molly_wither
30.01.15, 16:04
Nie wiem, czy na dobrym forum umieszczam problem, ale sporo madrych ludzi tu pisze , wiec zaryzykuje. Leze sobie od wczoraj w domu na zwolnieniu i niepokoi mnie glosny placz i krzyki 4 letniej corki sasiadow. Juz od wielu miesiecy slysze,jak dziecko placze, szczegolnie wieczorami przed pojsciem spac, nie wiem,jak jest w dzien , bo pracuje. Dzisiaj byl straszny placz i krzyki przed wyjscie do przedszkola, a teraz juz od progu zaczal sie placz i krzyki po przyjsciu do domu.Sa to moi znajomi,aczkolwiek z ojcem od paru miesiecy tylko sie sobie klaniamy, bo mielismy nieciekawa wymiane zdan , po ktorej ucielam blizsze kontakty.
Matka w porzadku, mloda, klania sie, jest mila, ojciec po 50tce, na zewnatrz bez zarzutu. Nie pijacy, prowadzacy firme, typ playboya. Dla specjalistow - rodzina bez patologii. No wlasnie.
Czy wypada,abym zapytala przy okazji, dlaczego dziecko tak czesto krzyczy i placze? Zeby nie wyszlo na to,ze sie czepiam,albo chce byc zlosliwa. Z drugiej strony tyle sie slyszy i czyta o tragediach dzieci,kiedy juz jest za pozno na pomoc. Wtedy okazuje sie,ze ludzie cos slyszeli, ale nie reagowali, bo uwazali,ze to sprawa rodziny.No,ja juz sama nie wiem. Dziecko mam juz dorosle, tez zdarzalo sie,ze plakal,ale nie az tak! Ojcu tej dziewczynki jeszcze dwa lata temu przeszkadzalo,jak mieszkajacy nad nimi chlopczyk biegal po mieszkaniu i rzucal klockami.Chodzil do sasiadow na gore i zwracal i ciagle uwage, a to tacy fajni i kulturalni ludzie.A co najwazniejsze, nie dochodza od nich takie krzyki, mimo,ze maja dwoje malych dzieci, jak od tego wlasnie znajomego. Jak uwazacie?