zajęcia dodatkowe

09.12.11, 11:43
Młoda chodzi na dodatkowe zajęcia z 2xsiatkówki, 2xtaekwondo i 2xangielskiego. Zajęcia z angielskiego pokrywają się czasowo z taekwondo i tu dylemat. Możemy przenieśc ją do innej grupy ale wtedy musiałaby zrezygnowac z jednej siatkówki, na co i ona i trener kręcą nosem, albo całkowicie zrezygnowac z angielskiego lub z taekwondo.
Jeśli chodzi o mnie to wolałabym, żeby nie rezygnowała z angielskiego bo widzę jaka jest różnica między tylko szkolnym, a tym dodatkowym, a Młoda najchętniej właśnie z niego zrezygnowałaby, bo na zajęcia sportowe chodzi już drugi rok i jest z nich bardzo zadowolona.
Co byście wybrały? Wiadomo, że angielski jest bardzo potrzebny, ale z drugiej strony ona ma 10 lat, więc jeszcze ma czas na podszlifowanie języka, a zajęcia sportowe też są ważne, jednak w przyszłości raczej mniej potrzebne, chyba, ze zdecyduje się na karierę sportowcasmile
    • gryzelda71 Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 11:46
      Sobota i niedziela wolne od szkoły.Daje to możliwość zajęć w te dni,a nawet można coś dorzucić.
    • e_r_i_n Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 11:53
      Cóż, ja bym odpuściła angielski.
    • babunia_wygodka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 11:53
      evita-is-me napisała:

      > Młoda chodzi na dodatkowe zajęcia z 2xsiatkówki, 2xtaekwondo i 2xangielskiego.
      > Zajęcia z angielskiego pokrywają się czasowo z taekwondo i tu dylemat. Możemy p
      > rzenieśc ją do innej grupy ale wtedy musiałaby zrezygnowac z jednej siatkówki,
      > na co i ona i trener kręcą nosem, albo całkowicie zrezygnowac z angielskiego lu
      > b z taekwondo.

      No to wybór jest oczywisty. Wywalić angielski. Zawsze zdąży się nauczyć.

      > Jeśli chodzi o mnie to wolałabym, żeby nie rezygnowała z angielskiego bo widzę
      > jaka jest różnica między tylko szkolnym, a tym dodatkowym, a Młoda najchętniej

      No pewnie że dodatkowy jest lepszy. Przeciez kosztuje, to musi być lepszy.

      > właśnie z niego zrezygnowałaby, bo na zajęcia sportowe chodzi już drugi rok i j
      > est z nich bardzo zadowolona.
      > Co byście wybrały? Wiadomo, że angielski jest bardzo potrzebny, ale z drugiej s
      > trony ona ma 10 lat, więc jeszcze ma czas na podszlifowanie języka, a zajęcia s

      "Szlifowanie"? Szlifowanie to jest potrzebne tłumaczowi. Normalnemu człowiekowi wystarczy po prostu jakiś tam angielski. I to dorosłemu człowiekowi, a 10-latce angielski w ogóle jest zbędny.

      > portowe też są ważne, jednak w przyszłości raczej mniej potrzebne, chyba, ze zd
      > ecyduje się na karierę sportowcasmile

      Albo po prostu będzie chciała mieć zdrowy organizm, z silnym kręgosłupem i dobrze rozwiniętymi mięśniami. Znajomośc angielskiego tego nie zastąpi.

      • jamesonwhiskey Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 12:41
        > "Szlifowanie"? Szlifowanie to jest potrzebne tłumaczowi. Normalnemu człowiekowi
        > wystarczy po prostu jakiś tam angielski. I to dorosłemu człowiekowi, a 10-latce angielski > w ogóle jest zbędny.

        przypuszcam ze zadnego jezyka obcego nie znasz,
        ewentualnie "jakos tam" czyli wogole i nie rozumiesz do czego sie moze przydac i jak jest wazny

        • gryzelda71 Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 12:51
          Ważny,ale nie 10latce.
          • jamesonwhiskey Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 12:59
            > Ważny,ale nie 10latce.

            nauka troche trwa, opinie ze jak zacznie w liceum to tez jej wystarczy sa raczej smieszne
            • gryzelda71 Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:01
              Jak mówi przysłowie z niewolnika nie ma robotnika.Samo opłacenie kursu nic nie da,jak dzieciak nie będzie chciał popracować.
              • jamesonwhiskey Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:07
                chodzilem na dodatkowe zajecia wlasnie tak okolo 10 roku zycia
                chociaz jakos strasznie nie "pracowalem" wlasciwie wogole, zaprocentowalo to bardzo dobrze w okresie pozniejszym ci co zaczynali w liceum raczej jezyka nie znaja
                • gryzelda71 Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:09
                  Znam dużo osób co zaczynała naukę języka w liceum i świetnie sobie poradzili.I co ty na to?
                  • babunia_wygodka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:10
                    gryzelda71 napisała:

                    > Znam dużo osób co zaczynała naukę języka w liceum i świetnie sobie poradzili.I
                    > co ty na to?

                    Na pewno nie znają tak dobrze jak on. Zaledwie coś tam dukają suspicious
                    • jamesonwhiskey Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:16
                      > Na pewno nie znają tak dobrze jak on. Zaledwie coś tam dukają suspicious

                      no ja wiem ze pare lat konwersacji z nativami nie moze sie rownac z nauka w polskim liceum 2g na tydzien
                      no ale powiedzmy ze mam swoje zdanie w tym temacie
                      • babunia_wygodka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:21
                        jamesonwhiskey napisał:

                        > > Na pewno nie znają tak dobrze jak on. Zaledwie coś tam dukają suspicious
                        >
                        > no ja wiem ze pare lat konwersacji z nativami nie moze sie rownac z nauka w pol
                        > skim liceum 2g na tydzien

                        Nie ma to jak szpanować konwersacjami wśród ludzi z których sporo po prostu używa obcego języka na co dzień w pracy i traktuje to tak samo jak używanie Worda. Widać że doświadczenia w UŻYWANIU obcych języków to ty wiele nie masz, skoro się tak podniecasz samym faktem skończenia jakichś kursów.
                  • jamesonwhiskey Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:14
                    > eum i świetnie sobie poradzili.I co ty na to?

                    ale z czym sobie swietnie poradzili ?
                    • gryzelda71 Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:18
                      Z nauka języka i późniejszym jego wykorzystaniem.Nie o tym cała ta gadka?
                      • jamesonwhiskey Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:22
                        poniewaz trudno sprawdzic to co piszesz to bedziesz mi tu twierdzic ze
                        sie nauczyli w tydzien z kaset i sa poprostu swietni
                        osoiscie spotkalem paru ktorym sie wydawalo ze znaja jezyk a jednak jak przyszlo do uzycia i demonstracji to jednak nie bardzo
                        • gryzelda71 Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:26
                          Za moich czasów(dawno to było) nauka trwała 4 lata.Plus dodatkowe lekcje DOPIERO W LICEUM(czyli po 15 roku życia) dały świetne rezultaty.
                          Pewnie im się tylko wydaje,że znają język angielski,ale widocznie obcują z innymi którym tez tak sie wydaje,na ciebie na szczęście nie trafilibig_grin
                • demonii.larua Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 14:29
                  Cóż, moje dziecko nigdy nie miało dodatkowego angielskiego, a w tej chwili uczy się matmy i historii po angielsku. Dzieci idące do liceum w tej chwili powinny z angielski mieć opanowany w stopniu podstawowym perfect bez żadnych dodatkowych lekcji, bo trzy razy rozpoczynają naukę od podstaw big_grin big_grin
                • mgla_jedwabna Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 22:35
                  Niech będzie, dałam się sprowokować:

                  jest mnóstwo języków, których ludzie zaczynają się uczyć w ogóle dopiero na studiach (np. orientalne). I jakoś są w stanie nauczyć się biegle.

                  Ja zaczęłam naukę angielskiego w liceum (starym), a dostałam się na anglistykę z jedną z pierwszych lokat. Na olimpiadzie zabrakło mi 1pkt, żeby się dostać do krajowego finału. W dodatku wystarczyła mi nauka szkolna (fakt, że nagielski rozszerzony), nigdy nie chodziłam na żadne kursy ani korepetycje (za to sama je dawałam od 3. klasy).

                  Nie sądzę, abym była niepowtarzalnym geniuszem.

                  Za to sylwetkę mam typowego mola książkowego - nikt nie wysłał mnie w porę ani na siatkówkę, ani na taekwondo.
                • franczii Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 23:30
                  A ja sie dopiero od liceum uczylam jezykow obcych. I teraz znam 4 jezyki, z czego 2 tak dobrze, ze ludzie ze zdumieniem reaguja kiedy sie dowiaduja, ze nie jestem ich rodaczka. Po drodze skonczylam filologie obca a zawodowo sie zajmuje miedzy innymi tlumaczeniem. Wszystko zalezy od motywacji i wrodzonych predyspozycji.
                • krecik Re: zajęcia dodatkowe 10.12.11, 09:55
                  > ci co zaczynali w liceum raczej jezyka nie znaja

                  Bzdura do kwadratu z przytupem. Wszystko zalezy od konkretnej osoby. Ja nie mialam zadnego kontaktu z angielskim przed pojsciem do liceum (polowa lat 80-tych). Skonczylam filologie angielska. Mieszkam i pracuje w kraju angielskojezycznym od paru lat.


                  Ag
            • alabama8 Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 14:29
              jamesonwhiskey napisał:
              nauka troche trwa, opinie ze jak zacznie w liceum to tez jej wystarczy sa raczej smieszne
              Ja "naukę" angielskiego zaczęłam w liceum i maturę zdałam chyba na jakąś marną tróję. Brak motywacji. Języka nauczyłam się po maturze, w czasie studiów (i to nie na studiach) ale dłubiąc sama.
              Nie ma motywacji - nie ma wyników. Dzieciaki latami "chodzą" na angielski a wyników nie ma.
              • jamesonwhiskey Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 17:10
                > Języka nauczyłam się po maturze, w czasie studiów (i to
                > nie na studiach) ale dłubiąc sama.

                mieszkasz za granica, pracujesz po angielsku ? czy wiesz co znaczy napis sale w sklepie ?
                • franczii Re: zajęcia dodatkowe 10.12.11, 08:23
                  Jednego jezyka nauczylam sie juz pracy bo okazalo sie ze potrzebny. Opanowalam do perfekcji techniczne terminy zwiazane z sektorem mojej firmy, komunikacje w kontekscie zawodowym. Potem wyjechalam na jakis czas do kraju w ktorym ludzie mowia tym jezykiem i douczylam reszty, tej "zyciowej" ktora mi kulala bo wczesniej mi nie byla potrzebna w pracy. I co? Jestem pewna, ze gdy trzeba bedzie to i chinskiego sie naucze i to w niedlugim czasie. Masz ciasny rozumek, udalo ci sie z trudem opanowac jeden jezyk i ci sie wydaje ze dokonales nie wiadomo czego.
        • babunia_wygodka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:07
          jamesonwhiskey napisał:

          > > "Szlifowanie"? Szlifowanie to jest potrzebne tłumaczowi. Normalnemu człow
          > iekowi
          > > wystarczy po prostu jakiś tam angielski. I to dorosłemu człowiekowi, a 10
          > -latce angielski > w ogóle jest zbędny.
          >
          > przypuszcam ze zadnego jezyka obcego nie znasz,

          A przypuszczaj sobie co chcesz, frustracie.
          • jamesonwhiskey Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:12
            ups ale teraz mi dowalilas ajaj no normalnie az bym sie chyba przejol gdyby nie to ze akurat angielski znam
      • joanna_poz Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:05
        > a 10-latce angielski w ogóle jest zbędny.

        jesli wakacje spędza w mielnie to i owszem zbędny.
        jak wyjedzie gdzies dalej - przyda się.
        • babunia_wygodka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:10
          joanna_poz napisała:

          > > a 10-latce angielski w ogóle jest zbędny.
          >
          > jesli wakacje spędza w mielnie to i owszem zbędny.
          > jak wyjedzie gdzies dalej - przyda się.

          Tak, tak. Do prowadzenia długich dysput teologicznych z lamami w Tybecie.
          Na tyle żeby sobie loda w Barcelonie kupić to wystarczy tej angielszczyzny ze szkoły.
          • kinga.zielonka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:15
            A próbowałaś się dogadać po angielsku w Barcelonie? Bo tam nawet po hiszpańsku (kastylijsku) bywa ciężko. Jako przeciwnik nauki języków obcych zapewne nie wiesz, że nie cały świat mówi po angielsku, a nawet nie cała Hiszpania po hiszpańsku.
            • babunia_wygodka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:23
              kinga.zielonka napisała:

              > A próbowałaś się dogadać po angielsku w Barcelonie? Bo tam nawet po hiszpańsku
              > (kastylijsku) bywa ciężko. Jako przeciwnik nauki języków obcych zapewne nie wie

              Tym bardziej - po co się napinać akurat na ten superangielski dla 10-latki?

              > sz, że nie cały świat mówi po angielsku, a nawet nie cała Hiszpania po hiszpańs
              > ku.

              A w Szwajcarii nikt nie umie mówić po szwajcarsku.

              • kinga.zielonka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:26
                babunia_wygodka napisała:


                > A w Szwajcarii nikt nie umie mówić po szwajcarsku.
                >

                Chyba się nie zrozumiałyśmy smile
                • babunia_wygodka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:27
                  kinga.zielonka napisała:

                  > babunia_wygodka napisała:
                  >
                  > > A w Szwajcarii nikt nie umie mówić po szwajcarsku.
                  >
                  > Chyba się nie zrozumiałyśmy smile

                  To możliwe.
          • joanna_poz Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:19
            > > > a 10-latce angielski w ogóle jest zbędny.

            > Na tyle żeby sobie loda w Barcelonie kupić to wystarczy tej angielszczyzny ze s
            > zkoły.


            no wczesniej pisales ze w ogole zbędny.
            • babunia_wygodka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:27
              joanna_poz napisała:

              > > > > a 10-latce angielski w ogóle jest zbędny.
              >
              > > Na tyle żeby sobie loda w Barcelonie kupić to wystarczy tej angielszczyzn
              > y ze s
              > > zkoły.
              >
              > no wczesniej pisales ze w ogole zbędny.

              Bo może też tego loda pokazać palcem.
              Owszem, znajomość języka częściowo stwarza zapotrzebowanie na jego znajomość. Ale poza jakimiś szczególnymi sytuacjami typu długie wyjazdy, ciocia z Ameryki przez Skype, albo sympatyczna murzyńska rodzina po sąsiedzku, dziecku podstawówkowemu dobre opanowanie języka obcego jest zupełnie zbędne. Wystarczy zapoznanie z tym językiem w szkole, a na perfekcyjne poznawanie tak naprawdę zawsze jest czas.
          • dziewczyna-szamana Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 23:00
            Żeby sobie kupic loda w Barcelonie potrzebny jest hiszpański.
            Tylko w Polsce panuje taka głupia moda na angielski, wmawia się ludziom, że bez tego języka nigdzie nie poradzimy sobie nigdzie za granicą.
            Przebudzenie następuje w momencie wyjazdu na wakacje. Nagle się okazuje, że w innych rejonach Europy ludzie mają gdzieś angielski. Z własnego doświadczenia - aby kupić kanapkę w Paryżu, potrzebny jest francuski. Po angielsku można sobie do siebie pogadać, bo raczej nie do Francuza smile.
            Tak samo próbowałam zamówic wino we Włoszech - pokazuje w karcie i pytam po angielsku "red or white" - kelnerka robi wielkie oczy. więc zapytałam po hiszpańsku - od razu zrozumiała!
    • estragonka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 12:21
      moja corka chodzi poza szkola tylko na zajecia ruchowe. uczy sie w szkole, i tak maja dosc naladowany program, wiec po lekcjach wystarcza jej prace domowe jesli chodzi o nauke. wiec pewnie u nas bylaby rezygnacja z ang.
      • asiaiwona_1 Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 12:26
        ja bym zrezygnowała z jednych zajęć sportowych. Mam córkę w podstawówce i niestety nauka angielskiego jet baaardzo kulawa. Widzę bardzo dużą różnicę pomiędzy efektami nauki w szkole a nauki na zajęciach dodatkowych. Wszystko nadal w formie zabawy, ale mimo wszystko efekty zdecydowanie lepsze. Zajęcia ruchowe też są bardzo ważne i potrzebne, ale uważam, że jedne zdecydowanie wystarczą.
        • e_r_i_n Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 12:29
          Wystarczy, że dziecko zacznie naukę języka w gimnazjum lub liceum.
          • asiaiwona_1 Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 12:34
            e_r_i_n napisała:

            > Wystarczy, że dziecko zacznie naukę języka w gimnazjum lub liceum.

            tu się akurat nie zgodzę. Jeśli dziecko nie ma smykałki do języków to 3 lata liceum nie wystarczą na bardzo dobre opanowanie słownictwa i gramatyki.
            • e_r_i_n Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 12:36
              Jak nie ma smykałki do języka, to nigdy nie będzie używało języka specjalnie dobrze.
              • asiaiwona_1 Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 12:37
                będzie używało dobrze, tyle że zanim dojdzie do "dobrze" to potrwa to dłużej niż u dziecka, które łapie języki w lot.
            • babunia_wygodka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 12:39
              asiaiwona_1 napisała:

              > e_r_i_n napisała:
              >
              > > Wystarczy, że dziecko zacznie naukę języka w gimnazjum lub liceum.
              >
              > tu się akurat nie zgodzę. Jeśli dziecko nie ma smykałki do języków to 3 lata li
              > ceum nie wystarczą na bardzo dobre opanowanie słownictwa i gramatyki.

              A po co ma opanować "bardzo dobrze"? Niech opanuje wystarczająco, tak żeby sobie poradzić z angielską stroną WWW albo w sklepie w Londynie kupić te ziemniaki co chce. I na takie opanowanie języka starcza liceum i ewentualnie studia.
              Jak będzie w życiu tego angielskiego potrzebować to zdąży się douczyć. Nie masz się co obawiać że do pierwszej pracy nie dostanie się na stanowisko CEO korporacji przez zbyt słaby angielski.
        • andaba Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 12:29
          Odpuściłabym angielski, skoro taka jest wola córki. Nie mam zwyczaju tańczyć jak mi dziecko zagra, ale jednak zajęcia dodatkowe to powinno być coś dla dziecka.













          • babunia_wygodka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 12:35
            andaba napisała:

            > Odpuściłabym angielski, skoro taka jest wola córki. Nie mam zwyczaju tańczyć ja
            > k mi dziecko zagra, ale jednak zajęcia dodatkowe to powinno być coś dla dziecka

            Wybór zajęć pozalekcyjnych to w ogóle jest wyłączna domena dziecka i rodzice nie powinni się w to wcale wtrącać ze swoimi upodobaniami. Oczywiście mają głos decydujący o tyle że trzeba za te zajęcia zapłacić i tak dalej.
        • gryzelda71 Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 12:33
          Moja córka dopiero w gimnazjum zaczęła uczyć się języków obcych świadomie.
          Ale jak rodzic lubi to można i na japoński czwartoklasistkę zapisać.
        • babunia_wygodka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 12:33
          asiaiwona_1 napisała:

          > ie zabawy, ale mimo wszystko efekty zdecydowanie lepsze. Zajęcia ruchowe też są
          > bardzo ważne i potrzebne, ale uważam, że jedne zdecydowanie wystarczą.

          Pewnie, lepiej mieć dziecko kulawe, pokrzywione i niezdarne za to czytujące Szekspira w oryginale, na głos z oryginalnym stratfordzkim akcentem.
          • asiaiwona_1 Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 12:36
            babunia_wygodka napisała:

            >
            > Pewnie, lepiej mieć dziecko kulawe, pokrzywione i niezdarne za to czytujące Sze
            > kspira w oryginale, na głos z oryginalnym stratfordzkim akcentem.

            czy ty aby na pewno przeczytałaś co ja napisałam? napisałam, że zajęcia ruchowe są BARDZO WAŻNE, ALE ŻE JEDNE WYSTARCZĄ. Czyli zostawić angielski i tekwondo lu angielski i siatkówkę.
            • babunia_wygodka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 12:40
              asiaiwona_1 napisała:

              > babunia_wygodka napisała:
              >
              > >
              > > Pewnie, lepiej mieć dziecko kulawe, pokrzywione i niezdarne za to czytują
              > ce Sze
              > > kspira w oryginale, na głos z oryginalnym stratfordzkim akcentem.
              >
              > czy ty aby na pewno przeczytałaś co ja napisałam? napisałam, że zajęcia ruchowe
              > są BARDZO WAŻNE, ALE ŻE JEDNE WYSTARCZĄ. Czyli zostawić angielski i tekwondo l
              > u angielski i siatkówkę.

              No, bo bez Szekspira w oryginale to na stażystkę - pomoc sekretarki się dziewczyna nie dostanie za Chiny ludowe.
              • kinga.zielonka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:14
                Pewnie się dostanie, ale na nikogo więcej nie wyrośnie.
                • babunia_wygodka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:30
                  kinga.zielonka napisała:

                  > Pewnie się dostanie, ale na nikogo więcej nie wyrośnie.

                  Bo nie będzie umiała recytować monologu Hamleta? Weź mnie nie osłabiaj, do dogadania się z kooperantem z zagranicy wystarczy całkiem przeciętna znajomość angielskiego, do opanowania w czasie szkoły i ewentualnie studiów. Plus praktyka, atedy idzie już szybko.
                  • kinga.zielonka Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:32
                    babunia_wygodka napisała:

                    > kinga.zielonka napisała:
                    >
                    > > Pewnie się dostanie, ale na nikogo więcej nie wyrośnie.
                    >
                    > Bo nie będzie umiała recytować monologu Hamleta? Weź mnie nie osłabiaj, do doga
                    > dania się z kooperantem z zagranicy wystarczy całkiem przeciętna znajomość angi
                    > elskiego, do opanowania w czasie szkoły i ewentualnie studiów. Plus praktyka, a
                    > tedy idzie już szybko.

                    Co to znaczy ATEDY? Wygrałaś, poddałam się smile
    • kinga.zielonka jestem w szoku 09.12.11, 13:12
      Jestem w szoku, że tak wiele matek proponuje rezygnację z języka angielskiego na rzecz dwojga zajęć sportowych.

      Jeżeli człowiek nie nauczy się mówić (podkreślam: mówić) w obcym języku mniej więcej do 12/13 roku życia, nigdy już nie przyswoi fonemów innych niż te w języku natywnym (jest to związane z zakończeniem pewnym procesów neurologicznych w dorastającym organizmie). Mówiąc krótko, nawet jeśli Twoja córka nauczy się 5 języków na poziomie C2 w dorosłym życiu - zawsze będzie słychać, że nie jest native-speakerem.

      Zastanawiam się, gdzie Wy żyjecie i co robicie, bo chyba w jakimś innym świecie niż ja. Dzisiaj znajomość angielskiego to oczywistość, punktem wyjścia jest znajomość co najmniej dwóch języków obcych, niezależnie od branży, w której się pracuje (dla filologa to tak samo oczywiste, jak dla handlowca, o dyplomacie nie wspomnę).
      • gryzelda71 Re: jestem w szoku 09.12.11, 13:15
        > Zastanawiam się, gdzie Wy żyjecie i co robicie, bo chyba w jakimś innym świecie
        > niż ja. Dzisiaj znajomość angielskiego to oczywistość, punktem wyjścia jest zn
        > ajomość co najmniej dwóch języków obcych, niezależnie od branży, w której się p
        > racuje.

        Serio niezależnie od branzy?
        • kinga.zielonka Re: jestem w szoku 09.12.11, 13:18
          No pewnie pani z zieleniaka nie musi mówić nawet dobrze po polsku, ale zakładam, że autorka wątku chce czegoś więcej dla swojej córki.
          • gryzelda71 Re: jestem w szoku 09.12.11, 13:19
            Pytanie,czy córka osiągnie coś więcej mimo chęci matki.I znajomości co najmniej 2 języków.
            • kinga.zielonka Re: jestem w szoku 09.12.11, 13:23
              Zaczęłam nie od córki, ale od stwierdzenia, że jestem w szoku, jak wąskie horyzonty mają e-matki.
              • gryzelda71 Re: jestem w szoku 09.12.11, 13:27
                Zadna nie twierdziła,że język NIEWAŻNY.Tylko,ze można z dodatkową nauką nieco poczekać,zwłaszcza,że córka nie bardzo się do tej nauki pali.
        • paszczakowna1 Re: jestem w szoku 09.12.11, 19:36
          > > Zastanawiam się, gdzie Wy żyjecie i co robicie, bo chyba w jakimś innym ś
          > wiecie
          > > niż ja. Dzisiaj znajomość angielskiego to oczywistość, punktem wyjścia je
          > st zn
          > > ajomość co najmniej dwóch języków obcych, niezależnie od branży, w której
          > się p
          > > racuje.
          >
          > Serio niezależnie od branzy?

          Pewnie. Informatyk, naukowiec czy lekarz, który prócz angielskiego nie włada urdu, swahili, estońskim albo islandzkim daleko nie zajedzie. Co najmniej dwa języki to mus.
      • swiecaca Re: jestem w szoku 09.12.11, 13:22
        kinga.zielonka napisała:

        > Jeżeli człowiek nie nauczy się mówić (podkreślam: mówić) w obcym języku mniej w
        > ięcej do 12/13 roku życia, nigdy już nie przyswoi fonemów innych niż te w język
        > u natywnym (jest to związane z zakończeniem pewnym procesów neurologicznych w d
        > orastającym organizmie). Mówiąc krótko, nawet jeśli Twoja córka nauczy się 5 ję

        a gdzież to uczą takich mądrości? mój mąż zaczął naukę angielskiego w wieku 14 lat, wcześniej nic a nic i dziś go w Stanach biorą za Amerykanina.
        • kinga.zielonka Re: jestem w szoku 09.12.11, 13:25
          swiecaca napisała:


          >
          > a gdzież to uczą takich mądrości? mój mąż zaczął naukę angielskiego w wieku 14
          > lat, wcześniej nic a nic i dziś go w Stanach biorą za Amerykanina.

          Zajmuję się tym naukowo, zawodowo i hobbystycznie. Nie rozumiem protekcjonalnego określenia "mądrości".
          A USA to najgłupszy przykład jaki mogłaś wybrać. Rozumiem, że pod słowem "Amerykanin" rozumiemy rdzennego Amerykanina? Bo ci akurat nie mówią po angielsku...
          • babunia_wygodka Re: jestem w szoku 09.12.11, 13:38
            kinga.zielonka napisała:

            > swiecaca napisała:
            > >
            > > a gdzież to uczą takich mądrości? mój mąż zaczął naukę angielskiego w wie
            > ku 14
            > > lat, wcześniej nic a nic i dziś go w Stanach biorą za Amerykanina.
            >
            > Zajmuję się tym naukowo, zawodowo i hobbystycznie. Nie rozumiem protekcjonalneg
            > o określenia "mądrości".

            Ano, chodzi o to że opowiadsz jakieś pseudonaukowe bajdy które ludzie potrafią zbić pierwszym z brzegu przykładem z życia.

            > A USA to najgłupszy przykład jaki mogłaś wybrać. Rozumiem, że pod słowem "Amery
            > kanin" rozumiemy rdzennego Amerykanina? Bo ci akurat nie mówią po angielsku...

            Jasne, jasne. Wszyscy Amerykanie uczą się angielskiego jako drugiego języka a ich ojczystym jest amerykański.
      • andaba Re: jestem w szoku 09.12.11, 13:29
        kinga.zielonka napisała:

        > Zastanawiam się, gdzie Wy żyjecie i co robicie, bo chyba w jakimś innym świecie
        > niż ja. Dzisiaj znajomość angielskiego to oczywistość, punktem wyjścia jest zn
        > ajomość co najmniej dwóch języków obcych, niezależnie od branży, w której się p
        > racuje


        Ciekawe, bo jedyny związek z jezykiem angielskim jaki miewam, to jest wtedy, gdy mi na komputerze wyskakuje "error". I mimo nieznajomości języka jakoś sobie z tym radzę.

        A zapewniam cię, że jestem bardzo zadowolona z ze swojej branży i nie zamieniłabym jej na żadną inną, nawet za ciężkie pieniądze.
        I tego samego dzieciom życzę, żeby robiły coś, co lubią, a nie to, co jest "uznane".
        Ciekawa jestem, czy wiekszość pań z zieleniaka nie jest bardziej z zycia zadowolonych, niż ci z branży wymagających dwóch języków. Może pienidze i prestiż nie ten, ale o ile życie prostsze.
        • azjaodkuchni Do Andaba 09.12.11, 18:09
          Andaba, ale gdy twój mąż dostał świetną propozycję pracy w ciekawym dla Ciebie miejscu to byś nie pojechała czy pojechałabyś?
          Jeśli byś nie pojechała to znaczy, że brak znajomości języka jednak Cię ogranicza.
          Gdybyś pojechała stałabyś się zależna od męża w prostych życiowych sytuacjach ii wtedy też poczułabyś ograniczenie.
          Na naukę języka zawsze kasę znajdę ... sama boleśnie odczułam braki językowe na początku mojego wyjazdu i gdybym nie znała innego języka byłoby mi 100 razy trudniej.
          • paszczakowna1 Re: Do Andaba 09.12.11, 19:17
            Ale ogranicza tak naprawdę głównie nieznajomość angielskiego, który stał się językiem ogólnoświatowym. W końcu, gdybyś nawet znała perfekcyjnie hiszpański czy rosyjski, w Singapurze niewiele by ci to dało, prawda?
      • babunia_wygodka Re: jestem w szoku 09.12.11, 13:33
        kinga.zielonka napisała:

        > Jeżeli człowiek nie nauczy się mówić (podkreślam: mówić) w obcym języku mniej w
        > ięcej do 12/13 roku życia, nigdy już nie przyswoi fonemów innych niż te w język
        > u natywnym (jest to związane z zakończeniem pewnym procesów neurologicznych w d
        > orastającym organizmie). Mówiąc krótko, nawet jeśli Twoja córka nauczy się 5 ję
        > zyków na poziomie C2 w dorosłym życiu - zawsze będzie słychać, że nie jest nati
        > ve-speakerem.

        NO I, K*RWA, CO Z TEGO?
        A do tego to nieprawda.
        Szykujesz dziecko na tajnego agenta co ma niepostrzeżenie infiltrować obce kraje, że tak się trzęsiesz nad tą nieodróżnialnością od nativa?

        > Zastanawiam się, gdzie Wy żyjecie i co robicie, bo chyba w jakimś innym świecie
        > niż ja. Dzisiaj znajomość angielskiego to oczywistość, punktem wyjścia jest zn
        > ajomość co najmniej dwóch języków obcych, niezależnie od branży, w której się p
        > racuje (dla filologa to tak samo oczywiste, jak dla handlowca, o dyplomacie nie
        > wspomnę).

        Brednie. Używam codziennie angielskiego w pracy i żaden inny język obcy nie jest mi potrzebny. To po pierwsze. A nie wspólpracuję z Anglikami. Po drugie - z "oczywistości" angielskiego nie wynika że trzeba za wszelką cenę wprasowywać go w głowę 10-letniego dziecka, bo jak się człowiek nauczy angielskiego w wieku lat 20 to będzie to równie skuteczne.
      • malamelania Re: jestem w szoku 09.12.11, 14:57
        kinga.zielonka napisała:

        >
        > Jeżeli człowiek nie nauczy się mówić (podkreślam: mówić) w obcym języku mniej w
        > ięcej do 12/13 roku życia, nigdy już nie przyswoi fonemów innych niż te w język
        > u natywnym (jest to związane z zakończeniem pewnym procesów neurologicznych w d
        > orastającym organizmie)

        Jeżeli człowiek nie wyjedzie za granicę (albo w inny sposób nie stanie wobec konieczności używania wyłącznie obcego języka), to i tak guzik się nauczy na wszelkich, choćby najwspanialszych kursach. Nawet, jesli zacznie w pieluchach.
      • mgla_jedwabna Re: jestem w szoku 09.12.11, 22:39
        Naprawdę uważasz, że perfekcyjne R jest ważniejsze od zdrowego kręgosłupa?

        Poza tym na biegłość językową składa się wiele elementów, niektóre z nich są łatwiej przyswajalne właśnie po 12 roku życia. Np. skomplikowane konstrukcje gramatyczne.

        Poza tym nie wierzę, by na zajęciach dla dzieci zwracano uwagę na perfekcyjną wymowę. Raczej wygląda to tak, że dzieciątka odgrywają scenki, gdzie walą po trzy-cztery błędy w jednym zdaniu, ale ważne jest, żeby w ogóle mówiły. Taka paplanina wygląda może i biegle, ale do wymarzonej przez ciebie perfekcji nie prowadzi w ogóle.
      • exina Re: jestem w szoku 10.12.11, 00:48
        kinga.zielonka napisała:


        > Jeżeli człowiek nie nauczy się mówić (podkreślam: mówić) w obcym języku mniej w
        > ięcej do 12/13 roku życia, nigdy już nie przyswoi fonemów innych niż te w język
        > u natywnym (jest to związane z zakończeniem pewnym procesów neurologicznych w d
        > orastającym organizmie). Mówiąc krótko, nawet jeśli Twoja córka nauczy się 5 ję
        > zyków na poziomie C2 w dorosłym życiu - zawsze będzie słychać, że nie jest nati
        > ve-speakerem.

        Ha, normalnie kretynka xD
      • franczii Re: jestem w szoku 10.12.11, 08:10
        Mówiąc krótko, nawet jeśli Twoja córka nauczy się 5 ję
        > zyków na poziomie C2 w dorosłym życiu - zawsze będzie słychać, że nie jest nati
        > ve-speakerem.

        Nawet gdyby to byla prawda a nie jest to co z tego, ze bedzie slychac, ze nie jest native speakerem?
        • sanciasancia Re: jestem w szoku 10.12.11, 16:10
          > Nawet gdyby to byla prawda a nie jest.
          W przypadku większości ludzi to jest prawda. To, że akurat nauczyłaś się idealnej wymowy jako dorosła osoba, nie przeczy temu, że większość osiemnastolatków, nawet po czterech latach mieszkania w Wielkiej Brytanii mówić będzie z lekką nutką akcentu narodowego, jeżeli jako dzieci nie nauczyli się dobrej wymowy.
          >co z tego, ze bedzie slychac, ze nie
          > jest native speakerem?
          To dobre pytanie. Można np. spotkać się z poprawianiem przez native'ów nie istniejących błędów gramatycznych wink

          Wracając do watku, ja bym mimo wszystko nie odpuszczała angielskiego. Może, jak się ma pójść na lingwistykę, to nie ma to takiego znaczenia. W przypadku studiów ścisłych/przyrodniczych/technicznych nauki języka na studiach się nie nadrobi, bo te lektoraty o kant zadka można potłuc, a angielski jest potem jednym z najważniejszych narzędzi.
    • rudylis35 Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:20
      Szkół angielskiego jest od groma. Przenieś ją na inne zajęcia/grupę. Lub poszukaj kogoś kto przychodzi uczyć w Twoim domu, będzie logistycznie łatwiej.
      • anulla1 Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 13:33
        Moje zdanie jest takie nauka języka jest ważna, ale pod warunkiem że jest do tego motywacja, jeśli nie obecność na zajęciach niewiele da. Dokonanie za dziecko wyboru pomiędzy ulubionymi zajęciami sportowymi a angileskim na rzecz języka może spowodować niechęć do tych zajęć.
    • evita-is-me Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 14:29
      Może wyjaśnie pare kwestii. To nie jest tak, że córka nie lubi chodzic na angielski. Poza zeszłym rokiem chdziła "od zawsze" i bardzo lubiła. W szkole zajmowała 2 miejsce w konkursach, a jak w zeszłym roku nie chodziła na dodatkowy to się w konkursie nie załapała. I żeby była jasnośc nie o konkursy mi chodzi, tylko o to, że z tego wynika, że sam ang. w szkole jest na niskim poziomie.
      W tym roku poszła na ang i siatkę od września, taekwondo jeszcze nie było bo był remont sali i dopoki nie stanęła przed wyborem to bardzo chętnie uczestniczyła w tych zajęciach. Dopiero jak się okazało pod koniec listopada, że zajęcia z taekwondo pokryją się z ang. to pojawił się problem.
      I dlatego ciężko jest jej podjąc decyzję a ja nie chcę jej do niczego zmuszac. Pewnie byłoby łatwiej gdybym ja znała ang, wtedy mogłabym ją pouczyc w domu, jednak niestety nie mam takich możliwości i z tego też powodu się waham, bo wiem jak mi samej jest trudno bez języka.
      • rudylis35 Re: zajęcia dodatkowe 09.12.11, 15:43
        Tak jak pisałam wyżej: nie da się przepisać ją na inna grupę z angielskiego? Ew. zmienić kurs lub postarać sie o indywidualne lekcje w domu? Bo to chyba najłatwiejsze rozwiązanie, wilk syty i owca cała smile
    • dorota.alex za dużo 09.12.11, 17:04
      Uważam, że zajęcia dodatkowe dla 10 latki 6x w tygodniu to w ogóle za dużo. Przecież to jeszcze dziecko - kiedy bawi się i odpoczywa???
      • majenkir Re: za dużo 09.12.11, 17:58

        dorota.alex napisała:
        > kiedy bawi się i odpoczywa???


        Na siatkowce i taekwondo? wink
    • olena.s Re: zajęcia dodatkowe 10.12.11, 00:30
      A może - o ile cię stac i wam to pasuje - zajść dziecko podstępnie z boku? Tzn. odpuścić angielski w trakcie roku szkolnego, a w zamian wysyłać małą na letnie szkoły językowe za granicę? Słyszałam o dziecku, które wysyłano co roku na miesiąc i latem i wyuczyło się jak ta lala - plus zyskało to co najważniejsze, czyli faktyczną umiejętność komunikowania się z otoczeniem w lengłidżu.
      • czar_bajry Re: zajęcia dodatkowe 10.12.11, 01:11
        Mój syn chodzi na dodatkowy angielski 1x tyg, basen 2x tyg oraz 4x tyg na piłkę nożną a dokładniej trenuje w klubie. Jakoś to musieliśmy pogodzić ale łatwo nie jest.
    • franczii Re: zajęcia dodatkowe 10.12.11, 08:00
      Ja bym jej zostawila te sportowe a nad angielskim przysiadla z dzieckiem w domu.
      • franczii Re: zajęcia dodatkowe 10.12.11, 08:04
        Sa tez jakies obozy jezykowe przeciez. Wakacyjna szkola. 9letni syn mojej kolezanki chodzil do letniej szkoly jezykowej w miescie i nie dosc ze swietnie sie bawil to jeszcze kontakt z zywym jezykiem zalapal.
    • thegimel Re: zajęcia dodatkowe 10.12.11, 08:50
      Uczę angielskiego w prywatnej szkole i mam uczniów, którzy chodzą wyłącznie dlatego "bo mama zapisała". Niestety tego typu uczniowie zazwyczaj nie chcą się uczyć i potrafią utrudnić zarówno pracę nauczycielowi jak i naukę reszcie grupy. Jeśli naprawdę nie chce, to zrobić jej rok-dwa przerwę, może w tym czasie, któreś z zajęć sportowych się jej znudzą. A za rok próbować poukładać jakoś zajęcia, aby nie kolidowały ze sobą i aby dziecko miało też czas na "nicnierobienie". Można też wykupić córce zajęcia indywidualne. Warto też przyjrzeć się lekcjom - może córka nie chce chodzić, bo są one nieciekawe? Wtedy (o ile oczywiście jest taka możliwość) można spróbować poszukać innej szkoły.
    • aborcyjnokoncepcyjnalustracja Zajęcia dodatkowe? 10.12.11, 09:57
      Z dodatkowymi zajęciami nie należy przesadzać smile
    • falka_85 Re: zajęcia dodatkowe 10.12.11, 15:55
      Ja bym z angielskiego nie rezygnowała, mówię to jako osoba, która dopiero w wieku dorosłym uczyła się angielskiego (a właściwie nadal uczy). Wcześniej oczywiście były lekcje w szkole, ale one absolutnie nic nie dały, tak że naukę musiałam zaczynać praktycznie od zera. Może od tamtej pory coś się zmieniło w tej kwestii w polskim szkolnictwie, ale za moich czasów (nie tak znowu dawno temu), to nauka języków to było dno i dwa metry mułu, zarówno w SP, liceum, jak i na studiach.
      Dlaczego bym nie rezygnowała? Po pierwsze znajomość języka obcego (a najlepiej języków obcych) przydaje się w życiu. Tak wiem, wiem loda można pokazać palcem, ziemniaki też wink
      Jeżeli zaś chodzi o naukę to dzieciństwo jest najodpowiedniejszym momentem, to zależy od zawodu ale studia i praca to czas kiedy trzeba już w miarę swobodnie przynajmniej czytać po angielsku (tak było i ciągle jest w moim przypadku, wykładowcy/pracodawcy naprawdę nie nie obchodzi, że np. zapoznanie się z instrukcją obsługi to dla ciebie kilka godzin nad słownikiem). Oczywiście są ludzie, którzy łapią język w lot, ale większość ludzi musi poświęcić na to sporo czasu i wysiłku. A tego czasu, gdy np. studiuje się + dorabia na utrzymanie, albo pracuje, zajmuje domem, a potem dochodzi jeszcze opieka nad dzieckiem, nie jest zbyt dużo. Widzę to po mojej grupie, ludzie przychodzą zmęczeni po pracy, a to wypadnie delegacja i trzeba opuścić zajęcia, to znowu mąż/żona musi zostać dłużej w pracy i nie ma się kto zająć dzieckiem i znowu się nie przyjdzie itd.
      Ponadto jeżeli dziecko się nieszczególnie garnie to łatwiej będzie je zachęcić teraz gdy ma 10 lat i wpływ rodziców jest w miarę duży, niż gdy np. za 3 lata będzie zbuntowanym nastolatkiem.
      Rodzice generalnie muszą mieć staranie o edukację dziecka, bo trudno wymagać by kilkulatek wybiegał myślą o kilkanaście lat w przyszłość, planował przyszły zawód i jeszcze wiązał to z nauką tabliczki mnożenia (tak, tak wiem każda komórka ma kalkulator i tabliczki mnożenia też nie trzeba znać) czy słówek z niemieckiego. Oczywiście życie córki autorki wątku może się potoczyć tak, że np. znajomość angielskiego może jej się nigdy nie przydać, być może. Ale na pewno w niczym jej nie przeszkodzi.
      Aha i osobiście nie znam dorosłego człowieka, który narzeka, że przez to, że rodzice gonili go kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu do nauki języka/instrumentu/matematyki/... ma zwichnięte życie, mimo że jako dziecko za tymi lekcjami nie przepadał.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja