Wyjaśnijcie, bo ja tego nie rozumiem. To znaczy trochę rozumiem, ale w głowie mi się nie mieści. Pewnie za mała

Jestem w miejscu X, obecność dla przyjemności, nie obowiązkowa. Sa tam ludzie w róznym wieku- także z małymi dziećmi, kobiety w ciązy, osoby starsze mające w domu bardzo starszych rodziców. Nagle pojawia się pani z nastolatką - obie przez ostatnie dwie doby były nękane rotawirusem. Nawet tego nie ukrywają. Jedna z nich blado-zielona chwieje się na nogach. Przyjemność z pobytu w miejscu X wątpliwa- zwłaszcza dla młodszej ( chyba ciężej znosiła to świństwo). Ktoś zauważa, że może by nie zarażały pozostałych, na to mama odzywa się z usmiechem - "karma" i pozostaje.
Jak to rozumieć? Czy ja mam bzika czy jednak trzeba zachować się "społecznie".
Co o tym sądzicie.