Dodaj do ulubionych

Moj facet.

08.03.12, 09:53
Obudzilam sie nad ranem i widzialam jak przytula,glaszcze po glowce i caluje w czolko mlodego.Robil to z taka czuloscia jakby to jego syn byl.Moj facet do wylewnych nie nalezy,mlodego przytuli,bawi sie z nim itd.ale to tak bardziej wydawalo mi sie na bazie tolerancji,niczego wiecej tez nie oczekiwalam.Teraz widze to troche od innej strony i w sumie nie moge sie zdecydowac czy to lepiej czy gorzej,nie chce,by moj czul sie jakos zobowiazany do czegokolwiek zwiazanego z jakby nie patrzec moim dzieckiem i nie chce by mlody zbytnio go eksploatowal,bo poczuje potrzebe relacji ojciec-syn.Do tej pory byly granice jako takie wyznaczone jak to miedzy nimi wygladac ma,a teraz granice zaczynaja sie zacierac i wychodzi na to,ze obu “panom“ to odpowiada.A ja jestem w kropce.
Rady mile widziane.
Obserwuj wątek
    • lineczkaa Re: Moj facet. 08.03.12, 09:59
      Nie wiem jak Ty ale ja sobie nie wyobrażam, żeby mój nowy_lepszy_mąż wink był tylko "ze mną". Są dzieci, nie znikną i dla mnie naturalnym jest, że nowy partner, w dodatku mieszkający z matką i jej Zwierzami, ogarnia uczuciowo i emocjonalnie wszystkich, nie tylko matkę.
      • edelstein Re: Moj facet. 08.03.12, 10:11
        Jeszcze nie mieszkamy razem,na razie bywa w nocy i w weekendy.
        • mysia-mysia Re: Moj facet. 08.03.12, 10:46
          tylko mu nie pozwól się za bardzo rozczulać bo matematyki zapomni big_grin
          • edelstein Re: Moj facet. 08.03.12, 10:59
            Poki co nie zapomina i dokladnie wylicza wszystko co potrzebuje,by wyliczylbig_grin
    • triss_merigold6 Re: Moj facet. 08.03.12, 09:59
      Spokojnie, nie ingeruj, daj im czas.
      W sumie zależy czego Ty od tego faceta oczekujesz i jakie masz plany z nim związane.
      • edelstein Re: Moj facet. 08.03.12, 10:18
        Plany powazne,oczekuje wylacznie akceptacji,ze syn jest i bedzie.Ze wzgledu na moje relacje z ojczymem patrze sceptycznie na przejmowanie roli ojca.Ustalone bylo,ze robienie za ojca nie wchodzi w gre,ale jak widac sie mojemu odmienilo.Fakt ustalalismy to na samym poczatku gdzie jeszcze zaawansowane plany nie wchodzily w gre.
        • braktalentu Re: Moj facet. 08.03.12, 10:33
          Ale nic nie piszesz o przejmowaniu roli ojca. Piszesz jak dorosły człowiek okazuje czułość dziecku. Jak czule całuję siostrzeńców to wchodzę w rolę ich matki? Można być jednocześnie ojczymem i dorosłym przyjacielem dziecka, które się lubi. Można też oczywiście być przyjacielem mamy, ale życie z lubianym ojczymem z punktu widzenia dziecka wydaje mi się bardziej atrakcyjne.
          Boisz się, że "nowy" odejdzie, a Twoje dziecko poczuje się (być może po raz kolejny) porzucone?
          • edelstein Re: Moj facet. 08.03.12, 10:47
            Wynika jedno z drugiego.Zaoferowal pojscie z mlodym na bilans w najblizszym czasie,uczy go jezdzic na laufradzie,razem majsterkuja,mlody byl dwa razy chory,to moj podstawial mu miske,sprzatal wymiociny,myl,przebieral,pilnowal w nocy.W weekendy odwala wiekszosc obowiazkow okolodziececych i domowych z gotowaniem wlacznie.
            Czy sie boje,ze odejdzie,nie mam przeslanek,ale nauczona doswiadczeniem wiem,ze roznie bywa.Latwiej pozegnac przyjaciela niz ojca.
            • braktalentu Re: Moj facet. 08.03.12, 11:31
              E tam. Wszystkich bliskich trudno żegnać. Tylko rany są różne i różnie mają szansę się zabliźnić. Syn z biologicznym ojcem jakiś kontakt ma? Wie kto zacz? Czy mogą Mu się panowie pomylić?
              • edelstein Re: Moj facet. 08.03.12, 11:50
                Nie ma,co uwazam za blogoslawienstwo wielkie.Panowie mu sie nie pomyla.Z tego co widze,to moj chce byc tym najwazniejszym dla mojego dziecka.
        • to_ja_tola Re: Moj facet. 08.03.12, 10:36
          Ale to ci coś przeszkadza?
    • lelija05 Re: Moj facet. 08.03.12, 09:59
      To zależy, bo jeśli chcesz być z facetem na stałe, uważasz, że to ten, jeden jedyny, to super, ale jeśli masz jakieś wątpliwości, to lepiej dla synka przy się tak nie przywiązywał.
      • edelstein Re: Moj facet. 08.03.12, 10:27
        KMoj syn specyficzny jest,w odroznieniu od innych dzieci,ktore ojcow nie maja nigdy nie kleil sie do osobnikow plci meskiej.I sam powiedzial do mojego,ze on jest przyjacielem mamy,a nie jego.Dlugo zajelo zanim zaakceptowal go jako kolege i moj stawal na glowie,by go do siebie przekonac.Teraz jednak ta zazylosc jest co raz wieksza,mlody ma dosc obiektywne podejscie,ale widze,ze mu sie to trzezwe podejscie zaczyna chwiac w posadach.
        • lelija05 Re: Moj facet. 08.03.12, 10:32
          Ale twój syn jest, może i specyficzny, ale to przecież tylko dziecko, malutkie jeszcze, na chłodne i pozbawione emocji podejście ma jeszcze czas.
          Miej rękę na pulsie po prostu, ale myślę, że powinnaś się cieszyć, bo to w sumie rzadkie zjawisko, że facet tak traktuje obce dla niego dziecko.
          Napisałaś powyżej, że poważne plany masz, więc tu się powtórzę, masz powód do radości smile
          • edelstein Re: Moj facet. 08.03.12, 10:55
            Niby dziecko,ale do tej pory chlodne,realistyczne podejscie udalo mi sie zaszczepic.Ci co ulegaja namietnosci i naiwni czesto dostaja po doopie.Wolalabym by syn byl mentalnie przygotowany na realia,a nie szybowal jak ja kiedys w oblokach.
            • ciociacesia wow 08.03.12, 11:06
              3 latek z chłodnym i realistycznym podejsciem, a takze wyzutym z emocji osądem. to by dopiero bylo zjawisko
            • reszka2 Re: Moj facet. 08.03.12, 18:49

              > Niby dziecko,ale do tej pory chlodne,realistyczne podejscie udalo mi sie zaszcz
              > epic.Ci co ulegaja namietnosci i naiwni czesto dostaja po doopie.Wolalabym by s
              > yn byl mentalnie przygotowany na realia,a nie szybowal jak ja kiedys w oblokach
              > .


              To nie dziecko, tylko zombie.
    • guderianka Re: Moj facet. 08.03.12, 10:01
      To bądź w tej kropce i z niej nie wyłaź. Bez względu na to co będzie i jak będzie nie możesz zmuszac ich do tłumienia swoich emocji
    • iin-ess Re: Moj facet. 08.03.12, 10:06
      jeżeli obu im to odpowiada to czemu sie martwisz? problem bylby gdyby dziecko bardziej chcialo niz fecet, ale jeśli obustronnie
      • anetuchap Re: Moj facet. 08.03.12, 10:25
        Ja na Twoim miejscu byłabym zadowolona.
        Podejrzewam,że w głębi duszy też miałaś nadzieję,że nowy chłop pokocha Twojego syna.
        Na początku się zarzekałaś,ale myślę,że to wynikało z obawy,czy ten związek przetrwa,
        a także,żeby chłop nie zaczął nagle wychowywać Młodego. Myślę,że o była forma asekuracji
        z Twojej strony. Nie ingeruj - niech sami się dogadają.
        A ojciec syna aktywnie uczestniczy w wychowaniu dziecka?
        • edelstein Re: Moj facet. 08.03.12, 10:35
          Ojciec nie ma kontaktu i tak pozostanie.Gdyby mial pewnie sytuacja wygladalaby inaczej,bo moj twierdzil,ze nie bedzie sie pchal innemu facetowi w wychowywanie dziecka,ale z czasem. zobaczyl,ze faktycznie biologiczny nie ma zapedow wychowawczych i ogolnie mowiac ma to w d.,. W efekcie wskoczyl w role w ktora wskakiwac nie
          mial.
    • kozica111 Re: Moj facet. 08.03.12, 10:23
      Oni sami muszą ułożyć relacje, Ty raczej tylko obserwuj.Nie wiem czy przenoszenie własnych doświadczeń jest korzystne.
    • ciociacesia zaszczel 08.03.12, 10:32
      jednego i drugiego. problem solved.
    • mysia-mysia Re: Moj facet. 08.03.12, 10:34
      zakochał się smile
    • broceliande Re: Moj facet. 08.03.12, 10:42
      Mnie się to wydaje sympatyczne... Pisałaś, że nie masz za bardzo parcia na kontakty rodzinne, ojca nie ma, więc przydałby się jakiś męski wzór. To lepiej taki, który lubi i czasem pogłaszcze.
      A, że inaczej ustaliliście - życie weryfikuje takie ustalenia.
      Fajnie, tyle się czyta, jak to własny ojciec ma głęboko w trąbie.
      Chyba Twoja osobista historia rzutuje na ten obraz.
      • edelstein Re: Moj facet. 08.03.12, 11:08
        Nie mam nic przeciw,by byl wzorem,ale uwazam,ze kontakty przyjacielskie sa wystarczajace.Jak tak wychodzi na to,ze to ja mam z tym problem,a nie oni.Wlasnie dzwonil i pytal co mlody robi i czy zrobil to co mu mowil.3godziny sie nie widza raptem.Chyba musze sie poddac temu co tu sie dzieje.
        • mysia-mysia Re: Moj facet. 08.03.12, 23:25
          ale widzisz, to w sumie takie miłe smile
    • szironna Re: Moj facet. 08.03.12, 11:22
      przechodziłam to samo zatem doskonale rozumiem.
      wszystko zależy od tego jakie macie plany na przyszłość. wiem że tego się nie da w 100% przewidzieć, niemniej skoro Twój mężczyzna nocuje u Was i poznał dziecko to domniemywam, że przeszliście już etap - nie wiemy czy razem będziemy. jeśli jest tak jak myślę, to pozwól się rozwijać sytuacji swoim tempem. przecież to normalne, że bycie z Tobą oznacza dla partnera zostanie ojcem/ojczymem/opiekunem (czy jak tego nie nazwać, chodzi mi o to, że będzie miał dziecko, które będzie wychowywał, dbał o nie itp.). czyli nie ma innej opcji jak zaakceptowanie i pokochanie (przynajmniej dla mnie).
      doskonale rozumiem Twoje wahadła, boisz się pewnie i tego, że syn się przyzwyczai, pokocha, a co w sytuacji gdy nie wyjdzie, prawda? to niestety musisz uznać, są zalety i wady angażowania się w nowy związek, gdy jest dziecko z poprzedniego.
      w jakim wieku jest syn?
      pozdrawiam Cię ciepło i życzę by wszystko się poukładało jak najlepiej dla Was.
      • edelstein Re: Moj facet. 08.03.12, 11:41
        Syn ma 3latka.Dzieki wielkie podbudowalas mnie swoim postem.Musze zaryzykowac i pozostawic wszystko swojemu biegowi.
        • szironna Re: Moj facet. 08.03.12, 13:20
          > Syn ma 3latka.Dzieki wielkie podbudowalas mnie swoim postem.Musze zaryzykowac i
          > pozostawic wszystko swojemu biegowi.

          mój syn tyle miał gdy zamieszkaliśmy razem smile baaaaaaaaaaardzo się bałam. zamiast nastawiać się na to, że ma być dobrze, to ja budowałam w głowie mury i fortece. co się stanie jak się zaangażuję i się rozstaniemy, jak syn to przeżyje, ale też jaki partner będzie dla synka, jak ja będę reagowała gdy on wejdzie w rolę ojca itp. itd.
          strachy na lachy. serio smile trzeba być dobrej myśli, rzecz jasna zachować rozsądek, ale też nie zaprzątać sobie głowy czymś, na co wpływu nie mamy. fakt - to łatwe nie jest gdy jest się z odzysku wink ale do zrobienia.
          pozdrawiam i jeszcze raz - wszystkiego najlepszego smile
          • edelstein Re: Moj facet. 08.03.12, 13:32
            Dokladnie jest jak piszesz,chcem, ale sie bojem,bo to,bo tamto.Do tego stopnia,ze powywlekalam wszystkie trupy z szafy,by sprawdzic reakcje.Nic,niewzruszony jest w ocenie.Sam mowi,ze mam wreszcie skupic sie na tym co jest,bo co bylo to bylo,wplywu zadnego na to oboje nie mamy.Pozostaje zalowac,ze sie 5lat wczesniej nie poznalismy,Czesto mowimy gdybym cie znal,znala 5lat wczesniej.Nie wiem czemu piec lat akuratwink postaram sie to jakos poukladac sobie i popatrzec z dystansu,bo jakby nie patrzyl jest tak jak czlowiek,by sobie zyczyl.Dzieki wielkie.
            • szironna Re: Moj facet. 08.03.12, 13:54
              daj sobie po prostu czas na oswojenie. ale staraj, by syn nie wyczuwał Twoich lęków. mały jest w takim wieku (co jest plusem dla Waszego związku), że szybko przywyknie do partnera i z czasem nie będzie pamiętał, że kiedyś go nie było. swoją drogą powiem Ci, że on (partner) jest w gorszej sytuacji. Ty musisz oswoić się tylko z nim, on z Tobą i młodym wink piszę trochę z przymrużeniem oka, niemniej prawda jest taka, że pokochanie nie swojego dziecka może nie być wcale takie łatwe. nie wiem jak to jest, ponieważ przez to nie przechodziłam, niemniej wydaje mi się, że to co dla nas jest zwyczajne (wytarcie pupy, sprzątnięcie wymiocin, czy chociażby zjedzenie pozostawionego kęsa - czego ja nie robię, ale wielu rodziców tak), dla niego może być trudne. ale jeśli chce być ojcem z serducha, czuje to - uwierz, będzie dobrze smile mam tego przykład w domu. nastaw się pozytywnie i powoli ale do przodu smile
              jeśli chcesz pogadać, możemy to zrobić na priv. napiszę Ci dokładnie jak to u mnie było wink
              pozdrawiam smile
              • edelstein Re: Moj facet. 08.03.12, 14:57
                Dzieki wielkie,to pisz na priv,pogadamy sobiewink akurat z wytarciem pupy i wymiocinami mial juz blizszy kontaktbig_grin przezyl,choc mialam wrazenie,ze zaraz doda cos od siebiewinkale sie uparl i zrobil.Ogolnie dla niego okolodzieciowe zajecia nie sa problemem,zachowuje sie tak jakby nic innego nie robil cale zyciewink
                • szironna Re: Moj facet. 08.03.12, 18:40
                  edelstein skrobnęłam sobie zdrowo do Ciebie wink
                  • edelstein Re: Moj facet. 08.03.12, 19:51
                    Odskrobalam rownie namietniewink
    • estragonka Re: Moj facet. 08.03.12, 11:24
      nie da sie zjesc ciastka i miec ciastka. facet z ktorym sie zwiazesz na stael sila rzeczy bedzie musial sobie ulozyc relacje z Twoim dzieckiem. z tego co piszesz to im calkiem fajnie wychodzi, wiec najlepsze co mozesz zrobic poki co to obserwowac i sie nie wtracac .
    • nabakier Re: Moj facet. 08.03.12, 13:33
      Ale w czym problem? Boisz się czegoś? Że się mały przywiąże i w rozstania będzie mu ciężko?i to samo w stosunku do dużego?

      Jeśli to wyniknęło "samo z się" to tylko się cieszyć smile
      Moi się przytulili samoistnie pierwszy raz po jakimś 1,5 roku. Bardzo to było miłe i się rozwija dalej w swoim rytmie smile
      Byle niczego nie narzucać.
    • selavi2 Re: Moj facet. 08.03.12, 23:13
      Ja się wzruszyłam twoim opisem.
      Rozumiem też twój niepokój, ale proszę - nie ingeruj w ich uczucia i relacje.
      Twój mały chłopczyk potrzebuje również bliskiego mężczyzny, którego pokocha i któremu zaufa. Z Twoim facetem ma na to wielkie szanse.
      Miłość i przyjaźn zawsze niosą z sobą ryzyko rozstania.
      Moim zdaniem, naszą (rodziców) rolą jest nauczyć dziecko(tak również takie małe) tego, ze w życiu są różne chwile i to że niektóre z nich są smutne, wkurzające itp. to część życia. I nie da się od nich uciec.
      Tak, wiem - to smutne - patrzeć na cierpienie dziecka i nie ważne czy to dziecko ma 3 latka czy 19. Ale istnieją realne przesłanki, że przy takim partnerze mu to nie grozi.
      A uczenie malucha nieulegania emocjom daje duże szanse na wychowanie osoby, która zawsze będzie się bała kochać i zaangażować w zwiazek czy to z płcią przeciwną czy w stosunku do wszystkich bliskich, z lęku przed cierpieniem. Chyba nie chcesz tego dla swojego dziecka?
      I czy przypadkiem nie przerzucasz swoich lęków na synka?
      Jak widać po Twoim partnerze - prawdziwy mężczyzna nie boi się czułości, rzygów i itp.
      Szczęściara z ciebie! smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka