , kojarzenie słow itp.
            Jak narazie kazała duzo mu czytac. Powtarzac dane słowo po kilka razy. I nie za
            duzo na raz słow. Jeden wyraz i powtarzanie aby mu sie utrwaliło.
            ZObacze moze troche panikuje ale pojde i zapisze sie do tej poradni.

            Iwonko - rozumiem Twoje stany zalamania.Ja tez przechodziłam z małym po
            porodzie akcje z jego niejedzeniem.Lekarz prawiła morały ze dziecko spada z
            wagi itp.
            Bedzie dobrze.Madzia jeszcze malutka , bedzie ok.
            Z zachowaniem naszych chłopakow to juz keidys sie wymieniłysmy opiniami.
            Niestety Maciek dalej jest strasznie wrzeszczacy, nie potrafi dluzszej chwili
            sie zajac soba.
        • anoosia2 Butelka Tracy Hogg 19.11.06, 20:54
          To link do butelki pomaga ona karmić dzieci z problemami z kolką, ma taki długi
          smoczek mleko leci tylko jeśli dziecko ciągnie i nie ma możliwości nałykac się
          powietrza calineczka.pl/sklep/product_reviews_info.php?
          products_id=3078&reviews_id=68&osCsid=bde9bc213607f10d30209c3251cc007d lub
          www.allegro.pl/item140365598_medela_butelka_zestaw_habermana_nowy_sklep.html
          Butelką tą Tracy Hog karmiła dzieci z powodzeniem mimo wcześniejszych problemów
          z karmieniami.
          Zastanów się, zapytaj w aptece, to drogo kosztuje, ale moim zdaniem warto
          spróbować.
          --
          Pozdrawiamy: Ania i Oliwia(29-06-2004)
          big day
    • kata74 Re: Czerwiec 2004 - część V 19.11.06, 16:52
      Nie wiem czy to weekend na doły ale mnie też dopadło.
      Przeraża mnie moje niezorganizowanie, bałagan w domu mnie dobija. Kończę z
      jednej, Julka potrafi momentalnie z drugiej strony zrobić taki Sajgon, że mnie
      ręce opadają. Ja sama też nie bez winy z tym bałaganem. Rano do pracy, potem
      osiem godzin, biegiem do domu- zakupy, obiad, sprzątanie. Mam mało czasu dla
      Julki i to przywala mnie wyrzutami sumienia. I robię to czego obiecywałam nie
      będę, dla chwili spokoju puszczam bajki…

      Wkurza mnie to, że brakuje mi zacięcia do nowych zabaw, zazdroszczę mamom
      pomysłów. Często brakuje mi cierpliwości np. na włączanie Julki do porządków,
      ale zamierzam się zdyscyplinować się w tym temacie. Ostatnio piekłyśmy razem
      ciasto- było bardzo fajnie chociaż kuchnie przeżyła nalot z mąki, ale warto
      było. No i przede wszystkim ciasto było smaczne.

      To tyle tytułem wstępu.
      Dlatego ja się zupełnie Ivonko nie dziwię, że zaliczasz doły no bo najpierw
      dużo stresów, a stresów teraz jeszcze więcej….niestety należy przypuszczać, że
      to cię jeszcze pomęczy crying
      A wygadanie zawsze pomaga, więc się nie zastanawiaj tylko prosto z mostu mów co
      ci na sercu leży.
      Czy Szymek miał problemy z jedzeniem? No bo jeśli nie miał to może ta sytuacja
      bardziej cię stresuje, bo zupełnie nie wiesz jak reagować
      Po drugie – pamiętasz te złote rady pt. Twój niepokój przenosi się na dziecko.
      Wydaje mi się że jest duża szansa że ty zdenerwowana i zestresowana, myślisz że
      mało zje i już na zapas się denerwujesz. Wiem, że ten spokój to teoria, ale
      może trzeba się nastawić, że jak Madzia akurat nie zje, to się nic nie stanie…

      Ponadto Ivonko chciałaś rad Super niani. Ja zapamiętałam ostatnio jedno, że
      każda mama powinna mieć czas tylko dla siebie. I każdy i dziecko , i partner
      powinni wiedzieć że to się szanuje. Twoje wyjście do miasta, to też taki czas
      więc nie przesadzajmy.
      Zastanawiam się czy w nas nie ma za bardzo zakorzenionego tego nawyku matki-
      poliki, matki poświęcającej się na maxa. Ja też jak siadam, albo nic nie robię
      to czuję wyrzuty, ale przepraszam niby dla czego? Dlaczego trzeba wszystko
      umieć ogarnąć, załatwić, zdążyć… i jeszcze pamiętać o uśmiechu na ustach.

      Zapewne też Szymek był wystraszony ostatnią sytuacją. I może tak reagować. Ale
      posłuchaj- od 2 tygodni Julka przed moim wyjściem do pracy nie chce mnie
      wypuścić z domu. Rano pyta się – będziesz dziś ze mną?? Albo mówi nie idź dziś
      do pracy… Czy nie zaczyna się kolejny etap którego nazwać nie potrafię. Może
      ktoś doczytała albo wie??

      Evito- 1500 słów??? Matko kochana wydaje mi się że to kosmiczna liczba, nawet
      pomimo tego że Julka mówi bardzo ładnie.

      Zosiu- grafik, gratuluję awansów. Gratuluję nowego mieszkania. Co do zjęć nie
      pomogę. Nie mam zielonego pojęcia.

      Leffko cieszę się że się mobilizujesz do pisania. Masz dar pisania i ładnego
      przekazywania myśli. Ja sobie tematy dopisuję do jednego pliku w wordzie i
      potem wklejam. Łatwiej się mi pisze, co i tak nie pomaga mi w tym, że część
      myśli mi zwyczajnie ucieka.

      Julka poznała nową czasoprzestrzeń. Informuje mnie mianowicie, że zrobi coś –
      „jak będzie zima” cieszy mnie fakt że to niedługo, ale co będzie wiosną….wink))

      Czy ja się nie rozpisałam? Jak przesadziłam proszę mnie walnąć wirtualnie w
      głowę wink

      --
      ``````Kasia&Julka````````
      • marta.28 Re: Czerwiec 2004 - część V 19.11.06, 17:58
        Ivonko Olcia co i rusz mówi, że się czegoś boi i nawet zostając z tatą czy
        opiekunką płacze jak wychodzę do sklepu. Taki okres i nie ma nic wspólnego z
        Madzią. Skończyły się też nocki poza domem.

        A jak już pisałam Julka nie lubi butli. Może Madzia też sobie z butlą nie radzi,
        może inny smoczek lub mleko. Co jej dajesz.

        A no i ja też mam ciągle huśtawki nastrojów. Julce rosną ząbki i często się
        wybudza. A Ola już przeszła samą siebie. Obudziła się o pierwszej i do drugiej
        się bujałyśmy a potem Julkasad( No i drzemka w dzień odpadłasad(


        --
        Marta, Oleńka 01.06.2004 i Julka 07.06.2006 Łódź
        • mmamamax Re: Czerwiec 2004 - część V 19.11.06, 20:14
          nic optymistycznego dziś chyba nie napiszę,więc się rozpisywac nie będę,
          obejrzałam dziś nianię i stwierdziłam że ta mamuśka to totalne dno,
          psychopatka, a najgorsze że widziałm w niej, niewielkie ale jednak, elementy
          mojego zachowania, poza tym maksio był dziś marudny cały dzień, teraz zasypia z
          tatą, pewnie zaraz polecę go zmienić, cóż...życie.. jakaś padnięta jestem i
          pryszcze mi wychodzą jak nastolatce- czyżby chrakter objawiał się na twarzysad
          • s.ivona Re: Czerwiec 2004 - część V 20.11.06, 08:57
            Cześć
            Co do butelki to ja kupiłam taką specjalną antykolkową dr Brownsa. Myślę że
            spełnia swoje zadanie. Problemy z karmieniem Madzi jeszcze wynikają z tego że
            ona się bardzo szybko męczy, possie trochę i już odpoczywa a za chwilę już nie
            chce jeść. Karmię ją na raty. Poza tym Madzia to mała złośnica - jak nie
            dostanie butelki na czas to też będzie problem!!!
            Z Szymkiem nie miałam problemów - jadł chętnie i dużo.
            Wiecie jak to jest, im chodzi się się do większej ilości lekarzy tym więcej
            najczęściej sprzecznych informacji się dostaje. no i właśnie co do karmienia
            tak jest. Ja niestety panikuję bo przeraża mnie to że wyniki krwi spadają,
            pogłęnia się anemia, a za tym niechęć do jedzenia.
            --
            Iwona & Szymuś (24.06.04) & Magdalenka (25.09.06)
            Kraków
            Mój syn - Szymon Moja córeczka - Madzia
            • leefka uwaga-odpisuję :-) 20.11.06, 12:09
              No, notatki porobione (kata - ja jednak wolę stare przedkomputerowe metody
              notowania na kartce, cóż, stara d... jestem smile)

              Na początek - Zosia-grafik (zanim mi dziecię linki pokasuje): gdzie w Wawie
              dokładnie mieszkasz? Ja na Mokotowie, jeśli Ty gdzieś blisko to może nasze
              Antosie wink mogłyby się czasem "spiknąć"? Co do zajęć dla dwulatków - ja sama
              na początku września się za takowymi rozglądałam, bo wróciłam na pół etatu do
              pracy, ale nic w okolicy wartego uwagi nie znalazłam, a ponieważ samochodu u
              nas niet, to dowożenie dziecka odpada. Póki co siedzą ze mną, a wtedy kiedy
              jestem na zajęciach - Mąż "pracuje" przy komputerze i pod telefonem w domu. A
              jeśli chodzi o wymyślanie zabaw, to jakoś i u mnie (to do katy smile) ostatnio
              intelektualna posucha. Ciężko mi się zmobilizować i jakoś zaktywizować małe. No
              i bajki też niestety służą jako cudowny zapychacz czasu, kiedy muszę zajęcia
              przygotować albo prace posprawdzać tudzież coś w domu zrobić.
              Ale - jeszcze do Zosi, bo cusik mi się odpowiedzi pomieszały: poniżej wklejam
              dwa linki, na które pospiesznie wpadłam, może znajdziesz coś dla siebie i
              Antka. Możesz jeszcze poszperać na forum Żłobki i podpytać inne mamy.
              www.miastodzieci.pl/aktywnosc.php/d,2,s,42,c,41,a,1740,t,0.html
              www.dlasmyka.pl/index.php?x=2&kat=28&ins=1
              mamomaxa - nie dziwię Ci się, że byłaś dumna z Maksiorka, który sprytnie
              poradził sobie z kolegą. Tośka jak była młodsza też sobie nie dała w kaszę
              dmuchać, choć nigdy sama innych dzieci nie zaczepiała (jeszcze?), ale teraz,
              kiedy np. Miśka jej coś zabiera to natychmiast uderza w płacz i lamentowanie.
              Nie, bynajmniej nie chcę, żeby mi się dziewczyny o zabawki biły, ale chciałabym
              żeby potrafiła zawalczyć o swoje.

              Ooo, wybaczcie, musze lecieć cdn
              --
              Pozdrawiamy,
              Ola i Tosia (19.06.04) oraz Misia (03.09.05), Warszawa
              Tosia ma już ... Misia ma już...
              • leefka cd uwaga-odpisuję :-) 20.11.06, 13:35
                Dobra, może teraz popiszę trochę. Dziewczyny zajęły się oglądaniem książeczek
                do nauki pisania i liczenia wink Kupiłam kiedyś "na ciuchach" serię 8 zeszytów
                Collinsa do nauki dla 3-5 angielskich latków smile Dziewczyny namiętnie je
                oglądają i nawet robią to całkiem zgodnie.
                No, ale, żeby czasu nie trwonić:

                Iwonko, oczywiście pisz ile wlezie. Każda matka ma prawo do chwil zwątpienia i
                poporowodewgo odreagowania stresu oraz hormonalnego wyciszenia. Ty masz to
                prawo zwielokrotnione przez doświadczenia, przez które przechodzisz. To i tak
                nic w porównaniu z tym co ja bym pewnie wyprawiała: nic tylko płacz, lament i
                zgrzytanie zębów. Aż mi wstyd, że mając dwoje zdrowych dzieci pozwalam sobie
                czasem na chwile biadolenia i marudzenia z serii jaka-to-ja-jestem-
                nieszczęśliwa-i-poszkodowana-przez-los. Lanie mi się należy. A Ty koniecznie
                odreaguj w miarę bezpiecznie dla siebie i rodziny. I zdecydowanie należy Ci się
                trochę czasu dla siebie, choć doskonale wiem, jak ciężko jest zapomnieć o tym,
                że zostawiasz dom "na pastwę" męża. No, ale - cokolwiek by o tych naszych
                mężach nie mówić (właściwie powinnam się tylko o swoim wypowiadać, bo innych
                nie znam), to przecież żadne potwory nieodpowiedzialne, inaczej byśmy za nich
                nie wychodziły przecież. W takich chwilach strasznie brakuje mi instytucji
                babci na podorędziu. Niestety obie babcie daleko, a do tego jedna pracująca, a
                druga mająca pod opieką własną 92-letnią matkę. Na opiekunkę na razie się nie
                zdecydowałam, głównie ze względów finansowych.

                No i masz Ci babo placek - znowu muszę przerwać.
                Cd ponownie nastąpi smile
                --
                Pozdrawiamy,
                Ola i Tosia (19.06.04) oraz Misia (03.09.05), Warszawa
                Tosia ma już ... Misia ma już...