Dodaj do ulubionych

Czy babcie to bezpłatne opiekunki??

    • aandzia43 Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 18:40
      Jak tak sobie poczytałam wątek, to wyszło mi czarno na białym, że najgłośniej buzie drą w obronie "umęczonych teściowych, co to nie MUSZĄ poświęcać się wnukom i czas spędzać mogą na Malediwach na zasłużonej emeryturze" te panie, które MUSIAŁY borykać się same (i z mężami) z drobnym przychówkiem bez żadnej pomocy ze strony babć i dziadków. A do tego często miały rodziców i teściów kompletnie olewających ich wnuki uczuciowo. No cóż, to bardzo, bardzo przykra sytuacja. Nie zazdroszczę. I wcale nie NORMALNA sytuacja. Tym bardziej nie zazdroszczę. Ale to doprawdy nie powód, drogie panie, żeby nazywać wykorzystywaniem każdą pomoc ze strony dziadków przy wnukach. Rozumiem, kwaśne winogrona i myślenie "ja nie miałam, to innych od czci i wiary odsądzę". Ale może by tak trochę wglądu w siebie? wink Może by tak nie robić normy ze swoich przykrych i patologicznych przeżyć? wink Bo nie wiem, czy wiecie, ale w NORMALNYCH rodzinach ludzie się kochają i cenią sobie możliwość obcowania ze sobą. Np. babcie cenią sobie kontakt z wnukami.
      • arwena_11 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 19:05
        A odróżniasz kontakt od bycia etatową niańką?
        Sorry ale kontakt z wnukami nie polega na tym, że będzie się latało po dzieci do przedszkola czy je zaprowadzało. To robota dla opiekunki, upierdliwa i czasochłonna. Zdecydowanie wolę, żeby dziadkowie spedzili z wnukami czas grając w jakieś gry planszowe, rozmawiając, żeby to były przyjemne chwile a nie wymuszone. Owszem czasami taka pomoc jest niezbędna, ale to w nagłych sytuacjach a nie na stałe.
        • aandzia43 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 19:28

          > A odróżniasz kontakt od bycia etatową niańką?

          Ja odróżniam, ale niektórym dziewczynom z forum kiełbasiło się to równo wink
          Gry planszowe powiadasz? Miłe zajęcie, tylko kiedy? Kiedy dziadkom przyjdzie fantazja? Np. w środę po południu, gdy tata odrabia z dzieckiem matematykę, albo mama wiezie na angielski? Jak to sobie wyobrażasz? Wparowuje babcia i ogłasza, że ona teraz będzie z wnukiem rozmawiac i grać w coś tam? Nie sądzisz, że życie rodzinne rodziny trzypokoleniowej, choć niekoniecznie zamieszkującej pod jednym dachem, trzymać się będzie kupy dopiero wtedy, gdy wszyscy zaczną WSPÓŁPRACOWAĆ? I wyrażać uczucia i potrzebę obcowania ze sobą w czasie i przestrzeni skorelowanych cokolwiek z potrzebami i możliwościami reszty?
          Dodatkowo spróbuj sobie wyobrazić, że w miłość wobec istot od nas zależnych wyrażamy przede wszystkim poprzez hmm.. obsługę ich. Niestety, takie to prozaiczne i ograniczające, a chciało by się porozmawiać i w gry planszowe pograć wink No przykro mi wink Więc w realu, nie w jakiejs wirtualnej wydmuszce, dziadek najlepiej wyrazi miłość do małego wnuczka wtedy, kiedy zostanie z nim w domu, da mu jeść, wyprowadzi na spacer, przytuli, ewentualnie pogra w gry planszowe wink, podczas gdy jego matka pójdzie do szpitala z chorym rodzeństwem a ojciec do roboty pracować na życie. Tak funkcjonują zdrowe, współpracujące ze sobą, kochające się rodziny. WSPÓŁPRACUJĄ kierowani uczuciem i poczuciem obowiązku wobec członka rodziny znajdującego się aktualnie w potrzebie.
          • larrisa Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:02
            No i proszę jak ładnie rozpoznajemy miłość dziadków. Miłość jest wtedy gdy dziadkowie obsługują. A ile pieniążków na darmowych dziadkach można przyoszczędzić.
            • aandzia43 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:15
              Słuchaj, tak całkiem serio spytam: ty widziałaś kiedyś normalną rodzinę? Dotknęły cię jakieś patologie rodzinne czy tak tylko z czystej kłótliwości udajesz, że nie rozumiesz, co piszę?
              • laquinta Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:24
                aandzia43 napisała:

                > Słuchaj, tak całkiem serio spytam: ty widziałaś kiedyś normalną rodzinę?

                O co Ci chodzi Andzia? Przeciez widomo, ze lepiej miec kochajaca babcie nie niekochajaca. Ale opieka nad stara matka nie moze byc uzalezniona od tego czy byla kochajaca babcia.
                • aandzia43 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:41
                  Ale opieka nad stara matka nie moze byc uzalezniona od tego czy byla
                  > kochajaca babcia.

                  A czy ja to gdzieś napisałam? Akurat ja miałam babcię z piekła rodem, wobec której nei można było być uległym, bo na głowę wchodziła, ale to nie znaczy, że została opuszczona i pozbawiona pomocy, gdy już jej potrzebowała. Cały czas chodzi mi o uświadomienie wam, że rodzina jest rodziną, gdy ma miejsce tzw. uważność w relacjach między jej członkami. Tzn. obdarzamy się nawzajem uczuciami i czynimy realne, fizyczne posunięcia wobec siebie. Takie, które są w danym momencie istotne/niezbędne/koniecznie/nie do zastąpienia czymś innym/nie do zrzucenia na kogoś innego.
                  • laquinta Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:48
                    aandzia43 napisała:

                    > A czy ja to gdzieś napisałam? Akurat ja miałam babcię z piekła rodem, wobec któ
                    > rej nei można było być uległym, bo na głowę wchodziła, ale to nie znaczy, że zo
                    > stała opuszczona i pozbawiona pomocy, gdy już jej potrzebowała.

                    Czyli nikt jej w d.pie nie mial. No i dobrze, o to mi chodzilo.smile
                    • aandzia43 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:51

                      > Czyli nikt jej w d.pie nie mial. No i dobrze, o to mi chodzilo.smile

                      Hola hola! "Z piekła rodem" to nie to samo co zimna i olewająca. Na swój sposób bardzo zaangażowana i oddana. Na swój sposób. Na pewno nie letnia.
                  • larrisa Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:53
                    No więc sama widzisz, sama nie mialas fajnej babci i teraz tworzysz jakiś roszczeniowy obraz, ze babcia powinna to i to, robić tak i tak. Tak się nie da spełnić marzeń o idealnej babci. Babcia ma prawo tworzyć relację z wnukami na swoich zasadach, nie powinno dawać jej sie do zrozumienia, ze dobrą babcia to ta co gotuje dla wszystkich obiadki i po wszystkich sprząta. U nas pokutuje model babci kucharki i sprzątaczki. Jak sama piszesz miłość równa się obsługa. Nic innego, cenniejszego babcia dać nie może. Bo nic innego w świadomości nie istnieje.
                    • laquinta Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:59
                      Larrisa, podobaja mi sie Twoje wpisy. Jestes bardzo swiadoma spolecznej roli babci. Dodam -spolecznej roli babci w Polsce. smile
                    • aandzia43 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 21:10


                      > No więc sama widzisz, sama nie mialas fajnej babci i teraz tworzysz jakiś roszc
                      > zeniowy obraz, ze babcia powinna to i to, robić tak i tak.

                      Źle mnie zrozumiałaś smile Po pierwsze: ta babcia miała wiele zalet, a jedną z nich było zaangażowanie emocjonalne i fizyczne, po drugie: babcie miałam dwie, po trzecie: mam prawie pięćdziesiąt lat i możliwość obserwowania procesu babciowania u swojej mamy, cioć i innych pań z otoczenia. Spoko więc, niczego sobie nie roję i kompensuję wink

                      Babcia ma prawo tworzyć relację z wnukami na swoich
                      > zasadach, nie powinno dawać jej sie do zrozumienia, ze dobrą babcia to ta co g
                      > otuje dla wszystkich obiadki i po wszystkich sprząta.

                      A uchowaj Boże! Przymus sprzątania i gotowania po wszystkich? Nie spotkałam się z przymusem. Spotkałam się natomiast z komplementarnością potrzeb jednej strony i odzewu z drugiej. Ta komplementarność to podstawa harmonijnej atmosfery rodzinnej. Wiesz, ja mam nadzieję za parę lat być babcią. Mam jakieś tam swoje wyobrażenia na temat tego, co babcia może dać z siebie wnukom (emocjonalnie i fizycznie) i co otrzymać w zamian (od wnuków emocjonalnie). Ale wiem też, że w konkretnej sytuacji będę robić to, co BĘDZIE POTRZEBNE, KONIECZNE, POMOCNE, WAŻNE, ISTOTNE z punktu widzenia moich wnuków i konkretnej sytuacji. W granicach swoich możliwości, oczywiście. Być może więc moje wyobrażenia będę sobie mogła w buty wsadzić, bo nijak nie będą przystawać do reala wink

                      Pewnie, że babcia ma prawo tworzyć relację z wnukami na swoich zasadach. I taka będzie ta relacja, jaka będzie reakcja wnuka na te próby. Bo wiesz, niektórzy ludzie (bez względu na wiek) mają takie od czapy wyobrażenia na temat tego, czego dziecko potrzebuje, że trudno dziwić się potem niechęci dziecka.
              • larrisa Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:43
                Zdefiniuj normalną rodzinę. Bo na razie opisujesz układ w którym dorósłe dzieci wymuszają na swoich rodzicach darmową obsługę nazywając ją miłością. Bo wiadomo jak babcia kocha to się dla wnuka poświęci.
      • larrisa Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 19:57
        A jak poczytałam i mnie wyszło, ze za opieką babci optują te panie, które chcą mieć dziecko, ale najlepiej jakby babcia wychowywała. Być może dla ciebie kukułcze zachowania do dowód normalności w rodzinie.
        • aandzia43 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:12
          > A jak poczytałam i mnie wyszło, ze za opieką babci optują te panie, które chcą
          > mieć dziecko, ale najlepiej jakby babcia wychowywała.

          Czyżby? No cóż, nie zauważyłam, ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mnie nie dotknęło opuszczenie w potrzebie ze strony rodziców, więc pewnie jako dziecko szczęścia nie interpretuje wdzięczności Triss wobec teściowej i zachwytów nad jej kuchnią jako kukułczości. Miłość do członków rodziny wyrażamy między innymi fizyczną pomocą. Nic nie poradzę, że takie to niskie i pospolite wink Brak pomocy w wyraźnej potrzebie jest równoznaczny z wymiksowaniem się z tej miłości. Więc nie przyszłoby mi do głowy zapewniać świata o miłości do babci, która siedzi głodna w domu, podczas gdy ja (jedyna w danym momencie osoba mobilna), zamiast zasuwać po bułki leżę w piernatach. Takoż i w dupie miałabym miłość babci do mnie, gdybym czterolatką będąc musiała siedzieć w domu sama i głodna, bo w wyjątkowej sytuacji babci nie mającej nic ważnego do zrobienia nie chce się przyjść i mną zająć.
          • laquinta Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:20
            aandzia43 napisała:

            Takoż i w dupie miałabym miłość bab
            > ci do mnie, gdybym czterolatką będąc musiała siedzieć w domu sama i głodna, bo
            > w wyjątkowej sytuacji babci nie mającej nic ważnego do zrobienia nie chce się p
            > rzyjść i mną zająć.

            Czteroletnie dziecko nie ocenia babci. Oceniaja rodzice i spiesza dziecko zawiadomic, ze babcia wcale nie kocha, bo podczas gdy dziecko siedzi samo glodne, babcia zajmuje sie pie...mi. Babcia jest be i babci nie pomozemy jak bedzie stara.
            Nie ma sie co dziwic, ze mialabys babcie 'w dupie'.
            • aandzia43 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:33

              > Czteroletnie dziecko nie ocenia babci. Oceniaja rodzice i spiesza dziecko zawia
              > domic, ze babcia wcale nie kocha, bo podczas gdy dziecko siedzi samo glodne, ba
              > bcia zajmuje sie pie...mi. Babcia jest be i babci nie pomozemy jak bedzie stara

              Co ty wygadujesz? surprised Takie masz obserwacje? Otóż z mojej pozycji wygląda to tak: czteroletnie dziecko nawet jak rodzice (czego miałam szczęście zaznać) nie komentują przy nim swoich sporów z babciami, dziadkami i całym światem, świetnie wyczuwa atmosferę. To po pierwsze. Po drugie: raz wystawione do wiatru przez babcię, a poza tym dopieszczone przez nią i zaopiekowane w potrzebie, puści w niepamięć incydent. Natomiast jeśli będzie notorycznie spławiane, niedoinwestowywane uważnością i emocjami, to samo z siebie będzie miało, wszedłszy w wiek jako takiej świadomości, babcię w dupie.
              • laquinta Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:42
                A ja mam inne doswiadczenia. Otoz babcie urobione po lokcie, wychowywujace wlasne dzieci, potem wnuki i jeszcze prawnuki, teraz nie maja zadnej wdziecznosci, milosci ani opieki, bo rodzina zajeta wlasnym sprawami. I takich babc jest tysiace.
                • aandzia43 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:55
                  Aaaa, to może chodzi ci o kobiety nieasertywne, dające się wykorzystywać? Przyzwyczajone do chodzenia w kieracie i nie zauważające własnych potrzeb? Bywa i tak. Wcale nie rzadko. Ale mnie nie o takie panie chodzi. I nie o takie relacje. A wylewanie dziecka z kąpielą, czyli paranoiczne traktowanie każdego układu "pomagająca babcia-wdzięczni rodzice i wnuki" do niczego dobrego nie prowadzi. Pamiętaj: radość dawania i radość otrzymywania smile
            • pitahaya1 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:38
              To fakt, że wspomnienia i ocena czterolatki rzadko kiedy pochodzą od niej samej.
              Moja mama, choć była jedną z tych nielubianych synowych,nigdy ale to nigdy nie wyraziła się źle o swojej teściowej. Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek odmówiła jej pomocy, nastawiała mnie przeciwko niej. Pozwoliła tym samym, bym sama zbudowała relacje między mną a babcią, może w nadziei, że będą lepsze niż te między nimi.
              Pamiętam jedynie, że miała żal do ojca, że mógłby bardziej pomóc rodzicom, pomyśleć o nich.
          • larrisa Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:37
            Wiesz ludzie mają różne potrzeby, niektórzy potrzebują obsługi nawet jak sami już są dorośli. i nazywają to miłością. Słowo miłość służy tu do wywierania presji. Skro mnie kochasz to zrobisz dla mnie...Ja bym powiedziała, ze otrzymywanie obiadków od teściowej to wygoda, ty tworzysz z tego potrzebę. Mnie nie podoba się oczekiwanie od starszych kobiet obsługi i straszeniem ich samotnością na starość. Te kobiety swoje dzieci wychowały i mają prawo kochać wnuki w taki sposób w jaki będzie dla nich najlepszy, a nie na zasadach wygodnych dla rodziców. To co opisujesz, to czego oczekujesz to nie jest forma spędzania czasu dziadków z wnukami, to jest uregulowana przez ciebie darmowa obsługa.
            • aandzia43 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 20:48
              Ja bym powiedziała, ze otrzymywanie
              > obiadków od teściowej to wygoda, ty tworzysz z tego potrzebę. Mnie nie podoba
              > się oczekiwanie od starszych kobiet obsługi i straszeniem ich samotnością

              Yyyyy...? Ale o co ci chodzi? Teściowa Triss uwielbia gotować, a Triss jest jej dozgonnie wdzięczna nie od dziś (z tego, co czytam na forum). Kobieta w ten sposób przywykła okazywać troskę bliźnim, bliźni są jej bardzo wdzięczni i wszyscy są szczęśliwi. Czy ktoś coś komuś każe? Zmusza do czynności nienawistnych i trudnych? Nikt tu nie oczekuje obsługi, tylko bierze, co mu dają. Radość dawania i radość otrzymywania. W czystej postaci. Sporadyczna opieka teściowej nad wnukami? Kocha wnuki i raz w tygodniu chętnie z nimi posiedzi. Bo w trakcie tego siedzenia NAWIĄZUJE I PODTRZYMUJE Z NIMI KONTAKT. Węszysz wykorzystywanie tam, gdzie go nei ma. Powiem tak: nie doszukuj się zła tam, gdzie go nie ma.
              • larrisa Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 21:01
                Teściowa triss nawet nie zna innej alternatywy jak miliony kobiet cwiczonych od dziecka do obsługi innych. Kobiety, szczególnie ze starszego pokolenia, są traktowane jak roboty wieloczynnosciowe, potrzebne dopóki nie padną. Dobrą babcia to nie babcia z którą poplywa sie na żeglówce, powiosłuje kajakiem czy pojeździ konno. Dobrą babcia pierze, gotuje, posprząta i posiedzi ze śpiacymi dziećmi gdy rodzice idą do kina.
                • laquinta Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 21:09
                  Tak wlasnie. Te babcie nawet nie wiedza, ze mozna inaczej zyc. Pewnej babci, nie mojej, zaproponowalam wycieczke zagraniczna. Powiedziala, ze ona nie moze zostawic rodziny, bo ONI przeciez sobie bez niej w domu nie poradza. ONI tez byli tego samego zdania.
                  • aandzia43 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 21:20
                    Obawiam się, że usiłujecie wyważyć otwarte drzwi. Nie urodziłam się dziś, z niejednego pieca chleb jadłam, bunty społeczne wszelakie przerobiłam w młodości. M.in. bunt przeciwko wykorzystywaniu kobiet do prac domowych na łonie rodziny. Podzielam wasze oburzenie. Ale nie wylewam dziecka z kąpielą, wiem, jakimi prawami rządzi się dobrze funkcjonująca rodzina. I choć umiem korzystać z życia (w przeciwieństwie do opisywanych przez was kobiet), jestem leniwa, asertywna, lubię sobie dogadzać i dbać o siebie, wiem, że babcią będę WSPÓŁPRACUJĄCĄ z rodzicami moich wnuków. Tzn. będę robić to, co będzie w danych okolicznościach ważne, potrzebne, istotne. I oczywiście czerpać pełnymi garściami, albowiem jestem osobą emocjonalną, kochającą bliskich, niepoświętliwą co prawda, za to lubiącą dawać i brać smile
                    • larrisa Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 21:39
                      Bo będziesz tego chciała i to twoja świadoma, przemyślana decyzja. Tymczasem post założycielski odnosił się do oczekiwań takich a nie innych zachowań babci. Tymczasem ja stoję na stanowisku, ze babcia ma prawo tak układać sobie relacje z wnukami jak chce (tu sie kobiety oburzają, ze babcia się boi zostać z niemowlakiem). Te relacje nie powinny się opierać na oczekiwaniu od babci gotowania, sprzątania czy codziennych dyżurów pod nieobecność rodzicow.
                      • aandzia43 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 21:57
                        T
                        > ymczasem ja stoję na stanowisku, ze babcia ma prawo tak układać sobie relacje z
                        > wnukami jak chce (

                        Oczywiście, że ma prawo. A ponieważ z niewolnika nie ma robotnika, to zazwyczaj wygląda to tak, że takie ma relacje, jak je sobie ułoży. Tak więc moja córka kocha moją mamę, a swoją babcię, miłością wielką i szacunkiem darzy ogromnym. Ich relacje wykraczają poza standardowe relacje babcia-wnuczka. To chyba nieczęste, że dwudziestolatka nie nudzi się w towarzystwie siedemdziesięciolatki? Że mają sobie wiele do powiedzenia? Moja mama sobie na to "zapracowała". Nie usłużnością, nie podkładaniem się i uleganiem otoczeniu, tylko bardzo dużym zaangażowaniem. Wyrażanym m.in. w tym, że czasem (czasem!) trzeba zrobić to, co trzeba, a nie to, co się lubi. Jednym słowem jest akcja, jest reakcja. Ułożyła sobie kobieta relację z wnuczką tak, jak chciała, a że niegłupia jest i zaangażowana uczuciowo, to wyszło jak wyszło smile A moje oczekiwania odnośnie mojej mamy w roli babci? A co mają do tego moje oczekiwania?! Wyszło dobrze, bo każdy robił to, co trzeba było zrobić i to, w czym był najlepszy.
                        • laquinta Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 22:21
                          Andziu, ile wnukow ma Twoja mama i gdzie mieszkaja?
                          • aandzia43 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 23:03
                            Wnuczkę ma jedną i mieszkamy w tym samym mieście.
                            • laquinta Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 23:24
                              To teraz wyobraz sobie matke wdowe z pieciorgiem dzieci, mieszkajacych w odleglosci dwoch przystankow tramwajowych. W sumie 12-cioro wnuczat do opedzenia, bo kazde dziecko chce miec babcie do pomocy. Babcia sie na wszystkich wypiela, bo wiedziala, ze i tak wszystkim nie dogodzi. smile
                              Druga babcia w podobnej sytuacji, lata od jednej corki do drugiej, bo przeciez nie moze odmowic pomocy.

                              Albo babcia ze wsi. Umordowana praca, jeszcze wnukami sie zajac musi, bo rodzice do Egiptu polecieli na Sylwestra.

                              Albo babcia u ktorej w trzech malych pokoikach mieszka corka z mezem i trojgiem dzieci.
                              Spi w pokoju w ktorym stoi telewizor, na weraslce.

                              I wiele innych przykladow.
                              • aandzia43 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 23:42
                                Nie muszę sobie wyobrażać, bo już różne rzeczy w życiu widziałam smile Utyrane, nieasertywne, wkręcone w kierat usługiwania bliźnim od dziecka, bez poczucia własnej wartości kobiety też widziałam.
                                Nikt nie powinien mieć pretensji do takich babć za ich niechęć do dodatkowego tyrania przy wnukach i ewentualną odmowę. Ale też nie o takich matkach i teściowych piszą forumki. Jak narzekają na brak zainteresowania babć wnukami, to zaznaczają, że babcie chore i zapracowane nie są.
                                Znam mocno starsze babcie, które mają dużo dzieci, dużo wnuków i z nadmiaru tego szczęscia nie ogarniają nawet imion i wieku wnuków. Szkoda żeby jeszcze partycypowały w jakiejkolwiek opiece nad nimi. Poza tym mają szczerze dosyć bachorów w swoim życiu i siedzą sobie cichutko i z uśmiechem na twarzy na przypiecku i jest im dobrze.
                                Ale znam też kobiety po prostu chłodne emocjonalnie, samolubne, ze specyficznym sposobem fukcjonowania w społeczeństwie, które babciami są... żadnymi pomimo dobrego zdrowia, dużej ilości czasu wolnego i braku jakiejś konkretnej czasochłonnej pasji.
                                • laquinta Re: Kwaśne winogrona ;-) 12.01.13, 00:28
                                  aandzia43 napisała:

                                  > Ale znam też kobiety po prostu chłodne emocjonalnie, samolubne, ze specyficznym
                                  > sposobem fukcjonowania w społeczeństwie, które babciami są... żadnymi pomimo d
                                  > obrego zdrowia, dużej ilości czasu wolnego i braku jakiejś konkretnej czasochło
                                  > nnej pasji.

                                  Sama sobie jakby zaprzeczasz. Bo skoro sa to kobiety chlodne emocjonalnie, to sa tez chlodnymi babciami, co jest rzecza jak najbardziej w ich przypdku naturalna, a nie dziwna czy niepojeta.

                                • larrisa Re: Kwaśne winogrona ;-) 12.01.13, 19:03
                                  I masz jak znalazł do naszej dyskusji artykuł z dnia dzisiejszego - głosy ludzi na co dzień zajmujący się problemami starszych osób:

                                  Z badań CBOS wynika, że Polacy w zdecydowanej większości uważają, iż ludzie starzy są potrzebni społeczeństwu. Aż 97 proc. ankietowanych twierdzi, że mogą zająć się wnukami, których rodzice intensywnie pracują. 95 proc. uznało także (można było zaznaczyć kilka odpowiedzi), że przydatne jest doświadczenie i wiedza osób starszych, a 90 proc. oczekuje ze strony rodziców, nawet w podeszłym wieku, pomocy finansowej. Trudno więc nie zauważyć postawy roszczeniowej młodszych wobec starszych.

                                  - Najpierw przywiązuje się mamę jak najmocniej do siebie, bo może pomóc przy wnuczkach, a kiedy dzieci odrosną lub sama jest już niesprawna i potrzebuje pomocy, bezwzględnie się ją odtrąca. To straszne i niestety częste - zauważa dyrektor Dorota Zych i dodaje, że na starych ludzi w Polsce nie ma pomysłu.



                                  zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105912,13142031,Nie_ma_miejsca_dla_starych_ludzi.html?as=3
                                  Czyli potwierdza się dokładnie to o czym cały czas piszę. Ja więc widzisz twoja interpretacja "kwaśnych winogron" jest mocno na wyrost i bez pokrycia w rzeczywistości.
                                  • aandzia43 Re: Kwaśne winogrona ;-) 12.01.13, 20:22
                                    > Czyli potwierdza się dokładnie to o czym cały czas piszę. Ja więc widzisz twoja
                                    > interpretacja "kwaśnych winogron" jest mocno na wyrost i bez pokrycia w rzeczy
                                    > wistości.

                                    A co ma moje spostrzeżenie na temat wypowiedzi w tym wątku do danych, które cytujesz? "Kwaśne winogrona" to sposób reagowania pań na emamie na dobro, którego same nie zaznały wink To czysta, żywa rzeczywistosc.
                                    Problemy odtrącania i pozostawiania na pastwę losu starych ludzi to nie moje klimaty. Tak jak i problemy wyraźnej oschłości i egozimu ze strony starszego pokolenia. Mogę sobie spokojnie doceniac zaangażowanie babć i dziadków bez histerycznego dopatrywania się w nim "wykorzystywania staruszków".

                                    A tak swoją drogą, to fajnie, że Polacy uważają, ze ludzie starzy są potrzebni społeczeństwu. Gorzej by było, gdyby stwierdzili, że są niepotrzebni wink Doświadczenie, wiedza, pomoc przy wnukach - spoko. Gorzej, że oczekują od starszych rodziców pomocy finanasowej. Dobrze byłoby pogrzebac trochę w tych "statystykach", bo artykuł taki mocno ogólnikowy (jakie 90%, jacy ludzie tak uważają, w jakim wieku?).
                                    • larrisa Re: Kwaśne winogrona ;-) 12.01.13, 21:23
                                      To, że stosujesz proste chwyty psychologiczne chcąc zdyskredytować swojego oponenta dowodząc, że jego poglądy i przekonanie wynikają z deficytów jakich doświadczył.
                                      To akurat nie jest rzadkie na e-mamie. Niedawno w innym wątku panie dowodziły, że krytyka kogoś pojawia się z wyłącznie z zazdrości.
                                      Nie wiem skąd się biorą takie przekonanie, to znaczy wiem, chodzi o to, by udowodnić, że przekonanie osób o innych poglądach biorą się z emocjonalnych braków, a nie są efektem obserwacji i przemyśleń. To trochę jak umniejszanie ateizmu poprzez przypisywanie go modzie.
                                      Prawda, że brzmi znacznie gorzej zostanie ateistą z mody, niż ateistą z przemyśleń i wyboru.

                                      Artykuł mówi wyraźnie o tym o czym cały czas pisałam. Rola i oczekiwania wobec osób starszych są jasno i wyraźnie sprecyzowane. Nie ma tu miejsca na wolność wyboru.
                                      I nie ma co się pocieszać, że "to fajnie, że Polacy uważają, ze ludzie starzy są potrzebni
                                      społeczeństwu"

                                      To instrumentalne, wygodne dla młodszych traktowanie osób starszych, szczególnie kobiet, jak darmowej siły roboczej.
                • triss_merigold6 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 21:18
                  Wiesz, moja teściowa była feministką jak jeszcze nikomu się o feminizmie nie śniło - mając niewiele ponad 20 lat rozwiodła się z tłukącym ją mężem i z dwójką malutkich dzieci wyjechała z małej mieściny do pracy. I generalnie jest to kobieta decyzyjna, która nie ma problemów z werbalizacją o co jej chodzi.
                  • aandzia43 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 21:22

                    > Wiesz, moja teściowa była feministką jak jeszcze nikomu się o feminizmie nie śn
                    > iło - mając niewiele ponad 20 lat rozwiodła się z tłukącym ją mężem i z dwójką
                    > malutkich dzieci wyjechała z małej mieściny do pracy.

                    Oooo, nie wiedziałam! Wielki szacun dla teściowej smile
                    • triss_merigold6 Re: Kwaśne winogrona ;-) 11.01.13, 21:28
                      Przy całej rodzinności, cieple i sympatii jaką ma dla małych dzieci, to jest naprawdę twarda baba. Krótko cały dom trzymała, że się tak wyrażę, i sprawnie zarządzała. Ma swój kod kulturowy, ma ponad 70 lat i ja jej lifestyle'u zmieniać nie będę.
            • triss_merigold6 Jaka obsługa?! 11.01.13, 21:14
              Kuźwa, przecież nie przychodzi gotować mi codziennie...
              Nie potrzebuję obsługi (w przeciwieństwie do moich dzieci) ale jeśli mogę skorzystać z pomocy to skorzystam. Owszem te kilka gotowych dań raz na jakichś czas ułatwia nam życie, ale i bez tego nie chodziliśmy głodni czy na kanapkach.
              Matka mojego partnera ma taką wizję rodzinności i pomocy, rozumiesz? Starszym dzieciom i wnukom też w ten sposób pomagała. Nie pojedzie na żadne cholerne narty, nie pójdzie do klubu emeryta, przyjaciółki sąsiadki ma tuż obok i wszystkie żyją dziećmi i wnukami. My się rewanżujemy kupując jej książki i wożąc na wszystkie badania/inne.
              Z moim ojcem to inna sprawa, jest to najbardziej zajęty swoimi sprawami emeryt świata i nie mam żadnych skrupułów prosząc go np. o odprowadzenie starszaka na zajęcia czy odebranie ze szkoły (albo to albo to, raz w tygodniu). Aha, mieszkamy b. blisko siebie, co było zabiegiem celowym i proponowanym przez moich rodziców.
              • pitahaya1 Re: Jaka obsługa?! 11.01.13, 21:35
                triss_merigold6 napisała:


                > Matka mojego partnera ma taką wizję rodzinności i pomocy, rozumiesz?

                I dajmy im żyć wedle ich potrzeb.
              • larrisa Re: Jaka obsługa?! 11.01.13, 21:52
                Przecież nie chodzi o to żebyś te obiady wyrzucała. Daje to bierzesz, rozumiem. Inną sprawą byłoby wymaganie tych obiadow, a jeszcze inną ze model zachowań kobiet w podeszłym wieku w Polsce jest własciwie tylko jeden. Obsługa rodziny aż do samego końca.
    • easyblue Re: Czy babcie to bezpłatne opiekunki?? 11.01.13, 20:17
      > Tak,jestem ta szczęsciarą
      I o to chodzi.
      • pitahaya1 Re: Czy babcie to bezpłatne opiekunki?? 11.01.13, 20:41
        Piękne podsumowaniesmile
    • nabakier Re: Czy babcie to bezpłatne opiekunki?? 11.01.13, 22:35
      A ja uważam, że nie ma tu żadnych reguł- co rodzina, to inne zwyczaje, ba-co osoba, to inny pogląd. Bo i sytuacje różne. I jak się te różne sytuacje nałoży na te różne poglądy, to hoho...

      Mogę natomiast powiedzieć, co JA wolę. Wolę tak:
      Sama zajmować się moimi dziećmi. Nie miałam opiekunek, bo nie umiem powierzyć dziecka obcej osobie- nie umiem i już. Ale mamie (mojej) powierzałam. W sytuacjach wymagających, typu: ważny wyjazd , ważne spotkanie. Tak circa raz na dwa tygodnie. Mama była na każde zawołanie, nigdy nie odmówiła, i w ogóle...
      I ja również będę moim dzieciom pomagała przy ich dzieciach, jeśli będzie trzeba. Ale w trybie: codziennej opieki to bym nie chciała, bez przesady. Od tego są rodzice, a nie opiekunka czy babcia. Jak nie będą mogli się dziećmi zajmować, to niech ich lepiej nie mają. Ale to tylko moje "wolę".
    • agaipawel12345 Re: Czy babcie to bezpłatne opiekunki?? 12.01.13, 07:12
      Witam ,ja mam synka 3,4msc narazie pierwsze dziecko.
      po urodzeniu poszlam na rok wychowawczego bo moja mama pracuje ,a tesciowa daleko i niewyobrazalam sobie zeby wrocic po macierzynskim do pracy. bo moja mama tez po odchowaniu naszej 3 trojki nie ma sily do zajmowania sie dziecmi.
      ale kiedy potrzebuje pomocy to zawsze moge polegac na mej mamie i tesciowej.
      a gdy bedzie 2 dziecko ide na 3 lata wychowawczego,bo wiem ze mama mi nie zajmie sie dziecmi,bo poprostu jest zmeczona ciezko pracuje i tyle.
      i wcale nigdy do niej nie maialam o to pretensji.
      bo wiem jak jej ciezko kiedys bylo.
      • magda.p1982 Re: Czy babcie to bezpłatne opiekunki?? 14.01.13, 21:39
        No to ładnie, ale ciekawe co byś zrobiła gdybyś nie mogła pozwolić sobie na rok czy tym bardziej trzy lata wychowawczego ze wzgledów finansowych?
        A no tak, pewnie wtedy nie decydowałabyś sie na dzieci, zapomniałam że na tym forum tak to funkcjonuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka