Dodaj do ulubionych

Szkolne procedury a zdrowy rozsądek.

25.05.15, 09:19
Czy lista zażywanych leków przez dziecko które jedzie na wycieczkę szkolna,musi byc zatwierdzana przez lekarza? Dostałam informacje ze według szkolnych procedur napezy udać sie po podpis do dowolnego lekarza, moze byc taki który nie ma np nic wspólnego ze specjalistycznym leczeniem dziecka. Czy to nie mija sie przypadkiem ze zdrowym rozsądkiem?dlaczego nie wystarczy podpis opiekuna prawnego który przeciez odpowiada za dziecko i podaje te leki na co dzien w domu, a jesli jest to np syrop dostępny bez recepty?
Obserwuj wątek
    • oqoq74 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 09:26
      A podstawę prawną tego twierdzenia ktoś ci podał?
      • kalinan Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 09:33
        pani powołuje sie na tzw szkolne procedury. Uważam ze to mija sie trochę ze zdrowym rozsądkiem,bede musiała rejestrować sie do pediatry po podpis, i znając zycie pani doktor po raz kolejny otworzy wielkie oczy,bo zawsze tak robi gdy zgłaszam sie do niej z realizacja tzw szkolnych wytycznych ,nie ma nic wspólnego z leczeniem dziecka, do lekarzy sa kolejki a ja bede stała u pediatry wyłącznie po podpis.
        • oqoq74 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 09:45
          Z tego co czytam, nie ma jednoznacznych przepisów w tej sprawie. Na niektórych stronach jest mowa o tym, by zalecenia co do stosowania leków, były od lekarza, ale jest to raczej forma dupochronu dla nauczycieli.
          Jest też mowa o tym, że rodzic powinien spisać z nauczycielem, który ma podawać leki coś w rodzaju umowy, w której przekazuje mu obowiązek podawania leków, zgodnie z zaleceniem lekarza, a nauczyciel ma pisemnie potwierdzić, że taką odpowiedzialność na siebie bierze.
          • kalinan Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 09:57
            I w tym jest więcej sensu, tj spisanie z nauczycielem umowy, przekazanie mu obowiązku podawania leków zgodnie z zaleceniami lekarza. Powinno sie to zamykać na lini szkoła rodzic.lekarze w pl powinni byc od leczenia a nie od realizowania procedur szkolnych, które jak sie zastanowić mijają sie ze zdrowym rozsądkiem.
        • nowi-jka Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 10:05
          popros o pokazanie tych procedur
          czesto tzw procedury to nauczycielki nie bo nie
          mi kiedys w imie procedur przedszkolanka nie chciała mascia ochronna z wit A posmarowac ust dziecka spierzchnietych do bólu
    • kropkacom Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 09:26
      Na pewno chodzi o leki na receptę, zażywane zgodnie z zaleceniami specjalisty. Syropków na kaszelek wink chyba nie powinno się dawać w ogóle. Jak dziecko ma infekcje to nie jedzie.
      • kalinan Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 09:38
        Chodzi o jeden specjalistyczny lek który podaje dziecku od dawna i syrop dostępny bez recepty poprawiający prace jelit, poniewaz dziecko ma zaparcia.
      • chipsi Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 11:58
        Są syropki na chorobę lokomocyjną czy na alergię - dlaczego dziecko z taką dolegliwością miałoby nie jechać?
    • iwoniaw Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 09:29
      U nas zdecydowanie wystarczy lista leków i rozpiska dawek z podpisem opiekuna prawnego dziecka, jednak gdyby szkoła stawiała takie wymagania jak u was, to nie chciałoby mi się dyskutować, tylko poprosiłabym pediatrę z rejonu o pieczątkę, bo to jest jedna z tych spraw, w których nie mam czasu i ochoty kopać się z koniem o pryncypia.
      • kalinan Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 09:44
        Już nie wiem czy to jest tworzenie procedur dla procedur, sztuka dla sztuki czy moze zakłada sie ze rodzic jest idiota a raczej wogóle go pomija. Skoro ja dorosły człowiek wykupiłam te receptę od specjalisty i podaje dziecku lek od dawna zgodnie z zaleceniami tego lekarza to po co szkole zatwierdzenie powyższego przez dowolnego lekarza,byle tylko lekarzem był? Syrop bez recepty pomijam...
        • kk345 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 10:24
          Bo jeśli każdy rodzic będzie musiał przynieść potwierdzenie od lekarza, to niektórzy sobie odpuszczą i nie będą zobowiązywać nauczycielki do podawania niuniusiowi syropku na zaparcia?
          Po potwierdzenie leków specjalistycznych pójdziesz i tak, bo są dziecku niezbędne w czasie wycieczki, a nauczycielka zaoszczędzi sporo cennego czasu kiedy nie bedzie musiała pilnować tych wszystkich syropków/witaminek/itp?
          • nowi-jka Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 10:30
            kk345 napisała:
            podawania niunius
            > iowi syropku na zaparcia?

            tak mogła napisać tylko osoba nieznajaca problemu zaparc u dzieci i pozbawiona empati
            • froshka66 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 27.05.15, 20:26
              kk345 napisała:
              podawania niunius iowi syropku na zaparcia?
              odp
              tak mogła napisać tylko osoba nieznajaca problemu zaparc u dzieci i pozbawiona empati


              no ... jeszcze by sie na półtoradniowej wycieczce niunius nie wysral i dowiozl do domu... tragedia.... i jaka znieczulica...
          • kalinan Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 10:36
            To nie sa pierwsze lepsze witaminki mimo że bez recepty, trzeba jakoś działać bo potrafił sie nie wypróżniać.gdybym np podawała mu herbatki typu xenna tez bym musiała zatwierdzać je u lekarza?
          • memphis90 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 12:14
            A dlaczego uważasz, że zaparcia nie wymagają systematycznego leczenia? Masz jakąś wiedzę w tym temacie (pytanie retoryczne- wiadomo, że nie) czy tak sobie rzucasz? Może nie dawać niuniusiom również leków na astmę, zapalenia jelit czy migrenę?
          • mia_siochi Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 12:37
            kk345 napisała:

            > Bo jeśli każdy rodzic będzie musiał przynieść potwierdzenie od lekarza, to niek
            > tórzy sobie odpuszczą i nie będą zobowiązywać nauczycielki do podawania niunius
            > iowi syropku na zaparcia?

            Zastanów się nieraz co piszesz.

            Ten "syropek" to pewnie laktuloza. Podawana jest na przykład m.in. w terapii choroby nowotworowej, jeśli pacjent przyjmuje opioidy. Przyjmując opioid jak najbardziej można (a nawet trzeba) aktywnie uczestniczyć we wszelkich aktywnościach.
            Opioidy są również podawane w przebiegu niektórych chorób neurologicznych.
            Ale jasne, "niuniuś" i "syropek".
            • kk345 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 12:57
              Czy wyście wszystkie powariowały? Podałam przykład, dlaczego nauczycielka moze próbować zredukować ilość podawanych na 1-3 dniowej wycieczce syropków, witaminek, lizaków na gardło, suplementów na apetyt, na brak apetytu, na rozwolnienie i zaparcie, a dowiaduję się, ze jestem pozbawiona empatii a dziecko ma na pewno cieżkie zaburzenia neurologiczne albo nowotwór. Jeśli tak jest, to lekarz bez problemu potwierdzi konieczność podawania leków, prawda?

              Ja wiem, ze normą jest, ze kazde dziecko wyjeżdża z torebeczką leków i listą, jak nauczycielka ma je podawać ale prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie ogarnięcie tego logistycznie, kiedy tych dzieci jest dwadzieścioro (szczególnie, ze nauczycielka nie ma przecież wykształcenia medycznego). Na miejscu nauczycielki dążyłabym więc uparcie do zminimalizowania takiej listy tylko do leków niezbędnych- ale jak to zrobić, skoro według matki wszystkie leki jej dziecka są niezbędne, nawet witamina C? Jakieś pomysły, poza poproszeniem o listę potwierdzoną przez lekarza?
              • najma78 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 13:05
                kk345 napisała:

                > Ja wiem, ze normą jest, ze kazde dziecko wyjeżdża z torebeczką leków i listą,

                kazde dziecko?

                • kk345 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 13:23
                  Z lektury forum tak mi wychodzibig_grin
    • slonko1335 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 10:35
      Leki z wykazem komu, co, kiedy i w jakiej ilości przed wycieczką w torebce foliowej lub kosmetyczce wręczaliśmy nauczycielce i to by było na tyle procedur. mam astmatyczkę, jechała na zieloną szkolę w okresie największego pylenia, wiec trochę tego było...
      • chocolate_cake Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 10:51
        Jako matka zawsze trafiałam na rozsądnych nauczycieli.
        Jako nauczycielka nieraz łamałam bezsensowne procedury kierując się po prostu zdrowym rozsądkiem. Ale w ten sposób nie raz ryzykowałam utratą pracy.

        A jak jest z lekami to nie wiem. Mnie by wystarczyła pisemna prośba rodzica.
        • kalinan Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 11:03
          Właśnie, bo jak w każdych urzedniczo biurokratycznych procedurach często zakrawajacych o wymysły kluczowe sa intencje i zdrowy rozsądek, pewnie ze wszystko sie da skomplikować nawet zwykły wyjazd dziecka na wycieczkę,w druga stronę wszystko mozna ułatwić i uprościć to jest najcześciej właśnie kwestia podejścia do sprawy.
          • najma78 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 11:41
            To powinno byc proste, szkola powinna miec formularz do wypelnienia przez rodzicow w ktorym podaje sie dane lekarza, nazwe leku, dawkowania, ifno dodatowe i tyle. Jesli jest koniecznosc podawania leku bez recepty to podobnie. Jako rodzic zdecydowalabym czy zachodzi koniecznosc podania leku bez recepty na wycieczce, zalezy tez jak dluga ta wycieczka. Moja corka (12) dwa tyg temu wyjechala na wycieczke tygodniowa do Hiszpani, dwa dni przed wyjazdem miala infekcje gardla, lekka goraczke przez jeden dzien. Brala tylko paracetamol. Dalam jej ten lek tez na wycieczke, powiedzialam ze bedzie miala je przy sobie. Osoba ktora lekami na tej wycieczce zajmowala sie lekami, powiedziala ze ok tyle ze mam ja poinformowac aby nie brala ich czesciej niz co 4h i nie wiecej niz 1. Corka ich wogole nie brala bo poczula sie lepiej, miala tylko kaszel. Duzo zalezy od rodzaju leku i wieku dziecka. Gdyby to syn jechal na wycieczke kilkudniowa a ma 8 lat to lek ktory bierze na stale dostalaby odpowiednia osoba opiekun wycieczki. Nie byloby problemu bo procedury sa jasne.
    • chipsi Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 12:00
      Durne widzimisie. Moja córka własnie wróciła z 3-dniowej wycieczki. Rodzice wpisywali leki na zgodzie na wyjazd plus dodatkowa informacja oddawana nauczycielowi razem z lekiem przed wycieczką.
    • memphis90 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 12:16
      Mnie też to wkurza. A już najbardziej, jak przychodzą po "zwolnienie do szkoły", bo dziecko ma 2 dni biegunkę. I, oczywiście, "szkoła nie honoruje zwolnień od rodziców, koniecznie musi być od lekarza". Nauczyłam się odpowiadać, że to jest bezprawne -zwolnienie dla dziecka wypisuje rodzic, jako opiekun i szkole nie wolno domagać się zaświadczeń lekarskich.
      • kalinan Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 12:53
        Patrząc na sprawę z perspektywy sluzby zdrowia to jest absurd. Mam blokować miejsce u specjalisty zapisywać sie na wizytę czekac na termin by potwierdzić podawanie leku na potrzeby szkoły, leku który jako opiekun rodzic podaje dziecku w domu według wytycznych.oczywiscie nie muszę czekac w kolejce do specjalisty bo chodzi w zasadzie o podpis dowolnego lekarza, pani przekazała informacje ze specjalizacja ja nie interesuje, moze byc ktokolwiek, wiec ja mam isc , zabrać czas lekarzowi poniewaz szkoła ma widzimisie pozbawione sensu.
        • najma78 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 13:02
          Zadzwon do kuratorium i powiedz o problemie, powinni doradzic.
        • majenkir Re: 25.05.15, 13:42
          kalinan napisała:
          > Patrząc na sprawę z perspektywy sluzby zdrowia to jest absurd. Mam blokować mie
          > jsce u specjalisty zapisywać sie na wizytę czekac na termin by potwierdzić poda
          > wanie leku na potrzeby szkoły



          Absurdem jest raczej tak dzialajaca sluzba zdrowia - nie wystarczy po prostu zadzwonic do przychodni i powiedziec, ze przyjdzie sie z kartka do podpisania? Ja tak zrobilam, lekarce zajelo to minute - spojrzenie w komputer i podpisanie swistka.
          • kalinan Re: 25.05.15, 14:21
            Jesli udam sie do pediatry która nie zajmuje sie leczeniem specjalistycznym dziecka to jednak muszę z nią dłużej porozmawiać i wprowadzić w temat zanim podpisze listę leków których nie zlecała, to jest chyba oczywiste.
            • kalinan Re: 25.05.15, 14:24
              UWażysz ze każdy lekarz z marszu bez rozmowy podpisze wszystko co mu sie przyniesie? To jednak wymaga mimo wszystko wizyty.
              • kalinan Re: 25.05.15, 14:28
                Specjalista leczący dziecko pewnie podpisze mi wszystko i od razu ale za 120 zł bo tyle kosztuje prywatna wizyta kiedy na termin czekac nie trzeba.
            • najma78 Re: 25.05.15, 21:38
              kalinan napisała:

              > Jesli udam sie do pediatry która nie zajmuje sie leczeniem specjalistycznym dzi
              > ecka to jednak muszę z nią dłużej porozmawiać i wprowadzić w temat zanim podpis
              > ze listę leków których nie zlecała, to jest chyba oczywiste.

              A podpisze bez informacji ze specjalista?
            • majenkir Re: 27.05.15, 13:33
              Podpisywac powinien lekarz, ktory przepisal dany lek, to jest z kolei dla mnie oczywiste i nie - nie wymaga to "wizyty". Zycie mozna sobie ulatwiac, albo utrudniac wink.
    • mejerewa Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 13:20
      Moje bierze leki i "syropki" czasem przez kilka miesięcy i nie są to suplementy na ładne włosy, tylko zalecone przez pediatrę wspomagacze. I na czas wycieczek je odstawiamy, żeby nie robić nauczycielowi kłopotu, a z drugiej strony, żeby dziecko nie musiało samo tym zarządzać. Ale mogę tak zrobić, bo 2-3 dni bez nie robią różnicy.
      Są jednak leki czy preparaty, które powinno się brać, zwłaszcza w czasie wyjazdu (na zaparcia, na biegunki), kiedy to zmienia się woda, dieta i tryb życia. I jednak w przypadku młodszych dzieci to spada na nauczyciela i taki, który kieruje się dobrem dziecka z pewnością nie będzie miał problemu z podaniem.
    • mamagapka Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 15:00
      Jako nauczycielka która jeździ z gimnazjalistami na kilkudniowe wycieczki chętnie wam wytłumaczę dlaczego to taki problem.
      Po pierwsze, nauczycielka nie jest od podawania leków. Co więcej, nie wolno nauczycielom tych leków podawać (szkolenie BHP). W szkole jest osoba, która może podać uczniowi np środek przeciwdrgawkowy (jeśli np uczeń ma padaczkę) albo inny zlecony przez lekarza, ale jest to osoba z góry wyznaczona i przeszkolona. W pozostałych wypadkach wzywa się pogotowie.
      Podobnie robi się na wycieczkach. Nauczyciel podaje leki na wycieczce WYŁĄCZNIE na własną odpowiedzialność i prawdopodobnie dlatego niektóre szkoły próbują choć trochę się zabezpieczyć, prosząc rodziców o zalecenia lekarza, na piśmie z pieczątką. I ja też tak bym zrobiła. Inaczej uczeń po prostu na wycieczkę NIE POJEDZIE. Bo co się stanie, jeśli uczeń na przykład na tej wycieczce dostanie wstrząsu, uczulenia, albo po prostu się zadławi? Kto będzie za to odpowiadał?
      Dlatego też apteczka szkolna na wycieczce nie zawiera leków, a tylko bandaże, plastry, koc termiczny, czyli tzw środki opatrunkowe. A kiedy dziecko na wycieczce kilkudniowej dostanie np gorączki, idzie się z nim DO PRZYCHODNI a nie podaje apap.

      Po drugie, leki na wycieczce szkolnej to problem, bo nauczyciel nie jest w stanie sprawdzić i dopilnować kto tak naprawdę je bierze. Jeśli uczniowie mają je ze sobą, nawet syrop bez recepty, mogą zażywać je ci którzy tego robić nie powinni.
      Dlatego tak- jeśli dziecko bierze leki stale, np wspomniany wyżej syrop na zaparcia, to podam go dziecku, ale tylko na prośbę rodzica wyrażoną na piśmie wraz z dawkowaniem podpisanym i opieczętowanym przez lekarza, Inaczej dziecka na wycieczkę nie zabieram.
      Zanim niektórzy się zaperzą, bo wiadomo jaka jazda na nauczycieli jest na forum, przypominam też, ze wyjazd z dziećmi na kilkudniową wycieczkę to praca, odpowiedzialność i obowiązek 24 godz na dobę, a nie, jak wiele osób myśli, darmowa rozrywka.


      • oqoq74 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 15:11
        > Po pierwsze, nauczycielka nie jest od podawania leków. Co więcej, nie wolno nau
        > czycielom tych leków podawać (szkolenie BHP). W szkole jest osoba, która może p
        > odać uczniowi np środek przeciwdrgawkowy (jeśli np uczeń ma padaczkę) albo inny
        > zlecony przez lekarza, ale jest to osoba z góry wyznaczona i przeszkolona. W p
        > ozostałych wypadkach wzywa się pogotowie.

        To ja poproszę o podstawę prawną tego twierdzenia.
        • beatazet Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 21:12
          8. Na wycieczce nie wolno bez zgody rodziców podawać dzieciom żadnych leków, za wyjątkiem środków opatrunkowych. Do dziecka z objawami chorobowymi należy wezwać lekarza (pogotowie ratunkowe). Po interwencji kierownik musi domagać się wystawienia przez lekarza karty wizyty opatrzonej pieczątką ZOZ i podpisem.
          9. W przypadku wypadku należy powiadomić pogotowie ratunkowe, policję, rodziców i dyrektora szkoły.


          Podstawy prawne określające zasady organizacji wycieczek szkolnych:
          1. Zarządzenie nr 18 MEN z dnia 29 września 1997 r. w sprawie zasad i warunków organizowania przez szkoły i placówki publiczne krajoznawstwa i turystyki ( Dz.U. MEN nr 9/1997, poz.40 ).
          2. Rozporządzenie MEN z dnia 17 sierpnia 1992 r. w sprawie ogólnych przepisów BHP ( Dz.U.nr 65/1992,poz.331).
          3. Rozporządzenie MEN z dnia 19 września 1996 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie ogólnych przepisów BHP ( Dz.U. nr 119/1996, poz. 562 ).
          4. Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. ? Prawo o ruchu drogowym ( Dz.U. 98/1997, poz.602 ); ważne przy organizowaniu wycieczek rowerowych.
          5. Rozporządzenie MEN z dnia 6 maja 1997 r. w sprawie określenia warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach i nad wodą ( Dz.U. nr 57/1997, poz. 358 ).
          6. Rozporządzenie MZ i OS z dnia 5 listopada 1992 r. w sprawie zakresu opieki zdrowotnej nad uczniami ( Dz.U. nr 87/1992, poz. 441 ).
          • oqoq74 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 21:21
            Te pkt. 8 i 9 z czego są?
          • oqoq74 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 21:27
            Poza tym w pkt. 8 przeczysz temu co napisała wyżej koleżanka, że nauczyciel nie może podawać żadnych leków, a to nie prawda.
            A drugie, podajesz przepisy, które są nieaktualne.
      • kalinan Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 15:13
        Wyjaśnij mi proszę dlaczego to o czym piszesz nie moze sie odbyć na linii rodzic szkoła, czy nie mozna tego zabezpieczenia załatwić pisemna umowa, zobowiązanie nauczyciela przez opiekuna prawnego do podawania leku zgodnie z wytycznymi lekarza. Z kontekstu rozmowy wynika ze chodzi o jakikolwiek podpis dowolnej specjalizacji lekarza,także takiego który nie ma pełnej wiedzy na temat specjalistycznego leczenia.byle kto byle lekarz z całkowitym pominięciem rodzica który na co dzien stosuje suecdo wytycznych lekarza i podaje dziecku lek. Ja uważam ze to jest robienie z rodzica idioty. Czy ktos zakłada ze jestem durniem?
      • froshka66 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 27.05.15, 20:29
        do mamagapka
        zupełnie poważnie się pytam:
        jak kontrolujesz czy dziecko nie ma czasem ze soba panadolu w tabletkach i czy o wieczorem nie zażyje - np. jak boli go głowa?
    • kota_marcowa Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 15:26
      Może się przestraszyli, zwłaszcza po tym jak ostatnio dziewczynka zmarła na wycieczce, różne leki się trafiają, jeżeli dziecko leczy się np kardiologicznie, to się wcale nie dziwię.
      • kalinan Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 15:31
        Tzn nie wierzy sie rodzicowi który podaje dziecku lek zgodnie z zaleceniem,za to podpis dowolnego lekarza załatwia sprawę.
        • niektorymodbija Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 25.05.15, 23:13
          Mnie również uczono,że nauczyciel podaje leki na własną odpowiedzialność. I jeśli cos się stanie rodzic,który nawet coś wcześniej podpisał, może ścigać po.sądach.
          A jako osoba,która przeżyła wstrząs anafilaktyczny po leku,który wcześniej często stosowała, balabym się cokolwiek dzieciom podawać. A im więcej swistków typu podpis lekarza tym solidniejszy dupochron.
    • kocianna Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 27.05.15, 14:00
      To w ogóle jest problem - coraz więcej dzieci jest chorych przewlekle. Moje dziecko np. musi dokonać pomiaru PEF, i w zależności od wyniku wziąć większą lub mniejszą dawkę stałego leku, i do tego ma trzy inne - i to wszystko dwa razy dziennie. A jeśli tego nie zrobi przez 2-3 dni, ląduje na SORze z ostrą niewydolnością oddechową.
      Dodajmy do tego jakiegoś cukrzyka (a nauczycielka miała prawo w życiu nie widzieć pena), dzieciaka z alergią pokarmową kończącą się obrzękiem naczynioruchowym, parę innych przypadków + osobnicy z zaburzeniem zachowania i wycieczka dwudniowa zamienia się w koszmar.
      Mówiąc szczerze, nie mam pomysłu, jak to rozwiązać.
    • beata7305 Re: Szkolne procedury a zdrowy rozsądek. 27.05.15, 17:02

      Dnia 29 listopada 2010 r. na stronie internetowej MEN pojawiło się stanowisko Ministra Zdrowia w sprawie podawania leków dzieciom przez nauczycieli w szkole i przedszkolu. Jeśli do tej pory były wśród nauczycieli, dyrektorów i rodziców wątpliwości co do podawania lekarstw to sprostowanie powinno je rozwiać.

      Zgodnie ze stanowiskiem Ministra Zdrowia w sprawie możliwości podawania leków dzieciom w szkole trzeba wyodrębnić następujące sytuacje:

      podawanie leków dziecku z choroba przewlekłą (ten przypadek budzi najwięcej wątpliwości);
      sytuacje nagłe;
      inne problemy zdrowotne.

      Choroba przewlekła

      Jeśli występuje konieczność stałego podawania leków dziecku, które cierpi na chorobę przewlekłą, rodzice przed przyjęciem go do szkoły powinni przedstawić dyrektorowi informację:

      na jaką chorobę dziecko cierpi,
      jaki leki zażywa na zlecenie lekarza, w tym nazwa leku i sposób dawkowania

      oraz złożyć:
      lekarskie zlecenia na podanie leku
      pisemne upoważnienia dla pielęgniarki do podawania leku.

      Wymogi te dotyczą także uczniów pełnoletnich.

      Jeśli pielęgniarka jest nieobecna w szkole, a stan zdrowia dziecka wymaga podania leku lub innych czynności (np. podania leku drogą wziewną dziecku choremu na astmę, kontroli poziomu cukru u dziecka chorego na cukrzycę), czynności te mogą wykonać także inne osoby (samo dziecko, nauczyciel, rodzic), jeśli zostały poinstruowane w tym zakresie. UWAGA! Nauczyciel, przyjmując zadanie podania leku, musi wyrazić na to zgodę.

      Nagła sytuacja
      W sytuacjach, gdy stan zdrowia dziecka wymaga nagłej, szybkiej interwencji lekarskiej,dyrektor szkoły lub pielęgniarka zobowiązani są do podjęcia działań pomocy przedmedycznej i wezwania karetki pogotowia ratunkowego. Obowiązkowo należy w takiej sytuacji powiadomić rodziców chorego dziecka.

      Inne problemy zdrowotne
      Gdy dziecko zgłasza dolegliwości (np. bólowe), pielęgniarka po rozmowie z nim, zawiadamia rodziców z zaleceniem odbycia konsultacji lekarskiej. Jeśli pielęgniarka jest nieobecna, do czynności tych zobowiązany jest dyrektor szkoły lub upoważniona przez niego osoba (np. wychowawca).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka