Dodaj do ulubionych

Nie lubi swoich dzieci

08.08.08, 17:20
Po kilku latach staran w koncu zaszlam w ciaze i urodzily sie nam blizniaki.
Nie minely 2 tygodnie jak moj maz oswiadczyl ze te dzieci to pomylka i gdyby
on wczesniej wiedzial ze to tak bedzie to nigdy by sie nie zdecydowal na dzieci.
Owszem opiekuje sie dziecmi. Pomaga mi bardzo duzo i jestem mu za to wdzieczna
. Ale to nie przeszkadza mu mowic jak to ich nie lubi lub nienawidzi.
Zlorzeczy i zle sie odnosi do dzieci ( Ty swinio , idioto , co sie gapisz,
moze byscie juz sobie gdzies pojechaly). Dzieci ( 5 miesieczne ) oczywiscie
tego nie rozumieja (choc kto wie moze cos czuja z tonu glosu) ale mi jest
bardzo przykro kiedy to slysze. Syna jeszcze w miare toleruje ale gorzej jest
z corka, ktorej nie lubi bo... za glosno placze).
Czy Wy tez tak mieliscie i czy to minie? Rozumiem ze jest mu ciezko i staram
sie go zrozumiec ale to jego zachowanie wobec dzieci jest jak dla mnie nie do
zaakceptowania. Boli mnie kiedy po raz kolejny slysze jakie te dzieci sa
pomylka, i po co az dwa i jak to wszystko zepsuly . Nie chce zeby tak sie
dzialo ale kiedy to slysze to przestaje go lubic. Moze ja czegos nie rozumiem?
Obserwuj wątek
      • jodi20l Re: Nie lubi swoich dzieci 08.08.08, 18:49
        wiesz co, jestem naprawdę przeciwna pakowaniu walizek swoich/męża, ale ten facet
        nie pokocha dzieci. Spiep.. im dzieciństwo bo szczerze wątpię czy zacznie się
        zwracać do nich z szacunkiem. Wydaje mi się, że będzie coraz gorzej. Naprawdę
        współczuję
        • vin Re: Nie lubi swoich dzieci 08.08.08, 19:22
          Moze dla pelniejszego obrazu powinnam dodac ze on sie bawi tez z tymi dziecmi (
          glownie z synem)i kapie je. Opowiada prezrozne historie. Wydaje sie wtedy ze
          wszystko w porzadku. A pare godzin pozniej znowu ze te dzieci to pomylka i
          wcale sie z nich nie cieszy. Probuje znalezc rozne wytlumaczenia dla jego
          zachowania (zmeczony, sfrustrowany praca i nagla zmiana stylu zycia etc) ale
          jakos nie moge znalezc nic sensownego. Przeciez inni mezczyzni tez przez to
          przechodza a jednak chyba tak sie nie odnosza do swoich dzieci.A moze sie myle?
          Wiem ze jest zmeczony ( dawno nie mial urlopu)
          • johnnysixcannons Re: Nie lubi swoich dzieci 08.08.08, 23:18
            vin napisała:

            > Moze dla pelniejszego obrazu powinnam dodac ze on sie bawi tez z
            tymi dziecmi (
            > glownie z synem)i kapie je. Opowiada prezrozne historie. Wydaje
            sie wtedy ze
            > wszystko w porzadku. A pare godzin pozniej znowu ze te dzieci to
            pomylka i
            > wcale sie z nich nie cieszy. Probuje znalezc rozne wytlumaczenia
            dla jego
            > zachowania (zmeczony, sfrustrowany praca i nagla zmiana stylu
            zycia etc) ale
            > jakos nie moge znalezc nic sensownego. Przeciez inni mezczyzni tez
            przez to
            > przechodza a jednak chyba tak sie nie odnosza do swoich dzieci.A
            moze sie myle?
            >
            > Wiem ze jest zmeczony ( dawno nie mial urlopu)
            • johnnysixcannons Re: Nie lubi swoich dzieci 08.08.08, 23:21
              coś mi wycieło moje komentarze.ogólnie chciałem napisać,ze reakcje
              twojego męża nie są aż tak niezrozumiałe,choć nieco przesadzone.Nie
              rozumiem tylko dlaczego faworyzuje syna.Daj mu dojżeć do
              sytuacji.Powinien zdawa sobie sprawę,że może 5 miesięczniaki tego
              nie rozumieją,ale pięciolatki już tak.
              • jodi20l Re: Nie lubi swoich dzieci 09.08.08, 10:30
                Nie
                > rozumiem tylko dlaczego faworyzuje syna.Daj mu dojżeć do
                > sytuacji.

                Mój mąż marzył aby mieć syna. Starsza córka pierwszy raz obejrzała z tatą cały
                mecz piłki nożnej mając ok 7 miesięcy, oczywiście cały tydzień latał po sklepach
                i szukał bluzki reprezentacji w małym rozmiarze. Później okazało się, że druga
                córka. Teraz oglądają w 3. A starsza (3 l) skacze i krzyczy GOOOOOOOOOOOOOOOOL!!
                BRABO!!

                Powinien zdawa sobie sprawę,że może 5 miesięczniaki tego
                > nie rozumieją,ale pięciolatki już tak.

                uściślając 2,5 latki już mnóstwo rozumieją, jak mają 3 lata to próbują cały
                świat nagiąć pod siebie big_grin

              • purpurowa_komnata Re: Nie lubi swoich dzieci 09.08.08, 11:11
                .Nie
                > rozumiem tylko dlaczego faworyzuje syna
                Akurat mnie nietrudno sobie wyobrazić mężczczyznę, który tak właśnie
                postępuje-niestety. Nie muszę pisać dlaczego. Johny jeśli Ty tego
                nie rozumiesz to wielki szacunek ode mnie dla Ciebie wink
    • purpurowa_komnata Re: Nie lubi swoich dzieci 08.08.08, 19:25
      Mam nadzieję,że żartujesz. Ja mojemu dałabym max miesiąc od
      urodzenia do dostosowania się przy założeniu,ze on jest pełnoletni a
      dzieci są zdrowe- potem jak by się nie polepszyło to separacja i
      wyprowadzka-jak by nas nie chciał to by nas nie miał...To
      tyle.Jestem wyrozumiała ale nie w takiej sprawie.
    • maleninki Re: Nie lubi swoich dzieci 09.08.08, 13:54
      ta sytuacja jest szkodliwa dla dzieci! dzieci kocha się bezwarunkowo czy są
      chore, czy zdrowe, głośne czy ciche... ja bym go wyrzuciła z domu i zastanawiała
      się w jaki sposób pozbawić go praw rodzicielskich.
      • vin Re: Nie lubi swoich dzieci 10.08.08, 00:11
        Latwo powiedzec spakowac walizki... Moze po tym co napisalam wydawac sie ze moj
        maz jest potworem. Ale tak nie jest. Uklada sie nam w malzenstwie ( ze sporym
        juz stazem zreszta) calkiem niezle. Przez cala ciaze cieszyl sie bardzo ze
        bedziemy mieli dzieci. Dopiero po ich narodzeniu calkowicie mu sie odmienilo i
        teraz dzieci to jego zdaniem najwiekszy blad. Serce mi peka z bolu kiedy to
        slysze i patrze na te nasze kochane maluchy. Probowalam z nim o tym rozmawiac
        ale on nie widzi w ogole zadnego problemu.Nie lubi ich, zepsuly jego zycie wiec
        czemu mialby sie do nich wdzieczyc.. Rozumiecie cos z tego ?
        • purpurowa_komnata Re: Nie lubi swoich dzieci 10.08.08, 08:06
          > ale on nie widzi w ogole zadnego problemu.Nie lubi ich, zepsuly
          jego zycie wiec
          > czemu mialby sie do nich wdzieczyc.. Rozumiecie cos z tego ?
          Ja rozumiem tyle,że dzieci mu życie zepsuły-bo to jednak nie
          lalki,które nie płczą i które można odłożyć jak się znudzą, a on
          teraz psuje życie sobie, Tobie i Waszym dzieciom.
        • egon26 Re: Nie lubi swoich dzieci 11.08.08, 08:56
          Ja rozumiem że bliźniaki mogą trochę namieszać w życiu - jedno dziecko dużo
          miesza a co dopiero dwójka. Na twoim miejscu skupiłbym bym się na tym by nie
          wyzywał dzieci, nie krzyczał na nie - po prostu to jest zachowanie które tworzy
          niemiłą atmosferę w domu i nie wolno ci się na nią godzić. Zastanawia mnie czy
          krzyczał/krzyczy również tak na ciebie ?! Może po prostu tak jest nauczony z
          domu - reakcja na stres, tak było też kiedyś u mnie że wybuchałem taką agresją.
          Jednak to go nie tłumaczy ale musisz zwracać mu konsekwentnie uwagę że takie
          zachowanie ci nie odpowiada. Dobrze było by mu też wytłumaczyć że to on jest
          dorosły i powinien brać odpowiedzialność za swoje czyny- robienie dzieci. A
          ocenianie 5 miesięcznego dziecka czy się je lubi czy nie to głupota bo dziecko z
          czasem robi się coraz bardziej fajne i kontaktowe. Wydaje mi się również że to
          że przez długi okres czasu byliście zgranym małżeństwem o niczym nie świadczy.
          My mamy znajomych u których kobieta traktowała męża jak dziecko - podstawiając
          mu wszystko pod nos, słuchając go we wszystkim. Po urodzeniu się dziecka już nie
          miała tyle siły fizycznej i psychicznej by traktować go tak jak wcześniej,
          chłopak przeżył lekki szok ale się pozbierał i nie obwinia swojego dziecka o to
          co stracił. Tak że nad tym też się zastanów jak wasze życie wyglądało wcześniej.
        • titta Re: Nie lubi swoich dzieci 12.08.08, 14:18
          Uswiadom pana, ze jesli juz musi kogos obwiniac, to niech sam siebie
          powyzywa (na uboczu i nie przy ludziach), bo akurat dzieci nie sa
          tego winne, ze ON je do zycia powolal.
          Ps.
          Wyglada na to, ze masz w domu egzempalz humbrystyczny, dla ktorego
          motywacja i odpowiedzialnosc jest "na zewnatrz", "poza nim". Za kaca
          obwinial bedzie browar, a nie siebie, ze tyle wypil. Wspolczuje.
          Trzeba tlumaczyc podstawowe zwiaski przyczynowo-skutkowe. I wymagac.
          Zadawac pytania na przykladach: najlepiej jego wlasnym. Co on by
          czul? Jak on by chcial? A czy mysli, ze inni czuja inaczej?
          Bo u takich jednostek z empatia ciezko...
    • wysoki.brunet udupienie, dzieci i mniej miłości do małża 12.08.08, 08:40
      vin napisała:
      > Boli mnie kiedy po raz kolejny slysze jakie te dzieci sa
      > pomylka, i po co az dwa i jak to wszystko zepsuly . Nie chce zeby tak sie
      > dzialo ale kiedy to slysze to przestaje go lubic. Moze ja czegos nie rozumie

      Jak ja bym wiedział co mnie czeka też bym się świadomie nie zdecydował smile
      Ale faceci to urodzeni naiwniacy i się zawsze dadzą wkopać.
      Twój jest jedynie bardziej asertywny i mówi to co inni tylko myśla i tłumią w sobie i wyładowują gdzie indziej. Przeczytaj wątek obok Bycie ojcem i rozczarowanie zmianami to moze chłopa zrozumiesz troche. Facetom żadne hormony nie osładzają spadku jakości zycia i ograniczenia wolności, udupienia i urobienia jakie powodują w życiu dzieci, bliźniaki pewnie podwójnie. Skoro zajmuje sie dziećmi a nie schrzania z domu ale czasem burczy na nie to znaczy że ma negatywne odczucia ale z nimi walczy, podobie jak autor tamtego związku. Najczęsciej faceci jak sobie nie radzą to zamiast werbalizować takie żale i złości zamykają sie wewnętrznie bo to wstyd mieć takie odczucia, topią je w alkoholu albo uciekają w pracę, a wtedy bedąc samotni i szukając zrozumienia szybko znajdują sobie inną kobietę.

      Problemem który ja znam jet to że zdecydowana większość facetów chce być ze swoją zoną, a przy okazji ma dzieci. Natomiast zdecydowana większość kobiet jak już ma dzieci to partner właściwie się nie liczy już i staje się dodatkiem - jak w wypowiedzach pań powyzej. I tu drogi zaczynają się rozchodzić właśnie. Zastanów się jak posiadanie dzieci wpłynęło na spadek waszych wzajemnych relacji, seks i spadek miłości do niego to zrozumiesz podświadome obwinianie i wyładowywanie złości.

      A panie które sugerują żeby wyrzuciły takie go męza z domu, są po prostu niedojrzałe do związku, niech same sie lepiej swojemu przyjrzą niz udzielają rad. Jak się wam będzie rozwalał i trafice na terapie to może zdążycie sie dowiedzieć że jeżeli dla męża ważniejsza jest własna matka w decyzjach niż żona, a dla żony własne dzieci niż małżonek w wyborach to jest niedojrzałość po prostu. Bo dzieci są dane na 18 lat jedynie, a to moment jedynie, małżonkowie powinni inwestować żeby ich dobre relacje trwały całe życie. Niestety większość kobiet nie ma na to ochoty, maja własne przyjemności.
      • purpurowa_komnata Re: udupienie, dzieci i mniej miłości do małża 12.08.08, 09:07
        Brunecie powiem tyle-mój ukochany, podobnie jak ja-gdyby był
        wybór;dobro dzieci albo dobro tego drugiego-zawsze wybierze dzieci.
        Za to go bardzo szanuję i kocham. To prawda-dzieci odchodzą-mąż/żona
        zostaje ale jak dziecko ma rok np.to nie jest w stanie samo sobie
        poradzić-a dorosły, zdrowy człowiek tak. Utyskujesz na te
        niedojrzałe kobiety-one chronią ciągłości gatunku-dbając o dobro
        potomstwa.Nie jesteś kobietą-więc nie wiesz co się w kobiecie dzieje
        NAPISAŁEŚ "Facetom żadne hormony nie osładz
        > ają spadku jakości zycia i ograniczenia wolności, udupienia i
        urobienia". Ja bym w tym zdaniu wpisała Kobietom-reszta pozostałaby
        bez zmian. Dlatego tak bardzo im zależy aby w wychowaniu
        uczestniczył też OJCIEC.
        Nigdy ani mąż ani żona ani dzieci nie mogą być w rodzinie
        dodatkami.Jeśli tak jest to coś się złego dzieje.

        A co do terapii małżeńskiej pewnie obu stronom by na dobre wyszła.
        • netka6666 Re: udupienie, dzieci i mniej miłości do małża 12.08.08, 09:44
          Pisałam też na wątku rozczarowanego o moim rozczarowanym.
          Oczywiście, że powinno się inwestowac w związek. Nie zdążymy się
          obejrzeć, jak nasze dzieci pójdą w świat i zostaniemy sami... Jednak
          będę bronic kobiet, które radzą takiego wyrzucić. Może to nie zawsze
          ich niedojrzałość. Czesem brakuje sił by walczyć. Mnie brakło. Bo
          musiałam przejąć wszystkie role w domu. Muszę wychowac dziecko na
          dobrego i szczęśliwego człowieka, muszę też ten dom utrzymać. w
          sensie finansowym również. co do nocnych szaleństw. Wyszalałam się
          zanim urodziłam dziecko. Wyszalałam się za wszystkie czasy i nie
          chcę już do takich szaleństw wracać. Nie można drugiego człowieka do
          wszystkiego zmusić. Chce żyć dalej bez zobowiązań - proszę bardzo.
          Mam nadzieję, że odejdzie niebawem bo synek jest malutki i nie
          będzie tego przeżywał aż tak jak starsze dzieci... Ja sobie tak czy
          inaczej dam radę. Muszę. Teraz jestem odpowiedzialna równiez za tego
          małego człowieka.
          • titta Re: udupienie, dzieci i mniej miłości do małża 12.08.08, 12:59
            Piszesz, ze drugiego czlowieka do zobowiazan nie mozna zmusic. No,
            zmusic nie mozna. Jednak te zobowiazania zostaly juz podjete i ich
            efekt jest na swiecie ! Ten efekt nie moze sie zwinac, spakowac i
            powiedziec, ze skora go tu nie chca (nie podoba mu sie) to poszuka
            sobie innej piaskownicy.
          • wysoki.brunet Re: udupienie, dzieci i mniej miłości do małża 13.08.08, 08:42
            Nie wiem co mam rozumieć szczerze powiedziawszy, że niektórzy faceci reagują jak
            kobiety i mają instynkt macierzyński , a niektóre kobiety jak mężczyźni i nie
            mają? To rozumiem od dawna. Jak sie ma ten jeden post do setek innych tygodniowo
            pisanych przez kobiety, chce mić dziecko, chcę miec kolejne dziecko, co robic on
            nie chce dziecka?
            • purpurowa_komnata Re: udupienie, dzieci i mniej miłości do małża 13.08.08, 09:32
              Ja mam zupełnieinne spostrzeżenia. Mianowicie takie,ze potomstwo dla
              kobiet to też ograniczenie, udupienie i przemęczenie- i nie tak to
              miało być...Z drugiej stony jest w tym wszystkim ogromna miłość do
              dziecka. To co napisałeś jest rzadkie-a jeśli już to dotyczy z
              reguły poczęcia drugiego dziecka w rodzinie.
      • titta Re: udupienie, dzieci i mniej miłości do małża 12.08.08, 12:55
        Nie zauwarzylam zeby wiekszasc kobiet przerzuacala uczucia z meza na
        dzieci po urodzeniu dziecka. Zauwazylam natomiast, ze czesto
        urodzenie dziecka odslania prawdziwe uczucia i hierarchie wartosci
        malzonkow. I tu mezczyzni wypadaja kiepsko. Okazuje sie, ze ta
        deklarowana milosc do zony bywa tak naprawde miloscia do siebie, a
        zona ma wlasnie sluzyc do zaspakajania wlasnych potrzeb i
        zachcianek. Ja zajmuje cos innego, wiec taki wieczny chlopczyk czuje
        sie "odrzucony i niekochany". Wymaga aby zona traktowala go na rowni
        z dziecmi. A ona potrzebuje jego wsparcia i zrozumienia. Potrzebuje
        aby byl przede wszystkim rodzicem i mezem, a nie kolejnym dzieckiem
        do zaopiekowania sie.
        Uczucia kobiety do mezczyzny w duzej mierze zalerza wlasnie od jego
        wkladu. Oczywiscie obie strony musza sie starac. Wlasnie, obie, a
        faceta czesto sie wydaje, ze wystarczy ze oni czegos chca. Nie
        wierze, ze kobieta, ktora otzrymuje wsparcie i milosc, nie bedzie
        sie starala odpowiedziec tym samym. Choc moze na poczatku dziecko
        bedzie bardzo absorbujace.
        Dziecko to wielki egzamin na dojrzalosc. I kobiety i mezczyzny.
    • swinkapepka Re: Nie lubi swoich dzieci 12.08.08, 12:40
      vin napisała:

      > Po kilku latach staran w koncu zaszlam w ciaze i urodzily sie nam blizniaki.
      > Nie minely 2 tygodnie jak moj maz oswiadczyl ze te dzieci to pomylka i gdyby
      > on wczesniej wiedzial ze to tak bedzie to nigdy by sie nie zdecydowal na dzieci

      Po 2 tygodniach tak stwierdził? Wydaje mi sie ze stwierdził to duuzo wczesniej..


      > Owszem opiekuje sie dziecmi. Pomaga mi bardzo duzo i jestem mu za to wdzieczna
      > . Ale to nie przeszkadza mu mowic jak to ich nie lubi lub nienawidzi.
      > Zlorzeczy i zle sie odnosi do dzieci ( Ty swinio , idioto , co sie gapisz,
      > moze byscie juz sobie gdzies pojechaly). Dzieci ( 5 miesieczne ) oczywiscie
      > tego nie rozumieja (choc kto wie moze cos czuja z tonu glosu) ale mi jest
      > bardzo przykro kiedy to slysze.

      Moim zdaniem w zadnym wypadku nie powinnac tolerowac takiego zachowania, i za kazdym razem zwracac uwage.

      Syna jeszcze w miare toleruje ale gorzej jest
      > z corka, ktorej nie lubi bo... za glosno placze).
      > Czy Wy tez tak mieliscie i czy to minie? Rozumiem ze jest mu ciezko i staram
      > sie go zrozumiec ale to jego zachowanie wobec dzieci jest jak dla mnie nie do
      > zaakceptowania. Boli mnie kiedy po raz kolejny slysze jakie te dzieci sa
      > pomylka, i po co az dwa i jak to wszystko zepsuly .

      Dzieci nikomu nie zawiniły, i nie ma ZADNEGO prawa mowic ze s pomyłka.

      Nie chce zeby tak sie
      > dzialo ale kiedy to slysze to przestaje go lubic. Moze ja czegos nie rozumiem
      > ?

      Podsumowujc, dzieci, moim zdaniem, sa najwiekszym szczesciem jakie moze spotkac człowieka. Jeśli nie chcesz je wychować na psychiczne kaleki, zacznij reagować na takie zachowanie zdecydowanie. Jakby sie czul twoj maż gdybys mu powiedziała ze to on jest pomyłka??
    • titta Re: Nie lubi swoich dzieci 12.08.08, 12:42
      Porozmawiaj z nim. Popytaj sie o jego relacje z wlasnym ojcem.
      Zapytaj sie jakie chcial by aby byly. Zapytaj sie jakiego ojca
      chcial by dla swoich dzieci. Jakie zycie sobie dla nich wyobraza.
      Zapytaj sie go jak moze rozwiazac sytuacje?
      Nie usprawiedliwiaj go. Zmeczany i sfrustrowany to on moze byc i ma
      do tego prawo. Ale nie do agresji i ponizania kogos, nawet 5-
      miesiecznych dzieci.
      Wysluchuj, okazuj zrozumienie i kategorycznie nie pozwol aby sie zle
      wyrazal. Zwroc uwage rowniez na nierowne traktowanie. W taki sposob
      mozna niezle zwichnac psychike...
    • vin Re: Nie lubi swoich dzieci 13.08.08, 10:15
      Rozumiem ze faceci maja troche gorzej od kobiet jesli chodzi o wytworzenie
      relacji z wlasnymi dziecmi. U kobiet to kwestia hormonow i w wiekszosci
      przypadkow kochaja swoje dzieci ( i to bezgranicznie ) juz od pierwszego
      wejrzenia albo niedlugo potem. U facetow zwykle potrzeba czasu i domyslam sie
      tak na prawde to pewnie przekonuja sie do swoich pociech kiedy mozna juz z nimi
      nawiazac jakis sensowny kontakt. Ja to wszystko rozumiem i nie oczekuje od
      mojego meza ze bedzie szalal z milosci do tych dzieci. Obiecalismy sobie ze
      bedziemy sobie mowic o naszych frustracjach zanim jeszcze urosna do rangi
      wielkich problemow. Dlatego tez jezeli mi mowi ze nie lubi dzieci to przyjmuje
      to do wiadomosci i wierze ze to zmieni sie z czasem. Ale zlego odnoszenia do
      dzieci nie moge zniesc. Prawdopodobnie zachowuje sie jak kwoka ktora broni
      swoich kurczat ale kto jak nie ja ma stanac w obronie dzieci. Nie moge patrzec
      jak corka sie do niego usmiecha a on do niej co sie patrzysz ty swinio. Albo :
      bo dostaniej w leb /ryj. Widze wtedy przed soba innego czlowieka a juz na pewno
      nie tego ktory myslalam ze bedzie super tata. Nie zauwazylam zeby w domu meza w
      taki sposob sie do siebie odnoszono takze zupelnie niwe wiem skad mu sie to
      wzielo. Probowalam z nim rozmawiac na ten temat. On co prawda jak swierdzil nie
      widzi nic zlego w tym co mowi (!) ale obiecal ze przestanie to robic. No ale
      wytrwal tylko niecale 2 dni i znowu to samo.
      Nie jestem zwoleniczka pakowania walizek i uciekania od problemow. Dlatego
      daleka jestem od takiego rozwiazania. Ale zaczyna mi juz brakowac pomyslow jak
      rozwiazac ta sytuacje. Kocham meza ale nie moge pozwolic aby tak traktowal
      swoje/moje dzieci.

      Mezczyznpotrzeba wiecej czasu (choc
      • uny Re: Nie lubi swoich dzieci 13.08.08, 10:50
        ten twój facio to jakiś dewiant. najwyższy czas aby dostał po ryju. nie masz tam ojca swojego blisko. niech mu wytłumaczy co i jak po męsku. zaczyna się od takiego gadania a potem dziecko oberwie naprawdę.
        mówisz mu tym że piszesz na forum? jęśli tak to przekaż mu, że jest poj...ny!!!!!! jeśli chce to usłyszeć prosto w twarz podam mu adres, gdzie ma się stawić, na priw.
        i to by było na tyle.
        no żesz kur.... jak można powiedzieć do takiego berbecia "ty świnio"?
        tu nie ma co kombinować, tylko trzeba mówić wokoło jak się "tatko" do dziecka odnosi, może trafi się jakiś sprawiedliwy i mu da w ryja.
      • johnnysixcannons Re: Nie lubi swoich dzieci 14.08.08, 00:05
        Mam taki trochę dziwny pomysł.Weź go nagraj,ale nie dla
        sadu.Tak,żeby mu pokazać jak to głupio wygląda i niech sam oceni,ćzy
        nie ma w tym nic niestosownego.W pewnym momencie dzieci zaczynają
        rozumieć co się do nich mówi.
      • wysoki.brunet przyjrzyj sie przyczynom nie skutkom! 14.08.08, 08:30
        Cały czas mówisz o skutkach i walce z nimi czyli o tym że nie potrafi sie powstrzymać od wyrażania złych emocji wobec dzieci. Jeżeli jak panie powyżej dla których osoba partnera jest mało ważna jak są juz dzieci nie planujesz go wyrzucic z domu, podać do sądu, ani rozgłaszać całej rodzinie waszych problemów, tylko je rozwiązywać razem z mężem, skup się na przyczynach a nie na walce ze skutkami, czyli źródle negatywnych emocji - rozpoznaniu ich i neutralizacji. Byliście blisko z tego co piszesz, ty bardzo pragnęłaś dzieci, on raczej średnio. Dzieci tobą owładnęły, nim nie. Jest normalnie zazdrosny o odsuniecie, o to ze ciebie stracił taka jaką kochał, nie masz dla niego czasu, uczuć i uwagi jak kiedyś. I nie będziesz długo miała. Obwinia o to dzieci podświadomie które odebrały mu żonę i nie radzi sobie z tą złością. Ale musisz go uświadamiać że to po paru latach minie, że stare czasy jeszcze częściowo wrócą i dawać przedsmak tego co jeszcze może byc raz na jakiś czas..
        masz tu artykuł o takiej złości z zazdrości z portalu o dzieciach, że to jakoś nie jest to niezwykłe, twój facet inaczej niż inni nie tłumi tej złości głęboko w sobie
        babyonline.pl/rodzice_tata_byc_artykul,3929.html
      • memphis90 Re: Nie lubi swoich dzieci 26.08.08, 20:10
        Powiem tak- nie wyobrażam sobie, żeby mój facet kiedykolwiek, w stanie nie
        wiadomo jakiego zmęczenia/zdenerwowania/stresu powiedział do mnie, do
        jakiegokolwiek członka naszej rodziny, ba- nawet do obcej osoby
        >co sie patrzysz ty swinio. Albo :
        > bo dostaniej w leb /ryj.
        Zdarzyło się nawet, że wdał się w "dyskusję" z grupą dresów próbujących okraść
        na ulicy jakiegoś dzieciaka- i też nie zniżył się do czegoś takiego (a dresy i
        tak odpuściły, młody ocalił swoją kasę). Zdarza mu się, rzecz jasna, zakląć itd,
        ale NIGDY nie pozwolił sobie na tak chamskie poniżanie, obrażanie kogokolwiek. I
        gdyby sobie pozwolił- to nie byłby moim facetem, bo ja chamstwa nie toleruję. A
        już z całą pewnością nie w odniesieniu do naszych wspólnych dzieci, dla których
        powinien mieć tyle samo szacunku, co dla mnie (automatycznej miłości nie
        wymagam). Zostawiam to dla miss wsiowych dyskotek w Manieczkach i ich ukochanych
        "prawdziwych samców", dzięki którym lądują potem na moich dyżurach z podbitymi
        oczami.

        Jaki mężczyzna wyżywa się na niemowlakach i jeszcze nie widzi w tym nic złego?
        Odpowiem krótko- żaden. Dziś obrywają dzieci, ale już niedługo możesz usłyszeć
        podobne wyzwiska pod swoim adresem- cham jest chamem, a spod sztucznego złota
        prędzej czy później wyjdzie paskudny nikiel...

        > Nie jestem zwoleniczka pakowania walizek i uciekania od problemow.
        Lepiej, żeby dzieci rosły słuchając, że są idiotami i świniami i zmarnowały
        tatusiowi życie? Bo skoro tatuś nie widzi w swoim zachowaniu nic złego, to się
        nie zmieni. To nie jest uciekanie od problemów, bo to on ma ze sobą problem- i
        to poważny.

        Ale zaczyna mi juz brakowac pomyslow jak
        > rozwiazac ta sytuacje.
        Krótko i drastycznie. I albo się facet opamięta i zacznie leczyć, albo zgodnie z
        jego życzeniem znikniecie z jego życia razem z częścią comiesięcznej wypłaty
        (alimenty). Zostawiając sprawę tak, jak jest- pozwalasz na krzywdzenie swoich
        dzieci i stajesz się współodpowiedzialna.
      • osa551 Re: Nie lubi swoich dzieci 31.08.08, 23:05
        > jak corka sie do niego usmiecha a on do niej co sie patrzysz ty swinio. Albo :
        > bo dostaniej w leb /ryj.

        Żal mi Twoich dzieci, Twój mąż zwraca się do nich w ten sposób, że to dla mnie
        jest patologia. Ty widzisz problem, ale wydajesz się być bierna. Może faktycznie
        nie jest złym człowiekiem, tyle tylko, że mu odbiło i potrzebuje pomocy
        psychiatry. Jak dla mnie to facet nadaje się do nagrania i złożenia wniosku o
        separację jeśli nie zgodzi się poszukać profesjonalnej pomocy. Może to go otrzeźwi.
    • alabama8 Re: Nie lubi swoich dzieci 13.08.08, 13:04
      Po pierwsze nie ukrywać sytuacji przed rodziną. Rodzice, teściowie,
      powinnaś im się wyżalić. Ta sytuacja to nie jest powód do twojego
      wstydu, kształtuj sytuację tak aby nie było to dla nikogo
      zaskoczeniem. Kobiety zazwyczaj ukrywają przemoc zarówno fizyczną
      jak i psychiczną przed rodziną sądząc że jest to powód do wstydu.
      Opisana przez ciebie sytuacja to też przykład przemocy psychicznej,
      zarówno wobec ciebie jak i dzieci.
      W naszym społeczeństwie presja otoczenia jest duża, niewiele może
      zmieni ale nie będziesz sama z problemem.
    • lakie Re: Nie lubi swoich dzieci 18.08.08, 19:59
      Chyba pierwszy raz piszę na tym forum, czasami tylko podczytuje bo nie bardzo czuję się powołana do komentowania tatowych wypowiedzi. Tym razem nei wytrzymałam, bo sytuacja jest mi bliska.
      Nie chcę dobijać czy zniechecać do prób rozwiazania problemu, ale moj już ex mąż był podobny...
      Układało nam się bardzo dobrze, to mąż właściwie namówił mnei na posiadanie dziecka wczesniej niż ja to planowałam. Zaszłam w ciąże i było dalej fajnie, maż sie cieszył i planował. Niewielkie problemy zaczęły się w samej końcówce ciąży kiedy z wielkim już brzuchem nie czułam się na siłach jechać nad morze, ale ogólnie było ok.
      Kiedy urodziła sie córka, zdrowa panienka z wybitną niechęcią do większej ilości snu zrobiło się piekło. Jasne że było ciężko, braki snu, niewiele czasu dla siebie. Po 3 miesiącach mąż skapitulował, miał dosyc, pojechał do matki odpoczywać... W rezultacie było coraz gorzej, wiecej go w domu nei było niż był, powiedział mi w końcu że dziecko to była pomyłka i ze byłoby wszystko dobrze jakby dziecka nie było, że to był błąd i że on nie umie tak żyć. Jednym słowem bylibyśmy razem szczęśliwi gdyby sie córka nie urodziła. Mała skończyła własnie 4 lata, od niedawna mam rozwód, mąż nie mieszka z nami od 2 i pół roku, ostatni raz odwiedził córkę na początku czerwca 2007 roku... To tyle z mojej strony. Ja miałam wersję pesymistyczną, próbowałam jakos to sklecić przez 1,5 roku. Nie udało się. Ale życzę żeby Tobie się udało.
      • carinica011 oj brunecie... 19.08.08, 14:50
        wiesz, tak czytam i czytam twoje komentarze i włos się jeży na głowie... w
        jednym temacie żałujesz, że przemoc fizyczna w stosunku do kobiety (żony) jest
        źle postrzegana, teraz uważasz, że faceci podstępem zmuszani są do reprodukcji a
        następnie porzucani przez swoje partnerki a później to już tylko płacz i
        zgrzytanie zębów... wiesz, napisałeś, że jakbyś wiedział, to nie zdecydowałbyś
        się na dzieci. i uważam, że to byłoby najlepsze, co mógłbyś zrobić. niektórzy
        faceci NIGDY nie dorosną do roli ojca. mój własny tatuś zauważył, że ma dzieci w
        wieku pięćdziesięciu kilku lat, gdy pojawiły się pierwsze wnuki. może źle to
        ujęłam... nigdy nie był zbyt wylewny, ale potrafił nas wychować na porządnych
        ludzi, zabrakło mu odwagi, by okazywać uczucia, ale myślę, że wynika to z tego,
        że sam wychowywał się bez ojca i trudno mu było, bo nie miał męskiego wzorca.

        nie wiem nawet jak miałabym cię nazwać, nie zależy mi na tym, żeby cię obrażać,
        jedno jest pewne: jedyne określenie, jakie przychodzi mi do głowy, to dupek.
        jesteś dupkiem. nie udupiony a zwyczajny szczeniakowaty dupek. z tego, co
        napisałeś o sobie z jedną kobietą domyślam się, że z żoną i matką swoich dzieci
        rozstałeś się, poproś tę drugą by podwiązała sobie jajniki albo sam podwiąż
        sobie nasieniowody, nie krzywdź więcej dzieci, bo to one najbardziej tracą. ty
        dasz sobie radę, jesteś dorosłym i raczej pewnym siebie facetem, dziecku możesz
        wyrządzić jedynie krzywdę.
        • mess-vee Re: oj brunecie... 20.08.08, 11:13
          Tak sie sklada ze posty bruneta sa jednymi z niewielu ktore warto tu przeczytac.
          Nie wiem czego sie czepiasz.Moze poprostu lubisz ...gdaku gdaku, pla pla pla,
          ble ble ble Kto tu mowi o przemocy do kobiety ?
            • wysoki.brunet oj carinica... 20.08.08, 17:49
              ach czyżby to jest to wylewanie frustracji o ktrórym pisała
              Purpurowa?
              Carinica oskarża mnie o agresję a sama ma z nią ewidentne problemy.
              Tyle że w kobiecy sposób: werbalny. Bo jeśli ktoś zamiast w dyskusji
              używać argumentów rzuca inwektywami, sam wystawia sobie świadectwo.

              W temacie przemocy to jakaś projekcja twoich własnych problemów i
              ewentualnie nimi się zajmij. Jak nie umiesz czytać ze zrozumieniem
              nic nie poradzę. Stwierdzam zatem ponownie jedynie fakt że przez
              ostatnie parędziesiąt stuleci mężczyzna miał władzę nad kobietą i
              przemoc była akceptowana jako egzekucja tej władzy zarówno przez
              władze świeckie jak i kościelne, ale i miał odpowiedzialność że nie
              może jej zostawić. Tak było i nic na to nie poradzisz.
              Nierozerwalność małzeństwa była priorytetem. Niedawno zaledwie się
              to zmieniło, choć niektóre chciałyby władzę owszem zabrać ale już
              pełną odpowiedzialność to mężczyźnie zostawić. Pretensje jak już to
              ewentualnie do św Pawła który pisząc że kobieta powinna być
              posłuszna mężowi, jest autorem tego zamieszania w naszej zachodniej
              kulturze.
              Rozumiem że innych którzy zauważają inne fakty tobie niewygodne i
              okrutne choć oczywiste też masz za dupków?
              • margotka28 Re: oj carinica... 21.08.08, 15:34
                Ja podpisuję się całkowicie pod postem titty. Bardzo prawdziwe słowa.

                A ciebie brunecie nie nazwałabym dupkiem, już prędzej szowinistą.
                Ale to moje zdanie, domyślam się, że go nie podzielasz.
    • smerfetka8801 Re: Nie lubi swoich dzieci 28.08.08, 09:45
      droga vin.to,że tobie z mężem się układało ma niewielkie znaczenie w świetle
      przemocy psychicznej wobec dzieci-tak się składa,ze dziecko nie rozumie słów ale
      wyczuwa emocje...i to od pierwszych dni ba1nawet jeszcze z w brzuszku przecież
      malec potrafi się denerwować gdy mama jest zła lub krzyczy...
      niektórzy panowie mówią tu o okazywaniu tłumionych uczuć...
      paranoja jakaś.twój luby mówi ,że da w ryj twojemu dziecku!!!
      jak dla mnie jest tylko jedno wyjście poradnia małżeńska i psycholog lub
      psychiatra lub wylotka z domu!!!!!!!!!!!!!!!!!
      co jeśli w końcu spełni swoje groźby i uderzy córkę lub syna?może napiszesz ,że
      nigdy by tego nie zrobił...a czy spodziewałaś się po nim takich słów?

      poza tym...poczytałam to forum i zapytałam męża o jego frustracje...spojrzał na
      mnie jak na wariatkę!!!powiedział ,że Oliwia jest jego największym
      szczęściem(nie umniejszając miłości do mnie)i jedyne co go czasem frustruje to
      jak kłócę sie z nim o głupoty!!!!
      o takich facetach jak twój mąż nawet słyszeć nie chce bo lał by w mordę!!!
      najwyraźniej nie wszyscy faceci zaczynają od szacunku do dzieci-niektórzy też
      potrafią je kochać od pierwszych dni-nasza córa nie ma jeszcze miesiąca...jeśli
      coś kiedyś w podejściu mojego M się zmieni to dam znać,ale widzę,ze mimo,że
      zaliczyliśmy wpadkę to dzieje się u nas lepiej niż w domach gdzie dzieci się
      planowało...
    • agaguru Re: Nie lubi swoich dzieci 17.09.08, 15:50
      Bardzo mi zal Ciebie i Twoich dzieci, one odczuwaja wszystkie
      emocje, napiecia i stresy i tak ksztaltuje im sie neurotyczna
      osobowosc...za dwa miesiace uslyszycie zamiast mama/tata
      swinia/idiota...Gdyby moj partner tak powiedzial do naszej coreczki
      o ktora dbal podczas ciazy i czekal, bym wziela cos ciezkiego i
      mowiac 'ty swinio dam ci w leb/ryj' palnela, zeby sie obudzil
      (chociaz jestem absolutna przeciwniczka jakiejkolwiek przemocy).
      Nigdy nie slyszalam, zeby ktos kto nie lubi dzieci obrzucal
      niemowlaki wulgaryzmami, spotkalm sie z okresleniami 'pasozyty', ale
      takie chamstwo jakie prezentuje Twoj maz zdarza sie tylko w
      patologicznych rodzinach gdzie niemowlaki sa katowane i predzej czy
      pozniej koncza w domu dziecka a rodzice pozbawieni praw
      rodzicielskich w wiezieniu.
      A tak powaznie to bym jak najszybciej zaciagnela meza do psychiatry
      i psychologa, duza szansa, ze ma depresje 'poporodowa':przemeczenie,
      mnostwo obowiazkow i pozorna utrata zony moga byc przyczyna takich
      skrajnych zachowan i wymagaja leczenia, dla dobra Was wszystkich.
      Niestety, ale pakowanie walizek moze sie okazac jedyna opcja...jesli
      maz rzeczywiscie nienawidzi dzieci i nie jest to przyczyna depresji,
      sam w koncu odejdzie zalozyc nowa bezdzietna rodzine, a do tego
      czasu Wasze blizniaki beda juz mialy gleboko, bezpowrotnie
      znieksztalcona psychike. Jesli leczenie nie pomoze, to im szybciej
      sie wyprowadzisz i zaczniesz nowe zycie tym wieksza szansa na
      normalna, kochajaca sie rodzine (chocby i bez tatusia) i zdrowe
      psychicznie dzieciaki.
      • betka_1713 Re: Nie lubi swoich dzieci 23.09.08, 19:19
        współczuję sytuacji, kiedy urodziła się nasza druga córka mąż też nie zachowywał
        się jakbym tego chciała .Mała była przeciwieństwem siostry ciągle płakała i
        wisiała na cycku kiedy tylko m ją brał darła się na całe gardło, ze spaceru
        wracał po 10min bo tak płakała.To spowodowało że bardzo się zniechęcił przestał
        mi pomagać a kiedyś jak miał ją na rękach powiedział zabierz ją bo ona jest
        pojebana strasznie mnie to zabolało a najgorsze że ja miałam podobne odczucia i
        momentami byłam na nią wściekła ale mijały tygodnie i mała zaczęła tolerować
        tatę i tata oddał jej serce dziś kocha ją jak starszą córkę.Może u ciebie też
        potrzeba czasu niektórzy faceci tak mają nie lubią maluchów a ze starszymi się
        dogadują , ale nie pozwalaj mu na obelgi to niedopuszczalne bądz stanowcza i
        broń swoich dzieci

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka