No powiedzcie mi, co takimi jednostkami kieruje?
Odnowiona elewacja budynku, wykoszony trawnik, kosz na śmieci zainstalowany jak najbardziej. Na elewacji nasmarowany jakiś bazgroł autorstwa kogoś, komu się najwyraźniej zdawało, że wie, co to graffitti. Na trawniku obok kosza walają się opakowania po chipsach i butelka po coli. Na sąsiadującym przystanku stosy petów rzuconych na chodnik. Kosz także jest, nieprzepełniony. Czy kogoś naprawdę boli, jeśli wyrzuci swe śmieci do kosza, a nie pod siebie? Czy mazanie po ścianach coś im rekompensuje? Czy demolując sprzęt do ćwiczeń w pobliskim parku lepiej się daje ujście energii niż używając tegoż sprzętu zgodnie z przeznaczeniem? Czy fajnie się chodzi wśród gówien swego psa? Nie ogarniam, jak można nie chcieć mieć otoczenia lepszego, czystszego, ładniejszego.