Dodaj do ulubionych

O klapsach

28.06.13, 20:54
Na fali wszystkich wątków dot. sprawy Daniela: mam nadzieję, że następnym razem każda zwolenniczka i obrończyni klapsów zastanowi się dwa razy zanim uderzy dziecko.

Bo jedyna różnica między jednorazowym klapsem w tyłek a spraniem paskiem ze sprzączką jest taka, że od klapsa dziecko nie umrze. Ale jedno i drugie jest naruszeniem nietykalności cielesnej dziecka. Jedno i drugie jest wyrazem bezsilności rodzica i jego lenistwa w poszukiwaniu skutecznych dróg porozumienia z dzieckiem. Jedno i drugie to przemoc. Akceptacja zwykłych klapsów jest cichym przyzwoleniem także na inne akty przemocy wobec dzieci. Nie ma bardziej czy mniej słusznych powodów do dokonania aktu przemocy. Spranie pasem za zamoczenie piżamki przy myciu zębów jest takim samym debilizmem jjak klaps za nieposłuszeństwo/wybiegnięcie na ulicę.

Pocieszające jest to, że przeciwników klapsów jest coraz więcej. Coraz częściej ludzie reagują. I cieszę się, że danie dziecku klapsa to przestępstwo.

Także jak jeszcze którąś zaswędzi kiedyś ręka, to proponuję wyobrazić sobie sznurowadło.
Obserwuj wątek
    • wyznawczyniwielkiegoczerwia Re: O klapsach 28.06.13, 20:57
      I słusznie. Od "klapsa" się zaczyna.
      Nie wiem jak można tolerować przemoc, a co dopiero wobec słabszych. Nie mówiąc już o jej używaniu.
      Nie mam oporów, żeby reagować i wzywać policję, gdy zobaczę taki incydent.
    • slonko1335 Re: O klapsach 28.06.13, 20:59
      Bo jedyna różnica między jednorazowym klapsem w tyłek a spraniem paskiem ze spr
      > zączką jest taka, że od klapsa dziecko nie umrze.
      jedyna? rzekłabym, że dość istotna ta różnica akurat....a co do reszty to się generalnie zgadzam chociaż widzę różnicę między klapsem a katowaniem i znęcaniem się nad dzieckiem i nie wrzucam tego do jednego worka jednak.
    • maggorlo Re: O klapsach 28.06.13, 21:07
      "Klaps" to gruszka lub to śmieszne coś w filmach. W kontekście przemocy słowo to wymyślono po to aby zmniejszyć negatywny wydźwięk czynu. Werbalne deprecjonowanie. Bicie to bicie, niezależnie od jego efektów, użytego narzędzia, wielkości zamachu, siły fizycznej czy uderzonej części ciała.
      • boo-boo Re: O klapsach 29.06.13, 16:35
        Zapomniałaś jeszcze dodać, że picie jednego piwa na miesiąc to alkoholizm- w końcu picie to picie....
    • lafiorka2 Re: O klapsach 28.06.13, 21:14
      alpha.sierra napisała:


      > Bo jedyna różnica między jednorazowym klapsem w tyłek a spraniem paskiem ze spr
      > zączką jest taka, że od klapsa dziecko nie umrze.

      Naprawdę uważasz,że to jest to samo?
      daj spokój.


      edno i drugie jest wyrazem bezsilności
      > rodzica i jego lenistwa


      "to lubię"...lenistwa.
      pfi.
      >

      >
      > Także jak jeszcze którąś zaswędzi kiedyś ręka, to proponuję wyobrazić sobie szn
      > urowadło.


      sądzisz,że ktoś będzie pamiętał o sznurowadłach dając dziecku klapsa???
      Klapsa...piszę,nie katowania.Bo to jednak jest różnica.
      • wyznawczyniwielkiegoczerwia Re: O klapsach 28.06.13, 21:18
        Lafiorka, mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że za "klapsa" możesz mieć sprawę sądową, a nawet wylądować w więzieniu.
        • lafiorka2 Re: O klapsach 28.06.13, 21:29
          yhm...taaa.
          Pokaż mi jedna osobę ,która za klapsa wylądowała w więzieniu?
          To raz a dwa.

          Jak nie widzicie różnicy między klapsem.KLAPSEM! nie jakimś tam klapsowaniem,czy jak to tam nazywają.To już nie moja broszka.

          a trzy to temat wałkowany po stokroć.
          • alpha.sierra Re: O klapsach 28.06.13, 21:53
            Czasy się zmieniają, wzrasta świadomość. Od jednego zgłoszenia nie pójdziesz siedzieć. Ale im bardziej będzie ten temat wałkowany, tym większa szansa, że będzie więcej zgłoszeń, a klapsujących rodziców będzie dotykał ostracyzm społeczny.
          • memphis90 Re: O klapsach 28.06.13, 22:42
            > Jak nie widzicie różnicy między klapsem.KLAPSEM! nie jakimś tam klapsowaniem,cz
            > y jak to tam nazywają.To już nie moja broszka.
            Będę się powtarzać, ale matka, która niedawno na moich oczach walnęła dziecko w twarz tak mocno, że podbiła mu oko też uważała, że tylko wychowuje. Jaka tam przemoc, to tylko skarcenie dziecka!
            • lafiorka2 Re: O klapsach 28.06.13, 23:14
              memphis90 napisała:


              > Będę się powtarzać, ale matka, która niedawno na moich oczach walnęła dziecko w
              > twarz tak mocno, że podbiła mu oko też uważała, że tylko wychowuje. Jaka tam p
              > rzemoc, to tylko skarcenie dziecka!


              aaa,no skoro to nie przemoc?
              No i naprawde nie widzisz różnicy między walnięciem dzieciaka w twarz(a właśnie co zrobiłaś?) a klapsem,jednym?w tylek?
        • saszanasza Re: O klapsach 29.06.13, 09:57
          Odpowiadasz na:
          wyznawczyniwielkiegoczerwia napisała:

          > Lafiorka, mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że za "klapsa" możesz mieć spr
          > awę sądową, a nawet wylądować w więzieniu.

          a wyobraź sobie stres dziecka które w wyniku donosu o klapsa w jednej chwili traci poczucie bezpieczeństwa, odbiera się go rodzicom i umieszcza w domu dziecka.
          co lepsze...klaps czy pozbawienie dziecka rodziców z powodu klapsa (nie bicia czy pobicia).

          ja jednak te formy przemocy rozgraniczam.
          • keszurka Re: O klapsach 06.07.13, 10:36
            No to już w kwestii rodziców, aby do takiej stresującej dla dziecka sytuacji nie dopuścić. a jak?
            - nie bijąc.
      • antyideal Re: O klapsach 28.06.13, 21:23
        lafiorka2 napisała:

        > Klapsa...piszę,nie katowania.Bo to jednak jest różnica.
        >
        >

        To bicie i to bicie. Gdzie widzisz roznicę ?
        • slonko1335 Re: O klapsach 28.06.13, 21:26
          To bicie i to bicie. Gdzie widzisz roznicę ?
          zgadzam się ale jednak ciągle widzę różnicę...
          wolałabym zdecydowanie dostać klapsa(zdarzyło isę nie raz) niż być przypalana papierosem, kopana w brzuch, uderzana w twarz z pięści, mieć łamane żebra, itd...nie uważam, że byłam katowana, znęcano się nade mną choć w tyłek nie raz dostałam...nie byłoby mi też lepiej w domu dziecka zapewne-tak jednak widzę zdecydowaną różnicę choć klapsa nie pochwalam w żadnym razie..
          • lafiorka2 Re: O klapsach 28.06.13, 21:32
            slonko1335 napisała:

            tak jednak widzę zdecydow
            > aną różnicę choć klapsa nie pochwalam w żadnym razie..


            no! i o to mi chodzi.
          • memphis90 Re: O klapsach 28.06.13, 22:50
            > wolałabym zdecydowanie dostać klapsa(zdarzyło isę nie raz) niż być przypalana p
            > apierosem, kopana w brzuch, uderzana w twarz z pięści, mieć łamane żebra, itd..
            Aha, a ja wolałabym klapsa niż zostać zgwałcona, zarazić się wąglikiem czy być porwaną przez arabskich terrorystow i straconą przez nich na wizji. Ale co to ma do rzeczy? Przypalanie papierosem czy łamanie żeber nie jest chyba dla Ciebie alternatywnym obok bicia sposobem na wychowywanie dziecka?
            • slonko1335 Re: O klapsach 28.06.13, 22:59
              Ale co to m
              > a do rzeczy? Przypalanie papierosem czy łamanie żeber nie jest chyba dla Ciebie
              > alternatywnym obok bicia sposobem na wychowywanie dziecka?
              hmnmm może jakbyś nie zacytowała wyrwanego z kontekstu fragmentu wypowiedzi to byś tego pytania nie musiała zadawać?
    • naomi19 Re: O klapsach 28.06.13, 21:15
      te, które nawołują do plucia na morderczynię, jednym słowem do linczu- z takim poziomem agresji u nich niewykluczone, że ona właśnie klapsują.
      Ja sama nie biję dziecka i nie rozróżniam klapsów od przemocy, dla mnie jedno równa się drugie, tak samo jak przemoc psychiczna czy ekonomiczna i również nie splunęłabym na nikogo na ulicy
      nie rozumiem też jakie trzeba w sobie mieć za demony, żeby uderzyć/ popchnąć/ zwyzywać dziecko kilkumiesięczne, kilkuletnie, własne, obce, nie ma znaczenia.
      • gazeta_mi_placi Re: O klapsach 28.06.13, 21:34
        A jakie kary stosujesz wobec dziecka?
        • naomi19 Re: O klapsach 28.06.13, 22:00
          kary stosowne do przewinienia (mało mi daje tych powodów, wychowywana bez agresji to i w niej tej agresji niewiele)
          czasem jest to kara odosobnienia (dla niej to jedna z najgorszych), tzn musi iść do pokoju i mnie nie wk.wiać tongue_out
          jak się wkurzę o bałagan to musi wszystko w trybie natychmiastowym posprzątać
          jak inne to brak słodyczy lub brak gier/ bajek
          • gazeta_mi_placi Re: O klapsach 28.06.13, 22:11
            A co jeśli brak słodyczy by nie poskutkował? Zabroniłabyś jej też jeść śniadania i obiadu? A jak i to by nie pomogło to głodziłabyś ją?
            Od zakazu jedzenia słodyczy do zakazu jedzenia innych posiłków, niezbędnych do rozwoju młodego organizmu niedaleka droga.
            Należy pamiętać, że tamta nauczycielka oprócz bicia stosowała głodzenie.
            • wuika Re: O klapsach 28.06.13, 22:28
              Gazeta, wróć na urlop, do sanatorium, więzienia, czy gdzie tam przebywałeś. Gorzej z Tobą, naprawdę.
            • naomi19 Re: O klapsach 28.06.13, 22:28
              Nie, brak słodyczy u mnie to brak cukierków czy batona a w zamian tego jabłko. Nie ograniczam ilości posiłków, tylko zamieniam na te z mniejszą ilością cukru. Może jej to wyjść tylko na zdrowie smile a poza tym ostatnia taka kara była... może z rok, 2 lata temu? mam naprawdę grzeczne dziecko
              kara z tv i grami też jakiś rok temu
              kara z natychmiastowy sprzątaniem- jakiś tydzień temu, nie dało się wejść do pokoju
              kara odosobnienia- nie wiem, ale kilka miesięcy temu. ogólnie rzecz biorąc żyjemy bezkonfliktowo
              można wychowywać poprzez przykład, nie przez ciągłe restrykcje i wymogi, kary
              ja praktycznie codziennie ją za coś chwalę, no i .. w pełni akceptuję i to jest chyba klucz do dobrego wychowania
              • esr-esr Re: O klapsach 01.07.13, 11:05
                jabłko za karę? LOL
                a odnośnie kary odosobnienia, to nie wiem czy czasami dzieci bardziej nie przeżywają takiej kary od klapsa.
                generalnie kara to kara, każda niesie ze sobą negatywne emocje dziecka. nie podejmę się autorytarnego stwierdzenia, która kara jest gorsza. miliony ludzi z naszego pokolenia dostawały klapsy i nie zostały zakatowane.
        • alpha.sierra Re: O klapsach 28.06.13, 22:43
          Gazeciu, wpisz sobie w Google marchewkij + Blikle. Nagrody i kary to mało skuteczny system motywacyjny. Nie działa na dorosłych i na dzieci tym bardziej nie. O tak, krótkoterminowo działa świetnie. Ale da się bez tego.
          • gazeta_mi_placi Re: O klapsach 29.06.13, 13:07
            Ok, wobec tego rzeczona "Pani" nie powinna dostać nawet jednego roku więzienia kary skoro kary są tak nieskuteczne, powinna być cały czas na wolności, i co Ty na to?
            Oczywiście to samo dotyczy gwałcicieli i pedofilów. Skoro kary są tak nieskuteczne...
            • alpha.sierra Re: O klapsach 29.06.13, 15:53
              Te 15 lat tej pani g.wno dało, bo w dalszym ciągu uważa, że bicie dzieci jest ok. Nie było u niej resocjalizacji.

              Zresztą poczytaj sobie o Sebastianie, który wpłacił na konto spółdzielni kwotę 5.20 o miesiąc za późno. Drugie dno to skuteczność naszych poprawczaków i więzień.
      • goodnightmoon Re: O klapsach 28.06.13, 22:56
        naomi19 napisała:

        > nie rozumiem też jakie trzeba w sobie mieć za demony, żeby uderzyć/ popchnąć/ zwyzywać dziecko kilkumiesięczne, kilkuletnie, własne, obce, nie ma znaczenia.

        Nie trzeba mieć demonów, wystarczy np. że masz grypę, za Tobą nieprzespana noc, boli Cię każdy mięsień i kręci się w głowie, musisz gdzieś się z dzieckiem wybrać, a ono Ci na środku chodnika nagle odstawia cyrk.

        Przyznam, że jestem bardzo przeciwna agresji, ale wrzasnęłam wtedy na swojego 3-latka go popchnęłam, żeby w końcu ruszyło w pożądanym kierunku.
        • naomi19 Re: O klapsach 29.06.13, 16:50
          skoro po nieprzespanej nocy i podczas bolących mięśni jesteś tak wyczerpana, że szrpiesz swoje dziecko, to może lepiej połóż się do łóżka i wypocznij...
          a dziecko pójdzie tam gdzie miało iść z tatą, babcią, opiekunką lub nie pójdzie. podejzewam nie mówimy o zabiegu chirurgicznym na który czekał 1,5 roku a jakieś bzdety typu lekcja muzyki, wizyta u dermatologa
    • busuanga7 Re: O klapsach 28.06.13, 21:28
      Ja dostawalam w dziecinstwie klapsy, a nawet nie raz zdarzylo sie ze dostalam w tylek paskiem jak cos niezle przeskrobalam tak do 10roku zycia bylam klapsowana, natomiast jako nastolatka mialam zupelny luz i swobode- moze naczytali sie rodzice o bezstresowym wychowywaniu wtedy. W kazdym razie skonczylam dobre studia, mam niezla prace, znalazlam niezlego faceta za meza, chociaz czasami brak mi pewnosci siebie. Nie uwazam, zeby klpas w tylek czy nawet jednorazowe zbicie dziecka bylo czyms zlym. Jak dziecko grymasi i rozmowa, prosba, grozba nie pomagaja to uwazam, ze 'danie' w tylek to nie jest zle wyjscie i nie, nie bede wyrodna matka. Chce byc takim rodzicem jakimi byli moi rodzice.
      • slonko1335 Re: O klapsach 28.06.13, 21:31
        Jak dziecko grymasi i rozmowa, prosba, grozba nie pomag
        > aja to uwazam, ze 'danie' w tylek to nie jest zle wyjscie
        to jest pójście na łatwiznę i ukaranie dziecka za coś czego się nie potrafiło zrobić/wytłumaczyć/przekazać inaczej, jednym zdaniem to ukaranie słabszego za własną nieudolność.
      • madzioreck Re: O klapsach 28.06.13, 21:32
        Jak dziecko grymasi i rozmowa, prosba, grozba nie pomag
        > aja to uwazam, ze 'danie' w tylek to nie jest zle wyjscie i nie,

        Nie dziwi mnie takie podejście u osób, które były bite... granice "normy" się przesuwają. a tymczasem podniesienie ręki na drugiego człowieka to patologia, po prostu.
        • wyznawczyniwielkiegoczerwia Re: O klapsach 28.06.13, 21:34


          Tym bardziej słabszego.
        • lafiorka2 Re: O klapsach 28.06.13, 21:35
          madzioreck napisała:
          a tymczasem podniesienie ręki na drugiego człowieka to patologia, po
          > prostu.


          a zyczenie śmierci drugiemu człowiekowi to jak się nazywa?
        • busuanga7 Re: O klapsach 28.06.13, 21:36
          Patologia, nie patologia ale tak mnie wychowali ze w zyciu sobie doskonale radze.
          • busuanga7 Re: O klapsach 28.06.13, 21:42
            A znowu moja opiekunka w pracy ma dwóch bezrobotnych synów, leniów totalnych, czekajacych tylko do wyplaty mamy. Są w moimi wieku, wychowywani poprzez rozpuszczanie, bezstresowe wychowywanie i rozmowy od dziecka. Ona sie zastanawia gdzie popelnila blad, co zrobila zle. Zamiast wziasc za fraki nierobow, zamknac drzwi i swoje konto w banku. Trzeba zachowac zdrowy rozsadek.
            • sonia-3 Re: O klapsach 28.06.13, 21:56
              A szanowny małżonek też klepnie Cię od czasu do czasu, jeśli macie odmienne zdania i niezgadzacie się? A gdyby Ci wtedy przyłożył - lekko, to nie miałabyś pretensji?
            • alpha.sierra Re: O klapsach 28.06.13, 23:04
              W takim razie dzieci z rodzin patologicznych, regularnie mocno bite i zaniedbane powinny lawinowo wyrastać na wzorowych obywateli, bo im się na pewno w doopach nie miało szans poprzewracać.

              Ale czekaj! Cholera, w większości wyrastają na takich samych patoli! Czemu, ach czemu? Może jednak za mało byli bici?
          • apriljana Re: O klapsach 28.06.13, 22:41
            busuanga7 napisała:

            > Patologia, nie patologia ale tak mnie wychowali ze w zyciu sobie doskonale radz
            > e.

            Tak cię wychowali, że nie widzisz nic złego w biciu dzieci. Źle cię wychowali.
            A gdyby szef zbił cię za spóźnienie do pracy albo sąsiad za zbyt głośne zamykanie drzwi? W końcu zbicie kogoś to nic złego zwłaszcza jeszcze prośby i groźby ...
            Gó... a nie sobie doskonale radzisz, jesteś jedną z wielu kalek emocjonalnych z pokolenia bitych dzieci z kluczem na szyi.
            • busuanga7 Re: O klapsach 28.06.13, 22:55
              Dlaczego piszesz tutaj jakies analizy psychologiczne? pisze, ze doskonale sobie radze w zyciu to tak jest. Nikt mi nigdy nie dal klapsa za zbyt glosne zamykanie drzwi- nie rozsmieszaj mnie. Nie widzę nic złego w daniu klapsa dziecku jesli nic innego nie pomaga. Wszystko z rozsadkiem, dziecko tez trzeba jakos wychowac zeby znalo konsekwencje swojego postepowania, a nie tylko i wylacznie rozpieszczanie. Podalam powyzszy przykład dorosłych rozpuszczonych leni, tak pewnych siebie, ze oni to jak pracowac to tylko na stanowisku dyrektora, no i oczywiscie zeby siedziec i nic nie robic. Uwazam, ze zostałam bardzo dobrze wychowana.
              • girl.anachronism Re: O klapsach 06.07.13, 09:57
                > Wszystko z rozsadkiem, dziecko tez trzeba jakos wychow
                > ac zeby znalo konsekwencje swojego postepowania, a nie tylko i wylacznie rozpie
                > szczanie.

                Jestes na tyle skrzywdzona, ze nie widzisz nic pomiedzy biciem a rozpieszczaniem? Dziecko nie ponosi konsekwencji swojego postepowania gdy je bijesz, jest karane za cos, ale nie ma to nic wspolnego z konsekwencjami. Jak przykladowo spusci zabawke w kiblu to konsekwencjami bedzie brak zabawki, a nie to, ze mu nawkladasz w tylek. Czego je uczy bolaca dupa? Ze nastepnym razem tak to zrobi, zeby matka nie zobaczyla.
            • lafiorka2 Re: O klapsach 28.06.13, 23:19
              apriljana napisała:


              > Tak cię wychowali, że nie widzisz nic złego w biciu dzieci. Źle cię wychowali.
              > A gdyby szef zbił cię za spóźnienie do pracy albo sąsiad za zbyt głośne zamykan
              > ie drzwi? W końcu zbicie kogoś to nic złego zwłaszcza jeszcze prośby i groźby .

              > ..
              no dobra...skoro już.To czy te klapsy to dziecko dostaje własnie za trzasnięcie drzwiami czy głośne słuchanie bajki?EEE chyba nie jednakwink
          • alpha.sierra Re: O klapsach 28.06.13, 22:59
            No nie bardzo raczej. Wystarczą horyzonty myślowe grubsze niż włos i kreatywność nieco większa niż u ameby i można wymyślić jak dać radę bez klapsa. I że się da bez klapsa. I że dziecko, szczególnie małe, niewiele z klapsa rozumie.
      • lafiorka2 Re: O klapsach 28.06.13, 21:34
        busuanga7 napisała:

        > Ja dostawalam w dziecinstwie klapsy, a nawet nie raz zdarzylo sie ze dostalam w
        > tylek paskiem jak cos niezle przeskrobalam tak do 10roku zycia bylam klapsowan
        > a, natomiast jako nastolatka mialam zupelny luz i swobode- moze naczytali sie r
        > odzice o bezstresowym wychowywaniu wtedy. W kazdym razie skonczylam dobre studi
        > a, mam niezla prace, znalazlam niezlego faceta za meza, chociaz czasami brak mi
        > pewnosci siebie. Nie uwazam, zeby klpas w tylek czy nawet jednorazowe zbicie d
        > ziecka bylo czyms zlym. Jak dziecko grymasi i rozmowa, prosba, grozba nie pomag
        > aja to uwazam, ze 'danie' w tylek to nie jest zle wyjscie i nie, nie bede wyrod
        > na matka. Chce byc takim rodzicem jakimi byli moi rodzice.


        Przepraszam,ale zaraz cię tu zlinczują.
        Choć przyznam,że nie zgadzam się,że jak to napisałaś "zbicie" było na miejscu.Klaps może być,ale nie żadne zbicie.
        • wyznawczyniwielkiegoczerwia Re: O klapsach 28.06.13, 21:36
          Zgodnie z polskim prawem nie macie żadnego prawa do stosowania przemocy wobec dzieci.
          Jak jednej z drugą odbiorą za "klapsy", to może pójdziecie po rozum do głowy, chore persony.
          • lafiorka2 Re: O klapsach 28.06.13, 21:41
            wyznawczyniwielkiegoczerwia napisała:

            > Zgodnie z polskim prawem nie macie żadnego prawa do stosowania przemocy wobec d
            > zieci.
            > Jak jednej z drugą odbiorą za "klapsy", to może pójdziecie po rozum do głowy, c
            > hore persony.


            przestań się ekscytować.Ja nie napisałam,że dziecko biję.
            idź ochłoń.
      • rhaenyra Re: O klapsach 28.06.13, 21:46
        > Nie uwazam, zeby klpas w tylek czy nawet jednorazowe zbicie d
        > ziecka bylo czyms zlym.


        chyba dokladnie tak myslala kuratorka ktorej zgloszono pobicie daniela
        to bylo jedno zbicie wpisane do karty zdrowia dziecka
        gdyby wtedy jednak kuratorka czy sad czy ktokolwiek kto mial wladze uznala ze to jedno zbicie bylo zle to chlopiec by nie zostal zakatowany
        • alpha.sierra Re: O klapsach 28.06.13, 23:15
          Dokładnie. Mało tego, ta pani w dalszym ciągu nie uważa, że bicie chłopca było złe. Ona jako swój błąd postrzega jedynie to, że nie zwróciła uwagi na to, że mały jest już w ciężkim stanie. Przecież ona starała się go tylko wychować na porządnego człowieka.

          Nieomylna i niereformowalna, jak część pań tutaj. I na dłuższą metę równie bezradna.
          • alpha.sierra Re: O klapsach 28.06.13, 23:19
            Nie zapominajmy jeszcze, że pani również w dzieciństwie była bita w podobny sposób. I przecież nic jej się nie stało, wyrosła na porządnego człowieka, prawda? 2 fakultety nawet skończyła, ze skrajnie różnych dziedzin. Wzór do naśladowania normalnie!
    • gazeta_mi_placi Re: O klapsach 28.06.13, 21:38
      A co jeśli się okaże, że rzeczona nauczycielka nie tylko biła dziecko, ale i zabraniała mu oglądać dobranocki lub czasami stawiała do kąta i nie dawała za karę kieszonkowego? Czy to oznacza, że też nie należy tak dzieci karać bo przecież jakaś psycholka tak robiła?
    • edelstein Re: O klapsach 28.06.13, 21:41

      Nie Bede myslec o sznurowadlach i szczerze mam w d... co ty o klapsach myslisz.
      Praworzadna tez nie jestem,a wiec teksty o tym co mowi prawo mnie nie ruszaja.

      “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
      Autorem powyzszego zdania jest M.
      • alpha.sierra Re: O klapsach 28.06.13, 22:54
        Koszulkę sobie zrób z nadrukiem, jak jesteś taka z siebie dumna. Nie powiem, co bym dodrukowała na plecach takiej koszulki, bo to mało "parlamentarne".
        • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 10:34


          Jestem z siebie b.dumna,nie ulegam zbiorowej histerii matek polek.
          Mozesz napisac co bys dodrukowala,twoje swietoyebliwe oburzenie mam tam gdzie sloneczko nie dochodzi.

          “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
          Autorem powyzszego zdania jest M.
          • alpha.sierra Re: O klapsach 29.06.13, 12:01
            Edel, pani Renatka też miała to co ludzie, w tym milicja, myślą o jej metodach wychowawczych w tym miejscu, co i Ty, więc macie coś wspólnego. Pani Renatka do dziś nie widzi nic złego w stosowaniu przemocy - niektóre jednostki są po prostu niereformowalne.

            Na szczęście trend wychowywania bez przemocy jest coraz silniejszy, więc jest duża szansa, że dzieci bite dzisiaj swoich dzieci nie będą bić.

            Więc kwiatki Ci w wazon, czy jak tam to się teraz mówi.
            • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 12:12

              Co za agresja werbalna.Ulzylo ci?
              Na nieszczescie trend wychowywania bez przemocy forsuja jednostki do ktorych bez kija nie podchodz.
              Zenua na calego.


              “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
              Autorem powyzszego zdania jest M.
              • alpha.sierra Re: O klapsach 29.06.13, 12:19
                Miałam napisać, że nikt nie jest idealny i nieomylny, ale musiałam się powstrzymać, bo przecież Ty jesteś wink.
                • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 12:52

                  Nie jestem idealna I nieomylna,ale przynajmniej mam tyle odwagi cywilnej,by nie wystodowywac apelow do ktorych nie jestem w stanie sie dostosowac.
                  Ten Sam poziom co mowienie dziecku nie pal gandzi,gdy sie pali papierosy.No bo to cos innego nietongue_out

                  “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                  Autorem powyzszego zdania jest M.
                  • alpha.sierra Re: O klapsach 29.06.13, 13:01
                    Jak na razie Twojej odwagi cywilnej wystarcza do tego, żeby bezrefleksyjnie zaakceptować bicie własnego dziecka. Nikt nie jest idealny i nikt nie postępuje zawsze właściwie w każdej dziedzinie. Ale można ten fakt zaakceptować i dalej zachowywać się bezmyślnie jak pierwotniak, albo można użyć mózgu, zastanowić się nad swoim postępowaniem i z całych sił starać się zmienić złe nawyki (wiedząc, że proces nauki łatwy nie jest i nieraz się człowiek wyłoży). Wtedy będzie mniej niewłaściwych zachowań.

                    Więc jak to jest, skoro nie jesteś idealna, to możesz sobie odpuścić i się nie starać?
                    • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 13:17
                      Jak nie od dzis wiadomo jesli ktos dopuszcza aborcje to ja wykonuje lub wykonal na sobie,jak ktos chce by mozna bylo palic w miejscach publicznych to jest palaczem,a ten kto dopuszcza klapsa jako metode wychowawcza ciagle daje klapsy swemu dziecku lub katuje dziecko pasem I kablem 7dni w tygodniu.Wow,
                      Teraz do sedna klaps jest DLA CIEBIE niewlasciwym zachowaniem i zlym nawykiem,ja mam inny poglad na Ta sprawe.I daruj sobie podpieranie sie prawem,otoz prawo jest pelne luk co widac na przykladzie pani T. I dosc czesto staje sie przestarzale.

                      “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                      Autorem powyzszego zdania jest M.
                      • gazeta_mi_placi Re: O klapsach 29.06.13, 13:24
                        Poza tym ustawa antyklapsowa w Polsce ma tylko kilka lat, jeszcze kilka lat wstecz można było bezkarnie (odnośnie prawa) dać klapsa na tyłek i nikt się nie ekscytował.
                        I w sumie chyba dalej nie ekscytuje.
                        Niedawno przechodząc koło placu zabaw usłyszałam donośne: "Ameliaaa, jak nie przestaniesz to dostanieszw tyłeeeekkkk", jakoś policja nie była wzywana.
                      • alpha.sierra Re: O klapsach 29.06.13, 13:29
                        Edel, przy biciu granice są zbyt cienkie, żeby dopuszczać jakąkolwiek jego formę. Otwórz oczy.

                        Mąż też ma Ci dawać klapsy jak robisz coś nie po jego myśli a on nie umie Ci tego wyperswadować? Przecież to ta sama logika, litości.
                        • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 13:36

                          Jak ktos nie widzi granic to albo zatlucze albo nie bedzie klapsow dawal scale.
                          Moj chlop daje mi klapsy i ja jemu.Jak nic przemoc w rodziniebig_grin
                        • ruda_owca Re: O klapsach 05.07.13, 14:17
                          > Mąż też ma Ci dawać klapsy jak robisz coś nie po jego myśli a on nie umie Ci te
                          > go wyperswadować? Przecież to ta sama logika, litości.

                          Litosci, jaka ta sama logika?
                          Przeciez dzieci nie traktujemy jak doroslych, a doroslych jak dzieci,prawda?
                          • sunnyinmay04 Re: O klapsach 05.07.13, 14:26
                            Powinno się zachować zdrowy rozsądek przy wymierzaniu kar, a bezstresowe wychowanie niesie za sobą również wiele złego. Dzieci mają zachwiane poczucie własnych praw. Spotykamy później przypadki dzieciaków które coś zbroją a później czują się bezkarne. Popatrzcie na dzisiejsze szkoły , wiekszości dzieci nie boi się niczego zero świętości, bo co im ktoś zrobi przecież one maja swoje prawa.
              • gazeta_mi_placi Re: O klapsach 29.06.13, 12:20
                I najczęściej bardzo agresywne słownie. Może czasem mają ochotę walnąć strzała w tyłek, ale biedne muszą bardzo bardzo się hamować a potem się wyżywają w inny sposób.
                • alpha.sierra Re: O klapsach 29.06.13, 12:52
                  Np napiszą pełne werbalnej przemocy i okrucieństwa "kwiatki Ci w wazon", a nie powinny, bo skoro są przeciwko klapsom, to już nie są ludzie, tylko panujące nad każdym swoim mięśniem i neuronem posągi. I wtedy można pojechać, że są skorymi do przemocy hipokrytkami. big_grin
                  • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 13:00

                    Nie chodzi o zwrot "kwiatki,ci w wazon"I ty o tum wiesz,ale jesli nie wiesz to blizej ci do Ewy T.niz mi.
                    • alpha.sierra Re: O klapsach 29.06.13, 13:24
                      Edel, nie mam pojęcia, co masz w swoim cieniu, ale musiałam nieźle ruszyć jakąś mocno czułą strunę... Nakładasz na moje wypowiedzi jakieś dziwne filtry i starasz się nadać im znaczenie, którego tam nie ma.
                      • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 13:31

                        Iss klarrr...
                        • alpha.sierra Re: O klapsach 29.06.13, 15:49
                          Ja, natürlich
                • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 12:56

                  Widac w tym watkubig_grin


                  “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                  Autorem powyzszego zdania jest M.
    • slonko1335 Re: O klapsach 28.06.13, 21:43
      Tak się zastanawiam ileż to forumowych absolutnych przeciwniczek klapsów podżegało do linczu wczoraj i dzisiaj, ile chciało wysyłać sznurówki, pluć, kamienować-czyżby to nie była przemoc?
      • gazeta_mi_placi Re: O klapsach 28.06.13, 21:45
        Ja nie jestem przeciwko klapsom i nie byłam za wysyłaniem sznurówek, byłam za tym aby zamiast wysłać sznurówki wpłacić coś na konto chorych dzieci.
      • lafiorka2 Re: O klapsach 28.06.13, 21:47
        slonko1335 napisała:

        > Tak się zastanawiam ileż to forumowych absolutnych przeciwniczek klapsów podżeg
        > ało do linczu wczoraj i dzisiaj, ile chciało wysyłać sznurówki, pluć, kamienowa
        > ć-czyżby to nie była przemoc?


        o to,to!własnie.


        dziękuję za uwagę....
      • wyznawczyniwielkiegoczerwia Re: O klapsach 28.06.13, 21:50
        Przypuszczam, że żadna, bo przeciwnicy przemocy jej nie propagują.
        Większość ze zwolenniczek bicia dzieci zbulwersowało zachowanie nauczycielki (i słusznie), nie dostrzegając jednocześnie, że same biją własne dzieci.
        • slonko1335 Re: O klapsach 28.06.13, 21:56

          > Przypuszczam, że żadna, bo przeciwnicy przemocy jej nie propagują.
          chodziło mi o forumowe przeciwniczki....
          • slonko1335 Re: O klapsach 28.06.13, 22:10
            Mogłam chwilkę dłużej poczekać z tym postem i zapewne niejedna by się tutaj zdążyła wpisać ....przeglądając wpisy z tamtego wątku na szybko widzę co najmniej kilka zdeklarowanych zagorzałych przeciwniczek choćby jednego klapsa i przemocy a przecież kolejny długi wątek z danymi wszelkimi identyfikacyjnymi i opisem co z nimi nasze "bezprzemocowe" forumki zrobią usunięto.......cóż...
      • wyznawczyniwielkiegoczerwia Re: O klapsach 28.06.13, 21:52
        A przepraszam, część zwolenniczek bicia dzieci na pewno siedziała cicho bojąc się, że ktoś się może dowiedzieć co się u nich w domu wyprawia.
        Jak Wam nie wstyd bić własne dzieci?
      • edelstein Re: O klapsach 28.06.13, 21:54

        Eee tam nie od dzis wiadomo,ze jematki cierpia na rozdwojenie jazni.Dziw,ze jeszcze ktos ich deklaracje bierze powaznie.
        • antyideal Re: O klapsach 28.06.13, 22:00
          Sama jestes swietnym przykladem hipokryzji.
          Bulwersujesz sie sprawą morderczyni, ktora wychowywala pasierba
          za pomocą bicia, a jednoczesnie czesto piszesz, ze bijesz swoje dziecko.
          • edelstein Re: O klapsach 28.06.13, 22:08

            Ja?big_grin popelnilam Cale dwa wpisy i daleko tam od bulwersu.
            • antyideal Re: O klapsach 28.06.13, 22:14
              Emocjonalne wpisy to były.
              Rozumiem, ze na chwile i Ty pod wplywem emocji wypadlas z roli.
              Zdarza sie.
              • edelstein Re: O klapsach 28.06.13, 22:20
                Zacytuj te emocjonalne wpisy,jestem ciekawa.
                • antyideal Re: O klapsach 28.06.13, 22:26
                  Nie pamietasz wlasnych postów ?
                  • edelstein Re: O klapsach 28.06.13, 22:34
                    Swietnie pamietam,tylko emocji jakby tam brak.
                    Chociaz...
                    juz sie przyzwyczailam,ze panie na tym Forum chetnie wkladaja mu pod palce niektore stwierdzenia,by wyszlo na ich.

                    “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                    Autorem powyzszego zdania jest M.
                    • antyideal Re: O klapsach 28.06.13, 22:54
                      Jedno jest pewne - nie brak w nich hipokryzji.
                      • edelstein Re: O klapsach 28.06.13, 23:05
                        Oho nie doszukalismy sie emocji to zmieniamy front i doszukujemy sie hipokryzji.
                        Moze teraz cos zacytujesztongue_outmoze,byc o poboznoscibig_grinchyba nie,myslisz,ze jestem pobozna?tongue_out
                        • antyideal Re: O klapsach 28.06.13, 23:07
                          Mialam bardziej na mysli inny post.
                          A od hipokryzji wyszlysmy i do niej wrocilysmy.

                          Nie boisz sie, ze ktoregos dnia trzepniesz dzieciaka
                          ciut za mocno ?
                          • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 10:17

                            No ja nie mam sie czego obawiac,zajmij sie swoim przychowkiem.
                            • antyideal Re: O klapsach 29.06.13, 10:34
                              Moj jest bezpieczny.
                              • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 10:38

                                Moj tez,poki nie ma doczynienia z osobami twego pokroju,nie mam ochoty by zrobily mu wode z mozgu.
                                Blogoslawie,ze ma moj charakter i nie znosi egzaltowanych histeryczek.
                                • antyideal Re: O klapsach 29.06.13, 10:46
                                  edelstein napisała:

                                  >
                                  > Moj tez,poki nie ma doczynienia z osobami twego pokroju,nie mam ochoty by zrobi
                                  > ly mu wode z mozgu.
                                  >

                                  Boisz sie, ze uswiadomilyby mu, ze bicie dziecka swiadczy o totalnej bezradnosci
                                  wychowawczej opiekuna i ze rodzic nie ma prawa tego robic ?
                                  • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 10:53
                                    Nie,z ust hipokrytek bedzie to brzmialo to raczej zabawnie niz przekonywujaco.

                                    “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                                    Autorem powyzszego zdania jest M.
                                    • antyideal Re: O klapsach 29.06.13, 10:54
                                      Jakie masz dowody na moją rzekomą hipokryzję ?
                                      • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 11:29
                                        Wystarczy poczytac,w tym watku przyczepilas sie do mnie,natomiast w watku o Ewie T.nawet przez mysl ci nie przeszlo napisac paniom,ktore Ewe T.zlinczowac chcialy jakie Sa be.Bardzo rozsadnie,jesli wejdziesz miedzy wrony musisz krakac tak jak one.No nie.
                                        • antyideal Re: O klapsach 29.06.13, 11:43
                                          A Ty zawsze chcesz pokazac jaka jestes anty, oridżinal i różna
                                          od babskiego motlochu na tym forum ;P Przewidywalna do bólu.
                                          A co do moich reakcji - zdziebko w bledzie jestes, bo to ja pierwsza
                                          zalinkowalam na forum apel autora reportazu, by nie nękać tej kobiety.
                                          • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 11:50
                                            Ty to nazywasz przewidywalnoscia,a ja normalnym podejsciem do zycia,ktore maja wszystkie me kolezanki.No niestety nie chcialabym nawet w jednej setnej przypominac was.
                        • claudel6 Re: O klapsach 29.06.13, 02:40
                          w Niemczech to też jest chyba zabronione prawem? nie boisz się, że ktoregoś dnia Cie zakablujemy? swoje zdjęcie nawet kiedys tu umiesciłaś.
                          • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 10:21

                            Straaaassszsznie sie boje.Szanowny panie policjancie,Edelstein napisala,ze to co my myslimy o klapsach ma w d...e.Jestem oburzona i zadam jej natychmiastowego ukarania.Z powazaniem.

                            “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                            Autorem powyzszego zdania jest M.
                    • claudel6 Re: O klapsach 29.06.13, 02:38
                      > Swietnie pamietam,tylko emocji jakby tam brak.

                      no to faktycznie masz z czego być dumna.
                      • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 10:18

                        No coz,nie musze odwalac histerii na pokaz.
                        Ja musisz to rob.
      • m_incubo Re: O klapsach 28.06.13, 22:01
        I teraz się zasłaniają "prawem", które to prawo wczoraj miały w głębokim poważaniu.
        Zapewne to nie te same forumki smile
        • slonko1335 Re: O klapsach 28.06.13, 22:16
          Mi już wystarczyło jak ostatnio jakaś zapewne absolutnie bezprzemocowa mamunia ku uciesze i poparciu dużej części forumowej gawiedzi opisywała jak to na placu zabaw w piaskownicy zastraszała i groziła pięciolatce która śmiała coś brzydkiego powiedzieć/zabrać/obsypać piaskiem(nie pamiętam już dokładnie ale przestępstwo w ten deseń) jej dzieciątko -cóż pięciolatka lat z 5 miała, mamusia pewnie nieco więcej-szkoda, że z podobnych metod musiały korzystać ....
          • na_pustyni Re: O klapsach 29.06.13, 17:35
            taaa, ta co wysyczala cos dzieciakowi do ucha
            pamietam, ze jedna z tych forumowych slodkowpierdzacych mamusiek podsyfila mi wtedy zlosliwie, bo osmielilam sie napisac, ze cos takiego nigdy mi sie nie zdarzylo
      • claudel6 Re: O klapsach 29.06.13, 02:36
        wysłanie sznurówek psycholce, która nawet n ie zadbala o to by zmienić adres to jest przemoc? pewnie dokładnie taka sama, jak katowanie pasem ze sprzączką małego dziecka?
        • slonko1335 Re: O klapsach 29.06.13, 08:08

          > wysłanie sznurówek psycholce, która nawet n ie zadbala o to by zmienić adres to
          > jest przemoc?
          oczywiście, że tak.... według Ciebie przemoc psychiczna, emocjonalna, ekonomiczna nie istnieje i przemoc to tylko klaps? Verdana słusznie zauważyła jeżeli społeczeństwo będzie się skupiać na klapsach a jednocześnie nie zauważać pozostałych form przemocy często znacznie bardziej wyrafinowanych to nie pójdzie w dobrą stronę.....

          pewnie dokładnie taka sama, jak katowanie pasem ze sprzączką mał
          > ego dziecka?
          nie taka sama podobnie jak klaps i katowanie pasem ze sprzączką to nie to samo ..
        • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 10:46

          Ma zmienic adres,zeby "przeciwniczki przemocy"jej nie znalazly?
          Ona ma prawo tam mieszkac,podobno ty b.przestrzegasz prawa?
          Wysylanie sznurowadel jest przemoca psychiczna,Nagle przestalas sie brzydzic przemoca?wow.
          Przemoc wybiorcza,dziecku klapsa nie,a tego morderce to lopata,lopata...
          co za zenada.

          “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
          Autorem powyzszego zdania jest M.
        • araceli Re: O klapsach 29.06.13, 14:17
          claudel6 napisała:
          > wysłanie sznurówek psycholce, która nawet n ie zadbala o to by zmienić
          > adres to jest przemoc?

          Zastraszanie czyli przemoc psychiczna. Ulubione narzędzie przeciwników klapsów.
    • woman_in_love popieram klapsy 28.06.13, 21:47
      gdyż popieram i kary cielesne dla dorosłych przestępców - czyli tak jak w Singapurze. I tu i tu trzeba jednak znać umiar. Od klapsa w tyłek dla dziecka i od 6 batów dla pijanego kierowcy jest jeszcze baaaaardzo daleka droga do katowania i mordowania.
      • oqoq74 Re: popieram klapsy 28.06.13, 21:53
        Od klapsa w tyłek dla dziecka i od 6
        > batów dla pijanego kierowcy jest jeszcze baaaaardzo daleka droga do katowania
        > i mordowania.

        A co, jeśli jeden klaps nie spowoduje zmiany zachowania? I 6 batów także?
        • gazeta_mi_placi Re: popieram klapsy 28.06.13, 22:11
          A co jeśli wiele wiele rozmów i cierpliwego tłumaczenia nie daje efektów? Oddanie do domu dziecka?
          • naomi19 Re: popieram klapsy 28.06.13, 22:32
            jak to mówią- dawaj przykład a nie wykład
            i ja w to wierzę i stosuje
            choć rozmawiamy sporo, na rózne tematy włącznie z - olaboga- seksem, rodzeniem dzieci i karmieniem piersią
            po zabawie ze starszą koleżanką spytała mnie przy obiedzie- mamo, czy ty już miałaś seks z tatą? bo rodzice Gosi już mieli! oczywiście nie miała pojęcia o czym mówi smile spytałam, czy chce wiedzieć co to ten seks, chciała, wytłumaczyłam co to, na tyle na ile może pojąć i już
            już widzę, co by się działo w ultra katolickich rodzinach, dziecko byłoby sprane na kwaśne jabłko
            • edelstein Re: popieram klapsy 28.06.13, 22:39
              Ultrakatolickie rodziny nie Maja czasu na sluchanie co mowi ich 10dzieci,bo sa zajeci organizacja kolka rozancowego i plodzeniem potomka nr 11.
              • puza_666 Re: popieram klapsy 28.06.13, 22:50
                edelstein napisała:

                > Ultrakatolickie rodziny nie Maja czasu na sluchanie co mowi ich 10dzieci,bo sa
                > zajeci organizacja kolka rozancowego i plodzeniem potomka nr 11

                Lubie To! Az sobie zaraz lukne co tam na wielodzietnych slychac ;D
              • lafiorka2 Re: popieram klapsy 28.06.13, 23:25
                edelstein napisała:

                > Ultrakatolickie rodziny nie Maja czasu na sluchanie co mowi ich 10dzieci,bo sa
                > zajeci organizacja kolka rozancowego i plodzeniem potomka nr 11.
                >

                hm?dobrze,że inne religie mają czas...No normalnie ten katol,to z dziećmi nie ma czasu porozmawiać.Tylko praca i kółko różancowe.
                weźcie się nie ośmieszajcie.
              • claudel6 Re: popieram klapsy 29.06.13, 02:43
                no otóż się mylisz. pani Renata świętojebliwa katoliczka miała mnóstwo czasu dla Danielka. nawet z pracy się zwalniała, by go odebrać wczesniej z przedszkola, by nikt nie zauważyl sladów katowania. no i poświęcała mu czasem kilka godzine nieustannego lania.
                edelstein wyjdź czasem z kokonu swojego nieuzasadnionego samozachwytu i zastanów się w jakim wątku na jaki temat naprawdę się wypowiadasz.
                • gazeta_mi_placi Re: popieram klapsy 29.06.13, 12:21
                  Ale wtedy chyba nie była aż taką katoliczką skoro żyła w konkubinacie, którego nie pochwala KK.
            • lafiorka2 Re: popieram klapsy 28.06.13, 23:24
              naomi19 napisała:

              > jak to mówią- dawaj przykład a nie wykład
              > i ja w to wierzę i stosuje
              > choć rozmawiamy sporo, na rózne tematy włącznie z - olaboga- seksem, rodzeniem
              > dzieci i karmieniem piersią
              > po zabawie ze starszą koleżanką spytała mnie przy obiedzie- mamo, czy ty już mi
              > ałaś seks z tatą? bo rodzice Gosi już mieli! oczywiście nie miała pojęcia o czy
              > m mówi smile spytałam, czy chce wiedzieć co to ten seks, chciała, wytłumaczyłam co
              > to, na tyle na ile może pojąć i już
              > już widzę, co by się działo w ultra katolickich rodzinach, dziecko byłoby spran
              > e na kwaśne jabłko

              no i po co te teksty???
              no wytłumaczcie mi po co?
              a co ty wiesz jak w rodzinie katolickiej jest?
              ja jestem katolikiem i pacz pani normalnie rozmawiam o róóóóznych sprawach.O sexie też.I z dziecmi moimi i z brata i z innymi z rodziny.Nikt nie jest bity "na kwaśne jabłko" z powodu tych pytań.
              Skąd k..wa takie przekonanie,że się wkurze delikatnie już.
              • aneta-skarpeta Re: popieram klapsy 29.06.13, 07:04
                o ile ja jestem katoliczką na papierze, to w mojej bliskiej rodzinie są ludzie bardzoooo wierzący i bardzo porządni i w życiu nie widziałam tak fantastycznej rodziny

                oboje pracują, żyją wokół kościoła- jakies spotkania, pomoc kościołowi etc, a jednak znajdują czas, aby pobyc bardzooo dużo z dziećmi- tak realnie- z rozmowami
              • naomi19 Re: popieram klapsy 29.06.13, 08:56
                lafiorka, pisze o fanatykach religijnych, chyba wyrazilam sie jasno, nie udawaj, że nie rozumiesz
            • babie_lato1 Re: popieram klapsy 30.06.13, 12:30
              No, popatrz, ja katoliczka jestem i postąpiłabym tak samo jak ty. Może zrezygnujesz ze stereotypów, katolicy są bardzo różni, zwłaszcza w dzisiejszych czasach.
              Zresztą, szczerze mówiąc, znam ich wielu, a nie spotkałam się ani z jakimś problemem dotyczącym mówienia o seksie, ani akceptacji dla bicia dzieci - bicie, zwłaszcza osoby słabszej, jest wg KK ciężkim grzechem.
          • morekac Re: popieram klapsy 29.06.13, 15:10
            Od kolejnego tłumaczenia jeszcze nikt nie umarł, chyba że z nudów.
    • totorotot Re: O klapsach 28.06.13, 22:21
      Oho, to zaraz się zlecą niziny społeczne, żeby udowadniać, że klaps to nie bicie i one były bite i żyją i co byś zrobiła, gdyby Ci dwulatek wybiegł na ulicę, już trzeci raz wybiegł na sam środek ruchliwej ulicy, to klaps normalnie mu życie ratuje.

      Zasrani patole.
      • edelstein Re: O klapsach 28.06.13, 22:42
        Strach sie bad takich wyzyn spolecznych jakie ty prezentujeszbig_grin
        "zas...ani patole"faktycznie wysoko zalecialasbig_grin

        “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
        Autorem powyzszego zdania jest M.
        • claudel6 Re: O klapsach 29.06.13, 02:47
          dzieki Tobie edel, wiemy jak takie niziny rozumują. i najbardziej przerażające jest nie bezmyślność czy brak refleksji, ale to samozadowolenie - że jestes bossem i masz totalną rację.
          • edelstein Re: O klapsach 29.06.13, 10:29
            Wow jaki tekst,yntelygencja pelna geba.Co za styl i szyk.Geil.Geil.Geil.

            “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
            Autorem powyzszego zdania jest M.
    • puza_666 Re: O klapsach 28.06.13, 22:28
      Zgadzam się. Nie dostane nagrody dla "rodzica roku" ale zawsze powtarzam ze nie po to mam dziecko żeby je bić. Klaps to też bicie w mojej opinii.
      • verdana Re: O klapsach 28.06.13, 22:34
        Obawiam sie,z ę zrównując klapsa i bicie powoduje się tylko to, zę ludzie bestialsko lejący dzieci czują sie usprawiedliwieni - bowiem jesli to "to samo", to jakoś lanie pasem czy sznurem od żelazka da sie usprawiedliwić. Jako, zę klaps być moze jest zakazany, jest wyrazem bezsilności, ale większość ludzi choć raz w życiu nie wytrzymała, i dała go dziecku... Zatem bijący i katujący rodzice myslą, ze skoro wszyscy i skoro to to samo - to lać mozna dalej...
        Nie, to nie jest to samo - jak by nie potępiać klapsa, to lekki klaps i lanie nie są porównywalne. taka róznica, jak nie danie dziecku lodów za kare i nie karmienie go za karę przez cały dzień.
        Warto też uświadomić sobie, zę przemoc to coś wiecej niz kary cielesne. Wczoraj czy przedwczoraj był watek "straszyć dziecko trzeba, skoro klapsa nie wolno". To już wolę klaps. Podobnie, jestem głęboko przekonana, ze odosobnienie dziecka bedzie w kolejnym pokoleniu uznane z przemoc wiekszą niż klapsy...
        • puza_666 Re: O klapsach 28.06.13, 22:42
          OK, dla Ciebie klaps i bicie kablem od żelazka to nie to samo. Ja mam inną filozofię. Nie klapsuje bo dla mnie to przemoc i tyle, mniejszego kalibru ale przemoc. No i w jakim celu w ogóle się stosuje klapsy?? Bo chyba mają jakiś wpływ na zachowanie jeżeli dziecko poczuje ból (klaps) jako skutek swojego złego zachowania. Bo rozumiem ze bezbolesne klepniecie w tyłek nic nie będzie oznaczać. Wiec ten klaps musi mieć jakiś efekt (ból?) żeby był faktycznie karą .Swojemu dziecku bólu nie zadaje. Dla mnie to proste.
          • verdana Re: O klapsach 28.06.13, 22:56
            Tak, to jest przemoc, podobnie, jak przewijanie czy ubieranie wyrywającego sie dziecka. Albo wzięcie pod pachę i wyniesienie z pokoju.
            Problem w tym, ze nie da sie wychować dziecka bez przemocy. Wygodnie jest jednak myśleć, zę skoro nie daję klapsów, to przemocy nie stosuję.
            Bezbolesne klapnięcie w tyłek (a to właśnie jest klaps) dla dziecka oznacza bardzo dużo. Naprawdę, coś jest nie w porzadku z rozumowaniem, ze kara musi wiązać sie z bólem, aby była skuteczna - czy to działa takze w innych rodzajach kar?
            • puza_666 Re: O klapsach 28.06.13, 23:01
              Nie wiem. Widocznie z moim rozumowaniem jest nie halo w takim razie. Tak przytrzymuje dziecko kiedy chce wbiec na ulice, czasem nawet wkładam koszulkę jak protestuje, mam opory przed "bezbolesnym" klapsem bo jest dla mnie po prostu bezcelowy. W odróżnieniu od przytrzymania dwulatka który chce wbiec pod kola samochodu.
              A skąd wiesz ze bezbolesny klaps wiele znaczy dla dziecka? Skoro nie boli to czym się rózni od np. pogłaskania po głowie???
              • verdana Re: O klapsach 28.06.13, 23:06
                Tym samym, co pogrożenie palcem od pokiwania palcem, aby przywołac dziecko, bo chcemy mu dac cukierka.
                Dzieci nie muszą czuć bólu, aby poczuć sie ukarane, naprawdę. Nie uwazam, aby trzeba było dawać klapsy, uwazam jednak, że zupełnie niepotrzebnie zrobiono wielkią akcję, łacznie z penalizację, przy zachowaniu dosyć niewinnym - powodujac spore zamieszanie i własnie to, co przewidywałam - przestanie rozróżniania klapsa od lania. W dodatku widze też i to mnie przeraża coraz bardziej, zę zamiast klapsa rodzice zaczęli stosować kary znacznie bardziej niszczace - straszenie, izolację, pozbawianie dziecka ulubionej zabawki. I nie widzą w tym przemocy, bo nauczono ich, ze przemoc to tylko lanie, rzadziej krzyk.
                • puza_666 Re: O klapsach 28.06.13, 23:13
                  W dodatku widze też i to mnie przeraża coraz bardziej, zę zamiast k
                  > lapsa rodzice zaczęli stosować kary znacznie bardziej niszczace - straszenie, i
                  > zolację, pozbawianie dziecka ulubionej zabawki. I nie widzą w tym przemocy, bo
                  > nauczono ich, ze przemoc to tylko lanie, rzadziej krzyk.
                  O nie, nie, to nie ja. Ale nie zrozum mnie źle, nie chce demonizować klapsa, ja po postu tego nie robię bo w to nie wierze i tyle. W ogóle jakakolwiek forma przemocy jest dla mnie odrażająca , w tym przemoc werbalna. Moja filozofia jest prosta, chce mieć szczęśliwe, kochane dziecko i takie mam bo staram się zrozumieć jak sama bym się czuła gdyby ktoś na przykład nie odzywał się do mnie 2 dni etc. To proste jak drut.
                  • verdana Re: O klapsach 28.06.13, 23:16
                    Ależ ja Cię nie namawiam, przeciwnie - uwazam,że to doskonale, że sa rodzice, którzy nie dają klapsa dzieciom i ze dzieciom klapsy do niczego potrzebne nie są.
                    Ale czytam też nie tylko watki tutaj, ale porady dla rodziców - i gdy słyszę o karnym jeżyku, odsyłaniu z pokoju za byle przewinienie, chowaniu zabawek, straszeniu - a wszystko jako alternatywa dla klapsa, to zastanawiam sie, co gorsze.
                    • puza_666 Re: O klapsach 28.06.13, 23:21
                      Zgadza się i dlatego ja się specjalnie nie zastanawiam.Jjak już napisałam wcześniej nie dostane nagrody dla "rodzica roku" i popełniam pewnie mnóstwo błędów jako matka ale w bezsensowne klapsy nie wierze i tyle.
                    • alpha.sierra Re: O klapsach 28.06.13, 23:30
                      Verdano, muszę się zgodzić, że zupełnie bez przemocy się nie da. Pierwszy z brzegu przykład: pobranie krwi albo podanie niesmacznego leku. Ale możemy przemoc minimalizować.

                      Ja staram się unikać kar i nagród, bo wiem, że tak naprawdę motywacja zewnetrzna jest mało skuteczna. Mogę dawać dobry przykład, rozmawiać, słuchać, akceptować, poświęcać czas i mieć na uwadze, że dziecko jest człowiekiem, który dopiero się uczy i nie wszystko, co jest oczywiste dla mnie, jest takie dla dziecka. To jest ideał, do którego dążę, bo też daleko mi do matki roku.
                      • franczii Re: O klapsach 29.06.13, 07:31
                        > Ja staram się unikać kar i nagród, bo wiem, że tak naprawdę motywacja zewnetrzn
                        > a jest mało skuteczna. Mogę dawać dobry przykład, rozmawiać, słuchać, akceptowa
                        > ć, poświęcać czas i

                        Wszystko ladnie pieknie ale nad motywacja wewnetrzna czlowiek pracuje calymi latami. Takie dzialania wychowawcze jak przyklad i tlumaczenie przynosza rezultaty dlugoterminowe i nienatychmiastowe. A sama bedac rodzicem zdajesz sobie sprawe ze wiekszosc sytuacji dnia codziennego wymaga rezultatow natychmiastowych. Te trudno wypracowac bezstresowo.
                        • alpha.sierra Re: O klapsach 29.06.13, 07:36
                          Ale naprawdę bez klapsów nie oznacza, że jest totalna samowolka i brak stresu i że wszystko wolno. Wszyscy mamy w domu swoje obowiązki i każdy robi co do niego należy.
                          • franczii Re: O klapsach 29.06.13, 13:03
                            Nie odnosilam sie do klapsow tylko do twoich uwag na temat kar, nagrod i motywacji.
                            Nawet my dorosli potrzebujemy kar, nagan i motywacji w postaci nagrod itp. Cale naze zycie kreci sie wokol przepisow, regulaminow za ktorych nieprzestrzeganie groza odpowiednie kary.
                • gazeta_mi_placi Re: O klapsach 29.06.13, 12:26
                  Tym razem mądrze prawisz Verdano, ale histeryczek antyklapsowych raczej my nie przekonamy.
        • woman_in_love kolejne pokolenie to będą już imigranci z Azji 28.06.13, 23:11
          i Afryki i to ich prawa oraz kultura będą dominować w Europie. Zamykanie dzieci w piwnicy to tam będzie najmniejszym problemem.
        • lafiorka2 Re: O klapsach 28.06.13, 23:28
          no nie wierzę.
          Obiecałam sobie,że w dyskusję się nie wdam,ale...nie poszło mi.
          Jak to nie widzicie różnicy między klapsem jeden raz,a uderzaniem pasem,kijem czy czym tam jeszcze w zanadrzu macie.
          I że kara bez loda,a nie dawanie jedzenia przez tydzień to tez to samo?

          Cholera?!że tez dałam młodym kolację noo.
          • antyideal Re: O klapsach 28.06.13, 23:32
            Uderzenie ręką ok, nie liczy sie,
            uderzeniem pasem/kijem be - chcesz powiedziec ?
          • alpha.sierra Re: O klapsach 28.06.13, 23:34
            Lafiorko, granice są cienkie i płynne, w tym problem. Ktoś nie da dziecku loda, ktoś inny stwierdzi, że brak kolacji to żadna krzywda, następny nie da jeść przez cały dzień itd.

            Dlatego kara to kara a bicie to bicie. Po prostu.
        • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 07:17
          nie, ponieważ jest ogólne przyzwolenia na klapsa to niektórzy posuwaja sie dalej i dziecko leją, robia z tego metodę wychowawczą a niektórzy kompletnie tracą kontrolę.
          Jeżeli ludzie mieliby wewnetrzny opór przed klapsem, to nie dochodziłoby do wypadków pobić dzieci.
        • sumire Re: O klapsach 29.06.13, 12:30
          "przemoc to coś więcej niż kary cielesne".
          mhm.
          czyli co to jest przemoc Twoim zdaniem - kołyska Judasza?...
    • inguszetia_2006 Re: O klapsach 28.06.13, 22:58
      alpha.sierra napisała: Jedno i drugie jest wyrazem bezsilności rodzica i jego lenistwa w poszukiwaniu skutecznych dróg porozumienia z dzieckiem. Jedno i drugie to przemoc.
      Witam,
      Zgoda. Ale dlaczego odbierasz rodzicom prawo do bezsilności i lenistwa? Dla rodziców - dzieci swoich rodziców nie masz za grosz litości;-P
      Pzdr.
      Ing
      • alpha.sierra Re: O klapsach 28.06.13, 23:36
        Nie uznaję prawa do bezmyślności smile. Uznaję obowiązek pracy nad swoimi słabościami wink.
    • aneta-skarpeta Re: O klapsach 29.06.13, 06:52
      o ile jestem przeciwniczką klapsów, o tyle nie zgadzam się, że w zasadzie to to samo co spranie na śmierć czy po prostu sadystyczne bicie


      to tak jakby okazjonalne picie wina porównywać do chlania wódy pod mostem- z taką różnicą, że pijąc wino jestem czysta
      • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 07:26
        aneta-skarpeta napisała:

        > to tak jakby okazjonalne picie wina porównywać do chlania wódy pod mostem- z t
        > aką różnicą, że pijąc wino jestem czysta

        Albo jakby jedno walniecie bejsbolem porównywać do skatowania bejsbolami. Pewnie że to drugie jest gorsze w skutkach ale co z tego....
    • kub-ma Re: O klapsach 29.06.13, 08:30
      Jestem przeciwniczką klapsów, nie biję dzieci i uważam, że to żadna metoda wychowawcza. Tylko przy tym wielkim potępieniu klapsów brakuje mi czegoś. Moim zdaniem ważniejsze jest uświadamianie rodzicom, że są inne, właściwsze, efektywniejsze sposoby wychowania dziecka. A tego niestety nie ma. Mówi się rodzicom: robisz źle. Grozi się im karą, ale nie edukuje się ich, co mają robić dalej. Część rodziców potrzebuje takiego poprowadzenia.
    • apriljana Re: O klapsach 29.06.13, 08:47
      Czytając te wszystkie posty obrończyń klapsów jako drobnego, niegroźnego upomnienia, nasuwa mi się jedno pytanie: dlaczego klaps zadany dorosłemu przez dorosłego jest czymś nagannym a bicie dziecka już nie? Dlaczego szefowie w pracy nie mogą nas dyscyplinować klapsem a my mielibyśmy mieć prawo dyscyplinować tak dzieci? Na czym polega ta różnica?
      Tylko bez kretynizmów w stylu "bo dziecko inaczej nie rozumie".
      • naomi19 Re: O klapsach 29.06.13, 08:58
        bo dziecko jest słabe i zależne
        to jedyna odpowiedź
        • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 09:03
          naomi19 napisała:

          > bo dziecko jest słabe i zależne
          > to jedyna odpowiedź
          No i najczesciej nie umieja sie bronić, ponadto kochaja tych swoich /nawet lejacych/ rodziców sad pewnie mysla że tak musi być....
          • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 09:04
            zofijkamyjka napisała:

            > No i najczesciej nie umieja sie bronić, ponadto kochaja tych swoich /nawet lej
            > acych/ rodziców sad pewnie mysla że tak musi być....
            tak sobie jeszcze pomyslałam, że pewnie należałoby bardziej same dzieci edukować, że nikt nie ma prawa ich bić, nawet rodzic.
            • slonko1335 Re: O klapsach 29.06.13, 09:11
              tak sobie jeszcze pomyslałam, że pewnie należałoby bardziej same dzieci edukow
              > ać, że nikt nie ma prawa ich bić, nawet rodzic.
              do dzieci jest trudniejszy dostęp żeby je edukować w tym względzie. Obowiązkowa jest dopiero "zerówka" a w tym momencie dla wielu z nich jest już za późno niestety...w przedszkolach jak najbardziej się o tym rozmawia-nie wiem czy we wszystkich ale w tym do którego chodzą moje dzieci tak.
              • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 09:19
                slonko1335 napisała:

                >w przedszkolach jak najbardziej się o tym rozmawia-nie wiem czy we wszy
                > stkich ale w tym do którego chodzą moje dzieci tak.

                W przedszkolu mojego dziecka nie było chyba takich rozmów, w szkole cos tam było, ale niewiele.
                • slonko1335 Re: O klapsach 29.06.13, 09:34
                  Szkoda bo rzeczywiście dzieci powinny wiedzieć.
      • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 09:01
        apriljana napisała:

        > Czytając te wszystkie posty obrończyń klapsów jako drobnego, niegroźnego upomni
        > enia, nasuwa mi się jedno pytanie: dlaczego klaps zadany dorosłemu przez dorosł
        > ego jest czymś nagannym a bicie dziecka już nie? Dlaczego szefowie w pracy nie
        > mogą nas dyscyplinować klapsem a my mielibyśmy mieć prawo dyscyplinować tak dzi
        > eci? Na czym polega ta różnica?

        No własnie nikt z obrońców klapsów Ci tego nie wytłumaczy, nawet te które uważają że są przeciez gorsze kary niz byłby klaps np. mobbing. Jedno i drugie jest złe, kazde oczywiscie stanowi inna kategorię.
      • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 10:26
        Szef również nie moze dać pracownikowi szlabanu i zabronić mu wychodzić z domu czy z pracy, nie moze zakazać oglądania mu filmu w czasie wolnym, nie moze zakazać jedzenia słodyczy. Nie ma co porównywać stosunków miedzy dorosłymi a dorosłymi a dziećmi, bo dochodzimy do absurdu. Mąż, który wydziela żonie pieniądze i zakazuje jej kupna czegoś stosuje przemoc ekonomiczną. Rodzic, który wydziela dziecku pieniadze i zakazuje kupienia czegoś - po prostu wychowuje. Mąż zamykający żonę w domu i zakazujący wyjść do kolezanki, to przemocowieć. Rodzic, zabraniający wyjścia do koleżanki - to nadal rodzic wychowujący dziecko i troszczacy sie o odrobione lekcje czy bezpieczeństwo dziecka.
        • apriljana Re: O klapsach 29.06.13, 10:38
          > Szef również nie moze dać pracownikowi szlabanu i zabronić mu wychodzić z domu
          > czy z pracy, nie moze zakazać oglądania mu filmu w czasie wolnym, nie moze zaka
          > zać jedzenia słodyczy. Nie ma co porównywać stosunków miedzy dorosłymi a dorosł
          > ymi a dziećmi, bo dochodzimy do absurdu. Mąż, który wydziela żonie pieniądze i
          > zakazuje jej kupna czegoś stosuje przemoc ekonomiczną. Rodzic, który wydziela d
          > ziecku pieniadze i zakazuje kupienia czegoś - po prostu wychowuje. Mąż zamykają
          > cy żonę w domu i zakazujący wyjść do kolezanki, to przemocowieć. Rodzic, zabran
          > iający wyjścia do koleżanki - to nadal rodzic wychowujący dziecko i troszczacy
          > sie o odrobione lekcje czy bezpieczeństwo dziecka

          Nietykalność cielesna - to jest ta granica, która powinna obowiązywać niezależnie od tego ile lat ma drugi człowiek i w jakich pozostajemy z nim stosunkach. Bicie nigdy nie było, nie jest i nigdy nie będzie wyrazem troski o dziecko, jest tylko obrzydliwym wykorzystaniem przewagi nad dzieckiem tylko po to aby dać upust swojej frustracji i braku umiejętności radzenia sobie z problemami. Dziecku trzeba wskazywać granice ale nie można egzekwować ich przestrzegania przy użyciu przemocy fizycznej. Tak samo dorosły w pracy też ma ustalone zasady ale ich przekroczenie nie może być karane cieleśnie.
          Bicie dorosłego człowieka jest przestępstwem dlaczego więc bicie małego człowieka miałoby nim nie być?
          • kub-ma Re: O klapsach 29.06.13, 11:19
            apriljana napisała:


            > Nietykalność cielesna - to jest ta granica, która powinna obowiązywać niezależn
            > ie od tego ile lat ma drugi człowiek i w jakich pozostajemy z nim stosunkach.

            No właśnie, nietykalność cielesna - to ciągle tłumaczę swoim uczniom. Tylko czasami ja mogę sobie tłumaczyć bez końca, bo w niektórych domach obowiązują inne zasady.
            • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 14:13
              Nietykalność cielesna obowiązuje także przy przewijaniu, myciu, dawaniu przymusowo lekarstwa, przymusowym wkładaniu szaliczka? Nie. Nie obowiązuje.
              Nie jestem zwolenniczką klapsów, aby było jasne. Ale argumentacja powinna byc logiczna, a nie taka, którą łatwo obalić.
          • landora Re: O klapsach 30.06.13, 13:16
            Generalnie jestem przeciwna biciu dzieci, w każdej formie.
            Ale... z własnego dzieciństwa pamiętam ten raz, kiedy moja mama była o coś na mnie zła i nie odzywała do mnie przez cały wieczór - póki nie przeprosiłam. Tak, to wtedy bardzo mnie zabolało.
            Klapsa dostałam raz, wiem to z opowiadań. Ponoć nie reagowałam na tłumaczenia, dlaczego nie Tak że to nie jest wszystko takie proste i czarno - białe. Przemoc psychiczna okazała się dla mnie o wiele bardziej traumatyczna niż ten jeden jedyny klaps.Jeśli rodzica kiedyś poniesie i ręka mu skoczy, to jestem gotowa to zrozumieć i wybaczyć.
            • szamanta Re: O klapsach 30.06.13, 14:00
              Moze wiele osob sie ze mną nie zgodzic, ale ja równiez nie widze nic złego w zachowaniu rodzica, ktory wkurzy sie na wlasne dziecko (troche starsze,szkolne,a nie malenkie)i najzwyczajniej swiecie po ludzki sie na nie chwilowo "obrazi" (nie oznacza to zawsze milczenia),a dokładnie za dokonany czyn,ktory rodzica zranilo,i to w sytuacji takiej jesli dziecię swiadomie, lub celowo sprawilo rodzicowi przykrosc, zdenerwowalo go wiedząc ,że tak sie stanie- o takich sytuacjach pisze,kiedy dziecko mialo swiadomosc jak jego zachowanie zaboli rodzica,a nie kiedy cos niechcący zrobilo
              Rodzic tez czlowiek, ma prawo czuc chwilowy gniew na dziecko (tym bardziej kiedy jest troche starsze i ewidentnie na zlosc zrobilo) i to ze sie nie odzywa przez jakiś czas ,do czasu az dziecko nie przyzna sie do swojego błędu,bez nacisku, i wymuszen,tylko same z siebie,to jest wg mnie naturalne zachowanie.
              I to pisze o sytuacjach ,poraz kolejny powtarzam nie o 2 latku,ktory jest jeszcze nie swiadom calkowicie dzialania na emocje,ale kiedy starsze dziecko jawnie, świadomie, celowo rodzicowi przykrosc sprawiło,wiedząc ze do smiechu mamie/tacie nie bedzie, zas bedzie zła i smutna.
        • araceli Re: O klapsach 29.06.13, 14:22
          verdana napisała:
          > Mąż, który wydziela żonie pieniądze i zakazuje jej kupna czegoś
          > stosuje przemoc ekonomiczną. Rodzic, który wydziela dziecku pieniadze
          > i zakazuje kupienia czegoś - po prostu wychowuje

          Świetny przykład! Zamiast klapsów - zalecana jest przemoc ekonomiczna wobec dziecka smile
          • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 15:11
            araceli napisała:

            > Świetny przykład! Zamiast klapsów - zalecana jest przemoc ekonomiczna wobec dzi
            > ecka smile

            A kto zaleca?
            • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 15:12
              Każdy. Bo nie dajemy dziecku pieniędzy na wszystko i nie kupujemy zawsze tego, co chciałby mieć. Gorzej - czasem kontrolujemy jak wydaje swoje pieniadze i zakazujemy kupowania niektórych rzeczy.
              • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 15:42
                verdana napisała:

                > Każdy. Bo nie dajemy dziecku pieniędzy na wszystko i nie kupujemy zawsze tego,
                > co chciałby mieć. Gorzej - czasem kontrolujemy jak wydaje swoje pieniadze i zak
                > azujemy kupowania niektórych rzeczy.

                Chyba żartujesz! Sobie tez nie kupujemy wszystkiego co tylko chcemy. Stosujemy zatem przypus ekonomiczny na sobie samym? Karamy siebie? Nie dochodźmy do absurdu.
                • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 15:47
                  Nie, sami decydujemy co kupić. Czym innym jest powiedzenie "Nie kupię sobie butów, bo za drogie", a czym innym stwierdzenie męża "Nie mozesz sobie kupić butów, nie pozwalam na to". Czym innym nie zjedzenie kolacji, bo się odchudzamy, a czym innym zabranie zonie sprzed nosa talerza, bo za gruba. . Dlatego analogie miedzy zachowaniem względem dziecka a dorosłego nie są zadnym argumentem, a tym bardziej nie jest tym samym podejmowanie decyzji i bycie załzenym od decyzji innych.
                  • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 15:58
                    verdana napisała:

                    > Nie, sami decydujemy co kupić. Czym innym jest powiedzenie "Nie kupię sobie but
                    > ów, bo za drogie", a czym innym stwierdzenie męża "Nie mozesz sobie kupić butów
                    > , nie pozwalam na to".

                    Ale przecież dziecku tez chyba jakos uzasadniasz dlaczego mu nie kupisz, podobnie jak sobie samej

                    >Czym innym nie zjedzenie kolacji, bo się odchudzamy, a c
                    > zym innym zabranie zonie sprzed nosa talerza, bo za gruba. . Dlatego analogie m
                    > iedzy zachowaniem względem dziecka a dorosłego nie są zadnym argumentem, a tym
                    > bardziej nie jest tym samym podejmowanie decyzji i bycie załzenym od decyzji in
                    > nych.

                    Jest jak najbardziej dobrym argumentem, ani dziecku ani żonei nie zabierasz sprzed nosa talerza bo jest za grube.
                    • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 16:06
                      Nawet jeśli uzasadniam, to nie jest to decyzja dziecka, a dziecko, nawet jesli uwaza, zę nie mam racji, jest zazwyczaj bez wyjścia - nie kupię to nie. Koniec.
                      Oczywiście, ze mnóstwo ludzi ogranicza dzieciom jedzenie, na przykład słodyczy i zabiera drugiego pączka, ktorego dziecko chciało zjeść. Trudno uznać to za przemoc. To samo w odniesieniu do dorosłego, który sam decyduje o swoim zdrowiu - jest przemocą.
                      • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 16:18
                        verdana napisała:

                        > Nawet jeśli uzasadniam, to nie jest to decyzja dziecka, a dziecko, nawet jesli
                        > uwaza, zę nie mam racji, jest zazwyczaj bez wyjścia - nie kupię to nie. Koniec.

                        No ale Ty tez czesto jestes bez wyjscia, jeżeli Cię na cos nie stać. Nie kupujesz dziecku czegos dlatego, żeby go ukarać czy cos wymusić tylko z innych przyczyn, podobnie jak sobie. Jesli dziecku to wyjasnisz to nie poczuje sie ukarane

                        > Oczywiście, ze mnóstwo ludzi ogranicza dzieciom jedzenie
                        Podobnie jak wyżej: sobie tez ogranicza. To nie ma nic wspólnego z karaniem
                        • malila Re: O klapsach 29.06.13, 16:36
                          Taa... właśnie dzisiaj widziałam trzylatkę, której ojciec usiłował wytłumaczyć, że nie może jej kupić soczku, bo po soczku boli ją brzuszek. Ta, zapewne wyjątkowa, trzylatka, nie przyjmowała tego do wiadomości. O bólu brzuszka dawno zapomniała, a poza tym to takie zdarzenie w ogóle jej zdaniem nie miało miejsca. Istotne było tylko to, że wredny ojciec nie kupi soczkuwink
                          • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 16:57
                            malila napisała:

                            > Istotne było tylko to, że wredny ojciec nie kupi soczkuwink

                            I myslisz że ona odczuła to jako przymus ekonomiczny? chyba nie o finanse tu chodziło.
                            • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 17:17
                              Chyba nie bardzo zrzumiałaś, o co chodzi z tą przemocą ekonomiczną, naprawdę.
                              Chodzi o to, że wobec dzieci stosuje sie metody, niedopuszczalne w stosunkach z dorosłymi - i że w tym pierwszysm przypadku nie jest to przemoc, a w drugim jest. Nie ma co wiec porównywać.
                              • antyideal Re: O klapsach 29.06.13, 17:30
                                Co za absurdalne argumenty. Za chwile dojdziesz do tego, ze dziecko
                                powinno miec swobodny i na rownych prawach dostep do srodkow finansowych
                                gromadzonych przez rodzicow, bo inaczej bedzie mozna nazwac to przemoca
                                ekonomiczną.

                              • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 19:29
                                verdana napisała:

                                > Chyba nie bardzo zrzumiałaś, o co chodzi z tą przemocą ekonomiczną, naprawdę.

                                Nie, to Ty walnęłaś jak kulą w płot z ta przemocą ekonomiczną. Chyba nie rozumiesz co to jest.

                                > Chodzi o to, że wobec dzieci stosuje sie metody, niedopuszczalne w stosunkach z
                                > dorosłymi - i że w tym pierwszysm przypadku nie jest to przemoc, a w drugim je
                                > st. Nie ma co wiec porównywać.

                                Znaczy jakie metody niedopuszczalne u dorosłych stosuje sie u dzieci? Poza klapsami? Bo jesli chodzi o kary czy nakazy to są stosowane tez u dorosłych w razie potrzeby.
                                • araceli Re: O klapsach 29.06.13, 20:50
                                  zofijkamyjka napisała:
                                  > Znaczy jakie metody niedopuszczalne u dorosłych stosuje sie u dzieci?

                                  Przecież Verdana bardzo ładnie to wyłożyła. Czy besklapsowość łączy się z nieumiejętnością czytania?
                                  • zofijkamyjka Re: O klapsach 30.06.13, 10:17
                                    araceli napisała:

                                    > Przecież Verdana bardzo ładnie to wyłożyła.

                                    Niczego nie wyłozyła poza głupotami typu przemoc ekonomiczna, nierozumiejąc pojęcia. no jeszcze wspomniała o tym, że staramy sie dziecko zdrowo i racjonalnie odżywiać....za karę.
                                    • araceli Re: O klapsach 30.06.13, 10:28
                                      zofijkamyjka napisała:
                                      > Niczego nie wyłozyła poza głupotami

                                      Czyli jednak nie potrafisz czytać. 'Tak bo tak', 'zasada bo zasada'. Zero myślenia, refleksji, pojmowania analogii czy konsekwencji. Ja się na takie skutki 'wychowania' nie piszę.
                                      • zofijkamyjka Re: O klapsach 30.06.13, 11:32
                                        araceli napisała:

                                        > Czyli jednak nie potrafisz czytać. 'Tak bo tak', 'zasada bo zasada'. Zero myśle
                                        > nia, refleksji, pojmowania analogii czy konsekwencji. Ja się na takie skutki 'w
                                        > ychowania' nie piszę.
                                        Nie potrafię, mąz mi czyta smile A Ty kupę argumentów przedstawiłaś!
                                        Adwokatem Verdany jesteś? pisz za siebie
          • szamanta Re: O klapsach 29.06.13, 15:17
            araceli napisała:

            > Świetny przykład! Zamiast klapsów - zalecana jest przemoc ekonomiczna wobec dzi
            > ecka smile

            Z ta przemocą ekonomiczną do dziecka wolalabym sie raczej wstryzmac smileOdmowa dziecka kupna czegos w sklepie to przemoc ekonomiczna...popada pod czepialstwo
            No chyba jest jasne i logicznie ,ze nie codziennie spelnia sie żądania dziecka ,aby cos mu sie kupilo to co sobie zazyczy.Jak najbardziej w takich sytuacjach jesli rodzic sobie nie moze pozowlic na spelnienie zachcianek dziecka mowi nie bo..(tu wymienia powod) a nie odrazu daje klapsa
            Takze jesli dziecko dostaje kieszonkowe i chce sobie wydac na cos (np na petardy,lub na cos co stanowczo powinno sie od tego wstrzymac) zapewne zgody nie otrzyma i to jest logiczne ,a nie przemocowe
            • araceli Re: O klapsach 29.06.13, 15:54
              szamanta napisała:
              > Z ta przemocą ekonomiczną do dziecka wolalabym sie raczej wstryzmac smileOdmowa dz
              > iecka kupna czegos w sklepie to przemoc ekonomiczna...popada pod czepialstwo

              Gdyby mąż do niepracującej żony powiedział 'Jak będziesz się zachowywała tak jak chcę to kupię Ci coś' to byłaby przemoc ekonomiczna. Jak rodzic do dziecka powie 'Jak będziesz grzeczny kupię Ci lody' to ponoć wychowywanie wink
              • szamanta Re: O klapsach 29.06.13, 16:06
                > Gdyby mąż do niepracującej żony powiedział 'Jak będziesz się zachowywała tak ja
                > k chcę to kupię Ci coś' to byłaby przemoc ekonomiczna. Jak rodzic do dziecka po
                > wie 'Jak będziesz grzeczny kupię Ci lody' to ponoć wychowywanie wink


                A czego ty nie pojmujesz? w wychowaniu DZIECKA równiez istotne są nagrody ,przywileje (nie tylko kary, zakazy) .Od wychowania jest rodzic/opiekun upowaznione do tego i posluguje sie swoim asernauem met.wych. w tym pochwal, nagrod,fundowania przywilejow- to tez jest forma wychowania
                Nie wrzucaj tutaj relacji malzenskiej -są to relacje partnerskie, do sytuacji i relacji rodzic-dziecko .O relacjach partnerskich przynajmniej do pewnego wieku mowy nie ma .Tak wiec abstrakcja miedzy jednym a drugim
                • araceli Re: O klapsach 29.06.13, 16:20
                  szamanta napisała:
                  > A czego ty nie pojmujesz?
                  (...)
                  > Nie wrzucaj tutaj relacji malzenskiej -są to relacje partnerskie, do sytuacji
                  > i relacji rodzic-dziecko .O relacjach partnerskich przynajmniej do pewnego wie
                  > ku mowy nie ma .Tak wiec abstrakcja miedzy jednym a drugim


                  No właśnie ja POJMUJĘ, że to są zupełnie inne relacje więc argument 'mężowi klapsa byś nie dała' ma dla mnie wartość zerową.
                  • szamanta Re: O klapsach 29.06.13, 18:04
                    araceli napisała:

                    > szamanta napisała:
                    > > A czego ty nie pojmujesz?
                    > (...)
                    > > Nie wrzucaj tutaj relacji malzenskiej -są to relacje partnerskie, do sytu
                    > acji
                    > > i relacji rodzic-dziecko .O relacjach partnerskich przynajmniej do pew
                    > nego wie
                    > > ku mowy nie ma .Tak wiec abstrakcja miedzy jednym a drugim

                    >
                    > No właśnie ja POJMUJĘ, że to są zupełnie inne relacje więc argument 'mężowi kla
                    > psa byś nie dała' ma dla mnie wartość zerową


                    Domyslam sie ,ze tutaj akurat przywolujesz innych wypowiedzi,bo ja o trzepnięciu męza nigdzie nie wspomnialam.
                    W sytuacjach skrajnych,kiedy nie potrafimy dojsc do porozumienia w powaznych przypadkach zawsze ostatecznie mozna sie rozejsc ,lub dluzszą przerwe od siebie zrobic,w sytuacjach kiedy z dzieckiem mam problemy i ono załazi nam za skore to moje matczyne sumienie nie pozwalalo mi oddac dziecka do bidula . Tak więc tez niezbyt bardzo podoba mi sie stawianie rownosci miedzy partnerem a dzieckiem.Tutaj inna polityka rządzi ,zupelna odskocznia. Do dziecka mam prawo wymogi stosowac ,cos zakazac, nakazac, nawet nalozyc kare (np dzisiaj nie idziesz na plaże za to ,że...) jakos nie wyobrazam sobie aby mąż mi takie szlabany nakladal
        • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 14:35
          verdana napisała:

          > Szef również nie moze dać pracownikowi szlabanu i zabronić mu wychodzić z domu
          > czy z pracy, nie moze zakazać oglądania mu filmu w czasie wolnym, nie moze zaka
          > zać jedzenia słodyczy.

          No i co z tego, ale może wiele innych rzeczy, może np. wywalic z roboty, może dac naganę, może nie dac podwyżki, może obciąc pensję itd, natomiast klapsowac nie wolno ani szefowi, ani rodzicowi.

          >Mąż, który wydziela żonie pieniądze i
          > zakazuje jej kupna czegoś stosuje przemoc ekonomiczną. Rodzic, który wydziela d
          > ziecku pieniadze i zakazuje kupienia czegoś - po prostu wychowuje.

          Mylisz dwie rzeczy, dorosły dorosłemu nic nie może nakazać ani tez ukarać o ile sa oni na równorzędnych pozycjach. Natomiast ludzie od siebie uzaleznieni są w innych stosunkach, sa zależni od siebie i moga /oraz muszą/ stosować pewne narzędzia przymusu, kary. Jednakże bic niewolno nigdy!
          • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 14:41
            Tyle, ze bić nie wolno nigdy kompletnie nie wynika z tego, że inne są kontakty miedzy dorosłymi, a dorosłymi a dziećmi.
            • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 15:15
              verdana napisała:

              > Tyle, ze bić nie wolno nigdy kompletnie nie wynika z tego, że inne są kontakty
              > miedzy dorosłymi, a dorosłymi a dziećmi.

              No własnie nie wynika z tego. Poprostu bic nie wolno i koniec.
              • araceli Re: O klapsach 29.06.13, 15:17
                zofijkamyjka napisała:
                > No własnie nie wynika z tego. Poprostu bic nie wolno i koniec.

                'Tak bo tak'. 'Tak bo mama tak mówi'! Uwielbiam to big_grin


                PS. Po prostu - nie poprostu.
                • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 15:55
                  araceli napisała:

                  > 'Tak bo tak'. 'Tak bo mama tak mówi'! Uwielbiam to big_grin

                  Nie mama tylko prawo
      • malila Re: O klapsach 29.06.13, 11:11
        Odpowiedź jest bardzo prosta. Ponieważ szefowie mają inne, zgodne z prawem metody dyscyplinowania pracowników. Pracodawca nie musi się długo zastanawiać, co zrobić, kiedy jego pracownik położy się na środku biura czy hali fabrycznej, kiedy zacznie go gryźć, rysować po ścianach, rozbierze się i nie będzie chciał ubrać albo odmówi wykonania polecenia.
        Dodatkowo na rynku biznesowym jest coraz więcej szkoleń na temat motywowania pracowników i ta wiedza jest coraz bardziej powszechna.
        Rodzic nie tylko nie jest szkolony (bo do tej pory wiedza na temat metod wychowawczych była przekazywana z pokolenia na pokolenie i jeszcze nikt nie wpadł na to, że skoro metody sie zdewaluowały, to należy nowe pokolenie tych nowych metod nauczyć), nie tylko musi radzić sobie z zachowaniami, których dorośli ludzie w pracy nie prezentują, ale też nie ma możliwości dyscyplinarnego zwolnienia dziecka ze stanowiska.
        Dlatego Kub-ma zwróciła uwagę na to, że zabroniono rodzicom bicia (nie muszę chyba dodawać, że bardzo słusznie, że wyraźnie zabroniono), ale równocześnie nie dano żadnych narzędzi służących do zarządzania zasobami dziecięcymi. W dodatku zignorowano lub wręcz zaczęto propagować inne formy przemocy, być może równie lub bardziej dotkliwej, jak np. izolowanie - na co zwraca uwagę Verdana, a z czym ja się jak najbardziej zgadzam.
        Od siebie dodam, że nie zwraca się odpowiedniej uwagi na to, jak nauczyć ludzi radzenia sobie z własną agresją, a to właśnie jest przyczyną niekontrolowanych agresywnych zachowań. Jedni obgadają problem i rozładują stres przez zwerbalizowanie, wyśmianie itp., inni pójdą pobiegać, jeszcze inni skierują gniew przeciwko sobie, następni przerzucą swój stres na kozły ofiarne nienależące do określonej społeczności (na obcokrajowców, ateistów, katolików, Żydów, bogatych, biednych, inteligentów itd.), albo na tych bezbronnych, których mają pod ręką. To, na kogo się przerzuca swój gniew, zależy oczywiście w dużej mierze od przekazu rodzinnego. Kobieta, której nieludzkie zachowanie stało się przyczynkiem do tego i podobnych wątków, miała wdrukowaną skrajną nienawiść do drobnych błędów, potknięć i niewiedzy. To jest tak naprawdę nienawiść, którą czuła wtedy, gdy wymierzano jej karę. Równocześnie następuje silne oddzielenie się od tej części swojego "ja" odpowiedzialnej za popełnienie błędu, który sprowadził karę. To dlatego ludzie dotkliwie karani czują ogromną potrzebę albo raczej przymus oddzielania ideałów od zabagnionej reszty. Im bardziej odczuwali karę, tym surowiej oceniają innych ludzi, tym ostrzejsze ustanawiają kryteria oceny, tym większa skłonność do zrównywania poważnych przestępstw z przewinieniami lżejszego kalibru.

        Jest też jedna rzecz, która mnie uderza w tego typu wątkach. Stwierdzenie, że jak się rodzicom stosującym klapsy odbierze dziecko, to się wreszcie nauczą odpowiedniego zachowania. Tak, jakby nieważne było to, że to przede wszystkim dzieciom odbiera się rodziców.
        Peace Of Mind
        • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 14:43
          malila napisała:

          > Jest też jedna rzecz, która mnie uderza w tego typu wątkach. Stwierdzenie, że j
          > ak się rodzicom stosującym klapsy odbierze dziecko, to się wreszcie nauczą odpo
          > wiedniego zachowania. Tak, jakby nieważne było to, że to przede wszystkim dziec
          > iom odbiera się rodziców.

          No wiec niech sie pilnują i nie bija dzieci, podobnie jak niech nie kradną, nie jeżdżą autem po pijaku itp, itd
          • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 14:47
            Tyle tylko, ze dzieci są przez zwolenników odbierania traktowani jako rzecz, ktorej odebranie bedzie dla rodziców pouczające - a nie jak ludzie. Niewazne, ze dzieci zostaną sierotami, najwazniejsze jest ukaranie rodziców. Jeżdża po pijaku - odbieramy samochód, dają klapsy dzieciom - odbieramy dzieci. jak nieczujacą rzecz.
            Bardzo interesujące, zę najwięksi przeciwnicy kar, skłonni sa potraktować dziecko czysto instrumentalnie i poświecic jego dobro w celu przykładnego ukarania rodziców. Kara okazuje sie wyższym dobrem, niz dobro dziecka.
      • woman_in_love kary cielesne da dorosłych nie są naganne 29.06.13, 11:18
        a doświadczenia Singapuru pokazują, że są skuteczniejsze niż tłumaczenie i opowiadanie. Lepiej też w przypadku mniejszych przestępstw - jak malowanie graffiti czy jazda po pijaku zaserwować 5 batów niż zapełniać więzienia takimi przestępcami lub robić to co się robi w Polsce, czyli dawać śmiesznie niskie i nieskuteczne mandaty lub wyroki w zawieszeniu. Od kilku batów jednorazowo za popełnienie konkretnego przestępstwa, do codziennego katowania za byle głupotę jest bardzo daleka droga. I nikt tego nie robi.
        • kub-ma Re: kary cielesne da dorosłych nie są naganne 29.06.13, 11:24
          A według mnie najwłaściwszą karą za graffiti jest naprawa szkody za własne pieniądze ewentualnie praca na rzecz potrzebujących. Co da lepszy efekt: taka praca czy baty? Należy jeszcze pamiętać, że takie bicie to tez zmiany w psychice, niestety na niekorzyść.
          • woman_in_love w Singapurze okazało się że baty są skuteczniejsze 29.06.13, 11:40
            gdyż mandaty i kary finansowe wcześniej nie działały. W dodatku nie każdego stać na X tysięcy, które byłyby potrzebne na odmalowanie wszystkich wagonów metra. Naprawa szkody zaś nie jest wcale łatwa przez sprawcę, gdyż wymaga pewnych umiejętności, malowania że tak powiem. Naprawić szkodę, czyli zniszczony przez graffiti samochód czy wagon metra to o wiele bardziej skomplikowane niż pomalowanie byle jaką farbą zwykłej ściany w domu.

            I tak, na pewno takie bicie to tez zmiany w psychice, gdyż recydywa tam praktycznie nie występuje za takie czyny. Czyli jak widać zakodowanie psychiczne i powiązanie batem czynu z karą jest bardziej skuteczne niż praca i rozmowa.
            • kub-ma Re: w Singapurze okazało się że baty są skuteczni 29.06.13, 11:52
              To że naprawa szkody nie jest łatwa, nie znaczy, że jest gorszym rozwiązaniem.
              Pracuję z dziećmi i święcie wierzę w to, że zaangażowanie w naprawę poczynionej szkody da lepszy efekt niż kara cielesna. I takie zasady przekazuję: sprawy nie załatwia się poprzez rozwiązania siłowe.
              • woman_in_love wyznajesz poglądy dominujące w Europie, 29.06.13, 11:57
                ale o ich skuteczności nie świadczy Twoja święta wiara czy przekonanie, tylko realne efekty dookoła nas. A fakty są takie, że graffiti naokoło jest mnóstwo, większość Polaków jeździ po pijaku itd. itd.. Zaangażowanie w naprawę poczynionej szkody nic nie daje, bo jest tak słabą karą, że nie ODSTRASZA następnych.
                • kub-ma Re: wyznajesz poglądy dominujące w Europie, 29.06.13, 12:01
                  Jeżeli kara jest zbyt słaba to należy ją zmienić, ale nie na karę bicia. Wiem, że to wiara i przekonanie, ale tak mam i koniec smile
                  • woman_in_love 6 batów to jeszcze nie bicie, a skuteczność 29.06.13, 12:07
                    kary widać właśnie po Singapurze.
    • kawka74 Re: O klapsach 29.06.13, 09:12
      Mojej córce zdarzyło się kilka razy uderzyć mnie czy swojego ojca - zrobiła to w złości, z bezsilności, bo nie umiała sobie poradzić ze swoimi uczuciami. Jak dla mnie, dorosły, który daje klapsa, ma te same powody - bezsilność, złość, nieumiejętność radzenia sobie z emocjami, zupełnie jak dziecko.
      Nie biję córki, nie karzę - i jakoś nie cierpimy z powodu szczególnego jej rozwydrzenia.
      • gazeta_mi_placi Re: O klapsach 29.06.13, 12:31
        Każde dziecko jest inne, do każdego co innego trafia, ciesz się że trafił Ci się "łatwy" okaz, dzieci bywają różne. Mam dwoje w rodzinie (obecnie to już panienki), starsza była "dożarta" za dziecka i dostawała klapsy i od rodziców i ode mnie, młodsza wrażliwa, spokojna, nie trzeba było w ogóle karać chyba nawet. Teraz obydwie to panienki, starsza mimo tych traumatyzujących antywychowawczych klapsów wyrosła na fajną, przebojową, świetnie uczącą się i odnoszącą pewne sukcesy pozaszkolne nastolatkę, młodsza jest spokojniejsza tak jak była wcześniej.
        Matki kilkorga dzieci zapewne potwierdzą, natomiast matki jedynaków w dodatku mające szczęście mieć "łatwiejszy" okaz zawsze najbardziej cwaniakują na forum.
        • kawka74 Re: O klapsach 29.06.13, 13:01
          ciesz się że trafił Ci si
          > ę "łatwy" okaz, dzieci bywają różne.

          Brak kar z klapsami włącznie nie oznacza łatwego dziecka. Oznacza li i jedynie inne metody wychowawcze.

          Matki kilkorga dzieci zapewne potwierdzą, natomiast matki jedynaków w dodatku m
          > ające szczęście mieć "łatwiejszy" okaz zawsze najbardziej cwaniakują na forum.

          .... napisał bezdzietny autorytet wychowawczy.
          • przeciwcialo Re: O klapsach 29.06.13, 14:48
            Klaps to kara, postawienie do kąta to kara, niekupienie loda to kara, izolowanie dziecka to kara. Nie wiem co wiekszym znecaniem- klaps ostrzegawczy czy psychiczne znęcanie i ignorowanie.
            • kawka74 Re: O klapsach 29.06.13, 14:55
              > Klaps to kara, postawienie do kąta to kara, niekupienie loda to kara, izolowani
              > e dziecka to kara.

              I co w związku z tym? Nie daję klapsów, nie stawiam do kąta, nie odcinam słodyczy, nie odsyłam dziecka, "żeby sobie przemyślało", nie ignoruję.
              Musi być albo jedno, albo drugie? Albo klaps, albo ignor?
              • araceli Re: O klapsach 29.06.13, 15:00
                kawka74 napisała:
                > I co w związku z tym? Nie daję klapsów, nie stawiam do kąta, nie odcinam słodyc
                > zy, nie odsyłam dziecka, "żeby sobie przemyślało", nie ignoruję.

                Czyli generalnie nic nie robisz? Chyba była taka akcja 'Kocham nie wychowuję' wink
                • przeciwcialo Re: O klapsach 29.06.13, 15:12
                  wink
                  Ciekawi mnie ta metoda wink
                  • araceli Re: O klapsach 29.06.13, 15:59
                    przeciwcialo napisała:
                    > wink
                    > Ciekawi mnie ta metoda wink

                    Wielka Pani zapewne Twojej ciekawości nie zaspokoi smile
                    • kawka74 Re: O klapsach 29.06.13, 16:11
                      A nie jest oczywiste, że skoro nie stawiam do kąta, to NIE wychowuję wcale? O czym tu dywagować, przecież wiecie lepiej, niż ja.
                • kawka74 Re: O klapsach 29.06.13, 15:53
                  Klapsy, kąt, odcinanie dostępu do słodyczy, odsyłanie - to jest wszystko, co potrafisz, i poza tym nie ma nic?
                  Jedyna metoda wychowywania to kary?
                  Ależ to prostackie.
                  • araceli Re: O klapsach 29.06.13, 15:59
                    kawka74 napisała:
                    > Klapsy, kąt, odcinanie dostępu do słodyczy, odsyłanie - to jest wszystko, co po
                    > trafisz, i poza tym nie ma nic?
                    > Jedyna metoda wychowywania to kary?
                    > Ależ to prostackie.

                    Napisała wielka pani big_grin HAHAHAHAHA big_grin
                    • kawka74 Re: O klapsach 29.06.13, 16:06
                      A coś więcej poza brekekeks ?
                      Sprowadzanie wychowywania do listy kar jest prostackie, nic na to nie poradzę.
                      • przeciwcialo Re: O klapsach 29.06.13, 16:32
                        Na samych pochwałach jedziesz?
                        Świetnie córciu że koleżance oko podbiłaś. Cudownie że Tomkowi zeszyt poszarpałaś. Jak wspaniale ze panią w szkole oplułaś?
                        Powiedz jak woceb tego wychowujesz?
                        • kawka74 Re: O klapsach 29.06.13, 16:36
                          > Na samych pochwałach jedziesz?

                          A kto tak twierdzi? I po co te głupie przytyki?

                          > Powiedz jak woceb tego wychowujesz?

                          Nie wychowuję, myślałam, że to jasne.
                          • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 16:46
                            Czegoś jednak pojąć nie jestem w stanie - to znaczy przyjęcia, że dzieci wychowuje się albo karami, albo pochwałami i nie ma nic pośrodku. To znaczy każde działanie musi być skwitowane karą albo nagrodą? Żadnego tłumaczenia? Żadnego szukania przyczyn?
                            Dziwne, słowo daję.
                            • kawka74 Re: O klapsach 29.06.13, 16:49
                              Jeśli to do mnie, to błędny adres.
                        • malila Re: O klapsach 29.06.13, 16:49
                          Ja też wychowuję bez kar i nagród. No dobra, staram sięwink Ale trudno mi jednoznacznie powiedzieć, że jest to system lepszy. Kiedyś byłam tego absolutnie pewna, ale czasem mam wątpliwości. Tyle że te wątpliwości nie dotyczą skuteczności takiego wychowania. Wręcz przeciwnie. System, który stosuję, opiera się na przekazywaniu dzieciom tego, dlaczego coś należy zrobić, albo dlaczego nie należy. Oczywiście nie robię dwulatkom wykładówwink dwulatki dostają krótkie i zrozumiałe komunikaty oraz moją determinację. Tzn. jeżeli rzeczywiście mi na czymś zależy i uważam to za ważne, to dziecko nie dostaje innej opcji. O tym, dlaczego to jest ważne, dowiaduje się podczas całego wieloletniego procesu. I moja watpliwość dotyczy tego, że zakazy i nakazy, które wdrukowuję dzieciom, są na bardzo głębokim poziomie. Gdyby one kiedyś chciały to zmienić, to będzie im bardzo trudno, o ile w ogóle zauważą, że można.
                          • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 16:52
                            To jest bardzo mądre, co piszesz. Nigdy mie to nie wpadło do głowy, ale coś w tym jest. Na poziomie dwulatka moze jeszcze nie tak istotne, ale pięciolatka - na pewno.
                          • kawka74 Re: O klapsach 29.06.13, 17:06
                            Ale trudno mi jednozn
                            > acznie powiedzieć, że jest to system lepszy.

                            To tak, jak z demokracją - jest mocno niedoskonała, ale nikt nic lepszego nie wymyślił wink
                          • nangaparbat3 Re: O klapsach 29.06.13, 20:41
                            Wydaje mi się, ze robilam (bo dziecko mam juz dorosle) jak Ty. Efekt: systemy wartosci, poglądy mamy niemal identyczne - choc pozornie nigdy niczego nie narzucałam. Bardzo trudno bylo jej się odpępowić. Bo niby od czego? Z jednej strony zostawiałam od poczatku, od urodzenia własciwie, bardzo duzo swobody, bardzo duzo decyzji podejmowała samodzielnie, z drugiej - to co głeboko jest dokladnie takie jak moje.
                            Ale może tak po prostu powinno być?
                            Moze przesadzamy z indywidualizmem?
                        • morekac Re: O klapsach 30.06.13, 07:30
                          Świetnie córciu że koleżance oko podbiłaś. Cudownie że Tomkowi zeszyt poszarpał
                          > aś. Jak wspaniale ze panią w szkole oplułaś?

                          No, zawsze można się ucieszyć, że dziecko takie przebojowe...
                          Przy czym są jednak dzieci, które w szkole nie podbijają innym dzieciom oka, nie drą zeszytów i nie plują na panią, więc właściwie kar nie da się zastosować. Nie wiem,czy to kwestia wychowania, czy charakteru.
            • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 15:30
              przeciwcialo napisała:

              > Klaps to kara, postawienie do kąta to kara, niekupienie loda to kara, izolowani
              > e dziecka to kara. Nie wiem co wiekszym znecaniem- klaps ostrzegawczy czy psych
              > iczne znęcanie i ignorowanie.

              Klaps to kara, mandat to kara, wyrok to kara. Nie wiem co jest większym znęcaniem: klaps na dups... czy odsiadka tongue_out
      • araceli Re: O klapsach 29.06.13, 14:25
        kawka74 napisała:
        > Mojej córce zdarzyło się kilka razy uderzyć mnie czy swojego ojca - zrobiła to
        > w złości, z bezsilności, bo nie umiała sobie poradzić ze swoimi uczuciami.

        Czy jeżeli dziecko uderzy dorosłego należy zgłosić na policję naruszenie nietykalności cielesnej?
        • kawka74 Re: O klapsach 29.06.13, 14:45
          Nie wiem, jakie kary system przewiduje dla dwulatka na przykład, ale jeśli coś takiego jeszcze się przytrafi, oczywiście zadzwonię na policję.
          Naprawdę nie widzisz różnicy między wychowywanym kilkuletnim dzieckiem a wychowującym, odpowiedzialnym za siebie dorosłym?
    • araceli Re: O klapsach 29.06.13, 14:07
      alpha.sierra napisała:
      > Pocieszające jest to, że przeciwników klapsów jest coraz więcej. Coraz częściej
      > ludzie reagują. I cieszę się, że danie dziecku klapsa to przestępstwo.

      Dla mnie nie jest pocieszające, że klapsa wypierają 'nowoczesne', 'bezstresowe' metody będące niczym innym jak manipulacją i znęcaniem się psychicznym nad dzieckiem. Klaps widać od razu a przemocy psychicznej nie więc zła nie widać tak łatwo.
      • kawka74 Re: O klapsach 29.06.13, 14:15
        Czyli jeśli nie bije, to znaczy, że manipuluje?
        • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 14:28
          Nie musi. Ale może. Sporo jest wątków o karach, a ostatni , o straszeniu dzieci pod hasłem "jak nie mozna dać klapsa, to trzeba straszyć" wbił mnie w fotel.
          • kawka74 Re: O klapsach 29.06.13, 14:48
            No fajnie, tyle że to zabrzmiało tak, jakby nie było nic pomiędzy - albo lejesz (i dobrze, bo przynajmniej wiadomo, o co chodzi), albo jesteś sprytnym manipulatorem i sadystą znęcającym się psychicznie.
            Albo zostawiasz ślady na ciele, albo na psychice?
            • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 14:56
              Nie, skąd. Tylko widze, niestety także w realu, ze rodzice, którym kończy sie cierpliwość, czesto zamiast klapsa zaczynają wymyślać kary znacznie bardziej sadystyczne.
              Obawiam sie,z ę oprócz nielicznych rodziców, którym cierpliwość sie nie kończy (znam takich), większość w pewnym momencie wychodzi z siebie. I wtedy warto mówić, ze samo nie danie klapsa nie oznacza jeszcze, że sie dziecka nie skrzywdzi. A o tym mówi się o wiele za mało - i ci "nie dający", czują sie z definicji lepsi, nie zawsze zastanawiając sie nad tym, ze to co robią, jest czasem równie złe, o ile nie gorsze.
              • kawka74 Re: O klapsach 29.06.13, 15:09
                widze, niestety także w realu, ze rodzice, którym kończy sie c
                > ierpliwość, czesto zamiast klapsa zaczynają wymyślać kary znacznie bardziej sad
                > ystyczne.

                Fakt, ale znęcanie się psychiczne to dla wielu abstrakcja. Wystarczy - odejdę na chwilę od tematu bicia dzieci - spojrzeć, jak traktowało się i jeszcze czasem traktuje na przykład stalking. Bez pobicia, bez krzywdy, straty widocznej gołym okiem, możliwej do zmierzenia problem nie istnieje. A mobbing?

                > Obawiam sie,z ę oprócz nielicznych rodziców, którym cierpliwość sie nie kończy
                > (znam takich), większość w pewnym momencie wychodzi z siebie.

                Moja cierpliwość też nie jest nieograniczona - tylko że to ja jestem duża, ja odpowiadam za dziecko, ja mam je wychować i ja mam nad sobą panować. Dziecko dopiero się tego uczy, a jeśli będę się darła, biła, zamykała w pokoju i tak dalej, to raczej się tego nie nauczy.
                • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 15:11
                  Z doświadczenia wiem, że czasem panowanie nad sobą zawodzi, szczególnie przy kilkorgu dzieciach. I trzeba uczyć ludzi, co wtedy, a nie mowić "Masz dzieci, masz zawsze nad sobą panować" - bo to zwyczajnie nie działa...
                  • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 15:38
                    verdana napisała:

                    > Z doświadczenia wiem, że czasem panowanie nad sobą zawodzi, szczególnie przy ki
                    > lkorgu dzieciach. I trzeba uczyć ludzi, co wtedy, a nie mowić "Masz dzieci, mas
                    > z zawsze nad sobą panować" - bo to zwyczajnie nie działa...

                    Alez trzeba jak najbardziej panowac nad soba i to nie tylko w stosunku do dzieci. Oczywiscie człowiek ideałem nie jest i gdy traci panowanie nad soba to tym bardziej lac nie powinien bo może przecholować i nie czuć jak bardzo stracił to panowanie. Tu chodzi o bezpieczeństwo
                  • kawka74 Re: O klapsach 29.06.13, 15:43
                    I trzeba uczyć ludzi, co wtedy, a nie mowić "Masz dzieci, mas
                    > z zawsze nad sobą panować" - bo to zwyczajnie nie działa...

                    Ale ja nikogo uczyć nie zamierzam, mówię o sobie.
                • malila Re: O klapsach 29.06.13, 16:31
                  kawka74 napisała:
                  > Moja cierpliwość też nie jest nieograniczona - tylko że to ja jestem duża, ja o
                  > dpowiadam za dziecko, ja mam je wychować i ja mam nad sobą panować. Dziecko dop
                  > iero się tego uczy, a jeśli będę się darła, biła, zamykała w pokoju i tak dalej
                  > , to raczej się tego nie nauczy.

                  To oczywiste, że dziecko nauczy się tego, co rodzic mu przekaże. I że jest to jeden z ważnych powodów, dla których należy włożyć całe serce i rozum w utrzymanie kontroli nad sobą i swoim zachowaniem. Jednak ludziom zdarza się utrata panowania nad sobą i nie jest to niczym dziwnym ani zaskakującym.
                  Kiedyś, dawno temu, gdy chodziłam do szkoły rodzenia, jednym z poruszanych tematów było zapalenie piersi. Położna opowiadała, co należy zrobić, żeby temu zapobiec. Wykład bardzo mi się podobał, ale chciałam się dowiedzieć, co należy zrobić, gdy to zapalenie jednak się przydarzy. Na co usłyszałam, że należy do tego nie dopuścić. I tak 3 razywink
                  Odpowiedź "nie należy do tego dopuścić" nie pomaga w opanowaniu się, gdy się kontrolę utraci. A warto być na taką sytuację przygotowanym. Umysł w pierwszej kolejności prowadzi człowieka do zachowań mu znanych. Im bardziej człowiek jest wyprowadzony z równowagi, tym większy automatyzm w jego zachowaniu, tym mniejsza możliwość świadomego i przemyślanego podejmowania decyzji. W momencie utraty kontroli nad sobą umysł kieruje się w stronę tego, co jest w jego zasięgu; nie pracuje nad nowymi rozwiązaniami, wykorzystuje tylko te, które są, w dodatku w pierwszej kolejności te, które są najbliżej skojarzone z sytuacją. Dlatego rodzicom potrzebne są tzw. rozwiązania awaryjne: co robić w konkretnej sytuacji, co robić wtedy, gdy krew mnie zalewa, a ręka sama mi chodzi.
                  A sprawa jest trochę bardziej skomplikowana niż się wydaje. Bo choć ogólnie dominującymi emocjami są wtedy wściekłość, nienawiść i poczucie krzywdy, to wcale nie jest tak, że ludzie w identycznych sytuacja myślą dokładnie to samo i tego samego się obawiają. W jednym przypadku najważniejszą myślą prowadzącą do gniewu będzie: "to dziecko mnie zupełnie lekceważy i traktuje jak śmiecia", w innym "muszę coś zrobić, bo wyrośnie na psychopatę", w trzecim "co za wstyd", w czwartym "jak on mnie poniża" itd.. W każdej z tych sytuacji potrzebne będzie nieco inne rozwiązanie.
                  • araceli Re: O klapsach 29.06.13, 16:38
                    malila napisała:
                    > Kiedyś, dawno temu, gdy chodziłam do szkoły rodzenia, jednym z poruszanych tema
                    > tów było zapalenie piersi. Położna opowiadała, co należy zrobić, żeby temu zapo
                    > biec. Wykład bardzo mi się podobał, ale chciałam się dowiedzieć, co należy zrob
                    > ić, gdy to zapalenie jednak się przydarzy. Na co usłyszałam, że należy do tego
                    > nie dopuścić. I tak 3 razywink

                    Hehe smile Dobre porównanie. Zawsze w takich przypadkach gadanina jest o 'innych metodach' a tak naprawdę to nie są metody na radzenie sobie z problemem niestety.
                  • kawka74 Re: O klapsach 29.06.13, 16:46
                    Zgadzam się, oczywiście, tyle że ja pisałam wyłącznie o sobie i swojej motywacji. Dla każdego coś innego, jednemu wystarczy to, o czym pisałam, innemu nie - to jasne.
      • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 14:18
        Dokładnie o to mi chodzi. Rodzice nie dający klapsów nie musza wcale wychowywać bez przemocy. Problem w tym, że przemoc psychiczna czy manipulacja - często bez porównania gorsze niz klaps - wcale nie zostały tak silnie napiętnowane. A sporo ludzi nie radzących sobie ze złością na dziecko, wyżywa sie teraz na tym dziecku w inny sposób. I nawet tego nie widzi...
        Dla mnie na przykład ten cholerny "karny jeżyk", na ktorym dziecko ma siedzieć i samo siebie pilnować, by nie wstać - jest absolutnie niedopuszczalną karą. Bo zmusza sie dziecko do karania siebie samego -żaden klaps tak głęboko nie zniszczy psychiki, jak wmówienie dziecku, że za złe zachowanie musi samo siebie ukarać. Juz stawianie do kąta było lepsze, bo ktoś pilnował, aby dziecko z kąta nie wyszło i dziecko nie było samo.
        • araceli Re: O klapsach 29.06.13, 14:32
          verdana napisała:
          > Dla mnie na przykład ten cholerny "karny jeżyk

          Albo krzyk:
          dziecko-info.rodzice.pl/archive/index.php/t-192479.html
        • szamanta Re: O klapsach 29.06.13, 15:06
          stawianie do kąta jest na równi wg mnie idiotycznie tak samo jak karny jeżyk,zolwik, krzeseleczko,poduszeczka,szmateczka i cholere wie jeszcze jakie "gazdety"karne.Stanie z nosem w scianie wcale nie jest lepsze
          • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 15:10
            Lepsze o tyle, że jest wymuszone, a nie jest "samokaraniem się", co osobiście uwazam za bład wychowawczy gorszy od klapsów i kleczenia na grochu.
        • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 15:09
          verdana napisała:

          > Dokładnie o to mi chodzi. Rodzice nie dający klapsów nie musza wcale wychowywać
          > bez przemocy. Problem w tym, że przemoc psychiczna czy manipulacja - często be
          > z porównania gorsze niz klaps - wcale nie zostały tak silnie napiętnowane.

          A Ty znowu swoje. Jedno i drugie jest złe! Tyle że klaps łatwiej mozna wyeliminować, walka z innymi metodami przemocy jest trudniejsza.
          • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 15:14
            To nie jest żaden argument, szczególnie gdy te inne metody zaczynają zastępować klapsy. Wtedy nalezy sie zastanowić, czy warto. Innymi słowy, walczymy z klapsem, bo to latwe.
            • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 15:44
              verdana napisała:

              > To nie jest żaden argument, szczególnie gdy te inne metody zaczynają zastępować
              > klapsy. Wtedy nalezy sie zastanowić, czy warto. Innymi słowy, walczymy z klaps
              > em, bo to latwe.

              Owszem to jest najłatwiejsze i to nalezy zrobic na początku...choćby dla bezpieczeństwa dzieci i chronienia przed takimi Renatami K.....potem można iśc dalej
              • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 15:49
                Innymi słowy - niezaleznie, jak złe skutki zakaz klapsa moze przynieść, zakaz jest najistotniejszy. Po raz kolejny widzę, ze jesteś zafiksowana na karaniu, skutki nieistotne.
                • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 16:01
                  verdana napisała:

                  > Innymi słowy - niezaleznie, jak złe skutki zakaz klapsa moze przynieść, zakaz j
                  > est najistotniejszy. Po raz kolejny widzę, ze jesteś zafiksowana na karaniu, sk
                  > utki nieistotne.

                  zakaz klapsa przyniesie złe skutki? co Ty bredzisz?
                  • przeciwcialo Re: O klapsach 29.06.13, 16:38
                    Były tu forumki które rodziców błagały o lanie bo były dręczone psychicznie tygodniami. Psychiczne dręczenie to czasami bardzo wyrafinowane metody rozciągnięte w czasie robiące wielką krzywdę.
                    Nie biję dzieci ale prędzej zrozumiem kogoś kto w sytuacji podbramkowej machnięciem ręką po pośladkach dał znac że dziecko przekroczyło umowną granicę i to bardzo niz kogoś kto będzie dręczył psychicznie dziecko zmuszając je do proszenia o wybaczenie poniazajac ilesię da.
                    • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 17:05
                      przeciwcialo napisała:

                      > Nie biję dzieci ale prędzej zrozumiem kogoś kto w sytuacji podbramkowej machnię
                      > ciem ręką po pośladkach dał znac że dziecko przekroczyło umowną granicę i to ba
                      > rdzo niz kogoś kto będzie dręczył psychicznie dziecko zmuszając je do proszenia
                      > o wybaczenie poniazajac ilesię da.

                      Ale ja tez jestem w stanie zrozumiec /z bólem/ kogoś kto pacnie, ale jednak przyzwolenie a zrozumienie, że ktoś popelnił spory bład to dwie rózne rzeczy. Dręczenie psychiczne potepiam żeby była jasność.
                • araceli Re: O klapsach 29.06.13, 16:01
                  verdana napisała:
                  > Innymi słowy - niezaleznie, jak złe skutki zakaz klapsa moze przynieść, zakaz j
                  > est najistotniejszy. Po raz kolejny widzę, ze jesteś zafiksowana na karaniu, sk
                  > utki nieistotne.

                  Tak jak pisałam ' tak bo tak'. Zero myślenia, refleksji, zastanowienia się nad skutkami. Bezmyślne podążanie za regułką.
                  • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 16:08
                    Oczywiście, ze zakaz klapsa może przynieść nieoczekiwane skutki, jak widac z innego wątku - wzrost liczby osób, straszacych dzieci na przykład. Albo wzrost liczby rodziców izolujacych dzieci. Jeśli uznajemy, zę kary przynoszą często negatyne skutki, to karanie dorosłych - takze, niestety.
                    • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 16:30
                      verdana napisała:

                      > Oczywiście, ze zakaz klapsa może przynieść nieoczekiwane skutki, jak widac z in
                      > nego wątku - wzrost liczby osób, straszacych dzieci na przykład. Albo wzrost li
                      > czby rodziców izolujacych dzieci. Jeśli uznajemy, zę kary przynoszą często nega
                      > tyne skutki, to karanie dorosłych - takze, niestety.

                      Zakaz klapsa przyniesie takie skutki, że mniej dzieci bedzie katowanych lub zakatowanych! warto?
                      Nie pierwszy raz dochodzisz do absurdalnych wniosków : może zgodnie z Twoim tokiem myslenia- pozwólmy mężowi bic żony, może wtedy rzadziej beda stosować przemoc psychiczną, dalej pozwólmy przełożonym zbić podwładnego, może wtedy rzadziej beda ich wykorzystywac czy mobbingować, pozwólmy tez dzieciom lac sie do woli, może nie będą sie mobbingować.....czy stosowac innych metod przesladowania
                      • araceli Re: O klapsach 29.06.13, 16:37
                        zofijkamyjka napisała:
                        > Zakaz klapsa przyniesie takie skutki, że mniej dzieci bedzie katowanych lub zak
                        > atowanych! warto?

                        Więc będą katowane psychicznie. Warto?
                        • naomi19 Re: O klapsach 29.06.13, 16:57
                          jeśli ktoś stosuje przemoc fizyczną to stosuje też psychiczną, nie da się tego rozdzielić, ponieważ pobicie jest równe ze wstydem i upokorzeniem ofiary, jest to zbijanie poczucia własnej wartości ofiary, wpędzanie je w poczucie winy
                          przemoc fizyczna to 2w1
                          • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 17:13
                            naomi19 napisała:

                            > przemoc fizyczna to 2w1

                            To mądre, nie da się dzieciaka zlać z szacunkiem to zawsze sponiewieranie.
                        • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 17:01
                          araceli napisała:

                          > Więc będą katowane psychicznie. Warto?
                          Naprawde uważasz że to jest zero-jedynkowe? Jeżeli nawet by tak było, to może wiecej przeżyje, czy lepiej żeby juz nie przeżyły?
                        • totorotot Re: O klapsach 29.06.13, 18:22
                          Katowanie psychiczne też jest zakazane.
                      • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 16:55
                        Nie - ani jedno dziecko mniej nie będzie zakatowane, bo jest zakaz klapsa. Bowiem zakaz katowania dziecka był zawsze i nic z tego nie wynikało - ktoś, kto leje dziecko pasem czy katuje, najwyraxniej nieszczególnie przejmuje się prawem. Przejmą sie tylko rodzice, którzy czasem dawali bezbolesnego klapsa w pupe i żadnego istotnego problemu to nie rozwiąże.
                        • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 17:11
                          verdana napisała:

                          > Nie - ani jedno dziecko mniej nie będzie zakatowane, bo jest zakaz klapsa.
                          Ten zakaz klapsa nieszczególnie jest egzekwowany to raz a najważniejsze jest szerokie społeczne przyzwolenie na te metodę.
                          • verdana Re: O klapsach 29.06.13, 17:14
                            Zakaz zabijania dzieci czy katowania ich jest egzekwowany, mimo to stale się takie przypadki zdarzają. Zakaz klapsa tego nie zmieni w najmniejszym stopniu.
                            • zofijkamyjka Re: O klapsach 29.06.13, 19:23
                              verdana napisała:

                              > Zakaz zabijania dzieci czy katowania ich jest egzekwowany, mimo to stale się ta
                              > kie przypadki zdarzają. Zakaz klapsa tego nie zmieni w najmniejszym stopniu.

                              A ja myśle że wiele by zmienił ale do tego musiałoby być społeczne poparcie. Gdyby ktos miał opór przed klapsowaniem /jesli nie wewnetrzny to ze strachu przed karą czy społecznym potępieniem/ to i do katowania by pewnie nie doszło. Od tego trzeba zacząć, od zakazu klapsa.
                        • bei Re: O klapsach 29.06.13, 19:15

                          • nangaparbat3 Re: O klapsach 30.06.13, 12:38
                            Wszystko dobrze, poza nieodzywaniem się.
    • nangaparbat3 Re: O klapsach 29.06.13, 20:55
      Prawie nie stosowalam kar, w kazdym razie intencjonalnych, a kilka klapsow w zyciu dalam. W pampersa, czyli miedzy 1 a 2 rokiem życia. Za każdym razem mial to byc sygnal "stop" dla rozszalalej córki, ktora na przyklad o 8 wieczorem drac sie radosnie wnieboglosy biegala naokolo pokoju i sposobu nie było, żeby przestała. Klaps działał, w ten sposob że panna, ktora nigdy nie zaplakala z powodu rozbitego kolana, podnosila dziki wrzask protestu, oburzenia, ucisnionej niewinności. Trwalo to krotko i po chwili dawalo się dziecko wykąpać etc.
      Podkreslam, że nie byla to kara (bo dziecko nie robilo nic zlego) tylko sygnal "stop". Podobnie jak zlapanie uciekajacej i przyniesienie wierzgającej (dźwigalam pod pachą, stosujac przemoc).
      jedno zastrz klapsem - w kazdym razie dla mnie.
      Zastrzeżenie: KLAPS to uderzenie, ktore NIE BOLI. jesli boli, to juz nie jest klaps, tylko bicie.
      Zdecydowanie gorsza od klapsów jest odmowa kontaktu - odwracanie wzroku, nieodzywanie się, ignorowanie.
      Znalam mlodego męzczyzne (20), ktory myślal o samobojstwie, gdyby rodzice zechcieli go ponownie ukarać trwającym 2 tygodnie milczeniem (zrobili tak 3 lata wcześniej).
      • lusitania2 Re: O klapsach 29.06.13, 21:15
        nangaparbat3 napisała:

        > Za każdym razem mial to
        > byc sygnal "stop" dla rozszalalej córki, ktora na przyklad o 8 wieczorem drac
        > sie radosnie

        WOW o 8 wieczorem być nieśpiącym i chętnym do zabawy! To rzeczywiście zachowanie wymagające bezwzględnej korekty!

        > Klaps działał, w ten sposob że panna, ktora nigdy nie zaplakala z powodu r
        > ozbitego kolana, podnosila dziki wrzask protestu, oburzenia, ucisnionej niewinn
        > ości.

        normalnie cudowne dziecko! Taka świadomość w wieku niespełna dwóch lat!

        > Zastrzeżenie: KLAPS to uderzenie, ktore NIE BOLI.

        Język polski trudna języksad
        Uderzene to jest coś, co boli z definicji.
        • nangaparbat3 Re: O klapsach 29.06.13, 21:55
          > Uderzene to jest coś, co boli z definicji.
          >
          Trudna. Pierwsze słysze o takiej definicji.
      • szamanta Re: O klapsach 29.06.13, 23:41
        dla rozszalalej córki, ktora na przyklad o 8 wieczorem drac
        > sie radosnie wnieboglosy biegala naokolo pokoju i sposobu nie było, żeby przest
        > ała. Klaps działał, w ten sposob że panna, ktora nigdy nie zaplakala z powodu r
        > ozbitego kolana, podnosila dziki wrzask protestu, oburzenia, ucisnionej niewinn
        > ości. Trwalo to krotko i po chwili dawalo się dziecko wykąpać etc


        Łiii taaaam, ja juz przyzwaczajona do takich wariackich eskapad na wieczor u moich stworów..Na mnie one wrazenia nie robią wink.Własnie po kolacji mialam niemal podobną sytuacje,ale to tradycja.Godz 22,najmlodsze dziecie ledwo 3 letnie ,poraz wrzutu do szorowania,a tej jeszcze szajba odwala ,ucieka po calym domu smiejac sie do rozpuchu, swiruuje, ,wiec łapie w locie za co sie da,pod pache do lazienki ,ubaw z tego ma,wytrzepuje z łachow,dziecie rozbawione siuup do szorowania ,ona tam swoje popisówy i akrobacje nadal odwalala mając przy tym frajde jednoczesnie bedąc szorowana , bo skonczeniu mycia jak chce to dalej siedzi łazience juz sama ,jak nie to wychodzi odrazu i do lozka spac.Zupelnie uodpornilam sie na takie wieczorne eskapady przed pojsciem spac u dzieciaków, w przeciwnym razie trzepać bym musiala codziennie,regularnie i profilaktycznie big_grin
        Choć w wiekszosci jak tylko sie da to mąż jest od tych spraw zaganiania do mycia i spania (ale wtedy byl ze starszą w garazu ,z przy motorze majsterkowali)
        • nangaparbat3 Re: O klapsach 30.06.13, 10:20
          U nas szczytem (z mojego punktu widzenia) dzieciecej perfidii byl wrzask wtedy dwuipolletniej niesionej przeze mnie pod pachą do lazienki, wrzask do ojca: królewiczu, ratuj, zla macocha mnie porywa!!!! (skutki obejrzenia baletu "Krolewna Śnieżka" - na pare lat zostalam potem "zlą macochą", tak sie na przyklad meldowalam przez domofon).
      • zofijkamyjka Re: O klapsach 30.06.13, 10:21
        nangaparbat3 napisała:

        > Zastrzeżenie: KLAPS to uderzenie, ktore NIE BOLI. jesli boli, to juz nie jest k
        > laps, tylko bicie.


        To jakis absurd to co piszesz. Twój klaps to raczej pieszczota jakaś.
        Nie mówimy tu a klapsach pieszczotach tylko a klapsach które bolą.
        • bei Re: O klapsach 30.06.13, 10:33
          Jestem dzieckiem szczęścia- mam taką mimikę twarzy, ze dzieci od razu widzialy, kiedy bylam złasmile
          Nie musialam podnosic głosu, nie krzyczałam.
          No i taka zla jak osa potrafilam je dluższą chwilę ignorowac, np nie rozmawialam z delikwentem przy posiłku.
          Moje krotkie pomilkiwanie bylo poprzedzone informacją, ze jestem zla, ze wolę teraz nic nie mowic, bo gdybym mowila, to nie byloby milo...

          Z maluchem - gdy broil to przy braku reakcji na prośbę odrywalam go od jego zajęcia- bralam na ręce, odchodzilam od zakazanego, tlumaczylam, lub czekalam, az uspokoi się.
          Udało się bez klapsow, ale rozumiem mamy, ktorym incydentalnie zdarzyly się wpadki.
          Sama ledwo wyhamowalam, kiedy maluch raz po raz wyrywal się z rąk by zaistniec na ulicy.
        • nangaparbat3 Re: O klapsach 30.06.13, 10:35
          To nie mowimy o klapsach, tylko o laniach. jestem bezwzglednie przeciw, chociaz sie przyznam, ze zlalam corke (ręką po pupie) dwukrotnie, drugi raz jak miala 4 i pol i tego sie wstydzę.
          • verdana Re: O klapsach 30.06.13, 11:21
            Mówimy o klapsach, które nie bola - jesli ktoś sobie nie potrafi tego wyobrazić, to przykro mi - najwyraźniej , kiedy sam bije, bije tak,z ę to boli. Albo był bity w dzieciństwie.
            Raz dałam po tyłku tak, zę zabolało - gdy dziecko wyrwalo mi się i wybiegło na ulicę. Tego nie załuję, akurat w tym przypadku przekonywanie uwazam za zbyt ryzykowne.
            • zofijkamyjka Re: O klapsach 30.06.13, 11:41
              verdana napisała:

              > Mówimy o klapsach, które nie bola

              smile To sobie mówcie ale na innym wątku.
          • zofijkamyjka Re: O klapsach 30.06.13, 11:35
            nangaparbat3 napisała:

            > To nie mowimy o klapsach, tylko o laniach.

            Ja mówie tez o klapsach a nie o klepnieciu w pupkę. Chyba nikt nie jest przeciwny klepaniu po pampersie w ramach pieszczot smile
    • demonii.larua Re: O klapsach 30.06.13, 11:50
      Ostatnio naszła mnie myśl taka, że wszelkie uświadamianie czy edukacja rodziców oraz kampanie medialne w kwestii przemocy/klapsów powinna zaczynać się od tego, że wbija się do łba "klaps = naruszenie nietykalności" - koniec, kropka temat nie podlega dyskusji. Dopóki to się nie zmieni, dalej cała masa ludzi będzie traktować klapsowanie jak "nic się nie stało, to tylko klaps".
      • zofijkamyjka Re: O klapsach 30.06.13, 13:34
        demonii.larua napisała:

        >Dopóki to się nie zmieni, dalej cała masa ludzi będzie t
        > raktować klapsowanie jak "nic się nie stało, to tylko klaps".

        Juz nawet odwracaja kota ogonem, że niby klaps w ogóle nie boli....
        • verdana Re: O klapsach 30.06.13, 15:34
          Bo nie boli.
          Naruzeniem nietykalnosci cielesnej dziecka jest takze przytrzymnanie przy przewijaniu, wyniesienie wierzgającego dziecka z pokoju, przymusowe szczepienie, a juz mycie zębów na siłę, albo czyszczenie nosa gruszką - to szczególnie drastyczne przykłady.
          Klapsy nie sa jedyną formą naruszenia nietykalności. Jesli to ma być argument, to jest wyjatkowo słaby.
          • zofijkamyjka Re: O klapsach 30.06.13, 15:44
            verdana napisała:

            > Bo nie boli.
            No dobra, zakładając nawet, że posiadłas sztukę dawania klapsów niebolesnych /nawet jak jestes wkurzona / oraz zakładajac że ten Twój niebolacy klaps jest tak samo odczuwany jako niebolacy przez małe dziecko, to większośc klapsów jednak boli i zreszta po to sa dawane, żeby zabolały.
          • antyideal Re: O klapsach 30.06.13, 15:50
            Szczepienie, przewijanie, mycie zebow to jest dbanie o zdrowie, higiene
            dziecka, poniewaz jest za male, zeby samo to wykonac.
            Twoje porownanie jest od czapy, przepraszam.
          • demonii.larua Re: O klapsach 01.07.13, 23:12
            A ja widziałam dziecięce pupy z odciśniętą dłonią na pośladku po "przecież to jeden klaps". Sama nosiłam takie odciski za smarka (niektóre utrzymywały się po kilka dni) i pitolenie, że klaps nie boli bardzo mnie denerwuje. Bo potrafi boleć tak, że można się zesikać z bólu i strachu.
    • mia_siochi może się któraś bijąca zastanowi 30.06.13, 16:19
      "Podczas rozprawy okazało się, że para często wspólnie biła chłopca. Dziecko było karane za najmniejsze przewinienia, najsurowsze kary wymierzane były za kłamstwo. Za każdym razem chłopiec musiał rozbierać się do naga i leżeć na brzuchu podczas wymierzania kary. Matka oskarżonej zeznała, że podobne praktyki stosowała w wychowaniu córki."
      • woman_in_love podczas rozprawy Breivika okazało się z kolei, że 30.06.13, 16:36
        nigdy nie został on ukarany klapsem. W ogóle nie był karany, gdyż matka wychowywała go w nowoczesnym duchu i bezstresowo, czyli wg najlepszych norweskich wzorców. A być może wystarczyło dać klapsa... za nadmierne zainteresowanie nawozem.
        • zofijkamyjka Re: podczas rozprawy Breivika okazało się z kolei 30.06.13, 17:26
          woman_in_love napisała:

          > nigdy nie został on ukarany klapsem. W ogóle nie był karany, gdyż matka wychowy
          > wała go w nowoczesnym duchu i bezstresowo, czyli wg najlepszych norweskich wzor
          > ców. A być może wystarczyło dać klapsa... za nadmierne zainteresowanie nawozem.

          Z tego co czytałam to tam akurat problemem była obojetność.
    • vilez Re: O klapsach 05.07.13, 14:39
      Większość biła i bić będzie. Bo nie potrafią nie karać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka