Dodaj do ulubionych

Goscie w domu

23.08.13, 11:51
Wyobraźcie sobie proszę taką sytuację. Młodzi ludzie, para, mieszkająca i pracująca od jakiegos czasu za granicą, w duzym i dosc atrakcyjnym turystycznie miescie. Spora grupa znajomych została w Polsce i niektórzy z nich nagle w okresie wakacyjnym zaczynają się intensywnie dopytywać, czy mogliby was odwiedzić. Warunki mieszkaniowe pary nie koszmarne, ale rowniez niezbyt luksusowe – dwa niewielkie pokoje, dodatkowe osoby moga liczyc na nocleg na materacu rozlozonym w salonie, nie maja dodatkowej szafki zeby rozlozyc swoje rzeczy itd. Obie osoby ze wzgledu na prace sa poza domem przynajmniej od 8 rano do 19 wieczorem, czasami dluzej. Znajomi wiedza, jaka jest sytuacja z mieszkaniowa i tryb zycia pary, ogladali zdjecia mieszkania, sporo rozmawiacie o pracy.

Jak długi czas odwiedzin w takiej sytuacji uważacie za normalny? Nie pytam ile maksymalnie jestescie w stanie zniesc z dodatkowymi osobami pod jednym dachem jesli zajdzie taka potrzeba, ale jaki czas odwiedzin miesci sie wedlug was w granicach dobrego wychowania?
Obserwuj wątek
    • empirical Re: Goscie w domu 23.08.13, 11:56
      Według mnie max. tydzień.
    • rhaenyra Re: Goscie w domu 23.08.13, 11:57
      od piatku popoludniu do niedzieli wieczorem, czyli wtedy kiedy gospodarze sa w domu
      • skarolina Re: Goscie w domu 23.08.13, 17:29
        rhaenyra napisała:

        > od piatku popoludniu do niedzieli wieczorem, czyli wtedy kiedy gospodarze sa w
        > domu

        A ja uważam, że wręcz przeciwnie - wtedy, kiedy gospodarze pracują, w weekend należy im się odpoczynek od pracy i gości na głowie. W tygodniu, kiedy do domu przychodzą tylko się przespać goście są mniej inwazyjni no i jest wymówka, żeby nie musieć koło nich skakać. "Macie nocleg na podłodze, ale nie zajmiemy się Wami, bo nie mamy jak".
    • blond_suflerka Re: Goscie w domu 23.08.13, 11:58
      Moim zdaniem wszystko zależy od tego jak bardzo oczekiwani to są goście. Jeśli kogoś bardzo lubię/kocham to takie mieszkanie na kupietongue_out mogłoby trwać i miesiąc, może dwa. Jesli wszyscy się lubią i wzajemnie szanują to naprawdę można się dogadać. Oczywiście pod warunkiem, że do pary przyjeżdzają dwie czy trzy osoby a nie dziesięć.
      No ale jeśli to znajomi z którymi fajnie się gada przy piwku ale bez większych uczuć to pewnie góra tydzień i powiedziałabym wprost, że zmęczona po pracy, partner też, że nie bardzo takie wspólne mieszkanie i że dłuższy pobyt nie wchodzi w grę.
      • butch_cassidy Re: Goscie w domu 23.08.13, 12:03
        Tydzień.
    • bri Re: Goscie w domu 23.08.13, 12:04
      Bez wyraźnego zaproszenia na pobyt z noclegiem z inicjatywy gospodarzy to ani jedna noc nie będzie zgodna z dobrym wychowaniem moim zdaniem.
    • marianna72 Re: Goscie w domu 23.08.13, 12:10
      Jesli to ktos bliski to nawet 3 tyg ( tak np goszcze rodzicow) Jesli znajomy to 4-5 dni i tylko naprawde bliski .Teraz przyjezdza do mnie kolezanka z ktora sie znam z podstawowki ze swoja kolezanka .Zaznaczylam ,ze dajemy mozliwosc od wtorku do niedzieli , one chcialy dluzej bo nie oplacalo im sie na tak , krotko wiec przyjada wczesniej ale jada do innego miasta zwiedzac i beda sobie nocowac w jakims hotelu .Kiedys zwalila mi sie kolezakna na miesiac i to byl koszmar teraz mowie jasno a jak wyjatkow nie chce zranic bo ktos delikatny wymyslam ,ze mamy plany albo komus pasuje to co porponujemy albo nie przyjezdzawink))
    • default Re: Goscie w domu 23.08.13, 12:31
      Ja w ogóle odwiedziny z nocowaniem uważam za coś przedziwnego i moim zdaniem są dopuszczalne tylko wtedy, kiedy gospodarz sam wyjdzie z taką inicjatywą, a i wtedy nie dłużej niż 1-2 noce. Więcej tylko w przypadku, kiedy gospodarz wyraźnie to powie - i znamy go na tyle dobrze, by wiedzieć, że mówi to szczerze smile
      • pole_koniczyny Re: Goscie w domu 23.08.13, 12:36
        Po zebraniu wstepnych opinii podaję szerszy kontekst smile

        Wizyta ma trwac 10 dni. To sa znajomi mojego faceta, rowniez para, ja spotkałam ich zaledwie kilka razy w życiu, ale oni się znają wiele lat – okej, rozumiem. Podczas ostatniego pobytu w Polsce opowiadalismy o nowym mieszkaniu i rzeczywiscie powiedzielismy, ze mogą nas odwiedzić jak trochę się już urządzimy. I nagle w srodku dosc gorącego dla nas okresu (przeprowadzka, w pracy urwanie głowy przed urlopem) znajomi zaczeli naciskać, że muszą już kupić bilety zanim podrożeją I czy podany przez nich termin nam odpowiada – I podali te 10 dni. Próbowałam pytac mojego faceta, czy nie da się krócej, ale “przecież zgodziłam się już wczesniej na wizytę, więc o co teraz chodzi”.
        Miał rację , wiem, moja wina – sama proponowałam odwiedziny u nas, niestety mierząc ludzi swoją miarę. Zalozylam, że dwoje pracujących ludzi wpadnie góra na przedłużony weekend, zaplanujemy trochę zwiedzania, urzadzimy jakis obiad, wieczorem pogaduszki i to bedzie cala wizyta. Nie zamierzam robić z tego teraz afery, ale jestem zła na siebie, że wczesniej tego nie przewidziałam. Mam po prostu poczucie, że ktos zaplanował sobie przyjemny urlop urządzając sobie metę w moim domu. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby sytuacja od początku była jasna – ludzie mówią, że nie mają kasy na nocleg w naszym miescie, a chcieliby je zobaczyć więc czy mogą skorzystac z naszego mieszkania. Ale wtedy nie traktuje ich jak gosci, a bardziej jak czasowych współlokatorów. Natomiast mam wrażenie, że tutaj pod płaszczykiem “przyjedziemy, żeby się z wami spotkać” po prostu ktos sobie zaplanował miły wypoczynek za friko. Po prostu rozumiemy co innego pod pojęciem “odwiedzin”. Jestem tym bardziej zla, ze ci znajomi juz raz nie dotrzymali slowa i nie wyswiadczyli nam przyslugi, ktora obiecali. Nauczka na przyszlosc po prostu, ech.
        • kocianna Re: Goscie w domu 23.08.13, 12:43
          Potraktuj jako współlokatorów smile
          Ja gości do siebie zapraszam chętnie, wystawiam zaproszenie, jeśli potrzebują, tłumaczę, jak wypełnić dokumenty przy przestąpieniu granicy i wniosek wizowy, wręczam "przewodnik dla blondynek" z dojazdem do najważniejszych atrakcji od mojego domu i mapę, pokazuję gdzie jest lodówka i talerze, w weekend mogę się nawet poświęcić i pójść poraz fefnasty na Plac Czerwony - i niech sobie siedzą nawet miesiąc, o ile nie zawracają mi głowy. Odwdzięczają się jakimś miłym podarkiem i tyle.

          Takich, co się nimi muszę opiekować, bo się boją niedźwiedzi z kałachami, pijących wódkę z samowaru, których pełno na moskiewskich ulicach... to wytrzymuję maksymalnie trzy dni.
          • butch_cassidy Re: Goscie w domu 23.08.13, 12:48
            Tak, jeśli te 10 dni to dla Was problem (w tym kontekście to zrozumiałe) nie czuj się bynajmniej gospodynią. Po prostu robisz im wielką uprzejmość udostępniając nocleg. O resztę niech dbają sami.

            Ps: W ogóle nie brałam pod uwagę opcji, że inicjatywa mogłaby wyjść od "gości"... To już chamstwo by było i ja bym w ogóle nie przyjęła.
        • blond_suflerka Re: Goscie w domu 23.08.13, 12:47
          To zupełnie inna sytuacja. Ty nieasertywna i facet tak jakby też bo argument, że wcześniej się zgodziłaś zupełnie bez sensu. Bo zapraszałaś ale nie na konkretny termin, do tego bez ustalenia na ile mają przyjechać.
          Ludzie mogą być różni, również mało kulturalni ale to jednak Wasza/Twoja sprawa, żeby zadbać o siebie. Trzeba było powiedzieć partnerowi, że nie zgadzałaś się na ten termin i 10 dni i masz prawo do zmiany decyzji. Może by Cię przekonał, podał jakieś argumenty, nie wiadomo. Ale Ty poddałaś się jego bezsensownego argumentowi i teraz masz jeszcze większe poczucie wykorzystania.
          Jeśli wyjazd da się odwołać to ustalcie jakie warunki są do przyjęcia dla Was. Pogadaj z partnerem i ustalcie coś wspólnie a nie że on decyduje a Ty cierpiesz w sobie.
          A jeśli przyjazdu gości nie można już odwołać ani zmienić to potraktuj to jako lekcję. Na przyszłość ustalaj z partnerem wspólnie takie rzeczy, nie dawaj się zbyć jednym zdaniem z jego strony i naucz się egzekwować prawo do realizacji swoich potrzeb.
          Także w sumie pozytywna historia. Albo będą fajne wakacje ze znajomymi i okaże się, że życie miło zaskoczyło albo jakaś nauka, która w przyszłości poprawi komfort życia Twojego i Twojego związkuwink
        • beliska Re: Goscie w domu 23.08.13, 13:58
          Nie miałabym najmniejszego problemu z powiedzeniem, że jak najbardziej zapraszam, jednak nie na wczasy, a na wekend, bo tylko wtedy mam czas dla gości.
        • bri Re: Goscie w domu 23.08.13, 14:01
          W ogóle nie widzę opcji, żebyś ich traktowała inaczej niż współlokatorów przez ten czas - musiałabyś chyba z pracy się zwolnić na ten czas, żeby im organizować zajęcia i karmić.

          Ale tak w ogóle to nie nakręcaj się i nie histeryzuj na zapas - może nie będzie tak źle. Jeśli będzie to zawsze jeszcze zdążysz ponarzekać. Zbierz trochę ulotek reklamowych restauracji dowożących jedzenie do domu, przewodniki, rozkłady jazdy itp.
        • deszcz.ryb Re: Goscie w domu 23.08.13, 14:32
          Sama sobie zrobiłaś kłopot i ta sytuacja to głównie twoja wina. wink Trzeba było powiedzieć gościom, jak pytali o termin, że wam to nie pasuje i ewentualnie podać inny termin, krótszy itp. I jak twój facet przekonywał cię, że "przecież się zgodziłaś", to też trzeba było powiedzieć, że owszem, ale nie ustalaliście terminu, a ten proponowany ci nie pasuje, bo [i tu lista argumentów]. I że się nie zgadzasz.

          A teraz, jak już się zgodziłaś - to przepadło. Zaciśnij zęby i zrób tak, żeby było fajnie wszystkim. Daj gościom klucze i powiedz, na jakich zasadach będą mieszkać - np., że sami sobie organizują obiady albo całe wyżywienie, o której godzinie wracacie do domu, z czego mogą korzystać, gdzie co leży itp. I zajmij się swoimi sprawami, goście kiedyś wyjadą. wink Nie ma się co nimi aż tak przejmować, są dorośli, poradzą sobie przecież.

          >Mam po p
          > rostu poczucie, że ktos zaplanował sobie przyjemny urlop urządzając sobie metę
          > w moim domu. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby sytuacja od początku była jasna
          > – ludzie mówią, że nie mają kasy na nocleg w naszym miescie, a chcieliby
          > je zobaczyć więc czy mogą skorzystac z naszego mieszkania. Ale wtedy nie traktu
          > je ich jak gosci, a bardziej jak czasowych współlokatorów. Natomiast mam wraże
          > nie, że tutaj pod płaszczykiem “przyjedziemy, żeby się z wami spotkaćR
          > 21; po prostu ktos sobie zaplanował miły wypoczynek za friko.

          E, niekoniecznie. W kręgu moich znajomych to normalna sytuacja - raz ja jeżdżę do przyjaciółki nad morze, pomieszkuję tam sobie, sama się żywię i sama chodzę nad morze, a raz ona przyjeżdża do mnie do Krakowa. Teraz akurat jest z chłopakiem, zwiedzają jak szaleni, a ja normalnie chodzę do pracy. A poszalejemy w weekend. To naprawdę zależy od ustaleń, być może ci znajomi też mają przyjęty taki model wakacji.

          Nie spinaj się, będzie fajnie. smile
    • fomica Re: Goscie w domu 23.08.13, 12:44
      3-4 dni. Maks! A i to przy założeniu, że wizyta przewiduje jakieś atrakcje też dla gospodarzy, np. jakies wspólne wyjście, teatr, wycieczka po okolicy w niedzielę. W dużych i atrakcyjnych miastach jest pełno hoteli, hosteli i innych noclegów.
    • chipsi Re: Goscie w domu 23.08.13, 12:47
      Jeśli tak jak piszesz, w jednym mieszkaniu, bez możliwości udostępnienia pokoju gościnnego to 1-2 noce. No chyba że jest to ktoś bardzo bliski i lubiany to niech siedzi i miesiąc. Pytanie czy goście będą potrzebować waszego czasu i pomocy, liczą na przewodnika czy są samodzielni.
      • peonka Re: Goscie w domu 23.08.13, 14:05
        Ja też lubię samodzielnych gości (nie licząc rodziców, którzy za granicą pewnie potrzebowaliby więcej opieki). Samoobsługa w domu, dokładanie się do zakupów i jakiś drobny rewanż (obiad, kino, upominek z kraju) jak najbardziej wskazany.
        10 dni byłyby mi trudno wytrzymać w takich warunkach, jakie opisuje autorka wątku, nawet jeśli byliby to dobrzy znajomi. Po prostu po pracy lubię mieć chwilę dla siebie (i z mężem), a jednak goście zobowiązują do jakichś pogaduszek, wspólnego spędzania czasu, zwłaszcza że nie mają swojego pokoju... nie podobałoby mi się to. 4 dni to dla mnie maksimum.
    • araceli Re: Goscie w domu 23.08.13, 12:55
      Ja się podpiszę pod przedmówcami - zależy jak blisko z tymi ludźmi jesteście. Ja również z tych mieszkających 'nad morzem' i zwalają mi się czsem na głowę bliscy znajomi/rodzina, na parę dni na tydzień. Zasada jest taka, że zostający powyżej 2 dni przestają być gośćmi - obsługują się sami, żywią sami - czasem zjemy razem ale raz gotujemy my - raz oni.
      • butch_cassidy Re: Goscie w domu 23.08.13, 13:11
        W sumie to ponić goście jak ryby: po trzech dniach zaczynają capić wink
        • butch_cassidy Re: Goscie w domu 23.08.13, 13:11
          ponoć
      • fomica Re: Goscie w domu 23.08.13, 16:13
        > Zasada jest taka, że zostający pow
        > yżej 2 dni przestają być gośćmi - obsługują się sami, żywią sami
        A ja własnie nie lubie takich układów, kiedy goście maja sie "czuć jak u siebie". Czyli szwendac po całym domu, zaglądać do wszystkich kątow, szukać talerzy, dopytywac co chwila "a gdzie trzymasz to, a gdzie tamto". Dlatego nie przyjmuję gości na dłużej niż 3 dni, kiedy są "pod kontrolą", czyli mieszkaja w gościnnym i nie buszują po kuchni, o ile nie sa o to poproszeni. U mnie gośc nigdy nie stanie sie domownikiem, nawet po tych dwóch tygodniach, nadal jest gościem, którego obecność trochę mnie krępuje.
    • krejzimama Re: Goscie w domu 23.08.13, 13:35
      Jedna noc maksymalnie.
      Jesli chcą urządzać sobie wakacje to niech zarobią na hotel.
      Jedna noc można się przemęczyć w domu robią komus przysługę noclegu w trasie albo pomagając jak coś się stanie.
    • 18lipcowa3 Byłam taką młodą parą właśnie 23.08.13, 14:01
      za granicą, w malych dwóch pokojach
      Zwalili mi się goście na 2 tygodnie MASAKRA
      było to o jakieś 1,5 tygodnia za dużo

      • atoness Re: Byłam taką młodą parą właśnie 23.08.13, 14:20
        Ja tak jeżdżę do znajomych, a znajomi do mnie. Robimy tak jak Kocianna: tu klucze, tu sklep, tu lodówka i radzimy sobie. Mój rekord u kogoś to około dwóch tygodni. Rekord kogoś u mnie - osiem miesięcy.
        • kietka Re: Byłam taką młodą parą właśnie 23.08.13, 14:40
          NAWET, JAK JADE W "NOCOWANE" ODWIEDZINY DALEJ, to zawsze rezerwujemy hotel.
          nie przyjmuje tez gosci u siebie "na noc", sa to bardzo wyjatkowe sytuacje i bardzo meczace dla mnie smile
          na szczescie mieszkam w miescie, w ktorym sie urodzilam, wiec znajomych mam na miejscu smile
          • konwalka Re: Byłam taką młodą parą właśnie 23.08.13, 14:53
            jestem WYLECZONA z gosci na najblizsze 130 lat
            nie przyjmuje,nie zapraszam, nie nie nie
            ew okazjonalnie, na weekend, jedna malusienka osobka
            bardzo okazjonalnie
            wyjatek stanowia moi rodzice ale tu jest zupelnie inna historia sad
    • misterni Re: Goscie w domu 23.08.13, 14:51
      Jeśli o mnie chodzi, to jacyś nieabsorbujący, bliscy mi ludzie, mogliby siedzieć nawet z miesiąc smile. Mój maż by się pewnie ciskał po jakimś tygodniu, ale dla dobra sprawy by wytrzymał wink.
      • pole_koniczyny Re: Goscie w domu 23.08.13, 15:04
        Oczywiscie macie rację pisząc, że sama sobie nawarzyłam piwa. Normalnie nie brakuje mi asertywnosci, ale tutaj jakos bezsensownie zareagowałam - wkręciłam sobie, że to bliscy znajomi mojego faceta więc mam wobec nich jakies zobowiązania i powinnam się zgodzić.

        No cóż, teraz jedyne co mogę zrobic to nie odgrywać roli męczennicy tylko ustalić, że żywiene itp we własnym zakresie i zminimalizowac swój udział do jakis towarzyskich pogawędek. O organizację czasu się nie martwię - oni tu byli już wczesniej, chyba nawet dwa razy, i większosc głownych punktów mają obcykanych. Tak więc pozostaje fakt zycia na mocno ograniczonej przestrzeni przez ten okres czasu.

        Pytalam was o zdanie, bo juz sie zastanawialam, czy to ze mną cos nie tak, ze nie uwazam takich wczasów u kogos za norme.

        Co do płacenia sobie za hostel - nie znam tych ludzi za dobrze, ale z kontaktów z nimi dotąd odniosłam wrazenie ze są z gatunku "jestesmy tacy biedni" i wszyscy wkoło rzucają im sie pomagać... bo przeciez wiadomo ze ich nie stac.
        • thaures Re: Goscie w domu 23.08.13, 15:15
          Takich co sami dzwonią i pytają- na noc w drodze na narty- bez problemu. Ale nigdy nikt nie pyta o więcej noclegów.
          Koleżanka z rodziną zjawia się u mnie na tydzień i wtedy jest tsunami-jak sama nazywa swoją wizytę- ale ja ją sama zapraszam ( u niej bywam również) i traktuję jak członka rodziny-nie skaczę koło nich przesadnie.
    • kkalipso Re: Goscie w domu 23.08.13, 15:12
      Jeśli to tylko znajomi , albo znajomi męża to nie uśmiechałoby mi się , jeśli przyjaciele i fajni ludzie to jak najbardziej . Lubię wstawać i jeść śniadanie z ludźmi których lubię ,oglądać filmy itd.

      Tak sobie myślę , że skoro mieszkasz daleko i koszt przyjazdu musi być wysoki to nie możesz liczyć na to , że ktoś wpadnie na weekend . Pracujecie więc nie musicie ich zabawiać , może będziecie się mijać w drzwiach , a czas leci wytrzymasz.

      W granicach dobrego wychowanie to mieści się pewnie dwugodzinne spotkanie przy kawie .
      • bi_scotti Re: Goscie w domu 23.08.13, 15:57
        Jak bedziesz pokazywac gdzie masz noze, widelce i talerze, pokaz tez gdzie szmata, gdzie reczniki papierow, plyn do mycia kibla i inne takie - powinni sie domyslic, ze jak 4 dorosle osoby mieszkaja razem 10 dni to chociaz raz lazienke ktos (!!!) musi posprzatac. No i kuchnie tez smile
        Ja nie mam problemu z goscmi, przyjmuje czesto i chetnie ale reguly sa zawsze jasne: maximum samodzielnosci + jestesmy wszyscy odpowiedzialni za przestrzen, w ktorej spedzamy razem tych iles dni: sami sobie sciela lozka, posilki sie robi naprzemiennie, sprzatanie po sobie jest oczywiste etc. Wiekszosc moich gosci sie zawsze "poczuwa" zeby cos dokupic do wspolnych posilkow albo zeby chociaz zabezpieczyc alkohol wink
        A moze to bedzie super swietnych 10 dni i ci ludzie okaza sie fantastycznymi wspolokatorami/goscmi - tego Ci serdecznie zycze!
      • pole_koniczyny Re: Goscie w domu 23.08.13, 16:04
        Coz no brutalnie mówiąc to jednak liczylam ze ktos wpadnie na weekend bo ja tak latam do polski zeby odwiedzic rodzine i znajomych. Koszty sa wzgledne, nie mieszkamy bardzo daleko od polski, sa tansze i droższe opcje dojazdu. Nikomu w kieszen nie zagladam, ja wizyte proponowalam ale nie namawialam i sadzilam ze sami sobie oszacuja czy im się to oplaca czy nie. Jasne ze bardziej oplaca się na tydzien ale druga strona medalu to jest właśnie wziecie pod uwage gospodarzy.
        Różnimy się po prostu w postrzeganiu takich spraw chyba.
        • kkalipso Re: Goscie w domu 23.08.13, 16:22
          pole_koniczyny napisała:

          > Coz no brutalnie mówiąc to jednak liczylam ze ktos wpadnie na weekend bo ja tak
          > latam do polski zeby odwiedzic rodzine i znajomych.

          Ale oni na to nie patrzą w ten sposób . Zapewne jadą na urlop , pozwiedzać , może się po wylegiwać na słońcu (jeśli to blisko morza) itp. Może tak serdecznie ich zapraszaliście , że nie zdają sobie sprawy jakim ciężarem będą dla was. Dodam jeszcze , że kupując bilety powinni spytać czy od 1 do 10 wam pasuje , jeśli nie to brzydko się zachowali , jeśli TAK a wy udaliście , że super , to sami sobie winni jesteście.
          Miałam ostatnio przyjaciółkę w gościach. Przed rezerwacją biletów pytała 3 razy czy mi pasuje , nawet godziny lotu i odlotu dostosowała do nas , abyśmy w nocy nie musieli po nią wyjeżdżać.
          • fomica Re: Goscie w domu 23.08.13, 16:29
            Obawiam sie, że na to nie ma sposobu, tzn. na pewne niedopowiedziane oczekiwania, wyobrażenia, oczywistości.
            Ja kiedys opisywalam przyjazd znajomej pary, która miała przyjechać na nocleg, wpadli o 1 w nocy, myślałam że pójda się myć i spać, a tu zaczeło się pokazywanie zdjęć i debata, co by tu może zjeść smile
            Dla autorki było oczywiste i normalne (dla mnie zresztą też), że odwiedziny trwają góra 3 dni. Goście, jak sie okazało, sa z innej frakcji. Nie przewidzisz.
          • pole_koniczyny Re: Goscie w domu 23.08.13, 16:30
            Ech, masz rację kkalipso. Nie wiem jak dokładnie bylo z tym ustalaniem konkretnego terminu, bo rozmawiał z nimi tylko mój chłop, a ja bylam postawiona już przed faktem niemal dokonanym i nie zareagowałam w porę. Po prostu tak jak pisałam - oni mają inny tryb życia niż my zupełnie i inaczej sobie planują i wyobrażają pewne rzeczy. Oni maja pracę w duzej mierze z domu, niekoniecznie normowana czasowo. My jestesmy od rana do wieczora poza domem. Oni juz troche ze soba sa, maja mieszkanie do dyspozycji - my od niedawna cieszymy sie wspolnym lokum, po kilku latach akademikow i mieszkan dzielonych z mniej lub bardziej przypadkowymu ludzmi. Oni maja znajomcyh w wiekszosci w swoim miescie, rodzine na miejscu - my mamy cala mase znajomych w polsce, ktorzy chetnie by skorzystali z naszego lokum, a tu jeszcze czasami rodzina chce wpasc w odwiedziny. I stad dla nich to jest atrakcja - dla nas kolejne obciazenie. Moj facet to z gatunku takich, co na szpilce przesiedza i zawsze im dobrze, byle tylko wszyscy byli zadowoleni. Ja tylko taka wygodnicka jestem wink
            • kkalipso Re: Goscie w domu 23.08.13, 16:40
              > I stad dla nich to jest atrakcja - dla nas kolejne obciazenie.

              Dokładnie.Będziecie mieli "nauczkę".A może nie będzie tak źlesmile
        • aqua48 Re: Goscie w domu 23.08.13, 16:29
          pole_koniczyny napisała:

          > Coz no brutalnie mówiąc to jednak liczylam ze ktos wpadnie na weekend bo ja tak
          > latam do polski zeby odwiedzic rodzine i znajomych.

          Zamiast liczyć na domyślność, trzeba było od razu powiedzieć że po pierwsze ten termin Wam nie odpowiada ze względu na inne sprawy, że owszem podtrzymujecie zaproszenie, ale na nie dłużej niż trzy dni, ewentualnie do tygodnia bo od poniedziałku do piątku normalnie pracujecie i musicie mieć po powrocie do domu spokój, a dziesięć dni w ogóle nie wchodzi w rachubę.
          Teraz sama jesteś sobie winna nieporozumienia.



    • mindtriper Re: Goscie w domu 23.08.13, 16:44
      Kiedy nie mieliśmy dzieci be przerwy ktoś u nas spał, siedział itd.
      Potem w sumie też, ale byliśmy już tak przyzwyczajeni do ludzi w domu, że niewiele zmienialiśmy z codziennej aktywności. Chodziłam spać po 20 w okresie rzezi niemowlakowej, potem dzieci wstawały sobie o 6, mimo, że tzw. goście w najlepsze spali, czasem jedliśmy razem nasze, czasem każdy swoje, czasem ichnie. I bardzo fajnie to wspominamy.
      Ale może dlatego, ze nikt się napinał. Najgorsi są goście z oczekiwaniami, np. siedzenia i gadania pół nocy albo, jak moja matka, odstępowania swojego łóżka. Matka, ilekroć u nas była ZAWSZE wyjeżdżała obrażona, ale niestety - odwiedzała znowu.

      Potem się przeprowadziliśmy i już nikt nas nie odwiedza na dłużej sad
    • mruwa9 Re: Goscie w domu 23.08.13, 17:23
      zalezy od stopnia bliskosci i zazylosci. Bardzo bliscy moga siedziec chociazby miesiac, nawet dluzej, jesli chca (ale ja mam lepsze waruki lokalowe do zaoferowania), na zasadzie: czujcie sie jak usieie w domu, co bynajmniej nie oznacza prawa do grzebania w bielizniarkach, ale po prostu samoobsluge ( w tym rowniez ogarnecie balaganu po sobie). I w przypadku bliskich mi osob latwo postawic sprawe, ze my chodzimy do pracy, mamy obowiazki rodzinne, wiec niestety nie mozemy bawic sie w przewodnikow (albo w ograniczonym zakresie), wiec goscie musza sami sie zatroszczyc o program rozrywkowy (i kulinarny tez, zreszta mile widziane, zeby przy okazji upichcic cos dla nas).
      Ciut dalsi znajomi - tak do tygodnia,ale mam tez swiadomosc, ze chociazby ze wzgledu na odleglosc, trudno przyjechac na dwa dni,nie oplaca sie, bo podroz za droga. I jesi pracujemy, tez stawiamy sprawe otwarcie, ze amy swoje obowiazki, ze sa mile widziani, mga liczyc na dach nad glowa, wikt, ewentualnie rowery jako srodek transportu, itd, ale nie jestesmy w stanie zajmowac sie obsluga turystyczna i goscie musza radzic sobie sami. Podpowiadamy, gdzie warto pojechac, co zobaczyc, jak sie tam dostac, udzielamy praktycznych rad i to wszystko.
    • solejrolia Re: Goscie w domu 23.08.13, 17:23
      >Mam po p
      > rostu poczucie, że ktos zaplanował sobie przyjemny urlop urządzając sobie metę
      > w moim domu. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby sytuacja od początku była jasna
      > – ludzie mówią, że nie mają kasy na nocleg w naszym miescie, a chcieliby
      > je zobaczyć więc czy mogą skorzystac z naszego mieszkania. Ale wtedy nie traktu
      > je ich jak gosci, a bardziej jak czasowych współlokatorów. Natomiast mam wraże
      > nie, że tutaj pod płaszczykiem “przyjedziemy, żeby się z wami spotkaćR
      > 21; po prostu ktos sobie zaplanował miły wypoczynek za friko.

      o jacie pierd.dziu
      Po co ich zapraszałaś? teraz łyknij żabę. Nawet słowem się nie odezwałaś, że ci termin nie pasuje, ani ilość dni...
      A może wyprowadź się na te kilka dni- i nie piszę tego ze złośliwością, to tylko taka sugestia?
      przecież wszystko można jakoś zgrabnie zorganizować...eh...oczywiście jak się chce.

      jakiś czas temu byłam w odwrotnej sytuacji- odwiedziliśmy znajomych za granicą, 7dni (7nocowań), dlatego powiem Ci, że jak czytam Ciebie, to jakoś mi słabo się robi...

      Mój mąż i facet, do którego pojechaliśmy to wieloletni przyjaciele, (od lat podstawówkowych) jego żonę widziałam raz, a o dziecku, że mają, dowiedziałam się tuż przed naszą wizytą u nich.
      On będąc w Polsce ZAWSZE do nas przyjeżdża, razem ze swoim bratem, na 3-4-5 dni, zależnie ile ma czasu na odwiedziny,bo nie przyjeżdżają tylko do nas, ale tez do rodziców i teściów. To prawie taka tradycja.
      I zawsze sporo się dzieje, coś zwiedzimy, wyskoczymy na tzw miasto, imprezujemy, no różnie, zależnie od nastrojów , i dużo gadamy. I zawsze nas do siebie zapraszał. Obiecywaliśmy, że go odwiedzimy, i w końcu znaleźliśmy na to fundusze, znaleźliśmy też czas i odwiedziliśmy.
      Żona przygotowała dom, trochę żarcia było w lodówce, trochę w zamrażarce, pokazała gdzie co i kazała się częstować, plus wszystko co stało na wierzchu, było do ogólnej dyspozycji.
      Bo generalnie kazano nam się czuć jak goście, i zabroniono nam uzupełniać zapasy (oczywiście coś niecoś z sobą przywieźliśmy).
      Jak tylko przyjechaliśmy to zorganizowano dla nas bardzo piękną (świąteczną) przemiłą kolację. Następnego ranka pojechaliśmy zwiedzać, a żona pojechała z dzieckiem (i swoimi rodzicami) do brata w odwiedziny, wróciła dopiero w dniu naszego wyjazdu.
      wszystko dlatego, że to on nas zapraszał, i jesteśmy bardziej jego znajomymi, niż jej, i ona czuła się niezręcznie, w dodatku malutkie dziecko, a on chciał, żebyśmy mieli fajny pobyt u nich. tak, z założenia, to miała być meta u znajomego. tak z założenia to miały być nasze wakacje. bardzo chcieliśmy zobaczyć, jak żyją, gdzie bywają, gdzie pracują, i ogólnie pozwiedzać okolicę. nie sądziliśmy, że tak będzie i nie wymagaliśmy tego, ale znajomy sobie wziął w pracy dwa dni wolnego (plus dni wekendowe) i jeździł z nami, zwiedzał, i mam nadzieję, że dobrze się bawił w naszym towarzystwie.
      mam nadzieję, że cytuję twoje słowa : "nie przekroczyliśmy granic dobrego wychowania"
      teraz znów jesteśmy umówieni na spotkanie w polsce.u nas. w miarę możliwości ugoszczę przyjaciela mojego męża, a jak przyjedzie z żoną (i dzieckiem) to też super. bo, ze z bratem będzie, to na pewno.


      >Różnimy się po prostu w postrzeganiu takich spraw chyba.
      No tak, najwyraźniejuncertain Moim zdaniem, jestes zwyczajnie niegościnna.

      Ale wiesz co,
      życzę ci, żeby pobyt tych ludzi był fajny, znajomi okazali się nieproblemowi i żebyś przyjemnie była zaskoczona i zmieniła zdanie na temat takich odwiedzin.
      O!
      • koronka2012 Re: Goscie w domu 23.08.13, 17:49
        solejrolia napisała:


        Następnego ranka pojechaliśmy zwiedzać, a żona pojechała z dzie
        > ckiem (i swoimi rodzicami) do brata w odwiedziny, wróciła dopiero w dniu naszeg
        > o wyjazdu.
        > wszystko dlatego, że to on nas zapraszał, i jesteśmy bardziej jego znajomymi,
        > niż jej, i ona czuła się niezręcznie, w dodatku malutkie dziecko, a on chciał,
        > żebyśmy mieli fajny pobyt u nich.

        O ja pierd..ziu, a nie przyszło wam do głowy, że wasze wakacje odbywają się czyimś kosztem? i że ktoś tu robił dobrą minę do złej gry?

        > bardzo chcieliśmy zobaczyć, jak żyją, gdzie bywają, gdzie pracują, i ogólnie pozwiedzać okolicę.

        Równie dobrze mogliście to zobaczyć nocując w hotelu, czyż nie?

        > mam nadzieję, że cytuję twoje słowa : "nie przekroczyliśmy granic dobrego wycho
        > wania"

        No cóż, gość jak ryba - po 3 dniach śmierdzi... zdaje się, że gospodarz zaślepiony wizją życia towarzyskiego nie bardzo wziął pod uwagę sytuację rodzinną

        > No tak, najwyraźniejuncertain Moim zdaniem, jestes zwyczajnie niegościnna.

        Masz dziwne poglądy na gościnność. Gościnność nie polega na zmuszaniu się do oferowania noclegu na dłużej niż weekend, ani dezorganizowania sobie życia na prawie tydzień czy dwa.

        Moim zdaniem dla odmiany wy nadużyliście gościnności znajomych, a przynajmniej znajomej.
        • solejrolia Re: Goscie w domu 23.08.13, 22:06
          Koronko, 2012, a może było tak, że to ona miała pretekst, żeby tez spędzić kilka dni poza domem. (wakacje od domu i domowej rutyny?)
          byliśmy u nich po raz pierwszy. zapraszani wielokrotnie. wspólnie ustalaliśmy termin przyjazdu i wyjazdu (nie zjawiliśmy sie z dnia na dzień, bo bilety trzeba było bukować ze znacznym wyprzedzeniem). przyjechali jej rodzice (już po nas) , oni są kilka razy w roku, czasem całymi tygodniami, i razem ona z dzieckiem i rodzice pojachali do jej brata.
          ona spędziła ten czas jak chciała, po prostu, ze swoimi bliskimi.
          a my?my jej nie przeszkadzaliśmy, nas nie było cały dzień i wracalismy do mieszkania w zasadzie w porze kolacyjnej. zjadaliśmy, trochę pogadaliśmy, piwko lub nie, i spać.
          odbyło się wszystko w fajnej atmosferze, bez żadnych napięć, gdyby było tak, że "jednak jest nie bardzo" to uwierz, wyczułabym, a rozstaliśmy się z niedosytem i obietnicą, że teraz (mam nadzieję) wszyscy spotkamy się u nas. bo, że on, z bratem, przyjedzie to pewne, ale mam nadzieję, że ona z dzickiem też wybierze się.
          • solejrolia Re: Goscie w domu 24.08.13, 11:34
            ACHA, miałam rację! właśnie jesteśmy po słowie, przyjeżdżają do nas wszyscy, ona z dzieckiem teżsmile widać nie nadużyliśmy ich gościnności, nie znielubili nas, skoro w najbliższym czasie wybierają się do nas, a termin przylotu ustalony, na razie nie wiem na ile dni przyjadą, zostaną tyle ile będą chcieli.
            ostatnio widzieliśmy się z 10miesięcy temu, więc tematów do rozmów jest dużo, i na pewno spędzą u nas miło czas.
    • klubgogo Re: Goscie w domu 23.08.13, 17:49
      Tydzień. Tydzień przerwy i można zaprosić innych znajomych.
      • lucadimontezemolo Re: Goscie w domu 23.08.13, 18:12
        Mój brat w nieskończoność, reszta ludzi max. weekend. Gdyby ktoś mi się zwalił na dłużej (choć żeby zgodzić się na coś takiego musiałabym się wybitnie nawalić), to musiałby sobie zapewnić wyżywienie i rozrywkę, bo nie byłoby takiej opcji żebym ja albo brała urlop na goszczenie, albo z wywalonym jęzorem leciała do domu żeby gościom gotowac i rozrywki zapewniać.
        • emonik Re: Goscie w domu 23.08.13, 18:44
          Nie czytałam powyższych wpisów, więc może powtórzę to co było już wałkowane. Uważam, że fajnie jest być otwartym na innych ludzi, zwłaszcza znajomych, zwłaszcza sympatycznych - a zakładam, że tacy są Twoi goście, skoro ich zaprosiłaś. Nasz dom jest otwarty dla naszych znajomych, często u nas nocują, ale przeważnie są to wizyty na luzie - nie skaczemy koło nich jakoś przesadnie. Nie zdarzyło mi się dotychczas żebym jakoś strasznie się umęczyła podczas takich wizyt, a nawet zawsze miło je wspominam. Dodam jeszcze, że mamy 2 dzieci, oboje z mężem pracujemy i uprawiamy hobby. Podsumowując: tak trzymać! Warto być gościnnym warto być otwartym, precz z rutyną wink
          ---
    • lajente Re: Goscie w domu 23.08.13, 18:50
      10 dni to nie wieczność, tym bardziej jak cię w domu nie ma od 8 do 19.
      Nie nakręcaj się negatywnie, bo i tak klamka zapadła.

      Możesz się pozytywnie zdziwić jak fajnie może być mieszkając te parę dni
      z dodatkową dwójką ludzi, szczególnie jak okażą się mili, a pewnie tacy są, przynajmniej
      dla twojego faceta.

      Ludzie obecnie coraz częściej zamknęli by się na 4 spusty w domu, szczególnie kobiety - tylko ona i ukochany, reszta won - czerp radość z przebywania z innymi ludźmi, a nuż widelec zdobędziesz nowych przyjaciół, nie zakładaj, że będzie źle, trochę spontaniczności, niewygody i prowizorki nie zabija.
    • marcelina4 Re: Goscie w domu 23.08.13, 19:04
      nie obraź się, ale sama sobie strzeliłaś w stopę, bo zaprosiłaś ludzi, ale nie doprecyzowałaś jak według Ciebie taka wizyta miałaby wyglądać, w dodatku na propozycję pobytu na 10 dni nie zareagowałaś w pore i teraz po prostu będziesz miała gości w domu
      może oni nie domyślają się, że taki pobyt, to dla Ciebie ogromne wyrzeczenie? po prostu jadą do Was w dobrej wierze, z nadzieja na miły pobyt?
      mam nadzieję, że mimo wszystko staniesz na wysokości zadania i nie dasz ludziom odczuć, że są dla Ciebie ciężarem, postaraj się żeby ta wizyta była jednak fajna i pozostawiła miłe wrażenie
      poza tym piszesz, że to bliscy znajomi Twojego męża, może dla niego ich przyjazd to wielka radość, cieszy sie na spotkanie z przyjaciółmi? chociażby z tego powodu byłoby miło z Twojej strony, gdybyś okazała więcej sympatii dla nich?
      wizyta wcale nie musi być wielką mordęgą, zakładam, że ludzie są normalni i da się z nimi dogadać, po przyjeździe ustalcie jakieś zasady pobytu i pewnie będzie fajnie w gruncie rzeczy
      oni w końcu wyjadą, znajomość przecież na tym się nie kończy ( no chyba, że będzie tak źle, że potem nikt nikogo widzieć nie będzie miał ochoty ), mężowi będzie miło, że spotkał swoich przyjaciół, a Ty może tez zacieśnisz znajomość?
      grunt to jednak pozytywne nastawienie i nie traktowanie ludzi jak intruzów, co Wam życie wywalą do góry nogami, to tylko 10 dni, nie 10 lat smile
    • podkocem Re: Goscie w domu 23.08.13, 19:11
      Często przyjeżdżają do mnie znajomi ale właśnie na max 3-4 dni. Nawet mój ojciec nie przyjeżdża na dłużej i zazwyczaj jest to taki "długi weekend". Dwa - trzy dni spędzam z nimi, jeden - dwa dni oni sami muszą sobie radzić bo ja jestem w pracy.
    • saszanasza Re: Goscie w domu 23.08.13, 19:20
      od piątku do niedzielismile
    • dziewczyna_z_plazy Re: Goscie w domu 23.08.13, 19:57
      Bliska rodzina: miesiąc.
      Dalsza rodzina, znajomi: max tydzień.
      Też mieszkam w atrakcyjnym turystycznie miejscu i mam dosyć robienia za hotel. Goście moi zwykle nie znają języka, niektórzy wymagają obsługi i nie przyjdzie im do głowy pomóc sprzątać. Nie usługuję, jak niezadowoleni to mogą wrócić do siebie.
    • regzaa Re: Goscie w domu 23.08.13, 22:24
      3 noce max!
      • bei Re: Goscie w domu 23.08.13, 23:03

        • jagodka_mare Re: Goscie w domu 24.08.13, 11:47
          Wiosna i latem mieszkam i pracuje w atrakcyjnym turystycznie miejscu. Przez caly lipiec moja cztrroosobowa rodzina liczyla po 8-10 osob. Jest koniec sierpnia i juz mam dosyc gosci. Ci ostatni wlasnie mi powiedzieli ze pogoda ladna to zostana jeszcze dwa dni dluzej. W zeszlym roku w jednym czasie zjechala sie 10ka. To byl hardcore. Bywa ze nawet nie uslysze dziekuje na koniec. Zapewniam noclegi i sniadania obiady i kolacje.
          • deszcz.ryb Re: Goscie w domu 24.08.13, 19:53
            E, nie umiesz odmówić? I jeszcze im posiłki serwujesz? To sama jesteś sobie winna, nie narzekaj.
    • wies-baden Re: Goscie w domu 24.08.13, 15:32
      Tak jak od pożyczania pieniędzy są banki, tak od nocowania gości HOTELE ( mogą być w różnym standardzie). Chyba cwaniactwem to zalatuje, bo aż tacy biedni nie jesteśmy.
      • jagodka_mare Re: Goscie w domu 24.08.13, 20:26
        No nie potrafie odmowic. Nie serwuje osobiscie, mnie to 'tylko' kosztuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka