anita334
13.01.10, 14:42
Moja dobra przyjaciółka zaszła w ciążę po roku starań{4 lata są po
ślubie}.Zaliczyła po drodze poronienie,ma 34 lata.Mąż młodszy,fakt
ale to chyba nie o to chodzi..Mój mial 20 lat kiedy urodziło się
pierwsze dziecko i naprawdę stanął na wysokości zadania we
wszystkich aspektach sprawy.No, ale nie o mnie.Otóż na początku
ciąży mężuś kumpeli stwierdził,iż nie przyjmuje do wiadomości ,że
moze urodzić się córeczka.Sądziłam,że to jakiś żart,jednak
kategorycznie stwierdził,iz to NIEMOŻLIWE..Kurczę,wredna jestem i
chciałam aby dziecko okazało się dziewczynką ze zwykłej ciekawości
na widok jego miny i ew.reakcji.Na usg pokazał się chłopaczek,czemu
ww.pan dał wyraz głośnym okrzykiem,coś w stylu Marcinkiewicza.No
dobra,ale po około tygodniu wpada do mnie znienacka {byłam w domu
sama} napiwkowany i stwierdza,że...ON SIĘ ROZWODZI, bo, ma dość
humorków żonki,wymagań co do niechlania z koleżkami,późnych
powrotów,nieprzechlewania kasy itp..Oboje pracują,wiem ze nieistotne
ale dziewczyna zarabia więcęj.Chłopina z gatunku :balanga,imprezy
integracyjne i chłopięce gierki komputerowe, ogólnie wielki
luzik.Kurczę był u mnie chwilkę,pewnie nie bardzo pamięta co
pierdzielił ale nie wiem czy jej o tym mówić?Wydaje mi się to
zbędne,bo niby co to da?