forumologin
27.03.15, 12:23
2 miesiace temu zaczelam nowa prace.Niestety moim glownym obowiazkiem stalo sie zajecie zdecydowanie ponizej moich kwalifikacj, o ktorym nawet nie bylo mowy w opisie przyszlych obowiazkow, z kolei rzeczy ktore mialam dostac w wiekszosci nie zostaly mi przekazane.
Praca jest tymczasowa na 10 miesiecy. Przedluzenie zalezy od mozliwej rotacji w zespole.Dlatego zalezy mi na tym byym robila to co mialam w umowie I to jak najszybciej aby miec cos sensownego do cv w razie gdybym odchodzila w terminie.
Mam tez kilka wymagajacych zajec, ale jest tego zdecydowanie za malo. Generalnie mam wrazenie ze szefowa gra na zwloke a tymczasem chce mnie tylko miec do robienia pie...ktorych jej sie nie chce. Koledzy z zespolu chca mi cos sensownego oddelegowac (ci co sa przeciazeni robota) ale szefowa sie nie zgadza dopoki tego nie przeanalizuje. Teraz z kolei jak juz ma propozycje od nich, wymyslila ze musi przedyskutowac ze swoim szefem (ktory oczywiscie jest na urlopie teraz). Ale to dotyczy tez zajec ktore przewidziane byly dla mnie, z opisu przyszlej pracy, wiec o czym tu jeszcze dyskutowac? Sytuacja trwa juz 2 miesiace, niedlugo nie bedzie sensu by mi cokolwiek rpzekazywac, bo koniec umowy bedzie sie zblizal.
Zastanawiam sie czy by nie isc prosto do jej szefa, z pytaniem o inne obowiazki. Mialam z nim rozmowe o prace, wiec nie byloby to chyba takie zle. zreszta On generalnie jest w porzadku, tylko nie chce ptoem miec jakichs nieprzyjemnosci za to ze robie cos za jej plecami.
Jak sadzicie, pogadac z nim? Czy tez jeszcze poczekac i zobaczyc co szefowa zrobi?