lola211
04.07.10, 15:58
Wlasnie wrocilam z kilkudniowego pobytu nad polskim morzem.Cudnie bylo, pogoda wymarzona, ludzi jeszcze w miare malo, cisza, spokoj, slonce, ksiazki i ja z cora.
Cale dnie na plazy.A wraz z nami -inni plazowicze.I wszystko byloby swietnie, gdyby nie przypadki kwalifikujace sie do odseparowania ich od kulturalnych, normalnych ludzi.
Pierwsza kategoria to palacze.Caly smierdzacy dym wraz z wiatrem, oczywistym nad Baltykiem, niesie sie w kierunku nosow plazowych sasiadów.To nic, ze facet ktory pali jest 15 m ode mnie- ja czuje ten smród.Wrr..Plaza to miejsce publiczne , kurde, i wypadaloby nie narazac innych na smrody.
Drugi cudny rodzaj plazowych troglodytow to mali osobnicy,dzieci znaczy sie.TU Konkretnie 3 chlopców, braci, wyposazonych w jakies cholernie glosne gwizdki, ktorych nie omieszkali czesto uzywac.Solo, w duecie i tercecie rowniez.Mamusia ofkors nie widziala potrzeby przerwania ich radosnej zabawy, bo i po - niech sie dzieciatka rozerwa.Najmlodszy z nich , gdy tylko przybyli na plaze, zostal bez zbednych ceregieli "odsikany" przez mamuske- zdjela mu kapielowki, podtrzymala siuraka by mogl swobodnie na oczach wszystkich oddac mocz w piasek.Pieknie.WC 50 m dalej.
Jeszcze pozostała rodzinka zza sasiedniego parawanu, prowadzaca luzne rozmowy koniecznie glosno- wszyscy wkolo musieli słyszec niewybredne zarty i przeklenstwa.Bawili sie setnie.W odroznieniu od tych, ktorzy przyszli na plaze nacieszyc sie słoncem, wypocząc, odstresowac sie.
Niech mi ktos jeszcze raz napisze, ze problem na plazy sa psy.Nie, tych sie praktycznie nie spotyka, a jesli juz sa, to o niebo lepiej wychowane niz niektorzy przedstawiciele ludzkiego gatunku.
Mimo wszystko- bylo swietnie.Polecam wypoczynek nad Bałtykiem w taka pogode, mimo ze woda zimna.