Dodaj do ulubionych

Boszsz, czuję się jak wielkie "0"

04.10.05, 23:38
Witajcie kochane,
dziś mnie los trochę obił, więc chyba się pożalę, bo tak źle ze sobąsad.
Po prostu nienawidzę siebie, że wszystko robię tak wolno, ciągle nie zdążam,
dzieci glodne, bo ja w lesie z jedzeniem, pranie jeszcze nie powieszone, zlew
jeszcze straszy. A ja mam tylko dwóch chłystkow i męża. Inne kobiety pracują,
mają po kilkoro dzieci i jakoś ze wszystkim się wyrabiają, a ja ciągle
zdyszana i bez efektów.
I najgorsza zmora moja: że oprócz zatroszczenia się o rodzinę ( z trudem) to
nic sensownego robić nie umiem, no qrcze nie wychodzi mi. Teraz mogę schowac
się za pięknie brzmiacym haslem: "zajmuję się dziećmi" i w sumie nikt sie nie
czepi, bo maluchy potrzebują mamę w domu. Ale gdyby nie one, to ja nawet nie
wiem, czy znalazłabym gdziekolwiek pracę.
Boże czuję bezwartościowym śmieciem. Jak moje dzieci moga czuc do mnie
szacunek, skoro ja sama go dla siebie nie mam?.
Uczęczalam na różne terapie, i jakoś większych efektów nie widzę.
Pozdrawiam ciepło
kalpa
Obserwuj wątek
    • roxanna1336 Re: Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 05.10.05, 00:12
      Ja też czasami mam takie dni,kiedy czuję się podobnie jak TY. Tez wydaje mi się
      ,że inne kobiety to potrafią,a ja to nie nadążam z niczym.Też chciałabym poznać
      sekret jak radzić sobie,kiedy mamy na wszysko mało czasu. Jesteś tylko
      człowiekiem,każda z nas ma prawo czuć się zmęczona.Nie martw się,jutro będzie
      lepiejsmile
    • atta Re: Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 05.10.05, 00:52
      Jak moje dzieci moga czuc do mnie
      > szacunek, skoro ja sama go dla siebie nie mam?.

      Wiesz co - na szczęscie dzieci kochają Mamę za to, że jest - jedyna,
      najwspanialsza, najmądrzejsza, najpiękniejsza... I na szczęście ich ocena nie
      ma się nijak do naszej samooceny. smile
      Głowa do góry! Myślę, że większość z nas ma poczucie, że "inne matki to sobie
      lepiej radzą" - a to guzik prawda. Wszystkie mamy wzloty i upadki, lepsze i
      gorsze dni - widocznie teraz trafił Ci się taki gorszy...wink
      Pozdrawiam bardzo serdecznie smile
      • ladyhawke12 Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 05.10.05, 07:29
        To nie jest wszystko takie proste, niestety jak sie dlugo siedzi w domku w tym
        samym ciagle kieracie to wreszcie czlowiek ma dosc.Najgorsze bylo dla mnie to
        jak przychodzila do mnie rodzina, zawsze krytyka " siedzisz w domu i
        mieszkanie nie lsni, posciel nie tak wyprana , kurze nie poscierane i obiad nie
        taki...." a ja czulam sie coraz gorzej, nic nie warta zero, null.Lekarze
        orzekli depresje, i dawali leki, spotkania z psychologiem nie dawaly efektow,
        czulam sie najgorsza na swiecie, przeciez wszystkie kobitki a piskownicy dawaly
        rade a ja nie, i pewnego dnia mnie oslnilo, ze musze zrobic cos dla siebie
        wbrew wszystkim pokazac ze nie jestem taka glupia, zrobilam dla wszystkich
        najglupsza rzecz w zyciu, poszlam na studia, gadanie ze dzieciaki za male, ja
        za stara, nie przekonywaly mnie uparlam sie, nawet argument ze nie da mi nikt
        kasy na studia mnie nie powstrzymal, zarobilam na chalnictwie, po nockach
        zszywalam swetry. Nadal nie moglam z niczym zdazyc, chodzilam nie wyspana, bo
        trzeba bylo sie przygotowac na zajecia, ale coraz wiekszy mialam sama do siebie
        szacunek, skonczylam studia, miedzy czasie odchowalam dzieci, i znalazlam
        prace, nadal wracaja do mnie koszmarki ze nie jestem nic warta, ale przypominam
        sobie ta ciezka prace, nieprzespane nocki nad cwiczeniami, i to ze nauka
        zmusila mnie do przeorganizowania zajec domowych, wlaczenie dzieciakow np. w
        sprzatanie swojego pokoju z zabawek, obiad gotowalam wieczorkiem z ksiazka w
        reku( w kuchni sie uczylam) na 2 dni, pranie nastawione na noc, rankiem
        wieszalam jakos sie to wszystko zaczelo wtedy ukladac. Jestes napewno super
        dziewczyna, tylko o tym zapomnialas siedzac stale w tych samych sprawach.
        • jol5.po Re: Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 05.10.05, 09:31
          no i udalo Ci się wyjść z domu i uczęszczać na terapie, a to już coś.
          Niestety ubocznym skutkiem bycia w domu jest chyba takie samopoczucie jak piszesz (przynajmniej od czasu do czasu)
          - że gdzieś tam jest inny świat, do którego nie mamy wstępu i nie dałybyśmy sobie rady.
          Też mam tak i nie wiem jak wyjdzie z praca itd., itp., a może nie wyjdzie.
          Wyjscia są, chociazby takie jak napisałam Ledyhowk, albo drugie: zamknąć oczy na te myśli i iść do przodu, tzn. główkować i kombinować, czy własciwie coś by sie mogło, a jak przyjdzie czas i pora, to opanować dreżenie łydek i jednak wykonać.
          Rozumiecie żołnierzu??
          Rozumiesz Kalpo??Masz całkiem normalne myśli, przypisane do Twojej sytuacji - więc nie daj im się zjeść. I jako odgórny rozkaz (to znaczy bez nadmiernych dywagacji) przyjmi, że one nie mogą nad Tobą zapanować, tylko niech tam sobie siedzą i czasami coś szepną, tak, żeby było konstruktywnie, a nie niszcząco.
          pozdrawiam bardzo jola
    • madziaost Re: Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 05.10.05, 14:08
      witajsmile
      to wszystko przez to, że chcesz byc idealną matką, żoną, kochanką i co tam
      jeszcze sobie wymyslisz. a daj sobie spokój z tym dociąganiem do standartów i
      zajmij się po kolei: sobą (co tam lubisz najbardziej, ja uwielbiam masaż
      rękawicą ze sznurka pod prysznicem), dziecmi (na tyle, na ile musisz) i mężem
      (na tyle, na ile masz ochotę). żeby się poczuc lepiej, musisz najpierw pomyslec
      o sobie (bo tylko szczęśliwa mama jest dobra mamą). wiem, że to trudne, ja też
      przy dwójce rok po roku chodzę z podkrążonymi oczami i mam wrażenie, że ktoś mi
      plecki kijem wygarbował, ale zaczynam podnosic łepek powolismile
      zaczęłam organizowac wydatki (w notesie), zakupy i planowane posiłki na tydzień
      (na kartce na lodówce) i jestem z siebie dumna jak paw, mimo że plan wykonany
      może w 15% smile)) ale o tym wiem tylko jasmile
      nie daj się, życie naprawdę jest piekne!
      pozdrawiam
      magda
    • akve Re: Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 06.10.05, 00:02
      No nie , nie mogę nie odpisać mimo późnej pory !
      Magda, to ze myśli,odczucia i samopoczucie,które masz są normalne,to ja nie ma
      watpliwości.
      Dziewczyny napisały Ci o "ubocznych skutkach dłuższego bycia w domu z dziećmi"(
      należy równiez pamiętac o "ubocznych skutkach dłuższego NIE bycia z dziećmi z
      domu" wink.
      Też ostatnio poczułam ten ZEW: coś musze robić , bo źle sie zaczynam czuć z tym
      nicnierobieniem w domu.Na razie się rozglądam wink i myślę.Nie mam za bardzo
      czasu ,zeby zacząć cos robić...
      A teraz napiszę tak: trochę już Cię znam i PODZIWIAM Cię bardzo.Jesteś
      osobą ,która trochę w życiu przeszła i nie złamało Cię to, przeciwnie
      wzmocniło.Masz wiele zalet,z który jedna b. ważną jest dla mnie
      to,że...wszystko robisz dużo wolniej i spokojniej niż np. ja.Ja pracuję szybko
      i bardzo nerwowo,a efekty tego są często mierne.
      Świetnie gotujesz , masz do tego talent ,nie wiem czy wiesz.I jesteś bardzo
      zaradna.Masz dużo zalet i jeszcze znajdziesz dla siebie ta dziedzine życia (
      poza domem )w której się zrealizujesz.Wierzę w to!Ale daj sobie czas i uwierz w
      siebie.
      Dość laurki na dziś -reszta jutro przez telefon smile
      pozdrawiam

      P.S.
      Lubię cię smile

    • kalpa Re: Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 06.10.05, 04:48
      Dzięki, demon w głowie trochę osłabł.
      Chyba sie z nim urodzilam i włącza się w zupełnie nieoczekiwanych momentach,
      zwłaszcza kiedy zaczynam mysleć, że sobie poradzilam, że wychodzę na prostą. No
      nic, z marudzenia nic rośnie, trza dzialać.
      pozdrawiam ciepło
      kalpa
    • barbie-torun Re: Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 06.10.05, 11:26
      czasami czuję się tak samo
      dzień w dzień opiepszana przez męża
      że to czy tamto nie zrobione
      od poniedziałku jestem na zwolnieniu
      no pograłam w szachy z synkiem i połaziliśmy po okolicy
      był trochę chory i został w domu
      ale w domu tak na prawdę nic wielkiego nie zrobiłam
      a obiecywałam sobie jechać do dzieciecego sklepu
      poogladać wózki i łóżeczka- to już 32 tydzień
      dobrze, że wyprawkę ubrankową juz kupiłam
      byłam ciągle poniżana albo tak odbierałam to
      bo wszyskie męża kuzynki po 2 fakultety na UJ-ocie pokończyły
      rodzina meża na stanowiskach, nauczyciele, dyrektorzy
      a ja co - gęś z prowincji, bez wykształcenia
      jedno co mi w życiu dobrze "wyszło" to rodzenie dzieci
      do niczego się nie nadaję, niewiele potrafię
      nie mam żadnych przyjaciół
      koleżanki ze szkoły zostały w rodzinnych stronach
      nie mam nawet z kim pogadać
      no jedynie czasami na forum
      psychicznie fatalnie się czuję
      mam doła
      • mamaanieli do Barbie!! 06.10.05, 11:44
        barbie, no co TY!!! KObieto!!! Niech sobie kuzynki kończą i siedem fakultetów
        nawet na Sorbonie... Nie możesz czuć się gorsza, nie myśl o sobie źle, nie
        wierz w taki obraz siebie. Nie wolno Ci. Jesteś wartościową, madrą osobą,
        wspaniałą matką i kobietą. JAk można myśleć o sobie, że jest się ciągle
        poniżanym... Jeśli będziesz w to wierzyć - to rzeczywiście część ludzi tak Cię
        będzie traktować!!! A tym bęcwałom nie pozwalaj na to! Bo niby w imię czego
        masz na to pozwalać?!!? PIsze nieskładnie, bo się deczko zdenerwowałam... GŁOWA
        DO GÓRY!!! LUZ!!! Jesli masz gg to napisz mi na priv, to chętnie pogadam
        (oczywiście w miarę możliwości czasowych, bo CZesiula w niedzielę wyjeżdza i
        sama zostaję...) POzdrawiam serdecznie. AGATA
        • ladyhawke12 do Barbie!! 06.10.05, 12:22
          To ze nie masz niewiadomo ile tytulow, to nie znaczy ze jestes gorsza,czy te
          twoje kuzynki, choc w czesci Ci dorownuja, sadze ze nie, bo jak widac kultura
          osobista nie idzie w pare razem z wyksztalceniem, czy potrafia byc takimi
          Matkami ja Ty zorganizowac domek zeby funkcjonowal, toz to czyste magisterium z
          zarzadzania. Nie daj sie glupim babskom, bo to ze ktos ma stanowisko to wcale
          nie znaczy ze jet kims, bo kims sie jest jak sie ma serce, i potrafi dac sobie
          rady tak jak Ty. Glowa do gory do piet Ci niedorastaja.
    • ulkad Re: Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 06.10.05, 12:53
      Ja sie zapisalam na kurs prawa jazdy, bo jak chlopcow bedzie czterech, to juz
      koneicznie bedziemy musieli przeprowadzic sie pod Warszawe (budujemy dom pod
      tarczynem). No i po pierwsze - nagle odkrylam, ze o godz 20-stej autobusy sa
      pelne ludzi! Poczulam sie jak kosmitka, bo faktycznie - zawsze wracam do domu
      najpoźniej o 6-stej i to na piechote wink. A teraz kurs konczy sie o 20-stej, a
      tu autobus pelen normalnych ludzi wracajacych z pracy czy tez szkoly.
      A do tego poprosilam tesciowa ,zeby przyszla raz w tygodniu (dwa razy z dzicmi
      jest siostra, ktora po 1,5 godz zwalnia mój maz). W kuchni i w naszym duzym
      pokoju posprzatalam , ale u chlopakó zostal syf - ale sie głupio czulam sad

      Pozdraiwma - Ula
      • jol5.po Re: Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 07.10.05, 08:14
        Basieńko, nie daj się
        tak często czujemy się wyrzucone poza nawias, bo nasze rodziny różnią się od otoczenia
        odbieramy z całą mocą sygnały wysyłane bezwiednie i bardziej świadomie, że cosik na się chyba pokręciło w głowie, bo przecież swiat zmierza w innym kierunku niż ten, który sobie obrałyśmy/liśmy
        ale cóż świat, tam gdzieś za oknem - cokolwiek nie zrobimy, bedzie wydziwiał, obcy gonił w swoją stronę
        no i niech goni, nawet jakbyśmy chcieli za nim nadążyć, nie wiem, czy by pochwalił, pogłaskał po głowie - bo co świat obchodzą pojednycze ludziki
        no ale zawsze możemy budować swój alternatywny świat
        chociażby takie forum wymiany podobnych alienów
        mamy trójek, czwórek, piątek, a ja na ten przykład bedę mama 6 za dobrych kilka miesięcy
        jedno jest pewne, że musimy się mocno wspierać
        trzymaj sie Basiu i nie daj się
        ślę słońce z Wrocławia do Torunia
            • kina74 Re: Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 07.10.05, 10:23
              Jolu - ja Ciebie świetnie rozumiem. I sama się dziwię jak to jest, że tu na
              forum jest tak fajnie, a w życiu realnym to ludzie są tacy... inni. A
              zazdroszczę to tak szczerze Ci tej ciąży - naprawdę smile)))
              Będzie dobrze, sama nas zawsze pocieszasz, to teraz kolej na nas.
              Całuski jeszcze raz dla Ciebie, Dzidziusia i Piąteczki (no i dla Pana Taty hihi)
            • barbie-torun Re: Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 07.10.05, 10:33
              Jolu, brawo za odwagę
              "ziarenko" rośnij zdrowo w brzuszku mamusi smile
              a czy czwórka, piatka czy szóstka to u nas wielodzietnych bez różnicy
              najgorzej jest gdy jedynakowi rodzi się rodzeństwo potem to już leci wink
              W ostatnią sobotę, po raz pierwszy córa zaprosiła dzieci ze szkoły do nas
              (mieszkamy na drugim końcu miasta) na swoje imieniny i większość to jedynacy i
              wciąż pytali ile Teresa ma rodzeństwa, bo oprócz naszych były jeszcze dzieci
              sąsiadów;
              wczoraj też 2 kolegów z przedszkola Pawła na podwórku się bawiło
              i dalsi sąsiedzi z okolicy nawet nie wiedzą ile mamy dzieci,
              bo liczebność i płeć w piaskownicy wciąż się zmienia smile
              Serdecznie gratuluję maleństwa.

              PS.Jak widzicie humor mi się poprawił, zjem coś i lecę na zakupy
              sama, bez męża-marudy i niecierpliwych dzieci smile
              • milena1 Do jol.5 07.10.05, 12:46
                Jolu, co prawda nie znamy się, bo ja na forum od niedawna,
                ale pozwól że serdecznie Tobie i Mężowi pogratuluję.
                Podziwiam Cię bardzo i z przyjemnością czytam Twoje wypowiedzi.
                Dużo zdrowia dla Ciebie i maluszka!
                A trochę wspólnego ze sobą mamy: to samo imię i Wrocław-moje ukochane
                studenckie miasto, tam mój ślub i poczęcie pierwszego dziecka...
                • jol5.po Re: Do jol.5 07.10.05, 13:39
                  Milena - Jolu, no coś Ty - znam Cię z forumsmile
                  o to musisz odwiedzić Wrocław ponownie
                  dużo się zmienia, choć teraz okurat jest strasznie zakorkowany, bo kluczowe ulice (i mosty - np. Grunwaldzki) są remontowane
                  a ja znowóz odwrotnie - urodziłam sie w Krakowie, ale mieszkałam tam bardzo krotko, bo tylko 2 lata - i nic nie pamiętam z tego okresu, ani tych sławnych knajp, ani smoka tym bardziej, no nic dosłowniesmile
                  bardzo Ci dziekujęsmile

                  Basia, no masz rację, na zewnatrz to faktycznie nie specjalnie orjetują się znajomi, ile to tych dzieci jest - mi zdarzały się pytania, to ile własciwie: 4, 6 czy 5. Ale zauważyłam, że w otoczeniu dużym przełomem jest oprócz pojawienia się drugiego dziecka, urodzenie trzeciego - wtedy się ludziska dziwują chyba najbardziej, no już potem nie ma takiej "euforii".
                  a jak ola wzięła małego na festyn do szkoły, cała grupa koleżanek wisiała na niej i gładziły go po rączkach i nóżkach. Podobało im sie bardzo takie malutkie rodzeństwo.
                  No ale co mi przychodzi do głowy, to jeszcze, ze nie mogę zrobić błędu i chociaż słowem zająknąć się, że coś nie tak, że za dużo, czy cóś - od razu dzieci wyłapią, one muszą czuć dumę i powtarzać taką postawę za rodzicami. Najmniejszy błąd może kosztowac wrycie się w pamięć dziecka. Ale to chyba nie tyczy się tylko wielodzietnych, ale wszystkich rodzców - ja długo przepracowywałam kompleksy przekazane od mamy - a rodzina jak najbardziej typowa 2+2 była.
                  Widzisz Basia, precz ze złymi chumorami, masz teraz kogo wspieraćwink
                  a we Wrocku wyszło własnie słońcesmile)


                  • jofin Re: Do jol.5 07.10.05, 15:18
                    Jolu gratulacje dla Ciebie, zycze Ci duzo sily i wytrwalosci . A wizyta u
                    ginekologa sie nie przejmuj. Po prostu musisz mu pokazac, ze jestes bardzo
                    szczesliwa z takiego obrotu sprawy. Po prostu to Twoje zycie a nie jego i to
                    bedzie Twoje a wlasciwie Wasze dziecko i wiec co tam on ma do gadania. On ma
                    Ciebie badac i prowadzic ciaze, a nie wypowiadac sie na sprawy jego nie
                    dotyczace.
                    Gdy na poczatku czwartej ciazy poszlam do przychodni na badanie, & tam gdzie
                    mieszkalam ciaze prowadzi polozna a nie lekarz &, pielegnierka niesmialo
                    zasugerowala mi, delikatnym pytaniem czy naprawde chcemy miec to czwarte
                    dziecko. Ja jej pytanie przyjelam tak, jakby to bylo pytanie z kosmosu, bo ani
                    przez chwile nie przyszlo mi do glowy, zeby ciaze usunac. tylko sie zasmialam i
                    po prostu stwierdzilam,ze troche sie z tym dziwnie jedynie czuje, ale dziecko
                    jak najbardziej chce miec.
                    Ale jeszcze raz bardzo serdecznie zycze duzo sily, energii, i wytrwalosci,
                    szczegolnie, ze chyba jedno z Twoich dzieci jest jeszcze dosc male.
                      • marzek2 Re: Do jol.5 07.10.05, 21:25
                        Jol czyli zdobywasz kolejne uprawnienia do bycia adminką forum rodzin
                        Wielodzietnych smile)) Gratulacje, ja Was podziwiam, ja z moją 3 to chyba nędzny
                        licencjat wielodzietności, a Ty chyba to doktorat robisz czy co smile)))
                        A teraz mała "groźba": proszę się przestać kamuflować na forum i ogłosić się
                        oficjalnie albo ja jako współadminka założę wątek gratulacyjny dla Ciebie smile)
                  • rhynox Re: Do jol.5 24.10.05, 17:10
                    Jola!!!
                    Ojej, jak ja czytalam, ze nie doczytalam???????
                    Ale super! Trzymaj sie kochana, trzymam kciuki i ja za ciebie.
                    Ale sie ciesze. Pozdrowienia od PP
                    smile))))))))))))))))))))))))))))))))))
                    • jol5.po Re: Do jol.5 27.10.05, 11:54
                      wielkie dzięki Rhynoxie, ale się porobiło, no nie
                      ucałuj wirtualnie PP, często o Was myślę, przypominam sobie morze... fajnie byłosmile
    • nata76 Re: Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 08.10.05, 12:35
      Kalpa,ciesze się,że już u Ciebie lepiej!!!!
      Jola5.po-toTy mnie pewnie z tego forum niedługo wyrzucisz, bo zawyżacie z
      Olioliwą i mamą5plus srednią (choć daleko Wam jeszcze do wigi68smile) i niedługo
      pewnie z ta moją nedzną dwójką zostanę poza nawias wytknietacrying((((((

      Wrocła, mam ok.100 km. MOże kiedyś Was odwiedze ,Wrocławianki???????MOże
      zobaczyć NowegoRodka Joli??????

      pozdrawiam,nata
      • barbie-torun wrocław 09.10.05, 11:10
        też chcę odwiedzić Wrocław
        to moje marzenie z dzieciństwa
        przez programy Gucwińskich "Z kamerą wśród zwierząt"
        może latem spotkamy się w ZOO ? smile
        • jol5.po Re: wrocław 10.10.05, 10:12
          bardzo Wam dziękuję dziewczyny, jesteście kochanesmile
          a w kolejności:

          Jofin - a u nas lekarz na pierwszym miejscu, ale nic to, przeciez tak naprawdę to mój problem i moja sprawa, oczywiście masz rację, jakos tak mi się zdarzało, że przy lekarzu, który kręcił czasami nosem, trafiały mi się bardzo symaptyczne położne - i one jakoś tak nosem nigdy nie kręciły, a ujmowały mnie zawsze serdecznoscią.
          Mój najmłodszy jest dwulatkiem, w maju bedzie miał dwa i pół, a rocznikowo trzy więc taka przyzwoita różnica będziesmile
          Niespodziewanko, dziękuję i proszę o dalsze gorące wsparcie mamy piątkismile
          Nato i Marzku, przecież wiecie, że jakość czasami wręcz ważniejsza od ilości, tworzycie atmosferę forum na równi z bardziej dzietnymi i jesteście na równi ważne - no mówimy przecież o jednym z adminówsmile, a poza tym razem macie uroczą piąteczkę, a Nata się powaznie zastanawia, nad dalszymi planami..

          dziewczyny, a moze tak kole przyszłego lata, czerwca na ten przykład, jakis zjazd we Wrocku??
          mały, albo większy - mi zejdzie z głowy sprawa pracy i rodzenia, no i tak sobie mysle, że jak tutaj zarządzili ten projekt rodzina +, gdzie niby ma być promowana duża rodzina no i chcą przeciwdziałac negatywnemu stereotypowi o rodzinach wielodzietnych, to może coś przy pomocy miasta dałoby się coś zorganizować - tylko,... że to będzie już po wyborachwink)
          zobaczymy, będę myślała, fajnie by było Was zobaczyć
    • magduniar3 Re: Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 10.10.05, 16:03
      Jest mi dobrze znane to uczucie. I co z tego, że mam pracę i kończę studia.
      Jestem zerem bo nie radzę sobie ze sprzątaniem, nie zawsze radzę sobie z
      dziećmi, moje dzieci nie wyglądają jak z żurnala a moje i ich ubranka jak spod
      igły. Któraś z was wspominała o kuzynkach z fakultetami. Ja czuję się tak
      zgnębiona przez rodzinę mojego męża, szczególnie przez żeńską część. W
      przeciwieństwie do mnie nie mają pracy, nie mają wykształcenia i mają dużo
      mniej dzieci niż ja. Ale to co się liczy w tym środowisku to lśniąca podłoga i
      ciągle nowe ciuchy.
      Przestałam się tym przejmować, bo prawda jest taka, że LUDZIE LUBIĄ BUDOWAĆ
      SWOJĄ DOBRĄ SAMOOCENĘ WSKAZUJĄC NA TO JAKIE BRAKI MAJĄ INNI i często po prostu
      nam zazdroszczą. Szczęśliwi ludzie i naprawdę zadowoleni z siebie nie muszą się
      wywyższać i podkreślać swojej wielkości.
      Pozdrawiam wszystkie zakompleksione mamusie.
      Magdunia.
      • anima10 Re: Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 16.10.05, 00:03
        Cześć dziewczyny! Jestem na tym forum pierwszy raz i... nie mogę uwierzyć,że spełniło się moje marzenie. Przeczytałam cały wątek (dopiero ten jeden,ale zaraz
        będę się poprawiać),a tu żadnych uszczypliwości,docinków, dołujących,wymądrzających odpowiedzi.Czyż taka cieplutka atmosfera nie powoduje od razu
        uśmiechu,nawet na najbardziej zmęczonej twarzy? W każdym razie - nieobce
        mi są uczucia autorki wątku (w ostatnim czasie pojawiające się u mnie nagminnie)
        ale teraz poznałam na to lekarstwo (i pewnie nie tylko na to)-częste odwiedziny
        na TYM forum. Wszystkie musicie być wspaniałymi osobami.Każdy,kto ma tak otwarte
        serce dla innych NIE MOŻE być "0". A przecież to serce ofiarujecie też każdego dnia swoim dzieciom.Tak sobie o tym pomyślałam,czytając Wasze wypowiedzi.Każdy,kto kieruje się sercem,jest drogocennym skarbem dla tego świata. A w ostatnich czasach tych skarbów jakby coraz mniej...Dzięki,że jesteście i się tu objawiacie
        Wszystkie Was gorąco pozdrawiam,a Mamusi w ciąży z serca gratuluję!
          • anima10 Re: Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 18.10.05, 11:20
            Oj tak tak. O Ciebie mi Jolu chodziło. Przepraszam,że wyszło poprzednio tak bezosobowo.
            Po przeczytaniu kilkunastu wątków stwierdzam,że to forum jest baaardzo
            niebezpieczne.Mam trzy dziewczynki (w wieku 1,5; 3,5; 5,5)i przy ostatnim porodzie bardzo chciałam,żeby to był mój ostatni.A teraz nabieram niebezpiecznych chęci?wink
            • jol5.po Re: Boszsz, czuję się jak wielkie "0" 19.10.05, 09:59
              Animo i dla trójki w domu ( forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=26153670&v=2&s=0 ) i dla czwórki ( forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=30198875&v=2&s=0 ) jest na forum miejsce
              do wyboru, do koloru
              niech Ci się dobrze piszesmile)
              moje starszaki tez mają taką różnicę jak u Ciebie, tylko, że środku jest chłopiec, no i teraz są juz strasze (12, 10, 8)
              pozdrawiam ze słonecznego Wrocławiasmile j.
              • anima10 Re: Do jol5.po 20.10.05, 11:58
                Dzięki za miłe przyjęcie na forum oraz za linki (trójeczki już podczytywałam,
                a z czwórką trafiłaś w 10, bo właśnie o tym myślałam, żeby się trochę podokształcać).
                A propo's Twoich Starszaków,to troszeczkę Ci zazdroszczę Ich samodzielności,
                chociaż jak wiadomo każdy wiek ma swoje lepsze i gorsze strony. Ja ze swoją najstarszą
                5-latką czasami sobie żartuję,że może by tak herbatkę zrobiła,po czym ona mi tłumaczy
                jak dziecku,dlaczego nie może,choć bardzo by chciała (z tym chceniem,to nie mam
                złudzeń-taki wiek,potem się pewnie z tego wyrasta). Niwątpliwie jest to bardzo
                rozkoszne,ale herbatki z tego nie ma. Za to pośmiać się mogę.
                Serdecznie pozdrawiam ze słonecznegosmilePodhala,gdzie obecnie mieszkamy, z Wrocławiem
                mamy powiązania przez rodzinę męża,a ja również urodziłam się w Krakowie,tyle że
                chłonęłam jego atmosferę przez 26 lat,dlatego staram się tam bywać jak często się da.
                • jol5.po Anima 24.10.05, 10:22
                  przepraszam, że dopiero teraz odpisuję

                  >nie może,choć bardzo by chciała (córeczka) (z tym chceniem,to nie mam
                  > złudzeń-taki wiek,potem się pewnie z tego wyrasta). Niwątpliwie jest to bardzo
                  > rozkoszne,ale herbatki z tego nie ma. ZA TO SIĘ POSMIAĆ MOGĘ.

                  i to ostatnie zdanie to klucz, zeby wytrwać - i przy 5-latce i potem. Argumenty starszaków to: - dlaczego ja (w domyślę - nie ona/on????), w rozszerzonej wersji: dlaczego CIĄGLE (zawsze/wiecznie/tylko i wyłącznie) ja??
                  A resztę to już znasz - dyskusje się przedłużają, a cherbatki jak nie było tak nie mawink)

                  We Wrocku prawie 15 stopni, może i się jeszcze ociepli, nie ma to jak na nizinach, u Was pewnie już czuć zimę???
                  bardzo pozdrawiam j.
                    • anima10 Re: do jol5 i o jol5... 24.10.05, 23:17
                      Ach ten enter...
                      Jolu droga - co tu wiele pisać.Poczytałam forum trochę do tyłu i co mi się
                      nasunęło:podziwiam Cię za WIELKIE SERCE oraz nieustające i jakże wytrwałe
                      poświęcanie swojego czasu wszystkim forumowiczom (nawet śledziom w oleju itp.
                      też - tu należą Ci się gratulacje za dyplomację). Nie wiem, czy zdajesz sobie
                      z tego sprawę - Twoja praca jest nieoceniona, jak również ogromne doświadczenie,
                      którym się z nami wszystkimi dzielisz. WIELKIE DZIĘKI!!!!!!!!!
                      I w związku z tym nasuwa mi się pytanie: czy Ty znajdujesz jeszcze w tym wszystkim
                      czas na własne przyjemności, zainteresowania? Jeśli tak, to czy dopiero wtedy,
                      kiedy dzieci już usną, czy może w ciągu dnia dzieciaki wiedzą, że teraz mama
                      ma chwilę dla siebie, czy jeszcze jakoś inaczej to organizujesz?Szczególnie teraz,
                      przez najbliższe miesiące będziesz przecież potrzebowała więcej wytchnienia
                      i odpoczynku. Pytam, bo zastanawiam się nad reorganizacją planu dnia u nas w domu, żeby może ująć obowiązki i przyjemności w jakieś ramy, bo ostatnio odczuwam
                      przesyt spontaniczności.
                      Przesyłam gorące pozdrowienia! U nas rzeczywiście już wieje chłodem od przysypanych
                      śniegiem gór, ale widoki są przepiękne.
                      • jol5.po Re: do jol5 i o jol5... 27.10.05, 11:45
                        Animo, przepraszam mała przewra w korzystaniu z komputera

                        ad rem więcwink - produkcja forumowa to efekt około 2 lat - na szczęście (dla moich dzieciwink, bo gdyby to ścisnąć w krótszym czasie pewnie...(brudne zaniedbane dzieci - lepiej nie kończyćwink. Wiesz ja sama odczuwam potrzebę wsparcia w postaci świadomości chociażby istnienia grupy podobnych rodzin, bo wokół nie jest tak wielodzietnie przecież - dlatego cenię bardzo to forum, poczuwam się do opieki nad nim, to ja posiadam możliwość "majstrowania" przy tekście wstępnym i administrowania, tak wyszło i założycielka przekazała mi tą możliwość. Korzystam więc i udzielam się ile mogęsmile

                        Planowość nie jest moją mocną stroną niestety, ale chyba nie damy rozgryźć takiego ogromnego tematu w kilku zdaniach, wiesz to dobre zagadnienie na nowy wątek. Ja oprcz dzieci dorobiłam sobie jeszcze jednego garba w postaci dostania się na studium doktoranckie (po 8 latach jestem na finiszu). Konsekwencje tego (niezaleznie od bardzo wielu pozytywów) sa np takie, że ja cały czas mam poczucie, że powinnam siedzieć przy opracowaniu tekstu, a robię coś innego, siedząc zaś przy tekście mam poczucie, że dom leży odłogiem. I tak w kółko. Na szczęście koniec pisania to perspektywa kilku tygodni i to mnie ogromnie cieszywink

                        Pisanie na forum to przyjemność, kontakt z podobnymi dziewczynami to przyjemność - ja jestem ekstrawertyk do kwadratu(zamkniety w domu), to też coś wyjaśniasmile. Często siadając do komputera, rozpędzając się do mojej pracy, pisałam sobie na forum - a że komputer w pokoju dziecinnym... dzieci pasą się obok - maluchy, kiedy starszaki wracają ze szkoły nie ma mowy o udzielaniu się tutaj. No i jest jedyneczka rano w tv i teletubisie, wtedy też można coś skrobnąć. Tak jakoś staram sie zaglądnąć raz dziennie. Chyba, że jestem totalnie nie w sosie i totalnie zmęczona - a niestety z wiadomych przyczyn ostatnio mi się to często zdarza niestety, nawet jestem zaskoczona siłą nokautu pierwszych 3 miesięcy tej ciążysad

                        Co do czasu dla siebie, dzieci potrzebują mnie, ale nie non stop, więc włuczę za sobą wszędzie książki, gazety, w efekcie więm co grają w kinach, znam recenzje, wiem co wychodzi i się drukuje, ratuję się radiem (ostatnio przez TOK FM jestem z lekka przesycona polityką, wcześniej szprycowałam sie edukacją z radia bis, ale oni zminili profil (i zeszli na psy według mniewink, a i II też nie pogardzę, byleby coś gadaliwink. Mam totalny bałagan dosyć często i przychodzą dni, kiedy totalnie mi się wszystko sypie, zamykam oczy, udaję, że jakoś jest i kryzys przechodzi.
                        Życie w takim trybie to cena dużej rodziny, ale też i związne to z cechami mojego charakteru - ja bałagan miałam i przy jednym dziecku.
                        > Pytam, bo zastanawiam się nad reorganizacją planu dnia u nas w do
                        > mu, żeby może ująć obowiązki i przyjemności w jakieś ramy, bo ostatnio odczuwam przesyt spontaniczności.
                        tak, tak, - tylko w jakim zakresie można nad tym zapanować i trzymać się rytmu - nie wiem, bo nie doświadczyłam, ja z tego przeciwnego obozuwink, ale marzę, że jak skończę z tą pracą, to sobie wszystko na spokojnie poukładam. teraz zaledwie panuję nad tym co sie dzieje, choć i z tym mam czasami kłopotywink)
                        bardzo Cię pozdrawiam - co do przyrody wokół wyjątkowa ta tegoroczna jesień, pięknasmile) u Ciebie pewnie widać to jeszcze dokładniej
                        jola
                        • anima10 Re: do jol5 07.11.05, 15:28
                          Jolu! Dziękuję Ci bardzo, że tyle mi o sobie opowiedziałaś. Ze mnie też chyba niezły
                          ekstrawertyk i też zamknięty w domu. Jakieś 1,5 roku temu przeprowadziliśmy się
                          z miejscowości o charakterze miejskim do wsi położonej jakieś 7 km. dalej,
                          ale o charakterze zupełnie wiejskim (chodzi mi głównie o mentalność ludzi, ale
                          położenie też się liczy, bo tu są tylko dwie ulice, przy których ludzie żyją
                          w swoich domach i ogródkach). Przeprowadziliśmy się, bo nie było innego wyjścia
                          i miało to trwać jakieś 3 miesiące. Dlatego ostatnio mój mąż coraz częściej słyszy:
                          "Ja chcę do ludzi, buuu". Dodatkowym utrudnieniem jest brak swojego pojazdu.
                          Parę dni temu pojawła się szansa powrotu, ale dziaj już wiem, że znowu nic z tego -
                          mieszkanie okazało się dziurą do całkowitego remontusad(((. Tak nam widocznie pisane.
                          Ale wracając do Ciebie, to gratuluję podjęcia wyzwania studiów doktoranckich
                          oraz takiej determinacji w dążeniu do ich ukończenia (mimo przecież licznych, innych
                          obowiązków). Trzymam kciuki za szybki finisz i oczywiście pomyślną obronę!
                          Jeśli chodzi o "przynależność do obozu", to ja jestem w tym samym, co Ty.
                          Tak mnie jakoś ostatnio mąż próbował zmobilizować w tym temacie do zmian, ale
                          myślę, że moja reformowalność jest raczej baaardzo ograniczona.Pożyjemy,
                          zobaczymy...
                          Życzę Ci szybkiego końca dolegliwości 1 trymestru oraz dużo, dużo zdrówka
                          dla Ciebie i Maluszka oraz wszystkich Starszaków. Mam nadzieję, że dasz znać co
                          u Ciebie słychać.
        • ania19707 Re: Kalpa, jak tam samopoczucie??? 21.10.05, 10:14
          Tak bardzo chciałabym napisac Wam coś mądrego drogie mamusie, ale nie umiem w
          paru zdaniach stescic tego co czuję. Wiem jedno, że to chyba te największe
          skarby - dzieciaczki- wyzwalają w Was takie ogromne pokłady miłości, ufnosci i
          to dlatego panuje tu u Was taka wspaniała atmosfera. Przeryczałam cały czas
          czytania tego wątku, jesteście wspaniałe. Chylę przed wami głowe.
          • barbie-torun do ani19707 21.10.05, 12:39
            Aniu dzięki za słowa pochwały
            ale mi się nie należą na pewno
            oprócz urodzenia dzieci nic w życiu nie osiągnęłam
            choć wiele planowałam
            w wychowaniu też nie mam dobrych efektów
            krzyczę na dzieci, straszę ich, biję...
            z mężem też nie najlepiej się układa
            ot taka blondynka przysłowiowa ze mnie
            i do tego już podstarzała
            • anima10 Re: do barbie-torun 21.10.05, 17:18
              Proszę Cię:spójrz na siebie z tej optymistycznej strony. Na pewno też taka w Tobie
              jest,tylko się chwilowo ukryła. Przypomnij sobie jak uśmiechasz się do dzieci,
              bawisz się z nimi, przygotowujesz smakołyki, chcesz dla nich jak najlepiej,
              dbasz o nie. Jesteś dla nich JEDYNA,nie do podrobienia i nie do zastąpienia.
              Jeśli chodzi o męża, to za chwilę lub dwie może nawet nie będziesz pamiętać,
              że coś było nie tak. Spróbuj przegonić chandrę gdzie pieprz rośnie, a najlepiej
              podaruj sobie coś, co sprawi Ci trochę przyjemności. Pozdrawiam i trzymam kciuki,
              żeby "czar przemiany" udał się jak należy z korzyścią dla Ciebie i Rodzinki.
            • ania19707 Re: do ani19707 22.10.05, 18:45
              Wprost nie wierzę temu co piszesz. Czyzbym sie myliła, ale tak naprawdę wiem co
              sie za tym kryje. pewnie jakiś gorszy dzień. Wiem, że wasze zatroskanie o
              dzieci jest przeogromne, że poświęcacie swoją karierę zawodową i satysfakcję
              zawodową właśnie dla dzieci. ja tak nie umiem. i pomimo, że bardzo pragnęłam
              tego nowego dzidziusia(moja 2 córeczka ma 3 miesiące), to kradnę czas, który
              powinnam z nią spędzic i marnuję go na studia i inne nie zawsze konieczne
              zajęcia.
              A w ogóle to myślę, że większośc z nas czuje niedosyt z obecnej swjej pozycji
              życiowej i chciałybyśmy byc jak te inne, które są lepsze, ładniejsze,
              mądrzejsze i lepiej zorganizowane, a tak naprawdę to kazda powinna byc dumna,
              że nie przegapiła życia, że az TYYYYLE dokonała, a poza tym nasz niedosyt jest
              siłą napędową postępu i to on kaze nam szukac czegos nowego, lepszego i tak sie
              świat rozwija.
              Jeśli Pan pozwoli kiedyś, mam nadzieje, zostane pełnoprawną członkinią tego
              forum, pomimo moich 35 na karku.
              Pozdrawiam cieplutko wszystkie wspaniałe mamusie. Chcę sie uczyc od Was.
              • jol5.po Re: do ani19707 24.10.05, 10:57
                Aniu,
                takie miłe doceniające słowa - tego często brak, przeciwagi/równowagi do ciężaru pracy w zawodzie mama - ciągłej, długodystansowe (im bardziwj wielodzietnej, tym bardziej długodystansowej) często bez pozytywnych wzmocnień (np. w postaci pogaduszkek z koleżanką w pracy, podwyżki, awansu, różnorodności zadań - bo u nas często monotonność, braku urlopów itd. itp.)
                fajnie usłyszeć, że ktoś to tak dobrze ocenia

                >i pomimo, że bardzo pragnęłam tego nowego dzidziusia(moja 2 córeczka ma 3 miesiące), to kradnę czas, który powinnam z nią spędzic i marnuję go na studia i inne nie zawsze konieczne zajęcia.<
                to się nie musi kłócić, to próba godzenia czasami ognia z wodą, ale warto przeć do przodu i na jednym polu i na drugim
                powodzenia i... czekamy na Ciebie na forumsmile
                pozdrawiam jola

    • akve Re:kalpa 23.10.05, 22:18
      Dziewczyny,kalpy nie ma w domu czyli w Krakowie.Chyba mogę to
      napisać :odpoczywa i podbudowuje swoje ego smile
      Wyślę jej SMS'a ,ze się o nią troszczycie to się na pewno ucieszy!
    • barbie-torun nie takie wielkie zero 24.10.05, 13:04
      tak mi się przypomniało bo właśnie gotuję obiad, że nie takie zero ze mnie bo
      wszyscy chwalą moje potrawy,
      właśnie botwinka się gotuje, aromat w całym domu,
      zrobie tłuczone ziemniaczki na "przybierkę" i jeszcze pieczone udka, surówka z
      marchewki i kompocik,
      kocham gotować,
      najeść się do syta czegoś smacznego to największa moja radość big_grin
      • milena1 Re: nie takie wielkie zero 24.10.05, 22:22
        Barbi-jak ja Ci zazdroszczę( w pozytywnym tego słowa znaczeniu) ja nie umiem
        gotować i pewnie nigdy się nie nauczę.jestem już trochę lat żoną i mamą i nigdy
        ciasta nie upiekłam, z zup umiem tylko rosół.
        Poza tym jak coś ugotuję to mi samej nie smakuje.
        Dla mnie to co napisałaś o sobie to wielki talent!
        • anima10 Re: nie takie wielkie zero 24.10.05, 23:41
          Barbie - ja mam propozycję: jeśli znajdziesz chwilkę, to mogłabyś umieścić parę
          przepisów na te pyszności w naszej forumowej książce kucharskiej - napewno
          znajdzie się wielu amatorów chętnych do zrobienia czegoś smakowitego. W każdym
          razie ja chętnie spróbowałabym. Co Ty na to?
          • jol5.po Re: nie takie wielkie zero 27.10.05, 11:52
            Wlaśniesmile
            a jeszcze coś mi się nasunęło, może po okresie małych dzieci, ta pasja mogłaby się stać punktem wyjścia to jakiegoś własnego pomysłu - mała firma "jadało domowe", czy "ciasta od Barbie-torun"
            a obecny czas przenacz na doszlifowanie receptursmile
            w takim układzie większa ilość dzieci to same zalety - jest na kim wypróbować potrawy - a że własne dzieci potrafią być szczere do bólu, takie badania rynku były by jak najbardziej miarodajnesmile

            pozdrawiam Cię (i to jest super postawa)
            jola
            • barbie-torun kulinaria 07.11.05, 19:25
              tak dzieciaki są ostrymi krytykami
              np. "eee tam, w przedszkolu są lepsze leniwe pierogi"

              a z tymi przepisami na potrawy to trudno by mi było podać
              bo ja raczej "na oko" stosuję proporcje w gotowaniu obiadów
              do ciast nie mam cierpliwości a razcej rodzinka nie ma
              bo metrowiec to 2 dni piekę, jeden wieczór 2 placki, na drugi dzień krem i
              polewa, podobnie z pizzą
              raz Pawcio przyleciał ze skarbonką i woła- może zamówimy pizzę na telefon bo na
              tę z piekarnika to sie nie doczekamy big_grin no i barowa jest smaczniejsza niestety
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka