Dodaj do ulubionych

Nie wiem co robić

14.12.13, 10:57
Może mi coś podpowiecie, bo wydaje mi się, że jestem w ślepym zaułku i nie wiem jak z niego wybrnąć. Moja historia jest długa i skomplikowana, ale spróbuję ją opisać w jak najkrótszy sposób:
Mam 50 lat, 10-letnią córkę i 15-letni staż małżeński. Jak z tego wynika, nie spieszyło mi się z zakładaniem rodziny. W zasadzie w ogóle nie miałam takiego zamiaru, bo nie mam absolutnie instynktu matki-polki i kury domowej, największą satysfakcję daje mi praca zawodowa, podnoszenie swojej wiedzy, kwalifikacji, działalność społeczna, hobbystyczna. Ale spotkałam na swojej drodze mężczyznę, z którym znaleźliśmy wspólny język, wspólne pasje, zainteresowania, poczucie humoru, spojrzenie na świat. To on namówił mnie na małżeństwo i dziecko. Moje obawy, że nie dam sobie rady z domem, rodziną, uspokoił, tłumacząc, że we wszystkim tym pomoże mi jego matka, u której po ślubie zamieszkaliśmy. Rzeczywiście tak było przez pewien czas, ale później stosunek mojej teściowej diametralnie się zmienił. Zaczęła mieć do mnie pretensje, że nie spełniam jej wymogów co do sposobu zajmowania się domem i dzieckiem. Pretensje zmieniły się w ustawiczne gderanie, obmawianie mnie wobec znajomych, rodziny, nawet tej mojej najbliższej. Zauważyłam też, że prawdopodobnie nastawia córkę przeciwko mnie, bo czasem mała miała takie odzywki, których sama by nie wymyśliła. Ja nie reaguję na te zaczepki, ale sytuacja stała się drastyczna, żyjąc pod jednym dachem w zasadzie się do siebie nie odzywamy (oprócz jej napaści na mnie).
Jakiś czas temu byłam zmuszona wyprowadzić się do moich rodziców, ponieważ oboje byli bardzo chorzy, a dojazdy do nich były zbyt uciążliwe. W tym czasie moje kontakty z rodziną się bardzo pogorszyły. Straciłam więź z córką, kiedy przyjeżdżam ją odwiedzić, grzecznie się wita, a potem idzie do swoich zajęć, do zabawy. Traktuje mnie jak gościa. Teściowa w ogóle zamyka się w swoim pokoju i nie wychodzi przez cały czas mojego pobytu.
Miesiąc temu zmarł mój ojciec, a mama dogadała się ze swoją siostrą, że ta, również samotna, przeprowadzi się do niej. Zaczęła więc mnie poganiać, żebym wróciła do swojej rodziny. Ona nie zna dokładnie powagi mojej sytuacji, nie opowiadam jej, żeby się nie martwiła. Tymczasem jak się okazała, podczas mojej nieobecności teściowa przemeblowała mieszkanie tak, że nie bardzo jest tam dla mnie miejsce. Z naszej sypialni zrobiła pokój córce, męża przeniosła do pokoju, który przeznaczyliśmy do pracy. Nie mam więc nawet swojego łóżka. Moją szafę też opróżniła, a rzeczy wyniosła na strych.
Idą święta. Chciałabym je spędzić z córką i mężem, ale również z matką. Przy tych układach nie widzę możliwości, żeby teściowa przyjęła moją matkę, nawet przy krótkich dotychczasowych wizytach okazywała jej lekceważenie. Z drugiej strony mąż na pewno się nie zgodzi, żeby swoją matkę zostawić na święta. Nie wiem co robić, jak z tego wybrnąć, w jakim kierunku iść?
Może ktoś ma pomysł, może mi doradzicie?
Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 11:04
      A gdzie był twój mąż, kiedy teściowa to wszystko robiła?
      • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 11:20
        maminsynki, synowie toksycznych mamusiek nie mają jaj, żeby reagowac w takiej sytuacji, autorko porozmawiaj z męzem sam na sam, poza jego domem, co zamierza z tym fantem zrobic, obawiam się, że nie uzyskasz żadnej konkretnej odpowiedzi, a następnie porozmawiaj z nim jeszcze pro forma w obecnosci adwokata (poszukaj takiego, który specjalizuje się w kwestii unieważnienia małżeństwa z uwagi na niedojrzałosc i nieodpępowienie małzonka od rodziny pochodzenia), niech to będzie ostatnia szansa dla niego. A gdy facet nie będzie chciał działac dla dobra Ciebie i swojej własnej rodziny, zakładaj sprawę przez adwokata o unieważnienie tego małżeństwa. Teściowa przejęła Twoje dziecko i nastawiła je negatywnie w stosunku do Ciebie, ta pani jest zaburzona, toksyczna i patologiczna, a jej syn jest od niej współuzalezniony, więc raczej nie kiwnie palcem, aby cokolwiek w tej sytuacji zrobic dla Was. Bardzo współczuję, weszłas do zaburzonej i toksycznej rodziny i lepiej nie będzie. Porozmawiaj z adwokatem na temat córki. Dziewczyna od dłuższego czasu była poddawana manipulacjom tesciowej i dlatego tak się zachowuje, musisz zrobic wszystko, aby nawiązac z nią ponownie bliską więź, ale dopóki mała będzie poddawana manipulacjom przez teściową, Twoje szanse na zbudowanie tej więzi ponownie, są marne. Powinnas na jakiś czas zabrac dziewczynkę z tego domu, wynając chocby i kawalerkę i spróbowac odseparowac i ją i siebie od tej zaburzonej, chorej rodziny. Mamusia męza chce sprawowac pieczę nad Twoją córką i pełnic rolę partnerki dla swojego syna, czyli chce aby było jak dawniej, syn ma niby rodzinę, ale to mamusia dalej gra w niej pierwsze skrzypce. Poszukaj dobrego adwokata, który z takimi chorymi przypadkami ma do czynienia na codzień, normalny adwokat nie będzie wiedział o co chodzi w tej patologii. Idź jeszcze do psychologa, specjalizującego się w takich zaburzonych, przemocowych relacjach jakie są pomiędzy tesciową a jej synem, opisz mu dokładnie sytuację i poproś o diagnoze na piśmie, dla celów adwokata. Takie zaburzone matki niszczą małżeńśtwa swoich dzieci, aby ich dorosłe dzieci nie odeszły z domu, tylko dalej żyły z nimi pod jednym dachem, a takie "mamusie" zajmują się wnukami jak ich własnymi dziecmi. To jest chore i nieuleczalne, Twój mąż aby się z tego wyplątac, musiałby przejsc poważną terapie psych. dla osób współuzaleznionych, a im większemu praniu mózgu byl poddawany latami przez swoją matkę, tym ma mniejszą świadomosc w jakiej patologicznej sytuacji się znajduje, może również nie miec co do tego żadnej świadomosci, bo tak został sprytnie zmanipulowany. Bądź dzielna i działaj, walcz o córkę, a gdy o męża się nie da, to sobie go odpusc i nie trac zdrowia na tą chorą rodzinę, zakończ z nimi jakiekolwiek kontakty.
        • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 11:33
          Co Ty powiesz, teściowa przejęła? Nienienie, to matka pozwoliła na przejęcie córki ponieważ było jej tak z wielu względów wygodnie. Nieobecni nie mają prawa głosu.
          • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 11:45
            Nie wiem z jakiej rodziny pochodzi autorka wątku, więc decydując się na opiekę tesciowej nad dzieckiem, mogła nie wiedziec, że własnie pakuje dziecko w ręce zaburzonej osoby, która zamiast sprawowac normalną opiekę jako babcia będzie chciała zabrac jej dziecko i odseparowac emocjonalnie od matki. Nikt normalny, który z taką patologią nie miał wczesniej do czyneinia nie będzie w stanie przewidziec w co się i swoje dziecko "pakuje". Ponadto, normalnym jest, że gdy rodzice z powodu choroby potrzebują wzmożonej opieki, można do nich jechac pomóc, nawet na dłuższy czas, normalna teściowa w tym czasie, mająca pod opieką wnuczkę, nie pozbywa się łózka swojej synowej z domu i nie odseparowuje od niej emocjonalnie wnuczki. Obstawiam, że ta chora tesciowa jest albo narcyzem albo socjopatką/psychopatką, albo 2 w 1, a synek współuzaleziony od niej. Wielu ludzi korzysta z pomocy tesciow/rodziców przy dzieciach, z uwagi na długi czas pracy, ale normalni tesciowie/rodzice nie próbują nastawiac dziecka przeciwko własnej matce i nie próbują zagarniac całkowitej opieki nad dzieckiem. Czyż nie? czy się Twoim zdaniem mylę Triss? Czy uważasz, że to z czym autorka ma do czynienia jest normalne i autorka ma normalną, zdrową na umyśle teściową i normalnego męża?
            • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 11:51
              Autorka sama napisała, że mężczyzna - mąż, jej dylematy rozwiewał słowami, że wszystkim zajmie się jego matka, po to aby autorka mogła spełniać się w pracy zawodowej. Wiedząc o tym, zamieszkała z teściową.
              Co do wyjazdu w celu opieki nad rodzicem - z perspektywy dziecka jest to porzucenie i więź się rozluźnia, nie ma inne opcji. Na miejsce matki jeszcze bardziej weszła babcia - przy braku sprzeciwu matki.
              Uważam, że autorka ma szanse wypracować sobie na nowo pozycję w rodzinie i odzyskać jakieś miejsce, ale nie może żadać żeby automatycznie zostało jej dane.
              • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 12:01
                triss napisała:"Co do wyjazdu w celu opieki nad rodzicem - z perspektywy dziecka jest to porzucenie i więź się rozluźnia, nie ma inne opcji. Na miejsce matki jeszcze bardziej
                weszła babcia - przy braku sprzeciwu matki."

                Porzucenie piszesz? Nie zgadzam się z Twoją opinią. I to raczej nie przy braku sprzeciwu matki, ale przy braku jej świadomosci, że zaburzona babcia zamierza przejąc całkowicie jej obowiązki matczyne nad JEJ dzieckiem.

                "Uważam, że autorka ma szanse wypracować sobie na nowo pozycję w rodzinie i odzyskać jakieś miejsce, ale nie może żadać żeby automatycznie zostało jej dane."

                Jakies miejsce? w dodatku wypracowywac? No sorry, ona nic nie musi wypracowywac, bo podstępnie zostało jej odebrane to, co jest jej nalezne jak psu buda, czyli bycie matką dla swojego dziecka. Rozumiem Triss, że zakładasz, że autorka z lenistwa i niechęci do dzieci i życia rodzinnego pozbyła się śwadomie opieki nad własnym dzieckiem i dlatego utraciła na własne życzenie tą więź. A dlaczego nie może żądac, żeby automatycznie zostało jej przywrócone to, co jest jej nalezne? Uważasz, ze babcia zajmująca się wnuczką ma prawo do takich działań jakie robi teściowa autorki wątku? Czy autorka powinna na pismie wystąpic o przywrócenie jej dawnej sypialni na miejce i powrót łózka do domu? Pytanie czy syn spał na swoim łózku a autorka na swoim, czy teściowa im pozwoliła na własne wspolne łoze małżeńskie? W takich patologicznych rodzinach wszystko jest możliwe, więc nic mnie nie zdziwi.

                • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 12:04
                  Och, to pytania przede wszystkim do męża autorki i ojca dziewczynki, jego rolę, postawę i wpływ autorka pomija.
          • 3-mamuska Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 12:40
            Co Ty powiesz, teściowa przejęła? Nienienie, to matka pozwoliła na przejęcie córki ponieważ było jej tak z wielu względów wygodnie. Nieobecni nie mają prawa głosu.


            Dokładnie, pani nie chciała dzieci, kariera praca na pierwszym miejscu, dziecko oddala pod opieke babci , bo praca była ważniejsza.

            Tylko zastanawia mnie jedno, ze pani pracująca przez tyle lat mieszka u teściowej zamiast z kasy ktora zarobi kupić/wybudować sobie własny dom.
            W którym byłaby u siebie.
        • edw-ina Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 12:29
          Powiem ci zuzi, że kategoryczność twoich wniosków wysnuwanych na podstawie skąpych informacji mnie powala. Na dzień dobry serwujesz teksty o toksyczności, zaburzeniach, patologii i diabli wiedzą czym jeszcze. Normalnie nawet House nie stawia diagnoz tak szybko. Teraz ja wysnuję tezę: myślę, że kompletnie zbędnie przeczytałaś zbyt wiele książek z dziedziny psychologii, w dodatku uczyniłaś to nie mając tzw. narzędzi poznawczych w danych zakresie. Narzędzi, które poznaje się w trakcie długiej i żmudnej nauki danej dziedziny. Nie znam psychologa, nawet świetnego, który tak szybko byłby w stanie ocenić sytuację danego człowieka, jego rodziny, relacji. Więcej - większość psychologów, psychiatrów i terapeutów z jakimi miałam do czynienia twierdzi, że różnorodność relacji rodzinnych/przyjacielskich/domowych jest tak olbrzymia i tak dynamiczna, że nie można stworzyć schematów, pod które podciągnie się każdy przypadek. Myślę, że mogłabyś nieco przystopować z zapędami psychologicznymi, bo niedługo zastąpisz na forum panią Agnieszkę.
          • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 12:34
            Och, jak miło, że nie ja to napisałam.
            Każdy układ ma swoją dynamikę i z każdego ukladu dorosłe strony czerpią profity, nawet jeśli wydaje nam się że ktoś jest wyłącznie pokrzywdzony.
            Rada dla Zuzi: nie czytaj tyle, a jeśli już czytasz, to nie traktuj dosłownie i zerojedynkowo.
            • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 12:39
              A, i taki drobiazg. Unieważnić na podstawie rzekomej niedojrzałości małżonka można ślub kościelny, to trochę trwa i sporo kosztuje. Nie ma to również absolutnie żadnych skutków prawnych i nie jest równoznaczne z rozwodem.
              KRiO wymienia sytuacje kiedy ślub jako akt prawny jest nieważny od początku, ale bycie maminsynkiem do nich nie należy.
              Szafowanie zaleceniem unieważnienia małżeństwa przez Zuzi jest cokolwiek śmieszne i wprowadza w bład.
              • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 14:21
                Dziękuję dziewczyny, że mnie wyprowadziłyscie na prostą, z niewiedzy. Oczywiscie każdy z nas ma jakiś tam punkt widzenia na sprawę, który szczególnie po jednym poście autorki, może byc jednym z wielu możliwych scenariuszy. I tak jest również w tym przypadku. Gdyby dla kogoś nie było to jasne, ja nie piszę, że jest tak NA PEWNO, ale że może tak byc. To jest jedynie mój własny punkt widzenia, oparty na własnych doświadczeniach, a nie jedynie na podstawie wiedzy z przeczytanych książek. Tak się jakoś ciekawie składa, po czytaniu tego forum, że forumki zazwyczaj dzielą się na takie, które z góry skreślają uczciwosc autorki wątku-zazwyczaj kobiety i na takie, które przyjmują to co pisze, jako możliwe i dopuszczalne. Zastanawia mnie dlaczego niektóre osoby z góry zakładają czyjąś nieuczciwosc w opisywaniu sytuacji i dlaczego niektóre osoby na podstawie równie niewielu informacji zakładają, że autorka jest jedynie atrapą realnej matki, a jej teściowa jej wybawczynią. Widocznie kazda z nas, ma jakieś uwarunkowania w tym doświadczenia życiowe, które czynią, że taki a nie inny punkt widzenia przyjmuje na wstępie. Dzięki za komentarze. A unieważnienie małżeństwa jest jak najbardziej możliwe z uwagi na niedojrzałosc współmalzonka do małzeństwa i brak tworzenia realnej wspólnoty z mężem/żoną, a tworzenie tej wspólnoty z rodziną pochodzenia.
                • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 14:32
                  Tym argumentem właśnie strzeliłas autorce w stopę , to ona zostawiła dziecko i męża i wprowadziła się do rodzicow.
                  • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 14:35
                    Jakbys nie zauważyła Triss, to wprowadziła się do chorych rodziców (ojca) żeby im pomóc w opiece, jak najbardziej ludzkie i dopuszczalne zachowanie w takiej sytuacji, nie wiemy jak długo to trwało więc poczekajmy co napisze autorka. I jeszcze jedno do czego się kiedyś nie odniosłam po tym co napisałaś, nie o moją rację tu chodzi, czy w jakimkolwiek innym wątku, bo moją racją w każdej z tych sytuacji mogę sobie co najwyżej pomachac nad głową, a to i tak nikomu w niczym nie pomoże, mi również...
                    • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 14:46
                      Autorka na razie milczy.
                      Cóż, czasem trzeba wybierać między rolami, autorka wybrała rodziców, zdając sobie sprawę z tego, że jej pozycja jako matki i współgospodyni domu jest co najmniej chwiejna. Dała teściowej znakomity oręż do ręki. Opiekę nad rodzicami mogą zorganizować w inny sposób, niekoniecznie osobisty.
                      Formułujesz bardzo kategoryczne sądy - antymęskie z definicji i diagnozujące ludzi jako psychopatów, socjopatów, patologicznych, toksycznych itd.

                      Btw zdrowym odruchem człowieka, który nie czuje się "u siebie" w domu teściów i który ma możliwości finansowe, jest dążenie do wyprowadzki i budowania własnego gniazda. Autorka przez X lat tego nie zrobiła więc najwyraźniej układ jej odpowiadał, mimo niedogodności i krytyki. Dopiero teraz zauważa, że została wymiksowana z układu.
                      • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 15:04
                        Triss masz zupełnie inne podejscie niż ja do kwestii roli teściowej w życiu małzeństwa swojego syna i wnuków, nie uważam, żeby autorka musiała oceniac stabilnosc swojej roli w takim układzie, w tym mieszkając formalnie w domu rodziców męza, i pod tym kątem decydowac czy może rodzicom samodzielnie pomagac w czasie cięzkiej choroby czy też nie. Nie wiem z jakimi teściowymi się spotkałaś w swoim życiu, lub niedoszłymi teściowymi i dlaczego zakładasz, że tutaj jakieś wartosciowanie roli i jej ocenianie powinno miec miejsce, gdy występuje potrzeba pomocy ciężko choremu rodzicowi. Dla mnie oczywiste jest, że w takiej sytuacji aurotka ma prawo pomóc swoim rodzicom, a jej mąż ma obowiązek zając się w takiej sytuacji opieką nad własnym dzieckiem, więc nie demonizowałabym roli tesciowej w tym układzie i jej niezwykłej opieki nad dzieckiem. To dziecko ma ojca, pełnosprawnego, który w takich okolicznosciach bez dwóch zdań tą opiekę na siebie powinien przejąc, nie przerzucając jej na teściową. Więc jeśli ta tesciowa powinna miec do kogokolwiek, jakiekolwiek pretensje z uwagi na np. zmęczenie opieką nad wnuczką, wówczas pretensje te powinna kierowac do swojego syna, a nie do synowej, zmuszonej sytuacją życiową do opieki nad schorowanym rodzicem. Poza tym opiekę nie zawsze da się zorganizowac w sposób inny niż osobisty, poza tym wielu ludzi chce miec własnie osobisty kontakt z umierającym rodzicem tuż przed jego śmiercią, bo jest ostatni czas na bycie razem.

                        triss napisała:"Formułujesz bardzo kategoryczne sądy - antymęskie z definicji i diagnozujące ludzi jako psychopatów, socjopatów, patologicznych, toksycznych itd."

                        Ty je odbierasz jako kategoryczne, może z uwagi na formę mojej wypowiedzi. Tak jak napisałam, jest to jeden z wielu możliwych punktów widzenia i scenariuszy. Poza tym, jest wiele cech wspólnych, które takich ludzi łączą, gdybys przeczytała wnikliwie te książki o ludziach toksycznych i spotkała się z zagadnieniem toksycznosci w życiu, wówczas moze też dostrzegałabyś więcej punktów stycznych, do poczynienia takich spostrzeżeń, jak wiele cech i zachowań podobnych występuje u takich ludzi.
                      • bergamotka77 Re: Nie wiem co robić 22.12.13, 00:05
                        triss
                        nie wiem jak to robisz ale czytajac twoje posty jakbym czytala sama siebie - nic dodac nic ujac ;)
        • yoma Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:11
          > Idź jeszcze do psychologa, specjalizującego się w takich zaburzonych, przemocowych relacjach jakie są pomiędzy tesciową a jej synem, opisz mu dokładnie sytuację i poproś o diagnoze na piśmie, dla celów adwokata.

          Zaoczna diagnoza i to na piśmie? Kto się na to zdecyduje, będzie kompletnie niewiarygodny.
          • triss_merigold6 Wzrusza mnie ta potrzeba doradzania 14.12.13, 19:38
            Wzrusza mnie ta potrzeba doradzania za wszelką cenę i totalnie bez znajomości tematu.
            Zuzi i Blond Suflerka celują na tym forum w udzielaniu rad odnośnie psychologów i sądów, których realizacja jest niezgodna z prawem i etyką zawodową.
            • zuzi.1 Re: Wzrusza mnie ta potrzeba doradzania 14.12.13, 19:56
              Już Ci Triss lepiej? Cieszę się ;) naprawdę. Jedna uwaga do mnie i jedna do suflerki, a już piszesz o doradzaniu totalnie bez znajomosci tematu. Lubisz generalizowac i strzelac z armaty do much ;) Zawsze tak? Ciekawe dlaczego? Budujesz swój image na forum, aha, rozumiem.
    • lady-z-gaga Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 12:19
      a rozmawiałas juz z mężem, czy zaczęłaś od wizyty na forum?
      • anula36 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 13:24
        dla mnie jedyna opcja w takim ukladzie to wyprowadzic sie z corka i zobaczyc czy maz podazy za Wami czy zostanie z mamusia.
        I to Ci wszystko wyjasni.
        • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 13:30
          A skąd pomysł, że ta 10-letnia córka będzie chciała zamieszkać z matką zamiast, jak dotąd, z babcią i ojcem?
          • anula36 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 13:37
            Stad ,ze 10 letnie dzieci nie maja jeszcze prawa wyboru kto sie nimi ma opiekowac. Skoro dla matki dziewczynki nie ma miejsca w domu meza, to pozostaje jej zorganizowac dla siebie i dziecka miejscowke samodzielnie.
            • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 13:50
              Napisze krótko, bo nie mam czasu ani na "działaność hobbystyczną, ani społeczną" (WTF?), a na popołudnie umówiona jestem z przyjaciółkami (z dziećmi, of kors:))) i to jest takie moje małe "hobby";)
              Jeśli pogrzeb był MIESIĄC temu, i już matka Cię wygania, to pewnie tam z pół roku jesteś. Uważam, że Twój mąż i Teściowa - prawdziwa matka Twojej córki, to anioły. Dziwię się, że wynieśli Twoje łachy na strych. Ja męża rzeczy wywaliłabym po dwóch tygodniach takiej nieobecności na śmietnik. Ojciec z matką i tak umrą, a dziecko ktoś chowac musi.

              Tak, moja matka tez była takim meteorytem w moim zyciu i jestem stronnicza!

              Nie mieszaj córce dalej w zyciu, daj im wszystkim żyć, a sama podnoś kwalifikejszyn i działaj w "paczce od św. Mikołaja".
              • verdana Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 14:06
                A ja chciałabym, aby niektóre forumki przestały traktować dziecko jako rzecz, należącą do matki, z którą ta ma prawo zrobić wszystko, nie tracąc prawa własności.
                Nie da sie ukryć, że rolę matki spełnia w tym układzie teściowa. Nieszczególnie jej się dziwię, ze nie ma ochoty być osobą, która ma obowiązek zajmować sie dzieckiem, a jednocześnie dbać o matkę "na przychodne", która uznaje, zę nie ma wobec dziecka żadnych zobowiązań, bo jest babcia. Wyrzucenie z domu jest dziwne, ale niewątpliwe mężowi jakoś to nie przeszkadza - stąd wniosek, ze i on nie ma ochoty nadal mieszkać z żoną.
                Pomoc rodzicom rzecz szlachetna, ale jeśli odbywa sie kosztem dziecka i małżeństwa oznacza jedno - ani dziecko, ani mąż nie są szczególnie ważnymi postaciami w życiu.
                Radzę spakować walizki i szukać mieszkania. Mam wrażenie, zę małżeństwo sie skończyło, a córka ma już matkę- babcie - i innej nie potrzebuje.
                • anula36 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 14:13
                  fajnie byloby tez nie traktowac matki dziecka jak martwej - jeszcze dycha i ma ostania szanse zawalczyc o corke.
                  • verdana Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 14:17
                    Zawalczyć - tak. Zawalczyć uczuciem, próbą zyskania przychylności dziecka, zajmowaniem sie. A nie odebraniem dziecka, bo jej się "należy". W tym wypadku na pierwszym miejscu jest dobro dziecka, a nie matki, która nagle sie ocknęła, ze ma dziecko. Trudno, trzeba czasem ponieść konsekwencje swoich decyzji.
                    • anula36 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 14:20
                      tylko trudno zeby ponosilo je dziecko, bo tatus z babcia wyrzucili mamusie z domu, bo si ebabci znudzila konkurencja do opieki nad dzieckiem.
                      • verdana Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 14:36
                        Nie wyrzucili. Matka zostawiła 9-letnie dziecko i wyjechała. Na długi czas. Przedtem też dzieckiem głównie opiekowała się babcia.
                        • anula36 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 14:48
                          po czym nie ma gdzie wrocic. I to jest ok Twoim zdaniem.
                          Nie bede z Toba polemizowac, bo wiem ze wiesz wszystko najlepiej, wiec szkoda mojego i twojego czasu.
                          Obys nigdy nie byla w takiej sytuacji ze, twoja rodzina zamiast Cie wesprzec w trudnej sytuacji zamknie przed Toba drzwi.
                          • verdana Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 14:56
                            Nie, nie jest OK, ale nie teściowa tu winna, tylko mąż. Być może odpowiedź jest prosta - mąż oczekiwał, ze zona będzie uwazała za swoją rodzinę w pierwszym rzędzie męża i dziecko, a nie rodziców. Nie wiem, jak długo trwała nieobecność autorki. Jezeli miesiąc, to jest to co najmniej dziwne. Jeśli rok - cóż, trudno się dziwić, ze po roku można uznać czasem małżeństwo za zakończone. Autorka wyjechała nie na tydzień czy dwa, ale na czas nieokreślony, zostawiając małe dziecko - być moze mąż nie ma zwyczajnie ochoty kontynuować związku - albo nie wierzył, że żona kiedykolwiek wróci.
                            Co to ma wspólnego ze wspieraniem - matka, która uznaje, ze nie interesuje jej szczególnie rodzina, a teściowa zajmie się dzieckiem, bo ona nie jest matką _polką nie powinna oczekiwać, że rodzina będzie wspierać.
                            • anula36 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 15:04
                              a kto tu cos mowil o jakiejs winie tesciowej? Skorzystala kobieta z okazji i tyle.Nie ona pierwsza i nie ostatnia
                              Byl nawet jeden z odcinkow Dekalogu Kieslowskiego, bardzo podobny w tresci.
                            • anula36 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 15:08
                              a jesli maz uznal to malzenstwo za zakonczone, to mogl chociaz w tej sprawie wyslac smsa, jak sie bal powiedziec glosno.
                              • sanciasancia Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:58
                                > a jesli maz uznal to malzenstwo za zakonczone, to mogl chociaz w tej sprawie wy
                                > slac smsa, jak sie bal powiedziec glosno.
                                Założę się, że po prostu tak zinterpretował zachowanie żony i nie widział powodu do stawiania kropki nad i.
                                • anula36 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 20:09
                                  i dzieki temu uwazasz go za rasowego dzentelmena? Troche kultury obowiazuje nawet w malzenstwie, no przynajmniej moim zdaniem.
                                  • sanciasancia Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 20:26
                                    > i dzieki temu uwazasz go za rasowego dzentelmena?
                                    Nigdzie tego nie napisałam.
                                    Gdyby mój mąż zachował się analogicznie do autorki wątku, to bym pewnie wprowadziła takie same zmiany (gdyby były potrzebne). Pewnie bym męża o moim zamiarze poinformowała, bo nie jestem milczkiem (rasową damą też nie). Ale również rozumiem wprowadzenie takich zmian bez mówienia o tym, żeby zwiększyć wagę komunikatu. Bo de facto teściowa i mąż zakomunikowali coś autorce wątku, a ona się zastanawia, co zrobić, żeby tego komunikatu nie zrozumieć, co też rozumiem, bo taki komunikat (w naszym życiu nie ma miejsca dla Ciebie) nie jest miły i mało kto chciałby coś takiego usłyszeć.
                            • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 15:09
                              verdana napisała:"Autorka wyjechała nie na tydzień czy dwa, ale na czas nieokreślony, zostawiając małe dziecko - być moze mąż nie ma zwyczajnie ochoty kontynuować związku - albo nie wierzył, że żona kiedykolwiek wróci."

                              Tak, i dlatego autorki teściowa ZAMIAST MĘŻA cytuję: "podczas mojej nieobecności teściowa przemeblowała mieszkanie tak, że nie bardzo jest tam dla mnie miejsce. Z naszej sypialni zrobiła pokój córce, męża przeniosła do pokoju, który przeznaczyliśmy do pracy. Nie mam więc nawet swojego łóżka. Moją szafę też opróżniła, a rzeczy wyniosła na strych.
                              Idą święta. Chciałabym je spędzić z córką i mężem, ale również z matką. Przy tych układach nie widzę możliwości, żeby teściowa przyjęła moją matkę, nawet przy krótkich dotychczasowych wizytach okazywała jej lekceważenie. Z drugiej strony mąż na pewno się nie zgodzi, żeby swoją matkę zostawić na święta."
                              • verdana Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 15:46
                                Taak, a mąż jest jakiś niespotykanie roztargniony i nawet nie zauważył, że nie ma już żony łóżka, ani rzeczy. I jakoś nic nie zrobił. Niewinny całkiem, mamusia tak przestawiła, no to jakżeby mógł zaprotestować? Został przeniesiony, to znaczy, ze musiał sie przenieść.
                                Jakoś trudne jest uwierzyć, że to straszna teściowa wyrzuciła facetowi żonę, a on rozpacza, ale nic nie może poradzić. Raczej należy sądzić, ze nie widzi w przemeblowaniu nic szczególnie złego. Zatem nie bardzo mu zależy na powrocie żony.
              • banksia paris-texas i verdana, skad do jasnej 19.12.13, 14:33
                holery tyle jadu i wrogosci w waszych wypowiedziach...?

                piszecie tak, jakby autorka wyjechala sobie na wakacje na karaiby na pol roku i olala rodzine. a tu chodzilo o opieke nad ciezko chorym rodzicem co jest jak najbardziej normalnym ludzkim zachowaniem. i nie, nie bylo to wyjscie idealne, ale jak juz powyzej zauwazyla zuzi (i tu sie z nia zdecydowanie zgadzam) kochajaca sie i silna rodzina z taka sytuacja sobie poradzi, opieke nad dzieckim przejmie na ten czas ojciec, babcia moze pomoc i wesprzec jesli chce, dziecko bedzie malo kontakt z matka mozliwie jak najczesciej. nie wyobrazam sobie zupelnie jak w takiej sytuacji mozna matke i zone usunac z domu.
                i nie odpowiadajcie prosze ze "sama sie usunela" bo to nie byla jej fanaberia, a zyciowa koniecznosc. a co gdyby autorka powaznie zachorowala lub miala wypadek i wymagala dlugotrwalego leczenia czy rehabilitacji poza domem? tez usuwamy, bo nieobecna?

                zastanowcie sie prosze, serio.
                • verdana Re: paris-texas i verdana, skad do jasnej 19.12.13, 15:13
                  Rodzice mają przede wszystkim obowiązki wobec swoich dzieci. Zostawienie dziecka na rok (a mogło być dłużej), aby zająć sie rodzicami oznacza, że dziecko zostaje faktycznie półsierotą - to nie jest dobre rozwiązanie. Poza tym istnieje chociażby skype, pociągi, samochody - można regularnie, nawet codziennie kontaktować sie z własnym dzieckiem i je odwiedzać. Tu kontakty przez ten rok zostały prawie zerwane - a tego nie usprawiedliwia nic.
                  Autorka wybrała rodziców, zaniedbując dziecko, to jest wybór, nie choroba.
                  • vilez Re: paris-texas i verdana, skad do jasnej 19.12.13, 17:18
                    Nieprawda, że przede wszystkim. Wobec rodziców również. Nie ma tu: komu bardziej.
                    • verdana Re: paris-texas i verdana, skad do jasnej 19.12.13, 19:48
                      Jest. Bo dziecko jest zależne od rodziców, nie może samo podjąć decyzji i rodząc dziecko decydujemy, ze będziemy sie nim zajmować - nie tylko zapewniając ubranie i jedzenie. Innymi słowy, jesli rodząc dziecko, podejmujemy decyzję, zę gdy trzeba będzie zająć sie rodzicami (nie pomóc rodzicom) porzucając na rok czy dłużej dziecko, nawet, gdyby miało ponieść szkodę, to to zrobimy - po prostu nie należy dziecka mieć. To nie jest obowiązkowe.
                      Jest - komu bardziej. Rodzicom należy sie pomoc w potrzebie. Dziecku należy się dom rodzinny.
            • sanciasancia Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 15:58
              > Stad ,ze 10 letnie dzieci nie maja jeszcze prawa wyboru kto sie nimi ma opiekow
              > ac.
              I sąd zwykle ustala prawo pobytu przy rodzicu, który lepiej się dzieckiem zaopiekuje.
              I naprawdę nie ma co liczyć na miejsce zamieszkania dziecka przy matce, która ani się tym dzieckiem specjalnie zajmowała ani nie ma z dzieciem więzi.
          • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 15:09
            A skąd pomysł, że autorka wogóle zechce mieszkać samodzielnie i na dodatku sama się opiekować i odpowiadać za swoim dzieckiem?

            Przecież napisała że od początku i układ pasował.

            A i skąd wiecie że ona będę chciała się rozwieść?

            • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 15:13
              no przecież nie wiemy tego, autorka i tak zrobi co uważa za słuszne, niezaleznie od naszych komentarzy
              • anula36 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 15:17
                dokladnie. a w zyciu jest wiecej opcji niz jedna przewaznie, nawet w zyciu autorki sa rozne mozliwosci, nawet calkiem sporo w sumie.Moze zamieszkac sama, z matka, jesi jest zameldowana u tesciowej,moze sobie tam wrocic na prawach niechcianego goscia.
                • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 15:23
                  może też znalezc mieszkanie i zaproponowac męzowi i córce przeprowadzenie się tam, a jeżeli mąż odmówi wówczas będzie miała podstawę do tego, aby formalnie zadziałac w sprawie tego małżeństwa, może też nic nie robic i znosic tą sytuację w nieskończonosc, mieszkając z dala od męża i córki, ku uciesze tesciowej
    • enith Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 15:50
      Nie mająca instynktu małżeńsko - macierzyńskiego kobieta, wychodzi za mąż i rodzi dziecko zapewniona przez mężczyznę, że logistyką wychowania dziecka zajmie się teściowa, tak, by synowa mogła nadal rozwijać swoje ambicje zawodowe. Po czym zostawia dziecko, męża, teściową i cały ten rodzinny kram i wyjeżdża na czas nieokreślony do rodziców. Po czym wraca i dziwi się, że jej ubrania są na strychu, a więzi z córką zanikły. No cóż, na moje oko tej więzi zapewne niewiele było od samego początku, a wyjazd tylko dokończył dzieła w jej rozpadzie.
      Oczywście akcja z przemeblowaniem domu pod jej nieobecność to gruba przesada, bo tego typu posunięcia elementarne zasady dobrego wychowania nakazują jednak choćby skonsultować z osobą, której będą dotyczyć. Ale też sytuacja ta pokazuje jakąś tam dynamikę więzi i układów w tej rodzinie. Teściowa robi za matkę praktycznie od samego początku, mąż poddaje się woli mamusi, matka i żona wyjeżdża na nie wiadomo jak długo... Dość nietypowa to rodzina i dziwne, jak na mój gust, układy.
      Autorce wątku nie pozostaje nic innego, jak zdobyć na nowo i utwierdzić swoją pozycję w rodzinie, czyli wrócić do domu i przemeblować nazad jak było. Po czym popracować nad więzią z dzieckiem i mężem, bo im jej głębsze zaangażowanie w życie rodziny, tym mniejszy wpływ i szanse teściowej na intrygi, obmawianie i knucie za jej plecami.
      A na marginesie to pytanie do autorki wątku: jakie to zarzuty dotyczące wychowania dziecka i prowadzenia domu postawiła ci teściowa?
      • enari Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 16:19
        enith napisała:

        > A na marginesie to pytanie do autorki wątku: jakie to zarzuty dotyczące wychowa
        > nia dziecka i prowadzenia domu postawiła ci teściowa?

        Ogólne i szczegółowe. Ogólne, że nie dbam o dom i o dziecko należycie. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że ona nigdy nie pracowała zawodowo i cały czas zajmowała się tylko domem i dziećmi. Nie rozumie, że pracując zawodowo, zwłaszcza tak intensywnie jak ja, nie mogę poświęcać tyle czasu na prace domowe i wychowanie dziecka, ile poświęcała go ona.
        Jeśli chodzi o szczegółowe zarzuty, to są one na każdym kroku - że dziecko źle ubrane, źle uczesane, że za późno idzie spać, że kuchnia nieposprzątana (po ugotowaniu obiadu zostawia nam ją do posprzatania w stanie jakby przeszedł huragan), że bałagan, że okna źle umyte... długo by wymieniać.
    • enari Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 16:11
      Ojej, ale się narobiło! Spodziewałam się różnych opinii, również skrajnych. Ale to, co przeczytałam, przeszło moje oczekiwania! Ledwo dałam radę wszystko przeczytać i zapamiętać o czym pisałyście. Pewnie powinnam coś jeszcze wyjaśniać, bo pytacie, a ja na początku nie pisałam o wszystkim, bo nie bylo miejsca.
      Przede wszystkim ja wcale nie chcę się z mężem rozwodzić, rozstawać. Nadal mamy wiele wspólnego - nadal łączą nas dobre emocje, wspólne interesy. Podczas mojej nieobecności w domu wielokrotnie się spotykaliśmy - nie ukrywam, nie zawsze w domu, razem wyjeżdżaliśmy, razem pracowaliśmy. Jeśli chodzi o jego reakcję na zachowanie matki, to zawsze brał moją stronę, prawdę mówiąc wciąż się z matką kłócił i kłóci. Ale też prawdą jest, że jej nawymyśla, nakrzyczy, a potem robi tak, jak ona chce. Albo ją olewa i wtedy ona krzyczy jeszcze bardziej. Oczywiście o takie zachowanie syna obwiniana jestem ja - bo on jest super, a tylko pod moim wpływem tak się zachowuje. Co do zgody na przemeblowanie, to rzeczywiście stało się to po ponad roku mojej nieobecności. Po prostu teściowa uznała, że trzeba dziecku zrobić osobny pokój, a innego nie było. Mąż ustąpił na zdecydowane jej i córki żądanie, licząc, że jak wrócę, to coś się wymyśli. To, niestety, częste jego podejście - po co się martwić na zapas, jak będzie trzeba to wtedy będziemy myśleć. Na moje pytanie, jak sobie wyobraża mój powrót, powiedział, że przecież ma szeroki tapczan i damy radę na nim razem spać.
      Jeśli chodzi o wyprowadzkę, to zwyczajnie nas na to nie stać. Moja praca, oprócz tego, że jest ciekawa, bardzo rozwijająca i dająca mi satysfakcję, dużych profitów nie daje. Mąż pracuje dorywczo, często więcej wydaje niż zarabia. Mieszkanie z teściową daje nam szanse na przyzwoite życie po niedużych kosztach. Zresztą to też jest kość niezgody, bo teściowa uważa, że to my powinniśmy finansować wszelkie remonty, modernizacje domu. A nas zwyczajnie na to nie stać!
      Czy rozmawiałam z mężem o świętach? Tak. On oczywiście uważa, że nie ma żadnego problemu. Święta spędzamy w domu, moją mamę mogę zaprosić. Kiedy zwróciłam mu uwagę, że mama będzie się źle czuła przy nieprzychylnej gospodyni, odpowiedział :"oj, czym się przejmować, mama sobie musi pomarudzić, nie ma sensu się tym przejmować". I tak zawsze mi powtarzał, dlatego też trwałam tyle lat znosząc jej zachowanie. Ale teraz martwię się nie tylko o siebie, ale i o mamę, której też należy się trochę delikatności, zwłaszcza po ostatnich jej przeżyciach.
      • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 16:31
        Dlaczego wyprowadzka trwała aż rok? jakie więzi miałaś z córką w czasie swojej nieobecnosci w domu, jak często się z nią spotykałaś, czy były jakieś inne formy kontaktu z dzieckiem? Nie przeszkadza Ci tak długa rozłąka z dzieckiem? Skoro rozwodzic się nie chcesz, to wracaj do domu, śpijcie na tym tapczanie lub przemeblujcie sobie ten dom tak, jak się da, a mamę zabieraj do tego domu na Święta, nie przejmując się gderającą teściową. I zrób wszystko co się da, aby spiskująca przeciw Tobie teściowa nie miała żadnej mocy sprawczej i żadnego realnego wpływu na relacje w Waszym małżeństwie.
        • azja001 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 16:40
          Życie składa się z wielu decyzji. Ty wybrałaś życie z teściową w tle a to nigdy nie może sie udać choćbyście sobie z dziubków spijały. Teraz płacisz cenę za życie na koszt teściowej, za darmową i wygodna opieke nad dzieckiem, za brak konieczności zadbania o własne lokum. Tylko dziecka szkoda bo pewnie sama już nie wie kto ma byc dla niej opiekunem i autorytetem.
          A rada? Wziąć odpowiedzialnośc za własną rodzinę i relacje a własnym dzieckiem, wyprowadzić się i żyć na swoich zasadach. A jak nie stać to meczyć się dalej. Tylko jeśli jasno nie dasz córce do zrozumienia kto tu ustala zasady i kto ją wychowuje to pretensje będziesz mogła mieć do siebie i swojego męża. Ale to za kilka lat gdy córka zacznie dojrzewać.
        • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 16:42
          Ale jak ta wredna teściowa ma nie mieć "mocy sprawczej"?
          A kto się zajmował z dzieckiem przez ten czas? Kto ją do/z szkoły odprowadzał, kto odrabiał z nią lekcji, kto chodził na wywiadówki.
          Teściowa jest w swoim domu, utrzymuję i remontuję swój dom, jej syn, wnuczka i ew. synowa mieszkają tam za darmo. Ona się opiekuję od 10 lat wnuczką chyba non-stop.
          To jak chcecie żeby ona nie miała mocy?
          Przecież to jest super babcia.


          Autorka niech napiszę jak mała miała parę miesięcy kto się z nią zajmował i kiedy wróciła do pracy po porodzie....aaaaa i czy dziecko chodziło do żłobka i do przedszkolu.
          • enari Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 16:57
            OK, masz rację, nie zajmowałam się córką za wiele. Ale taki był układ. Kiedy decydowaliśmy się na dziecko, mąż obiecał, że to on pójdzie na urlop wychowawczy i będzie się nią zajmował. I tak się stało. Teoretycznie. Bo on wprawdzie był na urlopie, on przewijał, karmił i bawił się z dzieckiem, ale jak to można się domyślić, jeśli byli cały dzień razem w domu z babcią, to ona też angażowała się w to wszystko. Zwłaszcza, że jest osobą, która wyręczałaby syna na każdym kroku. Zwłaszcza w takich "niemęskich" pracach.
            Tak, teściowa pomagala nam, ale czy to znaczy, że teraz muszę za to płacić taką cenę?
            • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 16:59
              Tak, taka jest właśnie cena za rezygnację z odpowiedzialności i bycia dorosłym człowiekiem.

              Teściowa jest u siebie, a Ty i mąż macie się z uśmiechem podporządkować, bo siła waszych argumentów i moc sprawcza są zerowe.
            • aqua48 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 17:02
              enari napisała:

              > OK, masz rację, nie zajmowałam się córką za wiele. Ale taki był układ.
              > Tak, teściowa pomagala nam, ale czy to znaczy, że teraz muszę za to płacić taką
              > cenę?

              Tak, dokładnie, taka jest cena tego, że córką się nie zajmowałaś..i tego wygodnego, ale bardzo egoistycznego "układu".
              • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 17:04
                Z czystej ciekawości zapytam: a czego się, droga autorko, spodziewałaś?
            • sanciasancia Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 18:53
              > Tak, teściowa pomagala nam, ale czy to znaczy, że teraz muszę za to płacić taką
              > cenę?
              Tak. Teściowa zajmowała się dzieckiem i wytworzyła z dzieckiem więź. Ty tego nie robiłaś i więzi nie masz. Dokładnie tak samo to wygląda w przypadku "siedmiominutowych ojców".

              I mam jeszcze taką refleksję, że gdyby sytuacja była odwrotna, małżeństwo mieszka z matką żony, matka i babcia zajmują się dzieckiem, by mąż mógł robić karierę. Mąż w którymś momencie wyprowadza się do swoich rodziców na ponad rok by się nimi zająć i żonę i dziecko "odwiedza", to nikt by się nie zdziwił, że żona ze swoją matką zrobiły przemeblowanie i rzeczy męża wystawiły na strych. I fakt, że w przypadku rozwodu dziecko mieszka z matką i babcią też byłby oczywisty.

              Enari, jak chcesz mieć więź ze swoim dzieckiem, to na nią zapracuj. Zacznij uczestniczyć w życiu córki i się nią zajmować. Wprowadź się z powrotem do męża. I naprawdę nie rozumiem, jak możesz mieć w tej kwestii jakiekolwiek wątpliwości.
              • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:18
                Gdyby to był facet z identyczną historią, to zostałby na forum rozjechany czołgiem.
                • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:28
                  triss_merigold6 napisała:

                  Gdyby to był facet z identyczną historią, to zostałby na forum rozjechany czołgiem.

                  Masz rację Triss. A ponieważ to kobieta, potraktowana zostanie łagodniej przez forum. Ta matka jest mega ułomna emocjonalnie, ma jakis problem, robi krzywdę dziecku ogromną, dziecko mało dla niej znaczy. Co gorsza pisała o sobie w pierwszym poście, że do tworzenia rodziny się nie nadaje i na matkę też nie bardzo, bo nie ma instynktu. Czyli jakąś świadomosc siebie samej ma:
                  "nie spieszyło mi się z zakładaniem rodziny. W zasadzie w ogóle nie miałam takiego zamiaru, bo nie mam absolutnie instynktu matki-polki i kury domowej, największą satysfakcję daje mi praca zawodowa, podnoszenie swojej wiedzy, kwalifikacji, działalność społeczna, hobbystyczna. Ale spotkałam na swojej drodze mężczyznę, z którym znaleźliśmy wspólny język, wspólne pasje, zainteresowania, poczucie humoru, spojrzenie na świat. To on namówił mnie na małżeństwo i dziecko. Moje obawy, że nie dam sobie rady z domem, rodziną, uspokoił, tłumacząc, że we wszystkim tym pomoże mi jego matka, u której po ślubie zamieszkaliśmy."

                  Egositką nie jest jak pisała verdana, bo na długookresową pomoc się zdobyła. Zapomniała jednak w tym wszystkim o uczuciu i empatii do dziecka, nie czuje tego...
                  • verdana Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:30
                    Nie czuje i nie poczuje. Wobec tego dla obu stron byłoby lepiej, aby została weekendową matką.
                    • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:33
                      ciekawe co by powiedziała na to sama dziewczynka, czy woli miec taką ułomna matkę w domu, czy matkę tylko na weekendy, czy nie chce miec kontaktu z taką matką wcale, po lekturze wpisów o toksycznych rodzicach wydaje mi się, że wolałaby miec taką ułomną w domu, zamiast nie miec wcale z nią kontaktu, mimo wszystko, chociaż kto to wie...
                      • verdana Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:37
                        Dziecko nie może decydować o takich sprawach. Pewnie wolałaby mieć matkę w domu, w złudnej nadziei, ze mama w końcu zacznie zwracać na nia uwagę. Poza tym weekendowa mama, to nie jest mama "bez kontaktu". Przeciwnie, z mama kontakt jest, tylko nie codziennie. To żaden dramat. Mnóstwo dzieci ma taki kontakt z ojcami i nie ma przez to traumy i zmarnowanego dzieciństwa.
                        • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:41
                          Ciekawe Verdano, czy tak samo jest z matkami weekendowymi i ich wpływem na psychikę dzieci? Czy odbywa się to podobnie jak w przypadku weekendowych tatusiów. Może jeśli ojciec lub inne osoby są w stanie dac takiemu dziecku dużo miłosci i zainteresowania, wówczas dziecko jakoś z tej sytuacji wyjdzie, mało skrzywdzone emocj.
                          • verdana Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:48
                            Zapewne nie ma reguły. Są dobre i złe matki, dobrzy i źli ojcowie - zarówno weekendowi, jak i ci "na stałe". Nie ma żadnego powodu, aby sadzić, że dziecko musi mieć mamę w domu, ale ojca już niekoniecznie.
        • enari Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 16:49
          Dlatego trwała tak długo, bo tak długo byłam potrzebna rodzicom. Ojciec od kilku już lat nie wstawał z łóżka, mama jakoś dawała radę się nim opiekować, ale w końcu i ona się mocno pochorowała i nie dawała już rady. Ona też ma już swoje lata, fizycznie to już ponad sily osiemdziesięcioletniej kobiety. Gdyby nie decyzja ciotki, być może nadal bym musiała z nią mieszkać.
          Faktycznie, moje relacje z córką nigdy nie były jakoś szczególnie bliskie. Wiem, że bardziej była zżyta z ojcem i babcią, którzy przebywali z nią dużo więcej niż ja. Ale taka była umowa od początku, a ja sama nie miałam takiej potrzeby i umiejętności dziecięcych pieszczot. Jednak co innego brak bliskości, a co innego coraz większa obojętność, a czasem wręcz pogarda, jaką u niej widzę. U 10-latki to już nie jest dziecinność, już zaczyna być widoczna osobowość i ta osobowość jest dla mnie nieprzychylna jak jej babcia. Przez okres mojej nieobecności w domu widywałam się z nią tak często jak to było możliwe. Jeździłam do niej, zabieraliśmy ją często na wspólne wyjazdy. Myślę, że poświęcałam jej niewiele mniej czasu jak wówczas, gdy mieszkałyśmy razem.
          • aqua48 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 16:59
            enari napisała:

            > Faktycznie, moje relacje z córką nigdy nie były jakoś szczególnie bliskie. Wiem
            > , że bardziej była zżyta z ojcem i babcią, którzy przebywali z nią dużo więcej
            > niż ja. Ale taka była umowa od początku, a ja sama nie miałam takiej potrzeby

            Ale z córką nikt się tak nie umawiał, a jej potrzeby być może były i są inne, tylko nikt z dorosłych nie brał ich nigdy pod uwagę? A zwłaszcza zdziwiona teraz matka?
            Nie można bezkarnie zostawić dziecka na rok i wrócić do niego jakby nigdy nic.. To nie pakunek, to człowiek i to w bardzo trudnym okresie rozwojowym.
          • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 17:07
            Rozumiem, że jestes jedynaczką i nie stac Cię na płatną opiekę nad rodzicami? Jakie Ty sama miałaś relacje ze swoimi rodzicami, czy ciepłe czy sztywne i niezbyt czułe i bliskie, dlaczego nie potrafisz i nie czujesz potrzeby dziecięcych pieszczot z własną córką? Wiesz, że jest to pewien rodzaj ułomnosci emocj., który może miec wpływ na poczucie wartosci i generalnie charakter i osobowosc Twojej córki, bo córka oprócz ojca i babci potrzebuje też PRZEDE WSZYSTKIM matki i ciepła od niej. Co zrobiłaś, znając swoje ułomnosci, aby się przełamac i zapewnic jednak córce niezbędną jej czułosc i ciepło? Ta pogarda z jej strony i obojętnosc (oprócz negat. nastawiania przez babcię) może byc przede wszystkim jej oznaką wsciekłosci na Ciebie, bo po pierwsze jej matki nie ma BARDZO DUŻO W DOMU a po drugie, gdy w tym domu jest nie potrafi byc dla własnej córki czuła, bliska i ciepła, BO NIE UMIE. To może rodzic u dziecka OGROMNĄ frustrację i żal do matki. Moim zdaniem powinnas po pierwsze więcej przebywac w domu, mniej pracowac, będąc świadomo tego, jaki tak intens. praca ma neg. wpływ na córkę i powinnas sama lub z pomocą fachowca zacząc pracowac nad poprawą swoich umiejętnosci w zakresie czułosci do dziecka, ciepła i tworzenia z córką bliskiej relacji. Mozesz zabrac córkę do psychologa, który też wyjaśni jej, że jej matka jest w pewnym sensie trochę emocj. ułomna jeśli chodzi o umiejętnosc okazywania czułosci, miłosci i ciepła i może duża już dziewczyna będzie w stanie to jakos ogarnąc rozumowo i nie czuc sią tak odrzuconą emocj. przez własną matkę, jak czuje się obecnie...gdy zrozumie dlaczego tak się dzieje. I wytłumacz mi jedną rzecz, bo nie rozumiem, jaki jest sens tak intensywnej pracy za małe pieniądze, które nie pozwalają na wyprowadzkę na swoje, a zabierają Ci sporą częsc czasu z życia rodzinnego? Czy Ty jesteś pracoholikiem i pracujesz głównie dla przyjemnosci, bo lubisz pracowac?
            • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 17:14
              Innymi słowy, proponujesz niewydolnej wychowawczo i emocjonalnie matce zabranie olewanej 10-letniej córki do psychologa, żeby psycholog wmówił dziewczynce, że jej matka jest ułomna i że nie powinna wobec niej czuć żalu, wściekłości, pogardy ani nie powinna czuć się odrzucona. Mimo, że faktycznie była i jest przez matkę odrzucona.

              I naprawdę sądzisz, że jakikolwiek psycholog, który ma choć cień poczucia etyki zawodowej, pójdzie na taką manipulację kosztem dziecka?
              • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 17:20
                Ja proponuję matce przede wszystkim pracę nad swoimi emocj. ułomnosciami, a wizyta z dzieckiem u psychologa miałaby na celu zmniejszenie jej emocjonalnych szkód, które w wyniku posiadania takiej matki już poniosła i jeszcze poniesie, i nie tylko matki, i nie ma tu mowy o żadnej manipulacji, tylko twardym określeniu z czym mamy do czynienia w przypadku autorki wątku. Dziewczynka jest już duża i rozumowe przyjrzenie się braku emocjonalnosci, ciepła i czułosci u matki, może pozwoli jej poniesc mniejsze szkody emocj., gdy zrozumie, że matka nie robi jej tego celowo, tylko inaczej nie potrafi, bo jest w pewnym sensie ułomna emocjonalnie.
                • pade Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 18:22
                  10 latka tego nie zrozumie.
                  Zuzi, faktycznie piszesz w taki sposób, że ma się wrażenie, że Twoje opinie są bardzo kategoryczne i czasem nieprzemyślane. Wiem, że bardzo chcesz pomagać.
                  Ale czy zastanawiałaś się dlaczego?
                  • verdana Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 18:33
                    A ja się zastanawiam, czy 10-latka (a także 20-latka, 50-latka) powinna w ogóle "zrozumieć", że matka tak ma, więc trudno, nie ma jej o co obwiniać. Wydaje mi sie., że tłumaczenie dziecku, iż mama nie jest winna temu, że o nią nie dba emocjonalnie jest wręcz szkodliwe. Praktycznie wszystko sprowadza sie do wmawianiu dziecku, że nie powinno mieć pretensji do mamusi, mamusia juz taka jest, trzeba ja zrozumieć. A dziecko, normalne, zdrowe psychicznie dziecko ma jak najbardziej prawo być wściekłe i mieć do mamusi cholerne pretensje. Wszystko inne jest zwyczajnie nienaturalne i w niczym dziecku nie pomoże.
                    • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 18:41
                      ale verdano ta mała ma prawo jak najbardziej do swoich uczuc wsciekłosci na matkę i ma prawo ją za to obwiniac, ale żeby łatwiej jej było się tej zlosci pozbyc, pogodzic się z uczuciami jakie ma do matki, może za jakiś czas jak trochę dorośnie warto by porozmawiac z nią o konstrukcji emocj. jej matki, jaka jest, dlaczego, i nie po to aby matkę oczyscic z zarzutów, bo tego się nie da zrobic, a nawet nie powinno się, mnie zastanawia dlaczego ta matka nie potrafi wykrzesac z siebie czulosci do dziecka, nie potrafi, nie umie, czy nie chce...
                      • verdana Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 18:48
                        Temu dziecku nie jest potrzebna terapia, tylko kochający ludzie - babcia, ojciec, dziadek , którzy przytula, powiedzą, że jest wspaniała i dla nich najważniejsza na świecie. Psycholog raczej nie pomoże, bo dziecko ma prawo być złe - pozbycie sie złości na matkę nie jest możliwe. Gdy dziecku ta złość nie przeszkadza w codziennym życiu, może spokojnie czuć ją nadal. Złość nie jest niczym złym, co trzeba wykorzenić z dziecka. Nie widzę też potrzeby "oczyszczania " matki, która nie jest chora, tylko po prostu nie jest dobrą matką i nic tego nie zmieni.
                        Nie należy dziesięciolatki w zaden sposób nakłaniać, aby nie czuła złości czy rozczarowania, gdy są to uczucia adekwatne do sytuacji. Potem okaże się, że nie należy być wściekłym na chłopaka, który zdradził, czy na męża, który jest obojętny.
                      • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:11
                        Hm... a w imię czego córka miałaby pozbyć się złości na matkę i dociekać dlaczegoż to matka taka jest? Dziecku jest w praktyce doskonale obojętne czy matka je odrzuca i opuszcza z powodu ambicji zawodowych, głupoty, choroby psychicznej, okrucieństwa czy np. z zemsty na mężu.
                        Efekt jest taki sam, tu wybaczać nie ma czego, bo matka ma IQ w normie, potrafiła wykazać się opiekuńczością wobec rodziców, jest skupiona na własnej aktywności.
                  • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 18:37
                    kategoryczne bo takiego stylu nabrałam po doświadczeniach z mężem i jego rodziną, ciężko mi się tego nawyku teraz pozbyc, przeskoczyłam z zachowań nieasertywnych na kategoryczne pisanie i pewne siebie zachowania, trochę ze skrajnosci w skrajnosc, mam tego świadomosc, dlatego proszę tego tak nie odbierac mimo wszystko ;) a nieprzemyślane, bo często intuicyjne, czasem zbyt długie zastanawianie się nad problemem nie ułatwia a utrudnia wyciągnięcie wniosków, podziwiam pade Twój spokój w tym co piszesz i widac że Twoje wypowiedzi są przemyślane, podobnie suflerki, sorviny ale są i inne osoby, z których wpisów bije spokój i takie pozytywne wrażenie

                    a co Ty pade sądzisz o tej sytuacji autorki wątku i konsekwencjach dla jej córki, czy tej dziewczynce można na tym etapie jakoś pomóc?
                    • pade Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 18:46
                      Gratuluję świadomości Zuzi, naprawdę.
                      Co do wątku, to jak dla mnie autorka ma jakiś problem z emocjami. Nie chcialabym jej tutaj diagnozować, bo nie mam kompetencji, ale sądzę, że jedynie ogromna chęć autorki, żeby zbliżyć sie do corki i jej praca nad sobą moglaby pomóc tej dziewczynce. Jeśli "układ" pozostanie bez zmian, dziecko będzie mialo ogromne problemy emocjonalne w przyszłości.
                      Napiszę teraz coś bardzo kategorycznego: autorka zrobiła i robi nadal, straszną krzywdę swojemu dziecku. I zgadzam się z Triss, że je porzuciła.
                      Zachowanie autorki, opisane przez nią samą, jest niedojrzałe. Egoizm w czystej postaci, zero odpowiedzialności za wlasne czyny. Jakby zatrzymała się na pewnym etapie rozwoju a dalej rozwijała się tylko intelektualnie.
                      • verdana Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 18:52
                        Obawiam się, że to nie jest żadna "chęć zbliżenia się do córki". Autorce rozwala sie rodzina, nie bardzo wie, co dalej - więc chce odzyskać córkę, aby nadal mieć gdzie mieszkać. To nie są wyrzuty sumienia, tylko oburzenie kogoś, komu zabrano coś, co mu się prawnie należy. Córka ma być z matką, nie dlatego, ze matce na niej zależy - tylko to JEJ dziecko.
                        Ja nie wiem, czy dla dziecka nie byłoby o wiele lepiej, gdyby matka sie zmyła, dziecko zostało z babcią i ojcem. To nie jest koniec świata.
                        Autorka nie jest egoistką, egoiści nie opiekują sie rok chorymi rodzicami. Ona po prostu nie nadaje sie na matkę. I dlatego nie powinna nią dłużej być.
                        • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:13
                          Bo matka autorki wyraźnie zasugerowała autorce, żeby ta spadała z jej mieszkania więc ta traci dach nad głową.
                          • aqua48 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:26
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Bo matka autorki wyraźnie zasugerowała autorce, żeby ta spadała z jej mieszkani
                            > a więc ta traci dach nad głową.

                            Moim zdaniem autorka nie chciała specjalnie mieć dziecka, ale mężowi zależało, więc poszła na "układ" z nim, że dzieckiem i sprawami domowymi zajmie się teściowa. Autorka tylko nie zauważyła, że dziecko, jego potrzeby i uczucia w "układzie" w ogóle nie były brane pod uwagę.
                            W tym małżeństwie w ogóle wszystko jest ważniejsze niż dziecko. Ważna jest wygoda, osobny pokój do pracy, rzeczy autorki, to żeby nie płacić za dom w którym się mieszka, żeby teściowe żyły zgodnie, a wyobrażenia o rodzinnych Świętach realizowały się mimo rocznej wyprowadzki matki i żony z domu.
                            Mąż się podporządkował. Teściowa wypięła. A dziecko zamiast zrozumieć i podporządkować się, zaczęło się stawiać. Zonk..
                            • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:34
                              I będzie się stawiać jeśli tylko jest choć trochę zdrowe psychicznie.
                              Znacznie zdrowsze wydaje mi się w tym momencie buntownicze całkowite odrzucenie matki przez dziewczynę w okresie dojrzewania niż mielenie emocji u psychologoa pod kątem zrozum mamusię.
                              O ojcu, który wybrał dziecku taką matkę i nie pozbył się baby po pierwszych 3 latach życia córki, już nie wspominam.
                              • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:38
                                triss ten ojciec nie jest w niczym lepszy od swojej ułomnej żony, oboje są siebie warci, ten człowiek nie potrafi stawiac żadnych granic, ani matce własnego dziecka, ani własnej matce
                                • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:40
                                  On przynajmniej wykazuje się elementarną opiekuńczością. Jest słaby, bezwolny, niedecyzyjny ale był i jest blisko dziecka. Jest przynajmniej jakimś - ułomnym, bo ułomnym - codziennym punktem odniesienia i rolę ojca może spełniać zupełnie prawidłowo.
                                  • anula36 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:42
                                    i oczywiscie jest swietnym wzorem mezczyzny dla corki:)
                                    • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:46
                                      Cóż, znacznie lepszym niż matka wzorem kobiety. Obydwoje są niewiarygodnie egocentryczni, ale on jest na miejscu przy dziecku. Lepszym wzorem jest teściowa, która przynajmniej próbuje trzymać towarzystwo za twarz.
                                      • anula36 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:47
                                        a gdzie niby mialby byc jak nie z mamusia?
                                  • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:43
                                    Pod warunkiem, że go ta własna matka we wszystkim przy dziecku nie wyręcza i nie zastępuje.
                              • noname2002 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:51
                                Moment, moment, ojciec tego dziecka namówił autorkę wątku na cały ten układ.
                                • verdana Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:52
                                  Tak. I dlatego dziwi fakt, ze autorka jest zaskoczona, ze córka za nią nie szaleje. Poza tym układ funkcjonował, póki matka nie wyjechała na czas nieokreślony, czego chyba układ nie przewidywał.
                                • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:52
                                  Dlatego piszę, że też jest niewiarygodnie egocentryczny, wszyscy razem tworzą niezdrowy dla dziecka układ.
                                  • aqua48 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:57
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Dlatego piszę, że też jest niewiarygodnie egocentryczny, wszyscy razem tworzą n
                                    > iezdrowy dla dziecka układ.

                                    Ten układ już wcześniej puszczał w szwach, kiedy babcia próbowała autorce zwracać uwagę na jej obojętność wobec dziecka, i zachowanie wobec niego.
                        • pade Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 20:11
                          Proponuję przeczytać jeszcze raz to, co napisałam.

                          Co do egoizmu, Verdano, ja mam prawo mieć swoje zdanie, Ty swoje. Tak więc wybacz, pozostanę przy swoim.
                    • pade Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 18:51
                      Zuzi, a myslałaś o tym, że to nie nawyk, a mechanizm obronny? Taka skorupa, jeśli której się pozbędziesz i pokażesz swoją miękką część, możesz zostać zraniona?
                      • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 18:59
                        pade, w moim przypadku raczej nawyk, bo ja już posprzątałam problemy które miałam z mężem i z jego rodziną, nie mam się czego obawiac, to raczej oni obawiają się mojej zdobytej siły, konsekwencji i żelaznej woli, którą zdobyłam "dzięki" nim, trochę to śmieszne, trochę żałosne, ale tak to wygląda...
            • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 17:21
              " Rozumiem, że jestes jedynaczką i nie stac Cię na płatną opiekę nad rodzicami?"

              Ale chwile-ktoś powyżej pisał że dzięki mieszkaniu u teściowej i nie płacenie za remonty stać go na w miarę wygodnie życie a też że przez te ponad rok opiekę i nie bycia w domu wyjeżdżał na wyjazdy z mężem.
              • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 17:25
                Dobre wypunktowanie krokodil, może autorka odpowie w tej sprawie też.
          • kafana Re: Nie wiem co robić 07.01.14, 00:37
            Odkładając na bok słuszność wyborów kto pracuje na dom a kto dziecko wychowuje jedna rzecz jest dla mnie totalnie niezrozumiała. Świadomie podjełaś decyzję, że Twoją córkę będzie wychowywać stara kobieta. Kurde no nie mogę sobie wyobrazić, że 10 letnią dziewczynkę wychowuje 80 latka. Ty późno urodziłas dziecko i juz jest miedzy wami na prawde duża przepaść a oddajesz córkę na wyłączne wychowanie kobiety, która pamięta wojnę? Ja wiem, że ona może sobie świetnie radzić i kochać to dziecko nad życie ale ona mentalnie psychicznie i niedługo za pewne zdrowotnie jest o totalne lata świetle od tego dziecka. Przecież to musi mieć kolosalny wpływ na przyszłość dziecka.
      • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 16:35
        Jeszcze nie doczytałam całego postu:

        "Co do zgody na przemeblowanie, to rzeczywiście stało się to po ponad roku mojej nieobecności. Po prostu teściowa uznała, że trzeba dziecku zrobić osobny pokój, a innego nie było. Mąż ustąpił na zdecydowane jej i córki żądanie, licząc, że jak wrócę, to coś się wymyśli. To, niestety, częste jego podejście - po co się martwić na zapas, jak będzie trzeba to wtedy będziemy myśleć. Na moje pytanie, jak sobie wyobraża mój powrót, powiedział, że przecież ma szeroki tapczan i damy radę na nim razem spać. .."


        Miałaś 9-letnie dziecko i nie było cie rok czasu???
        A twój mąż co robił bez ciebie rok czasu???
        Przypuściłam że nie ma mowy o rozwodzie i zamieszkaniem samej-przecież tu chodzi tylko o to że jest potrzebny dodatkowy mebel-twoje łóżko, a i wygodnie jest mieć darmową niańkę, kucharkę, sprzątaczkę etc.

        Nie zdziw się że po meblach i ciebie się pozbędą kiedyś.
        • aqua48 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 16:55
          Nie bardzo rozumiem te dylematy, teściowa do czarnej roboty, kiedy potrzebna - przy zakładaniu rodziny, opiece nad małym dzieckiem, do zajmowania się dzieckiem kiedy matki nie ma, ale potem won i ma nie odzywać się we własnym domu tylko płacić?
          To bardzo wygodne podejście, tyle, ze zazwyczaj nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka.
          A co do przemeblowania, to wiele jest takich małżeństw, które w dwóch pokojach świetnie sobie radzą, z dwójką dzieci, nie z jednym i z pracą w domu..
          Proponuję autorce zejście z wyśrubowanych standardów i zastanowienie się nad tym co jest do dyspozycji. A jeśli nie podoba jej się, że teściowa decyduje w jej rodzinie to prostą sprawą jest wynajęcie mieszkania i zamieszkanie osobno. Wtedy można święta urządzać bez problemów i zapraszać kogo się tylko zapragnie. I piszę to bez złośliwości, tak po prostu jest. Przy dwójce osób pracujących nie jest to jakiś super wydatek, choć zapewne trzeba by zrezygnować z dotychczasowych przyzwyczajeń. Ale może dla spokoju w domu i dobrych relacji z córką oraz mężem i dwiema teściowymi warto?
          • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 16:58
            Słabo mi...
            Z całego serca tej nieszczesnej teściowej współczuję. Dwoje mocno dorosłych pasożytów przez całe swoje życie zawodowe nie pomyślało o cieniu usamodzielnienia się.
            Postawie córki się nie dziwię, coraz więcej widzi i nie ma podstaw żeby darzyć matkę szacunkiem czy miłością.
            • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 17:15
              A ja tesciowej nie współczuję, w końcu sama wychowała takiego syna, który nie dąży do usamodzielnienia się i wyprowadzki na swoje, tylko jest wygodny i spolegliwy wobec matki, a żonę wybrał sobie w podobnym stylu, pytanie ile lat miał ten syn, gdy doszło od slubu?

              Współczuję natomiast temu dziecku, bo od początku swojego życia, żyje w dysfunkcyjnej rodzinie, w której role są zamieszane, a matka i ojciec to tylko przepraszam, że tak napiszę: atrapy prawdziwych rodziców...smutne to bardzo, biedna dziewczyna.
              • anula36 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:23
                jakos nie wspolczuje za bardzo nikomu z tego watku,ani wygodnickiej ale tez malo przewidujacej i raczej naiwnej autorce tegoz, ani synusiowi pantoflarzowi z szerokim tapczanem, ani tez nie wspolczuje tesciowej, raczej sprytnie sie kobieta urzadzila, krzykiem i manipulacja wychowala sobie syna ,ktory jej przyprowadzil schodzaca z drogi zone, ktora owszem mieszka gratis,ale nie ma w niczym prawa glosu, a jak przestala pasowac do schematu,moze sobie wypie...c w podskokach i zrobil dziecko ktorym sie tesciowa moze zajmowac jak swoim spelniajac sie po raz kolejny jako matka, choc juz dawno po menopauzie.
                Jak dla mnie wszyscy aktorzy tej kiepskiej sztuki sa siebie warci.

                • haneke_29 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 22:18
                  Mam dokładnie takie same odczucia, tylko dziecka szkoda...
                • tully.makker Re: Nie wiem co robić 17.12.13, 09:39
                  anula, 10/10
        • zuzanna56 Re: Nie wiem co robić 30.12.13, 19:31

          > Miałaś 9-letnie dziecko i nie było cie rok czasu???


          O kurcze, nie wyobrażam sobie tego. Jak daleko od córki mieszkałaś? Odwiedzałaś ją choć w weekendy?
    • lucerka Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:22
      Dziewczyny maja racje - taka jes cena ukladu miedzy Toba, ojcem dziecka a tesciowa. Twoja corka ma prawo byc zla na Ciebie. Pewnie nie moze zrozumiec, czym zasluzyla na takie odrzucenie. Mysle, ze to bedzie jej ciezko zrozumiec przez cale zycie. Nie potepiam Twoich czynow, staram sie tylka wziac wszystkie czynniki pod uwage.
      Z drugiej strony to ojciec i tesciowa maja wplyw na Twoja corke. Corka, widzac ciagle ataki tesciowej na Twoja "niezaradnosc" polaczone z wlasnym poczuciem odrzucenia, obrala front babki, z ktora jest po prost silnie zwiazana. Gdyby tesciowa kochala Twoje dziecko dobra, nietoksyczna miloscia, nigdy nie podburzalaby jej przeciwko Tobie.

      Jak ten problem rozwiazac? Powiem krotko....ta sytuacja wydaje sie byc patowa.
      Jesli chodzi o Swieta to maz ma racje - uodpornic sie na fochy tesciowej, niech Twoja mama przyjmie to zaproszenie.
      • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:29
        Trudno żeby teściowa, opiekując się na co dzień dzieckiem i widząc niewydolność i obojętność matki, powstrzymywała się od komentarzy. Kochanie nietoksyczną miłością w takim wypadku, to bardzo piękne założenie ale dotyczy bytów idealnych, a nie żywych ludzi.
        Ojciec i teściowa mają wpływ na córkę, ciekawe dlaczego? Och, pewnie dlatego, że z nią mieszkają i zajmują się tym nieszczęsnym dzieckiem.
      • aqua48 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:40
        lucerka napisała:

        Gdyby tesciowa kochala Twoje dziecko dobra, nietoksyczna miloscia, nigdy nie podburzalaby
        > jej przeciwko Tobie.

        Dziesięcioletnia dziewczynka zapewne swój rozum ma i po prostu oddaje matce tyle samo miłości i szacunku ile dostaje od niej. Matka ma pretensje, że dziewczynka dostała pokój dla siebie, że córka ją traktuje jak gościa, no cóż, JEST gościem w domu a decyzja o przeznaczeniu pokoi w cudzym domu, w którym na dodatek nie mieszka, nie do niej należy. Jest to wszystko bardzo przykre i trudne, ale też jest prostą konsekwencją jej własnych decyzji. Tak samo jak to że teściowa w tej sytuacji nie traktuje jej z szacunkiem, tylko jak nieczułą matkę.
        Na więź z dzieckiem i jego szacunek trzeba sobie ciężko zapracować, a nie oczekiwać jak należności wyłącznie z tytułu urodzenia. I nie jest do tego potrzebne roztkliwianie i zachwycanie się dzieckiem, tylko rozmowy, wychowywanie, spędzanie czasu, wspólne zabawy, zainteresowanie jego sprawami, uczenie i dbanie o jego rozwój. A z tym radzą sobie nawet osoby nieco chłodniejsze emocjonalnie. Jeśli tylko chcą.

        • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:44
          Obecność i dbanie na co dzień. To codzienne pilnowanie mycia zębów, chodzenie do lekarza i na wywiadówki, dawanie obiadu, towarzyszenie przy odrabianiu lekcji, szukanie czerwonej bibuły do przedszkola, wspólne oglądanie kreskówek, rozmawianie jak się z kimś pokłoci itd., tysiące codziennych banalnych czynności świadczących o zainteresowaniu dzieckiem.
          • aqua48 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:47
            triss_merigold6 napisała:

            tysiące codziennych banalnych czynności świa
            > dczących o zainteresowaniu dzieckiem.

            Dokładnie, a nie odwiedziny, w czasie których autorka chyba nie interesuje się tym co w życiu córki się dzieje i okazjonalne wyjazdy.
            • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:49
              To też pod warunkiem, że rodzic ma jasno określony status rodzica weekendowego, a nie funkcjonuje na zasadzie znikającego punktu z teoretycznie pełnią praw.
              • aqua48 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 19:55
                My tu wiemy tylko, że autorka miała "układ" z mężem, że nie będzie się domem ani dzieckiem zbyt wiele zajmować, bo być może sobie nie poradzi z ogromem tych problemów...
                Nie wiemy czy sprawę swojej przeprowadzki do rodziców uzgodniła z córką, wytłumaczyła jej, zapewniła, że jeśli nie będzie się to wyjście sprawdzać i córce będzie zbyt ciężko, to postara się przeanalizować sytuację i zmienić swą decyzję, nawet kosztem swej niewygody. Wiemy, że oburzyła ją decyzja babci, że dziecko będzie miało swój osobny pokój. A wzięła pod uwagę potrzeby dziecka?
      • ada16 Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 12:12
        Nie czytałąm całego wątku, ale dla mnie niewyobrażalna jest sytuacja , że matka wyprowadza się do swoich rodziców zostawijąc córkę.
        Duża odległość dzieli oba domy?
        Nie dało sie zorganizować opieki dojeżdzając, np na zmianę z mężem, rodzeństwem , siostrą matki?
        Autorka porzuciła własne dziecko , a teraz się dziwi , ze nie ma dla niej miejsca.
        Toskczna teściowa, mąż maminsynek i autorka , której tak było wygodnie?
        albo troll.
    • marianka_marianka Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 20:04
      Wysmarowałaś post, który zieje grozą, w tym kontekście rozważanie, że "idą święta", a w związku z tym ma być przytulnie i rodzinnie, to dla mnie osobiście jakaś abstrakcja.
      Nie przejmuj się świętami, śmiem wątpić, że Twoja obecność jest im niezbędna.
      Tu trzeba zacząć mozolną pracę od podstaw. Pierwsza sprawa - wyprowadzka na swoje. Nie wierze, że dwojga ludzi w wieku 50 lat, robiących kariery, nie stać na wynajęcie własnego mieszkania.
      Piszesz, że teściowa po pewnym czasie zmieniła stosunek do Ciebie, na negatywny.
      Być może pojęła, że nie macie zamiaru się wyprowadzić, a co gorsza opieka i wychowanie dziecka, spadają na nią dożywotnio.
      Trudno tutaj cokolwiek doradzać, kiedy z postu wyłania się obraz matki, która z widoczną ulgą scedowała opiekę nad dzieckiem na teściową i ojca maminsynka, który nigdy się od mamy nie wyprowadził, zarówno fizycznie, jak i mentalnie.
      • anula36 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 20:11
        marianka, autorka napisala ze maz pracuje dorywczo, a ona zarabia marnie, choc sie realizuje w pracy, tak ze z wynajeciem moze byc problem. Poza tym do tego trzeba dojrzec,niestety.
        • marianka_marianka Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 20:24
          anula36 napisała:

          > marianka, autorka napisala ze maz pracuje dorywczo, a ona zarabia marnie.

          Ach tak. Czyli ojciec dziecka, sam funkcjonuje na zasadzie dużego dziecka, który ma wikt i opierunek u mamy, a na przyjemności "dorabia"... Pytanie, czy od zawsze miał takie podejście, czy to chwilowa niedyspozycja.
          Dziecko, w sumie mogło trafić gorzej, a tak ma babcię, która ją kocha i ojca na co dzień.
          • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 21:41
            "Ale spotkałam na swojej drodze mężczyznę, z którym znaleźliśmy wspólny język, wspólne pasje, zainteresowania, poczucie humoru, spojrzenie na świat." - wspaniałe, chyba za motto może robić;)

            W moim poście z południa stawiałam, że z pół roku nie było mamusi. A to po roku dopiero przemeblowanie domownicy zrobili... Nie doceniłam Cię:)

            Ale mnie ta historia wnęrwiła. No znowu trochę terapeuta zarobi na mnie;)

            Big career - wow, to chyba jakiś nauczyciel z marna pensyjką, cieszący się działalnością społeczną:)))

            Zuzi i inni, co piszą o Babci-toksyku. I radzą się wyprowadzić...
            Po pierwsze to ta Babcia - zajmuje się dzieckiem od 10 lat, gotuje obiady, daje inne posiłki, pierze, sprząta, oporządza, rozmawia i milion innych rzeczy robi. Niech dziecko sobie spokojnie tam mieszka, co zawiniło by mu życzyć by nagle matki z big career i bez czasu. Ciekawe ile tych obiadów w ciagu 10 lat upichciła...
            Po drugie - Autorka watku wcale nie pisze, że chce coś zmieniać (no, może tez by chciała dostać jak córka własny pokój;), ale martwi się o samopoczucie matki na Wigilii (tej, co już też jej ma dość na głowie). Podejrzewam, że łatwiej było mieszkać u starych rodziców (matka gotowała, hę?), niż wysłuchiwać gderania teściowej na nicnierobienie. Zauważmy, że do pracy i od rodziców można było jeździć, więc to nie były jakieś kosmiczne odległości, tylko określone jako "uciążliwe".

            Podsumowując - nie mieszaj córce w głowie, zacznij na siebie zarabiać, no i na córkę (na razie pokój dostało dziecko od babci). Jej opiekązaj mie się babcia na pewno lepiej niż Ty. Co smutne dla córki, majacej teraz w miarę stabilne życie , to to, że takie babcie zazwyczaj szybciej umieraja niż te pseudomatki i wtedy można się czuć w młodym wieku sierotą:( Ale przynajmniej się miało, kogoś kto kochał i dbał:)
            • izabelski Re: Nie wiem co robić 20.12.13, 23:37
              Big career - wow, to chyba jakiś nauczyciel z marna pensyjką, cieszący się działalnością społeczną:)))
              po co wrzucac takie bezsensowne komentarze?
              nijak sie nie maja do tematu watku
              a pokazuja, ze zapominasz kto uczy nasze dzieci - wlasnie ci marnie zarabiajacy nauczyciele
    • enari Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 21:33
      Jestem. Znów przeczytałam długie wasze wywody i jetem zdruzgotana. Ale myślę, że wiele Waszych domysłów wynika z tego, że nie byłam dotąd w stanie wyjaśnić dokładnie sytuacji.
      A więc... nie wiem dlaczego uważacie, że córka jest odrzucona, wściekła, cierpiąca. To szczęśliwe, radosne dziecko, które nigdy nie narzeka, nie marudzi, a przede wszystkim nie ma lęków, jak wiele znanych mi jej rówieśników. Owszem, nie ma między nami bliskości typowych dla matek i córek, ale czasem sobie myślę, że to może i lepiej, bo jak tu czytam o różnych patologicznych zaborczościach i emocjonalnych manipulacjach, to może lepiej, że tak jest. Córka zawsze traktowała mnie jak przyjaciela, tak, może bardziej jak koleżankę niż matkę, ale czy to źle? Dzięki temu potrafi szczerze powiedzieć nawet przykrą rzecz, zamiast ukrywać przez jakiś sztuczny szacunek. Nie zauważyłam, żeby moją nieobecność odebrała jako przykrość, więcej, nawet jak się pojawiam, traktuje mnie obojętnie. Myślicie, że ma jakąś traumę, że akurat w jej rodzinie jest inny układ sił, że więcej zajmuje się nią babcia czy tata? Myślicie, że istnieje w dziecku jakiś podświadomy wzorzec, że to właśnie matka powinna jej okazywać najwięcej zainteresowania i czułości? Jeśli tak, to przyznaję, że nie byłam tego świadoma i popełniłam błąd, że ją w ogóle powołałam na świat, bo doskonale wiedziałam, ze nie podołam takim obowiązkom. Świadomie wybrałam taki układ i gdyby był on stosowany, nie byłoby problemu. Ale to teściowa go złamała, bo pomimo, że uprzedzałam o mojej "niewydolności", uznała post factum, że jest to moim obowiązkiem i powinnam te obowiązki spełniać, w dodatku według wzorców przez nią wyznaczanych. Próbowałam tak jak potrafię, ale jej to wszystko za mało.
      Nie potrzebuję walczyć o córkę, odbierać jej i przeciągać jej na swoją stronę. Chcę tylko spokoju, dobrego traktowania, nie wieszania na mnie psów przy każdej okazji i nie buntowania córki oraz całej rodziny. Z resztą sobie poradzę.
      • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 21:45
        Córka nie ma żadnej traumy dopóki mnieszka z babcią. Ty jesteś pewnie jakimś dalszym opiekunem i tyle. Pojawiasz się i znikasz. I dobrze, że córka ma tę babcię, bo bez niej byłoby juz słabiutko...
      • yoma Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 21:45
        > nie wieszania na mnie psów przy każdej
        > okazji

        Zrobiłaś dziecko jego babci i dziwisz się, że psy wiesza?
        • verdana Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 22:05
          Dziecko jest szczęśliwe, radosne, ma dobre kontakty z matką-przyjaciółką, tylko na niej psy wiesza. Bardzo interesujące.
          Ja wierzę, ze dziecko jest szczęśliwe. Bo matka do szczęścia nie jest jej potrzebna. Ma babcie i ojca. Najwyraźniej jednak, gdy matka sie pojawia, to ze szczęścia jej dokucza. Dlatego też dla dobra dziecka należałoby zostawić sytuację taką, jaka jest. Dziecko w domu, mama daleko.
          • enari Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 23:10
            Ale kto powiedział, że wiesza psy? To, że czasem z przekąsem, w stylu babci, rzuci jakąś złośliwą uwagę pod moim adresem, to już jest wieszanie psów. Raczej uważam, że widzi jak odnoszą się do mnie inni i naśladuje. Niw widzę w tym wrogości, raczej małpowanie pewnych zachowań.
        • ewa9717 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 22:06
          I chociaż Yoma nie jest człowiekiem w swoim wieku, ja o wieku własnie. Teściowa ma minimum siedemdziesiątkę na karku, a oprócz tego prowadzenie domu, wychowanie dziecka i jeszcze ma jej się za złe, ze ugotowawszy obiad nie pozmywa. O rany...
      • nammkha Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 22:12
        Kobieto, przyjaciółkę to dziecko ma w szkole, a matka nie powinna być przyjaciółką tylko matką! Powinnaś trochę poczytać o tym jak powinna wyglądać relacja matki z córką.
        Druga sprawa to taka, że piszesz jakbyś kompletnie nie miała empatii w stosunku do twojego dziecka. Jak ona może być szczęśliwa jeśli ty z nią nie mieszkasz i masz ją gdzieś? Na razie twoja córka ma lat 10, ale za 6 lat zaczniesz słuchać o wiele bardziej nieprzyjemne teksty pod swoim adresem. Możliwe że w innej kulturze twoje dziecko nie cierpiało by, ale w naszej, w ktorej każda z jej koleżanek ma rodzców mame i tatę, i to zwykle mama jest n apierwszym miejscu to nie jest możliwe, a ty wykazujesz się wielką ignorancją mówiąc, że układ był wszystkim znany od początku. Chyba zapominasz, że racjonalne powzięcie jakiegoś postanowienia nie jest równoznaczne z emocjonalną zgodą na nie. Emocje idą swoją drogą jak widzisz, i teściowa a także córka będą nadal te emocje w stosunku do ciebie okazywać. Temu nie zaradzisz. Nie mam zamiaru Cię obrażać, bo uważam, że każdy ma prawo żyć jak chce, kochać dzieci i ich chcieć lub nie, ale Twoje posty są bardzo naiwne. Czy ta na prawdę uważałaś, że urodzisz dziecko zajmie się nim twoja teściowa i tata i wszyscy w tym układzie będą szcząśliwi i zadowoleni? Na prawdę dziwisz się, że pojawia się w tym układzie napięcie, niezadowolenie, sprzeciw, wyrażany krytyką najmniejszych twoich czynności?
        • enari Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 23:08
          Myślicie, że córka ma poczucie bycia gorszą, bo jej rodzina prezentuje inny wzorzec niż jej koleżanek? Myślę, że jest na to odporna. Zawsze ją uczyliśmy, że nie powinna się oglądać na innych, powinna być sobą. I to nie jest tylko moja nauka. Podobnie myślą i to jej przekazują zarówno mąż jak i teściowa. Faktycznie, model naszej rodziny jest trochę inny niż typowy, nawet w naszym najbliższym otoczeniu. Zwłaszcza, że mieszkamy w małej miejscowości, gdzie drobnomieszczański model życia jest bardzo wyraźny. Musieliśmy się uodpornić na różne uwagi dotyczące naszych zachowań. I tego też uczymy dziecko. Z moich obserwacji wynika, że przynajmniej dotychczas znakomicie sobie z tym radzi. W każdym razie nigdy jeszcze nie przyszła do nas z problemem, że nie ma czegoś, co mają jej koleżanki, albo że nie robimy czegoś, co robią inni.
          • lilith76 Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 01:16
            Zawsze ją uczyliśmy, że n
            > ie powinna się oglądać na innych, powinna być sobą.

            tego też uczymy dziecko. Z moich obserwacji wynika, ż
            > e przynajmniej dotychczas znakomicie sobie z tym radzi. W każdym razie nigdy je
            > szcze nie przyszła do nas z problemem, że nie ma czegoś, co mają jej koleżanki,
            > albo że nie robimy czegoś, co robią inni.

            W tym zawiera się nie uznawanie matki biologicznej za coś ważnego i istotnego.
            Jesteś na tyle wyzwolona i nie drobnomieszczańska by to znieść?
          • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 09:16
            Myślicie, że córka ma poczucie bycia gorszą, bo jej rodzina prezentuje inny wzo
            > rzec niż jej koleżanek? Myślę, że jest na to odporna. Zawsze ją uczyliśmy, że n
            > ie powinna się oglądać na innych, powinna być sobą. I to nie jest tylko moja na
            > uka. Podobnie myślą i to jej przekazują zarówno mąż jak i teściowa. Faktycznie,
            > model naszej rodziny jest trochę inny niż typowy, nawet w naszym najbliższym o
            > toczeniu. Zwłaszcza, że mieszkamy w małej miejscowości, gdzie drobnomieszczańsk
            > i model życia jest bardzo wyraźny. Musieliśmy się uodpornić na różne uwagi doty
            > czące naszych zachowań. I tego też uczymy dziecko. Z moich obserwacji wynika, ż
            > e przynajmniej dotychczas znakomicie sobie z tym radzi. W każdym razie nigdy je
            > szcze nie przyszła do nas z problemem, że nie ma czegoś, co mają jej koleżanki,
            > albo że nie robimy czegoś, co robią inni.

            Nie mam czasu przeczytać wszystkiego i ci tłumaczyć.
            Napiszę tylko-ja nić nie myślę o twojej córce.

            Sama napisałaś-Nie było cie ponad roku i wyrzucili czy przemebłowali twój pokój i teraz nie ma tam dla ciebie miejsca.
            A to oznacza:
            1-Że teściowej tak odpowiadało.
            2-Że mężowy tak odpowiadało.
            3-Że córki tak odpowiadało. (wolała mieć swój pokój niż mama własny kąt).

            Nie pisałaś jak daleko byłaś przez ten czas opiekując się matką a jednocześnie pracując.
            Nie pisałaś czy w ogóle miałaś zamiar wracać jeżeliby cie nie pogonili z rodzinnego domu.
            Twoja matka jest bardzo stara ale nie napisałaś ile lat ma twoja teściowa.
      • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 22:18
        enari napisała:"Jeśli tak, to przyznaję, że nie byłam tego świadoma i popełniłam błąd, że ją w ogóle powołałam na świat, bo doskonale wiedziałam, ze nie podołam takim obowiązkom. Świadomie wybrałam taki układ i gdyby był on stosowany, nie byłoby problemu. Ale to teściowa go złamała, bo pomimo, że uprzedzałam o mojej "niewydolności", uznała post factum, że jest to moim obowiązkiem i powinnam te obowiązki spełniać, w dodatku według wzorców przez nią wyznaczanych. Próbowałam tak jak potrafię, ale jej to wszystko za mało."

        Skąd wiedziałaś, że nie podołasz takim obowiązkom? Z czego wynika Twoja niewydolnosc?

        • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 22:41
          mam wrażenie, że nie jestes realną osobą, tylko nas wkręcasz ;)
      • marianka_marianka Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 12:17
        Świadomie wybrałam taki układ i gdyby był on stosowany, nie byłoby problemu. Ale to teściowa go złamała, bo pomimo, że uprzedzałam o mojej "niewydolności", uznała post factum, że jest to moim obowiązkiem i powinnam te obowiązki spełniać, w dodatku według wzorców przez nią wyznaczanych.

        Uprzedziłaś ją przed ślubem, że to ona dożywotnio będzie sprawować opiekę i wychowywać wasze dziecko? Że w jej domu będziesz funkcjonować na zasadzie obojętnego lokatora?
        Że oboje nigdy się nie wyprowadzicie na swoje?
        Jaki układ złamała teściowa, czego konkretnie od niej oczekiwałaś?

        Piszesz, że nie chcesz się rozwieść z mężem, bo wiele was łączy.
        Mogłabyś w kilku punktach wyłuszczyć, co konkretnie?
        Na moje oko nic was nie łączy. Małżeństwa działają na różnych zasadach, ale podstawą jest wspólna bytność i wspólne drobne lub poważniejsze sprawy. A gdzie u was bycie razem, kiedy Ty rok siedzisz u matki, a Twój mąż akceptuje wywalenie Twoich rzeczy na strych?! Z takim mężem nic dobrego Cię w życiu już nie spotka, bo on się ożenił ze swoją matką, nie widzisz tego?

        Trudno jest Tobie dawać złote rady, z tego prostego powodu, że Twoje małżeństwo i rodzina nie opierają się na zdrowych fundamentach, na podstawowych zasadach.
        To Ty musisz to rozumieć i zreorganizować swoje życie.

        Z Twoimi rodzicami coś jest mocno nie halo, mimo że inaczej ich opisujesz, ponieważ żaden normalny rodzic nie pozwoli na porzucenie pracy i własnego dziecka i męża na tak długi okres czasu. Piszesz o tej sytuacji luźno, bez emocji, a tu emocje powinny buzować, bo normalny rodzic nie porzuca dziecka z dnia na dzień, z jakiś nawet istotnych powodów. Kilka razy na form pisały dorosłe dzieci, które z poczucia obowiązku chciały zaopiekować się chorym, niedołężnym, samotnym rodzicem, ale żadne z nich nie pomyślało nawet o wyprowadzce z własnego domu i porzuceniu rodziny. Tobie przyszła taka decyzja z niezrozumiałą łatwością.

    • enari Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 23:01
      Naprawdę już zaczynam się czuć jak z kosmosu. Naprawde nie ma ludzi, którzy tak myślą i czują jak ja? A może tylko się nie ujawniają na takim forum?
      Skad wiedziałam, że nie podołam? Dlatego, że nei miałam żadnych w tym kierunku ciągot. Od dziecka nie lubiłam prac domowych i jeśli musiałam coś zrobić (mama pracowała), to robiłam to z przymusu. Nigdy też nei lubiłam dzieci. Moje koleżanki ze studiów są nauczycielkami, ja broniłam się przed tym zaciekle, szukałam zupełnie innej pracy. Znalazłam taką, która daje mi satysfakcję. Zawsze lubiłam się uczyć, czytać książki, robić różne analizy, pracuję teraz naukowo właśnie w ten sposób. Powiecie, że po porodzie kobiety instynktownie umieją pokochać. Mnie się to nie zdarzyło. Nie poczułam wybuchu emocji wobec tego wrzeszczącego i śliniącego się malucha. Wszystko co robiłam, było z obowiązku. W domu też. Bo jak wspomniałam, teściowa z większości obowiązków się wycofała. Więc póki tam mieszkałam , musiałam je spełniać. Ale robiłam to po swojemu, zdaniem teściowej nie tak perfekcyjnie jak powinnam, więc cały czas daje mi do zrozumienia, że jestem do niczego. Nawet teraz, kiedy przyjeżdżałam tylko na kilka godzin, czekały na mnie okna do umycia albo prasowanie, bo przecież to moja rodzina, to nawet z oddalenia powinnam to robić. Robiłam bez szemrania, ale i to jest źle. Nawet jeśli chodzi o te nieszczęsne Święta, to teściowa już zapowiedziała, że ona nic nie robi, a ja mam wszystko wysprzątać i przygotować. Zresztą w zeszłym roku było podobnie. OK, nie żądam, żeby ona to robiła, może i nie ma już tej siły co kiedyś. Ale niech pozwoli mi robić po swojemu, na moją miarę i umiejętności.
      • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 23:10
        wiesz bo Ty chyba jestes z kosmosu, naprawdę ;) nie spotkalam nigdy takiej osoby jak Ty i nawet o takiej nie słyszałam ;) zastanawia mnie to, dlaczego wobec rodziców czujesz potrzebę zaopiekowania się a w stosunku do własnego dziecka nie? I dlaczego nimi potrafisz, a nią nie? Jakie było Twoje dzieciństwo, jak je wspominasz, jacy byli rodzice, ich wzajemne relacje?
        • enari Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 23:54
          Wydaje mi się, że miałam normalne dzieciństwo i normalną rodzinę. Rodzice pracowali, ale zajmowali się nami kiedy tylko mogli, w pobliżu była babcia, więc też im pomagała, rodzina trzymała się razem, była serdeczna (jest do dziś, zawsze mogę liczyć nawet na kuzynki, ciocie). Ale też rodzice do niczego nas nie zmuszali, dawali wolny wybór, dużo chwalili, zaszczepili we mnie miłość do nauki (byli nauczycielami), do myślenia. Uczyli też być sobą, nie być małostkowym i nie dawać się wciskać w sztywne ramy konformizmu. Mama do dziś nie rozumie jak może być pomiędzy mną a teściową taki konflikt, dlatego jej o tym jak najmniej mówię, dlatego też "wygania mnie" żeby, wracała do męża i córki. Nie dlatego, że mnie nie chce, tylko uważa, że powinnam być z nimi. Zresztą zarówno męża jak i córkę uwielbia, choc akurat w przypadku córki ta miłośc nie jest specjalnie odwzajemniana. Ale też przypuszczam, że tutaj duża zasługa jest teściowej, bo oczywiscie tak jak za złe zachowanie syna obwinia mnie, tak ciągle słyszę, że moje wady to wina wychowania mnie przez rodziców. :(
          • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 00:06
            a dlaczego jaki nie jedynaczka sama musiałas opiekowac sie rodzicami przez rok?
          • sheer.chance Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 04:07
            Im wiecej szczegolow podajesz, tym bardziej sie ta historia nie lepi...
        • gosia1023 Re: Nie wiem co robić 07.02.14, 15:38
          ia ja znalam- niestety...Byla to moja - niezyjaca juz- tesciowa. Nieco starsza od swojego, dobrze wyksztalconego, swietnie zarabiajacego, wysokocenionego w swoim zawodzie specjalisty, ze ,,zlamana,, keriera swietnie apowiadajacej sie spiewaczki. Po wyjsciu za maz urodzila syna i ...zostawila go u swojej mocno juz starszej matki w rodzinnym, oddalonym o 300 km miescie . Odwiedzala syna raz w roku, maz- nigdy. Babcia zastepowala wiec chlopcu matke i ojca, zylu bardzo skromnie, o jakichkolwiek pieniadzach w rodzaju alimentow nigdy nie slyszalam...Sprowadzili syna do siebie, gdy ten mial pojsc do dzkoly podstawowej i zgotowali mu w ,,domu,, pieklo. Tesciowa nie miala pojecia o wychowywani dziecka, o jego potrzebach, posilki jadali osobno, tzn rodzice w salonie , dziecko w swoim pokoju, tesciowa nie prowadzila rownieza domu- obiady dostarczane byly z pobliskiego baru mlecznego, okna myla jej sasiadka, w tym domu NIGDY nie widzialam wlaczonego odkurzacza, zmiana poscieli w lozkach polagala na zdjeciu brudnej i wyrzuceniu na smietnik, nowa sie kupowalo...Zreszta podobnie postepowalo sie z innymi rzeczami, ktore powinny byc prane- wyrzucanoe je i upowano nowe, dywany, firany, bie.lizna osobisat. Tesciowa nigdy nie ugotowala obiadu, pralka od nowosci stala nieuzywana kilka lat, w domu nie bylo proszkow do prania, szczotek, gabek- tesciowa do takich prac wynajmowala za kilka groszy sasiadke...twierdzila, ze nie umie...Nigdy nie pracowala, jej zycie polegala na olotkach z sasiadami i wydawaniu przyjec dla meza. Gdy ja urodzilam synka-n wnuka dla powyzszych-balam sie , ze nie bedzie umiala trzymac noworodka na rekach, z ezrobi mu krzywde. Niepotrzebnie- niegdy nie poprosila o potrzymanie wnuka...Tesc- podobnie- obydwoje byli zyciowymi kalekami, nieudacznikami, pozerami, skrzywdzili swoje dziecko . ono po latach skrzywdzilo mnie ,To tyle, czytajac z zapartym tchem watki eneri , widzialam ja- moja tesciowa, ktora niegdy nie powinna byc matka, jej maz - ojcem.Eneri- juz skrzywdzilas swoja corke.
      • sanciasancia Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 23:31
        > Naprawdę już zaczynam się czuć jak z kosmosu. Naprawde nie ma ludzi, którzy tak
        > myślą i czują jak ja?
        Pewnie jacyś są.
        > A może tylko się nie ujawniają na takim forum?
        A po grzyba ludzie, których nie interesuje życie rodzinne, mieliby się pojawiać na forum o życiu rodzinnym.

        Ja szczerze mówiąc nie rozumiem, o co ci chodzi. Jeżeli chcesz ponownie nawiązać kontakt z własnym dzieckiem, musisz zacząć spędzać z nim czas. I być bardzo cierpliwa. (Akurat to mówię z autopsji, po trzymiesięcznej rozłące z córką, musiałam odbudować z nią więź, mimo regularnych rozmów na skype'ie i przez telefon.)

        Skoro mieszkałaś w domu teściowej, to ona w nim rządziła. Jak się wyprowadziłaś tym bardziej.
        > Nawet teraz, kiedy przyjeżdżałam tylko na kilka godzin, czekał
        > y na mnie okna do umycia
        Trudno, żeby osoba około osiemdziesiątki myła okna. Jak miałam babcię w tym wieku, to z mamą robiłyśmy wszystko, żeby w myciu okien, pastowaniu podłóg i innych tego typu pracach ją ubiec.
        > Ale niech pozwoli mi robić po swojemu, na moją miarę i umiejętności.
        To się trzeba wyprowadzić na swoje.
        • enari Re: Nie wiem co robić 14.12.13, 23:46
          sanciasancia napisała:

          > To się trzeba wyprowadzić na swoje.

          Na to nie zgodzi się mąż. Tak jak ja uważałam za swój obowiązek, zaopiekować się rodzicami w chorobie, tak on uważa, że jego obowiązkiem jest opiekowac się matką, a nie zostawiać jej w samotności.
          • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 00:16
            Może masz jakieś zaburzenia, cos a la autyzm? Paradnie brzmi, jak się umówiłaś z mężem i teściową, że oni za ciebie zajmą się domem i rodzina. Może oni to normalnie rozumieli, że boisz się, że to dużo pracy i zapewniali, że oczywiście pomoga. Ale nie, że wszystko zrobią i że to tak to widzisz. A Ty będziesz trzaskała analiski za kasę, która na nic nie wystarczy. Tak żyją patole, a nie naukowcy:)
            Ale ja Cię nie lubię:) Mogłabyś dla mnie mieszkać u tej teściowej pod schodami i by na Ciebie pomyje lali:))) To chyba nie jest normalne???;)
            • nammkha Re: Nie wiem co robić 17.12.13, 16:54
              Paris, bardzo brzydki post napisałaś, i niesprawiedliwy. Powinnaś popracować nad swoimi przeżyciami z dzieciństwa, bo jak widzę, jeszcze maja na ciebie taki wpływ, że Cię za bardzo ponosi, a przy okazji ranisz osobę, która nic Ci nie zrobiła. Chcesz być lepsza niż twoi rodzice to popracuj jeszcze nad sobą...
          • lilith76 Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 01:08
            enari,
            ja nie jestem kurą domową ani matką idealną. Ale w życiu przez mózg by mi nie przemknęło, by ładować się w mieszkanie z matką męża, bo to na 100% kanał wpychający w bycie kurą domową i matką idealną.
            Gdzie ta twoja logika kobieto?
            Miałaś prawie 35 lat. W tym wieku myśli się już logicznie.
      • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 09:24
        Ja cie rozumiem, ale nie rozumiem dlaczego cie jest potrzebny status małżeństwa i rodziny.
        Jak się rozwiedziesz, to twój mąż będzie miał szansę poszukać inną kobietę z którą by był razem tak na prawdę.
        Ty byś nie miała obowiązki typu brudne okna etc. Nie musiałabyś się zmuszać do niczego.
        • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 09:47
          Czy ty sypiasz ze swoim mężem. Czy uprawiacie seks?

          Też mi przyszło do głowy, jak nie lubisz domowe obowiązki, gotowanie i sprzątanie to jak dokładnie się matką opiekowałaś i co tam konkretnie u niej robiłaś że aż ona musiała cię poganiać do powrotu.
          Na czym ta opieka polegała.

          Ja też uważam że masz coś w rodzaju AS.
          Praca, kariera-ale nie zarabiasz (kariera w bibliotece?)
          Dziecko-ale z daleka i u teściowej (a jak ta wredna ze złości umrze?)
          Mąż tak-ale na odległość.
          Mamy pomagam-ale sprzątać nie lubię.
          Mieszkać mogę-ale bez zapłaty i bez remontów.

          Wydaje mi się że tak naprawdę robisz wszystko żeby umiejętnie między to u góry manewrować tak aby się:
          1. Nie narobić.
          2. Broń boże nie wziąć jakaś odpowiedzialność.
          3. Żeby cię to nic nie kosztowało-a najlepiej wszystko za darmo.
          4. Tak aby inny nam służyli a ja mogła mieć święty spokój i nie zakłócana egzystencje.

          Sposób jest prosty. Mam pomagać-idę do pracy. Ma być remont-idę do mamy. Musimy coś zrobić z dzieckiem- źle się czuję. Okna są brudne-będę czytać ulubioną książkę-może stara wariatka umyje a ja się nie ruszę aż mnie za włosy nie wytarga.
          • azja001 Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 10:47
            > Na to nie zgodzi się mąż. Tak jak ja uważałam za swój obowiązek, zaopiekować si
            > ę rodzicami w chorobie, tak on uważa, że jego obowiązkiem jest opiekowac się ma
            > tką, a nie zostawiać jej w samotności.

            Pani naukowiec a podstawowych rzeczy nie rozumie. Nie dorosliscie do samodzielności i wciąż nie odcięliście pępowiny. Twoja córka czuje się niekochana przez ciebie zresztą sama przyznajesz że była śliniącym się ciężarem, nie oczekuj uczuć od niej. Ona kocha tych którzy szczerze ją obdarzyli uczuciem.
            • triss_merigold6 Jaka opieka?! 15.12.13, 10:52
              Halo, przecie w pan się nie opiekuje matką.
              Żyje w jej domu, na jej koszt (bo dochodów nie generuje), nie sprząta (skoro żona ma przyjechać i zrobić porządki), nie gotuje i jeszcze starsza pani zajmuje się jego córką.
              Przecież tu nie chodzi o żadną opiekę, tylko o możliwość mieszkania za darmo w towarzystwie obsługującej matki.
              • aqua48 Re: Jaka opieka?! 15.12.13, 12:16
                triss_merigold6 napisała:

                > Halo, przecie w pan się nie opiekuje matką.
                > Żyje w jej domu, na jej koszt (bo dochodów nie generuje), nie sprząta (skoro żo
                > na ma przyjechać i zrobić porządki), nie gotuje i jeszcze starsza pani zajmuje
                > się jego córką.

                No cóż, DOTRZYMUJE JEJ TOWARZYSTWA, żeby przypadkiem matka nie poczuła się samotna i..niepotrzebna?
                Tak mnie jeszcze huknęło, że to przecież mąż zaproponował ten osobliwy "układ", w imieniu swojej matki, która zapewne nie miała dużo do powiedzenia, a teraz autorka ma do teściowej pretensje, że ona ten wygodny "układ" zrywa.
                • zuzi.1 Re: Jaka opieka?! 15.12.13, 12:33
                  A teściowa ma pretensje do niej... ;) a obie powinny miec pretensje do tego pana, wrobij je obie na raz, wygodniaczek... ;)
                  jak dla mnie autorka to troll, ma b. wybiórczy sposób odpowiadania jedynie na wybrane pytania, plus stan faktyczny się nie klei...
          • lilith76 Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 10:58
            > Praca, kariera-ale nie zarabiasz (kariera w bibliotece?)

            Domyślam się, że np. coś w stylu kariery uczelnianej. Nie każdy kierunek generje na tej ścieżce wielkie pieniądze. Czasami jest wiele publikacji, uznanie, szacunek studentów, wkład w daną dziedzinę, ale i zdanie się finansowe na innych.

            Z drugiej strony pomyślałam, że gdyby odezwał się jakiś profesor, uznany, publikowany - że dbania o dom nie lubi, zajmowała się tym żona, jej matka, z dzieckiem ma słaby kontakt, bo ciągle papiery, badania, ostatni rok był poza domem, to... kurcze, długa lista panów się zrobi. Niektórzy pewnie już dostali Nobla, Pulitzera. Im nikt nie zarzuci, że byli złymi rodzicami.
            Tak myślę, że ich żonom i teściowym nawet do głowy by nie przyszło wylogowania pana, bo się zbyt na pracy skupił.

            Jest cena do zapłacenia, są konsekwencje, ale nadal chyba bardziej to uderza w kobiety. I to ze strony innych kobiet.
            • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 11:03
              Ci od nagród mają kasę. Autorka nie ma. Pan mąż też nie ma, bo cyt. nieraz wydaje więcej niż zarabia i pracuje dorywczo.
              Tu owszem, uderzyło w kobietę, konkretnie: w teściową.
              • verdana Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 11:57
                Ok, jestem publikowanym profesorem i nie znoszę dbania o dom. Zatem mam dom niezadbany. A obecnie panią, która sprząta.
                Tylko czym innym jest "dbanie o dom", a czym innym dbanie o dziecko i poświęcanie mu czasu. Czym innym wyjazd na roczne stypendium i stałe utrzymywanie kontaktów, choćby przy pomocy skype,'a, a czym innym nieokreślony czasowo wyjazd, aby zaopiekować sie rodzicami, bo uznaje sie potrzeby rodziców za ważne, a dziecka za nieważne. Czym innym zarabianie na dziecko, a czym innym w ogóle pozostawianie zaspakajania jego potrzeb innym. Dotyczy to tak samo obu płci.
                • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 12:03
                  Verdano, a jaki jest sens robienia takiej kariery naukowej bez profitów finansowych przy jednoczesnym braku czasu na życie rodzinne, jako konsekwencji wyboru takiej drogi zawodowej?
                  Pytam z ciekawosci? Nie chodzi mi konkretnie o Ciebie, ale o innych profesorów, naukowców, których byc może znasz, a którzy realizują się własnie naukowo a nie finansowo, nie uczestnicząc przy tym w życiu rodzinnym?
                  • verdana Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 12:57
                    A. Profity finansowe, nie kokosy, ale w miarę przyzwoite pieniądze są. Tylko dosyć późno.
                    b. Praca naukowa jest pracą elastyczną, masz czas i dla rodziny i na pracę.
                    c. Robienie tego, co się naprawdę lubi jest bezcenne.
                    Nie znam profesorów nieuczestniczących w życiu rodzinnym, przeciwnie - mój szef, bardzo znany profesor, gotuje, sprząta i gdy dziecko było małe - co najmniej w połowie brał udział w jego wychowaniu. Mój były doktorant często wychodzi nieco wcześniej z zebrania, bo musi iść po dziecko. Z tego co widzę, większość małżeństw jest partnerskich. I to takze w starszym pokoleniu.
                  • sanciasancia Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 14:35
                    > Verdano, a jaki jest sens robienia takiej kariery naukowej bez profitów finanso
                    > wych przy jednoczesnym braku czasu na życie rodzinne, jako konsekwencji wyboru
                    > takiej drogi zawodowej?
                    Po pierwsze możesz robić to, co jest twoja pasją.
                    A po drugie praca jest ciągłym wyzwaniem. Cały czas musisz przekraczać granice i (idealnie) zajmować się problemami, których jeszcze nikt nie rozwiązał.
                    Plus konferencje raz na jakiś czas.
                  • lilith76 Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 20:08
                    > Verdano, a jaki jest sens robienia takiej kariery naukowej bez profitów finanso
                    > wych przy jednoczesnym braku czasu na życie rodzinne, jako konsekwencji wyboru
                    > takiej drogi zawodowej?

                    Gdyby nie tacy ludzie, ciągle siedzielibyśmy w jaskiniach.
                    Gdyby np. nie durny idealista Sommelweis, dziś ludzie nadal umieraliby na sali operacyjnej, a kobiety w połogu. Stracił szacunek kolegów medyków (kazał im myć ręce i zakładać czyste fartuchy, co za absurd!), skończył w szpitalu psychiatrycznym, ale dziś ma pomnik wdzięczności w Budapeszcie. A mógł bezpiecznie leczyć pacjentów, zarabiać kasę i wzruszać ramionami na widok umierających w porodzie kobiet. Taki pierwszy przykład jaki mi przyszedł do głowy, gdzie ktoś rujnuje swoją bezpieczną pozycję, w myśl idei naukowej o którą walczy. Idei, która potem zmienia życie milionów ludzi.
                    Czy Sommelweis miał żonę i dzieci? W sumie nie wiem.
                • aqua48 Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 12:12
                  Jest sporo kobiet zajętych swoją pracą, naukową, lub mniej :) i nie cierpiących sprzątania na błysk. Ale to jedna sprawa i nie wyklucza miłości do dzieci i umiejętności zajmowania się nimi.
                  A tu nawet sama autorka przyznaje, że i jej matka uważa, że powinna lepiej i troskliwiej zająć się córką i mężem.
                  • marianka_marianka Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 13:12
                    A tu nawet sama autorka przyznaje, że i jej matka uważa, że powinna lepiej i troskliwiej zająć się córką i mężem.

                    Ta sama matka, ponoć emerytowany nauczyciel, nie widzi nic złego w rocznym pobycie u niej kosztem dziecka, męża i pracy.
                    Co z niej za pedagog, który nie widzi konsekwencji takiego działania?!
                    Cała rodzina jest zaburzona i to kilka pokoleń do przodu.

                    I co ma zrobić nieszczęsna autorka wątku, kiedy w domu teściowej nie ma dla niej miejsca, mąż wyznaje zasadę: "jakoś to będzie" i nie robi nic, a dziecko usunęło matkę z listy priorytetów życiowych...
    • zolla78 Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 13:00
      Napiszę coś, co aż mnie dziwi, że jeszcze tu nie padło.
      Część wpisów w tym wątku lekką hipokryzją trąci. Obok są dwa wątki o facetach mających gdzieś swoje żony i dzieci i jest tam cała masa wpisów, a że faceci tak mają, że trzeba dać im szansę, pomóc nawiązać relację z dzieckiem. Albo są konstruktywne rady jak dzielić obowiązki.
      Gdyby tutaj facet napisał, że zgodził się na dziecko, bo żona chciała, może bez takiego entuzjazmu jak inni, ale zajmuje się dzieckiem, robi swoje w domu, mimo że jeszcze jako jedyny pracuje i praca to jego pasja, ale zarabia zbyt mało, żeby z niepracującą w zasadzie żoną się wyprowadzić, a teściowa dzieci przeciwko niemu buntuje i jeszcze się czepia, że nie tak te garnki wymył - to byście pojechały sobie po żonie i teściowej....ale w sytuacji odwrotnej to już tego nie ma.

      A co do samego wątku.
      Po pierwsze, dziecko to odpowiedzialność, w tym za jego emocjonalny rozwój. Układ, że to mąż w ramach wychowawczego czy potem z powodu większej ilości wolnego czasu i jak rozumiem też z powodu większych chęci do tego - miał się bardziej zająć dzieckiem i domem jest ok - wasza sprawa, Jednakże, fakt że nic z tym nie zrobiłaś, jak okazało się, że nie spełnia tego swojego obowiązku, a oddaje dziecko matce pod opiekę, co wpływa na relacje tego dziecka z wami jako rodzicami, to już twój błąd i poważne zaniedbanie. Tutaj ewidentnie postawiłeś własną wygodę i swoje ego ponad dziecko. I za to między innymi płacisz i zapłacisz pewnie jeszcze bardziej.

      Po drugie, nie masz problemu tyle z teściową co z mężem. Sorry, ale on jest w tym układzie największym egoistą i też ewidentnie ma to dziecko gdzieś i ciebie zresztą też. Chciał dziecka, usprawiedliwił opieką nad nim swoje nic nie robienie, a tak naprawdę zwalił wszystko na matkę. Jak ta, i nie ma tu znaczenia czy dlatego, że chroni dalej mamisynka czy ma taki pogląd, że to synowa powinna wszystko w domu robić czy uważa, że skoro u niej mieszkacie, to chociaż tyle zróbcie, zaganiała cię do obowiązków w zakresie których rozumiem, że umówiłaś się z mężem, że są jego, to on umył ręce.
      Jest w super sytuacji obecnie. Nic nie musi, każdy problem rozwiąże jak rozumiem tekstem, ze jakoś to będzie, a żona stałą pensję do domu przynosi. Wy się kłócicie o czystość okien, a on co w tym czasie robi? Wygląda, że nie zajmuje się tym wymarzonym dzieckiem.

      Masz niewiele wyjść moim zdaniem. Układ który opisałaś wskazuje, że jeżeli zrobisz coś dla dobra dziecka, czyli zaangażujesz się w jego wychowanie bardziej to skonfliktujesz się z teściową, a zatem też z mężem,i tak będziesz musiała się wyprowadzić, a mąż za tobą nie pójdzie. Jeżeli zaczniesz z kolei na mężu wymuszać dotrzymanie ustaleń czyli on zajmuje się domem i więcej dzieckiem i dba o to by teściowa nie nastawiała córki wobec ciebie negatywnie, bo ty jednak pracujesz na ich utrzymanie, to pewnie też masz gwarantowany konflikt i z mężem i teściową i dziecko przeciw sobie.
      Trzecie wyjście, to zabierasz dziecko, wyprowadzasz się, a mężowi dajesz wybór albo idzie z wami albo zostaje i płaci alimenty.

      Przy całym moim zrozumieniu dla nieczucia powołania do posiadania dzieci i obowiązków domowych i przy całym moim zrozumieniu, że praca będąca pasją jest ważna - niestety jako matka nawaliłaś i chyba czas to naprawiać. I nie mówię tu o byciu matką polką czy szorowaniu okien, to zostaw mężowi i jego matce, skoro tego się podjęli na początku ustalania podziału tych obowiązków, ale mówię o zadbaniu o relację z dzieckiem. Może więcej wspólnych wyjść, może pokaż jej swoją pracę, może cokolwiek innego, co będzie wspólne dla was, na pewno coś takiego się znajdzie.
      • igge Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 14:07
        jak zolla uważam, że widać w odpowiedziach jakie autorka dostała podwójne standardy inne dla kobiet inne dla mężczyzn
        Także myślę, że najwygodniej w tym układzie ma mąż a nie wątkodajka.
        W ogóle nie powinnaś była zamieszkać z rodziną u teściowej to pewne.
        Teściowa, mimo wielkiej pracy jaką włożyła w opiekę nad wnuczką i jej rodzicami (SIC!) - jest toksyczna. Nie powinna źle mówić do dziecka o jej mamie i obwiniać synowej o zachowanie swojego syna. Moja teściowa, mimo, że jesteśmy krańcowo rożne w wielu sprawach i zupełnie inaczej wypełniamy role rodzinne - nigdy, przenigdy nie powiedziała złego słowa na mnie mężowi, mimo, że miała wiele aż proszących się o to okazji. I tak być powinno. Nie wyobrażam sobie by miała coś źle o mnie moim dzieciom mówić, a do idealnej matki i żony mi daleko.
        Mąż autorki wątku każe żonie olewać gderanie teściowej i do pewnego stopnia ma rację, w ich sytuacji. Rzeczywiście to babcia tutaj całkowicie pełni rolę matki.

        Autorce jak inni życzę, żeby nawiązała więź z córką, pogoniła męża do roboty (przynajmniej w domu), zrezygnowała z części swojej wygody i zamiast spędzać czas tylko z mężem włączyła do tego czasu córkę. To już ostatni dzwonek na przyjacielską choćby relację z córką (nie przejmowałabym się krytyką matki przez córkę, od 11 roku życia to chyba norma, tu tylko babcia bruździ i daje zły przykład lekceważenia synowej plus ta ostatnia za mało pracy wkłada w relację z córą). Wydaje mi się, że jest za późno by autorka stała się prawdziwą mamą dla córki, może pełnić rolę kogoś w rodzaju dobrej i fajnej cioci jedynie. Tu babcia jest nr 1 i tak wszystkim do tej pory było wygodnie. Może niech mąż spróbuje wytłumaczyć swojej matce, że dla jej wnuczki złe jest podsycanie atmosfery niechęci do dziecka biologicznej matki.
        • igge Re: Nie wiem co robić 15.12.13, 14:19
          PS. Święta za pasem i nie o nie najbardziej powinnaś się martwić bo masz większe kłopoty.
          Możesz z nich się zupełnie wymiksować i spędzić je ze swoją mamą odwiedzając tylko córkę i męża.
          Możesz też wziąć swoją mamę do teściowej domu (jakoś przełknąć to, że obie tam jesteście niemile widziane) bo chcesz być razem z mężem, córką, babciami. Jeśli to Ty masz sprzątać i gotować i przygotować w całości święta to nie widzę powodu, dla którego miałabyś to robić pod dyktando teściowej. Sprzątaj tyle i tak jak Tobie pasuje, gotuj tyle i to, co Ty uważasz za wystarczająco wystawne na wigilijną kolację. Włącz w przygotowania córkę. My wczoraj całe popołudnie i wieczór piekliśmy rodzinnie pierniczki (plus koleżanka córki, dziewczyny miały sporo frajdy i wyganiały nas dorosłych z kuchni).
          Trochę straciłaś szansę na bycie matką ale pseudociocią możesz być i może odnajdziesz radość z tworzenia coraz silniejszej więzi z nastoletnim już niemal dzieckiem. Odnajdziesz się w roli osoby ważnej i wspierającej dla dziecka. Ty jesteś takim nieobecnym, zapracowanym "tatusiem" z doskoku
    • enari Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 00:15
      Znów jestem. To był dla mnie ciężki dzień. Wbrew temu, co niektóre tu o mnie sądzą, przeczytałam i przemyślałam Wasze uwagi. Również te niepochlebne, albo wręcz agresywne. Ale ta zmasowana nagonka dała mi do myślenia. O sobie, ale i o otaczających mnie ludziach. Rozmawiałam z mamą. Pojechałam do córki i męża. Jutro się pakuję i we wtorek po pracy wracam do domu. Mam zamiar działać powoli, jak radzi igge. Dzięki, igge za spokojne, konkretne i racjonalne podejście do sprawy :)
      Nie liczę na jakieś wielkie zmiany w swoim życiu, ale zdecydowanie muszę nawiązać lepszy kontakt z córką. Tylko czy będę umiała? Czy mogę ewentualnie liczyć na Wasze rady?
      Co do Świąt, to jeszcze zobaczę. Mama powiedziała, że nic na siłę i żebym się nią nie przejmowała. Zawsze może pójść do dalszej rodziny, jak wspominałam, ciotki i kuzynki zawsze były serdeczne. Po Nowym Roku zamieszka z ciotką. A ja mam nadzieję jakoś sobie poradzić, mocniejsza o Wasze rady i uwagi.

      A teraz kilka wyjaśnień, bo niektóre tutaj miały wątpliwości czy piszę prawdę, bo się nic nie klei. Owszem, na początku nie pisałam szczegółów, a potem tyle było tych wątków i pytań, że nie zdążyłam poodpisywać. Postaram się więc teraz poodpowiadać na to, co zapamiętałam.
      A więc tak: jestem już teraz jedynaczką, bo moja siostra zmarła kilka lat temu. Wcześniej to ona głównie opiekowała się rodzicami, bo mieszkała niedaleko. Nie, nie miała dzieci. Mnie, niestety, dzieli ponad 60 km, w dodatku nie mam bezpośredniego połączenia, muszę jechać z kilkoma przesiadkami, stąd te trudności w dojazdach. Natomiast moja praca jest w połowie pomiędzy moim poprzednim i obecnym miejscem zamieszkania, dlatego nie było problemu czy dojeżdżam z jednego, czy drugiego miejsca. Nie pracuję na uczelni, ale w instytucie naukowym, jak to wygląda, nie będę opisywać, bo pewnie to nie jest takie ważne. No cóż, zespół ma lidera, który spija śmietankę, a my na to wszystko pracujemy. Ale praca jest ciekawa, a też to prawda, że bez niego nie byłoby ciekawych zadań. Oprócz tego z mężem prowadzimy działalność w formie stowarzyszenia. To jest główne jego źródło zarobkowania, ale i ja się w to angażuję, dlatego mamy wiele wspólnej pracy, wspólnych wyjazdów, na które często zabieramy córkę (bo na ekstra wyjazdy czy to wakacyjne, czy weekendowe nie bardzo nas stać). Dlatego jednak wiele nas łączy, i to dobrego, bo ta wspólna praca daje nam dużo zadowolenia. Ktoś pytał o seks? No, może tutaj nie ma fajerwerków, ale to nigdy nie była nasza najważniejsza dziedzina życia, a w naszym wieku też już potrzeby są mniejsze. A, jeszcze co do wieku naszych mam: moja mama liczy sobie 81 lat, a teściowa 78. Tyle, że mama jest po dwóch poważnych operacjach i zawale serca, teściowa za to cieszy się wciąż dobrym zdrowiem. Ja oczywiście rozumiem, że nie ma tej siły, co kiedyś, ale dlaczego w tej sytuacji nie może odpuścić, tylko terroryzuje otoczenie? Mąż faktycznie, nie pali się do robót domowych. On uważa, że takie rzeczy jak porządek, czy punktualne posiłki, to zawracanie głowy. Owszem, pomaga matce w tych męskich robotach - jakieś naprawy, kopanie w ogródku, palenie w piecu, ale oprócz tego nic nawet za bardzo nie potrafi zrobić. Więc kończy się tak, że ja po powrocie z pracy muszę posprzątać po całym dniu ich radosnej działalności i przygotować wszystko na dzień następny. U mamy też się tym zajmowałam, więc to nie jest tak, że nie umiem, czy mi się nie chce. Tylko matka nie miała pretensji jeśli czegoś nie zrobiłam, albo zrobiłam później. A wracając do męża, to aktualnie on głównie zajmuje się córką - odwozi ją do szkoły, odrabia z nią lekcje.
      O co jeszcze pytałyście?
      • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 08:16
        " Ja oczywiście rozumiem, że nie ma tej siły, co kiedyś, ale dlaczego w tej sytuacji nie może odpuścić, tylko terroryzuje otoczenie"

        Dlatego że jest zmęczona, osamotniona w codzienniej pracy, jest wiekowo w nie adekwatnej pozycji, dlatego że jest sfrustrowana.
        Dlatego że jak coś potrzebuję-pomóc w remoncie wy i odmawialiście.
        Dlatego że może się nawet czuć wykorzystywana-cały dom +dodatkowe 3 osoby na jej głowę (a i nie pisałaś czy ona nie wydaje całe swoje pieniądze na was i wasze dziecko).

        Chyba jeżeli i zaproponujesz pierwsza że masz czas i możesz coś w domu zrobić to wyprzedzisz sytuacji że ona cie będzie poganiać.
        Najlepiej porozmawiaj spokojnie co ona oczekuję od was i ja widzi dalsze wspólne życie.

        To dlatego piszę z agresją dlatego że dla mnie jest niepojęte jak sama się nie domyślasz i nie wiesz o co chodzi tej kobiecie i dlaczego dochodzi do takie sytuacje.
        Dlatego piszemy że coś masz nie tak-dlatego że są zaburzenia gdzie cechuję brakiem empatii (nie tylko do teściowej ale i do męża i do dziecka) też brak przewidywania ludzkich reakcji.

        Jesteś mądra i oczytana-pomysł i poszukaj to sama dalej.
        • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 08:23
          Enari-ja ci poproszę abyś się zastanowiła nad jedną sprawę.

          Tyle tutaj pisałaś o twoje potrzeby. O pracy, o mężu, o to co nie lubisz ale robisz, to co was z mężem łączy, jak spędzacie sensowne swój czas, o poczuciu obowiązku w stosunku do matki....etc.

          Według ciebie jakie potrzeby ma twoja teściowa, czy one są spełniane, jakie są jej pragnienia, co ona by chciała w życiu robić i jak może tego osiągnąć?
          • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 08:30
            Zgadzam się z krokodil i te same pytania zadaj sobie odnośnie własnej CÓRKI.
          • enari Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 14:47
            krokodil123 napisała:

            > Według ciebie jakie potrzeby ma twoja teściowa, czy one są spełniane, jakie są
            > jej pragnienia, co ona by chciała w życiu robić i jak może tego osiągnąć?

            Ależ ja doskonale znam jej potrzeby i marzenia. Jak napisałam, to jest małe miasteczko. Tu się wszyscy znają i ścigają się kto ma piękniejszy dom, lepsze auto, bardziej zadbany ogród, elegantsze ciuchy. Tu się liczą pieniądze. Wyjeżdżają w tym celu za granice, tam harują, żeby zaszpanować potem. Tu się nie liczą osiągnięcia naukowe, wiedza. Tu trzeba w niedzielę się "elegancko" ubrać i iść całą rodziną na sumę w kościele. Tu trzeba mieć wszystko co najmodniejsze - plastikowe okna, panele słoneczne itd itp. My od tego odstajemy i ona się czuje wytykana palcem, bo nie może się pochwalić limuzyną syna, nową elewacją i kościółkowo odstawioną synową. Że synowa ma doktorat, a syn publikacje, to się już nie liczy, bo gdzie to wywiesi?

            Co do córki, nie wydaje mi się, żeby jakieś jej oczekiwania były zawiedzione. W zasadzie to, czego chce, to ma, nigdy nie skarżyła się, że chciałaby mieć coś, czego nie moglibyśmy spełnić. Nawet sugerowane przez Was zbyt małe zainteresowanie ze strony mamy nigdy nie było przez nią jakoś sygnalizowane. Wręcz przeciwnie, często mnie zbywa, kiedy ją pytam o szkołę, koleżanki, co chciałaby robić albo na co ma ochotę.
            dlatego nie bardzo wiem, jak miałabym się zabrać za to odnawianie więzi?
            • zolla78 Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 15:55
              > dlatego nie bardzo wiem, jak miałabym się zabrać za to odnawianie więzi?>

              Ok, czyli wygląda to tak, że masz babcię co ceni sobie życie na pokaz i której do obrazka nie pasuje synowa nie matka polka i syn, co to jej prestiżu nie przynosi. I córka ma ojca, który co wprawdzie zawiezie, odwiezie i lekcje zrobi, ale wzorcem też wydaje się nie być. I nie dlatego, że w domu siedzi, ale dlatego, że mimo tego, że w domu siedzi, to nadal wydaje się traktować kobiety jako te, które tym domem powinny się zająć i on od rozwiązywania problemów i decyzji nie jest. Zatem jaka jest rola w jej odczuciu??? Poza byciem maminsynkiem i kimś kim mama się wyręcza w opiece nad nią, a tak naprawdę stworzonym do rzeczy wyższych - jak działalność społeczna i publikacje???
              To jest pewnie perspektywa twojej córki. Gdybyście tworzyli ten światopogląd jej we dwójkę tylko to byłby on spójniejszy. Wasza decyzja co do podziału ról w domu jest taka i taka i to byłoby coś naturalnego dla dziecka. Ale jest babcia, która mówi, że dobre i naturalne jest co innego. I wypadacie w tym układzie karykaturalnie. Nic dziwnego, że dziecko nabywa do was, a zwłaszcza do ciebie stosunku ambiwalentnego.

              Spróbuj określić swoją rolę/wzór jaki jej dajesz w tym układzie. Niby masz doktorat, pracę, jesteś kimś, ale nie masz nic do powiedzenia w domu, masz tam robić wszystko pod dyktando teściowej, a mąż cię w tym zakresie lekceważy. Niby jesteś żywicielem rodziny, ale po powrocie do domu masz być usługującą męża i teściowej. To jest koszmarnie niespójny obraz ciebie w tych waszych relacjach co plus twoja mniejsza obecność, daje tą ambiwalencję dziecka wobec ciebie o jakiej piszesz.

              Może nad tym popracuj. Skoro jesteś tymi "spodniami" w tym domu, to zacznij nimi być serio. Poza tym to już nie dzidzia, z nią można na wiele tematów pogadać, innych niż koszmarne pytanie "jak w szkole". Zapytaj co sądzi na jakiś temat. Nie pytaj na co ma ochotę, tylko zaproponuj coś sama. Pogadaj o swoim konflikcie z babcią w kontekście, ze dla jednych są ważne takie rzeczy a dla innych inne, ale każda wymaga szacunku. Potraktuj ją w końcu bardziej na poważnie.
              • enari Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 16:52
                To też nie jest dokładnie tak. Teściowa, owszem, takie ma poglądy, widzę jak ją skręca, jak zazdrości innym, jak czasem w złości wyrzuci nam to czy tamto. Ale ona jakby sama to wypiera. Rozmawiając z obcymi ciągle podkreśla, że to nie ma znaczenia, że ona ma to gdzieś, a inni, którzy się takimi rzeczami chwalą, są głupi i puści. Podobnie rozmawia z córką, nie wbija jej, że rodzice, albo ona, powinni mieć to, czy tamto, więcej, inaczej. Uczy ją, żeby się cieszyła tym co ma. Czasem wręcz przeciwnie, wytyka nam, że kupiliśmy córce drogą zabawkę, czy skórzane buty. Wciąż powtarza, że "jak kogoś nie stać, to powinien oszczędzać, a nie sadzić się wyżej niż może". Więc córka tutaj ma spójność. Wie, że nie w materialnych korzyściach zabawa.
                Jeśli chodzi o to, kto nosi spodnie, to niestety, w tej chwili wyłącznie teściowa i nie da sobie tego odebrać. Zresztą ja nie mam natury wojownika, nie wiem nawet czy potrafiłabym. Owszem, decyzje finansowe, urzędowe, organizacyjne, ale dotyczące wyłącznie nas, podejmuję ja i ja tym kieruję. Ale w domu, jak dobrze zauważyłaś, jestem podwładną.
                Czy da się poważnie porozmawiać z córką? Tego nie wiem. Mimo, że jak to zauważyłaś, nei jest już dzidziusiem, trudno z nią rozmawiać o jej zdaniu, poglądach. Jak się teraz zastanowię, to tu akurat wina leży po stronie męża i teściowej. Oni nigdy nie słuchali, co ona ma do powiedzenia, mówili i robili wszystko za nią.Tak się nauczyła i wydaje się, że jest jej z tym dobrze. Do dziś, często córka zapytana o coś (zwłaszcza przez obcych), mówi: "tata, powiedz!"
                A ja... faktycznie, tęsknię, żeby mieć już córkę, z którą da się pogadać, a nie tylko się nią opiekować. Widocznie dopiero ten poziom macierzyństwa mi odpowiada.
                • zolla78 Re: Nie wiem co robić 17.12.13, 09:38
                  enari napisała:
                  > To też nie jest dokładnie tak. Teściowa, owszem, takie ma poglądy, widzę jak ją skręca, jak zazdrości innym, jak czasem w złości wyrzuci nam to czy tamto. Ale ona jakby sama to wypiera. Rozmawiając z obcymi ciągle podkreśla, że to nie ma znaczenia, że ona ma to gdzieś, a inni, którzy się takimi rzeczami chwalą, są głupi i puści. Podobnie rozmawia z córką, nie wbija jej, że rodzice, albo ona, powinni mieć to, czy tamto, więcej, inaczej. Uczy ją, żeby się cieszyła tym co ma. Czasem wręcz przeciwnie, wytyka nam, że kupiliśmy córce drogą zabawkę, czy skórzane buty. Wciąż powtarza, że "jak kogoś nie stać, to powinien oszczędzać, a nie sadzić się wyżej niż może". Więc córka tutaj ma spójność. Wie, że nie w materialnych korzyściach zabawa.>

                  Masz niebywale złe zdanie o zdolności percepcyjnej swojego własnego dziecka. Sorry, ale jeżeli ty widzisz, że teściowa ma problem z tzw. życiem na pokaz i zazdrością wobec innych, chociaż oficjalnie mówi coś przeciwnego, to myślisz, że twoje dziecko to jakiś upośledzone jest i też tego nie widzi, że coś się babci słowa kłócą z jej prawdziwymi przekonaniami.
                  I materialistycznego podejścia do życia mogą się równie dobrze nabawić te dzieci, które mają wszystko co chcą i zawsze najlepsze, jak i te co nie mają, ale ktoś dorosły obok, nawet właśnie przekonując że to nie ma znaczenia, robi z tego mieć lub nie mieć dość centralną kwestię oceny rzeczywistości.
                  Niech dotrze do ciebie w końcu, że dla dziecka twoje/babci/taty słowa nie dotrą o ile nie są spójne z waszymi realnymi działaniami, zachowaniem, opiniami wyrażanymi też przy pozornie innych okazjach.

                  > Jeśli chodzi o to, kto nosi spodnie, to niestety, w tej chwili wyłącznie teściowa i nie da sobie tego odebrać. Zresztą ja nie mam natury wojownika, nie wiem nawet czy potrafiłabym. Ale w domu, jak dobrze zauważyłaś, jestem podwładną.>

                  No to właśnie zastanów się kim ty jesteś, jaka jest twoja rola i pozycja w waszym układzie rodzinnym w oczach dziecka i masz odpowiedź dlaczego cię lekceważy.

                  Przecież to niezbyt rzadki obrazek z wielu domów, tylko częściej dotyczy mężczyzn. On w pracy, niby głowa rodziny, bo tylko on załatwia sprawy urzędowe, a tak naprawdę nie ma nic do powiedzenia, bo domem rządzi teściowa. Żona na jego uwagi, mówi tylko, że przecież mama chce dobrze, a poza tym już starsza, ustać, tatuś by mieć święty spokój chowa uszy po sobie. To po jakimś czasie zalicza takie zdziwienie jak ty, że dzieci go lekceważą.

                  Mimo, że jak to zauważyłaś, nei jest już dzidziusiem, trudno z nią rozmawiać o jej zdaniu, poglądach. Jak się teraz zastanowię, to tu akurat wina leży po stronie męża i teściowej. Oni nigdy nie słuchali, co ona ma do powiedzenia, mówili i robili wszystko za nią.Tak się nauczyła i wydaje się, że jest jej z tym dobrze. Do dziś, często córka zapytana o coś (zwłaszcza przez obcych), mówi: "tata, powiedz!"
                  A ja... faktycznie, tęsknię, żeby mieć już córkę, z którą da się pogadać, a nie tylko się nią opiekować. Widocznie dopiero ten poziom macierzyństwa mi odpowiada.>

                  I przeczytaj sobie to co napisałaś. To nie ich wina, ty też tam byłaś i dla swojej własnej wygody nic z tym nie zrobiłaś. Skrzywdziliście to dziecko wszyscy troje.
                  Skoro nauczyliście ją - wszyscy, a nie tylko teściowa i ojciec, ty jesteś tak samo winna przez zaniechanie - że jej zdanie się kompletnie nie liczy, to czego ty oczekujesz od dziecka. Że nagle tak samo z siebie wyjdzie z roli do której ją zepchnęliście.

                  To jest właśnie pole do zmian i to szybkich, bo inaczej wychowasz mimozę bez własnego zdania i siły przebicia (to po tobie i ojcu), dla której będzie tylko ważne, czy sąsiadka ma ładniejsze firanki w domu niż ona (to po babci).
                  Ogarnij się bo zmarnujesz własne dziecko i będzie to już tylko twoja wina, skoro wiesz, że problem jest i nic z tym nie zrobisz.
                • rurek00 Re: Nie wiem co robić 19.12.13, 16:08
                  >> A ja... faktycznie, tęsknię, żeby mieć już córkę, z którą da się pogadać, a nie tylko się nią opiekować. Widocznie dopiero ten poziom macierzyństwa mi odpowiada. <<

                  No to super, że ci odpowiada, tylko, że na dobrą więź z córką, tak aby chciała z tobą pogadać, pracuje się latami. A ty byś chciała tak już od razu, bo fajnie mieć koleżankę do pogadania. Ja jej się nie dziwię, że nie chce się jej z tobą gadać. W sumie to nie rozumiem po co się zdecydowałaś na dziecko. Na coś się umówiłaś z mężem i teściową, ale niestety dziecka o zdanie nikt nie pytał. Szkoda mi strasznie twojej córki.
              • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 17:27
                Zolla ja nie zrozumiałam że autorka jest " żywicielem rodziny". Skąd tego wywnioskowałaś.
                Autorka pisała że zarabia bardzo mało, nie stać ich i nie chcą robić remonty, teraz potwierdza że rodzina i dom utrzymuje teściowa.

                Autorko-czy dokładasz w domu jakąś kwotę na rachunki i na bieżące utrzymanie dziecka?
                • enari Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 17:34
                  Nie, no przecież nie utrzymuje nas teściowa! Ona ma tylko emeryturę po mężu, bo sama nigdy nie pracowała. Ja tylko pisałam, że nas nie stać na niepotrzebne naszym zdaniem remonty i modernizacje domu. Więc jak teściowa uważa, że to jest konieczne, to kombinuje sama na to pieniądze. Natomiast w bieżących kosztach utrzymania domu (prąd, ogrzewanie, podatki), oczywiście że partycypujemy. Podobnie jeśli chodzi o koszty zaopatrzenia. Dlatego powiedziałam, że jeśli chodzi o decyzje dotyczące naszej trójosobowej rodziny, to zwykle podejmuję ja, natomiast decyzje dotyczące domu - teściowa.
                  • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 19:34
                    Dobrze przynajmniej że się dokładacie, bo myślałam że kompletnie nie poczuwacie się do niczego.

                    Jak czytam twoje odpowiedzi to ty nie masz żadnego problemu.
                    Ani z mężem, ani z córką a nawet i z teściową sobie radzisz.
                    Ludzie ci dają rady-ale ty wiesz wszystko lepiej.

                    To problem masz rozwiązany na dwa.
                    Brakuję twojego łóżka? Pierwsze-znajdujesz starego albo kupujesz coś za 500 zł, Dwa-wstawiasz go w dogodny dla ciebie wolny kąt w chaty i po bólu!!!!

                    Będziesz szczęśliwa, będziesz nadal mieć swoją pracę, mama będzie zadowolona że jesteś z mężem, układ się będzie nadal trzymał, córka będzie miała opiekę......eeeee tam...od czasu do czasu zaciśniesz zęby jakiej okna czy podłogi ujmiesz i wszystko będziesz oki.
            • verdana Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 18:35
              Innymi słowy, oddałaś wychowanie córki w rece ludzi, którymi pogardzasz. Kompletnie Ci nie zależy na tym, na kogo córka wyrośnie?
              • enari Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 18:48
                Oj, ale dlaczego uważasz, że nimi pogardzam? I już napisałam, że pomimo, że teściowa chciałaby mieć finansowy prestiż, to go córce nie przekazuje. Nie mówiąc już o mężu, który ma takie sprawy jeszcze bardziej gdzieś, niż ja.
                • verdana Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 19:08
                  Nie pogardzasz? Odpowiada Ci wizja życia, jaką prezentuje teściowa? Chcesz, aby córka kierowała sie w życiu takimi samymi wartościami?
                  Nie wierzę, że nie zdajesz sobie sprawy z tego, że osoby wychowujące dziecko wychowują je w określonym systemie wartości. W tym wypadku jest to system wartości babci. Jak sobie to wyobrażasz - ze dziecko słyszy codziennie, co jest ważne w życiu i nie wywiera to na nim najmniejszego wrażenia?
                  To, co Ty masz gdzieś jest nieistotne, bo nie wychowujesz dziecka.
                  • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 19:37
                    "Nie pogardzasz? Odpowiada Ci wizja życia, jaką prezentuje teściowa? Chcesz, aby córka kierowała sie w życiu takimi samymi wartościami? ..."
                    Chyba to co pisałam wczoraj-myślę że ona w ogóle nad tym nie myśli i odpowiada i że ma święty spokój i za nic nie jest odpowiedzialna.
    • danaide Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 21:03
      Na początek podzielę się refleksją związaną z charakterem tego forum. Kiedyś zdziwiłaby mnie reakcja większości forumowiczek, dziś już nie. Zdaję sobie sprawę, że dla Was większość kobiet podczytuje fora tego typu, czyta pisma kobiece, ogląda telenowele, wymienia się uwagami z kobietami wszystkich pokoleń, a jeśli tego nie robi - to powinna - słowem: posiada niezbędną wiedzę o sobie i życiu, a jeśli nie posiada, to jest to ich wyłączna wina. Osobiście enari rozumiem, bo sama zanim zaczęłam podczytywać to forum wielu rzeczy nie wiedziałam (w tej chwili nieważne z jakich względów). Pierwszy wątek jaki otworzyłam dotyczył gospodarowania środkami finansowymi w związku, porównałam to z tym co sama do niedawna robiłam i nóż mi się w kieszeni otworzył, bo dałam się skubać jak kurczak mając wzór z własnego domu, w którym, notabene, matka z nieprzepracowanymi problemami lata parę razy w roku w miejsca, o których większość z Was marzy - zapracowała sobie więc lata.

      Ergo: eneri jest ze świata równoległego, w którym kobiety, nieliczne, niemniej istniejące (sama taka byłam i z uwagi na posiadanie dziecka muszę pracować nad zmianą w niezbędnym zakresie) funkcjonują na prawach należnych innemu gatunkowi - choćby facetom. Sytuacja w której facet obawia się posiadania dziecka, a narzeczona obiecuje: nasza mamusia nam pomoże... brzmi znajomo, prawda? Dlaczego ktoś miałby nie wierzyć w jej odwrotność? Fajnie, że podjęłyście wątek naukowców, o pisarzach nie zapominajmy, ich żony usuwające każdą, najmniejszą przeszkodę, aby tylko nic nie przeszkodziło w Wielkim Dziele Tworzenia.

      Wiara w zapewnienia męża to jedno, układ między mężem a jego matką będący podstawą takiego zapewnienia to drugie, enari nie ma na ten układ wpływu, może coś sugerować, ale świata nie zmieni - zwłaszcza gdy jest to świat pod jednym dachem. Obiektywnie rzecz ujmując, nie miała odpowiedniej wiedzy, popełniła błąd, największy problem dla mnie to nie teściowa i jej potrzeby, bo teściowa to dorosły człowiek, sama układa swoje relacje (chyba też na życie_rodzinne w swoim życiu nie zaglądała), ale dziecko i jego potrzeby. Sama jestem matką, która ciągle konfrontuje to, co jej się wydaje, że jej dziecko powinno potrzebować i czego sama potrzebuje z tym co ono realnie potrzebuje. Też muszę próbować, żeby nie przechylić zbytnio wajchy w kierunku koleżanka/przyjaciółka (jak to miło mieć prawdziwą przyjaciółkę!), bo dziecko potrzebuje jednak matki. Myślę, że nie ma sensu mówić, że za późno, że dziecko ma matkę w osobie teściowej, a enari może sobie być ciocią. Niegrzeczne zachowanie córki może być sygnałem, że czuje się odtrącona, nie dość ważna i próbuje jeszcze o matkę walczyć. Enari głupia nie jest, tu dostała zimny prysznic i może wyciągnie wnioski, sięgnie po odpowiednie lektury (nieodmiennie polecam "Moje kompetentne dziecko" Jespera Juula, nie wiem czy tu niezbędne, ale na pewno nie zaszkodzi, sama chciałabym zobaczyć książkę pod tytułem - jak poczuć się matką?) i zakasa rękawy, bo dziecko to też praca u podstaw, taka o jakiej pisały dziewczyny, (niekoniecznie sprzątanie), której delegowanie na osoby trzecie niesie nieprzewidziane konsekwencje.
      • enari Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 21:40
        Dzięki, danaide. Tak, długo żyłam w nieświadomości, a może raczej w świadomości, że to mnie się krzywda dzieje, ale jakoś sobie z tym radzę, omijam i znajduję dobre strony. Wy uświadomiłyście mi zagrożenia, na jakie narażone jest dziecko. To znaczy, ja coś tam już zaczęłam zauważać, bo przecież dlatego zaczęłam ten wątek. Że wpływ poglądów babci jest niepokojący. I tutaj do verdany: czy oddanie dziecka w ręce niani, pani przedszkolanki, nie niesie też takiego zagrożenia? Myślę, że chodziło ci bardziej o to, że powinnam zauważyć i zareagować na czas? No i właśnie zaniepokoiło mnie to lekceważące zachowanie córki wobec mnie, to pouczanie w stylu babci. Ale jeśli chodzi o materialistyczne podejście do życia, to zupełnie nie widzę, żeby babcia jakoś ją skrzywiła. Bo babcia sama dookoła opowiada, że to nie jest warte zachodu, wielokrotnie słyszałam jak w ten sposób reagowała na przechwałki sąsiadek czy krewnych. Ale myślę, że robi tak, bo wie, że sama nie ma czym się przechwalać, więc udaje, że jej na tym nie zależy. I córkę też takiej postawy uczy.

        Dziękuję za podpowiedź lektury, za wskazanie, na co powinnam zwrócić uwagę. Mam nadzieję, że jeszcze nie jest za późno, że jeszcze zdążę.
        • verdana Re: Nie wiem co robić 16.12.13, 22:13
          Nie jesie - gdy niania wpajała w dziecko coś, co mi się nie podobało- mogłam ja zwolnić. Przedszkolanka nigdy nie była dla dziecka osobą najważniejszą na świecie, dziecko nawet uczone czegoś, co mi nie odpowiadało - miało jednak w domu takie wzorce, jakie rodzice chcieli mu przekazać, miało kogoś, kto mu tłumaczył, dlaczego pani mówi tak, a nie inaczej. W Twoim wypadku tą osobą najważniejszą jest babcia i to przez pryzmat jej opinii córka na razie postrzega świat.
          • enari Re: Nie wiem co robić 17.12.13, 08:42
            Masz rację, nie spojrzałam na to w ten sposób. I pomijając już ten materializm, wpaja jej inne zasady - nietolerancji, złośliwości,pogardy dla własnej matki. No tak, powinnam to korygować, wciąż zadaję sobie pytanie, czy nie jest na to za późno. I czy będę umiała, bo jak widać, nie bardzo sobie z tym radzę.
            Wiem, że muszę więcej z nią rozmawiać. Więcej być, a to będzie trudne,bo przecież nie rzucę pracy. Spróbuję porozmawiać z mężem, bo w końcu to on jest z nią najwięcej. Żeby zwracał uwagę na niektóre rzeczy.
            • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 17.12.13, 12:15
              enari ile godzin dziennie pracujesz?
        • igge Re: Nie wiem co robić 17.12.13, 11:12
          różnica między przedszkolanką a babcią jest też taka, że dziecko babcię kocha i ona ma silniejszy na nie wpływ
          Ty wydaje mi się nie masz takiego wielkiego parcia (jak verdana :), żeby dziecko przejęło Twój i tylko twój system wartości, masz pewna pobłażliwość dla systemu wartości babci/teściowej. ojca dziecka

          na bazie waszego systemu wartości dziewczynka już za chwile zacznie sobie tworzyc własny system wartości, jest na progu okresu dojrzewania...

          najbardziej, co oczywiste, dzieci przejmują wzorce naszego życia i postępowania, nieświadomie przejmują wartości nie te świadomie wpajane ale naszą ogólnie mówiąc postawę życiową
          Może Twoja córka zechce kiedyś być naukowcem jak Ty ?
          Albo kurą domową jak babcia?
          Albo wygodnickim leniem jak tata?
          Moje dzieci przerażająco przejęły moje i męża wady i nieuświadomione nasze podejście do życia ale nic to :)) i tak są fantastyczne jak ktoś tam mi powiedział
          Więź z dzieckiem tworzy się poświęcając mu czas i uwagę, najogólniej mówiąc, okazując mu troskę i miłość, wpajając mu przekonanie, że jest dla nas ważne
          Ale są osoby, które twierdzą, że nie ilość czasu się liczy ale jakość
          Wszystkie dzieci całkowicie wychowywane przez babcie (jakie znam, a jest to dość powszechne zjawisko) mają/miały na jakimś etapie rozwoju coś w rodzaju żalu i pretensji do matek/rodziców, że ich nie było przy nich kiedy tego potrzebowały (choć właściwie po co mają potrzebować skoro obok zawsze jest babcia???) manifestowało się to brzydkimi słowami, lekceważeniem etc
          Dlatego też uważam, że Twoja córka Cie nadal w jakiś sposób potrzebuje i pragnie mieć z Tobą bliższą więź, na którą jest już naprawdę ostatni dzwonek chyba, że chcesz się zaprzyjaźniać z córką jak będzie dorosła ... :(


          • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 17.12.13, 12:20
            igge napisała:"Wszystkie dzieci całkowicie wychowywane przez babcie (jakie znam, a jest to dość powszechne zjawisko) mają/miały na jakimś etapie rozwoju coś w rodzaju żalu i pretensji do matek/rodziców, że ich nie było przy nich kiedy tego potrzebowały (choć właściwie po co mają potrzebować skoro obok zawsze jest babcia???) manifestowało się to brzydkimi słowami, lekceważeniem etc
            Dlatego też uważam, że Twoja córka Cie nadal w jakiś sposób potrzebuje i pragnie mieć z Tobą bliższą więź, na którą jest już naprawdę ostatni dzwonek chyba, że chcesz się zaprzyjaźniać z córką jak będzie dorosła ... :("

            Dokładnie, zgadzam się z tym, to lekceważenie matki przez córkę to taki jakby krzyk rozpaczy, może jak Cię oleję i zlekceważę, to w końcu się do mnie zbliżysz emocjonalnie i mną zajmiesz. Autorka tak jak napisała danaide ma takie trochę meskie podejscie do obowiązków domowych, pracy zawodowej i do dzieci, nawet ułomnosc emocjonalna nieco podobna jak wielu panów ma. Cos trzeba z tym zrobic, może z pomocą fachowca psychologa, bo żeby coś córce dac z siebie, trzeba po piwrwsze wiedziec co ofiarowac i jak to zrobic. Skoro nie potrafi się tego instynktownie, to trzeba się tego od kogoś mądrego zwyczajnie nauczyc.
            • enari Re: Nie wiem co robić 18.12.13, 12:34
              zuzi.1 napisała:

              > Dokładnie, zgadzam się z tym, to lekceważenie matki przez córkę to taki jakby k
              > rzyk rozpaczy, może jak Cię oleję i zlekceważę, to w końcu się do mnie zbliżysz
              > emocjonalnie i mną zajmiesz.

              Nie przesadzacie trochę z tym pokrzywdzeniem i krzykiem rozpaczy? Skąd dziecko ma wiedzeć, jaką rolę mają spełniać każde z osób, co powinna od kogo otrzymać? Czy jeśli u nas są trochę inaczej porozkałdane role, to już ma być dla niej dramat? Zwłaszcza, że w tym układzie tkwi od samego początku?

              A tak ogólnie, to jestem mocno przerażona. Mam nagle nadrabiać coś, co przez wiele lat było inaczej, boję się, czy podołam, skoro do tej pory nie podołałam, skąd wziąć siły, żeby teraz nie tylko robić inaczej, ale jeszcze nadrabiać zaległości?

              Co do pracy, bo ktoś pytał. Trudno powiedzieć ile pracuję. Czasem jest to 5 godzin dziennie, a czasem 12. Zależy co akurat robimy. Do tego, jak już wspomniałam, działamy z mężem w stowarzyszeniu, piszemy różne artykuły, załatwiamy mnóstwo spraw. Do tego dojazdy do pracy - około 2 godzin dziennie. Narawdę niewiele czasu zostaje na domowe sprawy.

              Na razie, na spokojnie, bez wstrząsów, próbuję wrócić na swoje miejsce w rodzinie. Wiem, że nie pójdzie łatwo.
              • nammkha Re: Nie wiem co robić 19.12.13, 13:41
                Moim zdaniem nie można nadrobić zaległości. Można zmienić to co jest teraz. Nigdy nie jest za późno. Myślę, że twoja córka zauważy różnicę w twoim zachowaniu nawet jeśli zmieni się na początek tylko trochę. Najważniejsze jest to czy Ty tego tak na prawdę chcesz? No i nie oczekuj od razu sukcesów, wszystko przyjdzie z czasem, twoja córka może Cie na poczatku odpychać, jeśli rzeczywiście czuje się przez ciebie zraniona. Może bronić się przed kontaktem, być nieprzyjemna itp. Ale tutaj powinnaś zachowac się jak dorosła osoba i przyjąć to wszystko na klatę, pozwolic jej w razie czego na wylanie swojej frustracji ( o ile taka się pojawi) i pamiętac, że ona jest tylko dzieckiem, a ty jesteś jej mamą, tą mądrzejszą i dojrzalszą.

                Może kilka spotkań z terapeutą pomogłoby przyjrzeć się Twoim emocjom, które masz w stosunku do córki i do siebie? To normalne, że się boisz i masz opory. Ale już wiele osiągnęłaś pisząc, że dzięki poradom na forum coś do Ciebie dotarło. To znaczy, że jesteś osobą otwartą na poznawanie siebie, na poznawanie czyjegoś innego zdania nawet jeśli się z nim nie zgadzasz, a to jest najważniejsze. Jednym słowem gratulacje i powodzenia!
                • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 19.12.13, 14:19
                  enari przeczytaj na początek 3 książki:

                  "Miłosc to wybór" Robert Hemfelt;

                  "Powrót do swego wewn. domu" John Bradshaw;

                  "Życie w związku partnerskim po trudnym dzieciństwie" Albert M. Geelman.

                  Zacytuję Ci urywek z tej 1 książki:"przemoc pasywna ma miejsce wtedy, gdy jedno albo obydwoje rodzice są tak zajęci, że stają się niedostępni dla dziecka emocjonalnie, fizycznie, albo w obu sferach jednoczesnie. Niestety często niszczące formy biernej przemocy nie zostają zidentyfikowane. Dwie powszechnie znane, które mają złą sławę-to alkoholizm i narkomania. Inne, które mogą byc popierane, a nawet idealizowane w niektórych środowiskach to na przykład pracoholizm. Ciężka praca jest cnotą, dla niektórych jest powodem do głośnego wyrażania podziwu. Przemoc? krzyczy dorosłe dziecko.-Ależ skąd. Służyliśmy radą pacjentowi o imieniu Bob w kwestii możliwego nadużywania wobec niego przemocy przez ojca. Bob był zszokowany i potwornie urażony, że w ogóle dopuscilismy możliwosc, iż jego ojciec pracoholik mógł go molestowac. Jak śmiecie mówic, że używano wobec mnie przemocy? Czy Wy macie pojęcie jak cięzko ojciec na nas pracował? Zgoda pracował cięzko. Porozmawiajmy zatem o czasie, uwadze, uczuciach-zaangazowaniu, które rodzic musi okazywac dziecku. Tak, ale...Ty potrzebowałeś tego uczucia, tej akceptacji. Odmawaijąc Ci ich...Tak, ale...W żadnym razie nie przypisujemy twemu ojcu zlych intencji. Ustalamy tylko dokładnie jakie było Twoje dzieciństwo. Kiedy potrzebowałeś go emocjonalnie, to go nie było. Ale...ale...Upłynęło sporo czasu zanim Bob zrozumiał. Nie miało znaczenia czy jego ojciec celowo go zanidbywał, czy też zaniedbanie nie było zamierzone. To nie kwestia dobrych czy złych intencji, to pytanie o faktyczny stan rzeczy. Przemoc miała miejsce. "

                  To tak do przemyślenia enari i do poczytania. Naprawdę polecam.
                  • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 19.12.13, 23:59
                    enari jeszcze jedna kwestia, bo nie daje mi to trochę spokoju, więc muszę to napisac, może tak byc, że jestes osobą, na której również stosowano przemoc, np. psychiczną czy inną, możesz nie miec tego świadomosci, bo wyparłaś wszystkie złe emocje z którymi miałaś do czynienia, żeby ten ciężki dla Ciebie czas psychicznie przetrwac, to, że weszłaś w związek małżeński z maminsynkiem, też w pewnym sensie wskazuje na to, ze z Twoją rodziną i w konsekwencji z Tobą nie wszystko jest ok, to jak b. nie potrafisz odczuwac emocji, w tym w stosunku do własnej córki może o tym świadczyc, że zamroziłaś z jakiegoś powodu swoje emocje i dlatego ich nie odczuwasz, to, że tak łatwo było Ci zostawic własną córkę i przez rok zajmowac się z dale od niej rodzicami, moze świadczyc o tym, że jestes osobą nie odpepowioną od rodziców, podobnie jak Twój mąż jest nieodpępowiony od swojej matki, on też mógł doznawac przemocy od matki/rodziców i jego maminsyństwo może byc tego konsekwencją. Warto byłoby szukając drogi wyjscia z tej sytuacji udac się do jakiegoś psychoterapeuty specjalisty od przemocy, aby taką możliwosc wykluczyc, to wymagałoby . To, że jestes pracoholikiem też może na to wskazywac, bo pracoholizm to nałóg, a ludzie mający niezaspokojone potrzeby emocjonalne z dzieciństwa popadają w nałogi i są współuzależnieni.

                    Na koniec, zacytuję jeszcze raz urywek z 1 książki:"Różne formy przemocy można usytuowac w stępującym porządku oczywistosci, od tych jawnych, łatwo obserwowalnych, do tych b. wyrafinowanych i przez to ukrytych przed bezpośrednim ogladem. Przemoc pasywan nie jest tak łatwo rozpoznawana. Potrzeba sporo pracy, drążenia, aby nasi pacjenci rozpoznali b. wyrafinowane formy maltretowania i nauczyli się sobie z nimi radzic. Ukryte urazy z dzieciństwa są tak samo niszczące, jak te oczywiste i jawne...Kiedy będziemy rozważac różne kategorie przemocy, spróbuj dopasowac je do wspomnien ze swojego dzieciństwa...Np. rodzic, który stale odsuwa dziecko od siebie, biernie je rani. Nader często taka forma przemocy jest trudna do określenia i ciężko ją zapamiętac. Tata wraca do domu z pracy, siada w fotelu z nogami do góry i oglada wieczorne wiadomosci. "Nie teraz synu", "Nie chłopcze jestem zbyt zmęczony" "Może później" "Hej nie widzisz, że oglądam wiadomosci" "Dzieciaki bawcie się na dworze albo gdzie indziej". Dziecko pewnie nie będzie pamiętac ciągłych afrontów, gdyż dla niego to jest tata, to jest normalne. Mama wraca z pracy po wizycie u fryzjera albo po zebraniu w szkole...i rozpoczyna przygotowywanie kolacji. "Nie" "Wyniesiesz się stąd, czy nie?" "Jeśli chcesz coś zrobic, zdejmij pranie" "Nie, nie możesz mi pomóc, nabałaganisz tylko" "Jestes zbyt mały, aby zrobic to dobrze, idź się bawic" "Nie chcę cię widziec w kuchni kiedy robię obiad" Pomyśl o pasywnej przemocy słownej. Nikt na dziecko nie krzyczy, nikt go ni epotępia, jednak się go nie chwali, nie zachęca. Dziecko się nie cieszy. Brak mu wsparcia. Kobieta uczęszczająca na naszą terapię mieszkała w domu rodziców przez 20 lat. Jej ojciec nigdy nie był surowy, ale tez ani razu nie zwrócił się do niej po imieniu. Zadziwiające ilu ludzi przychodzi do naszej kliniki mówiąc:"w naszej rodzinie nigdy się nie dotykamy ani nie przytulamy. W pasywnym molestowaniu seksualnym nie mają miejsca niepoprawne kontakty na poziomie fizycznosci, ale też brak jest jakiegokolwiek pożadanego kontaktu fizycznego. Nie ma obejmowania, trzymania za rękę, żadnych domowych awantur ani przeprosin. Brak rozmowy o sprawach dot. seksu, brak przygotowania do dojrzałosci lub prób nauczenia odpowiednich postaw...Wróc pamięcią do czasów swojego dorastania. Pamiętaj, że dla ciebie z tamtego okresu nie istnieje pojęcie "normalnego dzieciństwa". Dzieci nie porównują życia w domu rodzinnym z zewnętrznymi standardami. To ich dom ustanawai standardy. To w czym wzrastają jest normalne. Dzieci przyjmują, ze dom i rodzina to dokładnie to, czego nauczył ich własny dom i rodzina. Zapomnij zatem o tym, co jest "normalne". Pomyśl nad tym, czy twoi rodzice przytulali w dzieciństwie ciebie i siebie nawzajem? Czy potrafisz przywołac specyficzny problem, z którym się do nich zwróciłes i zostałes wysłuchany? Czy regularnie siadałeś na kolanach, byłeś kołysany, opowidałeś o swoim dniu w szkole? Czy zabierali cię w różne miejsca? Czy robiliście różne rzeczy razem? Innymi słowy, kiedy patrzysz w przeszłosc, czy możesz powiedziec, że twoi rodzice byli z tobą i dla ciebie na codzień? Jeśli nie pamiętasz poszczególnych zdarzeń tylko ogólne wrazenia, albo zgoła nic, odnotuj to i zapisz i krocz dalej do przodu (analizują przeszlosc)."

                    Mam nadzieję, że jednak z jakiejs innej przyczyny masz problemy z emocjami. Ale tak czy siak, musisz te przyczyny odnalezc i je przepracowac/naprawic, dla dobra swojej córki.

                    Napisałam to, ponieważ nie dawało mi to spokoju. To tylko hipoteza. Może warto się jej po prostu przyjrzec ze specjalistą, aby ją wykluczyc.
                    • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 20.12.13, 00:13
                      miało byc:"możesz nie miec tego świadomosci, bo wyparłaś wszystkie złe emocje z którymi miałaś do czynienia, żeby ten ciężki dla Ciebie czas psychicznie przetrwac, lub przemoc ta była tak ukryta, że nie wiedziałaś i dalej nie wiesz, że jej doswiadczałas, a jej konsekwencje ponosisz do dzis"
                    • alagas Re: Nie wiem co robić 20.12.13, 23:19
                      zuzi.1 napisała:

                      > Nader często taka forma przemocy jest
                      > trudna do określenia i ciężko ją zapamiętac. Tata wraca do domu z pracy, siada
                      > w fotelu z nogami do góry i oglada wieczorne wiadomosci. "Nie teraz synu", "Nie
                      > chłopcze jestem zbyt zmęczony" "Może później" "Hej nie widzisz, że oglądam wia
                      > domosci" "Dzieciaki bawcie się na dworze albo gdzie indziej". Dziecko pewnie ni
                      > e będzie pamiętac ciągłych afrontów, gdyż dla niego to jest tata, to jest norma
                      > lne. Mama wraca z pracy po wizycie u fryzjera albo po zebraniu w szkole...i roz
                      > poczyna przygotowywanie kolacji. "Nie" "Wyniesiesz się stąd, czy nie?" "Jeśli c
                      > hcesz coś zrobic, zdejmij pranie" "Nie, nie możesz mi pomóc, nabałaganisz tylko
                      > " "Jestes zbyt mały, aby zrobic to dobrze, idź się bawic" "Nie chcę cię widziec
                      > w kuchni kiedy robię obiad" Pomyśl o pasywnej przemocy słownej.

                      Litości! Czy jest tu ktoś, kto NIGDY nie spotkał się z takim zachowaniem w relacjach rodzice-dzieci? Obojętnie, czy będąc rodzicem, czy dzieckiem? Czy to znaczy, że wszyscy doznaliśmy przemocy?
                    • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 20.12.13, 23:29
                      Lecz się. To są w 100% normalne teksty kierowane do dzieci i nie noszą znamion przemocy, tylko najczęściej zmęczenia rodzica po pracy. Ja mówię "wypad do pokoju i tam się bawcie, ale natychmiast" i nie jest to przemoc, tylko potrzeba pozbycia się pisku i szczeniaków pod nogami w kuchni.
                      • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 20.12.13, 23:32
                        To nie moja twórczosc, tylko cytaty (co wyraźnie zaznaczyłam) z książki "Miłosc to wybór", autorzy:

                        Robert Hemfelt (psycholog) oraz Frank Minirth i Paul Meier (psychiatrzy i absolwenci teologii) - pracują w jednej z największych klinik psychiatrycznych na świecie – Minirth-Meier w Dallas Teksas). Stworzyli autorski, dziesięciostopniowy program terapii uzależnień i współuzależnień. Opublikowali wiele książek na ten temat.

                        "rodzic, który STALE odsuwa dziecko od siebie, biernie je rani"
                        Tu chodzi własnie chyba o słowo STALE, każdy z nas niejednokrotnie spotkał się z takimi zachowaniami rodziców, ale zapewne mało kto spotykał się z nimi STALE.
                        • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 20.12.13, 23:41
                          Ja tak mówię stale, przynajmnie parę razy dziennie po 16 w tygodniu. Moja przyjaciółka, która skądinąd jest bdb. matką, mówi swoim"idź sobie popłakać w swoim pokoju ale cicho, żebym nie słyszała" - reakcja na histeryczne szlochy z powodu odmowy wydania trzeciego cukierka albo nie takiej bajki.

                          To niech autorzy się leczą albo lepiej zaznaczają, że musi występować równolegle przez dłuższy czas mnóstwo innych czynników świadczących o zimnie emocjonalnym, braku zainteresowania rodziców dzieckiem i niezaspokajaniu podstawowych potrzeb.
                          • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 20.12.13, 23:50
                            To napisz im to i ich oświec ;-)
                            • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 20.12.13, 23:54
                              Chyba nie chcę. Wbijanie rodziców w poczucie winy, bo powiedzieli małolatowi "idź spać do cholery, późno jest, a chcę posiedzieć sama w ciszy" na bank nie przysłuży się ani rodzicom, ani dzieciom.
                              • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 21.12.13, 00:00
                                Myślę, że należałoby przeczytac całą książkę i dopiero po lekturze całości wyciągac wnioski odnośnie ew. wbijania rodziców w poczucie winy bądź nie. Ja z tym co piszą nie polemizuję, bo nie jestem ani psychologiem, ani psychiatrą, ani specjalistą od przemocy.
                                • alagas Re: Nie wiem co robić 21.12.13, 00:17
                                  zuzi.1 napisała:

                                  > Ja z tym co piszą nie polemizuję, bo nie jestem ani psychologiem, ani psychiatrą, ani
                                  > specjalistą od przemocy.

                                  Ale cytujesz, żeby dać komuś radę.

                                  Trochę to takie dłubanie, dopasowywanie wszystkiego do teorii. Znak czasów? Kiedyś dziecko było zdolne, albo niezdolne, grzeczne albo nerwowe (albo niegrzeczne), to niezdolne musiało więcej pracować albo miało słabe stopnie, niegrzeczne się karciło. Dzisiaj przynosi się zaświadczenie od lekarza i już można sadzić byki ortograficzne albo rozrabiać na lekcji!
                                  • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 21.12.13, 00:29
                                    Cytuję, żeby zachęcic do przeczytania książek i przemyślenia pewnych spraw. Równie dobrze można by się upierac przy tym, że pracoholizm rodzica, to też żaden problem dla dziecka. A jednak problem jest. Po to jest to forum, do dzielenia się informacjami. Decyzje ostateczne podejmują autorzy wątków na podstawie swoich własnych przemyśleń.
                          • sanciasancia Re: Nie wiem co robić 22.12.13, 14:51
                            > Moja przyj
                            > aciółka, która skądinąd jest bdb. matką, mówi swoim"idź sobie popłakać w swoim
                            > pokoju ale cicho, żebym nie słyszała" - reakcja na histeryczne szlochy z powodu
                            > odmowy wydania trzeciego cukierka albo nie takiej bajki.
                            I to jest reakcja polecana przez wszystkie autorytety pedagogiczne, jakie znam (łącznie z przedszkolną nauczycielką mojej córki).
                          • pibelle Re: Nie wiem co robić 27.12.13, 07:24
                            To niech autorzy się leczą albo lepiej zaznaczają, że musi występować

                            Ale przeczytałaś cały fragment czy uniosłaś się od razu po rozpoznaniu własnych słów? Tam jest napisane wyraźnie co musi występować, a to wszystko stale. Czyli, że non stop to występuje, w domyśle nic lub niewiele ponad to.
              • verdana Re: Nie wiem co robić 19.12.13, 15:34
                Dziecko doskonale wie, jaka jest rola matki. Ma kolegów, podręczniki szkolne, książki i filmy - wszędzie tam mama jest, a jej brak jest uważany za jedno z największych życiowych nieszczęść. Chyba nie doceniasz inteligencji dzieci - one naprawdę nie żyją tylko tym, co im powiedzą rodzice - widzą takze, jaki jest świat dookoła. Poza tym - i to jest już naprawde niepokojące - w ogóle nie bierzesz pod uwagę, że Twojemu dziecku mogło brakować nie "matki" wypełniającej rolę przypisaną matce, tylko po prostu Ciebie. Że dziecko Cię kocha, a Ty zniknęłaś na rok i ona tęskniła - tęskniła tak bardzo, ze jedynym rozwiązaniem było odcięcie się od Ciebie, wytłumaczenie samej sobie, ze jesteś niedobra i nie ma za kim tęsknić. Nie matka jest Twojemu dziecku potrzebna, tylko Ty.
                I jesli działalność w stowarzyszeniu przeszkadza w byciu dobrym rodzicem dla dziecka - to trzeba rzucić stowarzyszenie, nie dziecko.
                • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem co robić 21.12.13, 11:59
                  Banksia pyta mnie i Verdanę, skąd do cholery tyle jadu i wrogosci w waszych wypowiedziach...?

                  Odpowiem za siebie:) Sama nad tym myślę od kilku dni:)
                  Moje hipotezy:
                  1. bo sama zostałam tak zostawiona przez matkę,
                  2. bo się boję, że jestem jeszcze gorszą matką,
                  3. bo jestem przesiaknieta duchem przemocy i nienawiści,
                  4. bo zazdroszczę wolnego czasu,
                  5. bo nie lubie i drażnią mnie osoby mało emocjonalne i mało responsywne, może to forma ich odrzucenia?
                  6. wszystkie powyższe lub żadne z nich:)
                  Sama bym chciała wiedzieć:)
                  No to wiesiołych Świont, jak pisuje Molly:)))
              • mamapodziomka Re: Nie wiem co robić 22.12.13, 00:38
                Z cala pewnoscia powinnas nastawic sie na to, ze latwo nie bedzie. Po pierwsze, bo jak sama piszesz powinnas odbudowac wiez, ktora tak naprawde nigdy nie zafunkcjonowala. Po drugie 10 lat to juz jest taki wiek, ze wiele dzieci zaczyna byc krytycznym wobec rodzicow. Niezaleznie od tego kto je wychowywal i w jakich wartosciach, zaczynaja juz naprawde duzo widziec, porownywac i rozumiec. W tej sytuacji matka, ktora nigdy nie byla wazna, a potem zniknela i wlasciwie nigdy nie byla potrzebna musi wypasc fatalnie. Niezaleznie od tego co ustalaliscie i jaki mieliscie plan zycia.

                Z boku troche to wyglada tak, ze od poczatku poddalas sprawe rodzicielstwa, a teraz jestes zdziwiona, ze ci sie naprawde udalo wymigac i ze naprawde stalas sie niewazna i wlasciwie bez znaczenia. Na dodatek nie mozesz wiedziec, czy twoja corka cierpi z tego powodu i czy jest na ciebie zla, bo nie masz z nia relacji na tyle dobrych, zeby powiedziala ci cokolwiek waznego.

                Tyle, ze musialabys radykalnie zmienic swoje nastawienie. Bo naturalnie mozna pracowac, zwlaszcza z 10-latka, ale ten komfort pracy jest juz zazwyczaj zupelnie inny, kiedy dzieci sie rodza. Tez odwalalismy nadgodziny, etc. ale najczesciej jak dzieci juz pojda spac, albo zanim wstana, a nie wieczorem, ktory jest przeznaczony dla dzieci i kropka. Po prostu zalezy od tego co lub kto jest najwazniejszy.
              • koronka2012 Re: Nie wiem co robić 22.12.13, 15:46
                enari napisała:

                > Nie przesadzacie trochę z tym pokrzywdzeniem i krzykiem rozpaczy? Skąd dziecko
                > ma wiedzeć, jaką rolę mają spełniać każde z osób, co powinna od kogo otrzymać?
                > Czy jeśli u nas są trochę inaczej porozkałdane role, to już ma być dla niej dra
                > mat? Zwłaszcza, że w tym układzie tkwi od samego początku?

                Nie, nie przesadzamy, tu rządzi biologia - i trochę też konwencja. Twoja córka widzi i obserwuje - w otoczeniu, w innych rodzinach, czy chocby w TV - jak być powinno. I porównuje to z waszym światkiem. Ona ci tego nie powie, to jeszcze nie jest wiek, kiedy potrafi się to ubrać w słowa. Do tego to jest najbardziej intymna sfera - o której ciężko mówić nawet dorosłym - sfera zawiedzionych uczuć i nadziei.

                Poczytaj różne wątki - u podstaw problemów wielu osób najczęściej stoją relacje rodzinne i deficyty uczuć/uwagi ze strony rodziców. Przekłada się to potem na złe wybory życiowe, na błędne decyzje - wreszcie na niemożność okazania uczuć własnym dzieciom. Tego pokrzywdzenia nie widać na pierwszy rzut oka, ono wychodzi dopiero w bardzo szczegółowych analizach przyczynowo-skutkowych.

                Co do reszty - oboje pracujecie hobbystycznie, no sorry - ale żeby ludzie koło 50 nie byli w stanie utrzymać się samodzielnie to szczyt żenady.

                żadna satysfakcja z pracy nie zniweluje tego, że oboje jesteście poniekąd nieodpowiedzialni. Mieszkacie u teściowej od 10 lat i nie widzicie powodu żeby dokładać się do remontu? Pozwalacie żeby prawie 80-letnia kobieta "organizowała" na to środki? jak dla mnie to chore, te remonty powinniście sami finansować, a nie zrzucać to na babcię. Sorry - jak nie ma dość kasy, to trzeba zejść na ziemię - ktoś MUSI zarabiać na utrzymanie, nawet jeśli miałby zmienić pracę na mniej satysfakcjonującą.
                • bazia8 Re: Nie wiem co robić 22.12.13, 16:11
                  nie będę komentować postawy autorki wątku, bo właściwie wszystko już zostało powiedziane. Autorka założyła, że nie będzie spełniała się w roli matki, a teraz rozpaczliwie usiłuje wrócić do układu, który długo funkcjonował sprawnie, a teraz coś się w nim zacięło i zgrzyta. Dla mnie ten wątek to sygnał alarmowy, żeby popracować nad własnymi relacjami z moją rodziną.
                  Wesołych Świąt!
                • danaide Re: Nie wiem co robić 22.12.13, 20:26
                  Ja pójdę dalej - bez TV/otoczenia itp. - jest coś takiego jak archetyp matki gdzieś głęboko w nas wdrukowany. Więcej nie będę się wymądrzać, bo popłynę.

                  Co do reszty, dorosłych ludzi "żyjących na koszt" - nie wypowiadam się, osobiście uważam, że osobniki na których się pasożytuje z pewnych względów na stan ten pozwalają i stan ten bardziej lub mniej świadomie podtrzymują. Też obrywałam na forum za takie a nie inne podejście do sfery materialnej, co jednak nie wzięło się z niczego. Natomiast zasłanianie się stowarzyszeniem - cóż, nie ma ludzi niezastąpionych. Są tylko tacy, którzy zastąpić się na dadzą, bo nie ufają innym, nie potrafią poprosić o pomoc, wybierz co chcesz. Rozumiem, że coś może zależeć od Waszych osobistych przymiotów, kwalifikacji, zaangażowania - ale... ten czas, czas jaki masz dla swojego dziecka się nie wróci. Pomyśl o tym.
    • pibelle Re: Nie wiem co robić 27.12.13, 06:54
      Naprawdę wierzycie, że 50 letniej kobicie da się wytłumaczyć tak, żeby wprowadziła w czyn na czym polega rola matki?
      Jeżeli Enari istnieje, to przecież na kilometr widać, że funkcjonuje w jakimś własnym świecie wyobrażeń o rzeczywistości. Każdym kolejnym wpisem potwierdza, że oraz jak odrzuca swoją córkę i kompletnie nie rozumie potrzeb dziecka oraz odpowiedzialności matki. Nie rodzica, ale konkretnie rodzica matki, bo rodzic ojciec ma inne zadania, ten zresztą od biedy sobie z nimi radzi.
      Nie da się zastąpić matki babcią czy kim tam bez żadnych konsekwencji dla dziecka. Ale ona sobie w ogóle z tego nie zdaje sprawy, że dziecko konkretnej, namacalnej, kochającej matki spełniającej jego potrzeby zwyczajnie organicznie i fizjologicznie potrzebuje do normalnego rozwoju emocjonalnego.
      Przecież dzieci, które straciły swoje mamy choćby przy urodzeniu, nawet jeśli są wychowywane przez najbardziej fantastyczne rodziny wielopokoleniowe, zawsze do tych swoich mam tęsknią, bez wyjątku. Do ojców oczywiście też. Tak jesteśmy skonstruowani, że potrzebujemy oboje rodziców, każdego trochę w innej roli, ale dwojga.
      • ada16 Re: Nie wiem co robić 27.12.13, 14:10
        Enari, czy do zamążpójścia mieszkałaś u swoich rodziców?
        Nigdy nie byłaś odpowiedzialna sama za siebie, najpierw mieszkałąś u matki , później u teściowej?
        Dwoje ludzi 50 letnich nigdy nie mieszkało bez rodziców, do tej pory jesteście "dziećmi".
        Mieszkacie u 80 letniej kobiety, zużywacie jej dom ( meble,sprzety AGD) i nie poczuwacie się do finansowania remontu?
        Jaki remont chce robić tesciowa, któego nie potrzebujecie?Chce remontować , to , co nie jest zużyte, brudne? W domu jest zawsze co robić , a nie tylko eksploatować.
        Czy ty wiesz jakie są rzeczywiste koszty utrzymania domu i waszej rodziny?

        Poza tym Ty jesteś starą matką , urodzennie dziecka w wieku 40 lat jest póżną decyzją , a dziecko wychowuje 80 latka, to jest ponad jej siły - to biedne dziecko nie ma nikogo , z kim nie dzieliłaby przepaść pokoleniowa.
        A ten chłop to nic nie robi?W sensie prac wokól domowych, ogródek tez babcia uprawia? - to też już chyba ponad jej siły.
        Niejedna 80latka rezyduje przy dzieciach obsługiwana w całości , a ta babcia prowadzi dom 4 osobowej rodziny.
        Kosmos jakiś.

        • igge Re: Nie wiem co robić 27.12.13, 14:46
          Enari, a jak wyglądały u Was w końcu te święta?
          • enari Re: Nie wiem co robić 28.12.13, 23:09
            igge napisał:

            > Enari, a jak wyglądały u Was w końcu te święta?

            Dziwnie. Na pewno nie tak, jak bym sobie tego życzyła, ale postanowiłam się nie przejmować i robić swoje. Posłuchałam Waszych rad i postanowiłam spędzić je z córką i mężem. I z konieczności również z teściową. Mama nie przyjęła zaproszenia i ją rozumiem, a teraz nawet się cieszę, że nie wpakowałam ją w to wszystko. Wigilię spędziła ze swoim bratem i jego rodziną, która mieszka kilka ulic dalej. W pierwszy dzień Świąt pojechaliśmy do niej z córką i mężem, którego przekonałam, że jego mama wcale tak nie potrzebuje naszej obecności w święta. Dał się przekonać po tym, co nam wywinęła w Wigilię. Córka trochę kręciła nosem - nie lubi jeździć do babci, nudzi się tam i chciała koniecznie jak najszybciej wracać, ale zostaliśmy do drugiego dnia świąt. Trudno mi z nią nawiązać kontakt. Ona chyba już sobie poukładała świat i nie bardzo jest w nim miejsce dla mnie. Zupełnie nie zauważam, żeby odczuwała z tego powodu jakiś dyskomfort psychiczny, wygląda na szczęśliwe dziecko, raczej moja obecność, moja ingerencja w jej życie ją denerwuje, ogania się od niej, stara unikać. W Wigilię chciałam, żebyśmy razem poczytały książki, które dostała pod choinkę, to powiedziała, że to nudziarstwo i włączyła sobie wideo. Nie chce się ze mną ani bawić, ani rozmawiać, unika jakby zniecierpliwiona moimi próbami. Widzę, że to będzie trudna droga. Czasem nawet mam wrażenie, że niemożliwa :(
            • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 28.12.13, 23:12
              Napisz co Wam wywinęła w Wigilię?
              • enari Re: Nie wiem co robić 28.12.13, 23:33
                zuzi.1 napisała:

                > Napisz co Wam wywinęła w Wigilię?

                Aaaa, nie chce mi się nawet o tym gadać :(
                Znowu strzeliła focha, bo nie zdążyliśmy na 17-tą przygotować jadalni. Więc nakryła do stołu w kuchni, usmażyła rybę, którą się zobowiązała przygotować (bo ja bym nie umiała), podała swój ulubiony deser i zarządziła w ten sposób wigilię. Ledwo zdążyłam odgrzać pierogi, które przywiozłam od mamy, o barszczyku i śledziach nie było już mowy. A po zjedzeniu kolacji, bo trudno tu mówić o wieczerzy, poszła spać. Spędziliśmy więc resztę wieczoru sami z mężem przy ajerkoniaku, który nam dała w prezencie (właściwie to mężowi dała). Córka, jak już wspomniałam, wolała towarzystwo wideo od naszego. Ale też mąż wreszcie zrozumiał, że ona wcale nie potrzebuje takiego przeżywania świąt, traktuje to raczej jako kłopot, więc dał się wyciągnąć do mojej mamy, gdzie było już zupełnie inaczej, zeszli się krewni i znajomi, mimo że mama mieszka sama, w domu było pełno.
            • igge Re: Nie wiem co robić 29.12.13, 13:48
              witaj enari
              trudna droga z córką, nie ma się co oszukiwać będzie bardzo trudna ale na spokojnie i konsekwentnie rób swoje, nie zniechęcaj się. Wydaje mi się, ż u twojej córki powoli zaczyna się okres nastoletni, ona tak zachowuje się trochę jak nastolatki zwykle traktują rodziców
              Może już za późno na wspólne czytanie książek na głos, może z tego wyrosła.
              My już z córką czytamy sobie tylko co celniejsze fragmenty, którymi chcemy się podzielić.
              Fajnie, że byliście razem u drugiej babci, fajnie, że mieliście czas z mężem na sączenie ajerkoniaku przy choince, nie przejmowałabym się wigilijnymi fochami teściowej (ona, mimo wszystkiego dobrego co o niej w tym wątku zostało napisane - jest niesympatyczną i jak dla mnie kontrolującą, apodyktyczną osobą, nie chciałabym z nią mieszkać).
              A jeśli chodzi o gry wideo córki, to nie demonizowałabym czasu, który na nie poświęca, nawet w święta warto odejść od stołu nie tylko na spacer ale na samotne pogranie w ulubioną grę też. Myślę, że można razem w jednym pokoju jakąś część czasu robić każdy to co lubi oddzielnie, na tej samej kanapie córka może grać, Ty czytać, mąż przeglądać gazetę, w tle mogą lecieć kolędy i każdy może czuć się dobrze i zaspokojony świątecznie (nie uważam, że to gorszy jakościowo czas rodzinny). Upierałabym się, że jesteś dla córki ważną osobą i ona Cię potrzebuje nawet jak tego nie okazuje.
      • enari Re: Nie wiem co robić 28.12.13, 23:23
        Znowu tyle pytań, które mnie powalają, bo czuję, że są napastliwe. Czuję, że chcecie mi znów udowodnić, że jestem jakaś nienormalna i do niczego. A myślę, że jest wielu ludzi myślących i żyjących podobnie jak ja.
        Tak, mieszkamy w domu teściowej. Ale wiele rodzin tak mieszka. Tu, gdzie jesteśmy prawie w każdym domu jest taki układ - dzieci mieszkają z rodzicami. Po to oni te domy budowali, żeby mieć dzieci na starość blisko koło siebie. I żeby dzieciom pomagać. Może inni bardziej wydzielili swoje strefy, mają osobne mieszkania w tych rodzinnych domach, ale to jest bardzo popularne. Oczywiście, że robimy w domu "cokolwiek". Do nas należy sprzątanie domu - teściowa sprząta wyłącznie swój pokój i swoją łazienkę. Czasem skusi się przetrzeć podłogę w przedpokoju. Przy cięższych robotach w ogrodzie mąż jej pomaga. Swoją drogą naprawdę nie musi uprawiać tam marchewki i okopywać róż. To jej wybór, inni mają trawniki i iglaki i jakoś to wystarcza. Podobnie jest z tymi remontami. Odmówiliśmy finansowania tych prac, które naszym zdaniem nie były koniecznością, tylko fanaberią, żeby pokazać przed sąsiadami, że też ma nowe okna czy piec c.o. Naszym zdaniem te stare były całkowicie wystarczające. Ale tu obowiązuje zasada rywalizacji sąsiedzkiej i każdy chce pokazać na co go stać. A nas nie stać na te wyścigi.
        Tak,większość czasu mieszkaliśmy z rodzicami. Choć były takie czasy, kiedy mieszkaliśmy samodzielnie. Ja spędziłam ponad rok na stypendium zagranicznym, mąż też jakiś czas był za granicą i musiał sam sobie tam radzić. Czy naprawdę ideałem jest mieszkanie oddzielnie. Całe wieki ludzie żyli w rodzinach wielopokoleniowych i tylko z korzyścią dla dzieci, dla rodziny. Dlaczego teraz tak się nie da?
        • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 28.12.13, 23:33
          To nie odbieraj ich tak osobiscie, tylko postaraj się na nie spojrzec jak na inny punkt widzenia, może zastanów się nad nimi sama. Mieszkanie w domu wielopokoleniowym to nic zdrożnego, pod warunkiem, że jako dorosłe osoby ustalicie swoje granice i będziecie ich przestrzegac oraz przestrzegac granic osób trzecich w tym domu mieszkających. A babci życzeń remontowych nie macie obowiązku spełniac, natomiast podstawowe i niezbędne remonty powinniscie robic.
          • ada16 Re: Nie wiem co robić 29.12.13, 01:30
            W rodzinie wielopokoleniowej przychodzi taki moment kiedy "władzę" przejmuje następne pokolenie . I następuje to zazwyczaj w momencie pojawienia sie dzieci , czy przejścia na emeryturę najstarszego pokolenia.
            U was, mimo ze tesciowa ma około 80tki , to ona nadal jest osobą najbardzizej decyzyjną . i to jest dziwne.
            I niekoniecznie wynika to z prawa własności domu , tylko ( w moim odczuciu) waszej zupełnie dziecięco-wygodnickiej postawy.
            Nie da sie zjeść ciastka i mieć ciastka,
            • verdana Re: Nie wiem co robić 29.12.13, 10:16
              Nie, to właśnie nie jest dziwne, jest normalne. Dlaczego we własnym domu miałyby decydować dzieci, bo się jest na emeryturze? Własny dom jest własnym domem, nawet gdy sie ma lat 80.
              • enari Re: Nie wiem co robić 29.12.13, 10:59
                Ale nie mam nic przeciwko temu, żeby teściowa decydowała w swoim domu o domu. Problemem jest jej brak szacunku do innych domowników, a konkretnie do mnie, kompletny brak tolerancji na zachowania inne niż przez nią wydumane.
                • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 29.12.13, 13:01
                  "Tak, mieszkamy w domu teściowej. Ale wiele rodzin tak mieszka. Tu, gdzie jesteśmy prawie w każdym domu jest taki układ - dzieci mieszkają z rodzicami. Po to oni te domy budowali, żeby mieć dzieci na starość blisko koło siebie. I żeby dzieciom pomagać.........

                  Tak,większość czasu mieszkaliśmy z rodzicami. Choć były takie czasy, kiedy mieszkaliśmy samodzielnie. Ja spędziłam ponad rok na stypendium zagranicznym, mąż też jakiś czas był za granicą i musiał sam sobie tam radzić. Czy naprawdę ideałem jest mieszkanie oddzielnie. Całe wieki ludzie żyli w rodzinach wielopokoleniowych i tylko z korzyścią dla dzieci, dla rodziny. Dlaczego teraz tak się nie da? "

                  Tak się teraz zastanawiam......oczywiście że się da-wychodzi że tak mieszkają znajomy, tak u was jest przyjęte i tak ci odpowiada. Dopóki masz korzyści wszystko jest dobrze.

                  Ale rozumiem też że ty też będziesz córce pomagać, będziesz wychowywać jej dzieci żeby ona mogła się realizować tam gdzie zamarzy, a może i jej mąż też karierę będzie robił i nie po 5-8 godzin dziennie a po 12-18. Będziesz obsługiwać jej męża i rodziny, latać na wywiadówki do wnucząt, zastępować im matkę etc....

                  Jesteś gotowa na taki układ?
                • zuzanna56 Re: Nie wiem co robić 30.12.13, 20:05
                  enari napisała:

                  > Ale nie mam nic przeciwko temu, żeby teściowa decydowała w swoim domu o domu. P
                  > roblemem jest jej brak szacunku do innych domowników, a konkretnie do mnie, kom
                  > pletny brak tolerancji na zachowania inne niż przez nią wydumane.

                  Ona po prostu czuje że to jej dom. Chce rządzić. Ma do tego prawo.
              • ada16 Re: Nie wiem co robić 29.12.13, 23:05
                Ale na pewno nie jest normalne, ż na barki babci złożono wychowanie 10latki i organizację życia domowego 50-latków.
        • igge Re: Nie wiem co robić 29.12.13, 14:02
          enari całe wieki ludzie mieszkali wielopokoleniowo etc, hmmm, na pewno da się tak mieszkać i mogą (z naciskiem, że miga a nie muszą) być z tego wielkie korzyści pozamaterialne dla dzieci . wnuków etc
          Ale, co sama chyba doświadczasz, z takiego mieszkania mogą i często wynikają wielkie problemy i trudności w relacjach między bliskimi skądinąd ludźmi, więc jakoś sensowwniej i łatwiej jest żyć samodzielnie, oddzielnie i tych problemow unikać.
          Moja koleżanka twierdzi, że miłość wzrasta wraz ze wzrostem odległości. Nie chciałabym mieszkać z teściową ani ze swoją mamą choć do tego może kiedyś dojdzie.
          Opiekowałam się swoją babcią u siebie w domu i były momenty wzruszające, relacje z wnukami piękne ale też więcej momentów trudnych, ciężkich, wyczerpujących nie tylko fizycznie. Wiem co to znaczy żyć wielopokoleniowo. A ty zdaje się nie wiesz co to znaczy mieszkać i żyć tylko ze swoim mężem i dzieckiem. Co kto lubi i co komu pasuje. Moim zdaniem złe strony takiego wielopokoleniowego ukladu przeważają bo np mamusie i babcie nie umieją wyjść z roli osób decydujących o każdym szczególe życia swoich dorosłych dzieci.
        • zuzanna56 Re: Nie wiem co robić 30.12.13, 20:03
          enari napisała:

          > Tak, mieszkamy w domu teściowej. Ale wiele rodzin tak mieszka. Tu, gdzie jesteś
          > my prawie w każdym domu jest taki układ - dzieci mieszkają z rodzicami


          W gronie mojej rodziny, znajomych, przyjaciół, sąsiadów - znam tylko 1 taką rodzinę. Mieszkają w wielkim domu odziedziczonym po dziadkach.
        • wielkanocnaniespodzianka Re: Nie wiem co robić 06.02.14, 10:26
          pasożytujesz. i ty i mąż pasożytujecie.
    • zuzanna56 Re: Nie wiem co robić 30.12.13, 17:58
      enari napisała:


      > nie s
      > pieszyło mi się z zakładaniem rodziny. W zasadzie w ogóle nie miałam takiego za
      > miaru, bo nie mam absolutnie instynktu matki-polki i kury domowej, największą s
      > atysfakcję daje mi praca zawodowa, podnoszenie swojej wiedzy, kwalifikacji, dzi
      > ałalność społeczna, hobbystyczna. Ale spotkałam na swojej drodze mężczyznę... To on namówił mnie na małżeństwo i dziecko. Moje obawy,
      > że nie dam sobie rady z domem, rodziną, uspokoił, tłumacząc, że we wszystkim t
      > ym pomoże mi jego matka, u której po ślubie zamieszkaliśmy.


      Wydaje mi się że od początku to do niczego dobrego nie prowadziło. Byłaś dojrzałą kobietą (35 lat) a bałaś się mieć dziecko. Zgodziłaś się na dziecko ponieważ mąż powiedział że jego matka wam pomoże czyli w sumie to dziecko wychowa. Gdy w wieku 40 lat urodziłaś dziecko, z ulgą odetchnęłaś, bo córką w dużym stopniu zajęła się teściowa. Co ty robiłaś? Pracowałaś 12 godzin dziennie? A mąż?
      • zuzanna56 Re: Nie wiem co robić 30.12.13, 20:12
        Enari, ja ci życzę aby się wam wszystko ułożyło.
        Ale boję się że jest z późno.
        Masz 50 lat, nie masz swojego miejsca na ziemi (nawet małego ale własnego mieszkania, urządzonego jak ty chcesz), nie masz dobrego kontaktu z córką...późno się przebudziłaś. Trzymaj się i walcz bo jest o co a raczej o kogo. Masz dziecko a ono ma matkę.
        Choć nie wiem czy przez twoje wybory (dla mnie szokujące nie móc wychować 1 dziecka - nie gromadkę- pracując, nawet intensywnie i mając męża, zdrowego, pracującego w normie, nie po 14 godzin dziennie) nie jest dużo za późno. Oby ci się udało, trzymaj się.
        • igge Re: Nie wiem co robić 01.01.14, 11:14
          enari ja też mam taka nadopiekuńczą matkującą dorosłemu synowi teściową, zresztą bardzo kochaną, która uwielbiam odwiedzać i lubię jej odwiedziny u nas. Jednak nie zgodziłam się i mój mąż też za żadne skarby razem zamieszkać na stałe. (choć jak będzie niedołężna chętnie oddam jej swoją sypialnię i będę troskliwie i z czułością opiekować się)
          Teściowa chciała rozbudować nasz dom i zamieszkać razem - generalnie ustępujemy we wszystkim bo jest typem managera i lubi rządzić ale tu jednak postawiliśmy granicę. (do mieszkania z nami jest kolejka chętnych :))))
          Musisz na coś się zdecydować albo traktujesz rolę matki jako podstawową albo oddajesz pole babci i ona sprawuje opiekę nad domem i córką. Jeśli to Wasz wspólny dom to nie dajesz sobie skakać po głowie tylko grzecznie asertywnie wychowujesz córkę po swojemu (co przy Twojej teściowej będzie arcytrudne bo ona też czerpie spore korzyści emocjonalne będąc tak ważna i decydującą i tak potrzebną osobą w waszej malutkiej rodzince. Tyle, że Wasza teściowa jest w tak podeszłym wieku, że i tak i tak zmuszeni będziecie przejąć jej wszystkie obowiązki niedługo.

          • enari Re: Nie wiem co robić 06.01.14, 22:42
            Dzięki za wszystkie dobre słowa i rady. I za to, że trzymacie za mnie kciuki. Chociaż wiele z poruszanych przez Was spraw nie jest moim problemem. Bo wcale nie potrzebuję przestawiać priorytetów w rodzinie, choćby dlatego, że do wielu spraw się nie nadaję, mam tego świadomość. Nie stanę się z dnia na dzień wzorowa matką i gospodynią. Nie rzucę pracy, nie zmuszę mojego męża do zmiany charakteru. To, czego mi przede wszystkim zabrakło, to szacunku u moich najblizszych. I o to głownie pytalam. Ale pokazałyści mi, że zeby na ten szacunek zasłużyc, musze o kilka spraw zadbac. Walczę. Jest trudno. Dzisiaj córka w złości mi powiedziała, że lepiej bylo, kiedy mieszkałam u babci. Bo postawilam jakies wymagania. Ale wiem, ze musze to wytrzymac. Widzę, ze nikt nie stawial jej granic, mnie to trudno zmieniac, wtedy jestem zla. Zaniedbalam wiele spraw, wielu juz nie odkrece, ale sprobuje tyle, ile sie da.
            • mruwa9 Re: Nie wiem co robić 06.01.14, 23:07
              na szacunek trzeba sobie zapracowac...
              Podjelas takie a nie inne decyzje, dotyczace twojego zycia i ponosisz ich konsekwencje.
              Jaka akcja, taka reakcja...
              • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 07.01.14, 15:31
                Nie wolno ci się zniechęcać po ostrych słów córki.
                Pomyśl że teraz jest ostatnia chwila o zapracowanie na dobre relacje i szacunek w rodziny.
                Za jakiś czas zabraknie twojej teściowej. Jeżeli córka nie zobaczy silnej matki na której można polegać i miłości w domu to nawet i nieletnia poszuka po za rodziny takiego obiektu a to i jego następstwa późnej bywają gorsze.
    • enari Re: Nie wiem co robić 30.01.14, 12:53
      Najlepszym dowodem na moją pozycję była poniedziałkowa sytuacja. Mąż wyjechał z córką na ferie. Zostałyśmy same z teściową. W tej sytuacji nie tylko przestała gotować, ale nawet robić zakupy. Po powrocie z pracy musiałam lecieć na drugi koniec wsi, do nocnego sklepu, żeby w ogóle mieć co jeść. JAkby mnie w ogóle nie było.
      • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 30.01.14, 12:59
        Najwyraźniej niczego nie zrozumiałaś.
        Dlaczego 80-letnia teściowa miałaby zdrowej dorosłej kobiecie robić zakupy i gotować?
        • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem co robić 30.01.14, 13:12
          Padłam:)))))))))))))) Przestała gotować?????????????? A śniadanie Ci zrobiła??????????????????
          Musisz jednak być trollem, możesz nawet być trollem z doktoratem:)))))))))))))
          • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 30.01.14, 13:16
            Tak, też sądzę że to troll.
        • gosia1023 Re: Nie wiem co robić 06.02.14, 19:21
          Kobieto ,jestes chora, masz problemy z komunikacja w rodzinie, osiemdziesiecioletnia kobieta powinna siedziec w cieplym fotelu i futrzanych kapciach i czekac na smaczny obiad ugotowany i podany z usmiechem przez ciebie ze sprawunkow zrobionych przez ciebiei /lub twojego meza. Co yt- male dziecko jestes ??? Nie umiesz zorganizowac zakupow, ugotowac posilku sama- czy wspoonie z teascioa?? A jak lecialas do nocnego sklepu, to kupilas jej chleb, czy cokolwiek innego , pomyslalas, ze ona chce odpoczac ??
      • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 30.01.14, 13:19
        Nie martw się, ja codziennie robię tego, bo wiem żeby zjeść to musie coś sobie kupić.

        A u was w domu to ani ryżu, ani makaronu, jajek, tłuszczu do smażenia......nić kompletnie niema....same puchy????
      • alinawk Re: Nie wiem co robić 30.01.14, 14:13
        No ale na co liczyłaś? Na wdzięczność że dałaś jej synowi potomka bo sam by se nie urodził?
        Tak dobrze to nie ma. Murzyn zrobił swoje i Murzyn musi odejść.
        Jesteś już zbędna. Dla niej jesteś obcą babą szwendającą jej się po chałupie. Zakupy i jedzenie robi tylko dla swojego synka i wnuczki. Pewnie jakbyś dostała zawału i leżała na podłodze nieprzytomna to jeszcze by cię przydeptała. Czyli typowa teściowa :P
        Najwyższy czas przejrzeć na oczy i przyjąć to do wiadomości. Nie rozumiem jakim cudem masz jeszcze złudzenia po tym jak wyrzuciła twoje rzeczy? A czemu nie pojechałaś z mężem i córką? Nie chcieli żebyś z nimi jechała?
        • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 31.01.14, 10:26
          No co Ty enari jest pracoholiczką i pracuje cały czas ;-) enari zachowujesz się jak mała dziewczynka, a jestes już "stara baba", czas się pozbierac i zacząc zachowywac się jak dorosła ;)
      • enari Re: Nie wiem co robić 31.01.14, 20:23
        Ok. Chciałam się Wam tak trochę wyżalić, bo po ostatnich postach odczułam ze strony niektórych troskę i życzliwość. Ale jednak nie. Nie wiem, chyba jednak w swoim otoczeniu znajduję więcej ludzi, dla których moje zachowanie nie jest aż tak dziwne i nie do zaakceptowania, a tutaj...
        Ok, nie będę Wam już zawracać głowy.
        • nolanna Re: Nie wiem co robić 31.01.14, 21:56
          enari, nie troski i życzliwości powinnaś tu szukać, bo tego się szuka u bliskich. Przyszłaś po radę i ją według mnie otrzymałaś, tylko nie była ona po twojej myśli.
          Nie jestem młoda, dużo widziałam i swoje przeżyłam, ale ty masz 50 lat i nie wiesz tak na prawdę, co z robić z własnym życiem.

          Co jest nie tak z twoim mężem - nie pracuje, więcej wydaje niż zarabia , czym wobec tego zajmuje się całymi dniami, dziecko przecież małe nie jest i opieki już nie potrzebuje.
          Jeśli zdecydowałaś na powrót przeprowadzić się do domu teściowej i nie widzisz niczego złego w takim układzie, jest on dla ciebie normalny, to dlaczego nie zachowujesz się tak jak u siebie.
          Czy będąc u siebie czekałabyś aż ktoś zrobi ci zakupy? Ugotuje ? ta teściowa ma 80 lat !
          dlaczego razem z mężem nie odetniecie się od niej - nawet w jednym domu, mozna zrobić dwa oddzielne mieszkania, gdzie każdy decyduje o sobie.
          ja mam wrażenie, że podjęłaś w swoim życiu jakieś decyzje, wszystko wskazuje że złe, a ty chcesz na siłę udowodnić , ze tak jest normalnie, dobrze dla każdego.
          I ty i mąz zachowujecie się jak dzieci, które zajmują się tylko tym co ich interesuje i nie chcą wziąć odpowiedzialności za własne życie. Żyjecie oboje tak jakbyście dalej byli wolni, stare dorosłe dzieci na utrzymaniu mamusi. I tylko tego dziecka szkoda
          • enari Re: Nie wiem co robić 01.02.14, 15:23
            nolanna napisała:

            > Przyszłaś po radę i ją według mnie otrzymałaś, tylko nie była ona po twojej myśli.

            Tak, mimo to staram się wziąć wasze rady do serca. Tylko nie wszystko mozna tak od razu wywrócić do góry nogami. Wiele rzeczy muszę powoli. Zwłaszcza że wiele rzeczy nie zależy tylko ode mnie. A inni niekoniecznie odczuwają potrzebę zmian.

            > Co jest nie tak z twoim mężem - nie pracuje, więcej wydaje niż zarabia , czym
            > wobec tego zajmuje się całymi dniami, dziecko przecież małe nie jest i opieki już
            > nie potrzebuje.

            Takiej opieki jak niemowlak nie, ale musi ją codziennie zawozić i przywozić ze szkoły, a bez samochodu zabiera to kilka godzin dziennie. Do tego odrabianie z córką lekcji, ćwiczenia, bo ona chodzi do szkoły muzycznej. Więc jednak czasu poświęca córce dużo. Do tego jest ekspertem w swojej dziedzinie, więc pisze artykuły, działa w stowarzyszeniu. Jest z tego niewielki grosz, ale trudno to nazwać zarabianiem. Wiem, że pod tym względem jest absolutnie niereformowalny. Jedno jedyne podejście do pracy na etacie skończyło się kompletną porażką i więcej tego powtórzyć nie ma zamiaru.
            Zmiany w domu też nie zależą ode mnie. To teściowa ze swoim synem zdecydowała o takim właśnie podziale domu, jak napisałam we wstępie, mnie taki układ odpowiadał, bo w swoim domu też obydwa pokolenia żyły wspólnie i nie było z tym problemów. Każdy miał swoją rolę i nie było na tym tle konfliktów. I dlatego jest dla mnie dziwne, że teściowa nie zrobiła zakupów i nie ugotowała obiadu, bo taką rolę sama sobie w tej rodzinie przydzieliła. A jeśli ma z tym problemy, to przecież można powiedzieć, ustalić inaczej. Ale ona woli skarzyć się dookoła, a nie ustalić tego z nami.

            > ja mam wrażenie, że podjęłaś w swoim życiu jakieś decyzje, wszystko wskazuje że
            > złe, a ty chcesz na siłę udowodnić , ze tak jest normalnie, dobrze dla każdego

            Nie, właśnie wiem, że jest źle, ale też wiem, że z powodu tamtych decyzji teraz trudno to wszystko nagle poodkręcać.

            > I ty i mąz zachowujecie się jak dzieci, które zajmują się tylko tym co ich interesuje
            > i nie chcą wziąć odpowiedzialności za własne życie.

            Na pewno nie wpisujemy się w jakieś ustalone tutaj ramy. I pewnie dlatego uważacie, że to wszystko zmyślenia, co bardzo mnie dziwi. Bo i po co miałabym to wymyślać? Nigdy nie spotkałyście takich rodzin? Ja, jak już wcześniej wspominałam, spotykam takie rozwiązania dość często, nawet w naszej rodzinie jest kilka takich domów, gdzie dzieci i rodzice żyją we wspólnym gospodarstwie. Tyle tylko, że im jakoś to się udaje robić w zgodzie. I mój problem tu tkwi, jak uzyskac zadowolenie z tego wszystkiego. Bo na razie to wszyscy się gryzą - i my i teściowa, wszyscy niezadowoleni w poczuciu dziejącej się im krzywdy.
            • nolanna Re: Nie wiem co robić 01.02.14, 16:07
              Spotkałam takie rodziny, które zyją wspólnie, wielopokoleniowo, moja siostra żyje tak z moją mama a wcześniej z rodzicami. Tylko że mama "odsunęła " się trochę na bok, zyje swoim zyciem, pomaga siostrze przy dziecku, jest po prostu w tym samym domu .
              Nie myślę, ze to historia wymyślona. Tylko , ze w odpowiednim czasie nie weszłaś w swoją rolę - osoby dorosłej, pełnoprawnego członka rodziny, z którym trzeba się liczyć, takiej "pani swojego domu ". To twoja rodzina Enari, i ty powinnaś podejmować tam decyzje, postawiłaś się za bardzo z boku.
              Jesli z męzem zdecydowaliście, ze tam będziesz mieszkac, ze będziecie żyli razem, to zastanówcie się też jak zmienić otoczenie, abyś miała swoje miejsce. I zrób to, co ustalicie - przemebluj, dokup coś, zmień, tak abyś czuła się jak u siebie.
              Nie obrażaj się, ale naprawdę, na waszym przykładzie bardzo widać jaką krzywdę sobie zrobiliście mieszkając z rodzicami. Nie poczuliście się odpowiedzialni za swoje zycie.
              Inni też tak mieszkają, ale tam trafiło na osoby bardziej pewne siebie, przebojowe, stanowcze, wiedzące czego chcą, dążące do samodzielności i do bycia dorosłym. A wam tego wszystkiego brakło. I dlatego twój list wywołał aż takie zdziwienie.
              Piszesz o swoim mężu, ludzie mają kilkoro dzieci, małych, pracują zawodowo i dają radę. Ja wychowywałam dwie córki sama, gdy odszedł mąż, nikt mi nie pomagał, a młodsza miała dwa lata. Zresztą, mniejsza z tym.
              Życzę ci byś sama dla siebie ustaliła sobie co jest w twoim zyciu ważne i trzymaj się tego kobieto i walcz o swoje. nie jesteś20 letnią młodą mężatką, która skarży się na teściowej nie wie co robić, ty już to powinnaś wiedzieć i to dawno.
              • enari Re: Nie wiem co robić 01.02.14, 16:37
                nolanna napisała:

                > Tylko , ze w odpowiednim czasie nie weszłaś w swoją rolę - osoby dorosłej,
                > pełnoprawnego członka rodziny, z którym trzeba się liczyć, takiej "pani swojego domu ".

                Nie wiem czy czytałaś początek mojej historii, ale pisałam tam, że nigdy nie czułam takiej potrzeby i zostałam niejako nakłoniona do stworzenia rodziny. Nakłoniona obietnicami, że nie będę musiała wchodzić w taką rolę. Być może to właśnie byla ta moja skrajna naiwność. Ale ja nie potrzebuję rządzić, być panią domu. Nawet tego nie potrafię. Byłoby mi dobrze w takim układzie jaki jest, gdyby tylko nie wiązało się to z pogardą okazywaną mi na każdym kroku. Przez teściową, przez otoczenie, w końcu przez tutejsze grono.

                > przemebluj, dokup coś, zmień, tak abyś czuła się jak u siebie.

                Ale ja naprawdę nie czuję takiej potrzeby. I czuję się u siebie mieszkając we wnętrzach urządzanych przez kogoś. Teraz, jak już pisałam, teściowa niejako wyeksmitowała nas z sypialni do pokoju, który dotąd był naszym gabinetem. I też się do tego przyzwyczaiłam, okazało się, że nie muszę mieć osobnej sypialni, wystarczy że mam wygodne miejsce do spania. Czasem przeszkadza mi, kiedy mąż w nocy długo siedzi przy komputerze i świeci się światło, ale i do tego potrafię przywyknąć.
                > Nie obrażaj się, ale naprawdę, na waszym przykładzie bardzo widać jaką krzywdę
                > sobie zrobiliście mieszkając z rodzicami.

                Nie obrażam się, naprawdę chętnie słucham Waszych rad, niektóre już wdrażam w czyn, jak choćby praca nad naszymi relacjami z córką. Jedynie jestem przytłoczona napaścią na mnie, jaką tutaj spotykam. Czy ja muszę aż tak wszystko w swoim życiu pozmieniać - odejść od męża, wyprowadzić się z domu - żeby być szczęścliwą? Ale czy wtedy naprawdę będę szczęśliwa?
                • anula36 Re: Nie wiem co robić 01.02.14, 16:40
                  Czy ja muszę aż tak wszystko w swoim ż
                  > yciu pozmieniać - odejść od męża, wyprowadzić się z domu - żeby być szczęścliwą
                  > ? Ale czy wtedy naprawdę będę szczęśliwa?

                  Na to pytanie tylko ty sama mozesz odpowiedziec.
                  Moze wystarczy przeczekac jeszcze 10-15 lat i problem pogardy tesciowej zniknie wraz z sama tesciowa.
                  • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 01.02.14, 16:52
                    Gdzie tam się wyprowadzać. Przecież lepiej jak się ma niewolników.
                    Na początek wystarczy nauczyć się sama się obsługiwać a nie czekać na innych.
                • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 01.02.14, 16:51
                  Ale czujesz potrzebę po pracy/wieczorem zjeść, rano założyć coś czystego i uprasowanego do pracy, mieć łóżko i upraną pościel????

                  Dorośli ludzie potrafią zadbać o własne potrzeby.

                  Czytałam temat od początku.
                  O ile zrozumiałam przed porodem mąż powiedział że teściowa się zajmie dzieckiem co nie jest równie że się zajmie dzieckiem, tobie i twoim mężem.
                  Może źle zrozumiałaś?
                  • enari Re: Nie wiem co robić 01.02.14, 18:17
                    Ale znowu nie róbcie ze mnie kogoś, kto nie potrafi nic w domu zrobić. W weekendy to ja gotuję obiady, sprzątam, piorę, prasuję. Kiedy teściowa wyjeżdżała, bywało że na kilka miesięcy - sama zajmowałam się domem, nawet mając już dziecko. Tylko że to oczywiście wszystko jest nie tak, jak sobie to teściowa wyobraża. Obiad nie taki, uprane nie tak, posprzątane nie tak i nie wtedy kiedy ona uważa za zasadne. Dlatego też wyznaczyła sobie rolę kogoś, kto dba o to na odpowiednim poziomie.
                    • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 01.02.14, 18:41
                      Schemat pisania tutaj twojego i mojego jest taki sam.
                      "Nie róbcie ze mnie niezdary, ja mogę, ja chce się zmienić-jak to zrobić."
                      Za chwile-"ale teściowa nie zrobiła to albo zrobiła tam to a naobiecała....gwiazdy na niebie."
                      Później-"dlaczego jesteście tak napastliwe i agresywne w stosunku do mnie."

                      Też zauważyłam że nie odpowiadasz na niektóre konkretnie pytania do ciebie, prawdopodobnie bo ci się nie chce albo nie zależy ci na rozwiązanie problemu a tylko na samego narzekanie.

                      No to jak możesz i gotujesz to się spytam jeszcze raz z uporem maniaka przedwczoraj jak musiałaś biegać do nocnego to co było u was w szafkach i w lodowce?

                      Żadnego jajka, ziemniaka, makaronu, sera....nic a nic że tak umierałaś z głodu na stojąco?

                      I tak wiem że się kręcimy w kółko i nic z tego nie przyjmiesz do siebie.

                      Kiedyś się pytałam że to że dla ciebie "pomóc" starszej kobiecie jest normalna oznacza że i ty będziesz się zajmować dzieckiem albo dziećmi swojej córki i będziesz usługiwać jej mężowi.
                      • nolanna Re: Nie wiem co robić 01.02.14, 19:31
                        Enari, ja przeczytałam dokładnie twój pierwszy wątek i brzmi on jednak nieco inaczej, niż to co teraz piszesz. Ale dobrze, nie odpowiadają ci te rady, bo teraz jest ci dobrze, masz łóżko, przyzwyczaiłaś się, do tego co jest.
                        To o co właściwie pytasz, bo naprawdę nie rozumiem.
                        Czyli problem dotyczył jedynie tego, jak rozwiązać sprawę świąt ? Tego, kto do kogo przyjedzie ?
                        A teraz już po świętach, wszystko jest dobrze i jedyną niedogodnością jest to , że teściowa narzeka? Czyli rady mają dotyczyć jak uciszyć i jak zmienić teściową, żeby jej się zaczęło podobać to, co ty robisz ?
                        Nie wiem dlaczego, ale utkwiło mi jakoś w głowie to co piszesz, ale teraz nie rozumiem cię wcale.
                        Czy mam rozumieć, ze oprócz gadania teściowej problemu nie ma ?
                    • danaide Re: Nie wiem co robić 02.02.14, 09:19
                      Wiesz enari, tak sobie pomyślałam, że może Ty nigdy nie omówiłaś kwestii podziału obowiązków z samą teściową. Machasz nam kontraktem przedślubnym - narzeczony obiecał tamto i siamto - i to ma nadal obowiązywać. To czyli co?

                      Ja rozumiem, że ludzie są różni. Kiedy przyjeżdżałam w odwiedziny do mojej niedoszłej teściowej i mogłam nic nie robić. Ona wolała sama i się w tym realizowała. Codziennie myta wanna, zmieniona nam pościel i wytarte podłogi i do tego obiad podstawiony pod nos, a w lodówce deser, ciasto czy cuś. Czy mnie to szokowało? Nie pamiętam, uznałam, że tak tu jest, zresztą jak próbowałam jakoś pomóc to kończyło się tym, że myję garnki nie tą stroną gąbki co trzeba i się niszczą - dałam spokój. Zszokowało to natomiast znajomych eksa - spytali czy my rzeczywiście czekamy na obiad siedząc przy stole ze sztućcami w garści i zgodnie odpowiedzieliśmy: Czekamy!

                      Okazało się jednak, że ten kij ma i inny koniec. Że eks jest przyzwyczajony, że obsługuje go matka, a skoro jej nie ma gdy jesteśmy sami to robię to ja. A ja byłam robotna i w okresie przeddzieciowym to dla rozrywki i taras mogłam umyć, ale gdy miałam dziecko przestałam wyrabiać normę i pojawiły się niesnaski, delikatnie rzecz ujmując.

                      Co do Ciebie. Narzeczony coś obiecał, bo znał swoją matkę. Matka wyrabiała normę, jak miała w zwyczaju. Ale może to co on obiecał i to czego ona się spodziewała to jednak nie to samo? Może, wzorem swojego pokolenia, ma całkowity brak umiejętności komunikacji swoich potrzeb? Więc salwuje się frustracją, ignorowaniem Ciebie i robieniem Ci na złość. A do tego, cóż, latka lecą i to co mogą obskoczyć 65-latki jest ponad jej siły?

                      Wydaje mi się, że czas abyś renegocjowała warunki - Ty z nią. Spokojnie, w rozmowie, każdy aspekt życia codziennego. Mąż ma wykonać Wasze ustalenia, jego ograniczenia znacie najlepiej. Jakieś obowiązki pewnie Ci dojdą, ale sytuacja może się nieco wyklaruje.
                    • mozambique Re: Nie wiem co robić 02.02.14, 17:15
                      mi się najbardziej podoba ten mąż co to jest organicznie niezdolny do normalnej pracy zarobkowej aby utrzymać choć siebie samego , kupic sobie nowe gacie , nie mowiac już o zonie i dziecku
                      co to ma chyba pod 50-tke i raz w zyciu próbował cos regularnie zarabiać ale zrezygnował bo jest niereformowalny

                      za to ma czas, ochote i na prace społeczną i samorozwój , zyje sobie z jakich dorywczych ochłapów i ma luzik

                      gdzie się tacy rodzą ? poza zapijaczoną patologią ?serio pytam
                      • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 02.02.14, 20:49
                        gdzie się tacy rodzą? to synkowie nadopiekuńczych i autorytarnych mamusiek, które nie potrafią odciąc pępowiny i wychowują synków na takie życiowe kaleki, co to niby zakładają rodziny, ale nacisk jest na słowo NIBY...taki mężczyzna ani nie poczuwa się do niczego, ani nie bierze na siebie odpowiedzialnosci za rodzinę i jej utrzymanie, tylko sobie zyje u boku kolejnej "mamy", a czesto u boku dwóch "mamusiek" ;) tak został "wychowany", stawiac się nie zamierza, jest jak pokorne cielę, które dwie matki ssie ;-)
                    • wielkanocnaniespodzianka Re: Nie wiem co robić 06.02.14, 10:46
                      enari napisała:
                      >Kiedy teściowa wyjeżdżała,
                      bywało że na kilka miesięcy - sama zajmowałam się domem, nawet mając już dziecko.

                      wowwww !!!!!!
                      • mruwa9 Re: Nie wiem co robić 06.02.14, 21:44
                        ano. Klekajcie narody!
                  • basiastel Re: Nie wiem co robić 01.02.14, 18:31
                    Trudno mi uwierzyć, że osoba, która ma chyba w miarę normalne relacje społeczne, nie chciała bliskości z własną córką. No i że babcia musiała zawalczyć o pokój dla dziecka.
                    Kiedy urodziła się moja córcia, z własnej inicjatywy przeznaczyłam dla niej mój ukochany pokój - cichy, słoneczny i przeniosłam się do innego.
                    • danaide Re: Nie wiem co robić 02.02.14, 09:02
                      Ja dałam córce słoneczny, a sobie wzięłam cichy=P A o pokój dziecko samo zawalczyło prosząc o swoje łóżko, więc dostało z przestrzenią dopasowaną do łóżka, z którego notabene nie korzysta.
                      • algavre.live Re: Nie wiem co robić 02.02.14, 13:27
                        Rodziny wielopokoleniowe to nawet dziś wcale nie taka znowu rzadkość, zwłaszcza w małych miasteczkach i na wsi. Takie wspóle zamieszkiwanie często prowadzi do konfliktów i wcale nie ma się czemu dziwić. Pani, do której należy dom chce się czuć, jak na swoich włościach i nie chce dopuscić nikogo innego, bo jeśli ma apodyktyczny charakter i nie jest osobą elastyczną w poglądach nie wypuści swego berła z ręki. Musi czymś karmić swój charakter i czuć siłę. Pani będącej w takim wieku się raczej nie zmieni, chyba, ze zdrowie podupadnie na tyle, że będzie zależna od synowej. Więc wychodzi na to, że jeśli chcesz, żebyś czułą się lepiej w domu teściowej, a w końcu i Twoim,a nie ma możliwości, żeby zamieszkać samemu, zacznij od siebie, bo to możesz. A zmiana jednej osoby wpływa i na drugą, a więc na całą relację. Postawienie granic, zdystansowanie się, odcięcie od wspólnej kuchni Twojej rodziny /męża i dziecka/. Gotuj Ty, tak, jak potrafisz /z pewnością robisz to dobrze/, jej powiedz, że teraz Ty przejmujesz pałeczkę, bo ona i tak dużo dla Was zrobiła i teraz Twoja kolei. Jeśli odmówi, Ty gotujesz dla męża i dziecka, teściowa dla siebie.
                        Podobnie z innymi sprawami - delikatnie, ale stanowczo. Co do córki, to nic straconego, jeszcze nadrobisz zaległości /przynajmniej ich część/, choć za 3 lata byłby większy problem. Bądż przy Niej, wspieraj, interesuj się. Razem z mężem. Bądżcie przede wszystkim dla siebie rodziną, babcię szanujcie, ale też stawiajcie granice. Co do tego, że kiedyś Twój stosunek do dzieci był inny - a mało to kobiet takich? Nie uważam, żeby to było coś zaburzonego. Poprostu nie wpisuje się w ogólnie przyjęte schematy i tyle. Ważne, że dostrzegasz problemy, chcesz podołać i coś zmienić na lepsze. Powodzenia:)
                        • enari Re: Nie wiem co robić 04.02.14, 11:51
                          To wszystko wymknęło się z moich rąk, być może przez moją naiwnośc i brak wyobraźni. Poddałam się pewnym stereotypom i schematom. Że trzeba wyjśc za mąż, założyć rodzinę. Naciski rodziny, środowiska. Powinnam była tak jak moja szefowa, prowadzić życie singla, nie pakować się w te wszystkie obowiązki i kłopoty. A teraz, kiedy już to się stało, pogubiłam się.
                          A z drugiej strony czy zauważyłyście, że wy też mnie wciskacie w pewne schematy? Że powinnam się usamodzielnic, oddzielić od teściowej, gotować i sprzxątać jak nakazują pewne schematy? Żyć wg schematów?
                          • enari I jeszcze tak ogólnie 04.02.14, 11:57
                            To nie jest tak, że ja nie chcę odpowiadać na zadawane mi pytania. Czasem czytam kolejne posty, jest tych pytań wiele, czasem ktoś już zdąży odpowiedzieć na nie, czasem zgubię wątek w natłoku innych pytań.
                            A rady? Słucham. Ale nie wszystko da się tak łatwo i od razu zastosować. I z moich powodów i zewnętrzbnych. Ale wdzieczna jestem za każdy głos, również ten krytyczny. Daje do myślenia. I po to, żeby coś zmienić i po to, żeby wiedzieć jak myślą inni.
                          • algavre.live Re: Nie wiem co robić 04.02.14, 22:35
                            Każdy ma jakieś powody do takich a nie innych decyzji, które podejmuje w danym momencie na podstawie danych, które sobie zebrał na tamten moment. Skąd mogłaś przewidzieć, jak się to ułoży dalej? Przecież mogłoby tak być, że nie musiałabyś wcale zakładać takiego wątku. Ale skoro jednak stało się inaczej, i zrozumiałam, że chcesz naprawić jakoś relację z teściową a przede wszystkim z córką, to taką radę Ci dałam, jw. Rozumiem, że możesz czuć się żle i "nie na miejscu" tworząc rodzinę i będąc matką, ale bycie dorosłym człowiekiem zobowiązuje :) Nawet, jeśli Ci się nie podoba to i to, to wg. mnie za póżno na takie dywagacje, tylko trzeba podjąć odpowiedzialnosć za rodzinę. Wiele osób, nie robi to co chce, tylko to co powinna...
                          • algavre.live Re: Nie wiem co robić 04.02.14, 22:38
                            <Żyć wg schematów?>

                            A ja w takim razie Ty sobie wyobrażasz dalsze życie? Czego chciałabyś, abstrahując od tych schematów teraz?
                            • enari Re: Nie wiem co robić 05.02.14, 14:00
                              algavre.live napisała:

                              > A ja w takim razie Ty sobie wyobrażasz dalsze życie? Czego chciałabyś, abstrahu
                              > jąc od tych schematów teraz?

                              No właśnie, to dobre pytanie. Bo dostałam tutaj mnóstwo krytyki i mnóstwo rad, tylko to wszystko jest pomysł na zmiany o 180 stopni. Ale czy to jest najlepsze rozwiązanie, teraz nagle zacząć wszystko przewracać do góry nogami? Ok, nawet gdybym ja doszła do wniosku, że chce takich zmian, to dotyczyć one będą również innych, którym w takich układach jest dobrze i na pewno nie zechcą rewolucji.
                              Wiem, że nie ma wyjścia idealnego, sama przez lata starałam się dopasowywać do sytuacji, często kosztem swoich racji. Wydawało mi się, że znalazłam jakiś kompromis, w którym mi się żyło może nie dobrze i wygodnie, ale znośnie.
                              Napisałam w momencie, kiedy musiałam podjąć decyzję o powrocie do domu. Przekonałyście mnie, że powinnam to zrobić. Próbuję na nowo odnaleźć się w tej sytuacji, ale jest to trudne. Czy chcę odbudować więź z córką? Oczywiście że tak, ale widzę, że jest nastawiona przeciwko mnie i to nie tyle z powodu naszego rozstania, co z powodów, których się czepia też moja teściowa. Po prostu powtarza po niej jej zarzuty - że późno wracam do domu, że nie posprzątałam, że coś zrobiłam źle. Rośnie taka mała kopia gderliwej mojej teściowej. Ktoś napisał, że ona jest zraniona i odreagowuje, że trzeba z nią przeprowadzić rozmowę, przeprosić, wytłumaczyć. Ale jaką rozmowę przeprowadzać z dziesięciolatką? Przecież to jeszcze dziecko! Co jej tłumaczyć? Przecież ona żyje w swoim dziecięcym świecie, codzienności, szkoły, zabawy. Ona nawet nie chce rozmawiać. Kiedy próbuję czasem jej coś opowiedzieć, wytłumaczyć, przerywa zniecierpliwiona. I nie dlatego, że to ja, robi tak z każdym. Myślicie, że teściowa ma z nią więź przez rozmowy, tłumaczenie? Nie, ona po prostu spełnia jej kaprysy. Kiedy córka nie chce jeść ugotowanego przeze mnie obiadu, to słyszy: to nie jedz, zrobię ci kanapkę, a jutro ci zrobię twoje ulubione naleśniczki. I dlatego jest szczęśliwa, a nie dlatego, że zostały zaspokojone poważną rozmową jej życiowe dylematy :)
                              • verdana Re: Nie wiem co robić 05.02.14, 14:08
                                Cóż, Twoja córka jest kopią teściowej, bo tesciowa była jej matką. To naturalne, ze dzieci sa podobne do ludzi, którzy je wychowują. Oczekiwanie, ze córka, którą zaniedbywałaś, bedzie Cię lubiła, bo postanowiłaś nawiązać z nią lepszy kontakt jest wybacz- skrajnie naiwne. To zajmie lata, nie dni, ani tygodnie - o ile w ogóle się uda. Być moze nie. Być może córka nigdy nie zobaczy w Tobie matki. Na razie musisz zaakceptować, że córka ma do Ciebie żal - bo ma o co.
                                Oczywiście, ze rozmowa - jedna rozmowa - nic nie da. Da wiele rzomów i to nie na temat, ze teeraz będzie inaczej, tylko na tematy codzienne, bez moralizowania, bez wyjasniania. Więż to nie jest coś, co da sie ustalić. Najpierw nawiąż więź, na wyjasnianie bedzie czas, jak ona się pojawi - moze za pół roku, moze za trzy lata.
                                Twoja córka jest szczęśliwa, bo babcia o nią dba - Ty nie. Jesli chce się odzyskać uczucie córki, to sie jej nie krytykuje, tylko smazy te naleśniczki. Automatycznie. Tylko babcia smaży je dla wnuczki, a Ty dla obcego dziecka.
                                Nie sądzę, aby Ci się udało. Nie dlatego, ze córka nie chce - dlatego,że Ty nie chcesz.
                                • enari Re: Nie wiem co robić 05.02.14, 16:12
                                  verdana napisała:

                                  > Tylko babcia smaży je dla wnuczki, a Ty dla obcego dziecka.
                                  > Nie sądzę, aby Ci się udało. Nie dlatego, ze córka nie chce - dlatego,że Ty nie
                                  > chcesz.

                                  To chyba przesada.
                                  • verdana Re: Nie wiem co robić 05.02.14, 16:25
                                    Nie, żadna przesada - choćby sasiedni wątek tego dowodzi. Nie chce Ci sie dla córki nawet iść na kurs. Nie chce ci sie mieć żadnych dodatkowych problemów. Masz córkę i chcesz nawiązać z nia kontakt, bo przecież tak wypada. Ale nawet jej nie lubisz, nie znasz, nie jesteś gotowa nic dla niej szczególnego zrobić. Chcesz tylko mieć córkę, która kocha mamusię, no bo przecież tak jest społecznie przyjęte, ze jak się jest matką, to trzeba byc kochaną matką.
                                    Nawet nie wiesz, moim zdaniem, co oznacza kochać dziecko.
                              • algavre.live Re: Nie wiem co robić 05.02.14, 20:03
                                Wiesz, co? Do kochania nikogo się nie zmusi. Osobiście daleka jestem od tego, żeby szafować wyświechtaną na tym forum radą " Tobie potrzebna jest terapia". Ale ostatnie co mogę ze swojej strony w kwestii Twojego problemu poradzić jest właśnie ta rada. Porozmawiaj z jakimś psychologiem /najlepiej sprawdzonym oczywiście/, być może z dziecięcym. Coś z tym trzeba zrobić, bez wątpienia. A co miałaś na myśli, pisząc:

                                Ale czy to jest najlepsze
                                > rozwiązanie, teraz nagle zacząć wszystko przewracać do góry nogami?

                                • enari Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 12:25
                                  algavre.live napisała:

                                  > A co miałaś na myśli, pisząc:
                                  >
                                  > Ale czy to jest najlepsze
                                  > > rozwiązanie, teraz nagle zacząć wszystko przewracać do góry nogami?
                                  >
                                  Dajecie rady typu: wyprowadź się, zerwij kontakty, przemebluj mieszkanie itp. To jest przewracanie wszystkiego do góry nogami i o ile jeszcze ja mogłabym się na coś takiego porwać, to zmuszanie do tego całej rodziny, która zresztą nie widzi problemu, jest dla mnie niewykonalne.
                          • default Re: Nie wiem co robić 06.02.14, 12:08
                            enari napisała:
                            > A z drugiej strony czy zauważyłyście, że wy też mnie wciskacie w pewne schematy
                            > ? Że powinnam się usamodzielnic, oddzielić od teściowej, gotować i sprzxątać ja
                            > k nakazują pewne schematy? Żyć wg schematów?

                            To nie chodzi o schematy, bo z samego braku schematów (typu gotująca i sprzątająca mama) to jeszcze nic złego nie wynika.
                            Ty nie kochasz, nie lubisz nawet swojej córki i w tym problem.
                            Ja sama nie byłam specjalnie "schematyczną" mamą i tryb życia, jaki prowadziłam na pewno jakoś tam odbił się na córce, ale ja z córką - mimo wszystkich moich jazd i zawirowań - miałam więź, kochałam ją, a ona mnie i zawsze czułyśmy się bardzo mocno ze sobą związane. Pewnie dlatego wiele mi potrafiła wybaczyć - Twoja nie potrafi, bo jesteś dla niej praktycznie obcą osobą.
                            Ja Ci nie umiem nic poradzić w tej sytuacji, tym bardziej, że - podobnie jak Verdana - mam wrażenie, że wcale Ci na córce nie zależy, tylko na "schemacie" właśnie, schemacie p.t. "mama i córunia".
                      • basiastel Re: Nie wiem co robić 02.02.14, 22:11
                        danaide napisała:

                        więc dostało z przestrzenią dopasowaną do łóżka, z
                        > którego notabene nie korzysta.
                        >
                        Córcia też długo ze swojego łóżka nie korzystała - tak gdzieś do 12 lat lubiła się wciskać nam do łóżka, ale teraz lubi intymność, co nie przeszkadza jej składać mi codzienne wizyty z całym swoim majdanem w postaci psa i królika na wieczorne pogaduchy, bądź odrabianie lekcji.
            • rurek00 Re: Nie wiem co robić 03.02.14, 13:01
              Co wy zrobicie z mężem jak teściowa umrze? Przeprowadzicie się do twojej mamy? Kto wam będzie dom prowadził i zajmował się dzieckiem? Pytam całkiem poważnie.
              • enari Re: Nie wiem co robić 04.02.14, 11:44
                Przesada. Jak już wcześniej napisałam, radziliśmy sobie kiedy teściowa wyjeżdżała za granicę, nawet na kilka miesięcy.
                • rurek00 Re: Nie wiem co robić 04.02.14, 11:58
                  >> Zostałyśmy same z teściową. W tej sytuacji nie tylko przestała gotować, ale nawet robić zakupy. Po powrocie z pracy musiałam lecieć na drugi koniec wsi, do nocnego sklepu, żeby w ogóle mieć co jeść. <<

                  To czemu nie prowadzicie osobnego gospodarstwa domowego, tylko teściowa wam robi zakupy i gotuje? Czytałam wątek, ale zupełnie nie rozumiem dlaczego się zdecydowałaś na ślub i dziecko. Oczywiście to był twój wybór i miałaś swoje powody, pewnie nawet inne niż te co podałaś tutaj, bo to co napisałaś tutaj się kupy nie trzyma. Zupełnie ci to nie pasuje, a niestety nikt dziecka o zdanie nie pytał czy chcę być na tym świecie i tkwić w takim chorym układzie. No ale spoko, wg ciebie córka jest szczęśliwa.
                • nammkha Re: Nie wiem co robić 04.02.14, 13:09
                  Enari
                  Być może zbyt późno odkryłaś, że posiadanie dzieci, macierzyństwo to nie dla Ciebie. Być może gdybyś miała szansę podjąć inne decyzje zrobiłabyś to. Nikt tutaj na siłę nie namawia osób, które nie chcą mieć dzieci aby je miały, albo osób, które chcą mieszkać z teściową aby z nią nie mieszkały. Dlatego uważam, że nikt tutaj nie chce Cię wepchnąć w jakąś stereotypową rolę, w której się nie odnajdziesz.
                  Ale mleko zostało już rozlane i nie ma co nad nim płakać. A może trzeba, bo teraz dopiero uświadomiłaś sobie, że być może popełniłaś wielki błąd decydując się na to dziecko i być może żałujesz tego, być może nieświadomie jesteś zła na swoje dziecko, że w ogóle istnieje i dlatego na tak długo się od rodziny odsunęłaś wyjeżdżając do swoich rodziców. To wszystko piszę być może, bo tylko ty wiesz, które moje myśli są dla ciebie prawdziwe.
                  To co usiłują zrobić forumowicze to uświadomić ci w jakiej sytuacji jesteś, w jakiej sytuacji znajduje się twoja córka, nazywają rzeczy po imieniu, np. to, że zachowania Twojej teściowej są jakie są, bo być może nie akceptuje ona twojej osoby i twojego stylu bycia, że twoja córka może ci kiedyś zarzucić, że ją opuściłaś, że jej nie kochałaś. To wszystko co się dzieje lub być może wydarzy się w przyszłości jest konsekwencja twoich wyborów życiowych - tego aby jednak tą córkę urodzić, tego aby związać się z mężczyzną, który dziecka chciał, tego aby zamieszkać z teściową. To wszystko już się stało dlatego że ty się na to zdecydowałaś.
                  Teraz masz dwie możliwości, albo pójdziesz za swoim głosem wewnętrznym i przyznasz sama przed sobą, co czujesz i czego chcesz np. że tego dziecka nigdy nie chciałaś i że ci ogólnie przeszkadza (co wcale nie jest jednoznaczne z tym, ze jeszcze bardziej się od niej oddalisz) albo będziesz nadal żyła w półświadomości tego czego pragniesz i czego chcesz.
                  Nikt tutaj nie chce cię zmieniać, ale już pokazać Ci twoją sytuację jak wygląda obiektywnie w oczach innych ludzi już jak najbardziej.
                  I pamiętaj, że osoba dorosła bierze odpowiedzialność za swoje decyzje, nawet jeśli konsekwencje są nieprzyjemne. Czyli może trzeba trochę popłakać nad tym co się nie udało, jak miało być a nie jest, itp. a potem zatrzymać się na dzisiejszym dniu i zastanowić się kim jesteś teraz i czego chcesz od twojego świata, a czego ten świat chce od Ciebie.
                  Apropo Twojej córki. jej zachowania są jak najbardziej słuszne. Ona po prostu jest zraniona i dlatego jest dal ciebie nieprzyjemna i odsuwa Cię od siebie. To nie znaczy, że cię nie potrzebuje. Potrzebuje, abyś była mądrzejsza od niej, abyś była zawsze, nawet jak ona cię odrzuca.
                  Jeśli na prawdę chcesz się do niej zbliżyć, i jeśli żałujesz że wcześniej nie miałyście ze sobą kontaktu ( a wcale nie jestem przekonana o tym że tego chcesz) to porozmawiaj z nią i przeproś z swoje zachowanie, za to że ją opuściłaś, za to że się nią nie zajmowałaś. Obiecaj że będziesz z nią. Ale nie rób tego jeśli nie chcesz i nie potrafisz obietnic spełnić.
                  • basiastel Re: Nie wiem co robić 04.02.14, 20:16
                    Czytałam kiedyś książkę Eichelberga, Samsona i Jasińskiej "Dobra miłość", gdzie było stwierdzenie, które mocno podzielam: relacje z dzieckiem można naprawić, o ile weźmie się na siebie odpowiedzialność za sytuację i dziecko przeprosi, bo to my - dorośli ją stworzyliśmy.
                    Dorastająca córka bardzo potrzebuje matki, tylko nie wiem czy Enari chce nią być, czy tylko oczekuje, by ją szanowano i pozostawiono w spokoju.
                    • verdana Re: Nie wiem co robić 04.02.14, 21:14
                      Moja znajoma psycholog powiedziała kiedyś, że dziecko potrzebuje matki i ojca - ale niekoniecznie ojcem musi być facet, a matką kobieta - zamiana tych ról jest bez znaczenia.
                      Autorka, zarabiająca na życie mogła spokojnie byc tym ojcem - nieco mniej obecnym, ale istotnym. Ale i tego nie zrobiła. Moim zdaniem na odbudowanie więzi jest za późno, za późno, bo Autoce zalezy bardziej na więzi, niż na dziecku, a nie o to chodzi.
      • wielkanocnaniespodzianka Re: Nie wiem co robić 06.02.14, 10:34
        kobieto!!! zima, ślisko, a ty wymagasz, by 80-letnia staruszka robiła ci zakupy??
        na litość boską, ocknij się!
        przepraszam, ale ręce ci do tyłka przyrosły? staruszka ma gotować i zakupy robić sprawnej 50-letniej kobiecie, która U NIEJ MIESZKA???
        a może byłaś chora obłożnie i miałaś lekarski nakaz leżenia..? (ironia)
        a ty nie mogłaś ugotować??
        jasne, powiadasz, że dla ciebie być jest ważniejsze, niż mieć...
        no więc byłaś....
        w tej wypowiedzi podsumowałaś siebie sama.
        • basiastel Re: Nie wiem co robić 06.02.14, 11:43
          Ponadto, ta 80-letnia kobieta powinna kiedyś odpocząć. Ja już nie mogę się doczekać wyjazdu córki na ferie, uwielbiam też wakacje, bo choć lubię gotować, mam urlop od "karmienia" mojej żarłocznej córci.
    • wielkanocnaniespodzianka Re: Nie wiem co robić 05.02.14, 15:47
      wiesz, a ja mam wrażenie, że problemy zdrowotne Twojej mamy były tylko wygodnym pretekstem dla ciebie, by pozbyć się problemów codzienności typu zajmowanie się dzieckiem czy odpowiedzialne prowadzenie domu.
      piszę serio: uważam, iż mimo wieku jesteś zupełnie niedojrzała do prowadzenia domu i posiadania rodziny. własną wygodę postawiłaś ponad najbliższe ci osoby w dogodnym ci momencie.
      jesteś bardzo bierna. a brak chęci ze strony córki do bliższego kontaktu z tobą rozumiem - zupełnie nie widać z twej strony prawdziwego zaangażowania jako matki.
      • enari Re: Nie wiem co robić 05.02.14, 16:10
        wielkanocnaniespodzianka napisała:

        > wiesz, a ja mam wrażenie, że problemy zdrowotne Twojej mamy były tylko wygodnym
        > pretekstem dla ciebie, by pozbyć się problemów codzienności

        Tak mówić nie możesz. Uważasz, że wygodniej było mi opiekować się dwojgiem chorych ludzi, dojeżdżać dużo mniej wygodnie (od rodziców do pracy mam dalej i dojazd z przesiadką), po to żeby nie mieszkać z mężem i córką? Owszem, może i atmosfera u rodziców, pomimo zmartwień, była lepsza, bo mnie nikt nie obrażał na kazdym kroku, więcej, okazywaliśmy sobie wzajemnie miłość i akceptację. Ale to nie była ucieczka.
        • verdana Re: Nie wiem co robić 05.02.14, 16:27
          Tak, bo rodziców kochałaś, a córki najwyraźniej nie. Córki nawet nie lubisz.
        • krokodil123 Re: Nie wiem co robić 05.02.14, 16:37
          " bo mnie nikt nie obrażał na każdym kroku, "

          Enari, wcześniej nie pisałaś o tym że cie obrażają na każdym kroku.
          Jak to obrażanie cie wygląda?
          • enari Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 12:27
            krokodil123 napisała:

            > Enari, wcześniej nie pisałaś o tym że cie obrażają na każdym kroku.
            > Jak to obrażanie cie wygląda?

            Zrzędzenie na każdym kroku, że wszystko robię źle, że jestem niedorajda, flejtuch, zła matka, zła żona, zła gospodyni, że jestem nienormalna, jak to mawia teściowa 'mam coś z głową"... To nie jest obrażanie?
            • enari Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 12:29
              Często do tego dochodzą uwagi pod adresem mojej rodziny - że tak mnie wychowali rodzice, że widocznie taki przykład miałam w domu, bo rodzice tacy sami.
            • mruwa9 Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 18:18
              enari napisała:

              > krokodil123 napisała:
              >
              > > Enari, wcześniej nie pisałaś o tym że cie obrażają na każdym kroku.
              > > Jak to obrażanie cie wygląda?
              >
              > Zrzędzenie na każdym kroku, że wszystko robię źle, że jestem niedorajda, flejtu
              > ch, zła matka, zła żona, zła gospodyni, że jestem nienormalna, jak to mawia teś
              > ciowa 'mam coś z głową"... To nie jest obrażanie?


              to jest najwyrazniej szczera prawda.
        • wielkanocnaniespodzianka Re: Nie wiem co robić 05.02.14, 16:41
          wiesz, moja mama mieszka sama w mieście oddalonym o 80 km od miasta, w którym mieszkam ja. mama mieszka w ogromnym domu, w którym sama pali (ogrzewanie centralne). 2 lata temu zimą upadła na chodniku (poślizgnęłą się) i pasudnie połamała.
          w ogóle nie chciała słyszeć, aby na czas noszenia gipsu zamieszkać u mnie i mojego męża.
          więc po prostu spakowałam rzeczy swoje i synka i pojechałam do mamy (akurat nie pracowałam przez prawie 3 m-ce). synka (wtedy 5 -letniego) wzięłam ze sobą-mimo, że chodził do przedszkola, a mąż potrafiłby się nim zająć - nie wyobrażałam sobie, że mogę go nie widzieć przez kilkanaście dni.
          tak więc mieszkałam z mamą prawie 3 tyg: woziłam do lekarza, robiłam zakupy, sprzątałam, paliłam w piecu i odśnieżałam. synek był ze mną, mąż dojeżdżał na weekendy:)
          oczywiście, że łatwiej byłoby mi zajmować się mamą bez dziecka, ale przeszkadzała mi myśl, że nie mogłabym widzieć synka tak długo. po prostu tęskniłabym za nim.
          • anula36 Re: Nie wiem co robić 05.02.14, 22:54
            Z ciekawosci - a jakby synek byl uczniem szkolnym tez bys go wyrwala ze szkoly na 3 tygodnie?
            • wielkanocnaniespodzianka Re: Nie wiem co robić 06.02.14, 09:01
              z postu autorki nie wynika, ażeby wyjechała do in. miejscowości, tylko do domu matki, więc oczywistym jest, że to nieco in. sytuacja.
              • anula36 Re: Nie wiem co robić 06.02.14, 09:09
                cytuje z 1 postu:
                Jakiś czas temu byłam zmuszona wyprowadzić się do moich rodziców, ponieważ oboje byli bardzo chorzy, a dojazdy do nich były zbyt uciążliwe.

                Zakladajac ze autorka co wielokrotnie podkresla mieszka w malej miejscowosci, wiec raczej nie byla to ta sama miejscowosc. I co wtedy ? dowozic dziecko do szkoly codziennie? przeniesc do szkoly w miejscowosci zamieszkania rodzicow?
          • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 05.02.14, 23:01
            o to samo chciałam zapytac ;-) z takich synków potem wyrastają maminsynki własnie albo synkowie spowiadający się mamusi ze zbyt wielu spraw, więź z dzieckiem jest ważna, ale zbyt silna więź jest niezdrowa i nie sprzyja zdrowiu emocjonalnemu dziecka
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 09:35
      Nie czytałam całego długiego wątku, ale z tego co przecztałam wnika, że stuacja nie uległa zmianie a Pani nadal ma swój problem nie rozwiązany.
      Z tego jak Pani opisała swoją sytuację, dla mnie wnika problem z uznaniem swoich granic. To skutkuje, że nie czuje Pani swojej "mocy". W efekcie jest Pani w jakiejś mierze bezdomna. Mama już Pani nie potrzebuje i ma inne plan organizacjne. Teściowa zachowuje się podobnie, przemeblowując dom. Pani ani nikt w Pani sprawie nie protestuje, wobec takich zachowań. Pani i mąż nie podejmujecie decyzji o zmianie sytuacji.
      To co może wpływać na tę sytuację yo brak separacji po obu stronach : Pani i męża. Każde z Was ciągle pozostaje w orbicie swoich rodziców. Oczywiście są obiektywne powody, które Pani na pewno umie wymienić: potrzeba pomocy starym i chorym rodzicom, trudne warunki materialne, nieprzyjemna teściowa itp. Ale to mogą być racjonalizacje, służące temu aby na samodzielność się nie zdobywać. Tu widziałbym pracę nad sobą konieczną do wykonania i to po obu stronach. Pani i męża. Pani teraz nie może się przeciwstawić teściowej, która przemeblowała część mieszkania, która w ustaleniach należała do Państwa. Nikt się nie przeciwstawił. Oboje patrzycie na to bezwolnie żyjąc jakby obok układu małżeńskiego czy rodzinnego. Role się pozacierały. Nie wiadomo, kto jest głową rodziny: Teściowa? Mąż? Pani?
      Argunentem, że moja sugestia nie jest słuszna, nie może być argument, że na innych polach: zawodowym, społecznym radzi sobie Pani lepiej czy bardzo dobrze.
      Tak się czasem dzieje, to nic psychologicznie nienaturalnego. Po prostu można tak funkcjonować jeszcze długo. Ale jak Pani potrzebuje komfortu, to ten obszar trzeba wzmocnić.
      Wyprowadzić się, stanowczo przywrócić stan poprzedni w mieszkaniu teściowej . Pójść na terapię grupową..
      Bez działana, w roli biernej obserwatorki, będzie Pani tylko bezradnie przypatrywać się swojej sytuacji i czuć krzywdę wyrządzaną przez innych. I to może trwać jeszcze długo.
      Agnieszka Iwaszkiewicz

      • mruwa9 Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 10:39
        ladne podsumowanie i trafna ocena pani ekspert.
        Ale jakos nie widze realnych szans na zmiany i nagle wydoroslenie u osoby 50-letniej. Pdejrzewam raczej, ze ten uklad bedzie trwal tak dlugo, jak dlugo tesciowa bedzie zdolna pelnic role glowy rodziny. A potem okaze sie niepotrzebna, synowa w najlepszym razie bedzie okazywac jej jawnie niechec, w najgorszym- zrobi wszystko, zeby pozbyc sie jej z domu, jak zbednego przedmiotu.
        • anula36 Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 10:46
          wyjatkowo sie z toba nie zgodze mruwa - mysle ze synowa ani na nechec,ani pozbycie tesciowej sie nie porwie, za malo ma sily i energii, poza tym tesciowa moze sie przed tym jakos zabezpieczyc - no grozba pozbawiania spadku, bo domylam sie ze dom jej jej.
          Co do pbraku szansy na zmiany - tu sie zgadzam w 100%.
          • mruwa9 Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 10:57
            mozna babci tak obrzydzic zycie, ze sama sie wyniesie...ale fakt, enari ma za malo energii na takie akcje..jesli w wieku 50 lat uznaje za swoj wielki wyczyn zrobienie zakupow i zajecie sie wlasnym dzieckiem pod nieobecnosc tesciowej, to o czym tu mowic?
            • anula36 Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 10:59
              ale jak sie wyniesie to straca sponsora na ow dom.To by byl kiepski interes.
              • verdana Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 11:33
                Pani Ekspert miałaby 100% racji, gdyby nie fakt, ze w układ wkrecone jest dziecko. I że to dziecko powinno być brane przede wszystkim pod uwagę, jesli będzie sie chciało rekonstruować model rodziny. Bo może się okazać, ze odsunięcie się od teściowej sprawi, zę dziecko pozostanie kompletnie bez opieki.
                • enari Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 12:19
                  verdana napisała:
                  > Bo może się okazać, ze odsunięcie się
                  > od teściowej sprawi, zę dziecko pozostanie kompletnie bez opieki.

                  Jak możesz tak pisać? Przecież wielokrotnie pisałam, że teściowa nie sprawuje opieki nad córką non stop. Często całe tygodnie jest tylko z nami (wakacje, wyjazdy babci), a większość czasu poświęca jej mąż, a nie babcia.
            • danaide Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 17:27
              Żeby obrzydzić komuś życie trzeba mieć w sobie jakąś zdolność do obrzydliwości, a tego, podejrzewam, enari jest pozbawiona podobnie jak wielu pożytecznych acz ohydnych cech umożliwiających przetrwanie w tych pięknych okolicznościach przyrody. Gdyby to potrafiła, to dawno by już ustawiła teściową w jej własnym domu. A enari kładzie uszy po sobie.
      • enari Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 12:16
        Dziękuję za wypowiedź. Właściwie nie miałam zamiaru już się odzywać, bo rzeczywiście poziom ataków na mnie jest trudny do zaakceptowania. Zwłaszcza, że często nieznajomość szczegółów powoduje błędne oceny. Na przykład moje zdziwienie, że teściowa nie ugotowała obiadu czy nie zrobiła podstawowych zakupów nie wynika z okrucieństwa wobec niej, ale z tego, że zawsze tak było i to ona sama wyrywała się zawsze z gotowaniem. A zakupy nie dotyczyły targania kilometrami worków cukru czy ziemniaków, bo to robi zwykle mój mąż, ale kupno kilku bułek i plasterków wędliny w sklepie za płotem. Zresztą z pewnością tam była i dla siebie coś kupiła. A ja owszem, mogłam koło 21 zabierać się do gotowania obiadu, ale same chyba uznacie, że to sensu nie miało i lepiej było jednak polecieć do odległego sklepu po jakieś pieczywo.
        I wiele takich szczegółów byłoby do wyjaśnienia, wiem że powinnam na nie wszystkie odpowiedzieć, bo pytacie, ale ja nie jestem też w stanie ich wszystkich wyłapać.
        Być może z tego powodu taka ocena pojawia się właśnie tutaj, bo jakoś nikt z mojego otoczenia takich zastrzeżeń do mnie nie ma (oprócz oczywiście teściowej).
        Rzeczywiście podsumowanie p. Agnieszki jest trafne, natomiast zalecenie terapii grupowej z pewnością niewykonalne. Bo przecież to ja mam problem i ja jestem wszystkiemu winna, u nich wszystko ok. A w dodatku mogłoby to się wiązać z posądzeniem, że robię z nich ludzi chorych psychicznie, bo tak w takich środowiskach odbiera się jakiekolwiek kontakty z psychologami czy psychiatrami. Podobnie rzecz ma się z wszelkimi wyprowadzkami. Już na wstępie zaznaczyłam, że mąż uparcie twierdzi, że matki zostawić nie może. Zresztą ja myślę, że on tak bardzo przywiązany jest do swojego rodzinnego domu, tak bardzo się w nim zadomowił i poukładał w nim swoje życie, że nie widzi możliwości zamieszkania gdzie indziej. Próba rozmowy z nim na ten temat powoduje zawsze wybuch złości i oburzenia. Uważa, że szykany ze strony teściowej są przykre, ale nie na tyle, żeby podejmować tak drastyczne kroki wyprowadzania się z domu. Ja myślę, że gdybym na szali położyła: ja albo dom, wybrałby dom. Teściowa z kolei na pewno się stąd nie wyprowadzi, w końcu ten dom zbudowała własnoręcznie niemałymi wyrzeczeniami i uznaje go za swoje jedyne miejsce. Ostatnio już nawet na wakacje czy na święta nigdzie się stąd nie rusza, choć drugi syn wciąż ją zaprasza do siebie. Zawsze mówi, że tu ma swoje łóżko, fotel, telewizor i nic więcej nie potrzebuje.
        Więc chyba rzeczywiście pozostaje mi nadal zaciskać zęby i dostosowywać się do sytuacji, która jest. Przekonałyście mnie, że nie ma dobrego rozwiązania w mojej sytuacji.
        • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 13:05
          Enari,
          1. terapia grupowa - chyba Pani Agnieszce chodzi o terapię grupową z obcymi ludźmi, gdzie Ty byłabys jedną z osób. Chyba nie chodzi o terapię rodzinną.
          2. Ty chyba naprawde nie rozumiesz teściowej.... Przecież skoro ostatnio nie było Cię przeszło rok w domu, a Twoje rzeczy wywędrowały na strych, to znaczy, że wg niej zrobiłaś coś zlego/nie lubi Cię (łagodnie rzecz ujmując). W takiej sytuacji choćby kochala gotować i kochala zakupy, nie będzie tego robić dla Ciebie. Po co miałaby to robić??? Żeby Tobie zrobic przyjemność? A jakie Ty jej robisz przyjemności? Ty chyba nie rozumiesz, że ona dla wnuczki zrobi wszystko, nasmaży tych naleśniczków, ale to nie jest robota dla Ciebie przeznaczona. Wiesz, ostatnio coś moja tesciowa dla nas robiła do jedzenia, a ja pomyslałam, że może tylko zmienic jedna potrawe na inną. A mąż mnie pyta, czy ja wiem, że tamta potrawę wolą wnuczkowie, a wnuki to półbogowie, więc nasza pozycja negocjacyjna jest słabiuuuutka?;) To bylo w żartach, w dobrym układzie, ale tak faktycznie jest. Wnuczka, syn, potem dluuuugo nikt, a na końcu Ty, obecnie jako zawalidroga i abnegat nie chcacy nawet wyremontowac okien.
          3. Piszesz, że tesciowa sama budowała dom, wielkimi wyrzeczeniami. Nie daje Ci to do myslenia? A gdyby nie jej praca, gdzie Ty bys teraz mieszkala? Ciekawe, co bedzie po śmierci tesciowej (prognozowane dalsze trwanie życia ok. 6 lat podejrzewam, ale to tylko sucha statystyka), czy to bedzie dom Twojego męża, czy też odziedziczy razem z bratem? Czy jesli tam zamieszkacie, to dom popadnie w ruinę?
          4. Tak sobie tez pomyslałam, że miedzy Toba a moja mamą jest jeszcze wiecej analogii, nie będę już ich opisywac. W tym kontekście zastanawia mnie, czy Ty masz jakichs znajomych/koleżanki, które zapraszasz do domu? jak oni patrzą na to, na tak dluga wyprowadzkę z domu? Myślę, że presja społeczna odnośnie opieki nad dzieckiem jest w tym wypadku pozytywną kwestią, choć pewnie tak jak moja mama osoby Cie krytykujące byłyby "wrogo nastawione". Oj, troche chyba czuje te klimaty.
        • mruwa9 Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 18:16
          kobieto, ty ciagle, mimo 300 postow, nic nie rozumiesz.
          Pretensje tesciowej sa w pelni uzasadnione, bo na jej 80-letnich barkach spoczywa odpowiedzialnosc za caly dom oraz za opieke nad wnuczka, podczas, gdy ty i twoj maz, mimo piecdziesiatki na karku, zachowujecie sie jak para niedojrzalych szczeniakow, ktorzy sami z siebie nie odrobia lekcji ani nie umyja zebow, dopoki mama im nie kaze.
          Dorosli ludzie potrafia PLANOWAC. Jesli wiesz , ze wrocisz pozno z pracy, wczesniejsz planujesz, co dasz dziecku jesc. Proste i logiczne dla kazdego, kto intelektualnie i spolecznie jest dorosly.
          • saphire-2 Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 18:25
            Niepracujący mąż też może zaplanować zakupy i zrobić je a potem ugotować obiad
            • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 18:33
              to nie jest mąż a synek mamusi, a to wielka różnica ;) enari zacznij od wpłynięcia na zmiany zachowania męża, zacznij od niego wymagac gotowania obiadów oddzielnie dla Was, wtedy tesciowa będzie miała mniej do roboty, może ugotowac również dla niej, pytanie czy szanowna mamusia zdzierży taką sytuację, że jej syn tak się przemęcza ;) obawiam się, że może byc to b. trudne dla niej
              • mruwa9 Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 19:02
                tu juz za pozno na wszelkie zmiany. Ludzie po piecdziesiatce maja swoje nawyki zbyt mocno ugruntowane, zeby dopuscic rewolucyjne zmiany. Status quo bedzie obowiazywal do smierci tesciowej lub do momentu, w ktorym nie bedzie zdolna do samodzielnego zycia, a potem obudza sie z reka w nocniku, ze trzeba planowac i robic zakupy, ze samo sie nic nie ugotuje i nie wypierze, ze trzeba pamietac o terminowym placeniu rachunkow i zaplanowac na nie srodki w domowym budzecie i ze w ogole utrzymanie domu kosztuje.
                Tylko dziecka zal.
                • igge Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 19:36
                  a mi też oprócz dziecka żal też bardzo enari.
                  Enari, nie pozwól teściowej obrażać się i traktować z pogardą. Bądź uprzejma i spokojnie i stanowczo nie pozwalaj się tak traktować. Twojemu męzowi wygodniej pozwalać swojej matce na wszystko i on nie umie się swojej matce sprzeciwić ale jak nie możesz liczyć na niego to sama jasno postaw granice. Rozumiem,że dużo teściowej zawdzięczacie ale ona nie ma prawa tak cię traktować i jeszcze Twoja córka widzi i słyszy jak paskudnie jesteś traktowana i że się nie bronisz ani mąż Cię nie broni. Rozumiem, że nie chcesz drastycznych zmian i że do wszystkiego się przystosujesz ale do traktowania Ciebie jak drugiej kategorii człowieka nie przyzwyczajaj męża, siebie, córki i teściowej. Teściowa nie musi cię kochać ani lubić ale szanować Ciebie po prostu musi i już. Wymagaj dla siebie szacunku.
                  • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 22:00
                    Za co teściowa miałaby ją szanować?
                    • saphire-2 Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 22:43
                      Każdemu należy się szacunek.
    • zuzanna56 Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 21:21
      enari napisała:


      > później stosunek mojej teściowej diametralnie się zmi
      > enił. Zaczęła mieć do mnie pretensje, że nie spełniam jej wymogów co do sposobu
      > zajmowania się domem i dzieckiem. Pretensje zmieniły się w ustawiczne gderanie
      > , obmawianie mnie wobec znajomych, rodziny, nawet tej mojej najbliższej
      . Zauważ
      > yłam też, że prawdopodobnie nastawia córkę przeciwko mnie, bo czasem mała miała
      > takie odzywki, których sama by nie wymyśliła. Ja nie reaguję na te zaczepki, a
      > le sytuacja stała się drastyczna, żyjąc pod jednym dachem w zasadzie się do sie
      > bie nie odzywamy (oprócz jej napaści na mnie).


      Może już padło to pytanie. Dlaczego od 15 lat mieszkasz z kimś kto cię tak traktuje? Dlaczego pozwalasz na to teściowej? Czy mąż tego nie słyszy? Dlaczego mąż nie reaguje?
      Wiem że boisz się zmian w życiu...ale po co robisz to sobie?

      Teściowa w ogóle zamyka się w swoim pokoju i nie wy
      > chodzi przez cały czas mojego pobytu.
      • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 22:07
        Bo jej nie stać na wyprowadzkę, przecież ów mąż nie pracuje dochodowo i pracować nie zamierza.
        • saphire-2 Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 22:42
          Myślisz że enari znosi to wszystko bo nie stać ich na własny dom w wieku 50 lat, bo ona mało zarabia a mąż pracuje ale nie zarabia? To byłoby takie proste? Dlaczego właściwie ten 50 letni mężczyzna nie pracuje zarobkowo? Chodzi o to że są pasożytami liczącymi na to że teściowa zapisze im dom w spadku?
          • mruwa9 Re: Nie wiem co robić 09.02.14, 23:05
            a dlaczego ta 50-letnia kobieta uwaza za wyjatkowe osiagniecie wlasne zrobienie zakupow i obiadu pod nieobecnosc 80-letniej tesciowej?O sprawowaniu opieki nad wlasnym maloletnim dzieckiem nie mowiac?
            Oni oboje sa warci siebie. Takie zachowanie moze byc zrozumiale w przypadku nastolatkow, ktorym sie wpadlo, ale nie w przypadku dojrzalych rzekomo ludzi.
        • misseczka Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 00:14
          Jeśli już, to ICH nie stać, nie jej. To różnica.
          I nie wiem, czy doczytałaś, że maż Enari się na przeprowadzkę w żadnym razie nie zgadza?
          • triss_merigold6 Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 08:03
            Doczytalam, że się nie zgadza. Wygodna wymowka dla autorki, bo przeciez facet który nie pracuje i nie zarabia, nie ma absolutnie nic do gadania w kwestii wyboru lokalu. Sam nie utrzymalby nawet komórki na drewno.
            • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 10:59
              I dlatego trzyma się spódnicy mamusi tak kurczowo. Enari ma zapewne świadomosc, ze gdy się postawi i podejmie decyzję o wyprowadzce, będzie to zapewne oznaczało, że wyprowadza się sama z tego domu, bo zarówno mąz jak i córka nie pójdą za nią. Oboje są zniewoleni przez tesciową i wyniku wieloletnich zaniechań enari.
              • anula36 Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 11:13
                a z drugiej srrony wyprowdz sie czlowieku i utrzymuj chlopa - hobbiste;) Samemu bedac hobbista:)
                • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 11:29
                  decydując się na wyprowadzkę musiałaby byc gotowa równiez na rozwód, żeby go nie utrzymywac, niech utrzymuje i obsługuje go dalej matka, pat totalny
                  • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 11:36
                    w drugim wątku autorka pisze, że decyzje które podjęli to ich WSPÓLNY wybór z mężem i że chyba jedynym problemem jest podejscie tesciowej do niej, a na to może pomóc TYLKO umiejętne stawianie granic tesciowej, nawet bez wsparcia męża ;)
                    • danaide Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 15:06
                      Bez wsparcia źle to widzę. Jeśli mąż nie widzi problemu granic i nie ustawi matki to enari nic nie zdziała.

                      No, jak w porządnym poligamicznym związku, gdzie jest jeden chłop, na którego wszyscy chuchają i dwie baby, które muszą rywalizować o względy.
                      Jeszcze tylko zawieście czerwone latarnie... =)
                      • saphire-2 Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 16:07
                        danaide napisała:

                        > Bez wsparcia źle to widzę. Jeśli mąż nie widzi problemu granic i nie ustawi mat
                        > ki to enari nic nie zdziała.

                        Mąż raczej nie widzi problemu. Gdyby widział, to nie byłoby tej całej sytuacji.
                  • anula36 Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 11:37
                    a ja kto utrzyma? i dziecko?
              • saphire-2 Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 12:25
                zuzi.1 napisała:

                > I dlatego trzyma się spódnicy mamusi tak kurczowo. Enari ma zapewne świadomosc,
                > ze gdy się postawi i podejmie decyzję o wyprowadzce, będzie to zapewne oznacza
                > ło, że wyprowadza się sama z tego domu, bo zarówno mąz jak i córka nie pójdą za
                > nią. Oboje są zniewoleni przez tesciową i wyniku wieloletnich zaniechań enari.


                Smutne to.
            • misseczka Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 14:05
              triss_merigold6 napisała:

              > Doczytalam, że się nie zgadza. Wygodna wymowka dla autorki, bo przeciez facet k
              > tóry nie pracuje i nie zarabia, nie ma absolutnie nic do gadania w kwestii wybo
              > ru lokalu. Sam nie utrzymalby nawet komórki na drewno.


              Wybacz, ale zasady:" Ja mam kasę, ja tu rządzę" - nie uznaję za obowiązującej w związku dwojga ludzi, więc Twój punkt widzenia jest mi zupełnie obcy.

              Enari, kilkakrotnie pisałaś w tym wątku, że nie jesteś typem wojownika. Ja Cię akurat bardzo dobrze rozumiem, bo sama też nim nie jestem, i dobrze mi z tym. Tyle, że ja miałam szczęście spotkać i pokochać faceta, który jest tym wojownikiem; a Ty chyba niestety nie. A prawdą jest, że związek łatwiej i lepiej funkcjonuje, jeśli ktoś w związku nosi spodnie. U Was nikt nie nosił, toteż ochoczo założyła je teściowa, a Wy jej na to pozwoliliście, i to się teraz mści.
              Piszesz, że zmian nie lubisz, rozumiem, ja też je kiepsko znoszę, zwłaszcza jakieś bardzo duże. Ale przecież nie musisz od razu obracać swego (Waszego) życia o 180 stopni - zmień tyle, żeby móc funkcjonować w tym układzie bez poczucia, że nie masz swojego miejsca na ziemi. Dla mnie to fundamentalna sprawa, poczucie, że mam swoje miejsce, swój kawałek podłogi, na którym jestem u siebie, czuje się dobrze i komfortowo, nikt na mnie krzywo nie patrzy, nie rozlicza, nie ocenia.
              Jeśli wspólnie z mężem taką podjęliście decyzję, że mieszkacie w domu teściowej - to musisz wyegzekwować dla siebie szacunek w tym domu. Teściowa kochać Cie nie musi i zapewne nie masz co na to liczyć (wobec czego miej na uwadze, że na jej dobrą wolę w stosunku do siebie nie masz co liczyć i jeśli na przykład wracasz późno, to zakupy zrób wcześniej), ale bez szacunku traktować Cie nie ma prawa. Tym bardziej, że decyzja o Waszym tam zamieszkaniu była także jej decyzją w sytuacji, kiedy syn jest do niej tak bardzo przypępniony, z wzajemnością. Przecież ona też zapewne by mocno protestowała, gdybyście nagle postanowili się wyprowadzić.
              Teściowa musi przyjąć do wiadomości, że jesteś częścią tej rodziny i masz w niej swoje prawa, i te prawa respektować. Duże tu pole do popisu dla twego męża - uważam, że powinien Cię wspierać i zwyczajnie zażądać od matki, żeby jego żonę traktowała z szacunkiem. Tego właśnie oczekiwałabym od męża, z tego, co piszesz, to mądry człowiek, powinien te oczywistości zrozumieć. A przede wszystkim - zrozumieć Ciebie i twoje uczucia.
              Trzymaj się i walcz - małymi kroczkami, ale walcz. To Twoje jedyne życie, drugiego nie będzie, a metoda trwania i przeczekiwania doprowadzi Cię jedynie do rosnącej frustracji. Szkoda tego życia.
              • danaide Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 15:48

                > Trzymaj się i walcz - małymi kroczkami, ale walcz. To Twoje jedyne życie, drugi
                > ego nie będzie, a metoda trwania i przeczekiwania doprowadzi Cię jedynie do ros
                > nącej frustracji. Szkoda tego życia.

                Dokładnie. Jakoś tak spojrzałam na Twój pierwszy post. Łózka własnego nie masz, rzeczy na strychu, nawet matka Cię nie może odwiedzić. O jakim samochodzie mówimy w wątku obok, tu trzeba zacząć pracę od podstaw.

                Myślę, że boisz się zmian, bo czujesz - ja tak czuję - że nie da się przestawić dwóch-trzech elementów domina, tylko że jak ruszysz to pójdzieee... Tylko niestety zbudowałaś dom na piasku, więc czego nie zrobisz będzie się chwiało.

                Wiek nie ma znaczenia, tylko gotowość do zmian. Może jeszcze nie osiągnęłaś progu frustracji niezbędnego do podjęcia walki. Problemem może być, tak jak wskazywały dziewczyny, że sytuacja jest nieco patowa. Twój mąż musi stać z Tobą ramię w ramię. Bo inaczej możesz stracić jego, dziecko, dom. Ale możesz też zyskać siebie, jego, dziecko, dom. Scenariusze są naprawdę różne.
                • saphire-2 Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 16:05
                  danaide napisała:

                  Łózka własnego nie masz,
                  > rzeczy na strychu, nawet matka Cię nie może odwiedzić.

                  Strasznie to smutne.

                  > Twój mąż musi stać z Tobą ramię
                  > w ramię.

                  Mąż musi w końcu stanąć murem za żoną. Teściowa musi zacząć ją szanować. Kto im to powie że muszą? Enari jest bierna. Boi się zmian. Boi się że skoro nie ma jej rzeczy, bo są na strychu, nie ma jej łóżka to za chwilę nie będzie miała prawa zamieszkać w tym domu, gdzie zostanie córka i mąż.
                  • misseczka Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 16:33
                    Saphire, ale przecież Enari nie po to napisała swój pierwszy post, żeby wszyscy za nią powtórzyli: jesteś bierna, boisz się zmian - bo ona to wie. Napisała z prośba o radę. I niektórzy na forum, zamiast usilnie jej dowodzić, że już za późno na cokolwiek i nic się zmienić nie da - próbują jej doradzić, żeby ten swój lęk i niechęć przemogła i wykrzesała z siebie dość siły, bo to jedyna droga, żeby zmienić swoją sytuację. Bo zmienić się da. A kto ma to zrobić? Ano ona, wespół z mężem, któremu trzeba dobitnie uświadomić, że żonie w domu jego matki, który wskutek wspólnych ustaleń jest także jej domem (a w każdym razie być powinien), dzieje się krzywda, a cierpi na tym cała rodzina. I niech nie uprawia spychologii, niech nie mówi: jakoś to będzie, bo jakoś w tym wypadku oznacza - źle.
                    • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 16:51
                      Ale wracając do żródła tematu, gdyby ten mąż potrafił wesprzec własną żonę i wyznaczyc matce granice to nie byłby nieodpępowiony i tutaj znowu mamy pat, bo skoro enari mu się żaliła, że jest jej źle w tym układzie a on jej mówił, że nie warto nic zmieniac, bo tak strasznie źle to nie jest, to oznacza, że ta ich rozmowa to była jak rozmowa głuchego ze ślepym... i marne szanse, żeby było inaczej.
                    • saphire-2 Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 17:01
                      misseczka napisała:

                      > Saphire, ale przecież Enari nie po to napisała swój pierwszy post, żeby wszyscy
                      > za nią powtórzyli: jesteś bierna, boisz się zmian - bo ona to wie. Napisała z
                      > prośba o radę. I niektórzy na forum, zamiast usilnie jej dowodzić, że już za pó
                      > źno na cokolwiek i nic się zmienić nie da - próbują jej doradzić, żeby ten swój
                      > lęk i niechęć przemogła i wykrzesała z siebie dość siły, bo to jedyna droga, ż
                      > eby zmienić swoją sytuację. Bo zmienić się da. A kto ma to zrobić? Ano ona, wes
                      > pół z mężem, któremu trzeba dobitnie uświadomić, że żonie w domu jego matki, kt
                      > óry wskutek wspólnych ustaleń jest także jej domem (a w każdym razie być powini
                      > en), dzieje się krzywda, a cierpi na tym cała rodzina.


                      Ja to wszystko rozumiem. Masz rację. Kto ma to zrobić? Oczywiście że ona, nikt inny nie porozmawia z mężem a potem z teściową. Czy enari się odważy?
                      • verdana Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 17:55
                        Problem w tym, ze gdyby mężowi zależało na żonie, to nie pozwoliłby wyrzucić jej rzeczy na strych, rozmawiałby z córką, ze matka nie jest taka, jak przedstawia ją babcia. A gdyby żonie zależało na mężu i córce, to nie wyjeżdżałaby na czas nieokreślony pielęgnować rodziców.
                        przykro mi - mam wrazenie, zę przez ten rok nastąpił rozpad rodziny. Gdyby to facet wyjechał, niezbyt interesował sie dzieckiem, uznał, ze ma inne prriorytety , niż żona i dziecko - to chyba nie dostałby rad, ze po powrocie ma się postawić i sprawić, aby w domu go wszyscy szanowali. Tyklo, ze pokornie ma próbować odrobić straty - o iole da sie je odrobić.
                        • danaide Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 20:19
                          Seszele to nie były. Enari wyjechała na rok, bo choć oficjalnie miała chorobę w rodzinie, to podejrzewam, że pod tym jednak kryło się to wyszło po powrocie - że jest źle traktowana. Bo co było pierwsze: jajo czy kura? Jednak chore stosunki w tym domu.

                          A enari stoi murem za mężem. Ja też stałam. Ale jak w końcu ruszyłam temat chłopa na terapii to dwa miesiące potem byłam bez chłopa.
                          Do przemyślenia.
                          • verdana Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 20:39
                            Nie na rok - na tyle, na ile będzie potrzeba. To spora różnica.
                            • danaide Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 21:38
                              To znaczy?
                              Nie pamiętam na ile wyjechała, ale podejrzewam, że powodów było więcej.
                              Jakby co, ja jestem za enari.
                              • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 23:12
                                Ja nie lubię z góry opowiadać się za jakąkolwiek stroną poza swoją oczywiście, lubie też zmiany klimatów, więc po milionie postów zapodam taka tylko kwestię, może już zresztą wałkowaną.

                                Pani Agnieszka pisze, że Enari ma przywrócić stare rozdysponowanie pokoi.
                                1/ Ale jak w praktyce robi się cos takiego w nieswoim domu??? Co można przestawić w domu osoby, która nas nieznosi, a u której się mieszka??? Wg mnie w praktyce należy się ciezyć, że jeszcze tam mamy prawo wejść, choć nikt wg mnie normalny by się tam już nie pchał.
                                2. Nie znamy ilości pokoi w tym domu. Nie wiemy, czy córka Enari dostała swój drugi pokój i ma teraz np. bawialnie i sypialnię, czy może trzeci nawet, czy też dotychczas spała kątem u babci, a robiła lekcje w saloniku. Może są cztery pokoje - salon, babci, córki, rodziców. Myślę zresztą, że lepiej inwestowac w nowe pokolenia niż robić "gabinet" dla mało dochodowego stowarzyszenia.

                                Druga kwestia. W zasadzie, to czemu ta babcia taka straszna? Bo wiele osób to powtarza jak mantrę. Nie będę już pisała, co robi dobrego. Ale jej złe zachowania to:
                                1. obgadywanie do rodziny - w sumie ciężko tego zabronić, jest to też jakiś sposób na radzenie sobie ze złymi emocjami.
                                2. siedzi w pokoju i się nie odzywa - no i dobrze, można się czepiać by było o awantury. Chce to się nie odzywa.
                                3. Zrobiła jakąś "napaść" - raz na czas każdy zrobi awanturę.
                                4. Nastawia źle córkę - tez mało wiemy, co to w praktyce oznacza. Mówi nieprawdę czy prawdę? Co córka powtarza?

                                Coraz częściej wydaje mi się, że każdy ma to na co zasłużył/zapracował. Ktoś nie zajmuje się dziećmi - dzieci go nie kochają. Ktoś zakładał, że będzie miał coś za darmo, ale to się nie sprawdza, a mimo to trwa w tym uparcie - będzie przez osobę wykorzystywaną traktowany z coraz większą niechęcią.

                                W odniesieniu do samodzielności finansowej babci.... Ktoś napisał, że może niewystarczalna jest ona. Myślę, że 80 letnia osoba z emerytura i spora nieruchomością, raczej jest wystarczająca, bo ewentualna sprzedaż domu po cenie nawet poniżej rynkowej pozowliłaby jej na wynajem/dom opieki i spokoją egzystencję. Albo przekazanie domu drugiemu synowi za FAKTYCZNĄ opiekę.
                                Myślę, że może faktycznie teściowa nieznosi Enari i najchętniej by ją z domu wywaliła, ale jest w pewnego rodzaju klinczu emocjonalnym. Ciężko wywalić matkę ukochanej wnuczki - wg mnie tylko to ja powstrzymuje od "fora ze dwora".
                                • anula36 Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 23:19
                                  Ciężko wywalić matkę ukochanej wnuczki - wg mnie tylko to ja powstrzymuje od "fora ze dwora

                                  A tu bys sie mogla zdziwic, jakimi drogami biegna mysli niektorych ludzi,nie mowiie o tejkonkretnej babci, bo jejnie znam, ale nam osobiscie taka dla ktorej uklad babcia + syn + wnuczka jest ukladem optymalnym, a mamusia zlem koniecznym.
                                  • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem co robić 10.02.14, 23:29
                                    Tak nawet myślę, że tak babcia myśli, że bez Enari byłoby TERAZ może optymalnie. Przez rok bez Enari było pewnie "milej" w domu, bez ciężkiej atmosfery, a Enari powrotem to popsuła. Gdy sie wyprowadzała źle zrobiła z punktu widzenia rodziny może, ale wprowadzając się na nowo zburzyła spokój.
                                    To trochę, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Trudno sie wyprowadzić na długo z domu i oczekiwać, że nic się nie zmieni. To czasem się czuje u rodziców doroslych dzieci. W którymś momencie pokój "dziecka" zmienia przeznaczenie, "dziecko" już inny dom nazywa swoim, itp.
                                    • zuzi.1 Re: Nie wiem co robić 11.02.14, 08:00
                                      Na miejscu enari obejrzalabym film Plac Zbawiciela i na powaznie zastanowilabym sie gdzie bedzie mieszkac gdy tesciowa wypowie jej mieszkanie u siebie. a maz sie za Nia nie wstawi...enari pomysl o swoim bezpieczenstwie na powaznie bo raczej na meza bym w takiej sytuacji nie liczyla.
                                      • zuzanna56 Re: Nie wiem co robić 11.02.14, 08:30
                                        zuzi.1 napisała:

                                        > Na miejscu enari obejrzalabym film Plac Zbawiciela i na powaznie zastanowilabym
                                        > sie gdzie bedzie mieszkac gdy tesciowa wypowie jej mieszkanie u siebie. a maz
                                        > sie za Nia nie wstawi.


                                        Myślicie że do tego dojdzie? Przerażające :(
                                • zuzanna56 Re: Nie wiem co robić 11.02.14, 08:27
                                  paris-texas-warsaw napisała:


                                  > W zasadzie, to czemu ta babcia taka straszna?


                                  Ano właśnie, czemu? Wiecie, ja już jakiś czas temu pomyślałam że warto byłoby wysłuchać teściowej. Co ona by miała do powiedzenia?
                                • danaide Re: Nie wiem co robić 11.02.14, 10:50
                                  Ktoś napisał, że może niew
                                  > ystarczalna jest ona. Myślę, że 80 letnia osoba z emerytura i spora nieruchomoś
                                  > cią, raczej jest wystarczająca, bo ewentualna sprzedaż domu po cenie nawet poni
                                  > żej rynkowej pozowliłaby jej na wynajem/dom opieki i spokoją egzystencję.

                                  To ja napisałam, ale w kontekście - co Wy tak wyjeżdżacie z tą (nie)samowystarczalnością enari jako czymś co świadczy o jej wartości?! Są inne wartości, równie istotne. Ludzie zawsze byli niesamowystarczalni, dlatego tworzyły się rodziny, klany, plemiona itp. aż doszliśmy do państwa. Tu też mamy przykład rodziny, gdzie każdy z osobna może by dał sobie radę, może nie, ale nie o to chodzi tylko jak poukładać to puzzle.
                        • zuzanna56 Re: Nie wiem co robić 11.02.14, 08:23
                          verdana napisała:

                          > Problem w tym, ze gdyby mężowi zależało na żonie, to nie pozwoliłby wyrzucić je
                          > j rzeczy na strych, rozmawiałby z córką, ze matka nie jest taka, jak przedstawi
                          > a ją babcia. A gdyby żonie zależało na mężu i córce, to nie wyjeżdżałaby na cza
                          > s nieokreślony pielęgnować rodziców.

                          Dokładnie.
                          • danaide Re: Nie wiem co robić 11.02.14, 10:44
                            Dokładnie dokładnie. Jak pisałam, jest jakieś drugie dno tego wyjazdu, nawet jeśli enari tego nie dopuszcza.

                            Niestety, trzeba działać szybko. Czas nie działa na niczyją korzyść. W krajach muzułmańskich zdarza się, że małe dzieci, zabrane matce-cudzoziemce i odcięte od niej, rozpieszczane są tak długo jak się da, a potem gdy przeżywają bunt nastolatka odtrącane są przez dziadków jako niefajne - ojcowie najczęściej pozostają bierni, a więź z matką jest bezpowrotnie zerwana. Tragedia tych dzieci jest niewyobrażalna.

                            Tu może nie być tak źle, ale to enari musi sobie uzmysłowić gdzie leży problem i czy chce zmiany tej sytuacji. Jakie są za i przeciw i kogo ma swojej stronie.

                            Problem "złej" babci jest identyczny jak enari - to jest problem granic, których żadna nie nakreśliła. Obie weszły w buty podstawione zręcznie przez synka i tak w nich człapią. Obu jest niewygodnie, enari ma swój świat (praca), a w ostateczności ucieka do domu rodzinnego, babcia ma agresję/zrzędzenie/nastawianie córki i takie tam tudzież własny pokój, w którym może się zamknąć.

                            Dodatkowy problem to szacunek - tak, słyszałam już w życiu, że na szacunek sobie trzeba zasłużyć - jak usłyszę to jeszcze raz to będę to traktować jako sygnał do natychmiastowej ucieczki. Szacunek się należy, jest podstawą normalnych relacji, ale trzeba zacząć od siebie. Niestety, enari nie szanujesz samej siebie, więc i nie szanują Cię inni. Twoje dziecko pomiata Tobą (jak babcia), bo może chce żebyś wreszcie postawiła się im wszystkim. Ja mocno wierzę że Twoje dziecko Cię kocha i chce byś zaczęła się szanować, tak by i ono mogło uwierzyć w Ciebie i zacząć Cię szanować.
                            • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem co robić 11.02.14, 13:31
                              Przyszło mi do głowy, że Enarii i jej ponad roczny wyjazd do rodziców to jakaś analogia pomiędzy sytuacją, gdy facet znajduje sobie kochankę, po roku wraca, jest ogólnie obu stronom (trzem? czterem? stronom) niefajnie, ale się w tym trwa. Bo zdradzającego męża, który jednak przynosi pensję żona-bumenlant nie wystawia za drzwi;) I tak Enarii ciałem i umysłem poza domem, ale z pensją co miesiąc ma to swoje łóżko, może już nie na zapiecku ale w jakiejś komóreczce. Jej braku w łóżku też mąż przez rok jakoś specjalnie nie odczuł;) Stąd wg mnie oprócz klinczu emocjonalnego babci, sytuacja trwa. I potrwa do śmierci babci najprawdopodobniej.
                              • zuzanna56 Re: Nie wiem co robić 11.02.14, 14:30
                                Wydaje mi się że w czasie tego roku enari może nie mieszkała w domu ale spotykała się z córką i mężem, razem gdzieś wyjeżdżali.
    • alagas Re: Nie wiem co robić 11.02.14, 16:10
      Strasznie dużo dywagacji. Ale sytuację znamy tylko z jednej strony. Trzeba by wiedzieć co tak naprawdę ma do zarzucenia enari jej teściowa? Bo na razie tego jakoś jasno nie powiedziała. Same ogólniki: że jest złą matką, złą gospodynią. Ale to można powiedzieć zarówno flejtuchowi, który spędza dzień w łóżku nie bacząc na wrzeszczące i ufajdane dzieci, jak i doskonale zorganizowanej pani domu, której się ma do zarzucenia jedynie to, że nie podsuwa pod nos swojej pociesze najlepszych kąsków. Na nieszczęście enari sama sobie od czasu do czasu wystawia świadectwo, dziwiąc się sprawom dla większości oczywistym. Że może powinna zacząć prowadzić samodzielne gospodarstwo, więcej czasu poświęcić córce, rodzinie. Ale wiem, że tacy ludzie też istnieją, moja koleżanka kiedyś z niepokojem opowiadała, że jej matka ostatnio po ugotowaniu obiadu nie sprząta, tylko zasypia na kanapie. I podsumowanie: to ja mam sprzątać, przecież ja pracuję?! Zaznaczam - koleżanka czterdziestoletnia, ogarnięta, matka - emerytka pod siedemdziesiątkę.
      I co najciekawsze - wiele razy się spotkałam z tym, że w takich rodzinach dorastają całkiem mądrzy i ogarnięci ludzie, choć z mojego punktu widzenia wszystko szło w kierunku, że będą to kolejne sfrustrowane i powykrzywiane psychicznie pokolenia. Więc może nie martwmy się na zapas losem córki enari. A ona sama - no cóż, sama sobie nawarzyła piwa i teraz musi sama je wypić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka