Dodaj do ulubionych

Bilans sześciolatka

20.09.13, 09:52
Czy szkoła może żądać i na jakiej podstawie dostarczenia bilansu sześciolatka? Co grozi za niedostarczenie go? Czy dziecko musi korzystać z opieki higienistki szkolnej?
Obserwuj wątek
    • aagnes Re: Bilans sześciolatka 20.09.13, 10:03
      Juz byla jatka na ten temat (bilans czterolatka i przedszkole zdaje sie).
      poszukaj sobie.
      wiadomo, ze trzeba zrobic bilans, przepisow na to nie ma, do wiezienia nie pojdziesz, ale musisz chyba jakis papier doniesc tytulem wyjasnienia, o co ci chodzi.
      • czar_bajry Re: Bilans sześciolatka 18.10.15, 22:29
        A to na serio jest problemem aby do szkoły donieść bilans dziecka?
    • mx3_sp Re: Bilans sześciolatka 20.09.13, 10:03
      Czy dziecko musi korzystać z opieki higienistk > i szkolnej? opieka medyczna nie jest zgodna z Twoim sumieniem? Podczas pobytu w szkole kto odpowiada za bezpieczeństwo dziecka?
      • olewka100procent Re: Bilans sześciolatka 20.09.13, 10:07
        na pewno musisz wyrazic na to pismeną zgode , tak było u nas, na zebraniu rodzice podpisywali zgode na wizyte pielęgniarki . Bilans tez trzeba zrobic dla dobra dziecka, wiec nie rozumiem troszke twoich pytań
        • ichi51e Re: Bilans sześciolatka 20.09.13, 10:38
          No ale pytanie czy masz szkole udostepnic wyniki tego bilansu.
          Powiedzmy ze dziecko jest chore na chorobe o ktorej wiedza w szkole zaden sposob by mu nie pomogla a mogla zaszkodzic np stygmatyzujac - co wtedy?
          Moim zdaniem ani nie masz obowiazku leczyc dziecka w szkole ani nic im mowic. Bezplatna sluzba zdrowia to przywilej nie obowiazek.
          • lafiorka2 Re: Bilans sześciolatka 20.09.13, 10:42
            u mnie w szkole tylko miałam napisać TAK czy NIE
            Czy dziecko miało bilans 6 latka czy nie ?


            Ale rozumiem,że modnie jest się tak wszystkiemu sprzeciwiać.Od religii po higienistkębig_grin
    • joanna_poz Re: Bilans sześciolatka 20.09.13, 10:41
      nie robiłam bilansu sześciolatka.
      kojarzę, ze chyba szkoła o to pytała, zignorowałam to - nic nie grozi za niedostarczenie (bo i co miałoby grozić? więzienie? grzywna).
    • czarnulka297 Re: Bilans sześciolatka 20.09.13, 10:43
      Olewka 100 boisz się podać sowjego nicku skoro zakładasz specjalny na tą okazję? Nie chodzi mi o olewkę tylko nie wiem dlaczego szkoła ma się interesować stanem zdrowia mojego dziecka skoro mam możliwość wybrania pielęgniarki albo lekarza pod którego opieką chcę się znajdować i chyba nie muszę się szkole spowiadać z ilości izb czy stanu swojego zdrowia czy też męża, albowiem takie pytania są w tym kwestionariuszu. Przedszkole informacji na takie tematy nie żądało.
      • demonii.larua Re: Bilans sześciolatka 20.09.13, 11:13
        > tylko nie wiem dlaczego szkoła ma się interesować stanem zdrowia mojego dziecka
        Ty tak na prawdę czy tylko rzniesz głupa?
        Na pytania z kwestionariusza nie musisz odpowiadać, ale hmm ilość izb i stan zdrowia rodziców mają całkiem spory wpływ na dobrostan dziecka.
        • scher Re: Bilans sześciolatka 17.10.15, 10:48
          demonii.larua napisała:

          > ilość izb i stan zdrowia rodziców mają całkiem spory wpływ na dobrostan dziecka.

          Tylko że istnieje art. 27 ustawy o ochronie danych osobowych.
          • memphis90 Re: Bilans sześciolatka 17.10.15, 12:41
            Tak, oczywiście, a dzieci, które nie mają szczepień, za to mają nigdy nie zdiagnozowane wnętrostwo, niedowagę, wadę wzroku albo nadciśnienie (bo rodzice nie widzą powodu, żeby pokazać dziecko lekarzowi choćby raz na dwa lata) istnieją tylko w bajkach. Dziwne, że nikt nie pyszczy się na konieczność wykonania badań okresowych w pracy, a konieczność oceny zdrowia dziecka w szkole to nagle gwałt na wolności uncertain
            • scher Re: Bilans sześciolatka 17.10.15, 17:23
              memphis90 napisała:

              > Dziwne, że nikt nie pyszczy się na konieczność wykonania badań okresowych w pracy,
              > a konieczność oceny zdrowia dziecka w szkole to nagle gwałt na wolności uncertain

              Wskaż mi tylko podstawę prawną przetwarzania takich danych przez szkołę.
              Na badania okresowe w pracy jest podstawa prawna rangi ustawowej. A na bilans?
              • przeciwcialo Re: Bilans sześciolatka 17.10.15, 17:56
                W bilansie są istotne informacje niezbędne do prawidłowego funkcjonowania dziecka w szkole. czasami należy użyć rozsądku a nie czekać na ustawy.
                • scher Re: Bilans sześciolatka 17.10.15, 21:16
                  > czasami należy użyć rozsądku a nie czekać na ustawy.

                  Ale w art. 27 jest odpowiedź, musisz to tylko przeczytać. I pomyśleć.
              • mamma_2012 Re: Bilans sześciolatka 17.10.15, 20:47
                Pewnie nie ma, wiec to tylko i wyłącznie rodzic decyduje czy powiedziec reszcie, ze dziecko ma gruźlicę, jest zakażone którymś typem wirusa zapalenia wątroby czy choćby wszawicą.
                Takich danych nie nalezy udostępniać szkole, dopóki nie uchwalą, ze grozi to obcięciem głowyuncertain
                • scher Re: Bilans sześciolatka 18.10.15, 19:07
                  mamma_2012 napisała:

                  > Pewnie nie ma, wiec to tylko i wyłącznie rodzic decyduje czy powiedziec reszcie, ze dziecko
                  > ma gruźlicę, jest zakażone którymś typem wirusa zapalenia wątroby czy choćby wszawicą.

                  Polemizujesz z ustawodawcą?
                  • iwoniaw Re: Bilans sześciolatka 19.10.15, 14:47
                    A co, tylko tobie wolno polemizować z ustawodawcą, władzą wykonawczą i wyrokami sądowymi? big_grin
            • kinga.1990 Re: Bilans sześciolatka 17.10.15, 21:05
              Ale to nie chodzi o to by nie chodzić z dzieckiem do lekarza, czy szczepić. Ja ze szczepieniem i aktualnymi bilansami osobiście nie mam problemu, tylko po co to szkole skoro dziecko jest pod stałą opieką lekarza?
              • memphis90 Re: Bilans sześciolatka 18.10.15, 13:43
                Po to, że nie każde dziecko jest pod opieką lekarza, a przynajmniej- nie w praktyce. Nie ma obowiązku leczyć dziecka u lekarza, teraz nawet można nie szczepić - i rodzicom można naskoczyć. A skoro lekarz nie widzi dziecka przez kilka lat, to skąd ma wiedzieć, czy nie jest zaniedbane? Przypominam sprawę sprzed dwóch czy trzech lat, kiedy zmarła zagłodzona na śmierć dziewczynka z MPD- rodzice nie widzieli powodu, żeby chodzić z nią do pediatry. Do szkoły natomiast musi chodzić każde dziecko i jest to dobry moment, żeby dopilnować oceny stanu zdrowia w podstawowym zakresie. Tym właśnie zajmuje się pielęgniarka szkolna, o czym najwyraźniej nie masz pojęcia. Plus okresowo powinna sprawdzać skórę i włosy uczniów, żeby wyłuskać tych z wszawicą i świerzbem.
                • przeciwcialo Re: Bilans sześciolatka 18.10.15, 14:06
                  Fakt faktem że niektóre dzieci prowadzi dr Google i siostra Wikipedia.
              • mokotowianka1 Re: Bilans sześciolatka 19.10.15, 12:55
                Po to, żeby szkoła miała szanse na prawidłową reakcję, kiedy dziecko dostanie drgawek, zacznie przejawiac zachowania depresyjne, dostaniei krwotoku, okaże się ponadnormatywnie agresywne albo wycofane.
            • agaja5b Re: Bilans sześciolatka 19.10.15, 12:02
              To tak samo chore, jak ostatnio ten problem okien zycia. Wszystko można rozdmuchac do przesady i w efekcie lepiej niech dzieciak umrze na smietniku, ale przynajmniej będzie miec na krzyzu imię i nazwisko, lepiej niech będzie niedojedzony i zaniedbany albo wręcz zagłodzony za szafą, jak to bywało, ale przynajmniej prywatnosc nie ucierpi. Po prostu dzięki temu systemowi opieki można pomóc realnie, ale niekoniecznie trzeba trąbic o tym wszystkim czy to na szkolnym korytarzu czy za pomocą mediów, bo to działa potem w drugą stronę.
      • olewka100procent Re: Bilans sześciolatka 20.09.13, 13:30
        chyba rzadko odwiedzasz gazete, bo nicka mam od ładnych paru lat ...
        • banialuk1 Re: Bilans sześciolatka 08.11.13, 10:36
          A jest obowiązek rodzenia dzieci?
          Bilans ma za zadanie sprawdzić czy dziecko dobrze się rozwija. W szkole ma założona kartę zdrowia ucznia, która jest systematycznie uzupełniana przez cały okres, gdy dziecko chodzi do szkoły (podstawówka, gimnazjum....) Ta karta jest tylko do wglądu pielęgniarki i rodziców dziecka.
          Jeżeli zapisałas dziecko do danej szkoły, to automatycznie dałaś pod opieke pielęgniarce tam pracującej. Ona nie jest tam by zatruwać życie rodzicom, tylko by opiekować się twoim dzieckiem. Pewnie dla niektórych rodziców jest ważne, że w razie gdyby ich dziecku coś się stało, cos zabolało itp. to mogą uzyskać pomoc w gabinecie pielęgniarki.
          Jeżeli jednak nie chce ci się dbac o własne dziecko, robić mu badania i pielęgniarka dla ciebie to zło i niepotrzebne coś - zgłoś to u dyrekcji.
          Pielęgniarka ma pod opieka od 800 do 1000 tys dzieci. Pewnie bardzo płakać nie będzie.
          Pozdrawiam.
      • jagienka75 Re: Bilans sześciolatka 08.11.13, 12:03
        ? Nie chodzi mi o olewkę tylko nie wiem dlaczego szkoła ma się interesować stan
        > em zdrowia mojego dziecka skoro mam możliwość wybrania pielęgniarki albo lekarz
        > a pod którego opieką chcę się znajdować i chyba nie muszę się szkole spowiadać
        > z ilości izb czy stanu swojego zdrowia czy też męża, albowiem takie pytania są
        > w tym kwestionariuszu. Przedszkole informacji na takie tematy nie żądało.


        przepraszam, ale dla Ciebie to taki problem?
        korona z głowy Ci spadnie, jeśli wpiszesz, ile izb przypada w Waszym domu na X osób?
        za moich czasów też tak było i żyję.

        a jeśli coś się dziecku w szkole stanie i szkoła się tym nie zainteresuje, nie wezwie Ciebie/pogotowia/pielęgniarki, to do kogo będziesz miała pretensje?
        skąd się takie cudaki biorą?????
    • irima2 Re: Bilans sześciolatka 20.09.13, 10:52
      Nam lekarz dał osobną kartkę do szkoły. Nie tam informacji o stanie zdrowia dziecka w szczegółach, jest tylko czy nie ma przeciwskazań zdrowotnych do uczęszczania do szkoły i jaką grupę ma na w-f.
      Jeżeli nie chcemy korzystać z gabinetu lekarskiego w szkole (bilanse i szczepienia) to składamy oświadczenie. W razie wypadku nie wyobrażam sobie żeby higienistka miała nie pomóc dziecku i nie sądzę żeby rodzić mógł takie życzenie zgłosić.
      • przystanek_tramwajowy Re: Bilans sześciolatka 20.09.13, 11:14
        Niedługo niektóre nawiedzone mamuśki nie ujawnią w szkole nazwiska i imienia dziecka. Można też zasłaniać twarz dziecięcia papierową torbą z wyciętymi otworami na oczy i usta.
        • mx3_sp Re: Bilans sześciolatka 20.09.13, 11:19
          dla takich są prywatne szkoły, niech stworzą enklawę wyjątkowych dzieci i drą się między sobą.
        • aagnes Re: Bilans sześciolatka 20.09.13, 11:39
          smile)))))))))
        • bergamotka77 Re: Bilans sześciolatka 18.10.15, 00:27
          piekne - biore na sygnaturkę! big_grin big_grin big_grin
    • czarnulka297 Re: Bilans sześciolatka 20.09.13, 11:23
      Skąd w was tyle jadu i nienawiści? Przecież nie musicie czytać tego wątku ani tym bardziej odpowiadać.
      • mx3_sp Re: Bilans sześciolatka 20.09.13, 11:27
        możesz odpowiedzieć dlaczego nie chcesz by Twoje dziecko było pod opieką higienistki?
        • slonko1335 Re: Bilans sześciolatka 16.10.15, 22:21
          www.facebook.com/badet.szczecin/photos/pcb.1697744520440696/1697743650440783/?type=3&theater
          może chodzi do tej szkoły i boi się, że higienistka zgłosi do opieki społecznej bo dziecko je zupę na kolacjęwink?


          Koleżanka nie wyraziła zgody na fluoryzację i trafiła na dywanik do dyrektorki....higienistka miała więcej zastrzeżeń które generalnie można o kant tyłka było ale pani miała wizje i bujna wyobraźnię......nerwów napsuła zwłaszcza że zagrożono wypisaniem dziecka z klasy sportowej...niezły jubel musiała matka zrobić żeby w szkole sprawę naprostowano a higienistka została ukarana...ale też powiedziała, że dziękuje za taką opiekę i jej dziecko korzystać na pewno nie będzie.....
      • demonii.larua Re: Bilans sześciolatka 20.09.13, 11:46
        > Skąd w was tyle jadu i nienawiści?
        Zaraz nienawiści i jadu. Nie dramatyzuj - ot niektóre z nas organicznie nie trawią głupoty.
        I zagadka rozwiązana.
      • czar_bajry Re: Bilans sześciolatka 18.10.15, 22:36
        Przecież nie musiałaś produkować tak durnego wątku- nie ma takiego obowiązku.
        Spytałaś więc dziewczyny Ci odpowiedziały ale jak rozumiem twoim zamiarem było uzyskanie poklasku dla problemu z dupy wziętego.
      • attiya Re: Bilans sześciolatka 19.10.15, 22:40
        no to po co zakładałaś ów wątek? po to aby wszyscy zachwycali się jaka to ty mądra jestes i odważna, że nie chcesz bilansu robić i udostepniać go pielęgniarce w szkole?
        myślałaś, że tylko będą ci przytakiwać w tym wątku?
    • mw144 Re: Bilans sześciolatka 08.11.13, 12:01
      Żadnego bilansu szkoła nie chciała, na zebraniu wychowawczyni wspomniała, że jak ktoś ma, to niech dostarczy "wypis" z przedszkola od pielęgniarki przedszkolnej. Nie doniosłam, bo mi się nie chce szukać w stercie dokumentów, kóre mam w domu, nikt się nie upomniał. Co szkoła to inny zwyczaj, z przedszkola dostałam stertę różnych papierów, które miałam dostarczyć do szkoły, tj. wymagała ich podstawówka najbliższa od przedszkola. W mojej, w tym samym mieście 5 km dalej, pani w sekretariacie popatrzyła na mnie jak na ufoludka i spytała " no ale po co nam to?".
      Dziecko nie musi koszystać z opieki higienistki, był papier do podpisania i dwie opcje: wyrażam zgodę i nie wyrażam zgody.
      • 77kunda Re: Bilans sześciolatka 08.11.13, 12:35
        u nas akurat szkoła dawała bilans wypełniony przez higienistkę i nauczyciela i trzeba go była dostarczyć do przychodni i potem do szkoły.
        Nie wypełniłam wszystkiego ale najważniejsze rzeczy przedszkole i szkoła wie. Tak naprawdę nie rozumiem ukrywania w szkole przedszkolu chorób dzieci.
        • andaba Nie i nie, bo... nie 08.11.13, 12:47
          Tak mozna skomentować krótko filozofię życiową niektórych.
          Bunt dla buntu, bo cóż za śmiercionośne tajemnice mogą znajdować się w bilansie sześcioalatka, żeby go nie chcieć udostępnić szkole?
          • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 16.10.15, 21:59
            Przede wszystkim zgadzam się z Czarnulka297. Przecież istnieje coś takiego jak ochrona danych osobowych. Więc jak szkoła może się domagać opini(bo bilans to nic innego jak opinia) o stanie zdrowia ucznia? Ok higienistka niech opiekuję się uczniami, ale w swoim zakresie. Niech odnotowuje to co się dzieje w szkole, a nie bazuje na tym, co wypisze lekarz prowadzący. Jeżeli dziecko bierze jakieś leki np tak jak mój syn jest alergikiem to można to osobiście zgłosić nie widze sensu szpiegowania ucznia ;/ Niektóre dzieci mają np zaburzenia ze spectrum autyzmu np ZA. i po co to pielęgniarce wiedzieć? Chyba tylko po to by mieć o czym pobojcyć z koleżankami ;/ tym bardziej w mniejszych miejscowościach, gdzie wszyscy się znają ;/
            • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 16.10.15, 22:09
              Ja nie wiem po co wy te dzieci w USC rejstrujecie skoro wam tak zalezy na ochrony danych osobowychtongue_out
              Faktycznie ZA to niezauwazalny jest,jak najbardziej pielegniarka powinna o tym wiedziec,a juz szczegolnie nauczyciel.Jak pokazuje przyklad Madziulca,ukrywanie moze zle sie skonczyc.
              • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 16.10.15, 22:31
                Moim zdaniem zapisy medyczne jak i wszystkie zawiązane z tym badania, diagnozy itp. są własnością każdego z osobna. Jak wiadomo nasze szkolnictwo jest dalekie od pomagania dzieciom z przeróżnymi zaburzeniami, czy chorobami, wręcz wolą takie dzieci usunąć ze szkoły, by pozbyć się kłopotu. Dlatego istnieje coś takiego jak właśnie ochrona danych osobowych, by nikt nikogo nie szkalował. A co pielęgniarka pomoże nawet gdyby się coś stało? I tak szkoła dzwoni po pogotowie, bo zazwyczaj szkoła tłumaczy się brakiem odpowiednich narzędzi do pomocy. Pielęgniarki czy higienistki w szkołach to pic na wodę nic konkretnego nie wnosią. Też byłam kiedyś uczniem i wiem jak to wygladało. A do ujawnienia diagnozy czy stanu zdorowia ucznia jest tylko uprawniony sam rodzic. Lekarzowi nic do tego. Jeżeli nie ma zgody to nie ma prawa wypisać w bilansie o takim czymś.
                • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 16.10.15, 22:58
                  Czyli nalezy ukryc zaburzenia dziecka?paradne.
                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 16.10.15, 23:44
                    A na co pielęgniarce czy higienistce taka wiedza skoro ona nie prowadzi leczenia dziecka i nie ma na to żadnego wpływu? Mając taką wiedzę od razu bazuje na danej chorobie i wpisuje pierdoły w karcie ucznia, że dziecko źle się rozwija, pomimo tego, że nie jest w stanie tego udowodnić, bo niby jak? Poprzez osłuchanie, zważenie, czy też sprawdzenie, czy dziecko czasem nie ma wszy? Paranoja. Z resztą często się zdarza, że diagnozy są źle postawione i co wtedy? Przecież ktoś kto ma daną diagnozę nie oznacza to, że od razu jest niepełnosprawny, że nie jest w stanie samodzielnie egzystować. A przez ujawnianie takich informacji dzieci są inaczej traktowane. Tak jak np w przypadku ZA- od razu że jest ruchliwe, czy np zle sie zachowal to od razu zle sie rozwija bo ma zaburzenie. A dziecko bez diagnoz ktore jest ruchliwe i np notorycznie cos zle robi uznaje się za normę bo nie ma takiej diagnozy wpisanej. O to w tym chodzi, żeby nie stygmatyzować! I nie wyolbrzymiać pewnych rzeczy. Bo ludzie tak jak np pielęgniarka nie ma wystarczającej wiedzy na temat wszystkich chorób. Co ona wie? Przecież nie jest alfą i omegą nie jest w stanie wiedzieć o wszystkich chorobach jak one przebiegają i jak się zachować, czy co podać. To jest pic na wodę.
                    • karme-lowa Re: Nie i nie, bo... nie 16.10.15, 23:52
                      Kinga jesteś dziwna. W bilansie (przynajmniej u nas) jest wpisane wszystko odnośnie alergii, przyjmowanych leków, dawkowania leków, chorób wrodzonych lub nabytych.
                      Ja jestem zadowolona z tego że pielęgniarka wie o chorobie mojej córki, wie jakie leki podać i zna nazwisko i telefon lekarza, który ten bilans przeprowadzał.
                      Nie rozumiem po co takie informacje ukrywać?
                      Pewnie, na FB zdjęcia i info o rodzinie podaje się nagminnie ale podanie informacji o zdrowiu dziecka to skandal.
                      Paranoja.
                      • karme-lowa Re: Nie i nie, bo... nie 16.10.15, 23:57
                        Asa i jeszcze jedno. Była u nas w szkole taka sytuacja. Zemdlał chłopiec w czasie lekcji. Zadzwoniono po pogotowie. W czasie gdy pogotowie jechało pielęgniarka sprawdziła w karcie czy chłopiec na coś choruje. Okazało się że jest wpisana lekka wada serca. Pogotowie miało sprawę ułatwioną. Był przekaz info między szkołą a pogotowiem.
                        • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 00:08
                          Jestem dziwna wg Ciebie bo mówię jak jest? Chodziłam do szkoły całkiem niedawno i wiem jak to wygląda. Nawet jak dziecko boli głowa to higienistka nie chce podać zwykłego leku przeciwbólowego,bo albo się boi albo mówi, że nie ma. Więc jaki tu sens?. Gdybym sama tego nie doświadczyła to bym o tym głośno nie mówiła smile to jest tylko etacik po znajomości smile tak jest w Polsce.
                          • szmytka1 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 11:03
                            A jak pracowałam w szkole, to była apteczka z lekami i jesli rodzic wyrażał zgode, można było podać. tak smao tera ja, podałam info na jakie leki dziecko jest uczulone i wypełniłam deklarację, cyz zgadzam się, cyz nie na podanie leków przeciwbólowych
                          • memphis90 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 12:49
                            > Jestem dziwna wg Ciebie bo mówię jak jest? Chodziłam do szkoły całkiem niedawno
                            Do gimnazjum, jak mniemam....? To widać, bo głupoty wpisujesz straszne uncertain
                            • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 21:00
                              Jak pielęgniarka może podać coś skoro nie ma do tego warunków! Szkoła to nie apteka ani szpital nie ma możliwości podania wszystkiego...Bo w swojej apteczce zazwyczaj ma leki przeciwbólowe albo przeciw rozkurczowe ...a co do zwolnień np z zajęć wf to wypisuje lekarz np pediatra i tyle...pielęgniarce nic do tego bo to nie ona prowadzi zajęcia wf. Sama miałam zwolnienie i dawałam je do rąk nauczyciela wychowania fizycznego i nie miałam żadnego wpisu do karty ucznia z tego tytułu.
                              • memphis90 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 13:47
                                Nie ma warunków, żeby podać lek przeciwbólowy czy przeciwgorączkowy....? Czyżby potrzebny do tego miał być blok operacyjny?

                                a co do zwolnień np
                                > z zajęć wf to wypisuje lekarz np pediatra i tyle...pielęgniarce nic do tego bo
                                > to nie ona prowadzi zajęcia wf
                                Czego nie rozumiesz- pielęgniarka ma zbadać masę ciała, wzrost, ciśnienie, układ ruchu i z tym dziecko idzie do lekarza. A lekarz decyduje, co ma zrobić z uzyskanymi danymi. Oczywiście, lekarz może tracić czas na ważenie i mierzenie dziecka albo na test słuchu szeptem- ale niby dlaczego, skoro jest do tego wyznaczony wyszkolony personel?
                          • agaja5b Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 12:36
                            Bo nie może podac nic bez zgody rodzica, okłady może zastosowac z zimnej wody tak na szybko. U nas na zebraniu podpisywalismy oświadczenie że w razie potrzeby zgadzamy się lub nie na podanie leku z paracetamolem lub ibuprofenem, kropli zoładkowych założenie jałowego opatrunku, wszystko było wyszczególnione.
                          • attiya Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 22:56
                            bzdury piszesz dziecko - ta cyferka wszystko mówi suspicious
                            moja mama jako pielęgniarka szkolna pracowała 20 lat z groszami, leków na prawo i na lewo nie dawała bo był limit, na bóle brzucha były krople żołądkowe, czasem coś przeciwbólowego
                            a pielęgniarka w szkole nie siedziała po to aby wydawać tableteczki dzieciom, tylko min po to aby robić bilanse - te szkolne, prowadzić karty uczniów - waga, wzrost, słuch, wzrok, wady postawy, sprawdzać uczniom głowy - kiedyś bez problemów można było to robić, prowadzić pogadanki z różnymi klasami na różne tematy - w zależności od wieku takoż, dwa razy w tygodniu - o ile dobrze pamiętam - był lekarz - wypisywano skierowania do lekarzy specjalistów, potem uzupełniano dokumentację - słaby wzrok, słuch, info o okularach, u chłopców sprawdzano czy są/nie są daltonistami, poza tym były też kiedyś w szkole szczepienia - szkoła gdzie mama pracowała była sporą szkołą - podstawówka i liceum w jednym budynku, więc te szczepienia niemal na okrągło były, bo trzeba było przebadać całą klasę przed szczepieniem, jak ktoś był chory, to odraczano, potem za tymi osobami trzeba było chodzić itd itd
                            w kartach też były informacje od rodziców czy zgadzają się na podanie leków czy też nie, może stąd niemożność uzyskania przez ciebie jakiejś tabletki - tak swoją drogą, może do rodziców powinnaś mieć pretensje, może oni nie wyrazili zgody. A to, że pielęgniarka nie może w przypadku niektórych osób podać leku, to chyba nic dziwnego - czasem są przeciwskazania.
                            Łapiesz?
                    • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 00:20
                      Mając taką wiedzę od razu bazuje na danej chorobie i wpisuje pierdoły w karcie ucznia, że dziecko źle się rozwija, pomimo tego, że nie jest w stanie tego udowodnić, bo niby jak?

                      I wszystko jasne,kolejna mamuska dzieciaka z ZA,które mialo byc genialne,ale nie wyszlo i jest mocno problemowe z mnostwem deficytow.
                      Pielegniarka z racji wyksztalcenia wie duzo wiecej od ciebie u jak najbardziej wie jak sie zachowac i co podac chyba,ze debil ne mamusi ukryja info o chorobach i bedzie musiala zdgac sie na instynkt.
                      Przedstawianie Bilansu i ksiazeczki szczepien powinno byc obowiazkowe,brak ktorejs z tych rzeczy z miejsca powinien oznaczac brak mozliwosci przyjecia do placowki.
                      • karme-lowa Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 00:30
                        Zgadzam się z Edel w 100%.
                        Strasznie się boisz że syn nie będzie idealny czy co?
                        Jak dla mnie jesteś po prostu głupia.
                        • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 00:38
                          Po prostu mam tu do czynienia z mamami perfekcyjnych dzieci, które nie wiedzą, ani nie próbują zrozumieć, jak się czują rodzice, których dzieci maja pewne wady. Brak empatii i zrozumienia gratulacje ;/
                          • mamma_2012 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 11:18
                            Nie wymagaj empatii od rodzicow np. dziecka uderzonego albo takiego, któremu przeszkadza ganiajacy po klasie kolega, skoro on nie wie, ze to zachowanie to wynik choroby, a nie złej woli i braku wychowania.
                            Jesli sie dowie, to jest szansa, choc oczywiscie, ze nie gwarancja, ze to głębszy problem, to moze byc bardziej wyrozumiały.
                            Choc tez musisz zrozumieć, ze inni rodzice, podobnie jak ty, dbają głownie o dobre samopoczucie własnych dzieci i trudno im zaakceptować cierpienie własnych dzieci.
                            • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 21:03
                              Tak jak napisałam dalej syn w przedszkolu ma ujawnione i mamusie tego nie rozumieją
                              • attiya Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 23:10
                                złe,niedobre mamusie, nie chciały zrozumieć problemu twojego dziecka - myslałaś aby je wszystkie rozstrzelać?
                      • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 00:35
                        Akurat jesteś w błędzie. A co do mam, które wychowują dzieci z ZA powinnas przeprosić za słowa bo obrażasz w tym momencie ich dzieci to one są 100 razy mądrzejsze niż te "perfekcyjne" ;/ A co za lekarstwo może podać dziecku, które ma zaburzenia ZA? Przecież się tego nie leczy farmakologicznie smile To jest tylko zaburzenie myslenia smile ZABURZENIE nie choroba. Więc nawet nie kwalifikuję się w rubrykę -"Choroby nabyte, wrodzone itp". A jeżeli dziecko ma stwierdzoną poważną chorobę to moim zdaniem powinno w spokoju nauke kontynuować w zaciszu domowym czyli w toku indywidualnym. Bo to jednak jest narażenie zdrowia dziecka. Dla jego dobra tak byłoby rozsądnie. Lekarka nie jest wszechwiedząca! Po to są specjalizacje, by każdy lekarz dowiedział się jak najwięcej o danej chorobie... Pielęgniarka wie tylko podstawy jak np zrobić zastrzyk czy rozłożyć w szpitalu lekarstwa dla pacjentów. Sama napisałaś, że było pogotowie-bo tyle co mogła zrobić to zaglądnąć do karty smile
                        • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 08:58
                          powinnas prze
                          > prosić za słowa bo obrażasz w tym momencie ich dzieci to one są 100 razy mądrze
                          > jsze niż te "perfekcyjne" ;/

                          Bujda na resorach,zajezdzasz mi madziulcem,jej syn tez taki madry,ze rzuca krzeslami,atakuje dzieci i zwiewa opiekunom do lasu.Faktycznie szczyt madrosci.

                          Nigdzie nie twierdzilam,ze lekastrwo ma byc podane na ZA,to juz twoje rojenia.Rozumiem,ze te cudowne dzieci z ZA lekow nie potrzebuja.

                          Nie martw sie,te wszelkie zaburzenia kwalifikuja sie w Rubryke:inne

                          Pielegniarka umie duzo wiecej niz rozlozyc leki i zrobic zastrzyk,ona nie jest od diagnostyki.
                          • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 09:35
                            Tak się zachowują, bo atakują je SUPER DZIECI bez skaz smile po prostu się bronią smile takie dzieci bez przyczyny nie atakują i każdy psycholog czy psychiatra ci tak powie. A odbija się to na nich właśnie z tego względu, że mają zapis w Karcie ZA, a dziecko bez wpisu nawet jakby całymi dniami rozrabiało uważano by za normę. I gdzie tu sprawiedliwość. Wcale się nie dziwie, że rodzice chcą uchronić swoje dzieci przed takimi mamusiami jak Ty. Tylko te super dzieci też dorastają i zazwyczaj nie wyrastają na takie cudowne osoby jak to sobie wyobrażały przez całe życie ich mamusie. W szkole nie leżą obłożnie chorzy, więc i wiedza pielęgniarce nie jest potrzebna, bo ona i tak się na tym nie zna! A teraz mamy taki świat, że każdy ma telefon, z resztą po coś szkoła go ma. Więc gdyby się coś działo to można śmiało dzwonić do rodzica. Przecież w chwili zasłabnięcia, czy też np. złego samopoczucia szkoła dzwoni do rodzica by przyjechał po dziecko. Nigdy nie spotkałam się, by pielęgniarka coś podawała czy zajmowała się dzieckiem, bo albo mówiła, że trzeba zadzwonić po rodzica, albo jej nie było przez większy okres czasu trwania szkoły. Byłam świadkiem jak koleżanka była w ciąży i źle się poczuła, to higienistki nie było, a dziewczynie powiedzieli by sama po kogoś zadzwoniła...sorry to są realia polskich szkół.
                            • karme-lowa Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 10:34
                              I tu się mylisz. Moje dziecko ma wadę genetyczną. Nie jest zdrowe. I trudno żeby pielęgniarka sama, bez lekarza, bez leków udzielała pomocy. To jest szkoła nie szpital. Bresk Ci argumentów i głupoty wypisujesz.
                              • scher Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 10:40
                                karme-lowa napisała:

                                > Brak Ci argumentów i głupoty wypisujesz.

                                Ma dużo racji. Ty też. Po prostu to są dwie różne strony tego samego medalu.
                                • karme-lowa Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 10:49
                                  Scher - moje dziecko chodzi do zwykłej rejonówki. Mamy dzieci z ZA. O tym, że mają ZA wiedzą wszyscy.
                                  Nie chcę nikogo urazić ale dzieci (w naszej szkole) zachowują się inaczej. Tego nie da się ukryć. Dla mnie jest nie pojęte to że można ukrywać chorobę dziecka. Po co? Nauczyciel też musi wiedzieć że dziecko ma zaburzenia żeby z nim inaczej współpracować. Czy Kinga przed nauczycielem też zamierza to ukrywać? W klasie córki nikt dzieci z ZA nie stygmatyzuje. To chyba bardziej powinnam ja się obawiać bo wada córki jest mocno widoczna.
                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 20:34
                                    Ludzie nie są świadomi co to jest ZA. Bo takie dzieci wyglądają normalnie-mają dwie ręce,dwie nogi, biegają, skaczą więc co jest nie tak? Od razu uważają, że takie dzieci są niewychowane bo nic po nich nie widać, a jeżeli nawet ujawni się im taką wiedzę to dla nich czarna magia i nawet nie wiem ile człowiek by się nagadał na ten temat to oni nawet nie chcą tego zrozumieć! Od razu uważają, że to odstaje od normy i odsuwają się...wiem co mówię
                                    • asia_i_p Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 21:20
                                      Z mojego doświadczenia - dużo więcej kłopotów jest, jeżeli diagnoza jest niepostawiona albo ukrywana przed szkołą. Bo wtedy nie wiadomo, jak pewne zachowania dziecka wytłumaczyć przed kolegami.
                                      Był u nas w szkole chłopak chyba z ZA (podręcznikowy zestaw cech), tylko niezdiagnozowany. Musiałam na rzęsach stawać, żeby klasie uświadomić, że on pewnych rzeczy nie robi złośliwie (posługiwałam się teorią inteligencji wielorakich) oraz jak mają z nim postępować. Jakoś wyszło, ale bywało bardzo trudno, zwłaszcza że trafił właśnie do mojej klasy, która już była bardzo trudna.
                                      A dwa lata po nim była dziewczynka głębiej zaburzona - autyzm - ale zdiagnozowana. Byliśmy poinformowani z góry o diagnozie, więc od razu można było ją dać do odpowiednio spokojnej klasy, rodzice przekazali ogólne wskazówki, jak z nią pracować, ułożono jej plan, w którym część zajęć miała z klasą, a te, na których miała więcej problemów ze skupieniem się - indywidualnie, po dwóch miesiącach dodatkowo mieliśmy radę szkoleniową, na którą przyszła prowadząca dziewczynkę pani psycholog i przez dwie godziny przepytywała nas z różnych aspektów radzenia sobie dziecka w szkole oraz odpowiadała na nasze pytania.
                                  • asia_i_p Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 13:10
                                    Mieliśmy kiedyś matkę, która zażądała, żebyśmy nie informowali innych uczniów w klasie, że jej córka ma zespół Touretta. W końcu jednak zdecydowała się na inną szkołę i przyznaję, że odetchnęliśmy z ulgą, bo nie bardzo sobie wyobrażaliśmy, jak my mamy akurat tę chorobę ukryć przed uczniami.
                                • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 21:57
                                  Dokładnie są dwie strony medalu. Jest prawo wyboru i nie można nikogo zmuszać. To decyzja indywidualna i nikt nie ma prawa wywierania wpływu na to czego nie chcesz. Po prostu - chcesz dostarczasz bilans, nie chcesz - nie dostarczasz, to proste.
                              • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 20:29
                                Dlatego piszę, że kiedy dziecko ma poważną chorobę powinno dla własnego dobra odbywać nauczanie indywidualne w domu, bo szkoła to nie szpital i pielęgniarka i tak nic nie pomoże, zazwyczaj wzywane jest pogotowie, bo szkoła nie jest wyposażona w odpowiednie leki czy sprzęt
                                • karme-lowa Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 21:18
                                  Chyba Cię Kinga pogięło. Mam zamykać dziecko w domu bo urodziła się chora???
                                  Pielęgniarka dobrze wie co ma robić bo JEJ POWIEDZIAŁAM O CHOROBIE córki. Niczego nie ukrywałam.
                                  I co? Zamierzasz trzymać swoje dziecko całe życie pod kloszem w domu? Robisz mu większą krzywdę niż otoczenie.
                                  Zresztą nie wierzę że wszyscy są przeciwko twojemu dziecku.
                                  Coś z Tobą jest nie tak.
                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 21:43
                                    Akurat mnie nie pogięło. Wiem co mówię. A co Ty na to, że kiedy ujawniłam to dr przedszkola zażądała zabrania dziecka z placówki, bo powiedziała wprost, że ona nie będzie się starać mu pomóc. No i co?
                                    • karme-lowa Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 21:57
                                      Tak, tak. Sami źli ludzie wokół Ciebie......
                                      • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 22:05
                                        A co Ty myślisz, że kogoś to obchodzi, że np dajmy Twoje dziecko ma jakieś zaburzenie czy chorobę? To ich osobiście nie dotyka. Ludzie mówią jedno a za chwile robią drugie. Ile w TV pokazują spraw z dziećmi, że tak czy tak zostały potraktowane przez ludzi bo są chore...
                                        • karme-lowa Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 22:17
                                          Wiesz, to Ty sama wszczepiasz swojemu dziecku że jest inne, gorsze. Mojemu dziecku nikt nie dokucza, ale ja nie robię cyrku z jej choroby. Za bardzo demonizujesz chorobę synka. Może nawet są sytuacje kiedy tobie wydaje się że się z niego śmieją, wyolbrzymiasz każde słowo lub gest.
                                          Odpuść trochę bo inaczej zadręczysz siebie i dziecko.
                                          • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 22:25
                                            Właśnie ja go akceptuje w 100% i nie mam z tym problemu, z resztą każdego traktuje jak równego pomimo różnych wad. Ale wkurza mnie to jak inni widzą jakąś dysfunkcje i od razu izolują swoje dzieci. Ja rozumiem, że w jego przypadku problem stanowi kontakt społeczny i jestem świadoma tego, że czasami zdarzy się, że coś się komuś nie spodoba. I ja jestem matką i jestem odpowiedzialna za to by do niego jakoś dotrzeć i pomóc to zrozumieć. Ale druga strona, czyli rodzice też powinni to tłumaczyć swoim dzieciom, że są pewne dzieci, które mają pewne problemy ale to nie wynika z ich złośliwości. A rodzice zazwyczaj idą na skróty i np mówią to następnym razem ODDAJ MU pomimo tego, że są świadomi choroby. Sorry ale nie raz moje dziecko też było uderzone, czy naruszona jego cielesność ale nigdy nie przyszło mi do głowy żeby nastawiać go przeciwko
                                            • karme-lowa Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 22:37
                                              Tak, masz rację. Rodzice powinni uczuć dzieci tolerancji. Ale nie ujawniając choroby dziecka doprowadzisz tylko i wyłącznie do tego że będą go postrzegać jako łobuza rozrabiake. W szkole ma szansę na wspomaganie przez nauczyciela, rewalidację itp. Ale Ty też musisz współpracować ze szkołą.
                                              Rozważ to Kinga.
                                              Ja Cię doskonale rozumiem, mam chore dziecko i też się nieustannie martwię ale nasze dzieci muszą żyć bez tego naszego klosza.
                                              • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 23:04
                                                Wszystko byłoby ok...tylko jak widzę te realia dookoła to po prostu płakać się chce. We własnym zakresie wożę go na przeróżne zajęcia nie mówiąc już o własnej pracy w domu. Wszystko robię sama...czasami człowiek na prawdę przechodzi totalną załamkę, bo ileż można. Doświadczyłam ze strony placówki, do której syn uczęszczał totalnego odrzucenia, braku wparcia, zrozumienia. I po prostu jestem nieufna i staram się sama mu pomóc, bo raz już poprosiłam o pomoc to ją dostałam - pokazali mi gdzie są drzwi ;/
                                                • karme-lowa Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 23:17
                                                  To faktycznie źle trafiłaś. Czy masz możliwość przenieść go do innego przedszkola? Wiem, że Ci ciężko. Czy masz wparcie w rodzinie?
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 23:23
                                                    Nie mam żadnego wparcia od nikogo. Rodzina o ostatecznej diagnozie nie ma pojęcia, ponieważ kiedy im wspomniałam o tym, że musiałam udać się z synem do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej ze względu na to, że syn trochę inaczej się prezentuje niż reszta dzieci, to o mało co mnie nie zlinczowali. Może moja rodzina, by to jeszcze zrozumiała, bo mam brata, który choruje na nerki i połowe swojego życia spędził w Prokocimiu, ale rodzina męża wydziedziczyłaby mnie z rodziny. Oni właśnie należą do takich co nie widzą nic poza czubek własnego nosa i to jest najbardziej bolesne w tym wszystkim...
                                            • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 23:21
                                              Skoro twoj dzieciak jest agresywny i dzieci musza sie bronic oddajac mu to umiesc go w przedszkolu dla takich jak on zamiast zadreczac otoczenie jego osoba.
                                              Nie ma zadnego obowiazku integrowania sie z osobami zaburzonymi,pakujac dzieciaka do grupy i nie informujac o jego zaburzeniach zmuszasz ludzi do obcowania z nim.Chyba czas zebys zrozumialas ze nie kazdy sobie zyczy miec Kontakt z zaburzonymi i o ile dorosle osoby po prostu takowych unikaja to dzieci sa skazane na ich obecnosc ,bo matka nie raczy poinformowac,ze ma w planach umieszczenie go w klasie.Potem placz i zgrzytanie zebow,ze wszyscy traktuja Jasia jak rozwydrzonego bachora.
                                              • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 23:26
                                                "Chyba czas zebys zrozumialas ze nie kazdy sobie zyczy miec Kontakt z zaburzonymi" - i gdzie tu tolerancja? Gdzie empatia? Już raz grałam w otwarte karty i wiem jak to się skończyło. Poczytaj więcej wątków.
                                                • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 23:47
                                                  A gdzie twoja tolerancja dla zdania innych ludzi?tolerancja nie oznacza z miejsca,ze musze sie zmuszac do kontaktu z osoba z ZA.Zmuszanie do kontaktów nie jest zadnym rozwiazaniem,a juz z musza nie poprzedniego oklamanie zainteresowanych Jest strzalem w stopę
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 23:52
                                                    Ale nikt nikogo nie zmusza i nie ma prawa. Jeżeli Ci się nie podoba to wiesz gdzie są drzwi proste smile
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 23:59
                                                    Decyduje wiekszosc,tak dziala demokracja.Jak twoj dzieciak pobija jeszcze pare dzieci to poznasz to slowo w autopsji.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 00:03
                                                    Ale dlaczego Ty upierasz się przy tym, że leje wszystkich na okrągło...?! Własnie widać tu twoje niedouczenia i zacofanie. Gdyby Leo Messi lał wszystkich to nie sądzę, że byłby najlepszym piłkarzem ... sorry ...
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 00:16
                                                    Nie,glaszcze je tak,ze rodzice sie skarza.
                                                    ZA Messing to plotki,nie ma zadnej oficjalnej diagnozy.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 00:32
                                                    Nie wiesz jakie są dzieci? Rozpieszczone są do tego stopnia, że nawet się na nie nie można popatrzeć, bo od razu im coś nie pasuje
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 01:10
                                                    Ach te okropne, rozpieszczone,neurotypowe dzieci i te cudowne aspargerkibig_grin
                                                    Staralam sie trzymac w ryzach,ale mi sie juz nie chce,szczegolnie po tekstach jakie to ZA sa cudne i jakie normalne dzieci sa okropne.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 09:13
                                                    Nikt nie jest idealny i każdy ma swoje wady i zalety. Ale jak ktoś mówi, że nie ma ochoty przebywać z osobami chorymi to, raczej nie jest problem z osobą z zaburzeniem tylko z tą której tego nie ma smile
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 10:14
                                                    Nie z osobami chorymi,a z osobami zaburzonymi czyli w skrocie z wariatami.ZAnie jest choroba,choroba jest dopiero jak mamusi takich dzieci zaczynaja uderzac w rzewne tony.
                                    • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 23:11
                                      Dyrektor ma prawo odmowic jesli nie ma personelu,który by to dziecko poprowadzil wlasciwie.Przepisy reguly ja takie sprawy.
                                      • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 23:16
                                        Właśnie, że przedszkole ma obowiązek po przedstawieniu dokumentów potwierdzających diagnozę oraz orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego zatrudnić osobę wspierającą dziecko nie ma wyjścia. Gmina musi wyłożyć kasę na to. Dowiedziałam się dopiero o tym, gdy dziecko było już w innej placówce. I wiem to od osoby która zajmuje się sprawami związanymi ze szkolnictwem.
                                        • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 23:36
                                          Jesli przedszkole ma oddzial specjalny lub jest integracyjne,ale i wtedy moze odmowic jesli dziecko jest np.agresywne.
                                          • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 23:43
                                            Ale moje dziecko nie jest agresywne ... po prostu jest indywidualistą i ma swoje obsesje i tyle. Po prostu Panie, które tam pracują zatrzymały się w czasie i nie mają odpowiedniej wiedzy na temat różnych zaburzeń. Nie jeżdżą na szkolenia bo tak jest prościej. Lepiej pozbyć się problemu. Przestraszyły się, bo nie wiedziałby jak ugryźć tą sprawę, tylko, że tak jak mówię dyrekcja nie ma prawa usuwać dziecka z orzeczeniem, za to ma obowiązek zapewnić mu odpowiednią opiekę. Ale wiem sama, że nawet gdybym to wywalczyła to dziecko obracałoby się w niemiłej atmosferze
                                            • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 23:53
                                              Dla ciebie jest indywidualista z obsesja mi dla innych jest po prostu agresywnym,meczacym dzieciorem.


                                              Po prostu Panie, które tam pracują zatrzymały się w czasie i 
                                              > nie mają odpowiedniej wiedzy na temat różnych zaburzeń. Nie jeżdżą na szkolenia
                                              > bo tak jest prościej

                                              Ich prawo,nie ma zadnego obowiazku ksztalcenia sie w kierunku nauczania specjalnego,nie maja tez obowiazku znac wszystkich zaburzen jakie wystepuja na swiecie.
                                              Oswiece cie,twoje dziecko cale zycie bedzie sie spotykal z ludzmi ktorzy nie maja pojecia o ZA i innych zaburzeniach.Moze czas przyjac to do wiadomosci.
                                              • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 00:00
                                                Ale to tylko świadczyć będzie o zacofaniu ludzkim, bo jak wiadomo jest to zaburzenie cywilizacyjne. Uwierz w to wkońcu, że właśnie dzięki tym geniuszom nie żyjemy w kamieniołomach tylko idziemy do przodu. Jeżdżę na różne konferencje dotyczące ZA i właśnie o tym mówią ludzie wykształceni - profesorowie ze Stanów Zjednoczonych. Przeczytaj chociaż jedną książkę dotyczącą ZA.
                                                • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 00:05
                                                  Tak,Tak jak wiadomo dzieci z ZA odrozniaja sie tylko tym,ze sa geniuszami.Lukrowanie rzeczywistosci rodem z postów Madziulca.Cirkawe,ze jak im powiesz,ze maja skoczyc z Most to skocza,bo wszystko biora doslownie poza tym sa agresywny i maja szczescie jak ich ktos nie zatlucze.
                                                  Te bajki o mega inteligencji zaserwuj naiwniakom.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 00:14
                                                    Naprawdę idź się doucz bo szkoda rozmawiać jak nie wiesz o co chodzi. Czasami u dzieci z ZA dołączają jeszcze inne dysfunkcje np ADHD, ale jak wiadomo ono wraz z dorastaniem ustępuje. Ale to ma pewien procent tych dzieci a nie wszystkie! Nie ma jednakowych dzieci z ZA!!! A co do ich inteligencji to na prawdę mają sie czym chwalić.
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 00:19
                                                    To ty sie doucz,ZA nie rowna sie wysokie IQ.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 00:29
                                                    Nie no słabne...Człowieku te dzieci od autyzmu(który jak wiadomo jest najpoważniejszą formą) odróżnia własnie IQ! Te dzieci są albo w normie intelektualnej albo są fenomenalnie zdolne! I dlatego to nazywa się lekką odmianą autyzmu! Dlatego nie ma tu mowy o upośledzeniu umysłowym. Te dzieci, po prostu trochę inaczej postrzegają świat ale to nie znaczy od razu, że rzucają się na każdego z pięściami. To nie choroba jak typowy autyzm - to lekkie zaburzenie, które da się wypracować tak by było niezauważalne, Nawet sobie nie wyobrażasz ile ludzi dziennie mijasz na ulicy z takim zaburzeniem, a co najlepsze nawet nie masz pojęcia, że wśród Twoich znajomych ktoś taki jest. Zależy od nasilenia. Większość egocentryków, którzy są wśród nas własnie z tym zaburzeniem się borykają, pomimo tego, że oficjalnie nie mają tego stwierdzonego. A uwierz mi nie znasz dnia ani godziny kiedy sama możesz stać się kaleką, czy dopadnie cię jakaś choroba. I jakbyś się poczuła, gdyby ktoś wprost powiedział, że się Ciebie brzydzi? Bo ja tak rozumie Twoje słowa
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 01:17
                                                    Taaa sa tak genialne i yntelygentne,ze potrzebuja Orzeczenia i dodatkowych opiekunow.Skoro to takie cudenka to kazdy rodzic cieszylby sie z daru posiadania dziecka z ZA a tu prosze ZA to zaburzenie,ukrywac trzeba ta mega genialnosc.
                                                    Tak na nasz jezyk te dzieci maja powazny feler sa jak Auto bez kierownicy.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 09:16
                                                    Tylko, że przeważnie problem jest w rodzicach dzieci "perfekcyjnych" bo zazdroszczą tego, że dzieci z ZA mają takie możliwości intelektualne i to jest główny czynnik tego, że nie akceptują ich smile
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 10:02
                                                    Buhahaha moje dziecko bez ZA mialo Testy na inteligencje i jest sporo ponad norme.Oprocz tego jest swietny sportowcem.Rodzicom dzieciakow z ZA moge tylko wspolczuc.
                                                  • asia_i_p Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 13:16
                                                    ZA nie gwarantuje wysokiego IQ. Zarówno to, jak i ponadprzeciętne IQ ludzi z dysleksją to mity, które wzięły się z kryteriów diagnostycznych - ani ZA ani dysleksji przez długi czas nie diagnozowano u dzieci z inteligencją poniżej przeciętnej, więc jeśli się wzięło średnią IQ wśród zdiagnozowanych to naturalnie była wyższa niż średnia wśród całej populacji, bo na wstępie odcinaliśmy wszystkich poniżej przeciętnej.

                                                    Uważam, że podkreślanie różnic między neurotypowymi a ZA w tonie lepszy-gorszy jest równie szkodliwe w obu wersjach, zarówno w tej, w której ci z ZA mają być gorsi, jak i w tej, w której mają być lepsi. Nie ma się co skupiać na różnicach w sensie oceniającym, tylko sobie opowiedzieć nawzajem, jak widzi się świat, i starać się zrozumieć opowieść drugiej strony.
                                          • miss_fahrenheit Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 23:43
                                            Zwrot "potrzeba kształcenia specjalnego" nie musi oznaczać szkoły specjalnej, czy oddziałów integracyjnych. Oznacza często (a w przypadku dzieci z ZA - niemal zawsze) to o czym pisze Kinga.1990 - dodatkowego nauczyciela wspierającego, szczególne warunki nauki w niektórych przypadkach itd. I tak, szkoła/przedszkole, o ile nie jest to placówka prywatna, ma obowiązek zadbać o spełnienie tych wymogów.
                                            • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 23:54
                                              Nawet szkola integracyjna ma prawo odmowic przyjecia dziecka jesli stwierdzi,ze sie nie nadaje.
                                              • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 00:07
                                                O czym Ty mówisz?! A co to mają rentgen w oczach, że stwierdzają przy przyjęciu, że się nie nadaje? Zejdź na ziemię. Mają obowiązek przyjęcia i koniec. Zatrudniają osobę wspomagająca dziecko. Nie mają wyjścia, kiedy przedstawiasz orzeczenie. Inaczej telefon do kuratorium i po sprawie.
                                                • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 00:22
                                                  Jest powolywana komisja,orzeczenie z poradni itd.itd. Wcale nie musza mowic,ze to z powodu ZA.Nie ma miejsc,kropka.I co ci da kuratorium?jestes roszczeniowa do granic mozliwosci
                                              • miss_fahrenheit Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 00:22
                                                Ale samo posiadanie ZA nie jest i nie może być powodem takiej odmowy.
                                                • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 00:23
                                                  To jeszcze udowodnic z jakiego powodu odmowatongue_out
                                                  • miss_fahrenheit Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 00:29
                                                    Może nie przyjąć jeśli dziecko poza posiadaniem ZA jest upośledzone intelektualnie w stopniu wykluczającym realizację obowiązku szkolnego w danej placówce. Nie sądzę, by dało się to "udowodnić" wobec dziecka, które jest w normie intelektualnej, albo ją przekracza.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 00:37
                                                    Nie są wstanie udowodnić, bo te dzieci mają problem w kontaktach społecznych a nie pod względem IQ. Wiadomym jest, że te dzieci nie są upośledzone umysłowo, więc są w normie intelektualnej. W pracy indywidualnej pracują i realizują cały materiał bezproblemowo. Problem jest w grupie, dlatego tak ważny jest nauczyciel wspomagający
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 01:19
                                                    Mnostwo dzieci w normie nie dostaje miejsc w przedszkolach,no problem.Jestem przeciwna przyjmowaniu takich dzieci do normalnych przedszkole i szkol.Niech chodza do integracyjnych i specjalnych,po to one sa.
                                                  • miss_fahrenheit Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 01:43
                                                    edelstein napisała:

                                                    > Jestem przeciwna przyjmowaniu takich dzieci do normalnych przedszkole i szkol.
                                                    > Niech chodza do integracyjnych i specjalnych,po to one sa.

                                                    Integracyjne - owszem, w niektórych wypadkach są konieczne. Szkoły specjalne nie są przeznaczone dla dzieci z Zespołem Aspergera o ile nie mają upośledzenia umysłowego. Większość dzieci z ZA może realizować obowiązek szkolny w zwykłej szkole publicznej, po spełnieniu dodatkowych warunków. Jestem przeciwna wykluczaniu dzieci z powszechnych szkół, jeśli nie ma absolutnej konieczności do takiego działania.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 09:24
                                                    Też jestem przeciwna, tym bardziej, że czym te dzieciaki zasłużyły sobie na takie traktowanie. Osoba, która wyraża swoje negatywne opinie dotyczące chorych i zaburzonych dzieci jest dziecinna. Mam wrażenie jakby wypowiadała się 13-latka, która wchodzi w okres dojrzewania, która nie ma o niczym pojęcia.
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 10:07
                                                    Moja opinia dotyczy dzieci z ZA,a nie na wozkach np.wcale nie mam ochoty by moje dziecko bylo w klasie z zaburzonymu,juz raz byl niestety i z ulga odetchnelam jak obu przeniesli.Jeden byl wlasnie z ZA.Matka felerna, bo i jego starszy brat ma to samo.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 18:19
                                                    Jak Cię dziewczyno sumienie nie gryzie mówiąc o matce FELERNA, która co dzień walczy o to, by jej dzieci potrafiły funkcjonować w społeczeństwie. Przecież ona każdego dnia wykonuje tak ciężką pracę, że każdy by wymiękł... Te dzieci nie leżą do góry nogami przychodząc z przedszkola, tylko jeżdżą z zajęć na kolejne. Tak mija ich dzień! Po to, by umiały żyć samodzielnie. A co do szkół, czy przedszkoli integracyjnych to nie wiem co Ty przez to rozumiesz. Bo to jest normalne przedszkole PUBLICZNE, do której uczęszczają dzieci prawidłowo rozwijające się. I jest np 1 czy 2 klasy, w której na 25-cioro dzieci przypada od 3 do max 5 dzieci z zaburzeniami, ale takimi które są w normie intelektualnej- czyli w tym ZA! Szkoły specjalne są to szkoły przystosowane do dzieci ,które nie są w normie intelektualnej ich upośledzenie jest znaczne. Więc przedszkole integracyjne a przedszkole rejonowe to w sumie to samo. Tylko, że w integracyjnym pracują od kopa nauczyciele wspomagający, a w rejonówce muszą zatrudnić taką osobę.
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 18:40
                                                    Jaka ciezka prace?laska udawala, ze jej dziubdzisiom nic nie jest,z starszy zaczelo cos robic jak ja przymuszono.W zadnych zajecia ch nie uczestniczyly,wrzucić je do przedszkola i to inni mieli sie zajac.Ten geniusz w normie prawie zabil inne dziecko.Szkoly specjalne jak najbardziej maja oddzialy dla dzieci z za.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 18:59
                                                    Powtarzam - dzieci z ZA nie kwalifikują się do szkół specjalnych! - są w normie intelektualnej. Mylisz głęboki autyzm z wysokofunkcjonującym Aspergerowcem. Odłamów autyzmu jest sporo - np. atypowy, wczesnodziecięcy itp. I te dzieci fakt mają ogromny problem ale nie ZA. Po takich dzieciach praktycznie nie widać zaburzeń, dlatego często uchodzą za egocentryków niż za osoby z zaburzeniem. A co dziewczyny, o której wspomniałaś to niestety przykro słyszeć, że nie pomagała własnym dzieciom, ale to nie zmienia faktu, że są rodzice dzieci z ZA, którzy stają na głowie i wożą i wkładają w ich rehabilitacje ogromne pieniądze z własnej kieszeni. Sama musiałam zrezygnować z pracy i mój dzień wygląda tak, że dziecko jest w przedszkolu, a zaraz po nim wiozę go na jedne zajęcia potem na drugie i tak do samego wieczora i to dzień w dzień. Po to by mu pomóc. I nie jest ani agresywny, ani niczym nie rzuca, czy kogoś bije. Może jej syn miał źle postawioną diagnozę i miał np autyzm atypowy a tu często występuje np również Adhd
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 19:02
                                                    Taa wystarczy poczytac Blog madziulcatongue_out skoro nic po nich nie widac to diagnozy i terapie sa zbedne.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 19:06
                                                    Nie widać, bo mają dwie ręce, dwie nogi biegają, skaczą i uśmiechają się smile problem stanowi kontakt. Dlatego potrzebne jest wsparcie nauczyciela wspomagającego, bo pracując indywidualnie z osobą dorosła dziecko nie ma problemów z nauką, gorzej wypada to w grupie i o to chodzi. Dlatego to zaburzenie a nie choroba
                                                  • little_fish Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 10:05
                                                    szkoła specjalna to niekoniecznie szkoła dla dzieci z upośledzeniem. Istnieją szkoły (lub oddziały w szkołach) sla dzieci z autyzmem i tam dzieci z ZA również mogą realizować obowiązek szkolny
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 09:19
                                                    A czy ty nie rozumiesz, że w normie tzn w normie?! Nie kwalifikują się do takich placówek. Dziwisz się rodzicom, że chcą chronić swoje dzieci - jeżeli mają do czynienia z takimi osobami jak ty? Sorry ale prezentujesz się jakbyś miała problem ze samą sobą
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 10:09
                                                    W normia,rzuca nie krzetslami,bicie,uciekanie,wezeszczenie bo cos nie tak,jest norma?chyba dla ciebie.Gdyby byly w normie nie trzeba by bylo zadnej diagnozy.Twoj dzieciak jest zwyczajnie zaburzonymu i rózni sie od innych dzieci znaczaco.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 18:21
                                                    Ja mam wrażenie, że Ty jesteś zaburzona smile
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 18:43
                                                    Bo pisze niewygodna dla ciebie prawde.Spoko Marokko takich mamusiek,które udaja,ze problemem ich dzieci jest wylacznie wysokie IQ jest na peczki.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 18:49
                                                    Dziewczyno czytaj ze zrozumieniem. Współczuje twojemu dziecku, bo nigdy się od Ciebie nie nauczy, że trzeba szanować innych...jesteś tak wyrachowana, że na prawdę szkoda słów.
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 19:00
                                                    Ach te rzewne tony,szanowanie innych nie polega na robienie sobie kuku w imie politycznej poprawności.Na pewno nie pozwolenie by mój syn robil za worek treningów dla dziubdziusia z Za.Juz to przerabialam.Mam alergie na takie matule jak ty które uwazaja,ze jedynym deficytem ich dziecka jest wysokie IQ i skrzetnie zamiataja problemy pod dywan.To nasze dzieci maja potem problemy z geniuszami.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 19:09
                                                    Zazwyczaj dzieci z ZA są podpuszczane przez inne dzieci i to one im dokuczają bo widzą, że nie potrafią się odnaleźć w grupie. Widzą pewną inność a dzieci jak to dzieci są bezlitonśne
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 20:18
                                                    Zauwazylam cos zupelnie innego.
                                                  • mamma_2012 Re: Nie i nie, bo... nie 20.10.15, 13:09
                                                    Zdarzają sie takie sytuacje, ale sa skutkiem nieporadności, niedostosowania społecznego, zachowan odbieranych jako dziwne itp., a nie samej diagnozy, bo ona nic dzieciom nie mowi.
                                                    Ale ukrywanie jej oczywiscie nic tu nie pomoże i zachowania dzieci nie zmieni.
                                                    Jesli dziecko złapie koleżankę za rękę i ja to zaboli, to mama tego dziecka bedzie zła, bo jej dziecko cierpi i pewnie uzna Twoje za niegrzeczne, agresywne.
                                                    Jesli bedzie wiedziała, ze jest problem, to albo bedzie zła albo zrozumie, że to nie było intencjonalnie.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 20.10.15, 18:21
                                                    Masz racje nie sama diagnoza, a niedostosowanie społeczne ludzi stanowi problem. I dlatego niektórzy nie chcą rozmawiać z innymi na ten temat z tego względu, że w ich oczach i tak powstaje obraz niegrzecznego dziecka. Nie mówię, że wszyscy ale znaczna część rodziców tak uważa, bo ich to nie dotyczy. Nikt od nich nie oczekuje współczucia, tylko zrozumienia.
                                                  • martialis Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 09:01
                                                    No ale Ty też nie okazujesz ani krzty zrozumienia dla innych rodziców, że ich tolerancja zawsze kończyć będzie się tam, gdzie zaczyna się krzywda ich dzieci.
                                                    Zrozum w końcu, że to działa w dwie strony... Gdzie Twoje dostosowanie społeczne?
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 09:04
                                                    Czytaj dokładnie, bo ja nie uważam dzieci za psycholi, tylko trakruje jak to napisałam wszystkich na równi. Nie ma dla mnie znaczenia, kto kim jest, jakiej rasy itp.
                                                  • martialis Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 09:19
                                                    A ja coś takiego sugerowałam? I nie traktujesz wszystkich równo - przeczytaj swoje posty.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 11:48
                                                    "No ale Ty też nie okazujesz ani krzty zrozumienia dla innych rodziców" - rozumiem przez to, że ja nikogo nie szanuję, a to nie ja na najeżdżam na ludzi tylko edelstein.
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 11:57
                                                    Najezdzam tylko na takie glupie mamuski jak ty.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 12:12
                                                    Przeczytaj swoje wpisy smile na wszystkich najeżdżasz smile i uważasz, że dzieci są psycholami. Sama tak napisałaś
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 12:18
                                                    Widze,ze zaburzenia czytania tez maszbig_grin
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 12:20
                                                    Sama nie wiem co mówisz, co piszesz...życie musiało bardzo Cię skrzywdzić smile
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 12:29
                                                    Skoro nie wiesz co mowie i Pisze to przydalaby ci sie szkola specjalna.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 12:30
                                                    piszesz i mówisz tak, że nikt nie ma ochoty tego czytać, bo to same głupoty smile a nicków też mogę mieć parę pozdrawiam
                                                  • martialis Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 12:02
                                                    "No ale Ty też nie okazujesz ani krzty zrozumienia dla innych rodziców, że ich tolerancja zawsze kończyć będzie się tam, gdzie zaczyna się krzywda ich dzieci. " - generalnie warto czytać całość...
                                                    Swoim zachowaniem i nienawiścią do wszystkich wokół robisz bardzo złą robotę rodzicom dzieci, które mają takie problemy, jak twoje. Są postrzegane jako osoby roszczeniowe , skupione tylko na sobie, swoich dzieciach, ich ciągłych krzywdach.
                                                    Powtarzam po raz kolejny - skoro jesteś tolerancyjna i szanujesz innych, to zrozum to, co chcesz, by było u Ciebie zrozumiane - tolerancja zachowań Twojego dziecka zawsze kończyć będzie się tam, gdzie zaczyna się krzywda innych dzieci.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 12:16
                                                    Ja nie nazywam dzieci psycholami, bo mają jakieś zaburzenie. A pisałam o tym również, że nie wszyscy rodzice tacy są ale pewna część. Więc ja nie wkładam wszystkich do jednego wora i magluje. Po prostu mówię o tym, że jedni nie dorośli nawet do tego, by wygłaszać się na dany temat. Ale nie wszyscy, zależy na kogo się trafi i jakie kto ma podejście. Ale nie zmienia to faktu, że są ludzie pełni nienawiści.
                                                  • martialis Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 12:22
                                                    Jesteś tak zacietrzewiona, że nawet jeśli czytasz to, co do Ciebie piszę, to tego nie rozumiesz, albo nie chcesz rozumieć. Przykre, bo Ty wymagasz od wszystkich nie tylko zrozumienia, ale i akceptacji.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 12:28
                                                    Jeżeli wszyscy będą się szanować to nie będzie problemu i tyle. Ja z tym nie mam problemu.
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 12:30
                                                    big_grin dowcip miesiaca
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 12:31
                                                    Ty jesteś dowcipem stulecia smile hehe
                                                  • martialis Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 12:44
                                                    "hehe teraz to mnie rozbawiłaś...sory ale moje dziecko jest w przedszkolu i ma ujawnione ZA i szczerze powiem bardzo tego żałuję! A wiesz dlaczego? Bo pomimo tego mamusie skarżą się na to nawet, że moje dziecko chwyciło jej np córeczkę za rękę a ona sobie nie życzy! smile Więc gdzie tu tolerancja? Dlatego chcę w kolejnej placówce tego dziecku oszczędzić! "

                                                    To dlaczego np. nie szanujesz życzeń tych "mamuś" (faktycznie widać Twój szacunek nawet w słowie pisanym...)? One mają tolerować "chwytanie", Ty tego, że one i ich dziecko "nie życzy sobie" już nie?
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 10:12
                                                    big_grin taaaa te jazdy po neurotypowych to przyklad daleko pojetej rownosci.
                                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 10:16
                                                    Byly badania,ze rodzice dzieciakow z ZA maja inaczej pod kopula niz reszta,cos tam przerosniete,cos niedorozwiniete,dla tego ich dzieciaki maja to zaburzenie,wiec do stosowania spolevznego nie ma co oczekiwac.W sumie badania pokrywaja sie z moimi obserwacjami.Wszyscy dziwni maja dzieci zaburzone.
                                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 21.10.15, 11:45
                                                    Vice versa smile
                                                • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 00:42
                                                  Nie mogą odmówić przyjęcia. Przedszkole dostaje pewną pulę pieniędzy z gminy, która jest w całości przeznaczona na zatrudnienie fachowej pomocy dla takiego dziecka. I to ta osoba wspiera dziecko z dysfunkcją. ZA ma problem w grupie a nie w pracy indywidualnej - dlatego nie ma problemu z realizowaniem obowiązku szkolnego.
                            • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 14:04
                              Buhahahahaha,tak,tak te biedne,tepione dzieci z ZA.Ciekawe,ze to syn Madziulca zaatakowal inne dziecko,bo jego przewina bylo,ze bylo nowe w klasie,a ZA czesto na nowosc reaguja jak psychole.Albo napisz to tej zone z watku obok gdzie maz ZA stosuje przemoc psychiczna.Lilije niewinne.
                              Chca ochronic przed takimi mamusia mi jak ja?A to ja do szkoly chodze?big_grin tak,tak z naszych dzieci wyrosna okropna dorosli,tylko z tych z ZA diamenty czystej wody.
                              --
                              Donn ki Blatt vör de Mull nähme on sach,watte denks.
                            • asia_i_p Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 13:08
                              Kinga, każdy psycholog czy psychiatra ci powie, że dzieci z ZA niczym się nie różnią od dzieci bez ZA. Miewają gorsze i lepsze dni, czasem są ofiarami, czasem same atakują, czasem bez powodu, a czasem z powodem. To są ludzie, a nie kosmici.
                              • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 18:24
                                Ale ja nie uważam, że dzieci z ZA są kosmitami(moje dziecko ma ZA, więc jak mogę tak uważać?) tylko tak uważa Edelstein. Uważa ich za najgorsze zło.
                                • asia_i_p Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 00:06
                                  Twierdzisz, że są 100 razy mądrzejsze od dzieci neurotypowych i nigdy pierwsze nie atakują. I jeszcze twierdzisz, że każdy psycholog i psychiatra potwierdzi, że pierwsze nie atakują.

                                  Budowanie kontrastu dobry ZA - zły neurotypowy jest tak samo zabójcze dla normalnego funkcjonowania obu typów w społeczeństwie jak budowanie kontrastu dobry neurotypowy - zły ZA. To, co robisz, ma, że tak zapożyczę z wektorów, tę samą wartość i ten sam kierunek, jak to, co robi Edelstein, tylko przeciwny zwrot.
                                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 11:02
                                    Nie mam nic przeciw dzieciom z ZA póki ich matki nie zaczynaja mi wpierc,ze ich dzieci sa idealne i niczym sie nie roznia oprocz wybitnej inteligencji.Moj syn do tej pory wspomina kolega z ZA w to nie "jak ja sie ciesze,ze juz nie mam z nim nic wspolnego"
                                    • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 11:40
                                      Nie ma jednego obrazu dziecka z ZA. Każdy przypadek jest inny - zależy od nasilenia. Nie można wkładać wszystkich do jednego wora.
                                  • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 11:38
                                    Chciałam przedstawić to, że nikogo się nie atakuję, bo każdy czasami szarpnie, czy popchnie i są to też dzieci neurotypowe. Rozumiem, że każdy broni własnego dziecka, bo tak nam podpowiada instynkt. Ale czasami od instynktu ważniejszą rolę odgrywa rozum i nie zawsze dzieci nam mówią prawdę dla własnego dobra, a rodzice od razu zamiast wyjaśnić sytuację, wolą od razu oskarżać.
                            • attiya Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 23:01
                              a cały czas przy tej pielęgniarce byłaś, że wypisujesz dyrdymały, że"nigdy nie spotkałam się"?
                              a koleżanka za pomocą szkoły zaszła w ciążę, że masz pretensje do szkoły, że nad nią nie skakała?
                              • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 20.10.15, 11:55
                                Czytaj dokładnie, nie chodzi o zajście w ciąże, tylko skoro komuś robi się słabo to powinna interweniować a tego nie zrobiła
                        • memphis90 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 12:54
                          Bo, oczywiście, do szkół chodzą wyłącznie dzieci z ZA, a poza specjalistą-super-hiper-pulmonologiem-koniecznie-profesorem nikt nie ma pojęcia, co to na przykład astma (bo w końcu mamy lekarzy specjalistów od konkretnych chorób)? Mamy w szkole taką mamuśkę, która z córką-diabetyczką chodzi na lekcje (codziennie!) i siedzi w klasie, razem z nią w ławce. Bo, oczywiście, nikt poza mamusią nie poradzi sobie z dzieckiem z cukrzycą, co z tego, że inne takie z pompami insulinowymi spokojnie uczęszczają na lekcje (jeden gra nawet w naszej drużynie piłkarskiej). Zdradzę Ci też sekret- dzieci z poważnymi chorobami nie chcą tkwić w żadnym zaciszu domowym, bo i tak często tygodniami kiblują na oddziale szpitalnym- chcą chodzić do szkoły z kolegami, jeśli tylko stan zdrowia im na to pozwoli.
                          • majenkir Re: 17.10.15, 16:05
                            memphis90 napisała:
                            > inne takie z pompami insulinowymi spokojnie uczęszczają na lekcje (jeden gra nawet w naszej drużynie piłkarskiej).


                            "Nawet"? Lata 80-te sie juz skonczyly wink.
                            • memphis90 Re: 18.10.15, 13:54
                              A nie, to "nawet" było trochę z przekąsem, w opozycji do matki, która dzień w dzień siedzi z dzieckiem na lekcji, bo pozostawione same sobie na 4h niechybnie zejdzie z tego świata. Sama jestem ciekawa jak długo jeszcze wychowawczyni i dyrekcja to wytrzyma - ja bym pogoniła mamuśkę najdalej po miesiącu big_grin
                    • memphis90 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 12:47
                      OJP uncertain Pielęgniarka szkolna przeprowadza okresowe pomiary masy ciała, wzrostu, ciśnienia, ocenia słuch, wzrok oraz narząd ruchu. Rozumiem, że zupełnie Cię nie obchodzi, czy dziecko nie ma nadciśnienia, wady wzroku, niedosłuchu, skoliozy, niedowagi czy zaburzeń wzrastania. Albo sama to sobie w googlu sprawdzisz, bo co ona wie, taka pielęgniara.
                      • karme-lowa Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 12:50
                        Memphis, chyba źle się podpięłaś
                        • memphis90 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 12:56
                          Podpinałam pod Kingę- weszło pod Ciebie?
                        • attiya Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 23:04
                          coś na gazecie się dzieje, bo co - niemal - wypowiedź - to jestem źle podpięta tongue_out
                    • agaja5b Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 12:24
                      Zgadzam się z tobę jeśli chodzi o kwestie nadinterpretacji przez osoby, które nie maja kompletnie wiedzy co do tematu, ale to jest problem pielęgniarki która to uskutecznia, podobnie jak nauczyciela jesli by mial takie zapedy i należy to zgłaszać ich przełożonym, i wyciągac konsekwencje, bo dane te przekazujesz dla dobra swego dziecka a nie dla zaspokojenia ich ciekawosci. Własnie ustawa o ochrony danych nakłada na tych którzy mają z dzieckiem styczność obowiązek trzymania języka za zębami chocby bardzo swierzbił, pod groźba odpowiedzialności karnej.
                      I zgadzam się z tym ze ona nic podac nie może bez zgody i wiedzy rodzica, ale może znacząco przyspieszyć podejmowanie dobrych decyzji przez lekarza w sytuacji kiedy coś się stanie a ona powie ze dziecko ma uczulenie na ten i ten lek, albo to i to przyjmuje.
                      • slonko1335 Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 13:00
                        I zgadzam się z tym ze ona nic podac nie może bez zgody i wiedzy rodzica, ale
                        > może znacząco przyspieszyć podejmowanie dobrych decyzji przez lekarza w sytuac
                        > ji kiedy coś się stanie a ona powie ze dziecko ma uczulenie na ten i ten lek,
                        > albo to i to przyjmuje.

                        i myślisz, ze normalni rodzice ukrywają tego typu informacje przed szkołą i higienistką?
                        • agaja5b Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 14:45
                          Nie, nie mnie oceniać czy tacy rodzice są normalni, czy nie bo jak wynika z przypadku kingi kieruje nią lęk, na podstawie wcześniejszych złych doświadczeń.Ja tu podałam tylko taki prosty przykład, ale myśle że problem ukrywania informacji nie dotyczy schorzeń,na które pomagaja zwykłe tabletki, albo które ogólnie można leczyć farmakologicznie tylko tych o podłożu psychologicznym, neurologicznym albo całych zespołów zaburzeń właśnie z obawy przed stygmatyzacją, albo nadinterpretacją pewnych zjawisk. Rozumiem to, ale uważam że lepiej spróbowac nawiązać współpracę ze szkołą, niż ukrywać problem.
                          • slonko1335 Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 14:55
                            Tylko, że dzieci maja problemu nijak nie wpływające na ich funkcjonowanie w szkole a z kolei
                            wiedza o nich powoduje różne zachowania względem nich i ich rożne traktowanie chociaz intencje najczęściej są dobre ale mając wiedze o niektórych schorzeniach na wszelki wypadek naucyzciel czy higienista może zachować się inaczej niz zachowa się gdy tej wiedzy nie ma co niekoniecznie jest dobre dla dziecka.

                            • agaja5b Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 15:14
                              Ja akurat mam dziecko z chorobami które nijak nie wpływaja na jej funkcjonowanie w szkole, przynajmniej na etapie 1 klasy, ale informowałam pod opieką jakich poradni jest i na bilansie zaniesionym do szkoły było od lekarki info że np dziecko ma wadę serca ale jest wydolna krązeniowo i to wystarczyło. Kiedy zaniosłam orzeczenie do wglądu też nie ma tam nic poza symbolami ogólnymi, które nic nie mówią oprócz tego co sama powiedziałam. Poza tym w rozmowie z wychowawczynią nie podawałam szczegółów i nazwy zespołu chorobowego, bo nie wiąże się ona z upośledzeniem umysłowym, tylko to co konieczne np że ma lekki niedosłuch, dałam na potwierdzenie świstek od laryngologa a na nim zalecenia i koniec nie widzę potrzby wyjaśnienia pani skąd to się wzięło i jakie są rokowania, przynajmniej nie na tym etapie. Żadne stwierdzenie, które mogłoby stygmatyzować do tej pory nie padło. W miarę jej rozwoju pewnie będzie potrzeba porozmawiania z wychowawczynią ale to czy i w jaki sposób tę rozmowę odbędę będzie zależało od potrzeb dziecka, tego czy problem będzie jakoś znacząco wpływał na jej funkcjonowanie wśród grupy i od możliwości pomocy ze strony klasy, czy szerzej szkoły.
                              • slonko1335 Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 16:13
                                Tylko są różne choroby/wady/problemy/zaburzenia i różne podejście do tych chorób/wad społeczeństwa....
                                Nie sądzę , że jak ktoś jest normalny i ma dziecko uczulone na jad pszczoły czy takie które miało wstrząs anafilaktyczny po jajku to takie rzeczy ukrywa przed szkołą czy higienistką skzolną. Są po prostu jednostki chorobowe, czy wady które nijak nie mają wpływu na funkcjonowanie dziecka w szkole i rodzic nie widzi potrzeby informowania o nich i powody tego mogą być różne(a najczęściej są to niestety decyzje podjęte wcześniejszymi przykrymi doświadczeniami w przedszkolu czy innych placówkach) ale sądzę, że jednak zazwyczaj ma na uwadze dobro dziecka i z tego względu nie informuje a nie dla własnego kaprysu, choć oczywiście nie zaprzeczam, że i takie osoby się zdarzają no ale nie zaliczam takich do kategorii normalnych rodziców.
                                • agaja5b Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 16:37
                                  Dlatego też napisałam, że z reguły ukrywa się wady które dotyczą szeroko pojętych zaburzeń funkcjonowania, w tym przede wszystkim zachowania a nie choroby czysto fizyczne, albo te dające się uregulowac tabletkami.min dlatego że ocena społeczna jest taka: ten co na wózku jest poszkodowany ale ten rozrabiający to debil. Dlaczego tak jest to wiadomo chocby po tym jak reagujemy na osoby sprawnie fizyczne ale chore psychicznie, bo mogą stanowić poważne zagrożenie. Przepraszam przy okazji za uzycie topornego porównania zaburzeń w zachowaniu do zaburzeń psychicznych ale mniej więcej przełożenie w świadomości ludzi jest tego typu.
                                  • slonko1335 Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 16:53
                                    Słyszałam kiedyś opinię wydaną przez pedagoga na temat dziecka którego jeszcze na oczy nie widziała ale widziała wypełnioną przez matkę kartę i była wpisana tam choroba psychiczna ojca. Dziecko miało problemy w szkole(z nauką) i ta skwitowała krótko: "cóż ojciec debil to czego się można po synusiu spodziewać". Niestety nie każdy pedagog jest pedagogiem z powołania, podobnie jak nie każda pielęgniarka, ludzie są tylko ludźmi niestety....
                                    • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 22:00
                                      Zgadzam się w 100% nie każdy pedagog, czy pielęgniarka, itp. jest z powołania ... robią bo muszą i tyle. A człowiek idąc do specjalisty oczekuje pomocy od takiej osoby. Oczekuje dyskrecji i zrozumienia. Nikt nie zgłasza się z kaprysu czy żeby polepszyć sobie samopoczucie. Dlatego ludzie są bardzo nieufni. I wolą taką wiedzę zachować dla siebie, bo nie wiedzą, czy mogą zaufać danej osobie.
                                • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 18:34
                                  ZA ma wplyw na funkcjonowanie dziecka.Bez tej informacji dzieciak dostanie po prostu latkw psycjola,niewychowanego bachora,dziwaka,debila itd.ale skoro mamuska tak woli to prosze bardzo.
                                  • miss_fahrenheit Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 18:51
                                    W normalnym, niepatologicznym środowisku nie dostanie takiej łatki.

                                    Dzieci z ZA (tak jak i te bez zaburzenia) są różne. Jedne zachowują się agresywnie, inne - po prostu dziwnie, nietypowo (z perspektywy dzieci bez zaburzeń).
                                    • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 20:33
                                      Taa wszyscy beda zachwycenibig_grin po prostu kulturalniw beda swoja opinie wyrazi po cichu a nie wprost.
                                    • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 20:42
                                      Taa wszyscy beda zachwycenibig_grin po prostu kulturalni beda swoja opinie wyrazi po cichu a nie wprost.
                                      • miss_fahrenheit Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 22:08
                                        I to wystarczy. Niech sobie wyrażają. Jakie to ma znaczenie? Ważne, że nie ucierpi na tym dziecko. Jeśli ktoś myśli o jakimkolwiek dziecku w kategoriach "psychol" i "debil" to chyba nawet lepiej, jeśli trzyma się z daleka.
                                        • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 22:13
                                          Bo to te osoby, dla których dzieci chore, czy z zaburzeniami są tak jak napisałaś "psycholami czy debilami", sami mają ze sobą problem. I pisząc czy mówiąc o tym sami przedstawiają siebie jako niezrównoważonych i niedostosowanych społecznie.
                                          • miss_fahrenheit Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 22:43
                                            Miałam na myśli jakiekolwiek dzieci - zarówno te zdrowe, jak i z problemami, chore czy zaburzone. Wszystkie. Może mi się nie podobać zachowanie jakiegoś dziecka (nieważne - zdrowego, czy nie) - ale myślenie o dziecku w kategoriach "psychol", jest dla mnie trudne do przyjęcia. A zupełnie nieakceptowalne - wyrażanie tego publicznie.
                                            • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 23:05
                                              Dzieciak w pierwszej klasie,który prawie Morduje drugie dziecko jest psycholem.
                                            • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 20.10.15, 11:59
                                              I ja to rozumem, poszanowanie dla człowieka to rzecz podstawowa. Nie zależnie od tego kim jest, co mu dolega, jakiej jest rasy. To jest kwestia wychowania ludzi. Przeważnie ludzie wyrażając o kimś negatywne opinie, kiedy sami ze sobą mają problem. Tak dla podwyższenia swojego EGO.
                                          • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 23:01
                                            Nie ten psychol co prawie udusil inne dziecko(trzeba bylo weza karetke) to normalny,madry,kochany chlopczyktongue_out jego matule za ukrywanie powinno sie publicznie wychlostac.
                • mamma_2012 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 11:36
                  Zdajesz sobie, ze dokładnie ten sam tok myślenia, ktory prezentujesz może miec matka dziecka z chorobą zakaźną, chorego na świąd, z wszawicą. Zdrowie jej dziecka, to jej sprawa, ujawni co bedzie chciała, komu bedzie chciała i kiedy bedzie miała kaprys.

                  Zgody na współpracę z pielęgniarką zapewne też nie podpiszą rodzice dziecka maltretowanego.

                  Dodatkowo, warto żebyś wiedziała, ze jesli do szkoły Twojego dziecka trafi dziecko z kuratorem za molestowanie seksualne czy rozbój, to rodzice też nie maja obowiązku poinformować o tym szkoły, do czasu az sam sie zgłosi. Informacja, kto i za co ma kuratora, jest oczywiscie tajna.
                  Pamietaj, ze prawo z ktorego korzystasz przysługuje wszystkim rodzicom i niestety ucierpieć może także Twoje dziecko.
                  • karme-lowa Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 11:48
                    To do mnie?
                    • mamma_2012 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 12:27
                      Nie!
                      Do dziewczyn, ktore korzystają z prawa do zachowania tajemnicy, zapominając, ze jesli skorzystają z niego inni, to mogą byc zagrożone ich własne dzieci.
                      Znam np. sytuacje, ze rodzice przysyłali do szkoly dziecko ze swiadem, wydało sie, bo był to mały, wesoły lobuziak, ktory zaczal swoją choroba straszyć inne dzieci.
                      Jak sie wydało rodzice wszystkiemu zaprzeczali, byly problemy z tym, zeby przynieśli odpowiednie zaświadczenie od lekarza.
                      Inny przypadek, to rodzice nie poinformowali szkoły o groźnym, zakaźnym pasożycie u dziecka, bo nie chcieli, żeby musiało przez miesiąc (jak inne dziecko z tej szkoly) siedzieć w domu. Leczyli, ale posyłali do szkoły.
                      Poza tym, jest wiele chorob, gdzie dzieci mogą bezpiecznie byc wsrod innych przy zachowaniu troszkę bardziej restrykcyjnych zasad higieny.
                      • karme-lowa Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 12:32
                        Cieszę się że nie jestem sama😊
            • mamma_2012 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 11:09
              ZA diagnozuje sie na podstawie objawów, ktore widac. Nie zgłaszając szkole diagnozy, odbiegające od normy zachowania dziecka będą przypisywane temu, ze dziecko jest niegrzeczne, a ty oceniana jako niewydolna wychowawczo matka.
              Jesli sa one uciążliwe dla innych dzieci, bedziesz proszona o zdiagnozowanie dziecka. Jesli uparcie bedziesz tego odmawiać, mozna w efekcie powiadomić MOPS, czy sad rodzinny (dokładnie jak w przypadku matki odmawiającej diagnostyki dziecka plującego krwią). Czy taki efekt chcesz uzyskac?
              Pielęgniarka, psycholog szkolny, dyrektor i nauczyciel, to osoby, ktore zobowiązane sa do zachowania tajemnicy zawodowej.
              • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 14:14
                Mnie osobiscie b.dziwi,ze zamiast powiedziec innym rodzicom o ZA ukrywaja ten fakt.Sorry jesli w klasie mojego dziecka zdarzy sie rozwydrzony bachor,ktory bije to moj syn ma me pelne pozwolenie mu oddac.Skoro rodzice go nie wchowali,to wchowa otoczenie.Inaczej sie ma sprawa jesli dziecko ma zaburzenia.Na serio lepiej by wszyscy wokol mieli dziecko z ZA dla rozwydrzonego gowniarza ze sklonnosciami psychopatycznymi?
                • miss_fahrenheit Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 14:33
                  Inni rodzice nie muszą wiedzieć o takim zaburzeniu. Nauczyciele - powinni. Poza tym ZA nie wyklucza tego: " moj syn ma me pelne pozwolenie mu oddac". Oczywiście, że ma takie prawo, dlaczego miałby nie mieć?
                • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 20:44
                  hehe teraz to mnie rozbawiłaś...sory ale moje dziecko jest w przedszkolu i ma ujawnione ZA i szczerze powiem bardzo tego żałuję! A wiesz dlaczego? Bo pomimo tego mamusie skarżą się na to nawet, że moje dziecko chwyciło jej np córeczkę za rękę a ona sobie nie życzy! smile Więc gdzie tu tolerancja? Dlatego chcę w kolejnej placówce tego dziecku oszczędzić!
                  • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 21:10
                    Tolerancja nie oznacza zgadzania sie na wszystko co wyprawka twoje dziecko.Jesli lapal dziecko mimo stanowczo sprzeciwu to jak najbardziej racje miala matka dziecka.Jest absolutnie obojetne czy dzieciak ma ZA czy nie ma,nie ma prawa naruszac czyjejs cielesnosci.Szkoda,ze nie chcesz oszczedzajacych klopotow dziecku i opinii ktora dostanie.
                    • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 21:48
                      To po co to ujawniać skoro i tak rodzice mają to gdzieś bo narusza cielesność jak to napisałaś...więc nie ma to większego znaczenia skoro rodzice nie uczą swoich dzieci, że ktoś może być pokrzywdzony. Rodzice patrzą tylko na czubek własnego nosa nie liczą się inni dookoła, więc skoro wszyscy tak robią to dlaczego inni mają się podporządkowywać
                      • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 23:06
                        Po to by inni mogli wytlumaczyc dzieciom dlaczego x robi tak a nie inaczej.
                        Póki co to twoje dziecko skrzywdzulo inne i to ty musisz je uczyc by nie krzywdzilo.
                      • memphis90 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 13:57
                        Madziulec2 uncertain Mogę zrozumieć, że ktoś ma taką czy inną dysfunkcję, ale to nie znaczy, że ma mnie dotykać, jak mu się zachce. Nadal mam prawo stawiać swoje granice. Widać kompletnie tego nie rozumiesz, szczególnie, że sama nieustannie zaznaczasz, że dziecko nie jest chore i jest wybitnie inteligentne.
                        • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 14:14
                          Madziulec2

                          To samo pomyslalam
                  • karme-lowa Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 21:22
                    Jasne, tylko chwyciło za rękę. Tylko ciekawe z jaką siłą....
                    • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 21:50
                      No pobiło wiesz smile każdy ma prawo do ujawnienia bądź nie -ochrony swojego dziecka. I nikt nikogo nie może zmusić.
                      • memphis90 Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 13:59
                        No to nie zdziw się, jak za parę lat taka obłapiana koleżanka nie zawoła wychowawczyni, tylko policję i pójdzie oskarżenie o molestowanie seksualne do prokuratury.
                  • asia_i_p Re: Nie i nie, bo... nie 17.10.15, 21:53
                    Nie oszczędzisz sobie skarg takich matek, bo one się będą skarżyć tak czy siak. Za to uniemożliwisz, a przynajmniej utrudnisz współpracę tym rozsądnym, których naprawdę jest sporo.

                    Ten chłopak, który miał prawdopodobnie ZA w mojej klasie - nie było diagnozy, ale czy to znaczy, że nie było stygmatyzacji? Ci, którzy by wiedząc o ZA wyzywali go, dajmy na to, od czubków, wyzywali go od debili, plus wściekali się, że jemu coś tam uchodzi na sucho, a im by nie uszło. Ci mądrzejsi po etapie wściekania się - i tu, uwaga, główną częścią wściekania się było "Dlaczego wy (nauczyciele) udajecie, że z nim wszystko jest w porządku, skoro my widzimy, że nie jest?" - sami stwierdzili, że ich zdaniem on ma tę chorobę, że się jest świetnym z matematyki, a nie umie się gadać z ludźmi. I nawet go całkiem wciągnęli w życie klasowe. Ale co trzeba było godzin przegadać - z nimi o tym, że umiejętności interpersonalne to po prostu rodzaj zdolności, oni sobie nie radzą z nierównościami, a on nie ogarnia, kiedy się zaczyna i kończy rozmowa; z nim o tym, że chociaż jeszcze nie ma prawa, które tego zabrania, to są jeszcze reguły społeczne i chodzenie wszędzie za wybraną koleżanką jest z nimi niezgodne, jak również wtrącanie się w prywatne rozmowy dwojga ludzi. A i tak nie mogłam wyeliminować tej irytacji, która wynikała z tego, że ich zdaniem ja coś wiedziałam i kryłam przed nimi. Diagnoza i jej ujawnienie nie nastawiłoby do niego gorzej tych dokuczliwych, bo gorzej się nie dało. A ze strony tych mądrych miałby wsparcie od razu, a nie po tygodniach nie raz bolesnego docierania się.

                    Dzieci i młodzież mają radar na inność i wychwycą ją od razu. Jeżeli im się nie wytłumaczy, poszukają swojego wytłumaczenia, jeżeli im się nie nazwie, sami poszukają nazw i mogą nie być ani sprawiedliwi ani delikatni. Bo będą źli głównie na nas, dorosłych, że gramy nie fair, ale tę złość wyżyją na koledze/ koleżance.
                  • attiya Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 23:08
                    wg ciebie "chwyciło za rękę" - tylko
                    wg tamtej mamy szarpnęło jej córeczkę za rękę i przez dwa tygodnie miała na ręku siniaki
                    widzisz różnicę?
                    może faktycznie nie każdy chce mieć kontakt z dzieckiem ZA, może cię to boli ale....ludzie mają do tego prawo
                    • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 20.10.15, 11:52
                      To niech przeniosą swoje dzieci jak im nie pasuje i tyle smile też w tym mają wybór. Nie widzę problemu
                      • edelstein Re: Nie i nie, bo... nie 20.10.15, 12:57
                        Maja przeniesc 20 osob bo jedno jest agresorem z ZA?bog cie juz dawno temu opuscil
                        • kinga.1990 Re: Nie i nie, bo... nie 20.10.15, 18:15
                          Nie każdemu to przeszkadza, więc rodzicom, którzy mają z tym problem niech sobie znajdą "lepsze przedszkole" smile
            • czar_bajry Re: Nie i nie, bo... nie 18.10.15, 22:39
              Sądzisz że higienistka opublikuje ten bilans na fb?
            • attiya Re: Nie i nie, bo... nie 19.10.15, 22:42
              może robi się to dla bezpieczeństwa innych osób w szkole oraz samego zainteresowanego?
              myślenie truuuudna rzecz...
    • memphis90 Re: Bilans sześciolatka 17.10.15, 13:07
      Nie, oczywiście, nic nie musisz- ale na karcie bilansowej istnieje wpis lekarza, czy dziecko może rozpocząć naukę i czy może uprawiać sport (w-f). Możesz robić wg. swojego uznania, ale potem miej pretensje do siebie, jeśli jednak okaże się, że:
      -ma wadę wzroku i nie widzi niczego z tablicy, przez co ma gorsze wyniki w nauce
      -nie słyszy dobrze nauczyciela- przez co ma gorsze wyniki (był taki wąteczek dopiero co, któraś mamuśka domagała się poprawy ocen z poprzednich semestrów, bo u dziecka dopiero pod koniec roku zdiagnozowano wadę wzroku bodajże)
      -ma chorobę układu ruchu lub np. układu krążenia i nie powinien uprawiać sportu - a uprawia; albo właśnie mieć specjalne zajęcia rehabilitacyjne- a nie ma
      -od dwóch lat nie rośnie albo nie przybiera na wadze, czego nikt nie wychwycił, bo nikt dziecka nie badał - a teraz za późno na leczenie hormonalne i dzieciak będzie mieć 150cm w kapeluszu
      -ma wnętrostwo, którego nikt nie zauważył do czasu, aż mu zraczały jądra - i teraz możesz dziecko na cmentarzu odwiedzać
      -nie jest szczepione, bo nie, a jak w szkole znajdzie się więcej takich "bonie", to epidemia odry, różyczki lub krztuśca to tylko kwestia czasu. Przy okazji pozarażają tych, którzy ze względów medycznych szczepieni być nie mogą oraz tych, którzy na swoje szczepienia nie odpowiedzieli poprawnie i odporności nie mają

      Dla mnie to kosmos- dorośli ludzie mają obowiązek badać się regularnie w pracy i nikt nie narzeka, że mu pielęgniarka u lekarza zakładowego ciśnienie bada, a w szkole nagle taki szok, że pielęgniarka ma raz na dwa lata zmierzyć i zważyć dziecko, a lekarz- napisać, czy zdrowe uncertain
      • karme-lowa Re: Bilans sześciolatka 17.10.15, 13:45
        Dokładnie Memphis. Córka ma na bilansie wpisane, że na wf może robić tylko niektóre rzeczy.
        Nie rozumiem niektórych rodziców.
      • kinga.1990 Re: Bilans sześciolatka 17.10.15, 20:49
        Dziecko, które jest pod opieką specjalisty zawsze ma badania! Moje dziecko regularnie korzysta z wizyt u okulisty, alergologa,bo ja to finansuje i nie mam z tym problemu. A bilans przeprowadzam u lekarza rodzinnego. Moje dziecko często choruje, więc często odwiedzamy przychodnię i jest pod stała opieką smile
        • memphis90 Re: Bilans sześciolatka 18.10.15, 14:03
          > Dziecko, które jest pod opieką specjalisty zawsze ma badania!
          A dziewczynka z MPD zmarła, bo mamusia ją na śmierć zagłodziła. A jej pediatra nie miał o tym pojęcia, bo dziecka na oczy nie widział. Dziecko z ospą zmarło, bo mamusia do znachora poszła. Klituś-bajduś, życia nie znasz.

          A bilans przeprowadzam u lekarza rodzinnego. Moje dziecko często
          > choruje, więc często odwiedzamy przychodnię i jest pod stała opieką smile
          W bilansie masz częśc oceny pielęgniarskiej i część lekarską. Niby dlaczego lekarz ma wykonywać część zadań pielęgniarki?
          • kinga.1990 Re: Bilans sześciolatka 18.10.15, 18:32
            To tak jak mówię to jest wybór każdego z osobna. Ja z dzieckiem chodzę do lekarza regularnie, ma robione badania i wszystkie szczepienia. Więc jeżeli inni rodzice myślą, że są alfami i omegami i mogą sami na własną rękę leczyć dzieci to ich problem. Moje dziecko tak jak mówię ma pełną opiekę lekarską. Więc nie widzę powodu do tego, by ktoś trzeci jeszcze do tego się mieszał i robił to samo kolejny raz.
            • turzyca Re: Bilans sześciolatka 19.10.15, 23:15
              Więc jeżeli inni rod
              > zice myślą, że są alfami i omegami i mogą sami na własną rękę leczyć dzieci to
              > ich problem.


              To nie ich problem, ale przede wszystkim dziecka. Dziecka, które jest krzywdzone przez dorosłych. I my jako społeczeństwo jesteśmy zobowiązani chronić dzieci, zarówno przed krzywdą wykonywaną uczynkiem - np. biciem czy molestowaniem - jak i zaniedbaniem.

              Więc nie widz
              > ę powodu do tego, by ktoś trzeci jeszcze do tego się mieszał i robił to samo ko
              > lejny raz.

              Jest wiele sytuacji, w których dobrzy ludzie podlegają kontroli tylko dlatego, że trafiają się czarne owce. Dlatego są bramki na lotniskach, kanarzy w autobusach i zasady kontroli stanu zdrowia dzieci w szkołach.

              W tym wypadku mogące przynieść o tyle dodatkową korzyść, że pielęgniarka widuje dziecko w innym środowisku niż lekarz.
    • zuzanka79 Re: Bilans sześciolatka 17.10.15, 14:13
      Bilans robiłam u naszej pediatry. Z resztą robię zawsze choć nie muszę. Tak profilaktycznie nie zaszkodzi przecież. Dostałam kartę informacyjną i oddałam ją w szkole. Jestem zdania, że o pewnych rzeczach związanych ze stanem zdrowia szkoła musi widzieć. Moja córka ma np niedowidzenie. Nie wyobrażam sobie żeby wychowawczyni nie wiedziała. Wiem, że rodzice z klasy córki podpisywali zgodę na bilans przez pediatrę z przychodni w rejonie jeszcze we wrześniu . Marysia ( i jeszcze jedna dziewczynka) żadnej zgody nie przyniosła i na bilans już nie poszła bo i po co skoro miała. Doczytałam, że karta zawiera informacje o wskazaniach do zajęć gimnastyki korekcyjnej. Może o to chodzi?
    • niennte Re: Bilans sześciolatka 17.10.15, 14:16
      Głupota niektórych rodziców jest powalająca.
      W szkole na lekcji dziewczyna nagle dostała ataku epilepsji. Matka wezwana do szkoły stwierdziła, że nie widziała potrzeby informowania o chorobie dziecka, bo córka dawno nie miała ataku uncertain
      Dobrze, że było to w klasie. A gdyby zdarzyło się na wycieczce, w jakichś trudnych warunkach, gdzieś np. w górach?

      Tak samo z cukrzykiem. Nauczyciel musi wiedzieć, jak reagować w chwili zasłabnięcia dziecka, że może na lekcji zacząć jeść itd.
      • bbuziaczekk Re: Bilans sześciolatka 17.10.15, 17:53
        Nie rozumiem. A to jest jakiś problem dostarczyć bilnas 6 latka i mieć opieke higienistki w szkole ? czy jak ? macie cos do ukrycia ?

        Od nas szkola zadala dostarczenia bilansu 6 latka do 8 września. Jeśli ktoś nie doniosl to dzwonoli żeby przypomnieć. Bilans dostajesz w przychodni wink
        • 3-mamuska Re: Bilans sześciolatka 18.10.15, 19:45
          Kurcze jak dobrze ze mieszkam w kraju gdzie nikt nie terroryzuje matek.
          Moje miay bilnas tylko na roczek.
          Pózniej olałam, bo co waga i wzrost to ja moge sobie sama sprawdzic i zobaczyć czy mieści sie w normach.

          Lekarza moje dzieci widziały hmm 5 lat temu.
          Nawet nie wiem czy pielęgniarka w szkole u córki jest.
          Dentystę odwiedźmy regularnie, skierowania na badania bez żadnej podstawy od lekarza i tak nie dostanę.
          W zeszłym roku jeszcze w starej szkole corka była w jakimś tak programem o prawidłowym rozwoju.
          Dostałam list do podpisania ze zgoda.
          I cóż wynikało- po jakimś czasie dostaliśmy list ze wazy tyle i tyle ma wzrostu nadwagi nie ma . I na tym sie skończyło.
    • agaja5b Re: Bilans sześciolatka 19.10.15, 11:52
      Pewnie na podstawie tej że każde dziecko ma zapewnioną bezpłatną ochronę zdrowia. A dlaczego nie chcesz dostarczyc, to w interesie twojego dziecka, to podstawowe informacje. Jesli dziecko powazniej choruje to tym bardziej powinnaś być w ścisłym kontakcie i współpracy ze szkołą. Ja musiałam powypisywać wszystkie choroby, które córka ma i które znacząco mogą wpływac na jej funkcjonowanie w szkole, bo też ma np wadę serca i nie wyobrażam sobie żeby nauczyciel i pielęgniarka o tym nie wiedzieli. Miałam też dostarczyć orzeczenie o niepełnosprawności i tu już miałam wątpliwości, bo nic z tego orzeczenia moim zdaniem dla nich nie wynika, ale do wglądu zaniosłam. Kary za doniesienie raczej nie ma żadnej oprócz tego że upomną cię kilkakrotnie że należy donieść, albo pisemnie zrezygnujesz z usług pileniarki szkolnej, ale nie wiem jak to faktycznie wygląda i czy szkoła na to pójdzie, bo jak się coś twemu dzicku stanie, to co wtedy? Pewnie będą się bronić przed takim rozwiązaniem. A samego bilansu nie niesiesz, u nas lekarka POZ dawała takie oddzielne świstki do szkoły, częściowo wypełnione przez nią na bilansie, a resztę wypełnić mieli rodzice. Za moich szkolnych czasów higienistka szkolna nie tylko wyłapywała podstawowe zaniedbania, czy jakies problemy zdrowotne typu płaskostopie, ale organizowała szczepienia na podstawie kalendarza szczepien. Nie mówię że było idealnie, bo wolałam żeby takie badania odbywały się bez wiedzy reszty klasy, z poszanowaniem prywatności, ale to było dawno więc teraz się raczej to zmieniło i żadne informacje wrażliwe nie wyciekną, nie wyobrażam sobie żeby pielegniarka wychodziła z tekstem a tyx to masz kręgosłup krzywy, czy wszy itp chyba że dziecko samo rozgada "jak było i co wyszło".
      • kinga.1990 Re: Bilans sześciolatka 19.10.15, 12:09
        Nie wiem jak jest u innych rodziców, którzy korzystają z publicznej służby zdrowia, ale w mojej przychodni rejonowej, do której dziecko jest zapisane, pielęgniarki same dzwonią i umawiają się na konkretny dzień szczepień. I tak samo w szkole, rejonowej, do której uczęszczają dzieci sąsiadki pielęgniarka nie przypomina o żadnych szczepieniach. O tym informuje przychodnia. A co do chorób - to oczywiście uważam, że ciężkie choroby powinny być zgłaszane, bo one zagrażają życiu dziecka. I ono potrzebuje szczególnej uwagi. Ale, w przypadku dzieci tj np moim z ZA, które dzięki moim ciężkim staraniom i pracy funkcjonuje ok - diagnoza była postawiona jakieś 2 lata temu i od tamtej pory wiele się zmieniło. Dlatego wiesz rodzice, dzieci którym diagnoza wydaje się np na wyrost nie powinni moim zdaniem tego ujawniać, każdy psycholog, czy lekarz jest tylko człowiekiem i też się myli. Wiesz, jeżeli faktycznie dziecko sprawia ogromnie trudności to nie ma wyjścia trzeba pogadać z kim trzeba i koniec. Ale jeżeli dziecko funkcjonuje sprawnie nie widzę ku temu powodów. A co do tego czy ktoś się dowie czy nie...pomimo obowiązku zachowania wiedzy o chorobie dziecka tylko i wyłącznie dla wiedzy pielęgniarki to różnie z tym bywa. Bo na badania przychodzą dzieciaki grupkami i wtedy czasami palnie się coś nie tak, albo po prostu pielęgniarki z innymi pracującymi mają świetny kontakt i zdarza się, że mogą o tym rozmawiać. Albo dociekliwi rodzice przylizują się nauczycielami i potrafią wyciągnąć takie info.
        • agaja5b Re: Bilans sześciolatka 19.10.15, 12:30
          Napisałam gdzieś wyżej, że chocby ją bardzo język świerzbił nie ma takiego prawa mówic o chorobach czy przypadłościach konkretnego dziecka, bo obowiązek trzymania języka za zębami nakłada na nia prawo, jeśli gada o tym to popełnia przestepstwo.
          • kinga.1990 Re: Bilans sześciolatka 19.10.15, 12:38
            Dokładnie tylko wiesz jak jest z tym wyciąganiem konsekwencji. Zazwyczaj całe grono pedagogiczne i inne pracujące w szkole osoby to jedna wielka rodzina, która i tak się wszystkiego wyprze.
            • agaja5b Re: Bilans sześciolatka 19.10.15, 14:33
              Zakładasz po prostu z góry że tak jest i to twój bląd. Ja nie zakładam, ja daję jasno do zrozumienia że poszanowanie prawa to dla mnie norma i nie wyobrażam sobie inaczej. Wiem że wciąż dla niektórych to jest jak jakiś kosmos, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. W razie czego po prostu poszłabym wyjasnić sytuację a jak nie uzyskałabym zadowalającego wyjaśnienia składałabym odpowiednią skargę i nic by mnie nie obchodziła w tym momencie "pedagogiczna rodzina", bo chcę by prawa mojego dziecka były respektowane i szanowane.
              • kinga.1990 Re: Bilans sześciolatka 19.10.15, 15:12
                Bo takie sytuacje mają miejsce. W przedszkolu, do ktorego wcześniej uczęszczało moje dziecko nie trzymali gęby na kłódkę i to sama dyrektorka. Udałam się z tym do gminy, do babki, która sprawuje pieczę nad przedszkolami i szkołami w rejonie. I nic z tym fantem nie zrobili, bo się znają smile Dlatego nie zakładam tylko stwierdzam na własnym przykładzie. Nie mówie, że tak robią wszyscy ludzie, ale nigdy nie wiadomo z kim się ma do czynienia.
                • agaja5b Re: Bilans sześciolatka 19.10.15, 15:27
                  kinga.1990 napisał(a):

                  > Bo takie sytuacje mają miejsce. W przedszkolu, do ktorego wcześniej uczęszczało
                  > moje dziecko nie trzymali gęby na kłódkę i to sama dyrektorka. Udałam się z ty
                  > m do gminy, do babki, która sprawuje pieczę nad przedszkolami i szkołami w rejo
                  > nie. I nic z tym fantem nie zrobili, bo się znają smile Dlatego nie zakładam tylko
                  > stwierdzam na własnym przykładzie. Nie mówie, że tak robią wszyscy ludzie, ale
                  > nigdy nie wiadomo z kim się ma do czynienia.
                  Przykro mi, współczuję sytuacji, ale to był jeden przypadek a na końcu jednak zakładasz ze nie wiesz z kim będziesz miała do czynienia. Może spróbuj podejśc od początku taktycznie i sama weź dyrektorke czy wychowawczynię, pielęgniarkę na sposób, że sprawa jest delikatna, liczysz na dyskrecję, bo doceniasz profesjonalizm itd, itp, wjedź im trochę na ambicje. Wiem że to są sprawy trudne, ale czasem warto podjąć wyzwanie. Zawsze możesz postraszyc mediami, ale to ostateczność zawsze lepiej na początku po dobroci. Kurczę jak czytam to co pisze to mi się robi źle, ze się w oczywistych sprawach wciąż trzeba tak krygowac, ale zdaję sobie sprawę że to co przejdzie w duzym mieście niekoniecznie będzie zawało egzamin w małej miejscowości i odwrotnie.
                  • kinga.1990 Re: Bilans sześciolatka 19.10.15, 21:48
                    Właśnie widzisz jak jest - jest tu jedna z matek, która własnie zachowuje się nietaktownie wobec dzieci z problemami. I takich ludzi jest pełno. I w tym sęk. Moim zdaniem to nie te dzieci stanowią problem, tylko nastawienie takich rodziców. To oni są niedostosowani społecznie i niosą negatywne przekazy swoim dzieciom. Dzieci uczą się zachowań od nas...wiec takie głupie tłumaczenia i zachowania mogą się za kilka lat obrócić przeciwko samym rodzicom, bo zaczną ich nie szanować.
                    • edelstein Re: Bilans sześciolatka 19.10.15, 23:09
                      Za to ty niunka zachowujesz sie b.taktownie wypowiadajac o neurotypowych.Juz sie nie rozmnazaj,widac,ze masz nas...ne pod kopula,a ze to genetyczne to efekty sa jakie sa.
                      • karme-lowa Re: Bilans sześciolatka 20.10.15, 15:31
                        Edel, przesadzasz .
                • edelstein Re: Bilans sześciolatka 19.10.15, 16:04
                  No tragedia,ze wszyscy sie dowiedzieli,ze dzieciak zaburzony.
    • attiya Re: Bilans sześciolatka 19.10.15, 22:38
      w sumie to nawet ze szkoły twoje dziecko nie musi korzystać, co ci tam zależy....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka