Dodaj do ulubionych

mam kaca szkoła

02.04.15, 23:26
córka ma w przedszkolu 5 koleżanek, postarałam się też zaprzyjaźnić z rodzicami dziewczynek, także od czasu do czasu spotykamy się jak dziewczynki się do siebie zapraszają, teraz są razem w przedszkolu, od września jako 6 - latki mają iść do szkoły. Wszystkie dziewczynki idą do szkół prywatnych, dwie najlepsze idą razem do jednej, 2 pozostałe do innych ale też prywatnych, jedni się jeszcze wahają ale pewnie też poślą do jeszcze innej prywatnej, bo chyba zaklepali jakieś miejsce. Z mężem zdecydowaliśmy że damy córkę do szkoły publicznej ale nie rejonowej, tylko będziemy ją dowozić kilka km do szkoły, ponieważ nasza rejonowa jest bardzo przeładowana. Teraz mam kaca, rozmawiam z rodzicami mającymi dzieci w szkołach publicznych i są mocno rozczarowani, poziomem nauczania (tym najmniej), brakiem w szkole zajęć dodatkowych dla młodszych dzieci, źle funkcjonującymi świetlicami. Nasza córka w świetlicy będzie zapewne do godz. 17 więc cały dzień w szkole. Mąż kategorycznie wykluczył szkołę prywatną, ze względu na snobizm ludzi posyłających tam dzieci, oraz finanse bo koszt dziecka w szkole prywatnej to z posiłkami ok 1700-1800 zł. Ja optymistycznie myślę że dalibyśmy radę, tylko m,. po prostu nie chce na to przeznaczyć kasy. Z drugiej strony dzieci mają ok 10h angielskiego tygodniowo i zajęcia dodatkowe, po lekcjach raczej się nie nudzą. Oferty szkół prywatnych wydają się być imponujące. Mam teraz kaca że może trzeba było się uprzeć i forsować szkołę prywatną, a teraz rekrutacje są już zamknięte do pierwszych klas. Boję się że jak nadal nasze dzieci będą się spotykać a rodzice opowiadać o organizacji tam zajęć o nauce języka, opiece to w zderzeniu z publiczną placówką do jakiej zapisaliśmy naszą córkę krew mnie zaleje. Ja mam zapędy żeby w dziecko inwestować, rozwijać żeby twórczo spędzało czas, a m wręcz przeciwnie, dla niego to nie ma żadnego znaczenia. Ma to wyniesione z domu, jego rodzina najchętniej nic by od dzieci nie wymagała, argumentuje to przemęczaniem dzieci, także wożenie na zajęcia dodatkowe to też będzie głupia fanaberia i dodatkowy koszt. Mąż jeśli chodzi o ambicje i to żeby coś osiągnąć w życiu to ocknął się na 2 roku studiów, całe szczęście że jest bardzo bystry i zdolny i zdobył dobry zawód, aż strach pomyśleć coby było gdyby ktoś od niego od początku wymagał. Boję się że z córką będzie podobnie, jest zdolną dziewczynką,ale ja mam poczucie że nie zapewniamy jej dobrego startu A może ja po prostu przesadzam, i Ci wszyscy rodzice którzy inwestują taką dużą kasę w dzieciaki mylą się? Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: mam kaca szkoła 02.04.15, 23:32
      Myślę, że dziewczynki mające po 10h angielskiego w tygodniu + milion innych zajęć dodatkowych nie będą się spotykać z twoją córką (też zresztą siedzącą w świetlicy do 17.00), a powodem będzie po pierwsze brak czasu i po drugie brak czasu, toteż niepotrzebnie się nakręcasz.
    • asia_i_p Re: mam kaca szkoła 02.04.15, 23:46
      Ze szkołą prywatną też trzeba trafić. Być może teraz jest lepiej, ale kiedyś byłam korepetytorką dziesięciolatka chodzącego do szkoły prywatnej, z dosyć dobrą opinią, sześcioosobowa klasa, itd. Angielski tam to była tragedia - uczyłam go ja, pani w szkole w zasadzie dostarczała materiału (tydzień na nauczenie się kilkudziesięciu czasowników nieregularnych na przykład) oraz tworzyła sprawdziany, w których jedno z pytań brzmiało "W jakim czasie druga i trzecia osoba liczby pojedynczej są takie same?" (w czwartej klasie podstawówki).
      Jasne, że dziecku trzeba zapewnić dobry start, ale z drugiej strony za połowę tych pieniędzy, które dalibyście za szkołę prywatną, jesteście jej w stanie zapewnić jakie tylko zamarzy zajęcia dodatkowe.
      • kosmos_pierzasty Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 09:27
        asia_i_p napisała:

        z drugiej strony za połowę t
        > ych pieniędzy, które dalibyście za szkołę prywatną, jesteście jej w stanie zape
        > wnić jakie tylko zamarzy zajęcia dodatkowe.

        Po 17? Po szkole i świetlicy? Moim zdaniem lepiej jest, kiedy dziecko ma możliwość korzystać z zajęć dodatkowych właśnie w szkole, a potem ma już czas dla siebie.
        • priszczilla Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 09:59
          W szkołach publicznych też są zajęcia dodatkowe, w wielu nawet płatne, prywatne. Sale są wynajmowane prywatnym szkołom angielskiego, szachów, karate itp. nauczyciele odbierają zapisane dzieci ze świetlicy i potem do niej odprowadzają.
    • makurokurosek Re: mam kaca szkoła 02.04.15, 23:57
      Według mnie w młodszych klasach sp najważniejsze i najcenniejsze są zawiązywane przyjaźnie, bo jest to jeden z nielicznych okresów kiedy te przyjaźnie są w miarę nieskażone zależnościami, jest to zdecydowanie bardziej cenne niż dodatkowe zajęcia z tańca czy szachów.
      Jak dla mnie nadmiar zajęć pozaszkolnych nie jest niczym atrakcyjnym, warto dziecko zapisać na jedne , dwa zajęcia które będą odpowiadały jego zainteresowaniom. Większość szkół państwowych takie zajęcia oferuje tak więc zamiast się stresować dowiedz się jakie zajęcia oferuje szkoła córki.
      • margo-lka3 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 00:12
        w sumie zajęcia dodatkowe w szkołach prywatnych odbywają się dla tych samych dzieci, więc te przyjaźnie nic nie tracą, dzieci razem spędzają i tak czas tylko może jakoś tak bardziej twórczo?
        • makurokurosek Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 00:27
          dzieci razem spędzają i tak czas tylko
          > może jakoś tak bardziej twórczo?

          Dzieci potrzebują też wolnego czasu, a nie tylko zajęć na których mają się uczyć i rozwijać. Potrzebują czasu na rozwijanie przyjaźni a tej się nie rozwinie cały czas latając na kolejne zajęcia dodatkowe.
          Zajęcia dodatkowe nie są dla dzieci ale dla ich rodziców, którzy w ten sposób chcą wynagrodzić dziecku, że cały dzień spędza w szkole.
          Zastanów się co lubi twoje dziecko i zapisz je na zajęcia adekwatne do jej zainteresowań, bo liczy się jakość i satysfakcja dziecka, a nie ilość.
          • aneta-skarpeta Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 08:13
            Dzieci też muszą mieć czas na zwykłą nudę. Po gadanie z kolegami i na wydłuży a nie tylko rozwój nauka i zajęcia co by czasu nie marnowal
          • lily-evans01 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 08:52
            Ale tego czasu i tak nie będzie, skoro dziecko ma siedzieć codziennie w świetlicy do 17...
            Zależy jeszcze, jak duża szkoła i jak liczne są grupy świetlicowe, czasem świetlice są tak przeładowane i hałaśliwe, że przy nich dodatkowe kółka w wymiarze całego popołudnia są wręcz wypoczynkiem, bo tam przynajmniej nie zwala się 60 dzieci do 1 sali (a takie realia opisuje mi znajoma nauczycielka, jest ich w tej sali 2, ale co z tego?).
            • agni71 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 10:05
              życie towarzyskie w szkole kwitnie własnie w świetlicy
              • lily-evans01 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 10:21
                Tylko dlaczego te dzieci potem narzekają na zmęczenie, hałas i wracając do domu po 17 mają nadal nie zrobione lekcje?
                Nie wyobrażam sobie, żeby mi dziecko siedziało codziennie w świetlicy od 13:30 do 17.
                • agni71 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 10:26
                  ja tez sobie nie wyobrażam, ale ostatnio musiałam córke specjalnie zostawiać dłużej, bo zaczynała się czuc społecznie wykluczona wink

                  Dzieci w tym czasie, w świetlicy, mają różne zajęcia dodatkowe, i szkolne kółka, i zajęcia prywatne, płatne, odbywające się na terenie szkoły, i nawet pobliska prywatna świetlica odbiera i przyprowadza dzieciaki ze świetlicy szkolnej na zajęcia. Dzieci wychodzą tez na zalesiony plac zabaw, więc to nie jest siedzenie non-stop w dusznej sali. Wiem, że wiele dzieci odrabia lekcje w szkole, jest tzw. cicha świetlica, z której można skorzystać.

                  Nie twierdzę, że u autorki wątku szkoła działa tak samo, ale niewykluczone, że nie jest jakoś tragicznie w tej świetlicy...
                  • lily-evans01 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 10:36
                    Ale ja właśnie myślałam o typowo szkolnych kółkach.
                    Siedząc 3-4 godziny zegarowe pod rząd codziennie w samej świetlicy to można jajo znieść.
                    A szkoły publiczne mają generalnie mniej godzin lekcyjnych, więc u mnie zajęcia kończą się regularnie o 13.30, a gdzie indziej np. już o 11.40 w I-II klasie.
                    Fajnie jest, kiedy szkoła daje możliwość spędzenia czasu po lekcjach także na kołach zainteresowań, ale nie na zasadzie 1-2 z łaską w tygodniu, tylko codziennie. Dla młodszych dzieci to są bardzo lajtowe zajęcia i nie wymagające specjalnego zaangażowania intelektualnego po lekcjach: sportowe, plastyczno-dekoratorskie, przyrodniczo-turystyczne (z nastawieniem na wyjścia w teren) itp.
                • mama303 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 16:23
                  w przedszkolach tez dzieci siedzą do 17.00 i nikt sie nie oburza. Moja córka bardzo lubiła świetlicę a najfajniejszy był tzw. czas wolny. Wtedy organizowały sobie z koleżankami same czas, umawiały sie co tam przynoszą do zabawy. Panie ze świetlicy wręcz odradzały zapisywanie na wiele zajęć bo dzieci płakały żeby zostać w świetlicy smile
                  • lily-evans01 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 18:23
                    W przedszkolu dzieci nie są po kilku godzinach bitej nauki, i podejrzewam, że aż tak bardzo nie potrzebują wyciszenia (zresztą w polskich przedszkolach wciąż mają drzemkę alb pół godzinki relaksu leżąc na dywanie, a opiekunka coś np. czyta.
                    A co do świetlicy, dużo zależy od tego, jak jest prowadzona, od zaangażowania nauczycielek, ale niestety pewnych spraw typu zawyżona liczebność grupy nie przeskoczysz. Szkoła moloch równa się przeważnie dużej liczbie dzieci chodzących do świetlicy, więc jest przegęszczenie. Jak czytam teraz o szkołach w Warszawie, w których jest po dwadzieścia parę klas I, to oczy przecieram ze zdumienia. W mojej podstawówce klasy były do "g" i to już było koszmarne. W sali świetlicowej (fakt, że dużej) siedziała jednocześnie setka dzieci i nic nie zmieniało, że panie były dwie.
                    Moja córka kiedyś posiedziała na własne życzenie do końca w świetlicy, w przedziale 13.30-17.00. Stwierdziła, że głowa ją boli i więcej nie chciała wink.
                    • mama303 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 18:52
                      lily-evans01 napisała:

                      > W przedszkolu dzieci nie są po kilku godzinach bitej nauki, i podejrzewam, że a
                      > ż tak bardzo nie potrzebują wyciszenia (zresztą w polskich przedszkolach wciąż
                      > mają drzemkę alb pół godzinki relaksu leżąc na dywanie, a opiekunka coś np. czy
                      > ta.

                      zagoń 6 lub 7 latki do wyciszenia. Dzieci w tym wieku już najczęściej tego nie potrzebują, natomiast potrzebują niezorganizowanego czasu na własną inwencję. To u nas podkreślały nauczycielki świetlicy, które te dzieci obserwowały od lat. Dzieci się nie męczą nieskrępowana zabawą tylko dodatkowymi zorganizowanymi zajęciami właśnie.

                      > Moja córka kiedyś posiedziała na własne życzenie do końca w świetlicy, w przedz
                      > iale 13.30-17.00. Stwierdziła, że głowa ją boli i więcej nie chciała wink.

                      no widzisz a moja nie chciała ze świetlicy wychodzić, był taki czas że się świetnie tam bawiły dziewczyny, przynosiły sobie lalki, jakieś albumy z naklejkami i świetlica to była najfajniejsza z całej szkoły smile.
                      • lily-evans01 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 19:00
                        Toteż moje dziecko właśnie było bardzo zadowolone z 1 lekcji czy 2 tej nieskrępowanej zabawy.
                        I ma to swoją wartość, zgadzam się. Czasem specjalnie przychodzę po nią później, o ile rozkład zajęć w szkole muzycznej na to pozwala. Ale bez przesady, że dzieciak siedzi dzień w dzień bite 3-4 godziny zegarowe w bezładnej gromadzie i hałasie.
                        • mama303 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 19:26
                          lily-evans01 napisała:

                          > Ale bez przesady, że dz
                          > ieciak siedzi dzień w dzień bite 3-4 godziny zegarowe w bezładnej gromadzie i h
                          > ałasie.


                          ale u nas nie było bezładnej gromady bo nawet miejsca by nie było w świetlicy, była tez rotacja, dzieci wychodziły na plac zabaw, szły do zali zabaw, do biblioteki na czytanie książek przez panie. Tak że nie zawsze to tak źle wygląda jak jest opisywane.
                          • lily-evans01 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 19:32
                            Wiem, bo u nas też pani w świetlicy dba o to, żeby np. godzina zaraz po lekcjach była na dworze i grupa nie jest liczna. Ale wątkodajka opisuje zupełnie inne realia i najwyraźniej nie ma żadnej sensownej szkoły w pobliżu (w co mogę uwierzyć, bo ja też nie mam, a pierwszym czynnikiem dyskwalifikującym jest nauka na zmiany np. do 16.45.). No i najwyraźniej w tym roku jest dodatkowy problem - trudno zapisać dziecko do szkoły spoza rejonu, kiedyś to była formalność.
                            • makurokurosek Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 19:39
                              Autorka wątku słowem nie wspomniała o tym jak wygląda przyszła szkołą jej córki, nie ma pojęcia ani o tym jakie zajęcia dodatkowe oferuje ani o tym jak funkcjonuje świetlica . Dla niej najwyraźniej szkoła prywatna= prestiż i awans społeczny, szkoła państwowa= slams i dół społeczny.
                              • mama303 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 19:44
                                otóż to! niektórzy to myślą że świetlica to samo zło i nieogarnięta masa wrzeszczącej dzieciarni.
                              • lily-evans01 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 19:47
                                Tu jest chyba dość sugestywny opis wink :
                                forum.gazeta.pl/forum/w,567,157181590,157184806,Re_idz_do_pracy_zarob_te_2000_i_wykup_szkole_c.html
                                Ja po doświadczeniach ze szkołami prywatnymi powiem jedno - prestiż i awans pewnie żaden (bo cóż to w sumie za awans, że dziecko jest między dziećmi ludzi, którzy po prostu trochę więcej zarabiają niż przeciętnie). Ale wygoda organizacyjna - ogromna.
                                I wreszcie, wreszcie trafiłam na nauczycielkę, która jest w stanie sprawić, że dzieci przyswajają materiał na lekcji. Nie potrzebuję sprawdzać, wyjaśniać, pilnować w domu. Duża ulga.
                                • mama303 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 19:54
                                  lily-evans01 napisała:

                                  > I wreszcie, wreszcie trafiłam na nauczycielkę, która jest w stanie sprawić, że
                                  > dzieci przyswajają materiał na lekcji. Nie potrzebuję sprawdzać, wyjaśniać, pil
                                  > nować w domu. Duża ulga.

                                  ale trafić lub nie trafić można i w szkole publicznej i w prywatnej.
                                • makurokurosek Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 20:00
                                  W zaklinowanej przez ciebie wypowiedzi, nie ma ani jednego słowa o przyszłej szkole córki autorki. Cały opis dotyczy jednej ze szkół i nie zawiera, żadnych faktów tylko przypuszczenia i wyobrażenia autorki.

                                  "Jedna ze szkół w mieście jest przystosowana na 600 dzieciaków a w 2015 będzie 1,5 tyś "
                    • makurokurosek Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 19:31
                      > W przedszkolu dzieci nie są po kilku godzinach bitej nauki, i podejrzewam, że a
                      > ż tak bardzo nie potrzebują wyciszenia

                      Jak najbardziej w zerówkach przedszkolnych jest zbliżony czas nauki. Pięciogodzinna podstawa programowa zawiera zarówno naukę podstaw matematyki, polskiego jak i rozwój motoryki małej i dużej. Nauka w klasie pierwszej to również zajęcia z polskiego i matematyki przeplatane wf, muzyką czy plastyką.

                      "Jak czytam teraz o szkołach w Warszawie,
                      > w których jest po dwadzieścia parę klas I, to oczy przecieram ze zdumienia.

                      Jak zostało wyjaśnione przez Warszawianki takich szkół na Bemowie nie ma, a autor artykułu wyssał dane z palca.
                      • lily-evans01 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 19:36
                        Ufff... bo naprawdę zwątpiłam we wszelki zdrowy rozsądek po tych rewelacjach...

                        A co do zajęć w I klasie, jako że córka była 2 razy, więc mam porównanie - zabawy i ruchu było mało, aktywności typowo intelektualnej sporo. W najpierwszej naszej klasie część rodziców zrobiła o to szum, reszta stwierdziła, że dzieci będą więcej umiały, pani podsumowała, że "uczy dzieci więcej, bo przecież państwo za to płacą" wink. Żeby nie było, że tylko w szkołach prywatnych tak cisną, córka cały poprzedni rok chodziła na tańce w okolicy, a z nią pełno dziewczynek z naszego rejonu. Tylu sprawdzianów i zadań to nawet nasza pierwsza nadambitna nauczycielka nie dawała, co tam.
    • margo-lka3 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 00:19
      w naszej okolicy jest ponad 10 szkół prywatnych, część dopiero zaczyna działać więc trudno o nich cokolwiek powiedzieć,, ale skoro ktoś decyduje się wybudować szkołę no to zapotrzebowanie jest spore albo będą się te szkoły musiały dobrze starać aby mieć klientów. Klasy wiadomo kameralne ok 12-15 osób, kurcze im dalej o tym myśle tym więcej jest zalet niż wad. Z drugiej strony możemy założyć budżet jak czesne szkoły prywatnej na zajęcia dodatkowe, a jak np. córce nie będą pasowły to zrezygnować jest z takich zajęć łatwiej niżby jej się szkoła nie spodobała.
      • makurokurosek Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 00:33
        Klasy wiadomo kameralne ok 12-15 osób, kurcze im dal
        > ej o tym myśle tym więcej jest zalet niż wad

        Małe klasy mają tyle samo zalet co wad. Ich plusem jest bardziej indywidualny tok nauki, minusem bardzo mała możliwość wyboru znajomych, bo co zrobisz gdy żadna z 4 czy 5 dziewczynek nie będzie nadawała na tych samych falach co twoja córka. Co zrobisz gdy do klasy trafią dziewczynki które sie od lat znają i które nie będą skore na dopuszczenie twojej córki do swojego kręgu. Co zrobisz gdy córka będzie wykluczona z tak małej społeczności.
    • mruwa9 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 00:25
      myslimy, ze szesciolatki krew nie zaleje na mysl o roznicach programowych, ze jedyne, czego moze zazdroscic , to spotkan ze starymi kolezankami. Ale zamiast starych beda nowe i stare znajomosci sie rozluznia w sposob naturalny i bezbolesny.

    • piepe Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 00:51
      Mysle ze Twoje złudzenie, ze Twoja córka bedzie i powinna miec lepiej niz Ty w szkole jest błedne. Raz, ze teraz kazdy debil nie jest traktowany inaczej niz geniusz, więc nie ma sie co martwic. Dwa - wszystkie szkoły w Polsce mają drastyczne braki w infrastrukturze. To jest tak samo jak z wczasami - chcesz znalezc czysty pokój w jakims miłym miejscu, to musisz zrobic doktorat z wakacji w Polsce, inaczej 90% szansa, ze trafisz na szit. Ze szkołami jest niestety jakies 99%, zwłaszcza w przypadku 6-latków. Prywatne są zwykle wcisnięte w zabudowe - zero placu zabaw, małe sale, daleko od domu. Daj dziecko do publicznej, angielskiego i tak nauczy sie z neta.
    • lady_mary Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 08:05
      Twój mąż ma rację, wybierz fajną szkołę państwową - przede wszystkim popytaj rodziców o panie, które będą miały pierwsze klasy w przyszłym roku, zapisz na porządny angielski + na jedne zajęcia wybrane przez dziecko i daj jej pożyć. "Inwestowanie" w dziecko kojarzy mi się z niezrealizowanymi ambicjami rodziców.Zainwestuj lepiej w czas spędzony z dzieckiem.
    • heca7 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 08:39
      Przenosisz swoje lęki na córkę.
      To nie ona będzie miała problem z tym , że znajomi posłali córki do szkół prywatnych- tylko Ty.
      To nie ją krew zaleje bo nigdy czegoś takiego nie widziałam u 6-latki tylko Ciebie wink
      Wygląda na to, że przeżywasz fakt iż tylko Twoje dziecko będzie w zwykłej , publicznej szkole. A tamci rodzice są lepsi, płacą za szkoły prywatne.
      Za 1800 zł/mc spokojnie możecie zapewnić córce wcześniejszy powrót do domu z opiekunką np.
      W mojej okolicy jest kilka szkół prywatnych ale tylko jedna dobra.
    • lily-evans01 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 08:49
      Są szkoły i szkoły.
      Jak dla mnie, największa zaleta szkół niepublicznych, to właśnie sensowny rytm dnia, bo nie są przeładowane, czyli np. lekcje regularnie od 9 do 13-14, a później zajęcia dodatkowe. No i zdecydowanie mniej liczne klasy, 16-18 dzieci. I ten angielski kilka razy w tygodniu.
      Co do wymagań nauczycieli, sposobu prowadzenia zajęć, wreszcie środowiska klasowego - możesz trafić bardzo źle, jak i bardzo dobrze w każdym bez wyjątku typie szkoły.
      • huexido Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 09:42
        My po 3 latach zabraliśmy syna z prywatnej szkoły na rzecz rejonowej podstawówki i nie żałujemy tej decyzji. Poziom nauczania był niższy niż szkoła do której aktualnie chodzi syn, mimo że tam były wyselekcjonowane dzieci (4 osoby na 1 miejsce i wybierali sobie te naj), a tu sa dzieci z rejonu, i zdolne i przeciętne i również słabe, a mimo to poziom lepszy. Szkoła publiczna ale mała, klasy po 20 dzieci, obiady gotowane na miejscu dobre i różnorodne, zajęć dodatkowych od groma, syn ma w sumie 8 godzin angielskiego - 4 szkolne i 4 z zajęć dodatkowych, ma 2 minuty spacerkiem do szkoły i zajęcia zawsze rano na 1 zmianę. I ma czas na budowanie przyjaźni, idą do parku pograć w piłkę czy po szkole na śnieżki, spotykają się i sami do siebie przychodzą. O to nam chodziło. W szkole prywatnej tego nie było, dzieciaki odwożone i przywożone, spotkanie po szkole z kolegą wymagało zaangażowania z naszej strony, oferty zajęć dodatkowych nie było prawie żadych, dopiero dla starszych klas lub gimnazjum cośtam mieli, budynek był ciasny, bez sali gimnastyczej, no i kiepski catering. I z deklarowanych 5 godzin angielskiego były przeciętnie 2, bo resztę chorowały dzieci pani, a miała ich pięcioro. A i dzieciaki były trochę oderwane od rzeczywistości i dla mnie to był główny powód do zmiany.
        Moim zdaniem nie warto się oglądać na znajomych, choć rozumiem Cię doskonale, bo ja sama miałam ciężkie dylematy czy dobrze robimy zabierając syna z prywatnej szkoły. Bo szkoła prywatna może być bardzo dobra, a może też być bardzo przeciętna, a poza tym może być wiele negatywnych rzeczy, o których wyżej wspomniałam.
        • lily-evans01 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 10:00
          A to wszystko stanowi dowód na to, że nie ma co oglądać się na nazwę szkoły, tylko zasięgać opinii na miejscu, no i szukać też opinii innych rodziców.
          Podstawówka rejonowa, którą opisujesz, jest jak marzenie i ja nie znam w ogóle takiej w mojej okolicy, chyba że w bardzo odległej dzielnicy.
          Mam za to doświadczenia ze szkołami prywatnymi - w każdej z nich poziom nauczania był zdecydowanie wyższy niż w naszym rejonie, klasy niewielkie, a zajęcia sensownie planowane (dzięki temu, że kończą się codziennie tak samo wcześnie, córka ma szansę zdążyć do drugiej szkoły - bo musiałabym ją wypisać stamtąd, gdyby miała zaczynać zajęcia np. o 18.20 i kończyć o 20, to nie dla małych dzieci). Angielski w wymiarze 5 godzin w tygodniu, dobrze prowadzony. Ale minusy też były, niektóre dość uciążliwe (w poprzednich głównie brak dyscypliny, słaba praca wychowawcza, środowisko faktycznie oderwane od rzeczywistości, wszędzie słabe i drogie obiady). Poziom nauczania zależy jak wiadomo od nauczyciela, tak samo jak i dyscyplina w klasie, a fachowca lub nieudacznika spotkasz w dowolnej szkole (i nie jest powiedziane, że prywatna wyeliminuje słabego pracownika - mało wymagający nauczyciel, nie zgłaszający pretensji do zachowań dzieci to marzenie wielu rodziców wink ).
    • mynia_pynia Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 08:54
      Jeśli miałabym posłać dziecko do szkoły innej niż nasza (a nasza jest super) to wybrałabym tylko z najwyższym poziomem nauczania - u nas akurat to szkoły religijne czyli abo takie które prowadzą zakonnice abo żydowskie. Nie patrzyłabym na pierdylion lekcji j. angielskiego, bo wydaje mi się że każdy jest się w stanie nauczyć języka jak mu potrzebny i się przykłada, bardziej mnie interesują nauki ścisłe + ciekawe zajęcia rozwijające wyobraźnie przestrzenną.
    • kosmos_pierzasty Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 09:25
      My jesteśmy z tych, co inwestują. Szczęśliwie mój mąż podziela moje (i Twoje) podejście do szkół niepublicznych. Wybraliśmy taką, która uchroni nas przed wożeniem na popołudniowe zajęcia dodatkowe, choćby tak podstawowe jak właśnie angielski (faktycznie 10h w małej grupie) czy basen.
      Myślę, że gdyby szkoła publiczna byłaby rozczarowująca - bo ostatecznie może okaże się, że nie - to możesz dziecko później przenieść do niepublicznej. Będziesz miała już konkretne argumenty, to może mąż da się przekonać.
      No i wreszcie, samo to szkoła jest niepubliczna, nie oznacza, że z automatu jest dobra. Każdą trzeba wcześniej sprawdzić.
      A tak na marginesie: za snobów się nie uważamy, mimo że dziecko od początku edukujemy niepublicznie wink
    • oqoq74 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 09:51
      A chodzi o szkołę dziecka, czy o to by nie wypaść z kółka znajomych?
      • lily-evans01 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 10:03
        Np wiesz, nawet tu na forum mnóstwo mam używa takiego argumentu, że zapisuje dziecko do tej czy innej podstawówki, bo tam idzie koleżanka/kolega z przedszkola wink.
        A prawda jest taka, że relacje między dziećmi zmieniają się na tyle dynamicznie i dzieci w tym wieku tak szybko są zajęte nowym środowiskiem, że bardzo szybko zapominają o starym.
      • niektorymodbija Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 10:09
        Z punktu widzenia nauczycielki mającej doswiadczenie w pracy w szkole publicznej i prywatnej - nie skreslam szkół publicznych,ale jeśli finanse by pozwoliły,wyslalabym swoje dziecię do szkoły prywatnej. Niekoniecznie za 1700 zł,są zdecydowanie tańsze,ale sensownie prowadzone -tz. Z nastawieniem na wykorzystanie środków na dzieci,nie na zarobek. W takiej szkole dziecko wcześniej kończy lekcje, ma sensowne zajęcia dodatkowe,świetlicę nie są przeladowane. Nauczycielom łatwiej zadbać o każdego ucznia,jeśli mają ich kilka razy mniej. I wreszcie -nie najważniejsze,ale jednak wazne-rankingi pokazują przewagę szkół prywatnych..
    • klubgogo Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 10:04
      Mam 3 pary znajomych z dziećmi w prywatnych szkołach. Jedna para posłała tam dziecko, bo zapewniają opiekę od 8 do 18, a oni pracują czasami nawet dłużej. Druga para posłała dziecko do prywatnej, bo jest bliżej domu niż publiczna, do której i tak by się dziecko nie dostało, bo to nie rejon (rejonowa wbrew pozorom była jeszcze dalej). Trzecia para posłała dziecko do prywatnej, bo uważają, że tylko taka zapewni dzieciom porządne zajęcia, ale oni spełniają swoje ambicje. Dzieci po szkole (godz. 8-17) mają zajęcia dodatkowe do 20, plus pół soboty.
      • agni71 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 10:09
        Trzecia para posłała dziecko do prywatnej, bo uważają, że t
        > ylko taka zapewni dzieciom porządne zajęcia, ale oni spełniają swoje ambicje. D
        > zieci po szkole (godz. 8-17) mają zajęcia dodatkowe do 20, plus pół soboty.

        Ja takich rodziców i takie dzieci znam w szkole publicznej. Dzwonię zapytac o lekcje, bo moje dziecko sie pochorowało i słyszę, jak tamten biedny dzieciak ziewa ze zmęczenia w tle. Albo słyszę, że dziecko zasnęło w samochodzie w drodze z zajęć dodatkowych (a w domu czeka je jeszcze odrabianie lekcji). Nic nie poradzę, że współczuję tym dziecią wink
    • chipsi Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 10:08
      > Co o tym myślicie?

      Że trolujesz.
    • e-kasia27 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 10:21
      Szkoły prywatne to w dużej mierze lipa - znam jedną, bardzo znaną, od podszewki i powiem, że gdybym miała płacić za taaaką szkołę 2tys, miesięcznie, to byłabym bardzo wściekła - warunki i poziom nauczania nijak się mają do kasy, jaką trzeba płacić.

      Na Twoim miejscu zadbałabym jednak o to, aby sześcioletnie dziecko nie siedziało w świetlicy do 17-tej, bo to stanowczo za duże obciążenie dla dziecka. Już lepiej wynajmij jakąś emerytkę, albo licealistkę, niech ją zabierze ze szkoły, pójdzie na plac zabaw, albo posiedzi z dzieckiem w domu, albo ze dwa razy w tygodniu zaprowadzi dziecko na jakiś balet, taniec, czy zajęcia plastyczne, albo angielski.
      Siedzenie w szkole tyle godzin, to bardzo męczące, nawet jak dziecko od początku w przedszkolu przesiadywało całe dnie i jest do tego przyzwyczajone.
      Świetlica szkolna, a przedszkole, to trochę inna bajka.
    • woman_in_love idź do pracy, zarób te 2000 i wykup szkołę, co za 03.04.15, 10:26
      problem. Nie dziwię się że twój facet nie chce się zarzynać i umrzeć na zawał w wieku 57 lat bo ty optymistycznie myślisz, że "dalibyśmy radę".
      • lily-evans01 Re: idź do pracy, zarób te 2000 i wykup szkołę, c 03.04.15, 10:37
        Skoro dziecko ma siedzieć codziennie do 17, to pewnie i pani też pracuje...
        • margo-lka3 Re: idź do pracy, zarób te 2000 i wykup szkołę, c 03.04.15, 11:41
          Oboje z mężem pracujemy, mamy 1 dziecko o na więcej się nie zapowiada, (siła wyższa), popołudnia chce spędzać z dzieckiem czyli od 17 w domu a nie wozić je jeszcze po zajęciach, zła jestem na siebie że nie forsowałąm szkoły w której dziecko ma różne zajęcia, dobry angielski codziennie i nie jest narażone na wożenie po lekcjach. Dałam się temu że mąż nasłuchał się ludzi którzy takiego dylematu nigdy nie mieli i nie brali pod uwagę naszych realiów. Mieszakmy dalego od rodzin, oni mieszkają w rejonach gdzie szkoły absolutnie nie są przepełnione a świetlice świecą pustkami, u nas ta sytuacja jest dramatyczna bo szkoły pękają w szwach. Jedna ze szkół w mieście jest przystosowana na 600 dzieciaków a w 2015 będzie 1,5 tyś uczniów lekcje są do 18, połowę sali świetlicy zajmują plecaki, obiady w jakimś rygorze wydawane na raty i trzeba się sprężać z jedzeniem bo kolejni czekają. W innych szkołach nieco lepiej, widzę że ludzie uciekają i kto może zapisuje do mniejszych szkół prywatnych, gdzie na ten moment nie ma już miejsc. Dałam się rodzince zmianipulować, bo oni mają wyobrażenie że do takiej prywantej placówki idą dzieci kwiaty, że rodzice bulą kasę bo dziecko jakieś niedorobione jest. I faktycznie zaczynam zazdrościć odważnej w sumie decyzji rodziców i tego że ich dzieci będą miały większy komfort nauki i zabawy.
          • oqoq74 Re: idź do pracy, zarób te 2000 i wykup szkołę, c 03.04.15, 11:57
            Widzisz tylko plusy szkoły prywatnej i minusy publicznej.
            A każda szkoła ma plusy i minusy, nie ma szkół idealnych.
          • makurokurosek Re: idź do pracy, zarób te 2000 i wykup szkołę, c 03.04.15, 12:21
            Nie wiem jak jest w innych miastach w Poznaniu szkoły prywatne mają albo bardzo wysoki poziom, przy czym nauka przeważnie odbywa się w domu, albo poziom całkiem przeciętny a uczniowie jak to nazwałaś to dzieci kwiaty z którymi najzwyczajniej w świecie sa spore problemy wychowawcze.
            Tak więc nie idealizuj szkół prywatnych, bo widać że dla ciebie wiążą się one z jakimś prestiżem.
            • aguar Re: idź do pracy, zarób te 2000 i wykup szkołę, c 03.04.15, 19:13
              A wiesz coś o szkole na Piwnej, bo właśnie zapisałam tam dziecko?
              • makurokurosek Re: idź do pracy, zarób te 2000 i wykup szkołę, c 03.04.15, 19:53
                Z tego co wiem ma wysoki poziom, ale sporo pracy przerzucane jest na rodziców.
                • aguar Re: idź do pracy, zarób te 2000 i wykup szkołę, c 03.04.15, 20:01
                  Dzięki.
          • lily-evans01 Re: idź do pracy, zarób te 2000 i wykup szkołę, c 03.04.15, 13:42
            Ale jeżeli i tak musicie podwieźć dziecko, to może udałoby się znaleźć fajną szkołę, bez przebojów, o jakich piszesz, jeszcze trochę dalej? Niekoniecznie niepubliczną wink.
            A po drugie - to wcale nie jest tak, że do szkół niepublicznych tłumy walą drzwiami i oknami, bo czasem chęci są, a cena zaporowa (dla mnie 1700 to by było naprawdę sporo, u nas jest czesne w wysokości 1,4 tego wink). Piszesz, że tych szkół jest dużo (pewnie Warszawa?). Podzwoń, popytaj o miejsca, ale załatwiaj jak najszybciej.
            • lily-evans01 Re: idź do pracy, zarób te 2000 i wykup szkołę, c 03.04.15, 13:42
              Ech 1/4 oczywiście wink
    • lady-z-gaga Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 12:35
      Nie wiem, jaka szkoła lepsza, ale Twoje podejście mnie niepokoi.
      Ochłoń, wyluzuj, poczekaj i zobacz, jak dziecko sobie radzi w szkole, czy ma zainteresowania, jak bardzo jest zmęczone i zestresowane nowym srodowiskiem i nowymi wymaganiami.
      Nie traktuj pojścia do szkoły jak startu do wyścigu albo jak zakupu akcji na giełdzie smile
      Naprawdę z tego opisu Twoj mąż wydaje się rozsądniejszym człowiekiem wink
      Małe dziecko nie musi mieć zajęć dodatkowych codziennie (a nawet nie powinno), 2 razy w tygodniu całkiem wystarczy. Mozna dowozić mnostwo ludzi tak robi. Moim zdaniem jest to lepsza opcja niż kiszenie się do wieczora w szkole z tymi samymi dzieciakami - corka będzie miała okazję poznać inne miejsca, inne dzieci, mieć inne przyjaźnie, co w razie problemow w szkole może okazac się bardzo korzystne.
      Histeria z angielskim niepotrzebna, jeszcze nie widziałam dziecka, ktore nauczyłoby się języka w tym wieku, nie mając z nim zywego kontaktu w domu. Ilośc godzin nie ma wielkiego znaczenia.
      No i zawsze jest opcja, że w razie czego poślesz do prywatnej póxniej - po roku, dwoch albo trzech. Miejsca na pewno się znajdą smile
      • k1234561 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 17:06
        Moje dziecko,obecnie gimnazjalistka,chodziło 6 lat do szkoły prywatnej,jedynej takiej w mieście.
        Powiem tak poza tym ,że wiedziałam,iż moje dziecko jako maluch zaczynający szkołę czuje się tam bezpiecznie to nic więcej nie przyciągało do tej szkoły.Poziom sztucznie śrubowany.Panie nauczycielki tylko sygnalizowały zagadnienie,które muszą być opanowane przez uczniów.Oczywiście dzieci musiały same to zrobić w domu najczęściej z pomocą rodziców.Zresztą sam poziom pań nauczycielek też pozostawiał wiele do życzenia.Moja córka w ciągu 6 lat nauki miała 3 nauczycieli matematyki na przykład.Te rotacje nauczycieli związane były oczywiście z wysokością ich wynagrodzenia.Szkoła chciała płacić im jak najmniej w związku z czym na porządnych,zaangażowanych nauczycieli nie było szkoły stać,a przychodziły tam niemal prawie zawsze świeżynki po studiach bez żadnego doświadczenia.
        Podobnie wyglądało przygotowanie do egzaminu po 6-klasie.Niby coś tam robili,ale w dwa kije by tej roboty nie zebrał.Jak komuś zależało aby dziecko dobrze napisało ten sprawdzian to musiał z dzieckiem we własnym zakresie przysiąść.Ale że większości rodziców się chciało,bo to przecież wstyd jak dzieciak nie miał 100% na 100% na takim egzaminie,to przez to szkoła w rankingach zdawalności egzaminów osiągała najwyższe noty.
        Teraz córka chodzi do państwowego gimnazjum i oczy przecieramy codziennie ze zdumienia,jak sumienni,pracowici i zaangażowani mogą być nauczyciele ze "zwykłej" szkoły.W dodatku w tejże szkole atmosfera między uczniami też jest bardzo dobra,a przecież wg.powszechnych opinii gimnazjum to samo zło,zboczenie,bandyctwo,nieuctwo itd.Ale dodam też,że zanim córka zdecydowała się na to gimnazjum zasięgnęliśmy języka.Bo na przykład do rejonu to akurat strach się bać wejść.
        Dlatego autorce wątku polecam wyluzować.Zasięgnąć języka w kwestii jaka państwowa szkoła w w Waszej miejscowości jest godna polecenia i tam umieścić córkę.Jak autorka chce aby dziecko miało zajęcia dodatkowe to może je przecież we własnym zakresie załatwić.Tylko ja bym radziła i przy tym wyluzować.To są dopiero 6-latki.Naprawdę nie muszą,a wręcz nie powinny biegać po szkole z jednych zajęć na drugie i o 20 odrabiać lekcji.Te dzieciaki dopiero zaczynają szkolny kierat.One dopiero uczą się systematyczności,obowiązkowości itd.Nie ładujcie na nich ciężarów które nie są w stanie udźwignąć.Wbrew pozorom tak niby proste zajęcia jak np.warsztaty ceramiczne po całym dniu nauki dla 6-letniego dziecka są bardzo męczące.Dlatego nie zapominajmy,że to tylko 6-latki i naprawdę nie muszą od I klasy podstawówki tyrać jak małe robociki,bo inni tak robią.Świat się nie zawali,jeżeli nauke angielskiego,ale taką prawdziwą dziecko zacznie od III klasy podstawówki.Zresztą dzieci uczą się angielskiego od przedszkola i nawet w wypasionych prywatnych placówkach,a konia z rzędem temu kto mi pokaże dziecko 8-letnie,które jest w stanie swobodnie skomunikować się w prostych sytuacjach życiowych w tym języku,o ile jeden z rodziców nie jest anglojęzyczny.Tak więc spokojnie z tym językiem nauczanym niemal od żłobka,zdążą się nauczyć.
    • noowaak Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 16:41
      Weź jeszcze pod uwagę to, że w pewnym momencie dziecko będzie chciało być samodzielne, a szkoła oddalona od domu w tym nie pomoże. Mojej siostry córka, wożona te 5 km do lepszej, nie rejonowej szkoły, od początku 3 klasy cierpiała, bo ona na świetlicę, a wszystkie dzieci do domów. Koleżanki chodziły grupkami na plac zabaw, a ona nie mogła. U nich dodatkową komplikacją był problem z dojazdem autobusem - to mała mieścina i po prostu dziecko nie miało jak wracać do domu, musiało czekać na rodziców, a z dowozów szkolnych nie mogła korzystać, bo to nie jej rejonówka i gmina się nie zgadzała. Z bólem serca siostra przeniosła córkę do szkoły w obwodzie - mała szczęśliwa, do szkoły ma 15 min spacerkiem, koleżanki na miejscu, spotyka się z nimi w zasadzie kiedy chce, bo po prosu odwiedzają się same, bo są na miejscu. Czasami inne rzeczy są ważniejsze, niż zajęcia dodatkowe i może wyższy poziom szkoły, o to można zadbać samemu ( prywatny angielski, dodatkowe kursy czy nauka w domu w miarę chęci i możliwości). A dzieci też są różne, jeden jest super zdolny i "sam" dojdzie do sukcesu, drugiemu i najlepsze szkoły i forsa rodziców nie pomoże.
    • bei Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 16:57
      Ej, głowa do góry, najwięcej to zależy od samego dziecka.
      Mozesz mieć gromadę dzieci, kazdemu zapewnic takie same warunki do nauki, a moze się zdarzyć, ze będa z róznymi chęciami absorbować wiedzę i różnie rozwijać się.
      Charakter dziecka jest najważnieszy smile
      Ważne jest też rozsądne motywowanie dziecka.
      Określony zakres materialu musi zrealizować kazda szkola, Ty mozesz ( jak bardzo chcesz) pomoc dziecku rozszerzyc adukację języka organizując mu dodatkowe lekcje. Wyniesie to duużo mniej niż czesne.
      Zazwyczaj rodzice w szkolach panstwowych "dogadują się " z dyrekcją, i w szkole po lekcjach są też zajecia płatne jak i darmowe dla uczniów.
      W ramach czasu świetlicowego Twoje dziecko może rozwijać swoje zainteresowania.
      • bei Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 17:07
        Rozejrzyj się za kimś, kto odbierze Twoje dziecko zaraz po lekcjach.
        Mam ciocię emerytkę, ktora zajmuje się dwojką szkolniaków. Orabia z nimi lekcje, chodzi na spacery i na zajęcia karate, sama uczy je niemieckiego ( uczyła kiedyś szkole).
        Ona zadowolona, czuje się potrzebna i dorabia, dzieci jak na razie nie protestują smile
    • bulzemba Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 17:21
      dyrektorka szkoły mojego dziecka powiedziała że oszaleć można z tymi przedszkolnymi przyjaźniami bo często matka dziecka A chce by jej dziecko szło z dzieckiem B do jednej klasy natomiast matka dziecka B za żadne skarby świata sobie tego nie życzy.
    • margo-lka3 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 17:42
      dziękuję wszystkim za nieoceniony głos rozsądku, niestety trudno przebierać w szkołach publicznych bo ze względu na bardzo dużą liczbę dzieci nie przyjmują dzieci spoza rejonu. W sumie e ten stan lękowy smile doprowadziły mnie rozmowy z osobami które mają teraz dzieci w 2 klasie w szkołach państwowych i decydują się je zabrać bo nie mogą zdzierżyć funkcjonowania tych placówek, dodatkowo tak jak wspomniałam w pierwszym poście rodzice koleżanek córki od razu skreślili nasze szkoły publiczne. Argumenty tych którzy te dzieci zabierają:
      - liczne klasy
      -przepełnione świetlice w których jest bardzo głośno, mało zatrudnionych pań na świetlicy które puszczają dzieciom bajki żeby mieć je z głowy
      - ze względu na brak kadry dzieci mimo sprzyjającej aury jesienno-zimowej i boisk oraz placu zabaw przy szkole nie wychodzą z dziećmi na dwór (sama nie wiem czy powinny?)
      - zajęcia typu kółko przyrodnicze czy matematyczne to fikcja, jest tylu chętnych że w roku odbyło się ich 6 bo podzielili chętnych na grupy i odbywają się co dwa tygodnie, a dodatkowo albo nauczyciel nie może przyjść albo akurat wypadają dni wolne w szkole
      - np. rodzice poprosili żeby dzieci odrabiały zadania domowe na świetlicy i żeby stworzyć im do tego warunki, a dyrekcja wpadła na genialny pomysł żeby do dzieci przychodzili w ramach wolontariatu gimnazialiści i pomagali im odrabiać zadania, ale nikt tego nie nadzoruje wobec czego gimnazjaliści żeby było szybciej odrabiają zadania za dzieci
      - nie ma alternatywy dla dziecka z alergią jeśli chodzi o obiady, pani dyrektor obśmiała jedną z mam która przyszła z tym problemem i w szkole w której uczy się 600 dzieci nie ma ani jednego przypadku uczulenia na mleko.
      - zorganizowanie zajęć dodatkowych w szkole jest niemożliwe ze względu na to że dzieci uczą się na 2 zmiany i sale są zajęte

      Trudno tak jak piszecie trzeba będzie być może po prostu kogoś zorganizować do pomocy, kogoś kto odbierze wcześniej dziecko ze świetlicy i pójdzie z nim na plac zabaw, spacer, angielski. Nie ma się co nakręcać.
      • makurokurosek Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 20:27
        Nie zastanowiło cię, że gdyby rodzice tak hurtowo w klasie drugiej zmieniali dzieciom szkołę, to po pierwsze klasy nie byłby tak liczne, po drugie szkoła nie byłaby tak przepełniona po trzecie które wynika z dwóch pierwszych szkoła nie byłaby dwuzmianową.

        Przemyśl wszystko na spokojnie, bo póki co szukasz tylko argumentów które poprą twoja decyzje o szkole prywatnej.
    • mama303 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 17:51
      brat mojego męża zapisał córki do prywatnej, znanej warszawskiej szkoły i na początku byli zadowoleni ale gdy potem przenieśli córki do rejonówki okazało się że dzieci maja braki z matematyki, j. polskiego. Owszem język obcy miały opanowany lepiej niz rówieśnicy z rejonówki ale czy dla samego języka warto płacić ponad tysiąc zł?
      Tak że z tymi cudownymi prywatnymi szkołami nie zawsze jest tak cudownie i nie wszystkie trzymaja poziom podstawy programowej a nadrabiają językiem obcym i zajęciami dodatkowymi.
    • kill.emall Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 18:59
      Lepiej zapisz do szkoły artystycznej. Będziesz mieć za darmo, a dzieci wyselekcjonowane, spore grono pedagogiczne, no i zajęcia dodatkowe w dużej ilości.
      • lily-evans01 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 19:02
        Jest drobnostka, trzeba zdać egzamin wink.
        W moim mieście nabór do OSM właśnie się zakończył.
        Takie coś planuje się z pół roku wcześniej.
        • kill.emall Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 19:05
          Tak wcześnie nabór się kończy? Nie wiedziałam.
          • lily-evans01 Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 19:14
            Może to zależy od miasta.
            U nas przesłuchania były zaraz po dwudziestym marca.
            Do szkół popołudniowych są o wiele później.
            Tutaj chodzi o to, żeby dziecko, które odpadnie z rekrutacji do OSM miało czas i szansę skorzystać z normalnego naboru.
    • aguar Re: mam kaca szkoła 03.04.15, 20:00
      Rozumiem Ciebie. Sama zapisałam dziecko do prywatnej, takiej w której robią na jesieni selekcję zdolnych dzieci. Skoro syn się dostał, to chyba rzeczywiście stawiają na zdolne dzieci, bo my z mężem nie wyglądamy ani na bogatych ani ustawionych. Ale z prywatnym przedszkolem dajemy radę z luzem więc mam nadzieję że te 300-400 zł więcej nie będzie wielkim problemem. Nie liczę na to, że ta szkoła będzie idealna, ale wydaje mi się, że wybrałam najlepszą opcję dla naszego dziecka w okolicy. A w ogóle łatwo się mówi - dobra szkoła publiczna, ale tak naprawdę nie ma zbyt dużo informacji w sieci na temat publicznych szkół (na temat prywatnych trochę więcej), mam wrażenie, że wszystko sprowadza się do tego, żeby trafić na fajną Panią. Szczerze mówiąc też musiałam przekonać męża, reszta rodziny z daleka kręci nosem, ale już ich chyba przyzwyczaiłam, że robię, to co chcę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka