Dodaj do ulubionych

Zasądzone alimenty a dziadkowie

06.01.06, 12:24
Witam wszystkich!

Mam nietypowy i nieomawiany dokładnie problem. Mam zasądzene alimenty od ojca
dziecka oraz zaległą kwote od komornika. Zaległości osiągnęły poziom niemalże
5000. Ojciec jest finansowo niesciągalny. Dowiedziałam się, że matka ojca
dziecka jest dobrze sytuowana finansowo. Jak powinien wyglądać pozew i czy w
ogóle jest możliwe, aby poza bierzącymi alimentami wyegzekwować także zaległe
pieniądze.

Pozdrawiam i dziekuje za pomoc.
Obserwuj wątek
      • zakreta1881 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 06.01.06, 13:14
        juz ci psze szybciutko

        ja wlasnie jestem na tym etapie, jesli chcesz wysle ci na meila pozew,masz do
        tego prawo, ja mam 9000 zaleglych alimentow,on ma tylko matke wiec od niej
        sciagam. bedziesz miec zasadzone ale dostaniesz mniej, bo to sie liczy na 4
        osoby(na twoich rodzicow i jego)a ta kwota jaka zostanie ci przysadzona odlicza
        sie od jego wysokosci alimentow, wiec jesli nie bedzie ci dalej placil to
        dalej bedzie rosl dlug u nieg i np. jak taka sama sytuacja u matki to tez.
        jesli faktycznie wiesz ze nie ma innej mozliwosci to zrob to, ja dostje kase z
        mopsu a od niego nie, bo nie pracuje nie uczy sie ma 20 lat i pewnie kolorowo w
        glowie, badz co badz 17 stycznia mam 2 sprawe zobaczymy jak to wyjdzie
        pozdarwiam
        • monikaizabela1 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 06.01.06, 13:37
          dziekuje bardzo.

          Jak możesz to będe wdzięczna

          monikaizabela@o2.pl

          Czy w pozwie pisać te kwotę? Czy zostawić ją tylko na załączniku?
          i mam jeszcze jedno pytanie czy w pozwie domagać się danej kwoty bierzących
          alimentów czy napisać o kwotę, która została zasadzona ojcu?
          • katarzynal33 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 06.03.06, 23:14
            Ja juz jestem "po " rozprawie takich alimentow..I wcale optymistycznie Cie nie
            nastawie-niestetysad Ale moze moje rady cos Tobie pomoga..Wiesz rozni sa
            Sedziowie-tak jak ludzie. Mam zalegle alimenty od ex meza na kwote ok
            12tys,oczywiscie jest "niesciagalny" Pozew zlozylam na taka sama kwote jaka ma
            zasadzona ex maz(400zl) ale niestety Sad rodzinny przyznal mi tylko 150zl...
            mimo ze maja dos wysokie emerytury! Malo tego,zlozyli odwolanie do Sadu
            Apelacyjnego,ktory to uchylil wczesniejszy wyrok!!! Uzasadniajac ze dziecko ma
            zaspokojone podstawowe potrzeby!!! Nie wazne ze tylko dzieki mnie.. Jaki
            wniosek? W naszym kraju prawo jest bez sensu!!! Tatus ma tylko prawa..a
            obowiazkow zadnych-to jest dopiero paranoja!!! Ale zycze Ci powodzenia,moze
            trafisz na madrzejszych sedziow.. i zloz pozew od obojga dziadkow(jesli sa
            oboje) masz wieksze szanse. Powodzenia
          • virtual_moth Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 06.01.06, 23:09
            tataadriana napisał:

            > a zamiast do mopsu do do pracy by się poszło? czy się chodzi? a jeśli nie to
            > wygodniej jest ciągać całą rodzinkę po sądach?

            No weź, co za różnica czy chodzi do pracy czy nie - przecież i tak nie ma prawa
            walczyć o egzekwowanie wyroku Sądu Rzeczpospolitej, prawda?
          • zakreta1881 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 07.01.06, 09:44
            nie rozumiem takich ludzi ktorzy wytykaja drugim-nie pracuje-bo nie dlatego ze
            mi sie nie chce - z mila checia zostawilabym dziecko kkomus na glowie i udala
            sie na 8 godzin albo i wiecej do pracy, ale niestety pracujac za 800 zl nie da
            sie zapewnic opieki do ciecka i byc zadowolonym z zycia ze ma sie no moze 200
            zl na czysto no anwet moze nie bo do tego bilet mieisiaczny wiec dajmmy na to
            50 zl. coz za przyjemnosc-chodze do pracy, dziecko z obca osoba w domu, a ja se
            ciesze bo mam 50 zl, no chyba ze tataadriana zaproponuje mi stawke ze 2000 zl
            to bez mrugniecia okiem pedze do tej pracych

            ech co za ludzie az mi sie smiac z was nie doklad nie z ciebie chce buahahaha
            • zakreta1881 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 07.01.06, 09:46
              tataadriana coz za teksty wymiekam (zapomnialam dopisac o kogo mi chodzi)


              zakreta1881 napisała:

              > nie rozumiem takich ludzi ktorzy wytykaja drugim-nie pracuje-bo nie dlatego
              ze
              > mi sie nie chce - z mila checia zostawilabym dziecko kkomus na glowie i udala
              > sie na 8 godzin albo i wiecej do pracy, ale niestety pracujac za 800 zl nie
              da
              > sie zapewnic opieki do ciecka i byc zadowolonym z zycia ze ma sie no moze 200
              > zl na czysto no anwet moze nie bo do tego bilet mieisiaczny wiec dajmmy na to
              > 50 zl. coz za przyjemnosc-chodze do pracy, dziecko z obca osoba w domu, a ja
              se
              >
              > ciesze bo mam 50 zl, no chyba ze tataadriana zaproponuje mi stawke ze 2000 zl
              > to bez mrugniecia okiem pedze do tej pracych
              >
              > ech co za ludzie az mi sie smiac z was nie doklad nie z ciebie chce buahahaha
    • kwiatek1974 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 06.01.06, 14:52
      I to są włąśnie exsie nie mogą od ojca to próbują od jego rodziców zgarnąć
      kase, czy zastanawiałyście się z kim wkońcu macie dzieci z dziadkami czy z ex
      mężem. Wstydziłybyście się ciągać dziadków po sądach oni wam dziecka nie
      zrobiłi to dlaczego mają być odpowiedzialni za dorosłego syna. nie moge tego
      zrozumieć to sie nazywa materializm, dziecko tylko dla pieniędzy, szkoda mi
      tych dzieci.
      • bojana Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 06.01.06, 16:06
        Nie wypowiadam sie czy to słuszne czy nie bo to trudny temat. Jestem jednak
        pewna, że gdyby sytuacja mnie do tego zmusiła to pewnie bym to zrobiła. Łatwo
        oceniać jak sie nie było w sytuacji kiedy nie ma się środków na utrzymania
        dziecka.
        Co to w ogóle znaczy "zgarnąć kasę"? Często są to żałosne ochłapy, które tylko
        w drobnej części pokrywają koszt utrzymania dziecka i to jeszcze często
        od ......, którzy w żaden sposób nie troszczą się sie o swoje dzieci.
        Może dzięki takim materialistkom ich dzieci będą mogły pójść do szkoły żeby się
        posługiwać językiem polskim w sposób, który go nie hańbi.

        Za dorosłego syna powinni być odpowiedzialni rodzice skoro go na takiego .....
        wychowali.
        Szkoda Ci dzieci? Faktycznie, jak widać, bardzosad.
      • pelagaa Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 06.01.06, 20:01
        Kfffiecie polny proponuje zapoznac sie najpierw z przepisami prawa, a potem
        wciskac swoje mundre przemyslenia na naszym forum.
        Dla informacji PRAWO przewiduje mozliwosc sciagania alimentow od dziadkow, tak
        wiec warto wychowac dziecko tak, aby sie ze swoich zobowiazan wywiazywalo,
        wtedy unikniemy problemow.
        I nie sadze, aby ktokolwiek robil sobie dziecko dla pieniedzy, chyba, ze z
        milionerem. Dziecko zwyaczjnie potrzebuje jesc i ktosmusi je nakarmic, jesli
        rodzic jest niewydolny, to rodzic rodzica. Bo w zyciu za bledy poniesc trzeba
        odpowiedzialnosc.
          • anka_mala Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 06.01.06, 21:35
            Uważam że słusznie iż jest takie prawo.Jeśli można
            ściągać od dziadków to czemu nie.Moja siostra tak zrobiła
            ojciec dziecka nie płaci,nie pracuje legalnie(jak pracował
            i ściągnął komornik to ten zrezygnował bo na piwsko
            za mało).Dziadkom przyznali 100 zł,zbulwersowani byli
            strasznie,ale synalka 30-letniego utrzymują,żywią i
            choć jest alkoholikiem dają na piwo.Sprawny jest ruchowo
            ale po co ma się wysilać.Jeśli chodzi o wnuka to nawet
            nie zapytają jak się czuje,on dzwoni bo im szkoda na
            komórkę zadzwonić.Niestety jak się tak synka wychowało
            to trzeba ponieść konsekwencje.Pozdrawiam Anka
            • alka44 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 07.01.06, 15:00
              Tak sie składa, ze znam dokładnie prawo w tej dziedziniei nie jest prawda, ze
              to co płaca dziadkowie odlicza sie z zaległosci (albo bieżących zobowiązań)
              ojca. Alimenty od ojca i od dziadków to dwa odrebne wyroki. A poza tym to
              ojciec nie wywiazuje sie z obowiązku, a nie matka, więc rodzice matki sa
              zostawieni w spokoju.
              Tu nie tylko prawo potrzebne, ale tez troche logiki.
              Takiego czegoś, jak logiczne myslenie nie zauwazyłam nigdy jeszcze w postach
              tatyadriana. Przykre ale prawdziwe.
              Zaleca matce prace, ale tatuś to zwierze prawnie chronione i takiemu to praca i
              utrzymanie własnych dzieci może tylko zaszkodzić.
              Matka może za dwoje.
              Wolałabym juz tego typa nie czytać, bo działą mi nie tylko na nerwy, ale i na
              wątrobę.
              Dodam jeszcze, że od 2004 roku mam przyznane sadownie alimenty od dziadków, a
              ojciec ma zaległości w samym FA ok 100 000 PLN.
              • pelagaa Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.01.06, 21:15
                > Wolałabym juz tego typa nie czytać, bo działą mi nie tylko na nerwy, ale i na
                > wątrobę.

                Nie tylko Tobie wink Ja tez przechodziam przez te faze, teraz biore to na wiekszy
                luuuuzzzzz, szczegolnie po korespondencji prywatnej od niego. To
                niereformowalna jednostka. Olac smile Albo popodpuszczac i posmiac sie
                z "logiki" tongue_out tongue_out tongue_out
                • tataadriana Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.01.06, 21:24
                  chwilcia, rybcia. nerwy już cię niosą. wrzuć sobie na głęboki luz.
                  przede wszystkim nie ma między nami prywatnej korespondencji, głównie z tego
                  powodu, że bym się brzydził do ciebie pisać. logikę to ty masz jedynie właściwą
                  zapewne. i z tego się można pośmiać smile)))))))))
                  • pelagaa Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 12.01.06, 12:54
                    > przede wszystkim nie ma między nami prywatnej korespondencji, głównie z tego
                    > powodu, że bym się brzydził do ciebie pisać.

                    Skleroza w tak mlodym wieku? Czy tylko klamstwo dla wybielenie zaplamionego ego?
                    Widac obrzydzenie na ladnych kilka razy poszlo spac. Za to jak sie to czyta...
                    To tak, mozna odczuc obrzydzenie.
              • tataadriana Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.01.06, 21:29
                alka44 napisała:

                > Tak sie składa, ze znam dokładnie prawo w tej dziedziniei nie jest prawda, ze
                > to co płaca dziadkowie odlicza sie z zaległosci (albo bieżących zobowiązań)
                > ojca. Alimenty od ojca i od dziadków to dwa odrebne wyroki. A poza tym to
                > ojciec nie wywiazuje sie z obowiązku, a nie matka, więc rodzice matki sa
                > zostawieni w spokoju.
                > Tu nie tylko prawo potrzebne, ale tez troche logiki.
                > Takiego czegoś, jak logiczne myslenie nie zauwazyłam nigdy jeszcze w postach
                > tatyadriana. Przykre ale prawdziwe.

                zostało to tak sformułowane, jakbym ja tak twierdził. bzdura. i brzydkie
                pomówienie.
                logiczne zapewne jest to, aby ojciec robił na dzieci, siebie i eks. na jej
                kosmetyczkę, wyjazdy nad morze i jeszcze kto wie na co. a ona będzie leżeć do
                11 bo oczywiście ona ciężko opiekuje się dzieckiem, wychowuje go etc. i to jest
                logiczne. dlatego 45% społeczeństwa pracuje na pozostałe 55% zdolnych do
                pracy smile))))))))))))))))
            • iga54 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 10.03.06, 12:37
              Kobieto, skoro siostra zadała się razu pewnego z alkoholikiem i nierobem to
              czego się teraz po nim spodziewa? Miała może nadzieję, że jak sobie dziecko
              zrobią to on się zmieni... ? Och naiwność, słodka naiwność.... A za wychowanie
              twojej siostry twoi rodzice ponoszą jakieś konsekwencje? No bo jak ją wychowali
              skoro partnera życiowego wybrać należycie nie porafiła? Hę? Pomyśl i nad
              sobą ...

              Pozdrawiam jednak.
              giga
      • agamagda Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 07.03.06, 12:05
        > I to są włąśnie exsie nie mogą od ojca to próbują od jego rodziców zgarnąć
        > kase,
        A kto na dziecko nie płaci?
        A kto wychował takiego kfiatka, że nie poczuwa się do płacenia na włąsne
        dziecko.
        Do obowiazków obojga rodziców, należy zapewnienie środków na utrzymanie
        dziecka. I jak ojciec się miga to może dziadkowie na niego wpłynął, żeby się
        zachowywał jak przyzwoity człowiek.
          • agamagda Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 07.03.06, 16:15
            Sorry, co ty chcesz powiedzieć???
            Że Ciebie wychowali rodzice, którzy nie płacili alimentów i się migali???
            Nooo, cóż współczuję, poważnie. Dużo to tłumaczy;-(((

            A jak się zachowuje ucho?
            Bo moje jest zawsze na swoim miejscu i bardzo spokojne.
            Chciałaś mi powiedzieć komplement?
            • kwiatek1974 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 07.03.06, 18:14
              sorry a tobie o co chodzi o jakie nie płacenie alimentów??? ty naprawde jakaś
              do tyłu. A jeśli chcesz wiedzieć mój ojciec na swoja córke kawalerska płacił
              alimenty do 24 roku życia i nigdy sie nie migał, a moja mama nigdy nie miała
              nic przeciwko temu płaceniu i córce mojego ojca. I żeby było jasne mój ojciec
              miał córke jako kawaler. A ty naprawde jesteś ucho, i to nie komplement, ucho
              to taka osoba która czyta , lub słucha wszystko co sie w koło dzieje dopowiada
              sobie połowe rzeczy i puszcza w obieg, żeby robić ploty i obmawiać ludzi. To
              właśnie zrobiłaś pod względem moich rodziców, i mnie, zadajesz pytanie i sama
              sobie na nie odpowiadasz.


              Że Ciebie wychowali rodzice, którzy nie płacili alimentów i się migali???
              > Nooo, cóż współczuję, poważnie. Dużo to tłumaczy;-(((
              >

              A jak nie rozumiesz to co ja pisze a zazwyczaj nie do ciebie to przestań sie
              wtrącać jak pieniaczka, i zajmij sie sobą. Chyba że masz kompleks.
              • agamagda Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 07.03.06, 19:55

                > A jak nie rozumiesz to co ja pisze a zazwyczaj nie do ciebie to przestań sie
                > wtrącać jak pieniaczka, i zajmij sie sobą. Chyba że masz kompleks.

                To prawda, Ciebie trudno zrozumieć. Znowu komplement, gdybyś napisała że Ciebie
                rozumiem chyba bym się załamała.
                Ten wątek z uchem to z jakiegoś bazarku, jak przypuszczam?
                • kwiatek1974 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 07.03.06, 21:12
                  Nie z bazarku a z życia, a ty jesteś za prosta aby rozumieć takie rzeczy, wcale
                  sie nie dziwie czemu jesteś samodzielna i z góry gratuluje twojemu ex że cie
                  zostawił, ma chociaż spokój od takiego zrzędzenia, nie będę już z toba
                  dyskutowała, bo nie ma sensu jesteś poprostu samodzielna matka która za swoje
                  niepowodzenia w życiu wyżywa sie na innych. Współczuje ci naprawdę twojego losu
                  ale sama sobie chyba ten los zgotowałaś. A komplement w twoja stronę chyba
                  żartujesz
                • kwiatek1974 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 07.03.06, 21:17
                  Ja do samodzielności nie musze sie przygotowywać, bo mam wspaniałego
                  kochającego męża synka i jego wspaniałą córeczkę. I jesteśmy bardzo szczęśliwi.
                  A a troja głupota mnie przeraża bo ty jesteś głupia i sama jak palec, mąż
                  widocznie miał dość takich docinek jak robisz wielu nexsia na forum.

                  Nie będe komentowała wiecej twoich wypowiedzi bo, jesteś żałosna, a ja nie dam
                  ci sie sprowokować. Życzę powodzenia w życiu prywatnym.
                    • kwiatek1974 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 07.03.06, 21:50
                      nie no musze to skomentowac bo ze śmiechu nie mogesmile)))hahahaha mops podatnicy
                      dobre dobre hahahahahaha kto tam lata chyba ty jako samotna mamusia, mi to nie
                      grozi w porównaniu do ciebie, mam bardzo dobra pracę od niedawna, i standard
                      życia też wiec do mopsu biegac nie muszę i no ale ty chyba żyjesz na koszt
                      podatników. Jesteś zazdrosna że komóś sie życie ułożyło, i to nie kosztem exsi,
                      ani dzieci, szlag cie trafia jak jakaś nexsia układa sobie życie z rozwodnikiem
                      ma z nim dzieci. I że walczy o swoje. Każdy ma do tego prawo, czy to
                      samodzielna mama czy nexsia. Znam wiele samotnych mam, i są to wspaniałe
                      kobiety ale takiej jak ty nie cierpie, współczuje nexsi twojego M.
                      • natasza39 kwiatek, powiedz mi.... 07.03.06, 22:29
                        W realnym zyciu tez jest cie tak łatwo wyprowadzic z równowagi?
                        Nie znudziła Ci sie jeszcze ta misja "oświecania" wszystkich w kwestiach
                        zazdrosci twego rodzinnego szczescia?
                        Zastanów sie jak można tobie czy komukolwiek w necie czegokolwiek zazdroscić?
                        Skad X czy Y wie jak u ciebie to szczescie wyglada?
                        Kup sobie lepiej "nervosol" albo inne takie uspokajacze (polecam drinka, tez
                        odpręża), luzik i mniej podejrzeń o to że wszyscy dybia na twoje szczescie
                        rodzinno-materialne.
                        Kwiatek, mówię ci, podlej sie najpierw dobrym drinkiem a potem pisz.
                        Moze wiekszy sens będa miały te teksty.
                      • agamagda Złota rybka kffiatka 08.03.06, 08:01
                        Tak, tak, kffiatku, zazdrość mnie od wewnątrz zżera…
                        Szczególnie ten opis sielanki w Gryficach jest prawdziwie rozdzierający…
                        Tylko chciałabym przypomnieć, że forum SM to nie złota rybka z bajki o rybaku i
                        jeśli tu napiszesz swoje marzenia, to wcale nie znaczy, że one staną się
                        prawdziwewink).
                        • kwiatek1974 Re: Złota rybka kffiatka 08.03.06, 09:38
                          Do twojej wiadomości ucho ja nie mieszkam w Gryficach jak to napisałaś juz od
                          kilku miesięcy, ale spowiadać ci sie nie muszę co do marzeni dawno mi sie
                          spełniły w porównaniu do twoich ale jesteś za prosta abyś to zrozumiała, a
                          jeśli chodzi o sielanke w Gryficach kobieto tam nikt nie wtrącał sie w życie
                          innych, nikogo nie obchodziło moje życie a mnie nie obchodziło życie innych,
                          wporównaniu do takiego ucha jak ty ciebie interesuje wszystko kto z kim sypia
                          kto ile płaci alimentów, kto zmniejsza alimenty jest okropny bo zabiera dziecku
                          standard życia, obieto ty naprawde masz coś z deklem nie tak, wszystkie nexsie
                          i exsowie dla ciebie to darmozjady którzy tylko patrzą jak exsi zabrać żeby
                          mieć wiecej dla siebie. Szkoda tylko że materacem nie byłaś bo może wtedy
                          wiedziałabyś jak naprawdę było a nie wyciągała pochopne wnioski. Widzisz nawet
                          musiałaś w postach pogrzebać żeby dowiedzie sie gdzie ja mieszkam, jesteś
                          żałosna. Kończe te faze bo nie ma po co z toba pisać.
                          No jak zwykle bedziesz musiała odpisać na post powyciągać z innych postów moje
                          teksty aby próbowac coś udowodnić, i oczywiście znów mnie obrazić bo ty zawsze
                          musisz mieć ostatnie zdanie, i jak tak moze być aby taki kwiatek mógł cie
                          obrażać. Ja juz bede tylko czytała i sie śmiała z tego jak ciebie prowokuję, i
                          robie to z uśmiechem na ustach, no ale zaraz pewno napiszez że do mojego
                          poziomu sie nie zniżysz, wali mnie to co o mnie myślisz, mam takie jak ty
                          w ..... . pozdrawiam ci i życzę dalszego odpisywania na moje posty i opisywania
                          mojego życia tak jabyś była materacem.

                          • pelagaa Re: Złota rybka kffiatka 08.03.06, 18:15
                            > jeśli chodzi o sielanke w Gryficach kobieto tam nikt nie wtrącał sie w życie
                            > innych, nikogo nie obchodziło moje życie a mnie nie obchodziło życie innych,

                            Zapomnialas dodac, ze ludzie cie szanowali, nawet pani z kiosku cie lubila wink))

                            Oplulam monitor smile Nie odchodz z SM, plissssssss, tak sie fajnie uchachac mozna
                            przy tobie i twoim poziomiewink
                          • sar36 Re: Złota rybka kffiatka 08.03.06, 18:27
                            Ciekawe, jak piszą materace...
                            Np. mój materac robi tylko tak "puffff", jak na nim siadam, ale napisać niczego
                            nie chce sad
                            Spróbuję dzisiaj zostawić mu kartkę i ołówek, a potem schowam się w innym
                            pokoju (a nuż się materac wstydzi pisać tak na widoku) i... może opisze moje
                            życie?

                            Ach cóż by to była za pasjonująca opowieść! Jak opisze, to zacznę umieszczać (w
                            odcinkach) na SM.
                  • pesher Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 07.03.06, 22:13
                    kwiatek1974 napisał:

                    > Nie będe komentowała wiecej twoich wypowiedzi bo, jesteś żałosna, a ja nie
                    dam
                    > ci sie sprowokować. Życzę powodzenia w życiu prywatnym.

                    A na koniec powinnas dodac jeszcze:
                    "zal mi Ciebie i Twoich dzieci"
                    Poprosze o zapas szmatek, co prawda herbate na wszelki wypadek odstawilam przed
                    przeczytaniem kffiatkow, ale moge sie zapomniecbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

                    No mam nowego idolabig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
    • nocne Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 12.01.06, 00:01
      ...a ja po długich przemyśleniach , bo było mi głupio dziadków do sądu podawać
      i kliknęłam tu o tym podałam ich w końcu...
      Tatuś po prostu migał się od płacenia, i pow., to , ze po co ma pracować, skoro
      potem bedzie płacił jeszcze alimęty, a jak pracował na czarno to nic nie
      dostałam
      W końcu to ja biegAm z córecką po lekarzach od jej narodzin, bo stale jest
      chora a to co dostawałam i tak mi na połowę leków nie starczy, a gdzie dojazdy
      do specjalistów ....reszta.
      Ta ja nie spię w nocy bo mała żle sie czuje...
      I mam od dziadków alimęty...
      Wiecie co oni nawet się wnusią nie interesowali, wypieli się na nią....
      Ale wszystko sie zmienilo jak podałam ich do sądu, teraz już jakoś powoli
      zaczyna się kontakt, i po tym jak zaczeli płacić alimęty zadzwoniła babcia z
      prośbą o spotkanie i usłyszałasm, że jej wstyd, ze tak długo to trwało i....po
      prostu przyznała się do błędu.
      Dziewczyny teraz widze w zmianę...i oni zamiast mnie winia siebie, bo to oni
      sie odwrócili, my im nic nie zrobiłyśmy.
      Powiem jeszcze, że po raz pierwszy moje dziecko dostało prezent od dziadków na
      święta!
      Szok!
      Ja nigdy się od nich nie odwróciłam, i nie odwrócę.
      A babcia nawet mnie pochwaliła....
      Nie zganiła mnie za alimęty.
      Pisze to i wiem, że będzie burza!
      Co do zarabiania na dziecku, to wybaczcie, ale ja też chciałam sama sobie
      radzić, ale coś zrozumiałam, w końcyu dziecko ma 2 rodziców, nie ja sama sobie
      je zrobiłam...wybaczcie ale panowie uważają, że dziecko to żyje powietrzem.
      Dlaczego to kobieta ma tylko być winna....porównam to do gwałtu...zawsze winią
      kobietę, taka ludzka mentalność.
      Panowie w ciąży nie chodzą, dziecka chcą , rany,jednak to nie oni tracą figurę,
      maja kłopoty zdrowotne....może skoro im się chce dzieci to niech placą za
      krzywdy innej natury.
      Powinna być wprowadzona antykoncepcja mężczyzn, niech i oni odpowiadają a nie
      tylko kobiety, albo ich sterelizujmy.
      Wybaczcie Panowie, którzy na to nie zasłóżyli.
      Nie każdy facet to drań i zły ojciec
      A rodzice tatusiów, często ich kryją , chowają ich pieniądze, ukrywają zarobki,
      pomagają powiedzmy to tak, pomagają okraść dziecko, bo skoro matka musi i daje
      swoje całe dochody to takie ukrywanie majątku tatusia to oktadanie dziecka.Wiem
      co piszę, bo przeszłam już wiele i nie ma końca mych klopotów.
      Co do pracy...to jak sobie ktoś wyobraża pracowanie i kilka wizyt w tygodniu z
      dzieckiem u lakarza, ja mam wielką nadzieję, że pracę znajdę, ale co z
      leczeniem dzieci, nie wiem co wtedy, jednak szukam pracy, bo muszę mieć za co
      wyżywić dzieci
    • tommy_80 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 07.03.06, 11:24
      W wątkach o alimentach macie pretensje do eksów, że często pracują na czarno
      itd. Ale pomijacie fakt, że tu wszyscy tak robią - każdy stara się ukryć
      dochody przed skarbówką, nie wykazywać zysku, ominąć podatek, każdy kombinuje
      jak zmieścić się w progu do otrzymania zapomogi czy zasiłku, a pracodawcy
      konstruują przedziwne umowy, zatrudniają pracownika na dwie, na pięć firm, żeby
      minimalizować koszty personalne.

      Też ostatnio zastanawiałem się czy wziąć normalną pracę za 4 brutto i
      stwierdziłem - nie, no nie opłaca mi się, nie ma szans.
      Napracuję się, a 1,5 tys. weźmie z tego ZUS ze skarbowym, była zaraz pójdzie do
      sądu i podwyższą jej gdzieś na 800, bo sama ma tylko 550 na rękę renciny
      rodzinnej po ojcu (co jednak jest w tym kraju kwotą wystarczającą, żeby nie
      opłacało się pracować).
      A potem jeszcze jej co odbije i powie: "Aha, stałą, dobrą pracę ma, a moje
      zbójeckie prawo wierzycielki, żeby dostawać należność przez komornika" - i
      kolejne 150 zainkasuje komornik.

      W drugą stronę to nie działa - jeśli potem stracę tą robotę, to w trakcie
      postępowania o sygnaturze "Rc" sąd dojdzie do przekonania, że na pewno sam
      sobie byłem winien, a moje możliwości zarobkowe wcale nie uległy zmianie, bo
      mam bardzo dużo alternatyw podjęcia pracy za poprzednią stawkę. Wielu w podobny
      sposób straciło płynność finansową i kończyło w więzieniu z pięciocyfrowym
      długiem wobec FA.

      I po co mi to ? Wolę tu się poprzyglądać i popisać w godzinach pracy, potem tam
      trochę poleżeć, jak mi się tu znudzi.
      Co mi przysądzili, to płacę, zdezelowanym polonezem też się dobrze jeździ, a
      ta "z czerwoną kartką" wywołuje taki sam efekt co "Jack Daniel's". Dopóki
      miałem rodzinę, to mi zależało, ale teraz ??
      Zresztą nigdy nie byłem pazerny.
        • tommy_80 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 07.03.06, 12:41
          Jak płacisz, to się ciesz, bo niektórych na to nie stać choćby chcieli.
          Znajomi przynoszą mi PITy do wypełnienia i czasem gołym okiem widzę, że dostaną
          cały zwrot odprowadzonych zaliczek, bo w PIT 11 łamane na 8b rozpisanym przez
          pracodawcę ich całoroczne dochody oscylują na pograniczu kwoty zwolnionej z
          podatku smile
                    • agamagda Floric, masz gdzieś krzesło??? 08.03.06, 14:27
                      No to usiądź proszę.
                      Chusteczki masz?
                      To weź więcej proszę..., ta szmatka też moze być.

                      Kfiat ma wg swoich słów
                      "matura, profil skończony menadżer-informatyk, wyższe informatyk, dodatkowe
                      kursy-turystyka"
                      i bummmm...
                      Jesteś tam???

                      Wiem, wiem, zatkało Cię...
                      Tak jak, wyżej pisałam, SM jej się myli ze złotą rybką - napisze i myśli, że
                      tak jestwink)
                      Pzd
                      • kwiatek1974 Re: Floric, masz gdzieś krzesło??? 08.03.06, 14:38
                        Oj musiała wyciągnąć bo by chora była, chciałabys może jeszcze kopie zobaczyć
                        żeby uwierzyć, może jeszcze napiszesz jaki mam numer buta, mam wykształcenie
                        czy ci sie to podoba czy nie i to nie zawodówka, każdy ma prawo do
                        wykształcenia może zaraz zaczniesz nexsia tego zabraniać żeby były głupsze od
                        exsi co??? Naprawde szkoda słów na ciebie.
                        • pelagaa Re: Floric, masz gdzieś krzesło??? 08.03.06, 18:22

                          > czy ci sie to podoba czy nie i to nie zawodówka,

                          No mnie sie osobiscie nie podoba, ze wyksztalcenie w Polsce zeszlo na TAKIE psy.


                          > każdy ma prawo do
                          > wykształcenia

                          Tak, tylko winno ono dawac jakies podstawy, pewnien poziom, a nie byc kupowane
                          za kase, gesi i kaczki. To sie powinno na "yntelygencje" robic. Czyli
                          teoretycznie nie wszyscy daliby rade.

                          > może zaraz zaczniesz nexsia tego zabraniać żeby były głupsze od
                          > exsi co???

                          Oj niektorym to zadne zakazy niepotrzebne, bo i tak NIC im nie pomoze wink)))
                        • natasza39 Ja w kwestii wykształcenia.... 09.03.06, 00:16
                          kwiatek1974 napisał:

                          >każdy ma prawo do wykształcenia<

                          No i to konstytucyjnie nawet zagwarantowane to prawo ma.

                          Az sie jednak nostalgicznie zagłębiłam nad twymi kfiecie postami i z żalem
                          stwierdzam, że kiedys było prościej jednak...
                          Większosc studentów zdawała na studia egzaminy, Była to wstępna weryfikacja,
                          która przesiewała plewy od ziarna czyt. matołów od ludzi zdolnych te studia
                          skończyc.
                          Oczywizda równiez wtedy pierwsi sekretarze z "klucza partyjengo" ewentualnie
                          dzieci badylarzy mogły za poreczeniem, ewentualnie "posmarowaniem" dostac sie
                          na studia, a nawet o zgrozo je skończyc.
                          Ale nawet wtedy, generalnie, pewne kierunki studiów były dla owych "gnybków"
                          nieosiagalne.
                          AGH, SGH, Politechniki, czy medycyny raczej nie dało sie ukończyc "po
                          protekcji" lub za "wieprzki". Zawsze znalazł sie ktos po drodze, kto
                          najnormalniej nie szedł na taki lep i delikwent nie mogac przejśc jednego
                          przedmiotu suma sumarum nie mógł taich studiów skończyć.

                          Dzis powstało setki podejrzanych "uczelni", gdzie rektorami sa aferzyści (np.
                          słunna uczelnia w Sosnowcu), ludzie, którzy przywłaszczaja sobie tytuły
                          (Jarosław czy ostatnio Akademia Polonica). Uczelnie, gdize większosc "kadry" to
                          dorabiający po prostu na uczelniach i tyle.
                          Owe szkolnice kończa potem półanalfabeci, którzy nawet nie umieja adania po
                          polsku sklecic. Róznego rodzaju licencjaty (do dzis nie wiem co to za "tytuł",
                          choć osobiscie, na własne oczy widziałam juz taka pieczatke nawet lic. Maria
                          Iksińska, co rozsmieszyło mnie do łez).
                          Myslę, jednak, że niedługo bedzie tak jak na Zachodzie. Tam tez uczelnia
                          uczelni nierówna. Niektórymi studiami w usa np nawet niewarto się chwalić.
                          Dyplom takiej "uczelni" ma wartosc dyplomu z kursu szydełkowania na zimowisku
                          organizowanym przez TPD.
                          Reasumujac, ja ci kfiatek wierze ze masz te wszystkie "dyplomy". Wierzę ci bo
                          w instytucji, w której pracuje prawie codziennie przychodzą studenci po
                          materiały. Sa takie dwie "uczelnie" w moim miescie, ze ja z nich "studenci" po
                          materiały przychodzą, to wszyscy, łacznie z cieciem na bramce chowaja się po
                          kątach. Po prostu strach i przerazenie na nas pada, jak się słucha jaki oni
                          poziom reprezentuja.

                          I tak na koniec, w nawiązaniu do tego "prawa"....
                          Parafrazując znaną piosenkę:
                          Uczyc się kazdy moze trochę lepiej lub troche gorzej...
                          Najwazniejsze jednak ze ty sie nie chwalisz, bo po prostu masz talent!
                          Piszesz na tym forumie, ale zadna cie nie przegoni

                          A do dziewczyn powiem tak kfiat nie jest winny, to system zawiódł...



            • pesher Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 07.03.06, 22:06
              tataadriana napisał:

              > i co masz z tego? siwe włosy i brak perspektyw ?
              > smilesmilesmilesmilesmile

              Lustro mowi, ze wlosy mam nadal kolory ciemnobrazowego.
              Rachunek bankowy moj, corki, jak i rachunek w biurze maklerskim mowi, ze
              perspektywy jako rodzina mamy calkiem calkiem.
              A popatrz, nigdy nie krecilam przy pensji, podatkach etc. Pewnie za glupia na
              to jestem. Albo moj pracodawca. A najpewniej oboje...
            • babe007 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 12:37
              Na brak perspektyw nie narzekam (a i z tego co mam jestem bardzo zadowolona).
              Siwa też nie jestem. No i mam dobre samopoczucie bo nie jestem złodziejem (bo
              do tego sprowadza się tego typu kombinatorstwo). Rozumiem, że dla Ciebie
              uczciwość to cecha godna pogardy...?
              • pelagaa Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 18:25
                > Rozumiem, że dla Ciebie
                > uczciwość to cecha godna pogardy...?

                Taaaaakkkk. Sprawdza sie jedynie moje zdanie o niektorych alimentujacych ojcach.
                Po co pracowac wiecej i wiecej zarabiac? Po co zapewnic lepszy byt dziecku?
                Skoro mozna zyc bez przyszlosci, bez honoru, bez ambicji, jezdzic rozwalajacym
                sie gruchotem i pic proste wina patykiem pisane. Obrzydliwstwo!

                Osobiscie podatki place uczciwie, bo lubie patrzec w lustro bez odrazy.
                    • e_r_i_n Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 18:39
                      pelagaa napisała:

                      > Dla mnie to oczywiste, dla ciebie widac nie.

                      Dla mnie tez to oczywiste.
                      A czy dla Ciebie? Mam watpliwosci. Bo skad w takim razie krytyka mało
                      zarabiajacych facetow przy jednoczesnej pochwale dla mało zarabiajacych kobiet
                      (zarabiajacych mało, mimo, że mogłyby wiecej).
                      • pelagaa Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 18:56
                        Co cie domali bardziej boli? To, ze "wam" podniesli te aliemnty, czy to, ze
                        biologicznie obcy facet wspolutrzymuje dziecko twojego meza, dajac matce tego
                        dziecka mozliwosc pracy dla przyjemnosci? Czy moze to, ze Kammik pracuje dla
                        przyjemnosci za male pieniadze, a zyje w lepszych warunkach, niz ty?
                        JEDNOCZESNIE zapewniajac takie warunki dziecku, bo cala pensje moze na nie
                        wlasnie przeznaczyc, nie zerujac w zaden sposob na srednich w tej chwili
                        alimentach.
                        Bedziesz ten swoj zal jeszcze dlugo wywlekac???

                        Ps. wiem, ze to wycieczka osobista, ale wszystkie zorientowane osoby doskonale
                        wiedza, ze twoje posty tez sa wycieczka osobista w strone Kammika.
                        • e_r_i_n Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 19:02
                          Pelago, skad podejrzenie, ze mnie cos boli? Tym bardziej bez sensu, ze walczyc
                          o podwyzke kammik nie musiala?
                          Niech pracuje za ile chce, niech ja utrzymuje kto chce. I niech zyje w
                          warunkach godnych taty Sara wink Mnie to naprawde nie rusza.
                          Raczej mnie dziwi takie lekkie podejscie do zycia. Przyznasz bowiem sama, ze
                          takie dbanie o dziecka jest troche krotkowzroczne. Jak sie (odpukac) Kammikowi
                          cos stanie, to dziecko nawet renty po niej nie bedzie mialo. Jak jej facet
                          straci prace, albo sie rozstana, to dziecko z wysokiego konia spadnie (bo
                          poziom BARDZO sie obnizy). Pomijam juz kwestie jakze odleglej emerytury.
                          Kiedys jakas analogie do spadku wyczytalam - ale spadek ma to do siebie, ze nie
                          zniknie z dnia na dzien (chyba, ze sie go przebaluje).
                          Sama wiec widzisz, ze nie mam czego zazdroscic. Juz wole moje dorabianie sie od
                          podstaw, ale przynajmniej posiadanie majatku SWOJEGO i mniej ulotnego.

                          Zadalam Ci proste pytanie, ale widze, ze nie potrafisz na nie odpowiedziec.
                          • pelagaa Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 19:12
                            > Tym bardziej bez sensu, ze walczyc
                            > o podwyzke kammik nie musiala?

                            Rozsmieszasz mnie z tym twierdzeniem. Nie musialaby, jakby ojciec jej dziecka
                            przyszedl i zaproponowal podwyzke DOBROWOLNIE. Jesli musiala zalozyc sprawe w
                            sadzie i jest WYROK, a nie UGODA, to nie mydl czytelnikom oczu, ze o podwyzke
                            walczyc nie musiala.

                            > Mnie to naprawde nie rusza.

                            Twoje posty, lacznie z tym mowia cos zupelnie innego.

                            > Przyznasz bowiem sama, ze
                            > takie dbanie o dziecka jest troche krotkowzroczne.

                            Lepsze takie, niz nic nie placenie, badz placenie glodowych alimentow.

                            Nie tobie decydowac o podejsciu do zycia ex twojego meza. Zajmij sie wreszcie
                            swoim zyciem, zamiast jej. Ciekawe dlaczego ona nie lazi po sieci i nie pisze o
                            twoim sposobie na zycie...? Moze dlatego, ze ma wiecej klasy?? (pytania
                            retoryczne - trudne slowo)
                            • e_r_i_n Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 19:15
                              pelagaa napisała:

                              > Moze dlatego, ze ma wiecej klasy?? (pytania retoryczne - trudne slowo)

                              Płytka się zacieła?
                              I takiej klasy, ktora pozwala pisac o ojcu swojego dziecka 'gowienko' chyba jej
                              nie zazdroscisz?
                              BTW to chyba i obrazanie swojego dziecka. W koncu kimze moze byc potomek
                              gowienka?

                              A tak narpawde, jak juz pisalam, zadalam Ci proste pytanie. Tylko jak widac nie
                              doczekam sie na nie odpowiedzi. Za to wycieczki osobiste - jak najbardziej,
                              zawsze na miejscu. Szkoda.
                                  • pelagaa Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 19:27
                                    Pytanie brzmialo inaczej i na nie odpowiedzialam. Jak dobrze poszukasz to i
                                    odpowiedz znajdziesz.
                                    A na teraz zadane pytanie odpowiadam:
                                    Kazdy dba o WLASNE dziecko tak, jak uwaza za sluszne. Nikt nie musi sie
                                    dopasowywac do twojego sposobu na zycie, na szczescie.
                                    Uwazam, ze gdybym miala dobrze zarabiajacego faceta/meza, ktory by mnie i moje
                                    dziecko w pelni utrzymywal, to pracowalabym na pol etatu,dla przyjemnosci, zeby
                                    miec czas na zajecie sie dzieckiem/dziecmi, domem i zadbaniem o siebie.
                                    I nie uwazalabym, ze w ten sposob zaniedbuje dziecko. Uwzalabym, ze DBAM o nie
                                    lepiej niz pracujac od rana do wieczora, aby majatek byl jak najwiekszy.
                                    Kffffiat polny napisalaby ci, ze masz materialistyczne podejscie do zycia wink)))
                                    W zyciu oprocz spadku liczy sie tez matki/rodzicow kontakt z dzieckiem, czas
                                    spedzony razem, zrozumienie, kontakt i uczucia. Zycie to nie tylko dorabianie
                                    sie. To nie tylko majatek pozostawiony po smierci. Czasem warto zostawic po
                                    sobie uczucia, milosc, wspomniania wspolnie spedzonych chwil.
                                    • e_r_i_n Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 19:30
                                      No podejscie do zycia mozna miec oczywiscie rozne. I tez nie uwazam za stosowne
                                      zasuwanie 20 godzin na dobe tylko po to, zeby miec kolejne auto w garazu.
                                      Chodzilo mi wlasnie o te emeryture czy rente dla dziecka w razie czego plus o
                                      to, zeby jak sie facet rozmysli (albo ja sie rozmysle i nie bede chciala z nim
                                      byc), nie wyladowac na bruku. Bo jak sie ma dziecko, to i ono na tym bruku
                                      wyladowac moze.
                                      • pelagaa Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 19:34
                                        Widzisz domali, tak jak ty nie bierzesz pod uwage rozstania z mezem, co
                                        wielokrotnie nam tu i nie tylko tu pisalas, tak inni tez moga nie brac
                                        rozstania pod uwage. Podobno nie kazdy zwiazek konczy sie rozwodem smile
                                        Zadziwia mnie twoja troska o nieswoje dziecko... Dla mnie troska ta jest jednak
                                        falszywa, a calosc ma jeden cel: skrytykowanie sposoby zycia ex twojego meza. I
                                        mysle, ze nie ja jedna wlasnie tak to odbieram.

                                        A odnosnie ladowania na bruku... Powtorze smile Dziecko ma nie tylko matke. Ojciec
                                        moze przejac opieke nad dzieckiem jesli matka sie "stoczy" na ow bruk. Czyz nie?
                                        • e_r_i_n Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 19:37
                                          pelagaa napisała:

                                          > Widzisz domali, tak jak ty nie bierzesz pod uwage rozstania z mezem, co
                                          > wielokrotnie nam tu i nie tylko tu pisalas, tak inni tez moga nie brac
                                          > rozstania pod uwage.

                                          Biore pod uwage. Nigdy nie napisalam inaczej.

                                          Specjalnej troski nie ma. Raczej zdziwinie dla dorabiania ideologii do pewnych
                                          zachowan.
                                          Dziwi mnie tylko (no ale nie po raz pierwszy) Twoj brak konsekwencji.
                                          Jesli chodzi o zycie eks mojego meza - to jak juz napisalam, niech zyje jak
                                          chce. Im bedzie miala lepiej, tym lepiej dla mnie.
                                          Natomiast nie posadzaj mnie, prosze, o jakas zazdrosc. To, ze Tobie podoba sie
                                          bycie utrzymywana przez faceta, nie znaczy, ze mi sie musi podobac. Ja naprawde
                                          lubie pracowac, a jeszcze bardziej lubie miec swoje pieniadze.
                                          A wiec - jak logicznie wynika z powyzszego (a z logiki chyba dobra jestes) -
                                          NIE MAM CZEGO ZAZDROSCIC.
                                          • pelagaa Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 19:44
                                            > Dziwi mnie tylko (no ale nie po raz pierwszy) Twoj brak konsekwencji.

                                            To ja porosze o cytaty na te niekonsekwencje, bo rozumiem, ze odnalazlas je w
                                            tym, albo w innych watkach. Bo dla mnie porownanie matki, ktora CALA swoja
                                            pensje wydaje na dziecko, bo moze sobie na to pozwolic, z alimenciarzem, ktory
                                            zrobi wszystko, aby wykazac jak najmniejsze dochody, aby placic jak najmniejsze
                                            alimenty jest co najmniej smieszne. I nie ma NIC wspolnego z brakiem
                                            konsekwencji. No ale widac z logiki nie jestes najlepsza.

                                            > NIE MAM CZEGO ZAZDROSCIC

                                            Zeby to jeszcze znalazlo odzwierciedlenie w tym co piszesz...
                                            A innym brak konsekwencji wytykasz, buchahahahaha wink))
                                              • pelagaa Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 19:50
                                                Wiem co napisalam, znam swoje poglady, ale chcialam sie doszukac owej
                                                wypominanej mi namietnie przez ulubiony moj tandemik niekonsekwencji. Czy to
                                                moze nowy sposob na brak argumentow i takie tam sobie pisanie, byleby cos
                                                niemilego napisac?
                                                • kasia_kasia13 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 19:55
                                                  Erin tak lubi. Mnie tez kiedys cos zarzucala, ale nie potrafila wskazac
                                                  konkretow. Lub przypisuje jakies absurdalne poglady "niektorym samodzielnym",
                                                  albo "niektorym osobom w tym watku", a na pytanie o uscislenie, o ktore osoby
                                                  jej chodzi albo nie odpowiada, albo przechodzi do ofensywy piszac "o, widac, ze
                                                  wzielas to do siebie".
                                        • virtual_moth Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 19:40
                                          pelagaa napisała:

                                          > A odnosnie ladowania na bruku... Powtorze smile Dziecko ma nie tylko matke.
                                          Ojciec
                                          >
                                          > moze przejac opieke nad dzieckiem jesli matka sie "stoczy" na ow bruk. Czyz
                                          nie
                                          > ?

                                          No własnie. Jakby co, odpukać, pasierbowi się krzywda nie stanie. Tatuś może
                                          niezbyt finansowo wydolny, ale za to macocha dobrze zarabiasmile

                                          Chyba uspokoiłyśmy erin.
                                      • virtual_moth Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 19:36
                                        e_r_i_n napisała:

                                        zeby jak sie facet rozmysli (albo ja sie rozmysle i nie bede chciala z nim
                                        > byc), nie wyladowac na bruku.

                                        Wiesz, może ona jest pewna, że on jej nie opuści, a i sama nie odejdzie?

                                        A tak w ogóle to co ty się tak nagle martwisz o przyszłość "pasierba"?
                          • agni_me Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 09.03.06, 13:44
                            Jaka krótkowzroczność? Kammik przecież wie, że syn ma cudownego i dbającego
                            tatuśka, który od ust sobie odejmował i odejmuje, żeby dziecku było dobrze.
                            Tatuśka, który widuje się z nim często i pracuje długo i ciężko, żeby
                            pierworodnemu powodziło się w życiu znakomicie i jak najlepiej. Tatuśka, który
                            zapewni dziecku doskonałe wykształcenie, przyzwoite ubranie, znakomite domowe
                            jedzonko (pewnie jesteś znakomitą kucharką, przynajmniej twoje posty brzmią
                            jabyś była). Mało, obecna żona tatuśka też jest osobą głęboko zainteresowaną
                            dobrem pierworodnego syna swego męża i chce jak najlepiej dla niego. Więc jak
                            rozumiem kammik może liczyć na was i spokojnie żyć tak jak lubi i ma ochotę. To
                            na was, nie na rente, spadnie ciężar utrzymywania syna. Więc się nie przejmuj
                            kammikiem. Gromadź ten majątek, spadek synowi Kammika zawsze sie przyda. smile
                        • virtual_moth Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 19:07
                          pelagaa napisała:

                          > Co cie domali bardziej boli?

                          Ja też nie rozumiem. O co chodzi? Co złego w tym, że eksia ma faceta, dzięki
                          któremu może traktować swoją pracę hobbystycznie? Przecież nie robi tego
                          kosztem kasy na dziecko. Nie kradnie, nie oszukuje.

                          Nie wiem też jak można porównywać jej sytuację do sytuacji alimenciarza, który
                          kombinuje jakby tu płacić jak najmniej, ukrywa dochody.

                          O co kamą???


                          ---
                          Samodzielni rodzice
                      • pelagaa Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 18:59
                        > A czy dla Ciebie? Mam watpliwosci. Bo skad w takim razie krytyka mało
                        > zarabiajacych facetow przy jednoczesnej pochwale dla mało zarabiajacych
                        > kobiet
                        > (zarabiajacych mało, mimo, że mogłyby wiecej).

                        Poprosze o cytaty gdzie chwale kobiete, ktora zarabia malo, choc moglaby
                        wiecej, jesli na tym cierpi poziom zycia dziecka. Bo rozmawiamy o zarabianiu
                        dla zapewniania lepszego poziomu dziecku, czyz nie?
    • floric Erin! wyzwalnie dla ciebie 08.03.06, 19:56
      mam na mysli nowego faceta exi rzecz jasna, moze i tym razem by cie sie
      poszczescilo smile)))))) wyglada na to, że warto sporobowac, zwlaszcza ze akademik
      ci sie chyba niedlugo skonczy <lol>
    • tommy_80 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 23:09
      Przepraszam, za bardzo zacząłem generalizować z tym kombinowaniem i widziałem,
      że parę osób poczuło się urażonych, co nie było moim zamiarem (sorry, ale tu
      jest taki mętlik w tych postach, że już nie wiem dokładnie komu odpowiadam).
      Piszecie, że jesteście uczciwe i macie uczciwych pracodawców. Ale obstawiam, że
      w takim razie pracujecie w sferze budżetowej albo w stabilnych firmach z dużym
      kapitałem, które w rejestrach figurują pod nazwami >> XXX Polska sp. z o.o. <<
      czyli w filiach międzynarodowych koncernów na terenie Polski.

      Sam święty na pewno nie jestem. Zarobiłem np. w poprzednie wakacje parę
      dolarów, w te z kolei parę funtów i nie mam zamiaru się z tego rozliczać przed
      Urzędem skarbowym - a zgodnie z prawem powinienem.
      Może i bym się rozliczył, ale kasa się mnie nie trzyma i wszystko wydałem -
      większość za granicą, a resztę tutaj - na studia, na rozrywki, na dzieciaka,
      nawet byłej cośtam kupiłem.

      Kilkadziesiąt tysięcy studentów podobnie jak ja wyjechało na lato do pracy na
      zachód, ciężko harowali po knajpach i hotelach, a po powrocie mają seksualny
      stosunek do fiskusa. Ci co zostali tam, a podlegają pod polski US, bo są
      zameldowani w Polsce - podobnie.
      Nie wiem, czy w związku z tym faktem potrafią spojrzeć w lustro czy nie, pewnie
      część nawet nie wie, że nalezy pomyśleć o rozliczeniu zarobków zza granicy. Nie
      słyszałem też, żeby ktoś ze znajomych leciał np. na Okęciu do celnika z
      zamiarem zapłaty cła za zakupionego w U.S. laptopa. Ale chodzi mi o to, że
      zdecydowana większość z nich to nie są "alimenciarze".

      I właśnie nazwałyście Panie mnie i ich wszystkich złodziejami i oszustami.

      Tylko, że nam RP w niczym tam nie pomogła i nie stworzyła dla nas tamtych
      miejsc pracy. A my większość pieniążków odłkładaliśmy, żeby tutaj w kraju
      zakupić towary i usługi, za które wpłynął do budżetu podatek Vat, no i akcyza smile
      W tym miejscu chciałbym jeszcze podziękować ludziom odważnym i szlachetnym,
      ludziom formatu Pana Premiera Tadeusza Mazowieckiego i Pana Prezydenta Lecha
      Wałęsy, którzy, jak byłem dzieciakiem, wprowadzili system rynkowy i
      zapoczątkowali w Polsce procesy, dzięki którym mogę polegać przynajmniej na
      sobie i na sile polskiego paszportu.
      Uważam, że liderzy wiodących obecnie partii, którzy usiłowali blokować te
      przemiany, nie dorastają im do pięt i dla swoich celów próbują fałszować
      historię (vide np. ich alkoholowe wizje na temat Okrągłego Stołu).
      Tym bardziej nie mam wyrzutów sumienia, fałszując dzisiaj swojego PITa.

      A wracając do uczciwości, to zastanówcie się jeszcze np. kto dzisiaj w Polsce
      przepłaca, żeby zainstalować licencjonowane oprogramowanie w swoim domowym
      pececie ? I czy Wasze dzieci, za które odpowiadacie, to wymieniają się za
      pomocą klientów sieci peer to peer własnymi przemyśleniami, czy też raczej
      filmami, grami i muzyką w formacie mp3 ?

      Tommy
      • pesher Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 08.03.06, 23:58
        Tommy,

        Mnie glownie spienil post TatyAdriana, w ktorym z ironia podsumowuje, ze
        uczciwosc moze powodowac siwe wlosy i brak perspektyw.

        Co do uczciwosci wobec wlasnego panstwa nie bede nawracac nikogo, ani mowic co
        jest OK co nie. Natomiast wybacz, ale ja chce uczciwie placic podatki o swoich
        ciezko zarobionych pieniedzy. Zaczelam od siebie: ja nie krece przy zeznaniach
        podatkowych i zarobkach, nie pobieram zadnych dodatkow z zadnego tytulu. Jedyna
        ulga z jakiej korzystalam to wspolne opodatkowywanie sie z mezem, a teraz z
        dzieckiem. I jak idiotka polecialam na Okeciu do celnika oclic nie tylko
        laptopa z USA. Popukal mi sie w glowe, mienie nabyte za pieniadze tam zarobione
        i opodatkowane nie podlega ocleniu. Oprogramowanie na pcecie domowym tez mam
        orginalne i licencjonowane. Filmy wole ogladac w kinie lub na DVD. Plyty z
        muzyka tez mam orginalne. Chociaz to juz z innego powodu, za duzo wydalam na
        sprzet audiofilski, zeby tam teraz piraty czy samowypalanki pchac.. No i mam
        nadzieje, ze jak kupie orginalna plyte to Kayah nie bedzie musiala w in blue
        latac. Wiem, wiem.. w dupie mi sie poprzewracalo. Ale doszlam do takiego etapu,
        ze uczciwosc wobec mojego wlasnego panstwa mi osobiscie odpowiada. Uwaga,
        bedzie gornolotnie.. RP dala mi mozliwosc wyksztalcenia na poziomie, o ktorym
        amerykanie, brytyjczycy czy inne nacje moga pomarzyc. A ja uwazam, ze to bardzo
        duzo. A poza tym lubie ten kraj. Uwazam, ze dal mi bardzo duzo, wiec teraz ja
        sie odwdzieczam uczciwoscia wobec niego. Tylko uczciwoscia.
        • tommy_80 Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 09.03.06, 10:33
          Jeśli tak, to jestem pod wrażeniem. Ale uważam, że takich osób jak Ty jest
          mało, przerażająco mało.

          Ja też mimo wszystko lubię Polskę i wiem, że nigdzie indziej nie będę się czuł
          jak u siebie. Chciałbym tu sobie może kiedyś wybudować domek z ogródkiem itd. smile
          Ale ludzie w moim wieku wiedzą, że realizacja takich marzeń będzie szalenie
          trudna i wiedzie poprzez wyścig szczurów, krętą ścieżką na pograniczu tego, co
          niemoralne.
          Większość chyba przestała chodzić na wybory i interesować tym co robią kolejne
          rządy, bo te w kampaniach obiecują tanie mieszkania, tanie kredyty, a następnie
          koncentrują się na wzajemnych oskarżeniach i zupełnie niezrozumiałych dla
          młodych rozliczeniach.
          Nie są w stanie wybudować nawet dłuższego odcinka autostrady, a np. budowa
          jednej elektrowni jądrowej jako taniego i pewnego źródła energii to już
          przedsięwzięcie kompletnie przekraczające granice ich wyobraźni i możliwości.
          • chalsia Re: Zasądzone alimenty a dziadkowie 09.03.06, 10:44
            WIdać, żeś młody i rozgoryczony.
            Ja też płacę podatki, nie kręcę, bez wyścigu szczurów a tylko swoją rzetelną
            pracą dorobiłam się tego co chciałam mieć.
            Na wybory chodzę, głosuję - ale nie na podstawie tego typu "wędek" wyborczych,
            bo umiem (już) odróżniać ziarno od plewów.
            Chalsia
            • natasza39 Persher, chalsia!!! 09.03.06, 20:09
              Widac my jaies nienormalne jestesmy, bo ja tez tak mam.
              Nawet oryginalne oprogramowanie tyz!
              I na dodatek na wybory chodze....
              Chyba sobie moherowy beret kupie. Pewnie juz czas....
              • tommy_80 Re: Persher, chalsia!!! 10.03.06, 02:11
                Natasza, co do Twojej poprzedniej wypowiedzi - system studiów dwustopniowych
                narzuca UE. Studia dwustopniowe "wchodzą" w Polsce obligatoryjnie w tym roku
                (nie wiem, czy na wszystkich kierunkach).

                A wyśmiewany przez Ciebie Iksiński z pieczątką licencjata czy inżyniera może
                jechać na studia drugiego stopnia do U.K. i uzyskać w rok czy dwa tytuł
                Master ... lub Master of Science.
                No i co że za kasę skończył szkołę w mieście X - założoną nota bene przez dwóch
                kumpli, co mieli trzeciego kumpla w MEN - szkołe której jutro już nie będzie,
                bo nie wytrzyma unijnych standardów ? Jako osoba z kraju UE zapłaci za studia w
                Londynie czy Cambridge nie więcej niż 1150 funtów rocznie. Kilka razy mniej niż
                Chińczyk czy inny Arab - tak zadecydował rząd brytyjski, chyba też pod wpływem
                Unii (bo Unia to w zasadzie taka komuna, co nikogo nie pyta o zdanie, tylko
                decyduje kto ma sadzić seler a kto pietruszkę).
                I będę się upierał, że tam jest szansa zdobyć lepsze wykształcenie niż w
                Polsce. A to z tego prozaicznego względu, że zachodnie uczelnie mają więcej
                pieniążków niż jedna czy druga polska politechnika, gdzie brakuje środków na
                laboratoria badawcze z prawdziwego zdarzenia.

                Duma Cię zjada, że parę najlepszych polskich uniwersytetów zmieściło się
                ostatnio pod koniec czwartej setki w ogólnoświatowym rankingu ?

                Ci Twoim zdaniem "inteligentni inaczej" ze szkół na zadupiu przynajmniej nie
                tracą czasu w bibliotekach i nie latają z indeksem za wykładowcami wkur..nymi
                na marną stawkę w państwowej uczelni (bo jak myślisz - ostatecznie czemu Ci
                ostatni dorabiają w szkołach prywatnych - dla idei ?).
                Niektórzy z tych co ich masz za kretynów po prostu myślą niezależnie, a
                potrzebnych informacji szukają w internecie, potem wyciągają wnioski i
                wybierają linię najmniejszego oporu.
                • pesher Re: Persher, chalsia!!! 10.03.06, 08:49
                  tommy_80 napisał:
                  >
                  > A wyśmiewany przez Ciebie Iksiński z pieczątką licencjata czy inżyniera może
                  > jechać na studia drugiego stopnia do U.K. i uzyskać w rok czy dwa tytuł
                  > Master ... lub Master of Science.

                  Wysmiewa konkretna pania Iksinska, bo ma pieczatke z lic. przed nazwiskiem. O
                  inzynierach nic nie mowila. Lic. wszelkie przed nazwiskiem tez wysmiewam,
                  szczegolnie na pieczatkach urzednikow. Taka panna wepchnieta na stanowisko
                  przez tatusia/wujka/kochanka pieczatka glownie podbija liste obecnosci, ale
                  lic. przed nazwiskiem ma, a jak!
                  na prawde nie czujesz tej subtelnosci, Tommy? Ktos, kto chce zdobyc
                  tytul "master" czy "master of science" nie robi sobie pieczatki lic. iksinska.
                  Tu chodzi o pewien rodzaj hmmm... jak to ladnie nazwac... zadzierania noska? na
                  przeciwleglym biegunie moge postawic mojego szefa, ktory ma pieczatke zgodnie z
                  wymaganiami prawa "Prezes Zarzadu mgr. inż ...". Kiedy obronil swoja prace
                  doktorska 3 lata temu nie popedzil robic nowej pieczatki.

                  > No i co że za kasę skończył szkołę w mieście X

                  Dla mnie moglby skonczyc szkole w Wolce Wielkiej, byleby pezentowal soba jakis
                  poziom zawodowy i odolnospoleczny. Wybacz, od ludzi z wyzszym wyksztalceniem
                  oczekuje sie PRZYNAJMNIEJ poprawnej polszczyzny i zrozumialych wypowiedzi, czyz
                  nie? Jak to szlo?? "Szlachectwo zobowiazuje"? Tak mi przynajmniej w Liceum
                  nauczycielka polskiego do glowy wbila..

                  > I będę się upierał, że tam jest szansa zdobyć lepsze wykształcenie niż w
                  > Polsce. A to z tego prozaicznego względu, że zachodnie uczelnie mają więcej
                  > pieniążków niż jedna czy druga polska politechnika, gdzie brakuje środków na
                  > laboratoria badawcze z prawdziwego zdarzenia.

                  Chcesz sie wdawac w dywagacje na temat szkolnictwa w Polsce i na swiecie? OK,
                  mozemy, bo zdaje sie, ze wiecej wiem od Ciebie w tym temacie, przerobilam na
                  wlasnej skorze. Na codzien wspolpracuje z absolwentami takiego samego kierunku
                  TECHNICZNEGO, jaki sama ukonczylam. I moga sobie oni byc masterami, engeenerami
                  czy innymi wytworami, ich wiedza i umiejetnoscia takie same, a w wielu
                  przypadkach nizsze niz absolwentow polskich uczelni. Jedyni, przed ktorymi
                  chyle czola to Japonczycy. Ale nawet gdyby mnie bylo stac na studia w Japonii,
                  bym ich nie podjela, jednak bariera jezykowa jest zbyt duza. Nawomiast od
                  wszystkich europejskich uczelni wraz z amerykanskimi wole nasza polibude. Nie
                  zawsze to co jest gdzie indziej jest lepsiejsze.


                  > za wykładowcami wkur..nymi
                  > na marną stawkę w państwowej uczelni (bo jak myślisz - ostatecznie czemu Ci
                  > ostatni dorabiają w szkołach prywatnych - dla idei ?).

                  Ha! I tu mnie ciut rozsmieszylessmile Faktem jest, ze mgr bedace na studiach
                  doktoranckich i zatrudnieni jako asystenci zarabiaja grosze odwalajac
                  najczarniejsza robote ze studentami. Ale kiedy juz obronia prace doktorska i
                  dostana posade adiunkta, ciut zmienia sie ich status i uczelniany i zarobkowy.
                  A ci z habem dodatkowo przed nazwiskiem maja w ogole fajnie, nie wspominajac o
                  profach uczelnianych czy belwederskich. A jak jeszcze zalapia sie na stanowiska
                  administracyjne na wydziale, to w ogole zyc nie umierac. Wiesz ile dziekan
                  zarabia? Bo ja wiemsmile Moj wujek byl dziekanem weterynarii w Olsztynie, a ze ja
                  mialam zapedy do pojscia na zarzadzanie edukacja, wiec "zafundowal" mi
                  bezplatne 3 miesieczne praktyki u siebie w dziale finansowym skutecznie
                  zniechecajac mnie do tego kierunku, stad znam szczegoly. Ale zdaje sie, ze tak
                  jest w kazdej pracy, ze najpierw zarabia sie niewiele, nabywa doswiadczenia,
                  zdobywa kolejne "stopnie wtajemniczenia" zawodowego, kasa rosnie z czasem.
                  I jeszcze jedno.. ci wqrwieni wykladowcy biora zajecia dodatkowe na prywatnych
                  uczelniach nie z niedoboru kasy, a ze zwyklej checi lekkiego, latwego i
                  przyjemnego zarobku. Jezeli ktos im placi za godzine lekcyjna 40-120PLN netto
                  (w zaleznosci od stopnia naukowego) i kaze przepuszczac wszystkich na
                  egzaminach przy maxymalnie okrojonym materiale? Wybacz, sama kiedys sie na to
                  skusilam i bylo.. fajnie, szczegolnie przy wyplacie.

                  > Niektórzy z tych co ich masz za kretynów po prostu myślą niezależnie, a
                  > potrzebnych informacji szukają w internecie, potem wyciągają wnioski i
                  > wybierają linię najmniejszego oporu.

                  A na pewno panna piszaca na "forumie po polskiemu" stemplujaca sie lic. przed
                  nazwiskiem <lol>
                  • tommy_80 Re: Persher, chalsia!!! 12.03.06, 00:30
                    W porządku, powiedzmy że w paru sprawach mnie przekonałaś.
                    Ja na co dzień w tej branży nie pracuję, za to taki "wieczny student" jestem.
                    Przez ostatnie 6 lat wylatywałem lub rezygnowałem z różnych kierunków,
                    studiując we wszystkich możliwych konfiguracjach
                    (dziennie, wieczorowo i zaocznie) w uczelniach państwowych i prywatynych, więc
                    też pewne rozeznanie mam - od tej gorszej strony wink
                    I niech polskie polibudy będą sobie najlepsze w Europie. Ale jednego jestem
                    pewien - wiedza ich absolwentów jest warta tyle, ile będą zarabiać. Jeśli
                    absolwenci najlepszych polskich szkół okażą się lepsi od absolwentów z
                    superkapitalistycznej Anglii, czy od kolegów niemieckich i francuskich, to
                    otwarty rynek pracy UE szybko to zweryfikuje, i niedługo zrobimy zawrotne
                    kariery w międzynarodowych urzędach, bankach i korporacjach.
                    Wydaje mi się, że tak to by wynikało z ekonomii. Bo rynek dąży do integracji,
                    nie kierując się sentymentami i uprzedzeniami.

                    Brutalna logika ? W Polsce może tak, skoro Balcerowicz jednak musi odejść smile
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka