Dodaj do ulubionych

codzienny wątek w kolorze kawy

12.10.07, 18:20
to proponuję tutaj wpadać na kawkę-co wy na to ?
igge- napisz mi czy w świetlicy jest dodatkowy opiekun lub pedaogog
wspierający dla dzieci niepełnosprawnych?
i do wszystkich-czy jeszcze kogoś dziecko dojeźdza busem do szkoły?
a jak nie to czym dowozicie?

ja dziś po 2 kawach więc trzeciej nie wcisnę. może jutro wink
Obserwuj wątek
    • madziulec Re: codzienny wątek w kolorze kawy 12.10.07, 18:24
      Mi cos dzis przyszlo do glowy..
      Taka luzna mysl...
      Pisalyscie tu o szkolach czy przedszkolach integracyjnych.. One niby przeciez maja uczyc tolerancji, pokazania tym zdrowym dzieciom, ze istnieja te chore, te ktore w jakis sposob nie moga czegos zrobic tak jakby chcialy.
      Moje dziecko niby z zewnatrz jest ok, ale ostatnio maproblemy ze sluchem (coz, trzeci migdal daje sie we znaki i sluch jest stepialy po 30% na kazde ucho).
      W sasiedztwie jest takie dziecko, ktore chodzi do integracyjnego przedszkola, bedac calkowicie zdrowym..
      I co? Przedrzeznia to moje..
      Prawde mowiac to ja mam to gdzies, bo to nie jest wina tego dziecka tylko rodzicow, a jesli oni nie dorosli to jzu trudno, nie zmieni sie tego, ale ... co? znowu kopac sie z koniem????
        • madziulec Re: codzienny wątek w kolorze kawy 12.10.07, 19:22
          Na wyciecie migdala czekamy.. i czekamy... i czekamy.
          mamy juz 3 skierowania do szpitala w tym jedno z dopiskiem CITO i mozemy je sobie wsadzic. Zeby bylo smieszniej - dzownie do szpitala A - mowie, ze mam skierowanie i zabieg i tak dalej. Na co naprowadzaja mnie na wlasciwy tok myslenia. Tu u nich to skierowanie jest niewazne wink Musze miec skierowanie od lekarza POZ, przejsc przez przychodnie przyszpitalna, gdzie nas zakwalifikuja do zabiegu (wyciecie migdalow + drenaz uszu). I tak kazdy szpital.
          Mamy skierowanie tak naprawde do 3 szpitali, w tym.. 1 nie oprauje dzieci tak malych...

          Ot tak to wyglada.
          A z koniem rozpoczelam kopanie sie z rodzicami...
          • guderka Re: codzienny wątek w kolorze kawy 12.10.07, 22:30
            tak to jest z tymi skierowaniami. To ty sobie wyobraź sytuacje rok
            temu : Majka wepchneła papier do ucha. Nie mogłam wyjąć. Na drugi
            dzien o 13 M zrywa sie z roboty na godzine żeby z nią jechac do
            lekarza. Ja nie mogłam bo a) młodsza miała 7mcy, była na cycu i było
            cholernie zimno (29,10) a po drugie przychodnia laryngologiczna
            kawal drogi od nas, w dodatku z przesiadkami z dwójka dzieci w tym
            jednym źle chodzacym-odpada.
            Majka nie dała wyjąć papieru-więc skierowanie do przychodni do
            szpitala
            Ona sama nie pojedzie -ona ze mną. No to jedziem w 4 bo zaraz pora
            karmienia
            W szpitalu kolejka. Pytam czy moge pierwsza to dziad sie kłóci ze on
            tez inwalida
            Przychodzi lekarz-ja z małą przy cycu. Lekarz kaze nam wejsc

            Majka drze morde i nie daje sobie wyjąć
            Każą mi ją zabrac na górę na łózku i specjalny mikroskop.
            Trzymają ją 3 pielegniarki i ja i lekarz-drze morde nie daje wyjąć
            No to skierowanie na oddzaił-narkoza i zabieg

            po wybudzeniu chodze z nią po oddziale...dla dorosłych,
            onkologia...umierający ludzie, starsze panie w pieluchach lub bez.
            dla mnie to rybka dla niej koszmar
            Wypisują nas godz.20. zamykają brame szpitala. dzwonie na taxi..ma
            byc za 30 minut a na dworze 8stopni, dziecko po narkozie i źle
            chodzace. No to na plecy ją. I 15 biegu do domu

            To był dzien

            p.s. młodsza gdy M jechał z nia do pracy zamknąć biuro zesrała sie w
            aucie. I nie dała sie przebrac. wybrudziła mu garnitur i tapicerke
            to byl dzien..
      • madziulec W pracy ;)))) 12.10.07, 19:25
        Chcialabym Wam opowiedziec cos pozytywnego.
        A wiec pracowalam w roznych firmach. Poprzewz takie, gdzi enie bylo problemu z sokami, herbatkami, kawa itp, przez takie gdzie trzeba bylo miec nawet swoj .. kubek. Dobrze, ze nie papier toaletowy.

        W tej firmie, gdzie teraz pracuje herbat jest chyba ze 20 gatunkow, wrecz kazdy moze sobie wybrac, dotego mamy sok malinowy, mamy ekspes do kawy od razu z mlynkiem (ja kawy nie pije) i wode i gazowana i niegazowana...

        To mi sie podoba wink
    • basiunia2d Re: codzienny wątek w kolorze kawy 12.10.07, 19:24
      Julka ma w grupie jeszcze 4dzieci,jest wychowawczyni i nauczyciel
      wspomagający-stażysta,który moim zdaniem nie nadaje sie do pracy z takimi
      dziećmi.Pozatym nie mam zastrzeżeń do tej szkoły.
      Codziennie prowadzam samasadI to jeszcze pod górkęsad
      • beata.m Re: codzienny wątek w kolorze kawy 13.10.07, 11:53
        Mój syn też dojeżdża do i ze szkoły busemm, z tym, że rzecz dzieje się w Polsce smile.
        Teraz już niekoniecznie trzeba wyjeżdżać za granicę, żeby móc skorzystać z
        takiej opcji, ale potwierdzam, że jest ona bardzo wygodna smile. Rano go zabierają,
        po południu odwożą. W zależności od mojego planu, albo ja go wsadzam czy
        odbieram, albo opiekunka. W tym roku potrzebuję opiekunki tylko na 6 godzin w
        tygodniu, no i jak syn jest chory.
        Co do tematu wątku, to kawę wypiłam, teraz czas na inne przyjemności oraz
        "nieodpłatne prace na rzecz domu i rodziny".
        Pozdrawiam
        BeataM
        • anetuchap Re:migrena 14.10.07, 16:12
          Guderka,Ty też cierpisz na migreny??? Współczuję!!!
          Ja w poprzednie weekend, całą sobotę i niedzielę przeleżałam w ciemnym
          pokoju,wyjąc z bólu. Chodziłam(a raczej biegłam)tylko do łazienki,
          bo dodatkowym prezentem było rzyganko. Okropieństwo!!!
          Nikomu tego nie życzę.
          A co bierzesz jak zaczyna się atak?
          • guderka Re:migrena 14.10.07, 19:00
            ja JESZCZE nie rzygam. Moja mama za to doszła do takiego stanu że
            nie je a rzyga i chodzi jak opętana z bólu ;/
            babcia tez cierpiała na migreny

            mi zaczeły sie ok 4lat temu.-na czas ciązy przeszły. i odkąd
            przestałam karmic znowu.. na razie udaje mi się jechac na panadolu,
            nie chce organizmu przyzwyczajac. Moja mama to już ketonal a i on
            kiepsko juz działa.
            ja mam migreny zawsze przy okazji@ ;/

            a ty co bierzesz?
          • gruchotka Re:migrena 15.10.07, 16:22
            Ja miałam okropne migreny w okresie dojrzewania 12-17 lat, mając 12
            lat lekarz pediatra poleciła na migrenę wypicie kawy: na pół
            szklanki łyżeczka kawy, 2-4 wyciśnieęte plasterki cytryny, cukier.
            mi pomagało i nie musiałam w młodym wink wieku "łykać" tabletek
            przeciwbólowych.
            Migreny pojawiły się u mnie ostatnio, jako skutek uboczny stosowania
            tabletek na odchudzanie. Kawa z cytryną skutkuje, ale czasami mam
            taki atak, że muszę na raz łyknąc 4-6 tabletek Apap. Migreny
            mam, "schuść" nie mogę i musze rozważyć, czy dalej brać tabletki na
            odchudzanie, czy zapisać się na siłownię, co, chyba najbardziej by
            mi pomogło.
            Kawa z cytryną jest też dobra na "tupot białych mew" wink
            • guderka Re:migrena 15.10.07, 19:02
              gruchotko-rozumiem że kawa parzona a nie rozpuszczalna? tonący
              brzytwy się chwyta, spróbuję za miesiąc. U mnie migrena raz w
              miesiącu trwa 3 dni, moja mama miała tak samo i pamietam ze jak
              byłam mała to chciałam byc lekarzem, zeby mamę (babcie tez)
              z "trzydniówki"wyleczyc

              mojej mamie migreny mijały na kilka miesiecy -a gdy nadchodziły były
              slabsze- gdy zaczeła ćwiczyc karate
              • iwona.fa Re:migrena 18.10.07, 13:57
                właśnie mnie wczoraj dopadła ,wcześniej miałam dwa razy w życiu , w
                czasie ciąży się nasiliło i tak zostało , mniej wiecej raz w
                miesiącu , dzisiaj mnie jeszcze męczy ale juz spokjnie , łykam super
                silne leki , bo umarłabym z bólu , juz nie wiem czy nie lepiej
                rodzić dzieci. Ja mam przy tym atrakcje typu mroczki przed oczami ,
                prawie nie widzę , drętwienia dłoni , ust itd. STRASZNE!!!
                  • iwona.fa Re:migrena 19.10.07, 13:35
                    kiedys tak było , teraz mnie atakuje bardzo różnie ,że tak powiem
                    bezuprzedzenia , chociaż jak zbiera mi się trochę problemów ( tzw.
                    stresorów) więcej na głowę , to mogę się spodziewać , że i migrena
                    mnie zaatakuje
    • maka2003 19 październik 19.10.07, 06:59
      dołączę się do tego wątku, ja juz od godziny w pracy,a ponieważ
      wcześniej odwoziłam siostre na dworzec, to na nogah od 4:30. Własnie
      wypijam 3 kawę i zastanawiam się jak zorganizowac dzień, żebym mogła
      pozałatwiać całą prywatę i żeby mnie z pracy nie wylali.
      życie pracującej mamy niepełnosprawnego malucha nie jest łatwe...

      pozdrawiam i zycze miłego dnia,
      maka
        • beciakoz Re: 20październik 19.10.07, 09:29
          Ja po jednej zaraz robię drugą. Dwie nocki zarwane koleś chory
          kaszle na całego a choruje raz na rok przeziębienie. Jeszcze pogoda
          pod psem a on chce na spacer i wyje pod drzwiami i tak drugi dzień.
          Nie pisałam byłam u drugiego ortopedy nie kazał nic robić normalne
          ładne i wygodne buty a jak ustabilizuje mu się wiotkość to ze
          stopami będzie lepiej. I któremu wierzyć. Ten to specjalista sławny
          i wychwalany nawet wzbudził moje zaufanie. Co Wy na to
      • iwona.fa Re: 19 październik 19.10.07, 13:42
        ja staram się zacząć w pracy od rzeczy pod tytułem : nie da się
        przełożyc na jutro , i potem moje prywatne pod tym tytułem i tak
        jadę do 16, w krytycznej sytuacji zostaje dłużej , ale doszłam juz
        prawie do perfekcji w organizacji pracy i spraw mamy
        niepełnosprawnego dziecka, sto myśli na minutę i leję mleko do wody
        zamiast do kawy itd.
    • beciakoz Re: codzienny wątek w kolorze kawy 24.10.07, 10:36
      Dzień dobry jak Wam zaczął się dzionek. U nas z rana płacz,
      pobiliśmy się z synem ale w miarę upływu czasu jest lepiej no i
      słonko wychodzi zza chmurek!!! Prawie koniec choroby możemy iść na
      spacerek to siedzenie w domu zabija. Pozdrowionka i miłego dnia.
    • mamaronja Re: codzienny wątek w kolorze kawy 25.10.07, 21:36
      Ale fajny wątek ! Kurcze, a jak ktoś kawy nie pije ? Bo prawdziwe
      kawoszki to takiej capuccino pewnie za kawę nie uważają, co ?
      A u mnie tylko taka w jadłospisie i to nie rano a po południu...
      No i marzy mi się ekspres do capuccino... Ech...
    • beciakoz Re: codzienny wątek w kolorze kawy 26.10.07, 11:22
      Sprawdź to wątek w kolorze kawy czyli capuccino też ma taki kolor.
      Ja od trzech lat piję tylko rozpuszczalną z mlekiem nigdy nie
      przpuszczałam że tak będzie kiedyś tylko fusiasta mocna. Tak teraz
      jest pora na kawkę i mam kawałek makowczyka może poczęstować?
      • mamaronja Re: codzienny wątek w kolorze kawy 26.10.07, 11:32
        Och bardzo proszę, zwłaszcza, jeśli to strucla makowa mniam, mniam.
        Jak znjdę dzis czas to zrobię rogaliki półdrożdżowe z jabłuszkami...
        Jak zrobię to zapraszam.
        A tak w ogóle to po wczorajszym wieczorze przyda mi się każda forma
        relaksu, bośmy wczoraj metodą najlepszą czyli drastyczną uczyli Małą
        usypiać samej. 1,5 płaczu... Jej...
        No ale nie mogę jej już długo wieczorem lulać, tych kochanych 12
        kilo !
        • guderianka 26październik 26.10.07, 13:41
          a ja dziś "parząchę" wypiłam wink
          Córka miała próbę przed pasowaniem a my z mamuśkami do baru
          mlecznego na kawkę. No i parzącha tylko było a ja juz od ok 10lat
          tylko sypaną (dżizasss jaka stara jestem tongue_out)- no i kopa niezłego
          daławink
          • beciakoz Re: 26październik 26.10.07, 14:35
            Ten makowczyk to taki jak lubisz, niestety kupny ale pyszny no i
            rodzynki muszę wydłubywać bo ich nieznoszę. Kobietki macie
            sprawdzone sposoby na biegunkę?? Mój smyk skończył z kaszlem i
            katarem a od wczoraj temperatura i luźne stolce kilka razy dziennie.
            Brzuch też go boli bo ryczy najgorzej w nocy druga zarwana, a do
            lekarza dziś na 16 wczoraj nie było terminów.
            Gotujecie może barszcz biały?? Dajcie przepis może moje fusyciki
            zjedzą oni przeważnie wszystko na słodko-kwaśno a ja ble na to.
            • basiunia2d Re: 26październik 26.10.07, 16:40


              DZiewczyny ale mi się trafiło
              POmimo ,że jestem w radzie klasy to jeszcze w wyniku wyborów jestem w Radzie
              Szkoły.Będe pełnić zaszczytną funkcje sekretarza ,hahahahha
              Mamy za sobą pierwszą podjętą decyzję w sprawie mundurków-zdecydowaliśmy na TAK.
              Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie,zasiadam do popłudniowej kawki,póki synuś i
              mężuś ucinają sobie drzemke Ja sobie pobuszuje po necie troszke.
                  • guderka Re: 26październik 27.10.07, 11:40
                    beciakoz-i jak nocka?przesrana czy już ok?

                    u nas wilgotno, mgliście..tak angielsko jakoś. kawka przy kompie
                    fajna rzecz, zwłaszcza że starsza na służbie u babci wink
                    • beciakoz Re: 26październik 28.10.07, 08:39
                      Nocka przeryczana nawet dwie ale już po sraniu i gorączce wczoraj
                      nawet były dwa spacerki, lekarka potwierdziła panuje jelitówka.
                      Teraz musi ustabilizować spanie bo po północy się budzi i zasypia po
                      2-3 godz. Jagody super ponoć nic innego się nie zaleca.
                      • guderianka 28 październik 28.10.07, 08:54
                        jagody testuję przy sraczce zawsze i zawsze mi się sprawdzają. magia
                        jakaś wink

                        u nas jelitówka również panuje- ale z wymiotami,bólem brzucha,
                        goraczką. starsza chorowała dobę. my tfu tfu póki co zdrowi
                          • beciakoz Re: 29 październik 29.10.07, 08:43
                            Też już po kawusi, nie pomogła "ja chcę spać" ale nocka była super
                            jedno przebudzenie synuś już w formie nawet wczoraj po spacerze nie
                            chciał wracać do domu. Muszę wymyśleć zabawę dla nas taką aby
                            zainteresować szkraba i zrobić następną kawę.
                              • beciakoz Re: 29 październik 29.10.07, 10:22
                                nic z tego to jeszcze nie ten etap dopiero się uczy współpracować,
                                nie lubi bawić się w niczym piasek też odpada, powoli wkładam mu
                                ręce do takich rzeczy ale jeszcze długa droga. zachowuje się jak
                                dziecko autystyczne nie patrzy w oczy nie pozwala robić coś jego
                                rączkami wyrywa je, autyzm ponoć nie tak mówią psycholodzy. Będę
                                cierpliwa mamy czas jest coraz lepiej jak coś chce to po mnie
                                przychodzi.
                                  • beciakoz Re: 29 październik 29.10.07, 13:59
                                    Uwielbia grające zabawki nie wszystkie.Wiesz to się zmienia kiedyś
                                    był super ale zaczynaliśmy szczepionki i dziecko cofało się. Nie
                                    wiem co gorsze mieć dziecko które nic nie robi czy zaczynać od
                                    początku.Karol jak miał 1,4r to umiał na 1,6 a reszta wynikała z
                                    ograniczeń ruchowych. od stycznia zaczynaliśmy prawie od zera ale
                                    muszę się pochwalić kontroluje potrzeby chodzimy bez pampersa od pół
                                    roku. W ostatnim czasie nauczyliśmy się jeździć samochodem takim
                                    większym.
                                    • guderka Re: 30 październik 30.10.07, 07:51
                                      becia-chyba jednak lepiej zaczynać od zera..nasza córka kilka razy
                                      uczyła sie chodzic i za kazdym razem pracowały inne mięśnie przy
                                      tym, inaczej układały sie stawy, inaczej wyglądał chód. Trzy razy
                                      była dzieckiem leżącym najpierw gdy miała 2lata, potem 2,5 a potem
                                      3,5. I za każdym razem mozolne wstawanie i nauka chodu..
                                      Gratuluję pampersa! To wielki krok. Czy w nocy też mały spi bez
                                      pieluchy? Pampersy były (i są)nadal moją zmorą, obie marzyłyśmy o
                                      dniach kiedy uda nam się żyć bez nich. Teraz w dzień córka nie nosi
                                      pieluch ale musi mieć wkładki higieniczne a na noc pieluchomajtki sad

                                      p.s. a my dziś kupujemy dynię i robimy lampion wink
                                      • beciakoz Re: 30 październik 30.10.07, 22:08
                                        Cześć. Karolek w nocy taż bez pampersa od kilku miesięcy, jak gdzieś
                                        jedziemy to też bez opinia psychologa że jeżeli wstydzi się jak
                                        popuści w gacie to nie zakładać. W ten sposób jak jedziemy na
                                        terapię to taszczymy nocnik, nie jest aż takim bohaterem do sedesu
                                        nie sika i na stojąco też nie. Nocnik fajna rzecz a jak super
                                        wygląda pod wózkiem, Ha ha. My dziś dotarliśmy do Płocka będę
                                        oizolowana pewnie od kompa.
                                        PS: Jak dynia i lampiony kupione??? Postraszyłyście kogoś?
                                        • guderka Re: 30 październik 30.10.07, 22:13
                                          słuchaj-jeśli kolor nocnika pasuje do wózka to git wink


                                          dyni nie ma sad a nie ma bo pani z warzywniaka się zagalopowała i
                                          przywiozła wydrązone dynie!!! a mi takie niepotrzebne bo cała zabawa
                                          tkwi w grzebaniu się w tym dyniowym syfie
                                            • zzz12 Re: 31 października 31.10.07, 08:03
                                              dzieci odstawione, kawa wypita, sniadanie zjedzone, zabieram sie za
                                              odgruzowywanie domu. Autobus po mloda spoznil sie dzis i przyjechal
                                              nieco inny, niz zwykle, to wystarczylo, ze mloda rozplakala sie i
                                              nie chciala wejsc do srodka sad( teraz zastanawiam sie, czy nie
                                              zadzwonic do szkoly i spytac, jak sie mloda czuje. Najstarszy chory,
                                              zostal w domu.
                                                  • guderka 1listopad 01.11.07, 07:27
                                                    Piję kawkę z wielkim zieeeeeef . Moje małe wstaje ostatnio o 6.20. W
                                                    dzień nie sypia od pół roku ;/
                                                    wyjeżdżamy dziś na groby..
                                                  • igge Re: 1listopad 03.11.07, 04:37
                                                    na kawkę trochę za wcześnie ale co tam wirtualną wypiję z
                                                    przyjemnością. Nie byliśmy na grobach co mam nadzieję zostanie nam
                                                    odpuszczone bo ostatnio średnio zasuwamy na cmentarz co drugi
                                                    tydzień cały rok a w bagażniku zawsze klekoczą znicze a niżej na
                                                    dolnej części podręczny zestaw z biedronki do zmiatania liści z
                                                    grobu i szorowania płyty. Moje dzieci uwielbiają wybierać lampki w
                                                    supermarketach a i tak pod cmentarzem synek naciąga na kolejne. Nie
                                                    chciałam w tłumie przeciskać się wózkiem i gramolić do autobusu bo
                                                    ulice przed Bródnem pozamykane. Pojedziemy sobie spokojnie za
                                                    tydzień. Za to Halloween odbyło się jak co roku chociaż grzecznie
                                                    prosiłam dzieci wcześniej, że akurat w tym roku nie mam nastroju i
                                                    żeby się raz powstrzymały. Niby przyjęły do wiadomości ale
                                                    następnego dnia sms od syna ze szkoły, że zaprosił gości a mała w
                                                    ryk, że ja nie chcę Halloween a ona cały rok czekała. I w końcu w
                                                    ostatniej chwili w samochód po chipsy, świeczki w kształcie duszków,
                                                    dyniowe żelki z potworami i dwie torby cukierków dla dzwoniących do
                                                    drzwi co 5 minut przebranych dzieciaków. Po drodze dwie dynie i
                                                    goście na tylne siedzenia spod rehabilitacji małej. Starszak
                                                    powycinał stertę dyń, duchów, nietoperzy i ponaklejał na każde
                                                    możliwe drzwi w mieszkaniu, wejściowe nawet na spłuczkę od sedesu.
                                                    Pozapalał świeczki. Tata wydrążył dynię wg projektu dzieciaków. Ja
                                                    niechcący spaliłam pestki w mikrofali produkując dymne opary. Dynia
                                                    cud przepięknie oświetlała pomarańczowo stół i odpowiednio zionęła
                                                    ogniem z wampirzych zębów. Dzieciaki ustawiły się w kolejce po
                                                    malowanie pyszczydeł. Pozakładały maski, zawiązały czarne bluzy i
                                                    spodnie na głowach, pożyczyły czarne płaszcze, zabrały papier
                                                    toaletowy i kredę do psikusów i fru na osiedle z koszykami. Ktoś na
                                                    nich niesłusznie nakrzyczał, jeden z osiedlowych kolegów ciągał i
                                                    wywracał Monię i nie chciał popychać jej wózka, po który wrócili,
                                                    żeby szybciej biegać od domu do domu. Delikatnie próbowali w trakcie
                                                    wrócić i zostawić małą w domu, żeby nie musieć się ciągle
                                                    dostosowywać do jej tempa ale się nie dała. Jakiś kolega powiedział,
                                                    że wygląda jak kosmita, więc się popłakała, że nie taki strój ale
                                                    ogólnie wszyscy świetnie się bawili a jak w końcu wrócili byli
                                                    zmarznięci i spragnieni gorących parówek i herbaty i super
                                                    zadowoleni. Potem dzwoniły mamy a oni błagali, że chcą zostać
                                                    dłużej. Potem opróżnili wszystkie kosze i siedzieli w kółku na
                                                    dywanie sortując i rozdzielając sprawiedliwie cukierki, lizaki,
                                                    batoniki,orzechy, nawet 5 zł, które dostali. Małż na kolanach z
                                                    nimi smile Wychodząc uśmiechnięci od ucha do ucha mówili, że dawno tak
                                                    dobrze się nie bawili, wcześniej szkoda im było czasu na zdjęcia
                                                    więc zdjęcia mam głownie dyń zamiast dzieci. Impreza mocno udana,
                                                    dzieci zapowiedziały się na przyszły rok a dynie nadal stoją na
                                                    stole i szczerzą zęby. Stół do kawy wypalony, trudno. Pamiętam swoje
                                                    studenckie pierwsze Halloween, jechałam pociągiem przebrana za
                                                    czarownicę, naprzeciwko wtedy niemąż z wbitym w piersi kuchennym
                                                    sztyletem, twarz cała w szminkowej krwi a ludzie dziwnie się na nas
                                                    patrzyli, wtedy walentynki i Halloween wyłącznie odbywały się na
                                                    lekcjach angielskiego a mu zostaliśmy zaproszeni do jednego z
                                                    naszych profesorów, potem kolejne Halloween z dzieciakami z domu
                                                    dziecka, dla których my organizowaliśmy party, też było super i
                                                    jakoś tak został we mnie sentyment do tego importowanego zwyczaju,
                                                    koleżanka z drugiego końca ale jednak tego samego miasta przysłała
                                                    kurierem (sic!) starannie opakowaną i zabezpieczoną paczuszkę z
                                                    nieortograficznymi życzeniami "Wesołej zabawy w Helloween, Milczki"
                                                    i pomarańczowego koloru czekoladami dla dzieci, obsypanymi dyniowymi
                                                    pestkami więc zamiast płakać po babci i w tym roku było miło
                                                    chociaż to pierwsze Halloween bez niej.
                                                  • guderka Re: 1listopad 03.11.07, 08:30
                                                    igge -ale super ten Haloween u was! U mnie nie ma jeszcze takich
                                                    obyczajów. Wprawdzie jakiś wampir zastukał do nas o 20 ale moja Maja
                                                    już była w pidżamie i w czoło sie postukała i kazała zamknąć drzwi.
                                                    A potem przez judasz ich podgladała wink
                                                  • igge Re: 1listopad 03.11.07, 22:59
                                                    Guderko, sorki, że dopiero teraz odpowiadam : w świetlicy nie ma
                                                    nauczyciela wspomagającego, integracyjnego, nawet na początku tym
                                                    tłumaczyli chęć wyrzucenia Moni ze świetlicy ale teraz, po roku jest
                                                    o.k. Świetlica to dżungla, małe pomieszczenie, mnóstwo dzieci z
                                                    zerówek i pierwszych klas (nasza szkoła ma po 6 klas na jednym
                                                    poziomie, syn chodzi do F, dzieci uczą się na dwóch zmianach) tłok,
                                                    hałas, dzieci totalnie nie oswojone z innością, bywają ciekawe
                                                    zajęcia ale ogólnie: przechowalnia.
                                                  • igge Re: 4listopad 05.11.07, 11:55
                                                    no właśnie, po Twoich opowieściach o podwórku mam nadzieję, że taka
                                                    dzika integracja w świetlicy też bardzo małej się przyda
    • beciakoz Re: Igge 05.11.07, 15:38
      My też już w domu. Igge wygląda na to że jesteśmy z tego samego
      miasta. My napływowi niemniej już ponad rok tutaj na Pradze Południe
      okolice Szembeka, a na Bródnie mam kolegę trochę dziwny ale tacy są
      najlepsi. Załatwiamy małemu hipoterapie w fundacji "Hej koniku"
      znasz ich?? Może powiesz coś na ich temat.
      • igge Re: Igge 06.11.07, 18:33
        beciakoz fajnie spotkać ziomalkę smileNa Pradze Południe się wychowałam
        a przez Bródno przejeżdżam w drodze na turnusy do CZDz. Hej koniku
        nie znam jeszcze ale zamierzam poznać wkrótce, na razie małż
        otrzymał przerażający stos papierów do wypełnienia (a ja nie robiłam
        małej od 2 lat rtg bioder)i w czwartek przy okazji wizyty u ortopedy
        zaczniemy je wypełniać. Teraz i tak najprawdopodobniej za tydzień
        znikniemy na miesiąc na turnus nad morze, wracamy w połowie grudnia
        więc hej koniku musi poczekać do nowego roku pewnie
        • beciakoz Re: Igge 07.11.07, 09:40
          Tak masz rację sterta papierów, też zaczynam się za to brać. My mamy
          hipo w Helenowie to naprzeciw CZD w uliczce jest ośrodek. Ale masz
          fajnie jedziesz nad morze. Odpoczywajcie i pięknej pogody.
          • igge Re: Beciakoz 10.11.07, 01:27
            Dzięki, pogoda by się przydała tylko my pewnie będziemy kończyć
            zajęcia/basen kiedy już będzie ciemno crying . W wakacje Monia jeździła
            na Kindżale - to jej ukochany koń w Helenowie ale dojazd okropny,
            dla nas za daleko. Najbliżej dla nas jest właśnie chyba Bródno Hej
            koniku. W Zagórzu jest Hippoland, fajne zajęcia ale też jeszcze
            dalej więc odpada. Pozdrowienia
              • zzz12 Re: Re10listopada 10.11.07, 10:32
                Poszlam spac ok. 1.30 w nocy. W nocy spadl snieg, zrobilo sie bialo,
                obudzilo mnie swiatlo w pokoju, skakanie po plecach i glowie i
                okrzyki zachwyconej mlodej: ojej! Snieg! (we wlasnym narzeczu).
                Fajnie, tylko czemu o 4 rano????
    • beciakoz 12 listopad 12.11.07, 10:08
      Zaczyna się nowy tydzień, już po kawce za chwilę spacerek a po
      południu przyjdzie rahabilitant i normalnay tryb aż do soboty. Żyję
      to dobrze wczoraj czymś się strułam i miałam dzień na wc biegunka
      okropna, pomogły jagody.
      Mam pytanie czy Wasze dzieci też ciągle gryzły jekieś przedmioty?
      Mój co znajdzie to gryzie trwa to już ok miesiąca, szlag mnie trafia
      bo wszystko zgryzione. Zęby ma do piątki a na sóstki to jeszcze nie
      czas chyba? Pytałam psychologa, logopedy, lek reh med i nic może iść
      z nim do psychiatry choć psycholog nie widzi potrzeby.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka