alpha.sierra
28.06.13, 20:54
Na fali wszystkich wątków dot. sprawy Daniela: mam nadzieję, że następnym razem każda zwolenniczka i obrończyni klapsów zastanowi się dwa razy zanim uderzy dziecko.
Bo jedyna różnica między jednorazowym klapsem w tyłek a spraniem paskiem ze sprzączką jest taka, że od klapsa dziecko nie umrze. Ale jedno i drugie jest naruszeniem nietykalności cielesnej dziecka. Jedno i drugie jest wyrazem bezsilności rodzica i jego lenistwa w poszukiwaniu skutecznych dróg porozumienia z dzieckiem. Jedno i drugie to przemoc. Akceptacja zwykłych klapsów jest cichym przyzwoleniem także na inne akty przemocy wobec dzieci. Nie ma bardziej czy mniej słusznych powodów do dokonania aktu przemocy. Spranie pasem za zamoczenie piżamki przy myciu zębów jest takim samym debilizmem jjak klaps za nieposłuszeństwo/wybiegnięcie na ulicę.
Pocieszające jest to, że przeciwników klapsów jest coraz więcej. Coraz częściej ludzie reagują. I cieszę się, że danie dziecku klapsa to przestępstwo.
Także jak jeszcze którąś zaswędzi kiedyś ręka, to proponuję wyobrazić sobie sznurowadło.