Dodaj do ulubionych

Terapia malżeńska

22.11.09, 12:53
Czy któraś z Was korzystala z terapii lub zna przypadki malżeństw
korzystającyh, u których terapia faktycznie przyniosla rezultaty?
Rozstaliśmy się wlaśnie z mężem - od wielu tygodni codzienne
klótnie, wyobcowanie, zlośliwości. Jesteśmy razem od 12 lat, mamy
dwuletniego synka. Wiele żalu mamy do siebie, a teraz daliśmy sobie
czas na ochlonięcie i zastanowienie się czy chcemy być razem. Jestem
szczerze mówiąc zdruzgotana, a jednocześnie boję się sama przed sobą
przyznać, że rzeczywiście bylo źle. To nie pierwszy taki kryzys.
Może rzeczywiście nie powinnismy być razem. A może uda się naprawić/
ulepszyć związek.
Obserwuj wątek
    • kocianna Re: Terapia malżeńska 22.11.09, 15:17
      Korzystałam z czegoś, co nie jest typową terapią (nie ma psychologa, rozmawiacie
      tylko we dwoje, bez osoby trzeciej), ale ma bardzo solidne podstawy psychiczne
      i... działa. Miałam gotowy pozew. Teraz... nie powiem, że jest cudnie, ale
      jednak rozwodzić się nie zamierzamy. Wiemy już, jak ze sobą rozmawiać, i umiemy
      dbać o nasz związek. Zajęcia trwają od piątkowego do niedzielnego popołudnia,
      dziecko trzeba niestety "sprzedać" dziadkom, żeby was nic i nikt nie rozpraszał.
      Płacicie tylko za nocleg i wyżywienie. Link w sygnaturce smile
      • kocianna Re: Terapia malżeńska 22.11.09, 15:19
        miało być: podstawy psychologiczne.

        Dodam tylko, że "Spotkania" pomogły bardzo wielu parom. I - tak, jest to
        organizowane pod auspicjami Kościoła, ale elementy "kościelne" są tam bardzo
        delikatne i nikt nie jest do niczego zmuszany ani namawiany.
        • sanrio Re: Terapia malżeńska 22.11.09, 16:26
          > Dodam tylko, że "Spotkania" pomogły bardzo wielu parom. I - tak, jest to
          > organizowane pod auspicjami Kościoła, ale elementy "kościelne" są tam bardzo
          > delikatne i nikt nie jest do niczego zmuszany ani namawiany.

          ale wszystko jest z pewnością wyrażane w kontekście Boga i nauk kościelnych,
          gdyby tak nie było chociażby strona www byłaby bardziej świecka. Nie wszystkim
          musi to odpowiadać, ja na przykład w życiu bym nie wzięła udziału w takich
          REKOLEKCJACH (jak jest to nazwane na www), więc wiesz.
    • e.mama.s Re: Terapia malżeńska 22.11.09, 15:24
      Mój mąż nie zgodził się na terapię, rozstalismy się, też mamy
      dwuletnie dziecko. Wybierzcie się na terapię.
      • denim81 paniref 22.11.09, 16:27
        jakbym czytała o swoim małżeństwie. naprawdę rozumiem co czujesz...
    • paniref Re: Terapia malżeńska 22.11.09, 16:45
      Myślę o każdego rodzaju terapii, także takiego typu, o jakim pisze
      kocianna. Dziekuję za linka, zastanowię się, a raczej zastanowimy, o
      ile jeszcze będzie okazja.

      Od tygodnia mąż przebywa i nocuje poza domem, rozmawiamy tylko
      oficjalnie o dziecku. Ja trzy dni histeryzowalam i zamknęlam się w
      domu. Teraz mam jakby trzy okresy - ciągle zmiany w uczuciach - od
      zalamania po zlość na męża (jak on mógl tak po prostu wyjść, sam
      postanowić o rozstaniu) do bezsilności i wątpliwości czy powinniśmy
      być razem. To ja go wczesniej wielokrotnie "wyrzucalam" z domu,
      awantury byly bardzo wykanczajace nas oboje psychicznie. Wreszcie po
      jednej z klótni, maż stwierdzil, że potrzebujemy czasu na
      przemyślenia. Niby wiem, że ma rację, niby sama tego chcialam, a
      jednak w środku coś się we mnie zalamalo. Obawiam się, że pewne
      granice zostaly już jednak przekroczone.
      Mąż na chwile obecną nie chce żadnej terapii, uważa, że
      spontanicznie powinniśmy się pogodzic, odnaleźć, że bycie ze sobą w
      zgodzie powinno nam przyjść naturalnie. Ja natomiast uważam, że
      niestety, ale w każdym związku trzeba jednak pracy, by przetrwal w
      dobrej kondycji.

      Czuję sie jak w jakims koszmarze sennym, naprawdę...
      • e.mama.s Re: Terapia malżeńska 22.11.09, 17:03
        Jakbym o sobie czytała..Też miałam sporo spontanicznych pogodzeń,
        sporo wyprowadzek męża, sama też go dwa razy wyrzucilam z domu. To w
        sumie trwalo rok te "wyprowadzki i powroty" i zakończyłam to -w
        sumie on bo dość miałam tej huśtawki. Przez cały ten czas miałam
        nadzieję, że się zmieni, bo mamy super dziecko. Przez dwa tygodnie
        samej było mi bardzo ciężko ale potem już lepiej.
        • paniref Re: Terapia malżeńska 22.11.09, 17:14
          A jak teraz się czujesz z tą decyzją? Ulżylo Ci? Uważasz, że dobrze
          się stalo? Wy nie próbowaliście terapii? Ja już nie wiem czego się
          chwytać. Serce mi się kraje, bo synek caly czas pyta gdzie tata.
          Nawet w tej chwili pyta sad Mąż zabiera go oczywiście na spacery,
          odwozi i przywozi z przedszkola. Ale jak go zostawia i wychodzi to
          wyć mi się chce. Wiem, że tylko dla dziecka nie ma sensu byc razem -
          zwlaszcza, że klótnie mają na nie negatywny wplyw. Z drugiej strony
          tak bardzo mi smutno, jak pomyślę, że nie będzie taty, gdy syn
          będzie go najbardziej potrzebowal. To, że spotkają się nawet
          codziennie nie starczy jak dla mnie - nie ma go w nocy, nie ma rano,
          nie ma nas razem... Ja tez mam dosyć huśtawki, mąż nie wytrzymal jak
          widać również. Po takich slowach z moich ust, nie dziwię. oboje
          jesteśmy zlośliwi, uparci, zero bliskości, czulości, jakoś tak
          codzienność nas dobila. Starsznie mi ciężko.
          • e.mama.s Re: Terapia malżeńska 22.11.09, 17:27
            Użyło mi bo jak wracam do domu po pracy nie muszę się martwić o co
            będzie kolejna kłótnia, mąż robił awantury przy dziecku. Też
            chcialam żeby syna mial ojca , sama wychowywaam się bez niego to
            wiem jak to jest. Synek nie tęskni tak bardzo ponieważ mąż z racji
            zawodu był rzadko w domu-niecodziennie. Dużo osób mi radziło
            rozstanie a ja cały czas znajdywałam powody aby tego nie robić bo
            rozstanie jest bardzo bardzo trudne. Mieszkamy osobno, na razie nie
            rozwodzimy się. Myślę, że stało się dobrze dla dziecka bo nie ogląda
            naszych sporów, a kontakt z ojcem ma, mi jest ciężko bo mam dom na
            głowie.
            • e.mama.s Re: Terapia malżeńska 22.11.09, 17:35
              W pewnym momencie zdalam sobie sprawę, że po prostu nawet go nie
              lubię , w pracy nawet bym się z takim nie zadawała. Miałam takie
              odczucie, że po domu chodzi jakiś obcy facet, za którego kiedyś
              wyszłam, który zmienił się o 360 stopni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka