bweiher
04.11.10, 20:21
Nosz kurna... nie wytrzymam.
Dwa razy facet z góry zalewał nam łazienkę. Za pierwszym razem tylko zaciekło nam po suficie.Dobra,zdaża się.Nie robiliśmy awantury,mąż zrobił ładnie sufit nie było śladu. Po miesiacu tak nam zalał łazienkę że kapało mi na głowę jak siedziałam na kiblu.Mąż poszedł do sąsiada,dzwonił,walił w drzwi.W końcu otworzył pijaczek z mieszkania smród niesamowity się wydobywał. Mąż zrobił tym razem aferę i facet z miną niewiniątka obiecał pokryć koszty. Nie minął tydzień znów nam na głowę kapało ale nie dość że po całym suficie w łazience to jeszcze poszło przez kuchnię. Męża nie było a więc nie szczypiąc się wezwałam straż pożarną. Oczywiście przyjechała policja,bo trzeba było do gościa wejsc do mieszkania. Okazało się że leci ze spłuczki.Dobra,załatwiliśmy odszkodowanie sufity zrobione. No i kurcze dziś znów(po pół roku) młody idzie sie myć i wrzeszczy z łazienki ze mu na głowę kapie. Tym razem leci ciurkiem po ścianie. Do faceta oczywiście nie idzie sie dostać bo nikt nie otwiera.
No co mam zrobić z takim sąsiadem? Maż już sie zastanawia czy by go nie oprać w jakimś ciemnym zaułku co by gościu zrozumiał.
Ale mam nerwa no..