arista80
27.03.12, 21:57
Hej,
Chcialabym sie Was spytac co sadzicie na ten temat: jakie prawa ma ojciec wzgledem nienarodzonego jeszcze dziecka, czy dopoki dziecko siedzi w brzuchu mamy do jakakolwiek decyzja nalezy tylko do niej czy tez ojciec tez ma prawo powiedziec swoje zdanie a matka wziasc to pod uwage? Jak myslicie? Przytocze wam dwie sytuacje:
Pierwsza sytuacja
Ja w ciazy dwa lata temu. W 12 tc gin zrobil mi USG genetyczne i test Pappa. Wynika okey, ale wiadomo to tylko statystyka wiec pyta sie nas czy chcemy amnipunkcje. Na co moj maz do mnie: to ty jestes w ciazy wiec zdecyduj ty. Ostatecznie ja zdecydowalam ze nie chce amnio.
I tak przez cala ciaze. Jakiekolwiek dodatkowe badanie, cokolwiek zwiazanego z ciaze - decyzje musialam podejmowac ja. Teraz jest dobrym ojcem, poczuwa sie do corki jak najbardziej, ale wtedy to jakby nie byla jego sprawa. Tak sie zastanawiam co by bylo gdybym np. ja nie chciala amniopunkcji a on tak, co wtedy - mialabym postapic wedle mojego zdania czy tez ustapic jemu?
Druga sytuacja
Moja kolezanka. Spotykala sie z facetem na zasadzie luznego zwiazku bez przyszlosci. Okazalo sie, ze wpadka. Na wiadomosc o ciazy facet stwierdzil, ze on sie na ojca nie nadaje i nie jest pewien czy chce tego dziecka. Na co kolezanka odparla, ze ja to malo obchodzi, czy jemu sie to podoba czy nie, ona chce tej ciazy i chce urodzic dziecko, no i ze on jej g....zrobic bo to jej brzuch i jej decyzja. Facet sie zdenerwowal i odparl, ze ona nie ma prawa tak sama decydowac, ze skoro dziecko jest tez jego to i on ma cos do powiedzenia w tej sprawie, nawet jesli dotyczy ona aborcji. Efekt: calkowite zerwanie kontaktow z jej strony, wyprowadzka, kolezanka dzis wychowuje samotnie syna).
Dwie sytuacje zupelnie rozne, ale wg mnie maja wspolny mianownik: tzn. jakie prawa wzgledem nienarodzonego jeszcze dziecka ma jego ojciec? Czy rzeczywiscie poki dziecko jest w brzuchu matki to tylko ona a decydujacy glos w sprawie ciazy, jej utrzymania oraz wszelkich badan? czy tez ojciec tez ma i powinien miec cos do powiedzenia a nie spychac wszystko na matke? Czy wg was kolezanka dobrze zrobila nie biorac wogole pod uwage zdania faceta (nie chodzi mi o sama decycje o utrzymaniu ciazy, ale to jak sie odniosla wobec tego faceta, ze to tylko jej brzuch i on nie ma zadnego glosu w tej sprawie), nie probujac nawet z nim porozmawiac?
Co Wy myslicie w tej sprawie?