misiekzdzisiek2 19.07.15, 22:21 losem takiego dziecka? Bo z innego wątku wynika, ze prawie jak własnym Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wioskowy_glupek Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 19.07.15, 22:42 A dlaczego ja bym się miała przejmować ? Ma chyba ojca ? Mogłabym być co najwyżej dobrą macochą i tyle No chyba, żeby dziecku działa się krzywda u eksi to pewnie bym reagowała. Na niepoważne zachowanie ojca zareagowałabym i zareagowałam zerwaniem związku, bo to nie rokuje dobrze na zachowanie wobec naszych wspólnych, ewentualnych dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 00:50 a zastanawiasz się jak można chcieć (współ)życ i wychowywać dziecko z mężczyzną który ma żonę i własne z nią dzieci? skoro kochanica chce to czemu żonie tak się tego broni? skąd tu taki nacisk na żonę, że wykopki zrobi, skoro zaraz albo w trakcie wykopków już będzie następna chętna? no sorry, tej następnej wolno chcieć takiego złamaska ale żonie to już nie? i weźcie nauczcie swoje córki, że naturalną konsekwencją bzykanka z żonatym jest samotne macierzyństwo, w przypływie szczęścia okraszone alimentami(bo polską normą jest raczej FA). może jak się tak podejdzie do sprawy, to dramatów rodzinnych z porzuconym przez ojca dzieckiem w tle będzie mniej. wykrzykiwanie że złamas i troki i tchórz i ma się go wykopać żeby następnej było lepiej, choć to złamas i troki i tchórz jest zabawne. No wlasnue, kochanica to ok ze chce takiego co bzyka na boku. Kochanica to cud miód bo nie ona przysięgała i nie jest winna wcale. Winna i głupia jest tylko żona co włączy o swoją rodzine. Facet do odpad . A to ze kochanica robi sobie dziecko z żonatym dziewiątym to ona bidna chce alimenty. Ja nie odchodzą moje dzieci i dzieci faceta z któremu rozkłada nogi. To dlaczego ma mnie odchodzić jej dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
fomica Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 19.07.15, 23:05 Zależy co rozumiesz jako "przejmujecie się". To jest trudny temat, wcale nie humorystyczny. Sądze że czułabym się hmm... dziwnie, niekomfortowo wiedząc że gdzies jest na świecie jego dziecko, jak by nie było przyrodnie rodzeństwo mojego, które jest w jakis sposób pokrzywdzone, odrzucone, ma złe warunki zycia. Wiadomo że druga baba, kochanka, rywalka, budzi złość, niechęć, no wszelkie złe uczucia, ale jakoś nie potrafię tego samego poczuc wobec dziecka. Nie wiem, raczej nie byłabym dobra ciocią która zajmuje się tamtym dzieckiem jak swoim i dzieli ostatnim cukierkiem. Ale nie moge powiedziec że na pewno walczyłabym jak lwica o zerowe alimenty i o uprzykrzenie mu życia, bo to by było jakies takie złe... Pewnie byłoby cos pośrodku. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 19.07.15, 23:13 a jakby byl slub a potem rozwod to mialoby lepszy los? los zalezy czy byl z jakas kobieta u oltarza czy nie? slowo"nieslubne" jakos zajezdza mi XIX stuleciem Odpowiedz Link Zgłoś
misiekzdzisiek2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 19.07.15, 23:18 Precyzuje: pisząc "nieślubne dziecko" miałam na myśli dziecko, które Wasz małżonek zmajstrował na boku w trakcie trwania Waszego małżeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 19.07.15, 23:35 >dziecko, które Wasz małżonek zmajstrował na boku w trakcie trwania Waszego małżeństwa. Tutaj dotykamy problemu wybaczenia zdrady małżeńskiej. Romansu był nie wybaczyła. Jednorazowy skok w bok... nie wiem, pewnie tak... I gdyby darzyła się wpadka, to żeby móc mezowi wybaczyć, na pewno zażądałabm absolutnego zerwania kontaktów z tamtą kobieta i dzieckiem; jedyny kontakt to ew.przelew gdyby były zasądzone alimenty. To jest ekstremalna sytuacja, zło już się wydarzyło i trzeba ponieść jego konsekwencje, a ponosi je wiele osób: ja, mój mąż, tamta kobieta, nasze dziecko, ich dziecko. I na pewno walczyłabym o naszą rodzinę, zeby się nie rozpadła. I niestety sądzę, ze dobrostan "tamtego" dziecka zszedłby na drugi plan. Atawizm, moim zdaniem... Każda samica wybierze swoje... Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 10:37 "Atawizm, moim zdaniem... Każda samica wybierze swoje... " ??????? nie tłumacz swojego przykrego charakteru atawizmem. To nie jest kwestia przeżycia. To kwestia bycia człowiekiem i działania moralnego. Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 10:53 Znaczy, Ty jak rozumiem osoba o nieskalanym charakterze oświadczysz dzieciom: tata z tą obcą panią ma nowe dziecko i teraz się będzie nim zajmował. Grzecznie się z pożegnajcie z tatą. I rozumiem, że Ty temu przyklasniesz i bez walki oddasz męża i ojca obcej babie, którą pan mąż był jednorazowo puknął. Ok, your choice. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 10:59 > I rozumiem, że Ty temu przyklasniesz i bez walki oddasz męża Serio? Walczyłabyś zębami i pazurami o człowieka, który cię zdradził i który własciwie nie wiadomo czy chce nadal z tobą być? Pewnych rzeczy nie ogarniam... Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:03 Nie, nie walczylabym. Pokazalabym drzwi, ale jesli on by walczyl to postawilabym swoje warunki. cosmetic.wipes napisała: > > I rozumiem, że Ty temu przyklasniesz i bez walki oddasz męża > > Serio? Walczyłabyś zębami i pazurami o człowieka, który cię zdradził i który wł > asciwie nie wiadomo czy chce nadal z tobą być? > > Pewnych rzeczy nie ogarniam... Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:04 W poście wyżej zaznaczyłam wyraźnie: nie wybaczyłabym romansu. Ale przyjmuję do wiadomości, ze może w życiu zdarzyć sie sytuacja pt. jednorazowy skok w bok brzemienny w skutkach. Pan kaja się i żałuje. Wówczas tak, nie rozwalam od razu rodziny, tylko o nią walczę. Ja do swojego niemęża mam zaufanie, nie podjerzewam go ani o romans, ani o jednorazowe skoki, nigdy nie dał mi powodów do nieufania mu. Ale życie pisze różne scenariusze...... Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 09:46 Ja bym nie walczyła w takiej sytuacji o męża. To on musiałby walczyć o mnie Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:05 owszem, ja nie walczę o nikogo, za dobra na to jestem. błagam, o co tu walczyć, dziewczyno? powiedziałabym dzieciom, że dorosłość polega na tym, że ponosimy odpowiedzialność za swoje czyny. że przyzwoity człowiek nie odwraca się plecami i nie zamyka oczu, bo wtedy wydaje się, że nic się nie zmieniło. Że dorośli wiedzą, że jak się o czymś nie rozmawia, to nie znaczy, że tego nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 10:56 ophelia78 napisała: > na pewno zażądałabm abso > lutnego zerwania kontaktów z tamtą kobieta i dzieckiem; jedyny kontakt to ew.pr > zelew gdyby były zasądzone alimenty. Kolejna, która wybrałaby bydlaka, który wyrzekł sie własnego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 10:59 Nawet gorzej: to ja bym kazał mu się wyrzec. Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:00 Albo inaczej: kazałabym wybierać: albo ja i nasza rodzina, albo tamta pani i ich dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:00 A gdyby jednak nie posłuchał twojego "kazania"? Co wtedy? Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:09 No to wtedy bysmy się rozstali. Nie umiałabym z nim żyć wiedząc, że obok ma inną rodzinę, ze z inną kobietą wychowuje ich dziecko. (tym bardziej, ze my wspólnych dzieci nie mamy, mamy dzieci z poprzednich związków) Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:13 Skoro nie macie wspólnych dzieci większe moralne prawo do Pana ma Pani z którą się faktycznie rozmnożył, co własne geny to własne geny. Nie rozumiem pchania w cudzesy gdy ma się własny zdrowy zestaw genów. Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:20 >większe moralne prawo do Pana ma Pani z którą się faktycznie rozmnożył raczej biologiczne prawo, jesli już... No cóż, gdyby chciał do niej odejść, to na pewno bym nie zatrzymywała. Ale gdyby się kajał, wiedział, ze zrobił źle, to chciałabm żebysmy razem zawalczyli o nasz zwiazek. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:01 ophelia78 napisała: > Nawet gorzej: to ja bym kazał mu się wyrzec. A potem się dziwią na forum, że jest jak jest. Alimentów nie płacą, dzieci nie widują. Ojciec -bdyle jak widać - obiekt porządania Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:12 > Alimentów nie płacą A nie nie, pisałam wyraźnie: alimenty się należą. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:17 ophelia78 napisała: > A nie nie, pisałam wyraźnie: alimenty się należą. O jaka łaskawa Na forum mężczyzna, który wyrzeka się dziecka, nie kontaktuje się z nim jest uważany za odpad atomowy... dopóki to nie własny chłop - wtedy takiego zachowania jematka sama się domaga Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:21 >Na forum mężczyzna, który wyrzeka się dziecka, nie kontaktuje się z nim jest uważany za odpad atomowy Nie uogólniaj - NIEKTÓRE forumki tak uważają Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:23 ophelia78 napisała: > Nie uogólniaj - NIEKTÓRE forumki tak uważają Ty przecież uważasz, że to towar pierwszy sort Jak się tatusiek Twojego dziecka wyrzeknie to też powiesz 'och on taki cudowny a moje dziecko to tylko błąd był to zrozumiałe, że się go pozbył jak śmiecia' Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:08 przecież, ostatecznie, sam sobie tego dziecka nie zrobił Odpowiedz Link Zgłoś
chmielanka Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 19.07.15, 23:30 Nie mam pojęcia, możliwe, że mój "jeszcze mąż" będzie miał dziecko ze swoją next. Nie chciałabym tego "owocu miłości" nienawidzić, ale możliwe, że tak by było... Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 19.07.15, 23:39 ja się martwię, bo mojego tak strasznie przycisnęło na kolejny rozród, że niewykluczone, że jak się nie dam zapłodnić, to zapłodni kogo bądż, a mnie obdarzy wychowywaniem na razie stanęło na tym, że na parę stówek alimentów mogę przymnkąć oko, a przynajmniej noce oboje prześpimy i scedujemy tę trudną robotę na jakąś naiwniarę czarny sen tej umowy to właśnie taki, że naiwniara nie będzie chciała nią być i zawiniątko podrzuci pod drzwi Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 07:13 Między 'obchodzi mnie jak swoje' a 'zadbam, żeby nie zobaczyło grosza z alimentów i spadku po ojcu'naprawdę jest przepaść. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 09:11 nie wyobrażam sobie życia z tchórzem. Z kimś, kto wyrzeknie się własnego dziecka bo nie chce burzyć sobie wygodnego życia. Aż mnie mdli jak pomyślę o takim facecie. Odpowiedz Link Zgłoś
purchawkapuknieta Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 09:16 Gdyby zmajstrował dziecko na boku, szybko nie byłby moim mężem. Gotowa byłabym nawet dziewczynę przekabacić na swoją strone i wespół zniszczyć bydlaka. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 10:23 Obawiam sie, ze dziewczyna ktora dala zonatemu i dzieciatemu zmajstrowac sobie dziecko na boku, wcale nie dalaby Ci sie tak latwo przekabacic, juz predzej zniszczylaby Ciebie razem z "bydlakiem", niz z Toba "bydlaka". Ja w takiej sytuacji romansu nie wybaczylabym nigdy, jednorazowy skok w bok byc moze, zaleznie od okolicznosci. Ale bolaloby bardzo i jest to dla mnie na ten moment niewyobrazalna sytuacja. Na pewno warunkiem wybaczenia i dalszego bycia razem byloby CALKOWITE zerwanie kontaktow meza z tamta pania i jej dzieckiem. Alimenty placilby zaleznie od wyroku sadu, pewnie nie jakies smiesznie male, bo zarobki ma ok, a na czarno pracowac nie pojdzie :-p. Domagalabym sie takze przepisania calego naszego majatku na mnie i nasze dzieci, sorry ale moje dzieci, ich przyszlosc bylyby dla mnie najwazniejsze. Znam mojego meza i wiem, ze dla niego bylaby to ogromna "kara" bo jest naprawde swietnym ojcem. Nie wyobrazam sobie tez jakby postapil gdyby dowiedzial sie ze tamtemu dziecku zle sie dzieje lub np. stracilo matke. Ja nawet w takich okolicznosciach nie umialabym sie przemoc i zaakceptowac tamtego dziecka, dla mnie jedyna opcja do przyjecia byloby zapomnienie o calej sprawie i udawanie ze nic nie zaszlo. Gdyby maz chcial miec kontakt z tamtym dzieckiem, zajmowac sie nim, ja po prostu nie wytrzymalabym takiego napiecia psychicznie, wiec od razu wybralabym rozwod. purchawkapuknieta napisała: > Gdyby zmajstrował dziecko na boku, szybko nie byłby moim mężem. Gotowa byłabym > nawet dziewczynę przekabacić na swoją strone i wespół zniszczyć bydlaka. > Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 10:29 > Domagalabym sie takze przepisania calego naszego majatku na mnie i nasze dzieci > , sorry ale moje dzieci, ich przyszlosc bylyby dla mnie najwazniejsze. Mnie bardzo ciekawi, co ty i arwena zrobiłybyście, gdyby wam zdarzył się "owocny" skok w bok i mąż domagał się przepisania majątku na niego i legalne dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 10:35 oj im się nie zdarzy mnie bardziej ciekawi, co by było, gdyby mąż kazał im się wyrzec kontaktu z tym bękartem. Nie wierzę normalnie, że priorytetem dla kogokolwiek byłoby "zapomnienie o sprawie i udawanie, że nic nie zaszło". Tak się da, serio? inna sprawa - jak można żyć z takimi trokami od kaleson? co to zapłodnić umie ale potem uszy po sobie, bo pani żona kazali Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 10:48 > oj im się nie zdarzy No wiadomo, że nigdy w życiu Ale również oczywiste jest, że praworządnym mężom romans i dziecko też się nie zdarzą, a jednak obie panie dość stanowczo teoretyzują na ten temat. Więc myślę, że odwrotna, czysto hipotetyczna sytuacja może być tak samo obgadana. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:20 wiesz, ta sytuacja jest tak abstrakcyjna, że aż trudno sobie coś wyobrazić. Ale ja mam w sumie 100% pewności, że żadnej ciąży nie donoszę jeśli nie będę leżała 9 miesięcy, a i to jest wątpliwe. Poza tym od tylu lat stosuję NPR, że mam w głowie właściwie wielki alarm na "te" dni kiedy nie wolno. A nie widzę siebie pijącej z obcym facetem tak żeby ten alarm zagłuszyć. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:25 Ale właśnie w te dni chce się jak nie wiem Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:26 Właśnie tego rodzaju owijania w bawełnę, zamiast konkretnej odpowiedzi się spodziewałam Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:49 ale jakiej konkretnej odpowiedzi? Jak ci ktoś mówi, że nie zdradza i nie ma tego zwyczaju todla ciebie ogólniki. Nie mam zwyczaju upijać się przy obcych, a tylko całkowicie znieczulona nie wiedziałabym co się dzieje. Tylko to byłby gwałt a nie zwykłe bzykanko. Wybacz ale mnie pociąga tylko jeden mężczyzna i jest on moim mężem. Nie chodzę sama na imprezy, do klubów itd, nie bawi mnie to i nigdy nie bawiło. No nie interesuje mnie zabawa bez męża, mamy swój krąg znajomych, nie mamy wśród znajomych singli. Jakbym miała zdradzić to zrobiłabym to dawno a nie po ponad 15 latach małżeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:58 > ale jakiej konkretnej odpowiedzi? Konkretnej, czyli na przykład: zostawiam dziecko w szpitalu/oknie życia, przepisuje majątek na rodzinę, kulę ogon pod siebie i robię wszystko, żeby wybaczył. > Jak ci ktoś mówi, że nie zdradza i nie ma teg > o zwyczaju todla ciebie ogólniki. Tak, bo twój mąż też (wg twoich słów) nie zdradza i nie ma zamiaru, a jednak na temat jego hipotetycznych dzieci pozamałżeńskich oraz tego co byś im zrobiła rozpisywałaś się wielokrotnie i szczegółowo. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:08 Wiesz bo siebie znam w 100%, ja nie chcę więcej dzieci. Skoro nie chcę w małżeństwie to tym bardziej poza. A jedyna szansa na pójście do łóżka z kimś innym niż mąż to bycie pijaną do nieprzytomności. A takich okoliczności jeszcze w życiu nie miałam, jak piję więcej zawsze jestem z mężem Mężowi daję 1% na odbicie palmy. I Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 10:55 Wierz mi lub nie, ale ja nigdy nikogo nie zdradzilam, ani zadnego z chlopakow z ktorymi bylam w zwiazku ani mojego meza, tak mam po prostu. Odkad poznalam mojego meza nawet nie pomyslalam o innym, to mezczyzna mojego zycia. Obecnie mam 37 lat, wiec czasu i mozliwosci na dokonanie "owocnego" skoku w bok coraz mniej... Ale teoretycznie, nie wiem - ale kobieta w tej kwestii ma nieco wieksze pole do popisu, chocby pigulka dzien po, znam mojego meza i wiem, ze on nie zaakceptowalby dziecka innego mezczyzny, wiec pozostalby rozwod i podzial majatku zgodnie z obowiazujacym prawem. Podobnie byloby w sytuacji, zdecydowal sie wybrac tamta kobiete i jej dziecko. Tu pisalam, teoretycznie, jakie warunki musialbyby byc spelnione aby po zdradzie nasza rodzina przetrwala, abym ta zdrade wybaczyla. cosmetic.wipes napisała: > > Domagalabym sie takze przepisania calego naszego majatku na mnie i nasze > dzieci > > , sorry ale moje dzieci, ich przyszlosc bylyby dla mnie najwazniejsze. > > Mnie bardzo ciekawi, co ty i arwena zrobiłybyście, gdyby wam zdarzył się "owocn > y" skok w bok i mąż domagał się przepisania majątku na niego i legalne d > zieci? Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:05 > Wierz mi lub nie, ale ja nigdy nikogo nie zdradzilam, Wierzę, bo ja dotychczas też nie zdradziłam, a jestem od ciebie starsza. Jednocześnie nie twierdzę ze stuprocentową pewnością, że brak zdrady i ciągot do owej gwarantuje, że kiedyś mi nie odbije. > Tu pisalam, teoretycznie, jakie warunki musialbyby byc spelnione aby po zdradzi > e nasza rodzina przetrwala, abym ta zdrade wybaczyla. Teoretycznie przyjmijmy, że twój mąż chce ci wybaczyć, ale żąda zerwania wszelkich kontaktów z "lewym" dzieckiem i przepisania majątku na siebie. Co wówczas robisz? Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:12 Ok, zgoda, tylko ze czas mija i szansa, ze zdrada bedzie "owocna" coraz mniejsze . Jesli teoretycznie by mi odbilo to mysle ze zachowalabym te odrobine rozsadku aby sie zabezpieczyc albo choc zakupic po wszystkich pigulke dzien po. cosmetic.wipes napisała: > > Wierz mi lub nie, ale ja nigdy nikogo nie zdradzilam, > > Wierzę, bo ja dotychczas też nie zdradziłam, a jestem od ciebie starsza. Jednoc > ześnie nie twierdzę ze stuprocentową pewnością, że brak zdrady i ciągot do owej > gwarantuje, że kiedyś mi nie odbije. > > > Tu pisalam, teoretycznie, jakie warunki musialbyby byc spelnione aby po z > dradzi > > e nasza rodzina przetrwala, abym ta zdrade wybaczyla. > > Teoretycznie przyjmijmy, że twój mąż chce ci wybaczyć, ale żąda zerwania wszelk > ich kontaktów z "lewym" dzieckiem i przepisania majątku na siebie. Co wówczas r > obisz? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:15 Bo nie miałaś okazji i chętnego Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:30 Jedną okazję i jednego chętnego miałam, w końcu mężatką z dziećmi jestem. Ty niestety nadal pozostajesz prawiczkiem Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:26 w sumie matka ma chyba możliwość zostawienia dziecka w szpitalu do adopcji i nie poniesie żadnych kosztów. Facet nie może niestety tego zrobić. Co do tego jakby się zachował mój mąż? Przypuszczam,że rozwód byłby jedyną możliwością. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:51 strasznie nietolerancyjny egzemplarz ci się trafił ja gdy leciałam na samotne wczasy do tunezji usłyszałam, że jakbym wróciła w pakiecie to mam nie panikować, bo on chętnie uzna za własne i wychowa, a jak kto nabierze podejrzeń, że za ciemne to będzie mowił, że się "zdarzyło" muszę powiedzieć, że mi małżonek zaimponował, przynajmniej w teorii.. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:02 wiesz, sprawa wygląda tak, że ja wcale nie jestem pewna czy chciałabym to dziecko. Mój instynkt macierzyński został w 100% wykorzystany na obecne dzieci. Ja ogólnie poza swoimi dziećmi ciężko toleruje inne dłużej niż kilka godzin, a i to tylko dlatego, że w głowie mam myśl " ciesz się, bo nie ty musisz do nich wstawać w nocy, zabawiać itd". Dziecko wspólne z mężem bym przeżyła, chociaż w tej chwili na samą myśl o uwiązaniu, nieprzespanych nocach i płaczu mam dreszcze. A i ja nie jeżdżę sama na wakacje. Uważam, że urlop spędza się rodzinnie z dzieciakami lub dzieci na obozy a my sami wyjeżdżamy Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:15 "w sumie matka ma chyba możliwość zostawienia dziecka w szpitalu do adopcji " O_o zostawiłabyś swoje dziecko? Ty? modląca się w intencji zarodków? adoptująca zarodki? no nie mogę jakoś zebrać w kupę Twoich przekonań. Nie masz wrażenia, że Twój światopogląd nie jest spójny? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:23 a jaki zarodek adoptowałam? tak z ciekawości? I gdzie ci się oddanie do adopcji nie wpisuje w wiarę? Zarzucić mogłabyś mi coś jakbym chciała usunąć, ale nie oddać do adopcji. I mówiąc szczerze ja do końca nie wiem co bym zrobiła, bo nigdy nie miałam takiego scenariusza. Nigdy w najśmielszych wyobrażeniach nie miałam dzieci pozamałżeńskich. Nigdy nie dopuszczałam i nie dopuszczam zdrady. Może dla was skok w bok,jedna noc z tym a kolejna z innym jest dopuszczalna. Dla mnie nie. NIe po to jestem z mężem, przysięgałam mu przed Bogiem, żeby zdradzać. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:40 o widzisz, a ja nawet przysięgać przed żadnym bogiem nie muszę i nie zdradzam. Z własnej woli i przekonań, a nie, że się piekła boję Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:45 a myślisz że mnie ktoś zmusza? Tylko dla mnie ta przysięga jest ważna.Dla ciebie nie ma znaczenia, dlatego każda żyje jak chce Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:14 nie zdarzy się. Z prostej przyczyny, że zawsze byłam monogamiczna. No po prostu nigdy nie weszłam w inny związek nie kończąc poprzedniego. I "bzykanko" na jedną noc nigdy mnie nie bawiło. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:35 Zawsze mnie bawiło wyciąganie wniosku, że coś się nie zdarzy w przyszłości, bo w przeszłości się nie zdarzyło. Na tej samej zasadzie mogłaś w wieku 17 twierdzić, że nigdy nie urodzisz dziecka, gdyż wcześniej go nie urodziłaś. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 10:48 cersei8 napisał(a): > Gdyby maz chcial miec kontakt z tamtym dzieckiem, zajmowac sie nim, ja po prostu > nie wytrzymalabym takiego napiecia psychicznie, wiec od razu wybralabym rozwod. Ale spokonie wytrzymałabyś życie z bydlakiem, który wyrzekł się własnego dziecka? WoooW Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 10:57 Wybralabym zycie z kims kto choc popelnil blad poswiecil duzo, abym mu wybaczyla, aby nasza rodzina przetrwala, aby nasze dzieci mialy tate i mame. A Ty jakbys postapila? Rozwod czy patchwork? araceli napisała: > cersei8 napisał(a): > > Gdyby maz chcial miec kontakt z tamtym dzieckiem, zajmowac sie nim, ja po > prostu > > nie wytrzymalabym takiego napiecia psychicznie, wiec od razu wybralabym r > ozwod. > > Ale spokonie wytrzymałabyś życie z bydlakiem, który wyrzekł się własnego dzieck > a? WoooW > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:00 cersei8 napisał(a): > Wybralabym zycie z kims kto choc popelnil blad poswiecil duzo, abym mu wybaczyl > a, aby nasza rodzina przetrwala, aby nasze dzieci mialy tate i mame. Walczyłabyś o bydlaka na ojca swoich dzieci Ba! Domagałabyś się, żeby bydlakiem był Pięknie! Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:01 co poświęcił, powiedz mi? ale konkretnie, co on takiego poświęcił? Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:27 Poswiecil mozliwosc bycia ojcem dla jednego ze swoich dzieci, dla niektorych mezczyzn to sa wazne kwestie. Wiem, ze ze strony meza byloby to ogromne poswiecenie dla mnie, naszych dzieci, naszej rodziny. Powtarzam, w moim przypadku wybaczenie byloby mozliwe gdyby to byl jednorazowy, przypadkowy skok w bok, a nie romans. Jesli maz chcialby to naprawic, dalabym szanse, przede wszystkim dla naszych dzieci bo to one ucierpialyby najbardziej na rozwodzie. Ale postawialabym warunki, ktore on moglby zaakceptowac lub nie. Zrozum w takiej sytuacji nie ma mozliwosci aby wszyscy byli zadowoleni - przy rozwodzie ucierpaialby zona i dzieci (one przede wszystkim), w wypadku pozostania w malzenstwie ale mozliwosci kontaktowania sie przez pana z dzieckiem ze zdrady - ucierpialaby zona, bo nie kazda kobieta znioslaby ze maz ma na boku druga rodzine (zwlaszcza powstala w wyniku zdrady) i dzieci "malzenskie" bo taka sytuacja raczej nie bylaby dla nich pozytywna czy chocby obojetna. W opisywanym przeze mnie przypadku cierpi zdradzajacy maz ( jesli jest normalnym czlowiekiem ) i ok bo mu sie nalezy oraz dziecko ze zdrady - tu juz teoretycznie mniej ok, ale lepiej niz gdyby ucierpialyby moje. Po prostu. Nie jestem matka-kwoka, ani kandydatka na swieta, liczy sie moja rodzina, moje dzieci, a dopiero potem reszta swiata. a tak teoretycznie co Ty bys zrobila w takiej sytuacji kama265? Rozwiodlabys sie czy radosnie pelnilabys role macochy? kama265 napisała: > co poświęcił, powiedz mi? ale konkretnie, co on takiego poświęcił? > Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:38 na pewno rozwiodłabym się, gdyby miał pomysł, żeby się z dzieckiem nie kontaktować. Nie wyobrażam sobie życia pod jednym dachem z takim gnojem. Jestem dorosła i poradziłabym sobie ze swoimi nieadekwatnymi do sytuacji uczuciami. Skoro decyduję się, żeby z jakiegoś powodu z nim zostać, no to decyduję się też na konsekwencje tej decyzji. Dzieciom można wiele wytłumaczyć i z pewnością nie przeżyją tego tak dramatycznie, jeśli nie przedstawisz im przyrodniego rodzeństwa w krzywym świetle. aaa... tego zdania "Poswiecil mozliwosc bycia ojcem dla jednego ze swoich dzieci, dla niektorych mezczyzn to sa wazne kwestie. Wiem, ze ze strony meza byloby to ogromne poswiecenie dla mnie, naszych dzieci, naszej rodziny" nawet nie skomentuję. łzy wzruszenia zalały mi oczy. poświęcił możliwość bycia ojcem dla swojego dziecka. błagam. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:48 > poświęcił możliwość bycia ojcem dla swoj > ego dziecka. błagam. Też się wzruszyłam do łez Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:11 Ok, mamy inne poglady w tej kwestii, nie mam z tym problemu. Ja z kolei nie wyobrazam sobie zycia pod jednym dachem z czlowiekiem, ktory ma inne dziecko na boku, ktory jest emocjonalnie zaangazowany w innej rodzinie, poswieca im czas de facto "zabrany" nam i naszym dzieciom. Z tego powodu nigdy tez nie wyobrazalam sobie zwiazku z mezczyzna dzieciatym, choc w sytuacji gdy chodzi o owoc zdrady a nie przeszlosc to sytuacja jest duzo trudniejsza. W opisywanej sytuacji oboje mamy wybor - ja zostaje lub odchodze, on rozwod albo przyjecie moich warunkow. Jesli inna kobieta chcialaby sie zajac kilkorgiem dzieci ze zdrad meza, to dla ok, jej wybor, ale ja nie. Obok jest wpis volty2, ktorej maz przyjalby ewentualny ciemnoskory wakacyjny prezent z otwartymi ramionami, tez jego wybor i jego decyzja. Moj maz nie bylby tak tolerancyjny, to wiem na pewno . W kwestii dzieci, coz ale zastanawiam sie jak inaczej przedstawic to przyrodnie rodzenstwo - "prawda jak fajnie, ze macie braciszka"? Dzieci nie sa glupie, wiedza ile trwa ciaza, potrafia liczyc, zauwaza, ze rodzice sie kloca, ze mama plakala... kama265 napisała: > na pewno rozwiodłabym się, gdyby miał pomysł, żeby się z dzieckiem nie kontakto > wać. Nie wyobrażam sobie życia pod jednym dachem z takim gnojem. > Jestem dorosła i poradziłabym sobie ze swoimi nieadekwatnymi do sytuacji uczuci > ami. Skoro decyduję się, żeby z jakiegoś powodu z nim zostać, no to decyduję si > ę też na konsekwencje tej decyzji. Dzieciom można wiele wytłumaczyć i z pewnośc > ią nie przeżyją tego tak dramatycznie, jeśli nie przedstawisz im przyrodniego r > odzeństwa w krzywym świetle. > > aaa... tego zdania "Poswiecil mozliwosc bycia ojcem dla jednego ze swoich dziec > i, dla niektorych mezczyzn to sa wazne kwestie. Wiem, ze ze strony meza byloby > to ogromne poswiecenie dla mnie, naszych dzieci, naszej rodziny" nawet nie skom > entuję. łzy wzruszenia zalały mi oczy. poświęcił możliwość bycia ojcem dla swoj > ego dziecka. błagam. > > Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:20 nie, nie trzeba mówić, że się cieszysz, że to Krzyś, Wasz brat. ale da się chyba wytłumaczyć, że to nie jest wina Krzysia że mama płakała a raczej tatusia. prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 13:31 Nie byloby wina Krzysia, ze mama placze, ale Krzys (i jego mama) byliby powodem tego ze mama placze, ze tata ma dla nich mniej czasu, ze rodzice sie kloca. Po prostu. Mysle, ze wiekszosc dzieci w takich sytuacjach nawet jakby po pewnym czasie Krzysia polubila i zaakceptowala to jednak gdzies w glebi duszy wolalaby zeby Krzys nie istnial, tylko zeby bylo jak dawniej... kama265 napisała: > nie, nie trzeba mówić, że się cieszysz, że to Krzyś, Wasz brat. ale da się chyb > a wytłumaczyć, że to nie jest wina Krzysia że mama płakała a raczej tatusia. pr > awda? > Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:20 W kwestii formalnej chciałam tylko dodać, że kolejne dziecko w rodzinie (legalne) też "okrada" z czasu i zasobów materialnych to pierwsze. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 13:38 Niemniej jednak majac dwoje (czy troje) dzieci mieszkajacych pod jednym dachem z toba jestes w stanie poswiecic kazdemu z nich z osobna wiecej czasu niz gdy masz jeszcze kolejne na boku, do ktorego musisz dojechac, przyjechac. Jesli chodzi o pieniadze to nigdy nie napisalam, ze moj maz nie placilby w tej teoretycznej sytuacji alimentow. Trudno, ale na szczescie obecnie stac nas by bylo na utrzymanie na przyzwoitym poziomie kolejnego dziecka, bez szkody dla naszych. cosmetic.wipes napisała: > W kwestii formalnej chciałam tylko dodać, że kolejne dziecko w rodzinie (legaln > e) też "okrada" z czasu i zasobów materialnych to pierwsze. > Odpowiedz Link Zgłoś
gulcia77 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:52 Poświęciłabym się i byłabym macochą. Jasne, że byłoby mi trudno, ale to nie dziecka wina, że poczęte zostało właściwie przypadkowo, po drugie, to JEST rodzeństwo dzieci małżeńskich. Po prostu uważam, że najpierw jest się człowiekiem, wszelkie inne role społeczne, w tym matki, są niejako drugorzędne wobec swoistego wyższego dobra. Zresztą, tak się złożyło, że o patchworkowej rodzinie wiem sporo, gdyż sama taką mam, wychowuję w końcu nieswoje dziecko. Więc mogę sobie hipotetycznie wyobrazić swoją reakcję w takiej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:16 >Wybralabym zycie z kims kto choc popelnil blad poswiecil duzo, abym mu wybaczyla, aby nasza >rodzina przetrwala, aby nasze dzieci mialy tate i mame. Dokładnie tak. Idę dokłądnie tym tokiem rozumowania. >A Ty jakbys postapila? Rozwod czy patchwork? No właśnie, też mnie ciekawi ew.plan na przyszłość tych forumek, które tak ochoczo się rozwodzą i wszystkich panów, którzy popełniliby taki błąd, wywzywają od bydlaków... Co byście zrobiły w takiej konkretnej sytuacji? Tzn jak dalej sobie wyobrażacie życie? i siebie w niej? Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:30 mamagapka odpowiedziała, jaka jest jeszcze możliwość. Nie rozwód - ale zachowanie przyzwoite, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 10:56 >Ja nawet w takich okolicznosciach nie umialabym sie przemoc i zaakceptowac tamtego dziecka, dla mnie >jedyna opcja do przyjecia byloby zapomnienie o calej sprawie i udawanie ze nic nie zaszlo. >Gdyby maz chcial miec kontakt z tamtym dzieckiem, zajmowac sie nim, ja po prostu nie wytrzymalabym >takiego napiecia psychicznie, wiec od razu wybralabym rozwod. ja również. Przykro mi, nie mam charakteru matki-kwoki pt "wszystkie dzieci nasze sa". I dobrostan mój i moich dzieci byłby dla mnie ważniejszy niż dobrostan tamtego dziecka. Bo w takiej sytuacji nie można moim zdaniem osiągnąć równowagi, zeby wszystkim było równie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:02 oczywiście, że wszystkim nigdy nie będzie równie dobrze. Ale można zachować odrobinę szacunku dla siebie i zachować się po ludzku. Odpowiedz Link Zgłoś
mamagapka Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:07 na dzień dzisiejszy- mąż płaciłby alimenty i spotykał się z dzieckiem. To byłoby rodzeństwo mojego dziecka i tak byłoby przeze mnie traktowane. Gdyby tamtemu dziecku działa się krzywda, np straciłoby matkę, tak- wychowywałabym je z mężem. Tak myślę. Ale wiecie jak jest-' tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono'. Sądzę jednak że świadomość że rodzeństwo mojego dziecka klepie biedę/ma się źle nie dałaby mi spać po nocach. Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:26 >To byłoby rodzeństwo mojego dziecka i tak byłoby przeze mnie traktowane ok, ja mam trochę inne spojrzenie, bo z mężem wspólnych dzieci nie mamy. Ale... myslę, ze mimo najszczerszych chęci zżarłoby Cię to. Bo za każdym razem, kiedy widziałabyś to dziecko, przypominałoby Ci o tym, ze zostałąś zdradzona. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:31 Ophelia, tym bardziej mnie dziwi Twoja postawa. Macie swoje dzieci z poprzednich związków. I co, żre Cię cokolwiek jak widzisz jego dzieci? też się ich "wyrzekł"? a Twój były? wyrzekł się swoich? Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:43 Różnica: ich dzieci z poprzednich związków nie są owocem zdrady? Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:23 A mnie nie dziwi. Znowu atawizm - ophelia wie, że z jej dzieci, niebędące biologicznymi dziećmi partnera, mają małe szanse w pojedynku z dzieckiem biologicznym, ba, jej "szanse" też maleją w porównaniu z kobietą, która powiła mu biologicznego potomka. Ophelia atawistycznie woli pozbyć się zagrożenia. Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:25 Nie, nie żre mnie w żaden sposób. Ale to są dzieci z jego poprzedniego małżeństwa, a nie owoc skoku w bok. Inna spawa, ze dzieci prawie dorosłe (18 i 25) i mieszkają daleko (odpowiednio 100 i 2000 km), więc traktuję je raczej partnersko-towarzysko, a nie nie rodzicielsko. Co ciekawsze, córka mojego niemęża nie jest jego biologicznym dzieckiem - dowiedział się o tym, gdy córka miała 16 lat. I był to gwóźdź do trumny sypiącego się małżeństwa, przysłowiowa ostateczna kropla, która doprowadziła do rozwodu. Z córką ma normalne poprawne kontakty, nie wyrzekł się jej, płaci alimenty, widuje się, ona u nas bywa. I jest przeze mnie traktowana zupełnie normalnie. Ale własnie... to dzieci, ktore już były, o których wiedziałam. Gdy mojego niemęża poznałam, był już po rozwodzie. Jego dzieci nie wiążą się dla mnie z żadną traumą, zadnym bólem. I dlatego je lubię, akceptuję, nie mam z tym żadnego problemu. Mój eks naszego dziecka się nie wyrzekł. Nowego jeszcze nie ma, ale pewnie zaraz będzie miał, bo niedwno ponownie się ożenił a on z tych, co szukał "matki dzieciom". Odpowiedz Link Zgłoś
wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:36 Hehe, a ja myślałam, że jestem wredna i nie mam dobrego serduszka. Wystarczy poczytać ematkę... Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:51 ophelia78 napisała: > Mój eks naszego dziecka się nie wyrzekł A mógłby przecież jak by się neksia uparła. A Ty byś powiedziała, że to ok Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:55 > Co ciekawsze, córka mojego niemęża nie jest jego biologicznym dzieckiem - dowie > dział się o tym, gdy córka miała 16 lat. I był to gwóźdź do trumny sypiącego si > ę małżeństwa, przysłowiowa ostateczna kropla, która doprowadziła do rozwodu. Z > córką ma normalne poprawne kontakty, nie wyrzekł się jej, płaci alimenty, widuj > e się, ona u nas bywa. W obliczu powyższego raczej nie miałabyś szans na przeprowadzenie swojego stanowczego i bezwzglednego planu. Nie bardzo widzę żeby facet, który nie "wyrzekł się" dziecka ze zdrady miał olać własne biologiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:50 >Nie bardzo widzę żeby facet, który nie "wyrzekł się" dziecka ze zdrady miał olać własne biologiczne. A ja widzę. Bo on córkę wychowywał przez 16 lat! I nie wyrzekł się z powodów oczywistych - kocha ją. Więź jest trwale nawiązana. trudno tak samo kochać dziecko, którego się nie zna. Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:36 >Sądzę jednak że świadomość że rodzeństwo mojego dziecka klepie biedę/ma się źle nie dałaby mi spać po nocach. No mnie niestety pewnie również... Mimo atawistycznej 'walki" o swoje potomstwo/dom. Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:10 W imię czego? Odpowiedz Link Zgłoś
purchawkapuknieta Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 14:43 Psy - W imię zasad skurwysynu no, oczywiście nie nazwywam cię s!%^&@#(nem Odpowiedz Link Zgłoś
woman_in_love ta wypowiedź powinna być cytowana na sprawach 20.07.15, 12:06 o alimenty. Często się bowiem zdarza właśnie takie niszczenie, po którym facet jest tak zniszczony że pracować nie jest w stanie bo ma np. depresję. Kto wtedy opowiada za brak alimentów? On czy zdzira ex? Odpowiedz Link Zgłoś
purchawkapuknieta Re: ta wypowiedź powinna być cytowana na sprawach 20.07.15, 14:39 Biedny miś Odpowiedz Link Zgłoś
woman_in_love Re: ta wypowiedź powinna być cytowana na sprawach 20.07.15, 15:01 Biedna ex zdzira i jej bękarty bez środków do życia hue hue. Odpowiedz Link Zgłoś
purchawkapuknieta Re: ta wypowiedź powinna być cytowana na sprawach 20.07.15, 15:18 chyba czegoś nie rozumiem. Zona to zdzira, a bękart to dziecko z formalnego związku małżeńskiego? Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:32 ech, ta wyrozumiałość dla upośledzonych "mężczyzn".... Odpowiedz Link Zgłoś
joaaa83 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 11:54 Ja bym nie potrafiła pogodzić życia małżeńskiego z wychowywaniem przez męża dziecka, będącego owocem zdrady. Co innego dziecko, które było wcześniej. A też nie chciałabym żyć z kimś, kto nie wychowuje własnego dziecka i ogranicza się do wysłania przelewu. Dlatego rozstanie w takim wypadku jest wielce prawdopodobne. Możliwe, że rozstałabym się z mężem tylko z powodu zdrady, więc tym bardziej z powodu zdrady i dziecka na boku. Odpowiedz Link Zgłoś
kjut Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:05 Ja bym najpierw zastanowiła się, czy w ogole wybaczyc zdradę - to jest kwestia skomplikowana i zalezna od wielu czynnikow. Natomiast jeśli zdecydowałabym się ja wybaczyc i zawalczyc o malzenstwo to ze wszystkimi tego konsekwencjami - rowniez zaakceptowaniem faktu, ze maz ma dziecko nie ze mną. A w związku z tym musi je wychowywac, zajmowac się nim i wydawac na nie pieniądze. Nie twierdzę, ze byłabym "dobrą ciocią", tego nie wiem, ale na pewno nie zakazywałabym mezowi kontaktów z dzieckiem. Myślę, ze wręcz przeciwnie - nie mogłabym byc z kimś, kto własne dziecko olał. Trzeba ponosic konsekwencje swoich decyzji, dziecko tu nic nie zawiniło i ma pełne prawo miec ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 12:24 > Natomiast jeśli zdecydowałabym się > ja wybaczyc i zawalczyc o malzenstwo to ze wszystkimi tego konsekwencjami - row > niez zaakceptowaniem faktu, ze maz ma dziecko nie ze mną. A w związku z tym mus > i je wychowywac, zajmowac się nim i wydawac na nie pieniądze. I to jest istota wybaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 08:59 Tylko towymaga dojrzałości, dużej pewnosci siebie i dytansu i nie ma co ukrywać, że nie każdego na to stać. Tak samo jak bardzo trudne jest przyznanie, że skrzywdził mnie mąż - ktoś kogo kocham i kogo wybrałam na całe życie. Stąd całkowicie zrozumiałe jest zwalanie winy na podla zdzire i wybielanie misia. Zawsze łatwiej jest powiedzieć, że winna jest obca baba a nie bliska osoba. Szczególnie na gorąco, pod wpływem silnych emocji. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:14 Dojrzałość, pewność siebie, dystans. Zgadzam się. Jednak to naprawdę nie o to chodzi, żeby wybielić misia i obciążyć zdzirę. Pisałam już o tym w tym wątku: od męża latami doświadczałam dobrych rzeczy, łączą mnie z nim dobre wspomnienia, trudno mi zapomnieć o wsparciu, które od niego dostawałam, o trudnościach, które przezwyciężyliśmy bo byliśmy razem. Od kochanki nie doświadczyłam niczego dobrego. Może te, które krzyczą "złamas", "portki w domu" nie były w dobrym związku i dlatego tak prędko by niewiernego kijem popędziły - bo nie ma o co walczyć? iuscogens napisał: > Tylko towymaga dojrzałości, dużej pewnosci siebie i dytansu i nie ma co ukrywać > , że nie każdego na to stać. Tak samo jak bardzo trudne jest przyznanie, że skr > zywdził mnie mąż - ktoś kogo kocham i kogo wybrałam na całe życie. Stąd całkowi > cie zrozumiałe jest zwalanie winy na podla zdzire i wybielanie misia. Zawsze ła > twiej jest powiedzieć, że winna jest obca baba a nie bliska osoba. Szczególnie > na gorąco, pod wpływem silnych emocji. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:22 quilte napisała: > Może te, które krzyczą "złamas", "portki w domu" nie były w dobrym związk > u i dlatego tak prędko by niewiernego kijem popędziły - bo nie ma o co walczyć? Wiesz - te panie, które bronią na przykład mężów-gwałcieli też twierdzą, że oni cudowni byli, że dobry związek, że wsparcie itd. Tylko ta podła ździra... Ja nie wiem czy bym się rozstała z powodu zdrady natomiast wiem, że z bydlakiem dalej bym żyć nie chciała i z samą sobą, po zniżeniu się do takiego dna jak żądanie zaprzestania kontaktu z własnym dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:44 A, masz rację, o bydlaku zapomniałam. I o świni. Nie manipuluj. Mówimy o romansie, nie o gwałcie. Zgódźmy się, że się nie zgadzamy. Twoim zdaniem winny jest mąż, moim zdaniem i mąż, i kochanka. Twoim zdaniem złamas to ten, który nie utrzymuje kontaktu z dzieckiem pozamałżeńskim, moim - ten, który zdradził, a potem oczekuje, że żona dając mu drugą szansę da też szansę dziecku z romansu. Zrozum, w tej sytuacji nie ma dobrego rozwiązania. Zawsze będą przegrani. Żona, która stawia ultimatum jest zła. A mąż, który stawia ultimatum "albo akceptujesz moje nieślubne dziecko, albo wymiksowuję się z małżeństwa (po tym, jak cię zdradziłem i doprowadziłem do tej sytuacji)" jest dobry? Tak niby atakujesz tych misiów, te portki w domu, tych złamasów, bydlaków i świnie, a faktycznie dajesz im prawo, by mieli ciastko, i zjedli ciastko: by skręcili numerek na boku, powołali do życia dziecko, które będzie żyło w niepełnej rodzinie i... Wygrali. W proponowanym przez Ciebie rozwiązaniu wygrany jest, o ironio, tylko pan: żona przyjęła, rodzina zachowana, kontakt z nieślubnym dzieckiem jest więc sumienie nie kąsa. Pan może odetchnąć z ulgą. araceli napisała: > quilte napisała: > > Może te, które krzyczą "złamas", "portki w domu" nie były w dobrym związk > > u i dlatego tak prędko by niewiernego kijem popędziły - bo nie ma o co wa > lczyć? > > Wiesz - te panie, które bronią na przykład mężów-gwałcieli też twierdzą, że oni > cudowni byli, że dobry związek, że wsparcie itd. Tylko ta podła ździra... > > Ja nie wiem czy bym się rozstała z powodu zdrady natomiast wiem, że z bydlakiem > dalej bym żyć nie chciała i z samą sobą, po zniżeniu się do takiego dna jak żą > danie zaprzestania kontaktu z własnym dzieckiem. > > Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:49 brawo, wygrałaś oskara w wykręcaniu kota ogonem Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 10:02 Rozumiem Twój ból, poprzedni rekord należał do Ciebie i araceli kama265 napisała: > brawo, wygrałaś oskara w wykręcaniu kota ogonem > Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 10:06 quilte napisała: > Rozumiem Twój ból, poprzedni rekord należał do Ciebie i araceli > > kama265 napisała: > > > brawo, wygrałaś oskara w wykręcaniu kota ogonem > > Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 10:07 ból? nie kochana, z prawdziwym uznaniem Cię czytam Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 10:31 A ja się całkowicie zgadzam. Też piszę z perspektywy udanego zwiazku. I widzę to tak. Z jednej strony że nie jest łatwo rezygnować z dobrego związku i nie jest łatwo rezygnować z fajnego faceta ale z drugiej strony niestety sporo tego dobrego co było w związku (miłość, zaufanie, wsparcie, poczucie bezpieczeństwa, udany seks) by poszło w piz.. ze zdradą. Facet, który zdradza i oklamuje niekoniecznie jest tym samym fajnym facetem co przedtem. Ogólnie trudna sprawa. Znam siebie na tyle, że nie jestem w stanie powiedZieć jak bym sie zachowała. Wydaje mi się, że jak ktoś pisze jednoznacznie jakby się zachował to albo wie, bo ma to za sobą albo siebie nie zna i mu się tylko tak wydaje. Albo rzeczywistoście tak siebie zna że wie. Albo rzeczywistoście ma kiepski związek więc strata nie będzie dużą. Możliwości jestsporo. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:57 Nikt nie mowi o wybielaniu misia, ani o tym ze to nie maz skrzywdzil tylko obca zdzira. Skrzywdzil maz, jak najbardziej, nikt go tu nie wybiela. Ja osobiscie w pierwszej chwili pewnie spakowalabym mu walizki, albo wyrzucila ciuchy przez okno (zreszta byla juz u nas na osiedlu taka sytucja, barwnie przez Pudelka opisana ). Ale - hipotetycznie - czas mija, myslisz co dalej, skladasz pozew o rozwod, natomiast pan nie odpuszcza, blaga o wybaczenie, o druga sznase, deklaruje ze zrobi wszystko aby to naprawic. Jesli to byloby jednorazowe, to ja osobiscie rozwazylabym opcje przyjecia z powrotem, tak sie sklada ze to jest mezczyzna mojego zycia, zawsze moglam na niego liczyc, sa dzieci itd. Zalezaloby to tez od sytuacji w jakiej byl ten skok w bok, to nigdy nie jest latwe i proste. Ale warunkiem koniecznym bylby brak kontaktow z dzieckiem i jgo matka. Ja tu moge przyznac - nie obchodziloby mnie to dziecko nic a nic. Pewnie w emocjach najbardziej na swiecie chcialabym zeby nie istnialo i podejrzewam ze nie bylabym zla gdyby maz zalatwil z pania od skoku w bok pozbycie sie klopotu raz na zawsze. Swieta nie jestem nie udaje takiej. Kocham moje dzieci - inne mnie malo obchodza, ja zreszta z tych co raczej trudno znosza towarzystwo innych dzieci. Coz, tak mam. Nie wyobrazam sobie sytuacji w ktorej maz zupelnie legalnie wychodzi np. w sobote spotkac sie z dzieckiem kochanki (co za tym idzie z nia sama), spedza z nimi kilka godzin, a ja w tym czasie mam na glowie nasze dzieci (dwie kilkulatki) i nasz dom, potem wraca jemy obiad i zachowujemy sie jakby nigdy nic. Nie wiem natomiast skad to przekonanie, ze moje dzieci potepilyby teraz lub kiedys taka moja postawe, ja jednak mysle ze dla nich wazniejsza jest i bylaby nasza rodzina; spokojna mama i tata mieszkajacy z nimi niz kontakty czy dorbro przyrodniego brata czy siostry - skad wiadomo czy dzieci by sie chocby polubily. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Taka sytuacja 21.07.15, 10:06 Pozwole sobie opisac sytacje analogiczna bo wczoraj jedna z forumek pytala co ja bym zrobila gdybym to ja zdradzila, a maz kazalby mi sie wyrzec owocu zdrady: Jest malzenstwo z dwiema nastoletnimi corkami, pani wdaje sie w krotki romans, zachodzi w ciaze, maz kaze sie pozbyc dziecka, kochanka i zapomniec o calej sprawie. Panie sie nie zgadza, rozwod, corki zostaja przy ojcu, matce nie moga wybaczyc rozbicia rodziny. Teraz pani ma ok. 40 lat, jaet sama - kochanek nie byl zainteresowany tworzeniem z nia rodziny, ma dwulatka na stanie, corki nie chca jej znac, brata nawet nie widzialy bo sobie tego nie zycza, konatakt z matka maja sporadyczny gdy ta go sobie wczesniej dlugo wyblaga. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Taka sytuacja 21.07.15, 10:18 Cersei, znam rodzinę, jeszcze z lat 80-tych. Podobna sytuacja - dwoje dorosłych już dzieci (19 i 17 lat) i mama w sanatorium poznała pana. Potem zaszła z nim w ciążę. Nikomu nic nie powiedziała, tylko tyła tak jakoś dziwnie.. Gdy była w 6-7 miesiącu, to się rodzinie przyznała i do ciąży i do romansu. Ciężko było bardzo na początku. Bo mieszkanie małe, nowy tatuś się sprowadził, z mamą zajęli jeden pokoik, w drugim mieszkał syn i pierwszy tatuś, a w trzecim córka. Potem córka uciekła za granicę, a syn się wyprowadził z domu. Pierwszy tatuś znalazł sobie narzeczoną, z którą się prowadzał tylko, nie pozwolił jej zamieszkać u siebie, a i sam nie chciał się nigdzie wyprowadzać. Po kilku latach okazało się, że nowy tatuś jest g.. wart i sobie poszedł w siną dal. Stary tatuś z mamusią wychowali córkę, która dziś mieszka ze swoim narzeczonym za granicą. Syn ma swoją świetnie prosperującą firmę i jeździ po świecie ze swoim partnerem życiowym, pierwsza córka mieszka za granicą, ma rodzinę, dzieci, bardzo fajnego męża. Wszystko w zgodzie i bez bólu. Nowy tatuś nie utrzymuje żadnych kontaktów ze swoim biologicznym dzieckiem, ani z mamusią ofkors. Różni ludzie, różne losy. Po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Taka sytuacja 21.07.15, 10:36 Rosapulchra-0 masz racje, dokladnie tak - rozni ludzie, rozne losy. To co dla jednych jest do przyjecia i zaakceptowania, dla innych absolutnie nie. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 13:04 dla dziecka ma takie znaczenie, że ma głupią matkę, mogła bardziej zadbać o przyszłość potomka. nie zadbała? a to sorry.... ma co chciała. facet w tym układzie będzie wystarczająco porządny jak dokona przelewu po dobroci i pozwoli matce poszukać następnym razem nieco bardziej konstruktywnie Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 13:07 volta2 napisała: > dla dziecka ma takie znaczenie, że ma głupią matkę, mogła bardziej zadbać o prz > yszłość potomka. > nie zadbała? a to sorry.... ma co chciała. ONA MA????? A dziecko gdzie w tym wszystkim??? Kurcze - w wątkach obok toczą się dyskusje o bydlakach wymikswoujących się ze zobowiązań wobec własnych dzieci a tu proszę - same baby żądają takich zachowań i zwalają na inne kobiety! ŻENADA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 13:26 ale co zwalają? nie myślałaś przed kim rozkładasz nogi? nie miało to znaczenia? stąd takie oburzenie? liczysz, że każdy będzie płacił w imię porządności za głupotę i przyjemności anonimowej baby? otóż nie każdy ma ochotę ponosić konsekwencje nie swojej głupoty. a pozbycie się "bydlaka" nie dla każdej będzie ulgą - co sugerujesz, a właśnie ponoszeniem kosztów nie swojej głupoty. wobec męża można konsekwencje wyciągać dowolne - jak się zgodzi, to już jego sprawa. pani w tym układzie nie ma i nie było. musi szukać dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 19:11 >a pozbycie się "bydlaka" nie dla każdej będzie ulgą Otóż to. Bo nie kązdy człowiek, któremu zdarzyło się w życiu popełnić błąd (choćby i brzeminnny w skutkach) to zaraz bydlak... Widac wiele tu chętncyh do rzucania kamieniami... Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 19:13 ophelia78 napisała: > Otóż to. Bo nie kązdy człowiek, któremu zdarzyło się w życiu popełnić błąd (cho > ćby i brzeminnny w skutkach) to zaraz bydlak... Mężczyzna, który wyrzeka się własnego dziecka nie jest bydlakiem? Pewnie! Super tatuś Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 19:26 > Otóż to. Bo nie kązdy człowiek, któremu zdarzyło się w życiu popełnić błąd (cho > ćby i brzeminnny w skutkach) to zaraz bydlak... Nie każdy. Na przykład ten, który bierze skutki swojego błędu na klatę to nie bydlak. Z kolei ten, który chowa się za spódnicą żony i udaje, że nie ma sprawy, to może też nie bydlak, ale za to ciężki idiota i miękka pi..a. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 20:31 Błędy można popełniać i one nie czynią człowieka bydlakiem. Ale każdy, który porzuca dziecko nim jest. Nieważne czy jest skur...nem z natury, czy żona tego od niego zażądała. Odpowiedz Link Zgłoś
noname2002 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 11:50 Podpisuję się pod tym. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 12:43 Mój mąż musi być przyzwoitym człowiekiem jeśli chodzi o dzieci. Mój syn ma ojca który się na niego wypial. Wiem co to dla dziecka znaczy. Pewnie byśmy się rizwiedli ale bym nie umiała żyć pod jednym dachem z człowiekiem który robi to samo co ex robi mojemu/naszemu synowi Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 13:40 Co dziecku przyjdzie ze świadomości, że matka kiedyś tam źle wybrała? Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 14:40 W takiej sytuacji zawsze bedzie ktos bardziej i mniej pokrzywdzony. Kazda z obu pan bedzie walczyla o to aby ona i jej dziecko nalezaly do tej drugiej grupy... wuika napisała: > Co dziecku przyjdzie ze świadomości, że matka kiedyś tam źle wybrała? Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 14:45 no może to, że trzeba lepiej wybierać, taka nauka na przyszłość w gratisie Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 15:29 Jeśli twój się puści, potem jednak nie ugnie się twoim żądaniom i wybierze kochankę, to rozumiem, że własnemu dziecku też wytłumaczysz, że ma głupią matkę, która nie umiała wybrać sobie wiernego pana na tatusia? Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 15:38 To jednak troche inna sytuacja, troche tak jak pomiedzy kobieta wychodzaca za pana bezrobotnego, alkoholika, imprezowicza, hazardziste, czy damskiego boksera, pewna ze po slubie i dziecku sie zmieni, a potem placzaca, ze on taki niedobry, ze nie dba o nia i dziecko, a przeciez powien dawno sie zmienic, a pania ktora wyszla za normalnego faceta, ktoremu gdzies po drodze, po latach "normalosci" powinela sie noga, stracil prace, wpadl w nalog lub depresje. cosmetic.wipes napisała: > Jeśli twój się puści, potem jednak nie ugnie się twoim żądaniom i wybierze koch > ankę, to rozumiem, że własnemu dziecku też wytłumaczysz, że ma głupią matkę, kt > óra nie umiała wybrać sobie wiernego pana na tatusia? Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 17:33 no cóż, punkt startowy do wyjścia u żony i kochanki jest jednak diametralnie różny, i choćbyś tysiąc postów popełniła, to nie przekonasz mnie, że wjazd na trzecią do małżeństwa to to samo, co 5 lat wcześniejszego bycia i sprawdzania się razem przed zawarciem kontraktu i powołaniem do życia dzieci już po jego zawarciu. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 19:28 Dla mnienie ma specjalnej różnicy. Jeśli pan się puści i po 20 latach małżeństwa, to spokojnie możemy przyjąć, że był choo..m, i wszelkie jego "zasługi" mogą pójść się yeb.ć. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 13:51 Zastanawia mnie, dlaczego najwięcej do powiedzenia na temat tego wątku mają dwie bezdzietne, samotne kobiety? Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 00:50 >Zastanawia mnie, dlaczego najwięcej do powiedzenia na temat tego wątku mają dwie bezdzietne, samotne kobiety? A które to bezdzietne i samotne? Saba jestem z kojarzenia nicków.... Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:45 A jak ktoś bezdzietny to automatycznie znaczy, że głupszy, że nie ma prawa do własnych przemyśleń, że nie ma zmysłu obserwacji? Sam może być takim bękartem i widzieć różne rzeczy od drugiej strony. Bezdzietność nie chroni od różnych problemów życiowych. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 10:00 Oczywiście, że ma, tyle praktyka a głoszona przez nie teoria nijak się styknąć ze sobą nie mogą.. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 14:16 Mam nadzieję, że facet by się przejmował. Z drugiej strony, zawsze to rodzeństwo moich dzieci by było. Jakby nie zaklinać rzeczywistości. Widać to choćby w wątku o Krajewskim. Można wymazywać, do domu nie wpuszczać, a jednak. Faktem jest, ze doceniam prostotę mojego związku. Żadnych eks, żadnych zdrad i knucia zemsty. Oby tak dalej... Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 21:04 Mnie by mnie obchodziło jak nie obchodziło/nie obchodziły moje dzieci tamta kobiety kiedy spała z moim mężem. To co zrobił maz jego sprawa, jeśli nie chciaby kontaktu jego sprawa, w końcu po jednym skoku w bok to żadne uczucia za tym nie idą. Mógłby nawet nie wiedzieć ze został ojcem. I dla mnie mógłby nie interesować sie tym dzieckiem jeśli kobieta urodzilaby bez wzięcia pod uwagę jego zdania co do aborcji. Swoją droga jak kobieta decyduje o dalszym przebiegu ciąży to jej sprawa, a alimenty juz nie są jej wyłączna sprawa. To samo jeśli kobieta zajdzie w ciąże a urodzić nie chce to ma takie prawo i wtedy nie pyta sie faceta co obcym myśli, bo kobieta decyduje. Wiec jeśli decyduje kobieta to niech sama ponosi konsekwencje swoich decyzji. Akurat nie jestem typem który przejmuje sie obcymi dziećmi. Dalsze losy/kontakty z mojej strony ,zależałby od zachowania mamusi, czy próbowałaby rozbić moja rodzine. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 14:44 tak właśnie - dziecko ma płacić za posiadanie głupiej matki, która nie dba wystarczająco by zapewić mu pełną rodzinę. jeśli takowe zapewnienia miała od pana - to oczywiście, że wymaganie czegoś więcej niż alimentów jest zasadne, ale jeśli nie - to kasa wystarczy, by pana uznać za wystarczająco porządnego. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 14:52 volta2 napisała: > tak właśnie - dziecko ma płacić za posiadanie głupiej matki, która nie dba > wystarczająco by zapewić mu pełną rodzinę. Taaa... i to pisze kobieta Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 14:57 Volta2 ma rodzine dzieci, ja ja doskonale rozumiem, ze nie pala sympatia do pan, ktore usiluja rozbic innym kobietom rodzine. W tym watku wiele napisano o tym jak zla jest zdradzona zona, ktora nie jest gotowa przygarnac owocu mezowskiej zdrady i traktowac go jak wlasnego dziecka, a ani slowa o paniach, ktore bez skrupulow usiluja rozbic rodzine - czy one mysla o zonie i dzieciach pana, dlaczego wiec zona ma sie troszczyc o pania ktorej nie wyszlo odbicie pana i jej dziecko??? araceli napisała: > volta2 napisała: > > tak właśnie - dziecko ma płacić za posiadanie głupiej matki, która nie db > a > > wystarczająco by zapewić mu pełną rodzinę. > > Taaa... i to pisze kobieta > Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 19:34 Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 15:02 a kto ci ma to napisać? tu na forum panuje trend uczenia dzieci poprzez pozwolenie mu na ponoszenie konsekwencji swoich czynów. no więc albo tej pani nikt na nauki nie brał, albo wtedy spała? nie wiedziała, że za seks z żonatym płaci się samotnym macierzyństwem? panowie płacą wtedy kasą a panie życiem. wiem, to niesprawiedliwe, ale póki co tak to wygląda. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 07:21 Dziecko będzie przeszczęśliwe, że matka nawet nie próbowała wydostać czegoś więcej niż pieniądze - bo inaczej pan poczułby się przytłoczony odpowiedzialnością za WŁASNE czyny. Dziecko ma ponosić konsekwencje czynów swojej matki - bo głupia taka - ale już od ojca to może co najwyżej alimentów oczekiwać? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 26.07.15, 15:52 volta2 napisała: > tak właśnie - dziecko ma płacić za posiadanie głupiej matki, która nie dba wyst > arczająco by zapewić mu pełną rodzinę. A za glupiego tatusia, co robi skok w bok nie dbając o ewentualne konsekwencje - to już nie placi???? A co z "prawowitymi" dziećmi głupiego ojca? ide o zaklad ze doradzisz niewtajemniczanie. A dlaczego? Dlaczego TE dzieci nie maja placić za glupotę rodzica? Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 14:46 A do Ciebie nie dociera, ze w tym przypadku niezaleznie od obranej sciezki ZAWSZE konsekwencje poniesie jakies DZIECKO??? Albo dziecko/dzieci zdradzonej zony albo dziecko pani od zdrady. Nie wiem czy masz dzieci, ani w ajkim sa wieku, ale dla mnie osobiscie latwiejsze do zniesienia byloby to ze konsekwencje poniesie obcy dzieciak niz MOJE CORKI. Po prostu, araceli napisała: Do Ciebie naprawdę nie dochodzi, że konsekwencje poniesie DZIECKO? To DZIECKO z > ostanie pozbawione ojca a nie pani. DZIECKO ma płacić za romans? > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 14:50 cersei8 napisał(a): > A do Ciebie nie dociera, ze w tym przypadku niezaleznie od obranej sciezki ZAWS > ZE konsekwencje poniesie jakies DZIECKO??? > > Albo dziecko/dzieci zdradzonej zony albo dziecko pani od zdrady. A to ktoś panu każe porzucić ślubne dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 15:24 ale zabierze czas jaki może im poświęcić? Doba z gumy nie jest Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 19:36 Jak puka kochankę to mu nie przeszkadzało ze cenny czas dla rodziny mu ucieka Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 15:20 a jak zamierzasz oddzielić dzieciaka od matki? Jakim cudem facet ma się widzieć z dzieckiem nie widząc się z mamusią? Jak ma coś ustalać nie rozmawiając z mamusią? Nie da się. A skoro się nie da, to wybieram to co lepsze dla mnie i mojej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 16:22 arwena_11 napisała: > A skoro się nie da, to wybieram to co lepsze dla mnie i mojej rodziny. Och jaki podniosły eufemizm Dlaczego nie napiszesz: 'Wybieram skrzywdzić obce niewinne dziecko'? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 16:29 szkoda że z wypowiedzi wybierasz to co chcesz. I tak ja wybieram to co najlepsze dla mojej rodziny. Nad obcym dzieckiem rozczulać się nie zamierzam. Odpowiedz na wcześniejszą część wypowiedzi jak to widzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 16:31 arwena_11 napisała: > szkoda że z wypowiedzi wybierasz to co chcesz. I tak ja wybieram to co najlepsz > e dla mojej rodziny. Ale dlaczego nie potrafisz napisać, że to 'najlepsze dla Twojej rodziny' to byłoby skrzywdzenie innego dziecka? Kreujesz obraz we własnych oczach kapłanki domowego ogniska a nie potrafisz przyznać, że zrobiłabyś po prostu świństwo niewinnemu dziecku? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 16:44 to odpowiedz na pytanie jak ojciec ma się widzieć z dzieckiem nie widząc i nie rozmawiając z kochanką? Bo ja takiej opcji nie widzę. A dziecko skrzywdziła matka, która poszła do łóżka z żonatym. Ojciec poniesie karę finansową za skok w bok bo alimenty będzie płacił, ale niestety te koszty również poniesie moja rodzina, bo o te pieniądze będą miały mniej moje dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 16:50 arwena_11 napisała: > to odpowiedz na pytanie jak ojciec ma się widzieć z dzieckiem nie widząc i nie > rozmawiając z kochanką? > Bo ja takiej opcji nie widzę. To TY stawiasz warunek niewidywania się. TY wybierasz krzywdę innego dziecka - czemu nie potrafisz tego wprost napisać? > A dziecko skrzywdziła matka, która poszła do łóżka z żonatym. Och! Bo żonaty misio nie wiedział skąd się dzieci biorą? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 16:52 A po co takie dywagacje? Póki co żadnego bękarta nie ma i dość duża szansa, że w ogóle nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 16:53 No przecież piszę że konsekwencje ponosi tez ojciec - finansowe. Nadal nie odpowiedziałaś na pytanie - jak spotykać dziecko bez żadnych kontaktów ( rozmowy, sms-y, spotkania ) z matką? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 16:59 arwena_11 napisała: > No przecież piszę że konsekwencje ponosi tez ojciec - finansowe. Ojej! Straaaszne! Bidaaaczek! > Nadal nie odpowiedziałaś na pytanie - jak spotykać dziecko bez żadnych ko > ntaktów ( rozmowy, sms-y, spotkania ) z matką? Odpowiedziałam Ci - to TWÓJ warunek. Nie - nie da się więc de facto 'w białych rękawiczkach' domagasz się od męża, żeby wykreślił swoje dziecko z życia. To niesamowita podłość, krzywda i nie rozumiem jak potem można żyć ze złamasem, który na coś takiego pójdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 17:03 no wybacz, ale mój spokój liczy się dla mnie najbardziej. A to mogłabym osiągnąć tylko przy zerowych kontaktach z ex kochanką. Mało mnie obchodzi kochanka i jej dziecko, jej moje dzieci ani ja nie obchodziłyby na pewno, o czym zresztą świadczyłoby pójście do łóżka z żonatym. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 17:09 arwena_11 napisała: > no wybacz, ale mój spokój liczy się dla mnie najbardziej. Nadal wijesz się i nie potrafisz napisać 'Wybrałabym skrzywdzić niewinne dziecko'. Tylko wzniosłe eufemizmy, żeby we własnych oczach nie wyjść na podłą sucz. > jej moje dzieci ani ja nie obchodziłyby na pewno, o czym zresztą > świadczyłoby pójście do łóżka z żonatym. A mąż to idąc z kochanką do łóżka to z miłości do żony i dzieci? Biedny misio i podstępna harpia Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 17:26 a ty masz zwyczaj sypiania z żonatymi? Bo dla mnie nawet jakby facet mi nie kadził i jakie cudawianki obiecywał, jakby miał żonę to byłby nie byłby obiektem godnym zainteresowania. I nie obchodziłyby mnie chęci faceta tylko moje zasady. Ale skoro ktoś nie ma zasad, to wybacz niech sobie radzi. A dziecko? no cóż obrywa rykoszetem za grzechy mamusi. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 17:40 arwena_11 napisała: > A dziecko? no cóż obrywa rykoszetem za grzechy mamusi. Ileż można nakręcić, żeby się do bycia suczą nie przyznać Jesteś tak zapiekła, że aż śmieszna. Z Twoich wątków wręcz bije Twoje poczucie wyższości, 'moralności' i przynależności do kasty wyższej. Rozpuszczona panienka z bogatego domu o ego wielkości Pałacu Kultury Tak - żądając od mężczyzny zerwania kontaktu z własnym dzieckiem TY BYŁABYŚ PODŁĄ SUCZĄ. Tak TY.. Choćbyś nie wiem jak wykręcała kota ogonem i broniła biednego misia-mężusia. I odpowiedz mi - jak by się żyło z bydlakiem, który się na żądanie sucz-żony dziecka wyparł? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 17:48 Jak ci tak bardzo zależy mogę być suczą. Dla dobra moich dzieci mogę zrobić bardzo wiele. A jak by się żyło nie mam pojęcia, ale nie martw się mąż też poniósł by karę, na pewno łatwo by przebaczenia nie dostał. Zastanawia mnie dlaczego ty tak bardzo bronisz kochanek. One to nie są suczami idąc do łóżka z żonatymi, nie krzywdzą niewinnych dzieci małżeńskich? I nie tłumacz że facet też w tym bierze udział, bo nie o to teraz pytam. Chociaż pewnie wykręcisz się od odpowiedzi na to pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 17:52 post w którym napisałam, że kochanka wchodząc z układ z misiem ryzykuje samotnym macierzyństwem pominęła milczeniem, chyba argumentów juz zabrakło. ty jesteś ta zła, i koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 17:58 volta2 napisała: > post w którym napisałam, że kochanka wchodząc z układ z misiem ryzykuje samotny > m macierzyństwem pominęła milczeniem, chyba argumentów juz zabrakło. Nie mam obowiązku odpowiadania na każdy post ale jeżeli chcesz to odpowiem - dopóki KOBIETY będą innym kobietom suczami to tak - tak będzie. Wolicie stać po stronie swoich biednych misiów, niż wymagać od nich odpowiedzialności za swoje czyny. W sumie - kobiety na utrzymaniu mężów muszą trzymać się kurczowo swoich misiów. Bo co wam zostało? Toć żywiciela z rąk się nie puszcza - trzeba zracjonalizować, że mąż-biedaczek a kochanka to wredna harpia Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:37 dopóki KOBIETY będą innym kobietom suczami to tak - tak będzie. bingo sucz, która innej kobiecie i dzieciom rozbija stabilny układ - musi liczyć się z konsekwencjami wszelkimi. jak się nauczy jedna suczka z drugą że się po nich rozjedzie i po ich dzieciach także - to się za misiami rozglądać będą wolnymi. na drugi raz, pani samotna macierzyńsko kochanka jak szybko zaryzykuje kolejny układ trójkowy? jak sądzisz? dużo będzie potrzebowała na otrzeźwienie? Bo co wam zostało? no właśnie, po co puszczać misia w skarpetkach, skoro można dalej cieszyć się niezachwianym układem? niech się samotna kochanka z dzieckiem buja i miśka kolejnego szuka...może jakiś chętny się jeszcze znajdzie, zakładamy, że to młoda, zdolna, zgrabna i powabna, to chyba jej łatwiej będzie niż mi, leciwej 40-tce. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:41 volta2 napisała: > sucz, która innej kobiecie i dzieciom rozbija stabilny układ Nie - nie ona rozbija tylko on. On jest żonaty i on jest ojcem dzieciom. Dopóki takie wiszące na mężach żoneczki będą usprawiedliwiać biedne misie i zwalniać z odpowiedzialności - będzie jak będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 19:15 będzie jak będzie. > i niech tak zostanie - bogu co boskie a cesarzowi co cesarskie w tłumaczeniu na nasze, żony siedzą w domu a qury za plotem. z dziećmi jak se już dały je zrobić. dobrze że się choć nad nimi poużalasz, mnie się nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 01:05 araceli napisała: > volta2 napisała: > > sucz, która innej kobiecie i dzieciom rozbija stabilny układ > > Nie - nie ona rozbija tylko on. On jest żonaty i on jest ojcem dzieciom. Dopóki > takie wiszące na mężach żoneczki będą usprawiedliwiać biedne misie i zwalniać > z odpowiedzialności - będzie jak będzie. > A ileż to będziecie usprawiedliwiać takie które rozkładają nogi świadomie żonatemu i potem płaczą ze one biedne, co ona nie są odpowiedzialne za to co robią? Mózg im odjęło? Bezwolne istoty na które pan sie zaczaił i zapłodnił bez ich wiedzy i świadomości???? Idąc z żonatym do łóżka trzeba mieć świadomość tego ,ze facet sie naczęściej tylko bawi, ze nawet jeśli żona go wywali to on niekoniecznie bedzie z nia, i ze moze zajść w ciąże i zostać z tym sama. I tu nie chodzi o faceta!!!!!! Chodzi o to dziecko które moze sie narodzić i o tym powinna TEZ myślec kobieta ,która chętnie bzyka sie z zajętym facetem. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 07:25 3-mamuska napisała: > Idąc z żonatym do łóżka trzeba mieć świadomość tego ,ze facet sie naczęściej ty > lko bawi, ze nawet jeśli żona go wywali to on niekoniecznie bedzie z nia, i ze > moze zajść w ciąże i zostać z tym sama. Koelna fanka biednych misi ku..ów i krzywdy dzieci kosztem drapieżnego patriarchatu. Portki w domu najważniejsze! Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 08:03 Rozumiem, że Twoją metodą na zwalczanie drapieżnego patriarchatu jest odesłanie pana do kochanki? Czy też może zakładasz, że wywalony przez żonę pan zamieszka w pustelni i będzie honorowo płacił na dzieci z byłego małżeństwa i pozamałżeńskie, a także po równo je odwiedzał i uczestniczył w ich życiu? Obudź się. Rozejrzyj. Kochanka zrobi wszystko, żeby takiego pana przygarnąć, a honor i takie tam bzdurki, czy też patrzenie sobie w twarz będzie miała głęboko gdzieś. Zgadzam się, że kobieta kobiecie wilkiem i kobiety kobietom gotują ten los, ale nie żony kochankom, tylko kochanki żonom. araceli napisała: > 3-mamuska napisała: > > Idąc z żonatym do łóżka trzeba mieć świadomość tego ,ze facet sie naczęśc > iej ty > > lko bawi, ze nawet jeśli żona go wywali to on niekoniecznie bedzie z nia, > i ze > > moze zajść w ciąże i zostać z tym sama. > > Koelna fanka biednych misi ku..ów i krzywdy dzieci kosztem drapieżnego patriarc > hatu. Portki w domu najważniejsze! > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 08:14 quilte napisała: > Rozumiem, że Twoją metodą na zwalczanie drapieżnego patriarchatu jest odesłanie > pana do kochanki? Wiesz - może gdyby panowie ponosili konsekwencje swoich czynów a nie byli wybielani, rozgrzeszani, chronieni i przygarniani bez problemu przez żony to 2 razy by się zastanowili zamim umoczyliby na boku. Ale tak - hulaj dusza piekła nie ma! Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 09:58 Wiesz, jak nie przygarnie żona, to przygarnie kochanka. I jakie według Ciebie konsekwencje poniesie wtedy pan? Żadne. Konsekwencje poniosą "małżeńskie" dzieci. araceli napisała: > quilte napisała: > > Rozumiem, że Twoją metodą na zwalczanie drapieżnego patriarchatu jest ode > słanie > > pana do kochanki? > > Wiesz - może gdyby panowie ponosili konsekwencje swoich czynów a nie byli wybie > lani, rozgrzeszani, chronieni i przygarniani bez problemu przez żony to 2 razy > by się zastanowili zamim umoczyliby na boku. Ale tak - hulaj dusza piekła nie m > a! > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:05 quilte napisała: > Wiesz, jak nie przygarnie żona, to przygarnie kochanka. Bicie się żon i kochanek o odpad atomowy nieustannie mnie fascynuje I jeszcze z uzasadnieniem, żeby ten odpad był 'ojcem dzieciom' Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 08:42 Tak patrząc realnie to chyba małe są szanse na cieszenie się niezachwianym układem. Nawet jak pogonisz panią i dziecię to zostają takie drobiazgi jak kwestia zawiedzonego zaufania, braku pewności co do uczuć męża i tego czy za chwilę znowu nie skoczy w bok. Chyba że chodzi tylko o to, żeby kasa się zgadzała. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 08:07 "rozbija stabilny układ " stabilny układ? chyba nie bardzo.... Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 19:24 ale czy ty oczekujesz że ja stanę po stronie kochanki? dziecka? toż oczywiste, że mężu ślubowałam lojalnośc i katolickim dzieciom, nie jakimś tam kochankom i ich głupocie życiowej. iż wymagać od nich odpowiedzialności za swoje czyny no własnie wymagam od misia swego odpowiedzialności za czyny, szczególnie taki jeden, że 100 lat temu obiecał mi miłość, uczciwość i całą tę resztę. jak obiecał - tak ma być. to że gdzieś by mu coś nie wyszło, zdarza się, mnie też nie zawsze wszystko poszło jak obiecywałam. no ale ty pewnie myślisz, że te przysięgi to pic na wodę fotomontaż, jeden upadek i wszystko rozwalamy? o nie, to by było za prosto. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 17:52 arwena_11 napisała: > A jak by się żyło nie mam pojęcia, ale nie martw się mąż też poniósł by karę, n > a pewno łatwo by przebaczenia nie dostał. Oczywiście - pewnie zafundowałabyś rodzinie taki koszmar: forum.gazeta.pl/forum/w,567,158239119,158239119,Konsekwencje_zdrady_kilka_lat_po_Z_pierwszej_rek.html W końcu kaska leci a w kościółku jako 'rodzina' można się pokazać. Czego chcieć więcej > Zastanawia mnie dlaczego ty tak bardzo bronisz kochanek. Kilkadziesiąt wypowiedzi a Ty nadal nie odróżniasz kobiety od dziecka Ale czego się spodziewać po suczy, która za ku..stwo męża będzie się na niewinnym dziecku odgrywać... Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 17:59 nadal uważasz że kurestwo było tylko faceta? Czy ty jesteś taką kochanką i usprawiedliwiasz własne czyny wybielając rolę kochanki? Jak już któraś napisała biorąc pod uwagę winy i zalety na korzyść męża zalety przeważają. Kochanka ma same winy, a że nie można oddzielić jej od dziecka to już nie mój problem. To dziecko to nie mój problem. Każdy ponosi konsekwencje - facet dając kasę, kobieta mając dziecko na głowie. I przestań szafować "niewinnym" dzieckiem, może mieć pretensje do matki. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:05 arwena_11 napisała: > nadal uważasz że kurestwo było tylko faceta? To Ty nie piszesz, że będziesz dalej żyła z kochanką tylko z mężem-ku..rzem. > I przestań szafować "niewinnym" dzieckiem, może mieć pretensje do matki. A do ojca nie? Wybielaj dalej kur..rza Wybielaj - to jedyne co Ci zostało jak mężuś zdradzi. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:06 Facet zapłaci kasę i to wystarczające na owoc jednej nocy, bo o takim cały czas mówimy Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:08 arwena_11 napisała: > Facet zapłaci kasę i to wystarczające na owoc jednej nocy, bo o takim cały czas > mówimy Twoim dzieciom wystarczy? Kaska i już? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:09 a widzisz różnicę pomiędzy dziećmi chcianymi, wyczekanymi, a dzieckiem będącym skutkiem ubocznym skoku w bok? Bo ja widzę i to dużą. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:13 arwena_11 napisała: > a widzisz różnicę pomiędzy dziećmi chcianymi, wyczekanymi, a dzieckiem będącym > skutkiem ubocznym skoku w bok? Bo ja widzę i to dużą. Oczywiście katolko, że widzisz Twoje księżniczkowe dzieci są naj, naj - z plebsem się nie będą mieszać Dziecko to dziecko - nie jest winne sposobowi powołania na świat. Twoje traktowanie człowieka jako drugiej kategorii bo nie przyszło na świat w uświęconej rodzinie księżniczki Arweny jest okropne. Ale prawda - typowe dla katolstwa. Ćiwerćwiecze należałam do tej organizacji to się napatrzyłam ile 'słowo boże' ma wspólnego z kalolami. Nic. Tylko pycha, wywyższanie się, patrzenie na innych z góry. Okropieństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:22 No jakże mi przykro , moje dzieci są dla mnie ważniejsze niż cudze. No niesamowite, nie uznaję zasady "wszystkie dzieci nasze są" no chyba się upiję bo wyrocznia Araceli twierdzi, że tak nie wolno. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:32 arwena_11 napisała: > No jakże mi przykro , moje dzieci są dla mnie ważniejsze niż cudze. Dziecko kochanki byłoby dzieckiem Twojego męża a jednak oczekiwałabyś, że ono będzie dla niego nie ważne i ot tak wykreśli je z życia? Oj kalizm, kalizm... Widać mąż ma mieć 'zasady' tylko co do księżniczkowych dzieci Arweny Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:36 Kochana tyle razy ci tłumaczę, że to będzie dla mnie obce dziecko. Mąż będzie miał wybór i naprawdę myślisz że zrezygnuje z dzieci, które zna i kocha, które nosił na rękach, karmił, przewijał, na rzecz dziecka kochanki? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:43 arwena_11 napisała: > Mąż będzie miał wybór i naprawdę myślisz że zrezygnuje z dzieci, które zna i ko > cha, które nosił na rękach, karmił, przewijał, na rzecz dziecka kochanki? A czemu ma 'rezygnować' z dzieci? Katolka mu zabroni? Ależ oczywiście - prawdziwy katol SWOJE WŁASNE dziecko z kochanką będzie traktował jak drugi sort. W imię boga i miłości bliźniego Takie wasze zakłamanie. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:49 Dzieci na tyle duże że nie będą chciały mieć z ojcem nic wspólnego. A zdecydowanie będą wiedziały dlaczego rodzice się rozwodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 07:55 araceli napisała: > A czemu ma 'rezygnować' z dzieci? Katolka mu zabroni? > > Ależ oczywiście - prawdziwy katol SWOJE WŁASNE dziecko z kochanką będzie trakto > wał jak drugi sort. W imię boga i miłości bliźniego Takie wasze zakłamanie. > Tak brzmi lepiej, prawda? > A czemu ma 'rezygnować' z dzieci? ateistka mu zabroni? > > Ależ oczywiście - prawdziwy ateista SWOJE WŁASNE dziecko z kochanką będzie trakto > wał jak drugi sort. W imię swojego ateizmu Takie wasze zakłamanie. > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 08:00 rosapulchra-0 napisała: > Tak brzmi lepiej, prawda? Widzisz - różnica polega na tym, że ateiści nie głoszą wszem i wobec jacy to oni lepsi bo mają 'wysokie zasady morlane'. Jak widać - w gębie są mocni a w praktyce zwykłe sucze. Hipokryzja katoli jest momentami wręcz porażająca. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 08:22 Też głoszą i to często z przesłaniem, że oni nie potrzebują jakiegoś tam boga, kościółka czy jakichś tam przykazań żeby wiedzieć jak się zachowywać przyzwoicie i uczciwie. A w rzeczywistości wychodzi różnie. To są sprawy ogolnoludzkie. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 08:28 iuscogens napisał: > Też głoszą i to często z przesłaniem, że oni nie potrzebują jakiegoś tam boga, > kościółka czy jakichś tam przykazań żeby wiedzieć jak się zachowywać przyzwoici > e i uczciwie. Ateizm nie jest religią i nie ma przesłania. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 08:48 AA czy to przeszkadza komuś w gloszeniu swojej wyższości moralnej??? Nawet w tym wątku mamy Panią, która nie potrzebuje przysięgi żeby nie zdradzać męża. Nie to co te katoliczki, które nie zdradzają bo się boją piekiełka. O takiej mentalności piszę. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 08:49 och, do mnie pijesz? dośpiewałaś sobie drugą część o katoliczkach, kochana. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 08:50 aaale jeśli mam być szczera - wypowiedzi katoliczek, które dumnie ogłaszają, ze nimi są - mnie załamują. Nie trudno poczuć nad nimi wyższość moralną Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 10:35 No to chyba jesteście kwita. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 08:52 iuscogens napisał: > AA czy to przeszkadza komuś w gloszeniu swojej wyższości moralnej??? Oczywiście, że nie ale to nie ma nic wspólnego z ateizmem tylko z indywidualnymi wartościami i sposibem życia danego człowieka. To nie jest symetrycne - katolicy powołują się na biblię, boga, czy 'wartości katrolickie' ale z drugiej strony nie istnieje podręcznik zasad ateizmu, ateistyczny bóg, czy ateistyczne wartości. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:21 A uważasz, że w przypadku katolików to wynika z wartości katolickich a nie z indywidualnego podejscia?? Czyli jakby arwena była ateistka to by nie miała takich poglądów jak ma?? Albo wtedy byś uważała, że poglądy nie są problemem bo " to nic nie ma wspólnego z ateizmem"?? Ja jestem katoliczka i mam całkiem inne zdanie niż katoliczka arwena. To samo wyznanie a różne podejscia. Może jednak u katolików to też wynika z indywidualnych uwarunkowań?? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:24 iuscogens napisał: > A uważasz, że w przypadku katolików to wynika z wartości katolickich a nie z in > dywidualnego podejscia?? Powołujecie się na wartości katolickie a w praktyce to wychodzi 'indywidualne podejście' Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:32 Bo indywidualne podejście zazwyczaj wychodzi u wszystkich, czy katolik czy nie. A powoływać się można na wszystko, żeby było wygodniej. To też nie jest cecha tylko katolików. To wszystko są cechy ludzkie ale wygląda na ze tobie przeszkadzają tylko u katolików. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:34 tylko, że w przeciwieństwie do mnie np. katolicy roszczą sobie prawa do ewangelizowania świata. A potem wychodzi na to, że te święte zasady, wg których cały swiat powinien działać, a już na pewno ja - ich nie dotyczą, bo to "wyjątkowa sytuacja". Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:40 Choć jestem agnostykiem i antyklerykałem/łką zgadzam się. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:40 iuscogens napisał: > Bo indywidualne podejście zazwyczaj wychodzi u wszystkich, czy katolik czy nie. Tyle, że więszkość ludzi nie powołuje się na ściśle określony kodeks moralny i nie uważa sie z tego powodu za lepszych. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 10:01 A co z tymi co nie powołują na kodeks moralny ale i tak się czują lepszymi. A co z tymi, którzy się na kodeks powołują ale jakiejś wyższości nie czują. Jak się ciebie czyta to wychodzi że nie jest problemem sama postawa czy zachowanie tylko to czy robi to katolik. Czyli w sumie nie jest ważne czy ktoś rzeczywistoście dziecko potraktuje jak smiecia tylko wyznanie osoby, która to robi. Jakby pisała to ateistka to problemu nie ma, bo ona nie powołuje się na kodeks moralny. Bardzo poważny problem, który dotyczy i katolików i ateistow i buddystow i baptystów upraszczasz do antyklerykalnej perspektywy. Powtórzę pytanie - jakby arwena była ateistka i najezdzala na kościół to wtedy twoja ocena byłaby inna?? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 10:29 iuscogens napisał: > Czyli w sumie nie jest ważne czy ktoś rzeczywistoście > dziecko potraktuje jak smiecia tylko wyznanie osoby, która to robi. Nie - nadla nie łapiesz. Potraktowanie dziecka jak śmiecia jest złe. Potraktowanie dziecka jak śmiecia przez wywyższającą się osobę, wycierającą sobie gębę 'zasadami moralnymi' jest jeszcze gorsze bo dochodzi hipokryzja. Dodatkowo - to katolicy próbują narzucić swój 'kodeks moralny' innym więc jest to po prtrójnie obrzydliwe jak się stykasz z wykonaniem tego 'kodeksu'. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 11:23 Ja się w sumie zgadzam, tylko pisałam o tym, że katolicy nie mają monopolu na hipokryzję, poczucie wyższości moralnej czy wycieranie sobie gęby wznioslymi ideami czy zasadami moralnymi. Do hipokryzji nie potrzeba Biblii. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 08:57 Ateiści głoszą, że są lepsi od jakiejkolwiek religii, więc nie pisz tych swoich nienawistnych bzdur już. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:35 serio? nic takiego nigdy nie głosiłam Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:40 Ty może nie, ale całkiem spore grono forumek niejednokrotnie w ten sposób pisało o swoim ateizmie. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:47 Muszę przyznać, że też mam takie obserwacje. Czy jest się wierzącym czy nie należy po prostu korzystać z rozumu i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 11:50 Wiesz co, Arwena, flaki mi się wywracają, jak czytam Twoje posty. Nadmieniam, że są to flaki na wskroś katolickie - przez większość dziewczyn na forum zostałabym uznana za kompletnego mohera. Niemniej jednak Twoje rozumowanie nie mieści się w moim moherowym berecie. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 11:57 na szczęście to nie mój problem Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:00 To dziecko jest niestety w pakiecie ze swoją matką. Jakoś tak pomijasz ten drobny problem. araceli napisała: > Kilkadziesiąt wypowiedzi a Ty nadal nie odróżniasz kobiety od dziecka Ale cz > ego się spodziewać po suczy, która za ku..stwo męża będzie się na niewinnym dzi > ecku odgrywać... > Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:23 > mąż też poniósł by karę, n > a pewno łatwo by przebaczenia nie dostał. Czy twój bóg nie nawoływał do przebaczenia? Jak mnie bardzo cieszą tacy katolicy, są doskonałym dowodem na to, że się nie mylę Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:29 cosmetic.wipes napisała: > Jak mnie bardzo cieszą tacy katolicy, są doskonałym dowodem na to, > że się nie mylę Ja w takich momentach jestem wdzięczna, że się opamiętałam i z tego towarzystwa wymiksowałam Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:34 i nie kazał odpokutować za grzechy? Bo mnie się jednak wydaje, że żeby uzyskać przebaczenie trzeba naprawić krzywdę i odbyć pokutę. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:35 arwena_11 napisała: > i nie kazał odpokutować za grzechy? Bo mnie się jednak wydaje, że żeby uzyskać > przebaczenie trzeba naprawić krzywdę i odbyć pokutę. Twój bóg każe 'odpokutować' zdradę małżeńską krzywdzeniem własnego dziecka? Fajny bóg Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:41 a ja krzywdzę swoje dziecko? Obce mnie nie obchodzi. A mąż będzie płacił i to też będzie kara, bo będzie musiał więcej pracować żeby nasze dzieci na tym nie straciły. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 19:11 arwena_11 napisała: > a ja krzywdzę swoje dziecko? Obce mnie nie obchodzi. A mąż będzie płacił Mąż by skrzywdził SWOJE dziecko pozbawiając go ojca. Ale co to prawdziwą katolicką rodzinę obchodzi Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 07:57 araceli napisała: > > Mąż by skrzywdził SWOJE dziecko pozbawiając go ojca. Ale co to prawdziwą katoli > cką rodzinę obchodzi > Co za bzdety. Czytam i oczom nie wierzę, że ktoś może mieć TAK poprzestawiane klepki.. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 19:19 Fajny bóg a co ty tak na tego boga się powołujesz? nie wiem, czy tam w bibli nie było przypadkiem sporo o grzesznicach, może nad tym też byś sie pochyliła? a nie tylko ojciec i niewiniątko niebożę? Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 19:21 > i nie kazał odpokutować za grzechy? Bo mnie się jednak wydaje, że żeby uzyskać > przebaczenie trzeba naprawić krzywdę i odbyć pokutę. Tobie się zdaje, że pokutować ma niewinna i nieprosząca się na świat ofiara (hipotetycznych) spontanicznych i głupich żądz twojego męża? Nie on sam czasami? Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:40 A naprawdę potrzebujesz takiego potwierdzenia?? Jak masz przemyślane kwestie światopoglądowe to nie powinnas potrzebować ani potwierdzenia ani zaprzeczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 17:32 To ja się na ochotnika zgłoszę na "podłą sucz". Tak, "wybrałabym skrzywdzić niewinne dziecko". Dziecko dostałoby zasądzone przez sąd alimenty, a mąż - jeśli chciałby zostać i jeśli ja chciałabym zostać z nim - ultimatum: albo my, albo oni. Wyznaję (chyba niepopularny, nie sądziłam) pogląd, że winni zdrady są i mąż, i kochanka, w równym stopniu. Tak, to nie ona mi przysięgała, ale obowiązuje ją zwykła ludzka przyzwoitość. Skoro ona się z tego zobowiązania nie wywiązuje i sypia/wiąże się z żonatym i dzieciatym, to ja czuję się zwolniona z bycia przyzwoitą wobec niej. Przykro mi, rykoszetem dostałoby też jej (i mojego męża) dziecko. Dla mnie żonaty facet automatycznie przestawał być interesującym obiektem. Niewiernemu mężowi łatwiej wybaczyć niż kochance: to on wstawał w nocy do naszych dzieci, trzymał mi głowę nad kiblem, gdy kiedyś rzygałam na kacu (i nie powiedział potem złego słowa), chodził na rzęsach, żeby mnie pocieszyć, gdy wyszły mi złe wyniki badań. To i jeszcze parę innych rzeczy przemawia za nim. Przeciw niemu przemawia zdrada. Za kochanką nie przemawia nic. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 17:42 quilte napisała: > To ja się na ochotnika zgłoszę na "podłą sucz". Tak, "wybrałabym skrzywdzić nie > winne dziecko". Dziecko dostałoby zasądzone przez sąd alimenty, a mąż - jeśli c > hciałby zostać i jeśli ja chciałabym zostać z nim - ultimatum: albo my, albo oni Przynajmniej jesteś szczera. I byłabyś w stanie żyć ze złamasem, który by na takie ultimatum poszedł? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 17:59 quilte napisała: > Tak. Ohyda. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:07 Jak w takim razie nazwiesz zachowanie kobiety wchodzącej w związek z żonatym? araceli napisała: > quilte napisała: > > Tak. > > Ohyda. > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:09 quilte napisała: > Jak w takim razie nazwiesz zachowanie kobiety wchodzącej w związek z żonatym? Tak samo jak wchodzenie przez żonatego w związek z kochanką. Nie - w sumie to żonaty przysięga więc jego wina jest większa. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:24 Czyli, konkretnie, jak? Ohyda, nie ohyda? I która ohyda większa? Bo wiesz, gdyby nie kochanka i niewierny mąż, to żona by nie miała powodu, by się tak ohydnie wobec niewinnego dziecka zachowywać. Co do winy żonatego: pisałam już, że łatwiej ją wybaczyć bo mąż ma też zwykle jakieś zasługi, a dobry mąż ma ich wiele. Kochanka nie ma żadnych. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:28 quilte napisała: > gdyby nie kochanka i niewierny mąż, > to żona by nie miała powodu, by się tak ohydnie > wobec niewinnego dziecka zachowywać. A widzisz - ja nie uważam, że ohydne zachowanie męża czy kochanki usprawiedliwiałby moje ohydne zachowanie wobec niewinnego dziecka. Możliwość spojrzenia sobie w twarz jest jednak czymś bezcennym. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:55 Widzisz, dla mnie przy założeniu, że mam tego męża, którego mam i że to ten właśnie mąż, nie jakiś bliżej nieokreślony pan, ma dziecko pozamałżeńskie bezcenne byłoby nie górnolotne "spoglądanie sobie w twarz", a prozaiczne zachowanie małżeństwa, pomimo zdrady. Myślę, że psychicznie nie dałabym rady tego zrobić, gdyby w naszym życiu obecna była kochanka i "tamto" dziecko. Piszesz wciąż o odpowiedzialności za swoje czyny, spójrz na to z innej strony: to, że pan zgadza się na ultimatum żony i nie utrzymuje kontaktu z dzieckiem z wpadki to też jest odpowiedzialność za własne czyny. To jest cena, którą on płaci za bycie złamasem wobec swojej rodziny. To nie jest wina żony i "ślubnych" dzieci, że on ma "nieślubne" dziecko. To jego wina i wina kochanki. Nie, to nie jest wina dziecka, ale żona jest człowiekiem, nie świętą. Ty to przedstawiasz jakby możliwe było rozwiązanie win-win, moim zdaniem tak nie jest, zawsze będą przegrani. I ja wybieram rozwiązanie, które jest najlepsze dla mnie i moich dzieci, choćbyś ty uznawała je za nie wiem jak ohydne. araceli napisała: > quilte napisała: > > gdyby nie kochanka i niewierny mąż, > > to żona by nie miała powodu, by się tak ohydnie > > wobec niewinnego dziecka zachowywać. > > A widzisz - ja nie uważam, że ohydne zachowanie męża czy kochanki usprawiedliwi > ałby moje ohydne zachowanie wobec niewinnego dziecka. > > Możliwość spojrzenia sobie w twarz jest jednak czymś bezcennym. > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 19:10 quilte napisała: > Widzisz, dla mnie przy założeniu, że mam tego męża, którego mam i że to ten wła > śnie mąż, nie jakiś bliżej nieokreślony pan, ma dziecko pozamałżeńskie bezcenne > byłoby nie górnolotne "spoglądanie sobie w twarz", a prozaiczne zachowanie mał > żeństwa, pomimo zdrady. Ależ ja rozumiem, że dla niektórych portki w domu (nawet na złamasie) to priorytet > Ty to przedstawiasz jakby możliwe było roz > wiązanie win-win, moim zdaniem tak nie jest, zawsze będą przegrani. W sytuacji zarządania od faceta zerwania kontaktu z własnym dzieckiem i jego przystania na to - ja i moja rodzina byłaby przegrana. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 19:22 araceli napisała: > Ależ ja rozumiem, że dla niektórych portki w domu (nawet na złamasie) to priory > tet Ależ jeśli tak to rozumiesz, to nic nie rozumiesz > > > Ty to przedstawiasz jakby możliwe było roz > > wiązanie win-win, moim zdaniem tak nie jest, zawsze będą przegrani. > > W sytuacji zarządania od faceta zerwania kontaktu z własnym dzieckiem i jego pr > zystania na to - ja i moja rodzina byłaby przegrana. Teoria, teoria, teoria. > Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 07:04 Rzadko mi się to zdarza, ale w tym wątku zgadzam się z araceli. Wyparcie się dziecka to porażka, nic dobrego dla rodziny z tego nie wynika. Ja sama jestem takim nieslubnym dzieckiem na boku, kontakt z ojcem miałam choć ograniczony, mieszkamy jakieś ponad 300 km od siebie. Spotykaliśmy się głównie w czasie wakacji, ferii albo jak on wpadał służbowo do wawy. Jego rodziny nie znam, nie traktuje ich jakoś emocjonalnie, brata ( młodszego) poznałam na swoim ślubie, przyjechał e tajemnicy przed matką. Fajny jest, ale kontaktów nie utrzymujemy, on chyba uważa, że byłoby to nielojalne w stosunku do matki. Ja też potrzeby jakiejś nie czuje. Z tatą mam teraz kontakt głównie telefoniczny, głównie nie dzwoni. Poziom relacji mojej i mamy i mojej i jego jest nieporównywalne, widzę że mu to trochę teraz na starość ciąży ale zapracował na to. Lubię o nim pogadać i górach, o wakacjach ale nie będę ukrywać że szczególnie bliski mi nie jest choć przez te wszystkie lata jak byłam u babci na wakacje to do mnie przyjeżdżał. Alimenty płacił regularnie, dość niskie. Małżeństwo mu przetrwało, chyba średnio udane. Więc biorąc to pod uwagę na pewno bym nie zgodziła się na opcję pt. Udajemy że dziecka nie ma. To wiem. Jakbym się zachowała w przypadku zdrady to nie wiem, nigdy tego nie przeżyłam. Z jednej strony nie mamy dzieci, kredytu ani duzego majątku, każde z nas by sobie po rozstaniu poradziło finansowo - więc nie mam czynników obiektywnych które by powodowały żebym nie mogła " oddać pana bez walki". Inna sprawa, że na pewno byłby to dla mnie ogromny szok bo jesteśmy ze sobą 10 lat i przez ten czas mąż nie dał mi nigdy powodów do niepokoju, ufam mu i czuję się kochana. Na pewno rozstanie byłoby trudne bo po prostu go kocham, z drugiej strony trwanie razem po zdradzie by mnie wykończyło psychicznie, jakoś tego nie widzę. Brak kontaktu z dzieckiem odrzucam. Nie wiem co bym zrobiła, pewnie związek by tego nie udźwignął. Nie zazdroszczę nikomu jeśli ma to w praktyce. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 07:16 Głównie on dzwoni miało być i lubię z nim pogadać i górach i wakacjach. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:42 to oczywiste akurat, bliższa koszula ciału, kolejny atawizm Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 00:43 Ja też. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 07:40 araceli napisała: > Nadal wijesz się i nie potrafisz napisać 'Wybrałabym skrzywdzić niewinne dzieck > o'. Tylko wzniosłe eufemizmy, żeby we własnych oczach nie wyjść na podłą sucz. A ty na siłę wciskasz jej nieprawdę. > > > > A mąż to idąc z kochanką do łóżka to z miłości do żony i dzieci? Biedny misio i > podstępna harpia > No niewinna lelija dosłownie.. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 08:02 rosapulchra-0 napisała: > No niewinna lelija dosłownie.. Rosa - kochanka żonatego mężczyzny, którego to żona była w ciąży najlepiej wie jak takie kobioty określać nie? Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 17:46 a czemu ty tak araceli zakładasz, że ojciec dzieciom małżeńskim będzie strasznie chętnie ojcem dla dziecka nieplanowanego, z przypadkowych kontaków. prawdę mówiąc to jakoś sobie nie wyobrażam, że facet który zaliczy wpadę na boku raduje się na wieść o ojcostwie i leci troszczyć się o dziecko. jedyny przypadek o jakim słyszałam - to nasz rozchwiany emocjonalnie pan bokser adamek. reszta raczej grzecznie kuli uszy po sobie, wstydzi się swoich występów na uboczu i płacąc przelewem spuszcza na resztę zasłonę milczenia. (taki obraz z lektury forum - samodzielnych, zdradzanych i rozwodzących się - bo oczywiście tylko u jematek jest "porządnie") w realu słyszałam o jednym takim przypadku, pani dostała mieszkanie dla dziecka, alimenty też a dziecko tylko widziało ojca, gdy mama paluszkiem z daleka wskazała, kto zacz. pan tata realizował się z dziećmi małżeńskimi i starą, wysłużoną żoną. żadnych kontaktów nie było. i nie jestem przekonana że to zasługa żony na 100%. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 17:53 volta2 napisała: > a czemu ty tak araceli zakładasz, że ojciec dzieciom małżeńskim będzie straszni > e chętnie ojcem dla dziecka nieplanowanego, z przypadkowych kontaków. Nie przecież piszę - złamas to złamas. Czy z własnej woli czy przystający na ultimatum żony facet wyrzucający ze swojego życia własne dziecko to gnida. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:25 > reszta raczej grzecznie kuli uszy po sobie, wstydzi się swoich występów na uboc > zu i płacąc przelewem spuszcza na resztę zasłonę milczenia. To są właśnie złamasy, które nie umieja wziąć odpowiedzialnosci za swoje czyny i ponieść konsekwenkcji własnej głupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 19:41 Dziecko skrzywdzić przede wszystkim biologiczny ojciec który oleje swoje dziecko. Bo matka dzieckiem się zajmie i swoją rolę wypelni Odpowiedz Link Zgłoś
krecik Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 07:49 Araceli: > Ale dlaczego nie potrafisz napisać, że to 'najlepsze dla Twojej rodziny' to był > oby skrzywdzenie innego dziecka? Kreujesz obraz we własnych oczach kapłanki dom > owego ogniska a nie potrafisz przyznać, że zrobiłabyś po prostu świństwo niewin > nemu dziecku? Ojejcie jejciu, skrzywdzone zostanie. Joj joj. Swinstwo. Biedniusie takie - tu zdjecie rozkosznych bobaskow w falbankach. Oj ludzie, co wy tak bulke przez bibulke? OCZYWISCIE, ze spora czesc kobiet mialaby gleboko w odwloku, co sie stanie z cudzym dzieckiem. Ma mamusie, niech sie nim zajmie. Jest mozliwosc, ze tatusia miec nie bedzie, bo tak sie zycie potoczylo. Finito. Swinstwo, ma ass. Jedyne swinstwo, jako zostalo popelnione w tej sytuacji zaistnialo na linii maz - kochanka. Dziecko, bedace owocem tej sytuacji, poniesie konsekwencje decyzji doroslych. I drugie, ewentualnie, swinstwo popelniac bedzie ojciec tego dziecka, nie kontaktujac sie z nim, nie jego zona. Zona nie ma zadnych zobowiazan dla cudzego dziecka. Nie, nie wszystkie dzieci nasze sa. Zwlaszcza w momencie zagrozenia. Cacusne chrzenienie o krzywdzeniu dziecka ze skoku w bok przez zone skaczacego, bo nie chce wzniesc sie ponad i poswiecic siebie, wlasnych dzieci i rodziny. Psychomanipulacja pierwszej wody. Ag Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 07:51 krecik napisała: > Swinstwo, ma ass. Jedyne swinstwo, jako zostalo popelnione w tej sytuacji zaist > nialo na linii maz - kochanka. Dziecko, bedace owocem tej sytuacji, poniesie ko > nsekwencje decyzji doroslych. I drugie, ewentualnie, swinstwo popelniac bedzie > ojciec tego dziecka, nie kontaktujac sie z nim, nie jego zona. A żona z radością przyjmie spowrotem świnię Widać w takich właśnie gustujecie Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:22 araceli napisała: > A żona z radością przyjmie spowrotem świnię Widać w takich właśnie gustujeci > e > > Żałosna manipulacja. Odpowiedz Link Zgłoś
krecik Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 07:36 Araceli naplumkala: > A żona z radością przyjmie spowrotem świnię Widać w takich właśnie gustujeci > e Ja sie nie wypowiadalam na temat relacji zona-maz po zdradzie. Tak wiec, wez se czopeczek i przestan generalizowac, bo zeby bola. Zdaje sie, ze trzeba bedzie zalozyc mentalnego bana na nastepnego dyskutujacego inaczej, zaraz po gazeciarzu. Ag Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 07:41 krecik napisała: > Ja sie nie wypowiadalam na temat relacji zona-maz po zdradzie. (...) > dyskutujacegoinaczej, zaraz po gazeciarzu. Może zamiast się pluć to właśnie naucz się brać udział w dyskusji? Dyskusja ma coś takiego jak KONTEKST. Wcięłaś się w sam środek wielopostowej dyskusji o tym właśnie jak żona po zdradzie przygarnia męża pod warunkiem braku kontaktów z 'owocem zdrady'. Patrz na co odpowiadasz. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 09:21 krecik napisała: > Cacusne chrzenienie o krzywdzeniu dziecka ze skoku w bok przez zone skaczacego, > bo nie chce wzniesc sie ponad i poswiecic siebie, wlasnych dzieci i rodziny. P > sychomanipulacja pierwszej wody. > Otóż to! W zasadzie to jest najlepsze podsumowanie tej całej dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 22:05 Wiesz, ja naprawdę jestem w stanie zrozumieć, że kobieta nie chce, że wypiera, że odrzuca. Ale jak można chcieć żyć (i żyć) i wychowywać dzieci z mężczyzną który wypiera i odrzuca własne dziecko, to nie pojmuję. Bałabym się o własne dzieci, że w razie rozstania mąż równie łatwo z nich zrezygnuje. Że coś z nim nie tak, skoro własne dziecko porzuca. Naiwna wiara w to, że moich dzieci by w razie czego nie porzucił jest zbyt naiwna . Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 00:09 a zastanawiasz się jak można chcieć (współ)życ i wychowywać dziecko z mężczyzną który ma żonę i własne z nią dzieci? skoro kochanica chce to czemu żonie tak się tego broni? skąd tu taki nacisk na żonę, że wykopki zrobi, skoro zaraz albo w trakcie wykopków już będzie następna chętna? no sorry, tej następnej wolno chcieć takiego złamaska ale żonie to już nie? i weźcie nauczcie swoje córki, że naturalną konsekwencją bzykanka z żonatym jest samotne macierzyństwo, w przypływie szczęścia okraszone alimentami(bo polską normą jest raczej FA). może jak się tak podejdzie do sprawy, to dramatów rodzinnych z porzuconym przez ojca dzieckiem w tle będzie mniej. wykrzykiwanie że złamas i troki i tchórz i ma się go wykopać żeby następnej było lepiej, choć to złamas i troki i tchórz jest zabawne. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 07:23 volta2 napisała: > no sorry, tej następnej wolno chcieć takiego złamaska ale żonie to już nie? A co mnie obchodzi 'jakaś następna'? Są takie, co chcą złodziei, dmskich bokserów, gwałcicieli. I co - ja też mam chcieć?? Rozumiem, że bezrobotna, uwieszona na mężu każdego bydlaka weźmie byle kaską sypnął. > i weźcie nauczcie swoje córki, że naturalną konsekwencją bzykanka z żonatym jes > t samotne macierzyństwo, w przypływie szczęścia okraszone alimentami(bo polską > normą jest raczej FA). Nie. Nie. Nie. Należy uczyć córki, że nie mają się zadawać z takim kus..ami na jakich wychowujesz swoich synów. I pokazywać palcem taki kobiety kal Ty, które widać zamiast być kobietami wolą być podnóżkami ku..sów stojącymi na straży drapieżnego patriarchatu. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:31 ja mam nadzieję, że moim synom nie będą imponować lasie, które nie mają mózgu. a do takich zaliczam panienki wchodzące na trzecią do łóżeczka ze złamaskiem. fajnie, że tak obstajesz za bezmózgimi lalami, ale to już nie mój problem. może czujesz z nimi jakąś wewnętrzną solidarność? może twój bioojciec to taki złamasek? bo to raczej niemożliwe żebyś od 7 się tak bezinteresownie ciskałą, co? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:34 volta2 napisała: > za bezmózgimi lalami, No tak - tylko mężczyzna może myśleć fiutem i to jest ok Waże, żeby kaskę do domu przynosił Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:39 Znaczy, gwoli ścisłości, to FIUTEM faktyczne tylko mężczyzna. Pani może myśleć tym czymś innym co ma w majtkach. Ale to nie jest bardziej niewinne, czy bardziej chwalebne od myślenia fiutem, tylko dlatego, że pani jest panią. araceli napisała: > volta2 napisała: > > za bezmózgimi lalami, > > No tak - tylko mężczyzna może myśleć fiutem i to jest ok Waże, żeby kaskę d > o domu przynosił > Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:45 no wiesz, bo pani powije niewinne dziecko - no araceli antykatolka robi w tym wątku na kliszach biblijnych i na maryi niepokalanej na żywca do nieba zabranej. i jej się to tak przenosi na każdą byłą kochankę samotną z niewinnym niczemu dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:48 Vota2, może to i stare, ale prawdzie: oplułam monitor volta2 napisała: > no wiesz, bo pani powije niewinne dziecko - no araceli antykatolka robi w tym w > ątku na kliszach biblijnych i na maryi niepokalanej na żywca do nieba zabranej. > i jej się to tak przenosi na każdą byłą kochankę samotną z niewinnym niczemu dz > ieckiem. > Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:41 a twój ci może nie przynosić? utrzymujesz go z okazji bycia wspaniałym niezłamasem? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:44 volta2 napisała: > a twój ci może nie przynosić? utrzymujesz go z okazji bycia wspaniałym niezłama > sem? Widzisz w przeciwieństwie do Ciebie jestem w tej sytuacji, że niemuszę godzić się na złamasa bo inaczej mi źródło dochodu ucieknie To naprawdę bardzo zdrowe. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:46 ale nie odpowiezdziałaś na zadane pytanie. bo ja nie pytam o ciebie i co ty możesz. to już wiem od 100 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:50 volta2 napisała: > ale nie odpowiezdziałaś na zadane pytanie. bo ja nie pytam o ciebie i co ty mo > żesz. to już wiem od 100 lat. Ale to jest odpowiedż - chłop nie musi do domu kasy przynosić - nie jestem od niego zależna więc nie muszę godzić się na złamasa. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:54 skoro nie musi - to czy go utrzymujsz? bo ja nie muszę - normalnie jak ten twój chłop! eureka! Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:59 volta2 napisała: > skoro nie musi - to czy go utrzymujsz? Nie - nie utrzymję. Robi to doskonale sam. > bo ja nie muszę - normalnie jak ten twój chłop! Nie - Ciebie utrzymje mąż więc ten tego... złamas, nie złamas musi być Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 11:15 widzę, że argumentów w dyskusji o niewinnych lelijach i ich potomstwie zabrakło, próbujesz wejść na zgrany temat kasy mojego męża. temat zgrany, nudny, omówiony na wszystkie strony. w tym przez ciebie, więc chyba nie musimy go powtarzać. mam nadzieję, że rozumiesz, że kasa jest spora do wyjęcia i ja nie zamierzam jej pozwolić wyjąć komukolkwiek innemu niż ja sama. w tej sytuacji o kochankach i pobocznych dziciach mowy byc nie może. w odóżnieniu od ciebie i twojego niezłamaska, który nic nie musi a wszystko może. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 11:20 volta2 napisała: > mam nadzieję, że rozumiesz, że kasa jest spora do wyjęcia i ja nie zamierzam je > j pozwolić wyjąć komukolkwiek innemu niż ja sama. Aelż to jest clou całej sytuacji. Zależne kobiety muszą się godzić bo inadzej kaska przejdzie koło nosa Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 11:30 oj, jakieś masz braki na kontach skro tylko kaskę w tej wypowiedzi dostrzegłaś. ja postawiłabym środek ciężkości w tej wypowiedzi na coś zupełnie innego . ale tak to jest jak biednemu wiatr w oczy... Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 16:29 Każdemu wolno chcieć żyć ze złamasem, w tej kwestii mamy wolność. Ale mogę nie rozumieć tej chęci, prawda? (żeby nie było - dziwię się i kochance i żonie) Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:59 >I tak ja wybieram to co najlepsze dla mojej rodziny. ja równeż. Bo niestety w TAKIEJ sytuacji najlepsze dla MOJEJ rodziny jest odcięcie się od pani kochanki i jej dziecko. Nie jest to niestety najlepsze dla tego dziecka, ale cóż, na to juz nic nie poradzę. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 16:33 To dziecko skrzywdzili jego biologiczni rodzice (matka która puszczała się z żonatym i żonkoś, który zrezygnował z kontaktu z nim). Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 16:37 gazeta_mi_placi napisała: > To dziecko skrzywdzili jego biologiczni rodzice (matka która puszczała się z żo > natym i żonkoś, który zrezygnował z kontaktu z nim). W omawianym przypadku żonkoś zrezygnowałby na żądanie żony. Ja osobiście nie rozumiem jak osoba o minimum moralności powyżej może się domagać od rodzica zaprzestania kontaktu z dzieckiem i jak normalna kobieta może żyć ze złamasem, który na coś takiego przystanie. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 16:41 Nie róbmy z dorosłych mężczyzn dzieci. Jakby chcieli podjąć odpowiedzialność za dziecko to by podjęli, nawet wbrew żonie i całej rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
massinga Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 19:27 A ja sobie nie wyobrazam, jak mozna sadzic, ze maz i ojciec jest tak ubezwlasnowolniony, ze potulnie sie zgadza na brak kontaktu. On po prostu robi, co mu wygodniej i jeszcze sie zaslania zla zona. Jakos zdanie zony do niczego mu nie bylo potrzebne, gdy sie zadawal z kochanka radosnie wierzac, ze dzieci to tylko z kapusty. Maa taki przypadek w rodzinie, choc nawet nieco inny, bo dzieci juz byly na swiecie, jak sie pan zwiazal z inna kobieta. Ona taka zla byla, ze mu zabraniala kontaktow z dziecmi, dlatego ich nie utrzymywal (no taki zdyscyplinowany gogus). Jednoczesnie jakos mu nie przeszkadzalo zdradzac zone z wieloma kobietami, choc wiedzial jakie jest jej zdanie na ten temat. Mial dla nich czas i srodki, tylko jakos dla dzieci nie. No ale zawsze to kobieta wszystkiemu winna. Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 11:55 Oczywiście, ze tak, święte słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 15:30 Ja tez juz pisalam ale powtorze, nie byloby mowy o zmuszeniu meza do porzucenia dziecka, to nie ten typ ktorego mozna zmusic zreszta . Pislalam, ze gdyby mezowi teoretycznie przytrafil sie jednorazowy skok w bok, to ja gdybym sie o tym dowiedziala to pewnie zaraz zazadalabym rozwodu i jego wyprowadzki, gdyby jednak maz wystawal pod drzwiami i balkonem, prosil, blagal, obiecywal ze nigdy wiecej itd. i powtarzam bylby to jednorazowy wyskok a nie romans to przemyslalabym kwestie dania mu szansy. Warunkiem byloby zerwanie kontaktow z pania, definitywne. Gdyby zdrada zaowocowala, warunek bylby poszerzony o owoc zdrady. Po prostu - ja nie bylabym w stanie zniesc swiadomosci, ze on sie z nimi spotyka, spedza czas. Nie, nie i nie. Maz mialby wybor albo akceptuje moje warunki albo rozwod. Po prostu. Jest to dorosly czlowiek, inteligenty, duzo wiekszy ode mnie, nie mam szans go do niczego zmusic (ani tez bym nie chciala, bo to droga donikad). To bylby jego suwerenny wybor - nasza rodzina albo tamto dziecko. Proste. Dzieciom wyjasnilabym to w ten sposob: [i]tatus jest ojcem biologicznym dla jeszcze jednego dziecka, dziecko jest owocem zdrady, kiedy sprawa wyszla na jaw myslelismy o rozwodzie, ale tata o mnie i o was bardzo walczyl, zdecydowalismy sie dac sobie jeszcze jedna sznase, ale moim warunkiem bylo nieutrzymywanie kontaktow z tamtym dzieckiem i jego mama. Tata sie zgodzil bo wiedzial, ze mnie zranilo to co zrobil i nie chcial mnie ranic po raz kolejny. Wybral mnie i was, nasza rodzine. Nie twierdze, ze moje postepowanie bylo ok, ale bylo jedyne jakie moglam zaakceptowac. Zrobilam to dla naszej rodziny. Po prostu Czy takie wyjasnienie wystarczy. Jakbym zaregowala wiedzac, ze moj tata postapil w ten sposob - z persektywy czasu cieszylabym sie, ze mialam normalna rodzine. Po prostu. Bo wiem, ze moja mama zachowalaby sie tak jak ja i gdyby tata wybral jednak kontakty z tamtym dzieckiem, oznaczaloby to dla moich rodzicow rozwod, a dla mnie brak ojca na codzien. araceli napisała: cersei8 napisał(a): > > W tym watku wiele napisano o tym jak zla jest zdradzona zona, ktora nie j > est go > > towa przygarnac owocu mezowskiej zdrady i traktowac go jak wlasnego dziec > ka, a > > ani slowa o paniach, ktore bez skrupulow usiluja rozbic rodzine - czy one > mysla > > o zonie i dzieciach pana, dlaczego wiec zona ma sie troszczyc o pania kto > rej n > > ie wyszlo odbicie pana i jej dziecko??? > > A kto pisze o 'troszczeniu się o panią'? Nadal nie rozróżniasz kobiety od dziec > ka? > > Już pisałam ale powtórzę między: ;przygarnąć owoc mężowskiej zdrady' a 'zmusić > męża do porzucenia dziecka' jest przepaść. > > Ja nie mogłabym żyć z bydlakiem, który własne dziecko by zostawił - to dla mnie > jedna z podlejszych rzeczy jaką można zrobić w życiu. Chcesz żyć z kus..em - T > woja sprawa ale nie pisz, że porzucenie dziecka jest zachowaniem ok. Nie jest. > I jak to swoim dzieciom wyjaśnisz? 'Wiecie - tatuś ma jeszcze jedno dziecko ale > to z kochaną więc potraktował je jak śmiecia i wyrzucił ze swojego życia - tak > i kochany jest'? > > Jakbyś zareagowała dowiedziawszy się, że Twój ojciec postąpił w ten sposób? > Odpowiedz Link Zgłoś
kjut Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 15:36 A co jesli wtedy dzieci powiedza: "Mamusiu, a czy gdy sie rozwiedziecie i nowa zona taty zazada, zeby sie z nami nie spotykal, to on nas tez zostawi?" Obrzydliwe to jest po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 15:41 To troche inna sytuacja, nowa zona wiedzialaby o "starych dzieciach", bylyby one niejako w pakiecie pana i nowego zwiazku, natomaistz drady i jej owocow w "pakiecie" naszego malzenstwa nie bylo . kjut napisała: > A co jesli wtedy dzieci powiedza: > > "Mamusiu, a czy gdy sie rozwiedziecie i nowa zona taty zazada, zeby sie z nami > nie spotykal, to on nas tez zostawi?" > > Obrzydliwe to jest po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 16:28 kjut napisała: > "Mamusiu, a czy gdy sie rozwiedziecie i nowa zona taty zazada, zeby sie z nami > nie spotykal, to on nas tez zostawi?" Dokładnie tak - złamas, który jedno dziecko porzucił nie będzie miał raczej oporów przed porzucaniem innych. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 16:26 cersei8 napisał(a): > Ja tez juz pisalam ale powtorze, nie byloby mowy o zmuszeniu meza do porzucenia > dziecka, (...) > Ja tez juz pisalam ale powtorze, nie byloby mowy o zmuszeniu meza do porzucenia > dziecka, Błahaha Dziecko kochanki to nie dziecko - to 'owoc zdrady' Jakąż pokrętną logikę wymyśliłaś, żeby usprawiedliwić to okrutne ultimatum. > ale moim warunkiem bylo nieutrzymywanie konta > ktow z tamtym dzieckiem i jego mama. Tata sie zgodzil bo wiedzial, ze mnie zran > ilo to co zrobil i nie chcial mnie ranic po raz kolejny. Czyli 'zmusiłam waszego ojca do porzucenia dziecka, pozbawiłam was kontaktów z rodzeństwem a tata bydlak się na to zgodził' Urocze Myślę, że Twoje dzieci będą przepełnione dumą z takiego ohydztwa Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 19:01 >Warunkiem byloby zerwanie kontaktow z pania, definitywne. Gdyby zdrada zaowocowala, warunek bylby poszerzony o owoc zdrady. Po >prostu - ja nie bylabym w stanie zniesc swiadomosci, ze on sie z nimi >spotyka, spedza czas. Nie, nie i nie. U mnie dokłądnie tak samo, z identycznych powodów Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 07:24 Tatuś był taki dobry dla jednym dzieci, że porzucił inne. Jak mu się odwidzi, albo mamusia jednak kiedyś romansu nie wybaczy - sorry, wy również nie będziecie miały zapewne tatusia, jeśli nowa pani postawi taki warunek. Taki wasz tatuś jest. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 16:39 Bo takie jest życie i nie dotyczy to tylko dzieci ze zdrad małżeńskich. Dzieci płacą za różne rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 20.07.15, 18:54 >A jakie to ma znaczenie DLA DZIECKA? Niespecjalnie mnie to interesuje, szczerze powiedziawszy..... Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 11:32 "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono." To święta prawda, ale mam wrażenie, że tak, losem nieślubnego dziecka mojego męża bym się przejmowała. Nawet, jeśli byłoby owocem zdrady. Męża bym w takiej sytuacji pogoniła, ale dziecko? A co ono winne? Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 12:00 Żeby nie było, że taka anielska jestem - kochankę bym znienawidziła. Sorki, ale nie mogłabym czuć niczego innego do kobiety, która świadomie poszła do łóżka z żonatym i dzieciatym facetem. Z moim mężem w takiej sytuacji po prostu nie chciałabym żyć. I tyle. Rodzinę patchworkową to by moje dzieci i to nieślubne mogły tworzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 12:14 Ale jak to sobie technicznie wyobrazasz, z ciekawosci pytam? Raczej malo prawdopodobne aby kilkulatki stworzyly same rodzine patchworkowa z niemowleciem. Tak czy inaczej stykalyby sie z kochanka meza - kobieta ktorej nienawidzisz Zalozmy, ze maz odszedlby do kochanki, ok w tym wypadku jest jeszcze najprosciej bo zabieralby wasze dzieci do nowego domu i nowej rodziny. Jesli bylby sam to musialby zabierac jednoczesnie tamto nowe dziecko i wasze wspolne, niemowleta sa absorbujace, wiec sila rzeczy tata wiecej czasu poswiecalby najmlodszemu dziecku. Te starsze - wasze - pewnie srednio bylyby zachwycone. Traca rodzine, tata nie mieszka z nimi, a w centrum jego uwagi jest nowe dziecko - powod rozstania rodzicow (to by same nawet sredniointeligentne zalapaly, niezaleznie od heroicznej postawy matki). Pomyslalas, ze dzieci tak zwyczajnie w swiecie moglyby nie polubic tamtego dziecka? Ale co tam, najwazniejsze ze dziecko obcej pani ma ojca. karola1008 napisała: > Żeby nie było, że taka anielska jestem - kochankę bym znienawidziła. Sorki, ale > nie mogłabym czuć niczego innego do kobiety, która świadomie poszła do łóżka > z żonatym i dzieciatym facetem. Z moim mężem w takiej sytuacji po prostu nie c > hciałabym żyć. I tyle. Rodzinę patchworkową to by moje dzieci i to nieślubne mo > gły tworzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 12:21 cersei8 napisał(a): > Pomyslalas, ze dzieci tak zwyczajnie w swiecie moglyby nie polubic tamtego dzie > cka? Twojego rodzonego kolejnego dziecka też mogą nie polubić - i co? Wyrzudcisz na śmietnik? Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 12:35 To jednak inna sytuacja, w takim przypadku znalezibysmy jakis sposob pokojowej wspolegzystencji pod jednym dachem z nadzieja, ze bedzie lepiej . Natomiast wtym watku przewija sie od Ciebie i innych forumek glosy w stylu - co by powiedzialy twoje dzieci, jak ocenilyby to ze tata zrezygnowal z kontaktow z przyrodnim bratem/siostra itp. Stad moj wpis - dzieci malzenskie wcale nie musialyby byc zachwycone, ze pojawia sie nowe dziecko, tata odchodzi bo chce moc sie tez nim zajmowac, rozwalajac obecna rodzine. Trudno kogos zaakceptowac po takim poczatku. Po prostu. W niektorych rodzinach dochodzilaby tez roznica wieku pomiedzy dziecmi. A poza tm mozesz zapytac dowolna grupe dzieci - czy wola miec rodzine, mame tate w jedym domu, czy tez wola zeby tata sie zachowal "wlasciwie" wyprowadzil sie, zajmowal sie tez innym dzieckiem, dla nich majac mniej czasu. Serio myslisz, ze kilkulatkowi posiadanie brata lub siosry przyrodniej (stworzenie z nim/nia rodziny patchworkowej) zrekompensuje brak taty na stale??? Nie mowiac juz o tym, ze starsze dzieci raczej po czyms takim nie chcialyby znac i ojca i owocu jego zdrady niz bylyby dumne z postawy taty... araceli napisała: > cersei8 napisał(a): > > Pomyslalas, ze dzieci tak zwyczajnie w swiecie moglyby nie polubic tamteg > o dzie > > cka? > > > Twojego rodzonego kolejnego dziecka też mogą nie polubić - i co? Wyrzudcisz na > śmietnik? > > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 12:43 cersei8 napisał(a): > To jednak inna sytuacja, w takim przypadku znalezibysmy jakis sposob pokojowej > wspolegzystencji pod jednym dachem z nadzieja, ze bedzie lepiej . Nie - to nie inna sytuacja. > Serio myslisz, ze kilkulatkowi posiadanie brata lub siosry przyrodniej (stworze > nie z nim/nia rodziny patchworkowej) zrekompensuje brak taty na stale??? A dziecku z kochanką co zrekomensuje brak taty? 'Błąd' może nie mieć ojca bo...? Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 12:57 Inna sytuacja, gdy urodzilam mlodsza corke to starsza nie stracila przez to taty ani pelnej rodziny. Dziecko z kochanka mnie nie obchodzi, pisalam to wielokrotnie, obchodza mnie moje. Proste. A zreszta jak mamusia tamtego dziecka taka obrotna, to niech mu zorganizuje innego ojca :-p Araceli nie wiem jaka jest Twoja sytuacja rodzinna, osobista - ja mam dwoje malych dzieci, potrzebuje pomycy meza po pracy i weekendy - przy dzieciach i w domu, nie jestem typem robota wielozadaniowego. Nawet z tego wzgledu nie wyobrazam sobie zeby maz jezdzil do innej rodziny i tam sie bawil w tatusia na pol etatu. Bo wszystko u nas byloby na mojej glowie. Wiem jak to wyglada u kolezanek w patchorkach (choc tam dzieci panow byly w pakiecie), ja takiej sytuacji sobie nie wyobrazam. Napislam - swieta nie jestem, wole byc szczesliwa maksymalnie do sytuacji. Zeby bylo jasne - maz zna moje poglady (wczoraj chwilke pogadalismy nt. tego watku), on mysli podobnie, kobiety z dziecmi przed naszym poznaniem omijal szerokim lukiem, mojego owocu zdrady by nie zaakceptowal... araceli napisała: > cersei8 napisał(a): > > To jednak inna sytuacja, w takim przypadku znalezibysmy jakis sposob poko > jowej > > wspolegzystencji pod jednym dachem z nadzieja, ze bedzie lepiej . > > Nie - to nie inna sytuacja. > > > Serio myslisz, ze kilkulatkowi posiadanie brata lub siosry przyrodniej (s > tworze > > nie z nim/nia rodziny patchworkowej) zrekompensuje brak taty na stale??? > > A dziecku z kochanką co zrekomensuje brak taty? 'Błąd' może nie mieć ojca bo... > ? > Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 13:04 To nie inna sytuacja? Co wpis, to wyższy poziom absurdu. Niedługo okaże się, że w zasadzie to żona powinna zamieszkać z dzieckiem kochanki, kochanka - z dziećmi żony. A pan wyjechać do Buska. Albo coś równie oczywistego. A "błąd" może nie mieć ojca bo jego matka zachowała się nieprzyzwoicie i nierozsądnie. Tak, ojciec też zachował się nieprzyzwoicie, kłopot w tym, że później on nie ma możliwości, żeby naprawić krzywdę wszystkich stron, może już zachować się tylko nieprzyzwoicie: wobec "starej" rodziny wymiksowując się z niej (jeśli żona gotowa dać drugą szansę), lub wobec "nowego" dziecka - nie utrzymując z nim kontaktu. Nie, to nie jest sprawiedliwe. Tak, kobiety mają gorzej i dlatego, do diabła, nie powinny pakować się w związki z żonatymi i dzieciatymi: dla własnego dobra i dla dobra własnych dzieci. Że o przyzwoitości nie wspomnę. araceli napisała: > cersei8 napisał(a): > > To jednak inna sytuacja, w takim przypadku znalezibysmy jakis sposob poko > jowej > > wspolegzystencji pod jednym dachem z nadzieja, ze bedzie lepiej . > > Nie - to nie inna sytuacja. > > > Serio myslisz, ze kilkulatkowi posiadanie brata lub siosry przyrodniej (s > tworze > > nie z nim/nia rodziny patchworkowej) zrekompensuje brak taty na stale??? > > A dziecku z kochanką co zrekomensuje brak taty? 'Błąd' może nie mieć ojca bo... > ? > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 13:08 quilte napisała: >Nie, to nie jest sprawiedliwe. Cóż - przynajmniej to rozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 13:13 A co Ty rozumiesz, czy Twoim zdaniem sprawiedliwe byloby gdyby w sytuacji opisanej przeze mnie maz jednak zdecydowal sie zajac najmlodszym dzieckiem, czy to byloby sprawiedliwe wobec starszych, traca tate, rodzine. Piszesz, ze pan powinien zachowac sie przyzwoicie, czy to byloby przyzwoite wobec nich??? araceli napisała: > quilte napisała: > >Nie, to nie jest sprawiedliwe. > > Cóż - przynajmniej to rozumiesz. > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 13:21 cersei8 napisał(a): > A co Ty rozumiesz, czy Twoim zdaniem sprawiedliwe byloby gdyby w sytuacji opisa > nej przeze mnie maz jednak zdecydowal sie zajac najmlodszym dzieckiem, Tak - moim zdaniem rodzic ma obowiązek zająć się dzieckiem. Koniec kropka. > czy to byloby sprawiedliwe wobec starszych, traca tate, rodzine. Piszesz, ze pa > n powinien zachowac sie przyzwoicie, czy to byloby przyzwoite wobec nich??? Nie uważam, że rozwód = 'strata taty'. A jeżeli przywpołujesz kontekst sprawiedliwości wobec starszych dzieci to w Twoim rozumowaniu każde kolejne dziecko jest 'niesprawiedliwością'. Tyle, że to dziecko już JEST. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 13:31 A moim zdaniem w takim wypadku placenie alimentow wyczerpuje pojecie obowiazku i zajecia sie dzieckiem. Rozwod = strata taty, poniewaz starsze dzieci moga nie chciec znac ojca po takim numerze. Mlodsz pewnie bylyby bardziej wyrozumiale, ale czy Ty masz dzieci - zajecie sie dzieckiem to nie tylko spotkanie w weekend czy 2-3 razy w tygodniu. To wspolne sniadania, kolacje, zabawy, nocne ogladanie filmow, zajecie sie maluchem kiedy zachoruje w nocy, mozliwosc przyjscia w nocy do lozka rodzicow i przytulenie sie itd. itp. Nie mow prosze, ze rozwod tego nie zmieni, nie odbierze tego dzieciom; mozliwosci przebywania z tata na codzien. Odpowiadajac na inne Twoje zdanie - drugie dziecko w rodzinie tego nie pozbawia, ok moze mniej miejsca na kanapie czy w lozku, ale bawic sie mozna we 3 z tata i mlodsza siostra. Z Twojej wypowiedzi wynika, ze po owocnym skoku w bok facet ma obowiazek rozwiesc sie i zajac owocem zdrady. Ma tez obowiazek zwiazac sie z pania kochanka? A gdzie jego obowiazki zajecia sie dziecmi ktore juz byly? One nie maja prawa miec taty jak dotad bo juz sie nim nacieszyly i trzeba oddac? araceli napisała: > cersei8 napisał(a): > > A co Ty rozumiesz, czy Twoim zdaniem sprawiedliwe byloby gdyby w sytuacji > opisa > > nej przeze mnie maz jednak zdecydowal sie zajac najmlodszym dzieckiem, > > Tak - moim zdaniem rodzic ma obowiązek zająć się dzieckiem. Koniec kropka. > > > czy to byloby sprawiedliwe wobec starszych, traca tate, rodzine. Piszesz, > ze pa > > n powinien zachowac sie przyzwoicie, czy to byloby przyzwoite wobec nich? > ?? > > Nie uważam, że rozwód = 'strata taty'. A jeżeli przywpołujesz kontekst sprawied > liwości wobec starszych dzieci to w Twoim rozumowaniu każde kolejne dziecko jes > t 'niesprawiedliwością'. Tyle, że to dziecko już JEST. > > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 13:38 cersei8 napisał(a): > A moim zdaniem w takim wypadku placenie alimentow wyczerpuje pojecie obowiazku > i zajecia sie dzieckiem. Spoko - pozstaje życzyć, żeby Twoje dzieci zostały tak potraktowane. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 13:49 Moje dzieci byly planowane i wyczekane przez nas oboje. Ja nie sypiam z zonatymi i dzieciatymi, a jesli ktos to robi to musi sie liczyc z konsekwencjami. a tak serio to w wielu przypadkach, zwlaszcza gdy pan nie zarabia kokosow to zona stanie na glowie zeby alimenty tez byly symboliczne albo bedzie kombinowac zeby ich w ogole nie bylo. To tez w sumie rozumiem - gdy matka ma do wyboru wakacje albo dodatkowe zajecia dla mojego dziecka, a alimenty dla obcego to nawet nie musi sie zastanawiac. araceli napisała: > cersei8 napisał(a): > > A moim zdaniem w takim wypadku placenie alimentow wyczerpuje pojecie obow > iazku > > i zajecia sie dzieckiem. > > Spoko - pozstaje życzyć, żeby Twoje dzieci zostały tak potraktowane. > > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 13:59 cersei8 napisał(a): > a jesli ktos to robi to musi sie liczyc z konsekwencjami. Oczywiście - dziecko i kochanka muszą. Bo misio biedny już nie musi. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 14:09 Rozumiem, ze Twoim zdaniem najlepiej jak konsekwencje poniosa malzenskie dzieci pana, tak? Bo moim zdaniem to wszyscy musza - kochanka ma wybor sypaic lub nie z zonatym, urodzic dziecko lub nie, wychowac je lub oddac do adopcji. Misio - tez ma wybor: skoczyc w bok lub nie, jesli skoczy owocnie, to tez ma wybor rozwiesc sie lub nie, jesli sie rozwiedzie to straci rodzine i zona majac dowody zdrady pusci go w skarpetkach, jesli ponad wszystko chce zatrzymac rodzine i nie chce sie rozwiesc to musi przyjac bezdyskusyjnie warunki zony. Jego konsekwencja bedzie placenie alimentów i nowy podzial majatku malzenskiego . Dzieci poniosa konsekwencje w zaleznosci od wyboru rodzicow, sorry ale nie sadze zeby trafila sie w przyrodzie pani ktora zaciazyla z zonatym, a glownym przedmiotem jej troski sa dzieci malzenskie pana. araceli napisała: > cersei8 napisał(a): > > a jesli ktos to robi to musi sie liczyc z konsekwencjami. > > Oczywiście - dziecko i kochanka muszą. Bo misio biedny już nie musi. > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 14:26 cersei8 napisał(a): > Bo moim zdaniem to wszyscy musza - kochanka ma wybor sypaic lub nie z zonatym, > urodzic dziecko lub nie, wychowac je lub oddac do adopcji. Ależ skąd - Twoim zdaniem konsekwencje ma ponieść pozamałżeńskie dziecko i kochanka. Misio ograniczone tylko do (ewentualnych i niskich) alimentów a pozostałym ma być tak samo. I super tylko nadal - nie czaję jak można być dalej ze złamasem, który wyrzekł się własnego dziecka byle były portki w domu 'do pomocy' i kaska leciała. Sory - zdrada zmienia WSZYSTKO i choć samą zdradę pewnie byłabym w stanie wybaczyć - porzucania dziecka już nie. To nie ten kaliber. > zona majac dowody zdrady pusci go w skarpetkach, Zdrada nie ma wpływu na podział majątku przy rozwodzie w PL. Naoglądałaś się hamerykańskich filmów Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 14:29 ma wpływ na rozwód z orzeczeniem o winie i alimenty na byłą żonę. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 14:49 Dokladnie tak arwena_11 napisała: > ma wpływ na rozwód z orzeczeniem o winie i alimenty na byłą żonę. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 14:52 cersei8 napisał(a): > Dokladnie tak > > arwena_11 napisała: > > ma wpływ na rozwód z orzeczeniem o winie i alimenty na byłą żonę. I to uważasz za 'puszczenie w skarpetkach'? Błahahahaha Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 15:01 araceli napisała: > cersei8 napisał(a): > > Bo moim zdaniem to wszyscy musza - kochanka ma wybor sypaic lub nie z zon > atym, > > urodzic dziecko lub nie, wychowac je lub oddac do adopcji. > > Ależ skąd - Twoim zdaniem konsekwencje ma ponieść pozamałżeńskie dziecko i koch > anka. Misio ograniczone tylko do (ewentualnych i niskich) alimentów a pozostały > m ma być tak samo. > > I super tylko nadal - nie czaję jak można być dalej ze złamasem, który wyrzekł > się własnego dziecka byle były portki w domu 'do pomocy' i kaska leciała. Sory > - zdrada zmienia WSZYSTKO i choć samą zdradę pewnie byłabym w stanie wybaczyć - > porzucania dziecka już nie. To nie ten kaliber. > > Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 15:19 Wiec lepiej zeby konsekwencje poniosly dzieci malzenskie bo to one najbardziej ucierpia przy rozwodzie. Masz racje - zdrada zmienia wszystko, choc tu ja czegos nie rozumiem, jesli juz bylabym w stanie wybaczyc zdrade, to nie bylabym w stanie dazyc do rozwodu ze wzgledu na dobro obcego dziecka, bo to oznaczaloby krzywde dla moich. Serio- jak wytlumaczyc dziecku, ze ok byla zdrada, mam ja z trudem bo z trudem wybaczyla, ale rozwod i tak musial byc zeby tata mogl sie spokojnie zajac tamtym dzieckiem. Czyli co - obce dziecko dla mamusi wazniejsze niz wlasne? Sorry ale jakbys miala dzieci to bys takich bzdur nie wypisywala. > araceli napisała: > > > > > > > Ależ skąd - Twoim zdaniem konsekwencje ma ponieść pozamałżeńskie dziecko > i koch > > anka. Misio ograniczone tylko do (ewentualnych i niskich) alimentów a poz > ostały > > m ma być tak samo. > > > > I super tylko nadal - nie czaję jak można być dalej ze złamasem, który wy > rzekł > > się własnego dziecka byle były portki w domu 'do pomocy' i kaska leciała. > Sory > > - zdrada zmienia WSZYSTKO i choć samą zdradę pewnie byłabym w stanie wyba > czyć - > > porzucania dziecka już nie. To nie ten kaliber. > > > > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 15:26 A jak wytłumaczysz dzieciom - mamusia kazała się ojcu wyrzec dziecka a ojciec-ku..s się na to zgodził? Woooow W sumie - jaka rodzinka taka moralność. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 15:44 Po prostu, ze zrobil to dla nich, jak wytlumaczylabym im ze rozwalilam im rodzine bo dobro obcego dziecka bylo wazniejsze niz wlasnych. A jak Ty z kolei wytlumaczylabys, ze kazalas sie tacie wynosic bo musi sie zajc dzieckiem ktore ma z inna pania? Gwarantuje Ci ze 99% dzieci wybraloby mimo wszystko zycie w pelnej rodzinie niz ojca ktory ta rodzine opuszcza i odchodzi aby zajac sie dzieckiem z wpadki. araceli napisała: > A jak wytłumaczysz dzieciom - mamusia kazała się ojcu wyrzec dziecka a ojciec-k > u..s się na to zgodził? Woooow W sumie - jaka rodzinka taka moralność. > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 16:05 cersei8 napisał(a): > Po prostu, ze zrobil to dla nich, Nie - zrobił to dla siebie. I szczerze - jakbym ja osobiście dowiedziała się, że mój ojciec zrobił coś takiego to czułabym ogromne obrzydzenie. > jak wytlumaczylabym im ze rozwalilam im rodzine bo dobro obcego dziecka > bylo wa zniejsze niz wlasnych. Nie Ty - ich ojciec. Takie są konsekwencje zdrady. > Gwarantuje Ci ze 99% dzieci wybraloby mimo wszystko zycie w pelnej rodzinie > niz ojca ktory ta rodzine opuszcza i odchodzi aby zajac sie dzieckiem z wpadki. Tak jak 99% dzieci wybrałoby nie chodzenie do dentysty To nie jest wybór ani Twój ani dzieci. Rodzic ma obowiązek zająć się dzieckiem i kropka. Bydlak, który porzuci jedno - może w każdej chwili porzucić resztę np. dla kolejnej pani. Udawanie, że nic się nie stało to czyta głupota. Zaufać po zdradzie jeszcze można - zaufać człowiekowi, który pozbył się własnego dziecka jak śmiecia - nigdy. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 09:36 > Po prostu, ze zrobil to dla nich, Poproszę (ponownie) o konkretną odpowiedź: rodzisz dziecko ze skoku w bok (na potrzeby dyskuji przyjmijmy, że jest to mozliwe). Czy dla prawołożnych dzieci oddajesz lewe do adopcji i tłumaczysz, że pozbyłaś się ich brata/siostry dla ich dobra? Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 09:53 Dlaczego do adopcji? Kolejna manipulacja. Żeby sytuacja była równoległa do sytuacji niewiernego męża, który zostaje z rodziną i nie utrzymuje kontaktów z dzieckiem pozamałżeńskim pytanie powinno brzmieć tak: "robisz dziecko ze skoku w bok. Czy dla prawołożnych dzieci POZOSTAWISZ LEWE Z OJCEM (byłym kochankiem), płacisz alimenty, nie utrzymujesz z dzieckiem kontaktów i tłumaczysz, że pozbyłaś się ich brata/siostry dla ich dobra?" O ile pamiętam, cały wątek jest o tym, że "lewe" dziecko zostaje z biologiczną matką - byłą kochanką? O tym, że ktokolwiek oddaje je do adopcji nie było mowy. Fajnie się patrzy, jak niby to chcecie obalać patriarchat, a to, że "lewe" dziecko może zostać z tatusiem-kochankiem równie dobrze jak z mamusią-kochankom nawet Wam do głowy nie przyjdzie cosmetic.wipes napisała: > > Po prostu, ze zrobil to dla nich, > > Poproszę (ponownie) o konkretną odpowiedź: rodzisz dziecko ze skoku w bok (na p > otrzeby dyskuji przyjmijmy, że jest to mozliwe). Czy dla prawołożnych dzieci od > dajesz lewe do adopcji i tłumaczysz, że pozbyłaś się ich brata/siostry dla ich > dobra? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:02 quilte napisała: > pytanie powinno brzmieć tak: "robisz dziecko ze skoku w bok. > Czy dla prawołożnych dzieci POZOSTAWISZ LEWE Z OJCEM (byłym kochankiem), > płacisz alimenty, nie utrzymujesz z dzieckiem kontaktów i tłumaczysz, że pozbyłaś > się ich brata/siostry dla ich dobra? No to odpowiedz - pozbywasz się w ten sposób własnego dziecka? Oddajesz i zrywasz kontakt 'dla dobra małżonka' i małżeńskich dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:07 Dlatego do adopcji, bo pan kochanek też może mieć żonę, która mu stawia warunki Przyjmijmy jednak, że dodajesz kochankowi. Oddajesz? Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:35 Nie, nie oddaję. Usuwam ciążę. Jednak znam sytuację, w której pani urodziła dziecko pozamałżeńskie i oddała je byłemu kochankowi, który wychowuje je z pomocą swojej matki. Dziecko ma 10 lat, matka płaci alimenty i nie utrzymuje kontaktu. cosmetic.wipes napisała: > Dlatego do adopcji, bo pan kochanek też może mieć żonę, która mu stawia warunki > > Przyjmijmy jednak, że dodajesz kochankowi. Oddajesz? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:35 quilte napisała: > Nie, nie oddaję. Usuwam ciążę. Nie ma takiej opcji. To jak - rodzisz i oddajesz? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:40 araceli napisała: > quilte napisała: > > Nie, nie oddaję. Usuwam ciążę. > > Nie ma takiej opcji. To jak - rodzisz i oddajesz? > A dlaczego nie ma takiej opcji? Bo ci do teorii nie pasuje? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli [...] 22.07.15, 10:45 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:45 Tak, oddaję. Zaskoczona? Liczę na palcach, ile osób ucierpi jeśli oddam/nie oddam i wychodzi, że niestety, niestety, należy oddać. Dlaczego nie ma takiej opcji? Bo Ci się argumenty skończyły? Ale niech tam araceli napisała: > quilte napisała: > > Nie, nie oddaję. Usuwam ciążę. > > Nie ma takiej opcji. To jak - rodzisz i oddajesz? > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:49 quilte napisała: > Tak, oddaję. Zaskoczona? Ależ skąd. Jak się ma zerową moralność to i własnego dziecka jak śmiecia się pozbędzie. > Dlaczego nie ma takiej opcji? Bo Ci się argumenty skończyły? Nie - bo sama żądałaś, żeby sytuacja w pytaniu była symetryczna. A jak była to nagle wykręciłaś kota ogonem. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 10:54 Na razie to ty ciągle wykręcasz kota ogonem i to w bardzo agresywny sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 11:05 Znowu manipulujesz. Zaciążona kochanka (w tym przypadku - ja) ma wybór. Może ciążę usunąć, albo utrzymać. Ja wybieram usunięcie. Jej kochanek, ojciec dziecka, na tym etapie wyboru nie ma. Do usunięcia ciąży jej nie zmusi, do utrzymania - też nie. Symetrii brak. To ona jest w ciąży i może zrobić z tą ciążą co chce. Wspomniana symetria, o której wygodniej Wam było zapomnieć, dotyczy etapu późniejszego, gdy dziecko jest już na świecie. Ojciec - może zostawić dziecko z matką i nie utrzymywać kontaktu, matka - może zostawić dziecko z ojcem i nie utrzymywać kontaktu. O tę symetrię mi chodziło. Sytuacja 1: co może zrobić niewierny mąż? Może araceli napisała: > quilte napisała: > > Tak, oddaję. Zaskoczona? > > Ależ skąd. Jak się ma zerową moralność to i własnego dziecka jak śmiecia się po > zbędzie. > > > Dlaczego nie ma takiej opcji? Bo Ci się argumenty skończyły? > > Nie - bo sama żądałaś, żeby sytuacja w pytaniu była symetryczna. A jak była to > nagle wykręciłaś kota ogonem. > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 11:08 quilte napisała: > Zaciążona kochanka (w tym przypadku - ja) ma wybór. Może ciążę usunąć, albo utr > zymać. Ja wybieram usunięcie. Nie piszemy o wyborze tylko o tym co byś zrobiła w SYMETRYCZNEJ sytuacji. Sama się tego domagałaś więc stosuj się do swoich żądań a nie wykręcaj kota ogonem, że chodziło i 'inny etap'. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 11:31 W Twoich ustach oskarżenie o wykręcanie kota ogonem brzmi jak żart. Poza tym, na Twoje życzenie, napisałam przecież co zrobiłabym w symetrycznej sytuacji. Napisałam też, niestety, że nie znalazłabym się w symetrycznej sytuacji bo dziecka bym nie urodziła. Doskonale rozumiem, że Ci się ta odpowiedź nie spodobała bo wytrąciła Ci broń z ręki: już witałaś się z gąską i prawie mogłaś wykrzyknąć: "a widzisz, NIE oddałabyś!", a tu się nie udało bo, bang! aborcja. Jeszcze jedno: argument o finansowej zależności i wiszeniu na panu nie ma racji bytu w mojej sytuacji wiec daruj sobie. araceli napisała: > quilte napisała: > > Zaciążona kochanka (w tym przypadku - ja) ma wybór. Może ciążę usunąć, al > bo utr > > zymać. Ja wybieram usunięcie. > > Nie piszemy o wyborze tylko o tym co byś zrobiła w SYMETRYCZNEJ sytuacji. Sama > się tego domagałaś więc stosuj się do swoich żądań a nie wykręcaj kota ogonem, > że chodziło i 'inny etap'. > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 11:33 quilte napisała: > W Twoich ustach oskarżenie o wykręcanie kota ogonem brzmi jak żart. Poza tym, n > a Twoje życzenie, napisałam przecież co zrobiłabym w symetrycznej sytuacji. Nap > isałam też, niestety, że nie znalazłabym się w symetrycznej sytuacji bo dziecka > bym nie urodziła. Doskonale rozumiem, że Ci się ta odpowiedź nie spodobała bo > wytrąciła Ci broń z ręki: już witałaś się z gąską i prawie mogłaś wykrzyknąć: " > a widzisz, NIE oddałabyś!", Powtórzę bo widać nie dochodzi to TY ZAŻĄDAŁAŚ SYMETRYCZNEGO PYTANIA. Ja tylko upomniałam się o odpowiedzi na nie. I jeszcze raz bo też nie doszło: nie - nie spodziewałam się odpowiedzi 'nie oddałabym' - spodziewałam się odpowiedzi na poziomie prezentowanej tu moralności czyli odwrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 08:46 wyzywasz nieznanych sobie ludzi, obrażasz ich co chwila obrzucając błotem własnej produkcji, ale jakoś do tej pory nie pisnęłaś nawet słówka, jak TY byś postąpiła w takiej właśnie sytuacji? Mąż (o ile go posiadasz ofkors) cię zdradził i owocem tej zdrady jest obcy bachor (nienawidzę tego określenia, ale użyłam go tu świadomie, żeby wyrównać poziom do twojej nomenklatury). Co robisz? Wyrzucasz pana ze swojego i waszych wspólnych dzieci życia? Pozwalasz mu zostać, ale każesz ograniczyć kontakty z bękartem do płacenia alimentów, czy może godzisz się pokornie na posiadanie przez niego równoległej rodziny? Bardzo jestem ciekawa twojej odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 18:18 Przecież mówiłam, że z mężem nie chciałabym jako kobieta mieć nic wspólnego (jako matka wspólnych dzieci - musiałabym mieć), więc mi w sumie byłoby ganc egal, czy jest tam ta kochanka w pakiecie, czy nie, choćbym jej szczerze nie znosiła. Gdyby moje dzieci przyrodniego rodzeństwa nie polubiły, to oczywiście nie zmuszałabym ich do kontaktów. Gdyby natomiast tak się ułożyło, że nie odrzuciłyby przyrodniego, to nie widziałabym problemu z tym, że np. ojciec moich dzieci przywoziłby je. Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 18:29 Wiesz co,myśl sobie co chcesz. Nie umiałabym skrzywdzić dziecka, nawet gdyby to było dziecko mojego męża z inną kobietą. Nie pozbawiłabym dzieciaka tych przysłowiowych alimentów, ani spadku. Męża jako męża nie mogłabym znieść, do zdrady mam jednoznacznie negatywny stosunek. Jeśli mój mąż, nieprzyjęty z powrotem przeze mnie, odszedł by do innej kobiety, to trudno - takie byłyby skutki mojego wyboru. Zadbałabym wtedy, aby nasze dzieci miały z nim i z przyrodnim rodzeństwem jak najlepszy kontakt. Gdybym natomiast, co uważam za bardzo mało prawdopodobne, zgodziła się dać mężusiowi jeszcze jedną szansę, to zmieniłabym zdanie, gdyby tylko zaczął olewać to nieślubne dziecko. Tak, wiem, musiałby się kontaktować także z "tą trzecia", ale jakbym w ogóle zdecydowała się mu przebaczyć, to cóż, musiałabym się z tym pogodzić i mu zaufać. Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 21.07.15, 18:34 Obie powyższe odpowiedzi są do Cersei. Jakoś dziwnie mi się podpięły. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 00:57 karola1008 napisała Zadbałabym wtedy, aby nasze dzieci miały z nim i z przyrodnim rodzeństwem jak najlepszy kontakt. Naiwna jestes, ta pani szybciutko by zadbała o to aby tatuś miał jak najmniej kasy i czasu dla twoich dzieci. Dlatego właśnie ja walczyłbym właśnie o ojca dla swoich dzieci, i jednorazowa zdradę przelknelabym (tak myśle) właśnie żeby dzieci miały ojca. Bo widzę jak mało dzieci po rozwodzie ma prawdziwe kontakty z ojcem ,a właśnie przez nowe panie. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 08:52 cóż... każdy sądzi po sobie, nieprawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 11:04 Mamuśko, aż taka naiwna nie jestem, forum macochy czytuję. Co do alimentów na moje dzieci, to cóż, tak się składa, że jestem prawniczką z dużym doświadczeniem w prawie rodzinnym, jakoś jestem dziwnie spokojna, że od tej strony zabezpieczyłabym byt moich dzieci, bez parcia na puszczenie exa w skarpetkach, bo ja też pracuję, zarabiam - na etacie i na zlecenia, finansowo jestem niezależna od męża. Co do kontaktów dzieci z ich ojcem - gdyby się od nich migał pod wpływem nowej damy swojego serca, to co ja mogłabym zrobić, poza nękaniem go prośbami, telefonami itp? Może miałabym za wszelką cenę usiłować go zatrzymać? Za wszelką cenę, choć nie mogłabym na niego patrzeć jako na mężczyznę? Odpowiedz Link Zgłoś
isa_bella1 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 14:04 Nie che mi się czytać calego wątku, który zawsze ma stały scenariusz, a mianowicie panie wydrapują sobie oczy a mąż,partner jest jakby towarem, pytanie której uda się go zatrzymać, której wrogo przejąć. Nie rozumiem tego, przeciez to tez człowiek odpowiedzialny za swoje czyny a nie zabawka którą się sobie wyszarpuje. Jakby nie miał własnego rozumu. No i pewnie nie ma skoro zostawia rodzinę i tą niedobrą żonę, która go nie rozumiem. Kobiety, miejcie trochę godności...olac takiego. Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 14:21 Isabella, uśmiałam się . Nie czytając trafiłaś w 10 . Ty to znasz życie . Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 15:30 Są różni ludzie, różne decyzje podejmują, są różne historie. I tak naprawdę nie nam je oceniać. Tyle i aż tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
kotradykcja Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 22.07.15, 15:48 Isa_bella, zgadzam się z Tobą we wszystkim poza jednym - to że facet odchodzi od żony, potrafię zrozumieć. Ostatecznie tak samo kobiety odchodzą od mężów. Jeśli jest powód - a kobiety potrafią dać bardzo dobre powody, dlaczego psy na facecie wieszać? Nawet jeśli formalnie nadal jest mężem, jeśli faktycznie małżeństwo jest na papierze, co w tym złego, w końcu mąż czy żona pozna kogoś, zakocha się i odejdzie? Dorosły człowiek poradzi sobie. Porzucenie dziecka natomiast jest sku...syństwem i z takim człowiekiem nic wspólnego nie chciała(by)m mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
isa_bella1 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 08:57 No własnie nie rozumime "zakocha się". Jak szuka okazji to się zakocha. Więc musi być w nim jakaś otwartośc na nowy związek. Czyli już jest nie fair w stosunku do współmałżonka. Zaraz ktoś napisze że to dlatego bo "żona go nie rozumie". Ale może misu nie chce się dostosowac do zycia rodzinnego ( sprzatać, wychowywać dzieci ect.) stąd tworzą sie problemy w małżeństwie a potem, no tak lepiej kogoś poszukać niż popracowac nad sobą, nad zwiazkiem. Sorry, ale jak widziałam facetów którzy odchodzili to to raczej własnie był typ takiego wolnego ptaka co mu sie pożycie znudziło. Naprawde rzadko kiedy facet odchodzi przez tą złą żonę. Po prostu pojawia sie ktoś atrakcyjniejszy, nieznany i taki dooobry. Na pewno inny. A babki niestety potrafią sobie facetów wyszarpywać i potem tak jest. A najbardziej cierpią na tym dzieci. Bo co z tego że niby dorosły pozbiera sie po rozstaniu, ale może i tak będzie nieszczęśliwy a to na pewno odbije się na dzieciach. Odpowiedz Link Zgłoś
isa_bella1 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 09:32 odnoszę się do facetów ponieważ to częściej oni odchodzą Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 10:18 Ty masz rośka, głęboko zaburzony system wartości. Żal ci kota (bez powodu właściwie), żal ci alkoholików, żal ci psychopatki bestialsko mordującej własne dziecko, a nie żal ci małego człowieka, który pozbawiony będzie całkowicie kontaktu z biologicznym rodzicem, bo tatuś nie ma jaj i poczucia odpowiedzialności. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 10:26 Pokaż mi, proszę, w którym miejscu tak pisałam? Swoją drogą też nie bardzo wierzę, że pozwoliłabyś mieć swojemu mężowi równoległą rodzinę po zdradzie. Z żalu nad niewinną istotką. Kolejna manipulatorka dla rozrywki. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 10:55 > Pokaż mi, proszę, w którym miejscu tak pisałam? Tu żałujesz pijaczki, tu usprawiedliwiasz psychola, gdzie pisałaś o kotu, to chyba nie muszę wklejać, bo bylo to na tyle niedawno, że powinnaś jeszcze pamiętać. > Swoją drogą też nie bardzo wierzę, że pozwoliłabyś mieć swojemu mężowi równoleg > łą rodzinę po zdradzie. Już wspominałam gdzie mam twoją wiarę? Błędne założenie całego tego wątku polega na tym, że panie uzurpują sobie prawo do pozwalania i zakazywania. Ja wyszłam za dorosłego, w pełni władz umysłowych człowieka, któremu nie matkuję, więc nasza relacja nie opiera się na zakazach i nakazach. Gdyby miał dziecko z pozamałżeńskiego związku, to jedyne na czym mi by zależało, to kontakt i odpowiedzialność za nasze wspólne dzieci. Ten kontakt i opieka niekoniecznie musiałby być realizowany w związku małżeńskim ze mną. Być może nawet byłby zdrowszy, gdybym z tatusiem się rozstała. Ja nie muszę na siłę trzymać się męskich portek, a tkwienie w fałszu i iluzji "dla dobra dzieci" to jest matriks. Facet powinien podjąć suwerenną decyzję w jaki sposób zachowa się wobec lewego potomka (licząc się oczywiście z konsekwencjami ze strony legalnej rodziny), a ja mogę to co najwyżej zaakceptować lub nie. To czego na pewno bym nie zaakceptowała, to całkowite odcięcie się od naszych dzieci, oraz udawanie, że nie ma problemu. Podsumowując: nie zostałabym z gościem, który się puszcza. Gdyby dodatkowo olał "owoc zdrady", to ja dodatkowo uważałabym go za tchórzliwego gnojka. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 11:04 no to wystawiasz mu walizki, a kochanka przygarnia do serca. I ma w dupie twoje dzieci. Będzie walczyła o to żeby kontakty były zerowe i alimenty minimalne. Forum macochy idealnie to pokazuje. Tak więc w imię luksusu kochanki i jej dziecka pozbawisz swoje dzieci ojca. Gratulacje na pewno się ucieszą Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 11:10 arwena_11 napisała: > no to wystawiasz mu walizki, a kochanka przygarnia do serca. I ma w dupie twoje > dzieci. Będzie walczyła o to żeby kontakty były zerowe i alimenty minimalne. F > orum macochy idealnie to pokazuje. Dlatego zależne kobiety będą trzymały pazurami misia ile się da > Tak więc w imię luksusu kochanki i jej dziecka pozbawisz swoje dzieci ojca. Gra > tulacje na pewno się ucieszą Nie - nie JA. Znów zwalacie odpowiedzialność na kobiety. Biedny miś uległa harpii, biedny miś został przejęty przez harpię, harpia misiem manipuluje. Nie - to mężczyzna jest odpowiedzialny za swoje życie. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 11:26 a dlaczego nie zaświta w twej główce że bzykanko z harpią to nie jest to samo co chęć pójścia do harpii na stałe i bycia przez nią przejętym? przecież omawiana jest sytuacja gdy miś nigdzie nie odchodzi, harpia nie daje rady wyharpić misia, bo on chce zostać przy wysłużonej żonie. masz jakieś wizje, że te miśki to przy tych żonach zostają bo muszą, bo żona się nie zgadza. przecież na ogół jest tak, że żony nie mają wiele do powiedzenia, gdy miś chce odejść do harpii bo wtedy nikt go nie zatrzyma. omawiamy sytuację, gdy miś nie chce odejść. i wtedy żony mają realny wybór między wykopkami a pozwoleniem na zostanie. i ten wybór mogą realizować zgodnie z wizją misia a nawet wbrew tej wizji. ja bym swojego nie wykopywała bo się przyzywczaiłam, lubię miśka swego i nie rozumiem, czemu araceli wymaga ode mnie bym miśka się pozbyła(skoro nie chcę). wolę miśka, który się popsuł spróbować naprawić, i tyle w temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 11:30 volta2 napisała: > nie rozumiem, > czemu araceli wymaga ode mnie bym miśka się pozbyła(skoro nie chcę). Ależ dyskusja nie jest o pozbyciu się miśka czy nie tylko o przyjęciu miśka pod warunkiem wyrzeczenia się przez niego 'owocu zdrady'. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 11:35 oczywiście że nie większość gromy na żonę chce pociskać, że w ogóle próbuje miśka zatrzymać, pod jakimikolwiek warunkami. przecież taka powinna wykopać, o własne dzieci i dupę się nie martwić, bo tako rzecze jematka. i oczekiwanie określonego zachowania a jak nie to bucikiem, bucikiem.. i nie wypieraj się że jest inaczej. a ty w tym dociskaniu przodujesz. i jeszcze bredzisz, że kobieta kobiecie... sama w tym wątku ściskając w ręku największe kamienie. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 11:38 Amen. volta2 napisała: > a dlaczego nie zaświta w twej główce że bzykanko z harpią to nie jest to samo c > o chęć pójścia do harpii na stałe i bycia przez nią przejętym? > > przecież omawiana jest sytuacja gdy miś nigdzie nie odchodzi, harpia nie daje r > ady wyharpić misia, bo on chce zostać przy wysłużonej żonie. > masz jakieś wizje, że te miśki to przy tych żonach zostają bo muszą, bo żona si > ę nie zgadza. przecież na ogół jest tak, że żony nie mają wiele do powiedzenia, > gdy miś chce odejść do harpii bo wtedy nikt go nie zatrzyma. > omawiamy sytuację, gdy miś nie chce odejść. i wtedy żony mają realny wybór międ > zy wykopkami a pozwoleniem na zostanie. i ten wybór mogą realizować zgodnie z w > izją misia a nawet wbrew tej wizji. > > ja bym swojego nie wykopywała bo się przyzywczaiłam, lubię miśka swego i nie ro > zumiem, czemu araceli wymaga ode mnie bym miśka się pozbyła(skoro nie chcę). wo > lę miśka, który się popsuł spróbować naprawić, i tyle w temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 11:21 > no to wystawiasz mu walizki, a kochanka przygarnia do serca. Jak już mu wystawię walizki, to szczerze będzie mnie walić gdzie się przytuli. > Będzie walczyła o to żeby kontakty były zerowe i alimenty minimalne. No i? Nie mam na działania kochanki najmniejszego wpływu. A jeśli tatuś tak łatwo się się ugnie, to zdecydowanie potwierdzi moją tezę, że jest bucem. W tym wypadku zdrowiej dla dzieci będzie, kiedy zostaną pozbawione towarzystwa buca, a alimenty ustala sąd, nie kochanka. JA pozbawię? A tatuś to co, bezwolna kukła? Twój mąż jest marionetka, która robi wszystko, co mu żona każe? Za nic nie jest odpowiedzialny? Sam nie podejmuje decyzji i nie ponosi ich konsekwencji? Fajny związek Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 14:16 arwena_11 napisała: > no to wystawiasz mu walizki, a kochanka przygarnia do serca. Jak mnie zdradzi i będzie miał dziecko z inną kobietą, to niech sobie do niej idzie. I ma w dupie twoje > dzieci. Będzie walczyła o to żeby kontakty były zerowe i alimenty minimalne. F > orum macochy idealnie to pokazuje. Jakby jakaś pani była zdolna sprawić, że ojciec odwróci się od dzieci, to srał tego ojca pies. Wspaniałe to ojcostwo, nie ma co, w którym jedynym silnym bodźcem jest zdradzona matka stojąca z batogiem nad tatusiem-misiem, którym kobiety kręcą, jak chcą. Albo, który bzyka co się rusza i na drzewa nie ucieka, bo żona w imię dobra dzieci wszystko mu wybaczy. A jakiż budujący przykład dla syna i córki. > Tak więc w imię luksusu kochanki i jej dziecka pozbawisz swoje dzieci ojca. Gra > tulacje na pewno się ucieszą Nie, nie w imię luksusu kochanki i jej dziecka, ale w imię swojego dobra i dobra moich dzieci. Nie chciałabym żyć z mężczyzną, który mnie zdradził. Nie umiałabym. Dla dzieci życie w takiej atmosferze byłoby ciężkie. I jestem dziwnie przekonana, że dostawałyby niewłaściwe wzorce relacji między kobietą a mężczyzną. Lepiej żyć osobno, ale uczciwie wobec samej siebie, niż w zakłamaniu. Bo niby jesteśmy małżeństwem, ale jednak nie, bo przecież mamy osobne sypialnie i nie uprawiamy seksu, bo najchętniej rozbiłabym mu na głowie wazę do zupy, ale przecież mieszkamy w jednym domu, dzieci patrzą, itp. Mogłabym płacić godnością osobistą za życie i zdrowie moich dzieci, ale tolerować na co dzień puszczalskiego tatusia, w sytuacji, gdy te dobra nie są w żadnym stopniu zagrożone - nie. Alimenty - jestem prawniczką, potrafiłabym o to zawalczyć. Zresztą, jestem samodzielna finansowo. Jak już wielokrotnie pisałam, pracuję jako wolontariuszka z rodzinami w trudnej sytuacji. Widziałam na własne oczy mnóstwo wariantów rozwoju sytuacji. Mnie, w mojej sytuacji materialnej, zdrowotnej, psychicznej, pasowałby ten, który to opisuję. Rozumiem natomiast kobiety, które po ewentualnym rozwodzie byłyby w trudnej sytuacji finansowej i przebaczają skruszonemu mężowi. Rozumiem także, iż niektóre kobiety potrafią wybaczyć mężowi zdradę, nawet jeśli jej skutkiem jest dziecko z inną kobietą. Ja bym nie mogła, one mogą. Nie jestem w stanie natomiast zrozumieć młodej kobiety, lat ok. 30, której mąż jest notorycznym ku...arzem, zdradza ją na prawo i lewo, potem przeprasza i błaga, za kilka miesięcy zrobi to samo, ale ona mu przebacza, bo mają dzieci, a ona od kilku lat nie pracuje i wypadła z rynku pracy. Mogę jej pomóc - w wywalczeniu alimentów na nią (mamy bogate dossier na tatusia) i na dzieci, mogę pomóc w znalezieniu pracy-żeby zaczęła budować swoje cv. Ale nie - bo dzieci muszą mieć ojca. Ja mam jej natomiast pomóc puścić kochankę z dzieckiem z torbami. Na szczęście polskie prawo dobrze zabezpiecza dzieci, również te pozamałżeńskie. Za jakieś dwa, trzy lata, dzieci tej kobiety będą już doskonale kojarzyć co się dzieje między rodzicami. Ależ to będzie dla nich budujący przykład. A za 25 lat ta kobieta będzie "toksyczną matką" uwieszoną na swoich dzieciach, żądającą ich czasu, uwagi itp, bo ona się dla nich taaaaaak poświęciła, bez mężusia, który ją w końcu wymieni na inny model. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 14:57 karola1008 napisała: > Jak mnie zdradzi i będzie miał dziecko z inną kobietą, to niech sobie do niej i > dzie. Serio? Przekreślisz wszystko, nawet jeśli do tej pory był dobrym, wspierającym mężem i świetnym, zaangażowanym ojcem, który nie zawiódł Was ani razu? Dajmy na to, przez 10 lat? >Wspaniałe to ojcostwo, nie ma co, w którym jedynym silnym bodźc > em jest zdradzona matka stojąca z batogiem nad tatusiem-misiem, którym kobiety > kręcą, jak chcą. Z jakim znowu batogiem? Dlaczego zakładacie, że żona zmusza męża do pozostania mężem? Dlaczego nie dopuszczacie, że on może chcieć zostać, z własnej nieprzymuszonej woli, że żałuje, prosi o drugą szansę i nigdzie się nie wybiera? Oczywiście jeśli żona zgodzi się, by został. > Nie chciałabym żyć z mężczyzną, który mnie zdradził. Nie umiała > bym. Ok. Ale to nie znaczy, że żadna inna kobieta by nie umiała. Ani też że Twoja postawa jest obiektywnie słuszna, a postawa tych, które by umiały obiektywnie niesłuszna. To, co piszesz o wspólnym życiu po zdradzie to nieporozumienie. Oczywiście, że tak się żyć nie da (osobne sypialnie, wazy na głowie itd.). Żeby żyć razem po zdradzie trzeba wybaczyć. Z Twojego postu wynika, że nie wybaczyłabyś - jeśli nie, to jasne jest, że atmosfera nie byłaby zdrowa dla dzieci. Ale znowu: są takie, które by wybaczyły. I to nie znaczy, że są uwieszone na mężu, zależne finansowo, niesamodzielne. Mają po prostu inne priorytety. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 15:28 quilte napisała: Ale znowu: są taki > e, które by wybaczyły. I to nie znaczy, że są uwieszone na mężu, zależne finans > owo, niesamodzielne. Mają po prostu inne priorytety. > 100/100! Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 16:17 quilte napisała: > Serio? Przekreślisz wszystko, nawet jeśli do tej pory był dobrym, wspierającym > mężem i świetnym, zaangażowanym ojcem, który nie zawiódł Was ani razu? Dajmy na > to, przez 10 lat? Tak, jeśli chodzi o zdradę - nie umiałabym wybaczyć. Wspierający mąż skaczący w bok? A to dobre. Jeśli jest świetnym ojcem - może nim dalej być, nawet po rozwodzie ze mną. Świetnego ojca żadna nowa pani nie zmusi do zerwania kontaktów z dziećmi. > Z jakim znowu batogiem? Dlaczego zakładacie, że żona zmusza męża do pozostania > mężem? Dlaczego nie dopuszczacie, że on może chcieć zostać, z własnej nieprzymu > szonej woli, że żałuje, prosi o drugą szansę i nigdzie się nie wybiera? Oczywiś > cie jeśli żona zgodzi się, by został. To o batogu było w kontekście ojca, którego nowa żona odsuwa od dzieci z pierwszego małżeństwa, a jedynym sposobem, by się dziećmi interesował jest przyjęcie go z powrotem przez zdradzoną żonę. Co do skruchy i wybaczenia - przykro mi, ale już nie byłabym w stanie mu zaufać. Moja nieufność, choć oczywiście uzasadniona, prawdopodobnie zamieniłaby zycie nas wszytskich w piekło na ziemi. > Ok. Ale to nie znaczy, że żadna inna kobieta by nie umiała. Ani też że Twoja po > stawa jest obiektywnie słuszna, a postawa tych, które by umiały obiektywnie nie > słuszna. Oczywiście, napisałam zresztą w tym przydługim poście, że są takie kobiety. NIe potępiam ich. One umieją przebaczyć zdradę, ja nie. > To, co piszesz o wspólnym życiu po zdradzie to nieporozumienie. Oczywiście, że > tak się żyć nie da (osobne sypialnie, wazy na głowie itd.). Żeby żyć razem po z > dradzie trzeba wybaczyć. Z Twojego postu wynika, że nie wybaczyłabyś - jeśli ni > e, to jasne jest, że atmosfera nie byłaby zdrowa dla dzieci. Ale znowu: są taki > e, które by wybaczyły. I to nie znaczy, że są uwieszone na mężu, zależne finans > owo, niesamodzielne. Mają po prostu inne priorytety. Wiem, że mój post był długi, ale wyraźnie w nim rozdzieliłam dwie grupy kobiet - te które skruszonemu mężowi przebaczą z powodu trudnej sytuacji materialnej i te, które mu przebaczą niezależnie od sytuacji majątkowej, bo po prostu potrafią zdradę przebaczyć. A wracając do tematu wątku - w żadnym z wariantów nie mieści mi się w głowie pozbawianie niewinnego dziecka ojca, alimentów i spadku. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 16:35 karola1008 napisała: >Wspierający mąż skaczący w > bok? A to dobre. Słowo-klucz: do tej pory Czyli do czasu zdrady. Zanim zdradził mógł jak najbardziej być wspierający. >Jeśli jest świetnym ojcem - może nim dalej być, nawet po rozw > odzie ze mną. Świetnego ojca żadna nowa pani nie zmusi do zerwania kontaktów z > dziećmi. Zgadzam się, że świetnego ojca żadna nowa pani nie zmusi do zerwania kontaktów z dziećmi. Jednak nie oszukujmy się: nie mieszkając z dziećmi ojciec będzie miał do tych kontaktów o wiele mniej okazji, z oczywistych powodów. I dlatego ja bardzo straciłam na radykalności w temacie "wystawię mu walizki" odkąd zostałam matką. Uważam, że dzieci potrzebują ojca - dobrego ojca - na co dzień. W obliczu posiadania męża, który godzinami nosi kolkujące niemowlaki, obsługuje dwulatkę z rotawirusem, czy radzi sobie ze sfochowanym nastolatkiem fakt, że tenże ojciec zamoczył u innej pani staje się jakby mniej znaczący... Dla mnie, oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 16:45 quilte napisała: > matką. Uważam, że dzieci potrzebują ojca[ - dobrego ojca - na co dzień I dlatego zażądasz od męża wyparcia się własnego dziecka a on jako 'dobry ojciec' się zgodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
kotradykcja Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 17:04 araceli napisała: > quilte napisała: > > matką. Uważam, że dzieci potrzebują ojca[ - dobrego ojca - na co dzień > > I dlatego zażądasz od męża wyparcia się własnego dziecka a on jako 'dobry ojcie > c' się zgodzi? Noo, właśnie, tylko jak to rozwiązać żeby wszystkie dzieci miały tego dobrego ojca na codzień? Z punktu widzenia dzieci chyba najlepiej byłoby gdyby najmłodsze zamieszkało z ojcem i starszym rodzeństwem, a matki byłyby dochodzące i płacące alimenty. Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 17:23 > araceli napisała: > > > quilte napisała: > > > matką. Uważam, że dzieci potrzebują ojca[ - dobrego ojca - na co dz > ień > > > > I dlatego zażądasz od męża wyparcia się własnego dziecka a on jako 'dobry > ojcie > > c' się zgodzi? > > Noo, właśnie, tylko jak to rozwiązać żeby wszystkie dzieci miały tego dobrego > ojca na codzień? > Z punktu widzenia dzieci chyba najlepiej byłoby gdyby najmłodsze zamieszkało z > ojcem i starszym rodzeństwem, a matki byłyby dochodzące i płacące alimenty. Niezłe. Po namyśle i wyprodukowaniu x postów w tym wątku dochodzę do wniosku, że mogłabym adoptować dziecko kochanki, lubię dzieci, fajne są. Wychowałaby jak swoje Żaden Jon Snow by z niego nie był. Byle tylko ta zgaga zechciała rozpłynąć się we mgle i nigdy nie wracać - ale to cosik mało realne mi się wydaje. kotradykcja napisał(a): Odpowiedz Link Zgłoś
quilte Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 17:13 Wątek zaraz będzie miał 400 postów, a Ty dalej swoje. Ok, to jeszcze raz, ostatni: 1. Niczego od niego nie ZAŻĄDAM. Nie mam mocy, która pozwoli mi go do czegokolwiek zmusić. Jeśli będzie CHCIAŁ zostać, powiem mu, na jakich warunkach jest to możliwe. Jednym z tych warunków jest zerwanie wszelkich kontaktów z byłą kochanką. Kontakt z dzieckiem pozamałżeńskim to uniemożliwia, zatem, tak, także zerwanie kontaktów z dzieckiem. Decyzję podejmuje pan. Zapewniam Cię, że ja go siłą trzymać nie będę ani chwili. Dziecko dostanie alimenty. Kochanki gnębić nie będę. 2. Wcale nie zakładam, że pan zrywając kontakty z dzieckiem z romansu czułby się komfortowo. Przypuszczam, że wręcz przeciwnie. Cóż. Jak już powtórzyłam x razy, w tej sytuacji NIE MA możliwości, żeby wszyscy czuli się komfortowo. Zawsze będą przegrani. A ja, jako strona poszkodowana będę dbać o to, żebym jak najmniej poszkodowana była JA i MOJE dzieci. 3. Uważam, że pan może być dobrym ojcem dla moich dzieci nie będąc dobrym ojcem dla dziecka kochanki. Przyjmuję do wiadomości, że dla Ciebie jest to niemożliwe. Według Ciebie dobrym ojcem się jest albo dla wszystkich dzieci, albo dla żadnych. Pozostań przy swoim zdaniu, ja zostaję przy swoim. 4. Nie interesują mnie losy kochanki. Nie interesują mnie losy jej dziecka. Tak, jak jej nie interesował los mój ani moich dzieci. I - znów inaczej niż Ty - uważam, że na jej "ohydne" postępowanie w samoobronie mogę zareagować równie ohydnym. Moje dzieci też były niewinne i nic jej nie zrobiły. Nic więcej nie mam do powiedzenia na ten temat, bijemy pianę. 2. araceli napisała: > quilte napisała: > > matką. Uważam, że dzieci potrzebują ojca[ - dobrego ojca - na co dzień > > I dlatego zażądasz od męża wyparcia się własnego dziecka a on jako 'dobry ojcie > c' się zgodzi? > Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 18:02 A jeśli będzie chciał zostać, ale będzie też chciał utrzymywać kontakt (powiedzmy sporadyczny) z tamtym dzieckiem, to ty w imię ambicji nie pozwolisz mu zostać i twoje dzieci zamiast "nie mieć" ojca przez sześć godzin w miesiącu, nie będą go miały wcale? I jeszcze formalnie - to nie są dzieci kochanki i twoje, tylko wszystkie są twojego męża Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 18:06 quilte napisała: > 1. Niczego od niego nie ZAŻĄDAM. Nie mam mocy, która pozwoli mi go do > czegokolwiek zmusić. Jeśli będzie CHCIAŁ zostać, powiem mu, na jakich warunkach Wiesz - podziwiam Wasze wybielanie się w tym wątku 'Ja nie żądam - ja stawiam warunek' Jakby w tym przypadku była jakakolwiek różnica Oczywiście, że on podejmie decyzję ale ja (i nie tylko ja) nie rozumiem, jak można żyć z takim człowiekiem. > 3. Uważam, że pan może być dobrym ojcem dla moich dzieci nie będąc dobrym > ojcem dla dziecka kochanki. Tak tak, oczywiście. Wszystkie panie, które wiązały się z facetami olewającymi dzieci z poprzednich związków potem były baaaardzo zdziwione, że ich wspólne dzieci zostały potraktowane tak samo no bo to przecież eksia była 'zła kobieta' a z nimi miało być inaczej. Albo się jest dobrym człowiekiem albo nie. Raz przekroczona granica przestaje istnieć. > 4. Nie interesują mnie losy kochanki. Nie interesują mnie losy jej dziecka. Ależ nikt od ciebie tego nie oczekuje! Ty natomiast żądasz (vel 'stawiasz warunek') żeby z przejmowania się losem własnego dziecka zrezygnował ojciec. I takiego ku..sa przyjmiesz z otwartymi ramionami Odpowiedz Link Zgłoś
ophelia78 Re: Tak się wydzierasz, araceli, 23.07.15, 09:45 >1. Niczego od niego nie ZAŻĄDAM. Nie mam mocy, która pozwoli mi go do czegokolwiek zmusić. Jeśli będzie CHCIAŁ zostać, powiem mu, na jakich warunkach jest to możliwe. Jednym z tych warunków jest zerwanie wszelkich kontaktów z byłą kochanką. Kontakt z dzieckiem pozamałżeńskim to uniemożliwia, zatem, tak, także zerwanie kontaktów z dzieckiem. Decyzję podejmuje pan. Zapewniam Cię, że ja go siłą trzymać nie będę ani chwili. Dziecko dostanie alimenty. Kochanki gnębić nie będę. 2. Wcale nie zakładam, że pan zrywając kontakty z dzieckiem z romansu czułby się komfortowo. Przypuszczam, że wręcz przeciwnie. Cóż. Jak już powtórzyłam x razy, w tej sytuacji NIE MA możliwości, żeby wszyscy czuli się komfortowo. Zawsze będą przegrani. A ja, jako strona poszkodowana będę dbać o to, żebym jak najmniej poszkodowana była JA i MOJE dzieci. 3. Uważam, że pan może być dobrym ojcem dla moich dzieci nie będąc dobrym ojcem dla dziecka kochanki. Przyjmuję do wiadomości, że dla Ciebie jest to niemożliwe. Według Ciebie dobrym ojcem się jest albo dla wszystkich dzieci, albo dla żadnych. Pozostań przy swoim zdaniu, ja zostaję przy swoim. 4. Nie interesują mnie losy kochanki. Nie interesują mnie losy jej dziecka. Tak, jak jej nie interesował los mój ani moich dzieci. I - znów inaczej niż Ty - uważam, że na jej "ohydne" postępowanie w samoobronie mogę zareagować równie ohydnym. Moje dzieci też były niewinne i nic jej nie zrobiły. Nic więcej nie mam do powiedzenia na ten temat, bijemy pianę. 100/100 Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Tak się wydzierasz, araceli, 23.07.15, 11:46 Najlepsze podsumowanie w tym watku moim zdaniem. Ad 1, dla wielu kobiet i mezczyzn wybaczenie zdrady i dalsze zycie z osoba ktora zdradzila jest mozliwe tylko pod warunkiem calkowitego odciecia sie od kochanki. Slyszalam o przeprowadzkach, zmianach pracy etc., dla mnie niewyobrazalnym masochizmem byloby znoszenie niejako na codzien konsekwencji tej zdrady. Cos zlego sie stalo, trzeba to przepracowac i zapomniec, a nie katowac sie do konca zycia. Przyklad z innej sfery zycia; moja kuzynka kilka lat temu wygrala walke z nowotworem, od tego czasu - choc bada sie regularnie i zyje zdrowo - nie istnieje dla niej temmat rak, do tego stopnia, ze wylacza radio, TV, odchodzi od grupy rozmawiajacych gdy gdzies przewija sie temat. W rodzinie wszyscy o tym wiedza i unikaja poruszania tej kwestii. Przezyla dramat i jest to jej sposob na radzenie sobie z nim, tak samo ma prawo zrobic zdradzona zona, ma prawo postawic ulitimatum - ona albo ja, nasze dzieci, nasza rodzina albo tamto dziecko. Proste Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Do Araceli i innych o tych samych pogladach 23.07.15, 11:56 Chyba wszyscy w tym watku zgadzamy sie co do jednego - ze nie ma takim przypadku zlotego srodka, zawsze KTOS poniesie konsekwencje. Wy dramatycznie zapytujecie dlaczego konsekwencje ma poniesc dziecko ze zdrady, to ja odwroce pytanie dlaczego lepiej byloby, waszym zdaniem, gdy konsekwencje poniosa dzieci malzenskie??? Pytanie rzecz jasna odnosi sie do sytuacji, gdy byl to jednorazowy wyskok pana, pan walczy o zone, rodzine, chce zostac, zgadza sie na wszystkie warunki zony aby tylko ta dala mu sznase. Czy taka zona, waszym zdaniem, ma obowiazek wykopac pana aby zajal sie tamtym dzieckim, bo inaczej bedzie wredna ....? Tu jest prosty wybor ALBO pan zostaje i ojca nie zna dziecko ze zdrady ALBO odchodzi i bez ojca wychowuja sie dzieci malzenskie. Skoro tak ubolewacie nad smutnym losem pierwszego dziecka to dlaczego w najmniejszym stopniu nie obchodzi was los tych drugich??? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Do Araceli i innych o tych samych pogladach 23.07.15, 12:09 cersei8 napisał(a): > Czy taka zona, waszym zdaniem, ma obowiazek wykopac pana aby zajal sie tamtym d > zieckim, bo inaczej bedzie wredna ....? Podziwiam wręcz maniakalne postrzeganie mężczyzn jako bezwolnych misiów. Żona żąda(vel stawia warunki), kochanka dokonuje wrogiego przejęcia a pan to taka piłeczka przerzucana od jednej strony do drugiej. Ba! O takiego bezwolnego misia żona z kochanką się zagryzają Nie - moim zdaniem to mężczyzna ma OBOWIĄZEK zająć się swoimi dziećmi. I jeżeli od tego obowiązku się uchyla - nie warto go trzymać. Po prostu - z bydlakiem nie chcę żyć - tak ciężko zrozumieć? Można wybaczyć zdradę ale porzucenia dziecka już nie. Ja rozumiem, że niektórym najlepiej jest zamknąć oczy i udawać, że nic się nie stało. Udawać happy family z 'owocem zdrady' w postaci jedynie przelewów z konta. Dla mnie to kosmos - codzinne patrzenie na człowieka, któremu własne dziecko zwisa i cieszenie się, że takiej jakości portki zostały w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Do Araceli i innych o tych samych pogladach 23.07.15, 12:32 Nie postrzegam mezczyzn jako bezwolnych misiow, napisalam ze pan CHCE zostac, WALCZY o rodzine, o druga szanse. To jego suwerenna decyzja czy odejdzie czy zostanie, z tym ze zostac moze POD PEWNYMI WARUNKAMI, ON MA WYBOR - ALBO JE PRZYJMIE ALBO NIE, zona o niego nie walczy, nie zagryza kochanki, daje szanse ze wzgledu na dobra przeszlosc i dzieci, ALE DAJE SZANSE POD PEWNYMI WARUNKAMI. Naprawde nie jestes w stanie zrozumiec subtelnej roznicy??? OK, powtarzam pytanie - pan zostaje - cierpi dziecko ze zdrady, pan odchodzi cierpi dziecko/dzieci malzenskie. Ktore cierpienie jest Twoim zdaniem bardziej akceptowalne, bardziej do przyjecia. Dla matki bydlakiem bedzie bardziej ten ktory skrzywdzil JEJ dziecko. Proste. Ja wole patrzec na czlowieka, ktory jest dobrym ojcem MOICH dzieci niz na te dzieci pozbawione ojca. A tak jeszcze z ciekawosci - jak wyobrazasz sobie realizacje tego OBOWIAZKU, czyli zajecie sie tamtym dzieckiem - bez jednoczesnego uchylania sie od tego OBOWIAZKU wobec malzenskich dzieci. Caly czas piszesz o tym, ze mezczyzna ma obowiazek zajac sie tamtym dzieckiem, ale co z jego OBOWIAZKAMI wobec starszych dzieci??? araceli napisała: > cersei8 napisał(a): > > Czy taka zona, waszym zdaniem, ma obowiazek wykopac pana aby zajal sie ta > mtym d > > zieckim, bo inaczej bedzie wredna ....? > > Podziwiam wręcz maniakalne postrzeganie mężczyzn jako bezwolnych misiów. Żona ż > ąda(vel stawia warunki), kochanka dokonuje wrogiego przejęcia a pan to taka pił > eczka przerzucana od jednej strony do drugiej. Ba! O takiego bezwolnego misia ż > ona z kochanką się zagryzają > > Nie - moim zdaniem to mężczyzna ma OBOWIĄZEK zająć się swoimi dziećmi. I jeżeli > od tego obowiązku się uchyla - nie warto go trzymać. Po prostu - z bydlakiem n > ie chcę żyć - tak ciężko zrozumieć? Można wybaczyć zdradę ale porzucenia dzieck > a już nie. > > Ja rozumiem, że niektórym najlepiej jest zamknąć oczy i udawać, że nic się nie > stało. Udawać happy family z 'owocem zdrady' w postaci jedynie przelewów z kont > a. Dla mnie to kosmos - codzinne patrzenie na człowieka, któremu własne dziecko > zwisa i cieszenie się, że takiej jakości portki zostały w domu. > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Do Araceli i innych o tych samych pogladach 23.07.15, 12:40 cersei8 napisał(a): > Nie postrzegam mezczyzn jako bezwolnych misiow, napisalam ze pan CHCE zostac, W > ALCZY o rodzine, o druga szanse. To jego suwerenna decyzja czy odejdzie czy zos > tanie, z tym ze zostac moze POD PEWNYMI WARUNKAMI, ON MA WYBOR - ALBO JE PRZYJM > IE ALBO NIE I już milion razy pisałam - mężczyzna, który 'godzi się' na warunek porzucenia własnego dziecka jest do odstrzału. Z bydlakiem żyć nie chcę i tyle. > Ktore cierpienie jest Twoim zdaniem bardziej akceptowalne, bardziej do przyjeci > a. Dla matki bydlakiem bedzie bardziej ten ktory skrzywdzil JEJ dziecko. Proste Nie sa się ztworzyć w tych warunkach normalnej, zdrowiej rodziny udając, że dziecko ze zdrady nie istnieje. Dla mnie to tworzenie patologicznej wydmuszki, która prowadzi do czegoś takiego: forum.gazeta.pl/forum/w,567,158239119,158239119,Konsekwencje_zdrady_kilka_lat_po_Z_pierwszej_rek.html Ale w tamtym wątku przynajmniej jedna z Was twierdziła, że taki układ jest super więc... > A tak jeszcze z ciekawosci - jak wyobrazasz sobie realizacje tego OBOWIAZKU, cz > yli zajecie sie tamtym dzieckiem - bez jednoczesnego uchylania sie od tego OBOW > IAZKU wobec malzenskich dzieci. Zapytaj tych wszystkich, którzy po rozwodach zakładają nowe rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Do Araceli i innych o tych samych pogladach 23.07.15, 13:15 araceli napisała: > I już milion razy pisałam - mężczyzna, który 'godzi się' na warunek porzucenia > własnego dziecka jest do odstrzału. Z bydlakiem żyć nie chcę i tyle. Nie chcesz i nie musisz poki co. Nie z kolei wolalabym zeby majac taki wybor moj maz i ojciec moich dzieci wybral nasze dzieci, ich dobro, a nie - pomimo otrzymanej szansy - rozbijal ich dom, bo musi sie zajac tamtym dzieckiem. Po prostu taka atawistyczna postawa kobiety dla ktorej to JEJ dzieci sa najwazniejsze, i maja byc tez najwazniejsze dla ich ojca, nawet jesli posiada jeszcze inne z innymi kobietami. > > Ktore cierpienie jest Twoim zdaniem bardziej akceptowalne, bardziej do pr > zyjeci > > a. Dla matki bydlakiem bedzie bardziej ten ktory skrzywdzil JEJ dziecko. > Proste > > Nie sa się ztworzyć w tych warunkach normalnej, zdrowiej rodziny udając, że dzi > ecko ze zdrady nie istnieje. Dla mnie to tworzenie patologicznej wydmuszki, któ > ra prowadzi do czegoś takiego: > forum.gazeta.pl/forum/w,567,158239119,158239119,Konsekwencje_zdrady_kilka_lat_po_Z_pierwszej_rek.html > Ale w tamtym wątku przynajmniej jedna z Was twierdziła, że taki układ jest supe > r więc... Nie zawsze prowadzilby do takiego stanu, ale w moim przypadku warunkiem byloby "wyparcie" ze swaidomosci zdrady i jej konsekwencji i moze tez przeprowadzka na drugi koniec swiata . > > A tak jeszcze z ciekawosci - jak wyobrazasz sobie realizacje tego OBOWIAZ > KU, cz > > yli zajecie sie tamtym dzieckiem - bez jednoczesnego uchylania sie od teg > o OBOW > > IAZKU wobec malzenskich dzieci. > > Zapytaj tych wszystkich, którzy po rozwodach zakładają nowe rodziny. Nie musze pytac aby sie domyslac, ze dzieci z poprzednich zwiazkow nie sa najszczesliwe na swiecie w takiej sytuacji. A zreszta SKAD wiesz, ze taki pan chcialby zakladac rodzine z pania raz zaliczona i zaplodniona? Moze na dluzsza meta nawet by sie nie polubili? A moze uwazasz, ze powinien to zrobic bez wzgledu na wszystko ze wzgledu na dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Do Araceli i innych o tych samych pogladach 23.07.15, 13:44 cersei8 napisał(a): > A zreszta SKAD wiesz, ze taki pan chcialby zakladac rodzine z pania raz zaliczo > na i zaplodniona? Moze na dluzsza meta nawet by sie nie polubili? Wiesz - jak rodzi się dziecko to mężczyzna już tworzy z nim rodzinę - czy tego chcesz czy nie. Nigdzie nie pisałam, że pan ma z panią żyć. Ma się zająć dzieckiem i w tej kwestii może być dokładnie jak 'eksmąż'. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Do Araceli i innych o tych samych pogladach 23.07.15, 14:14 Z dzieckiem tak, z jego matka niekoniecznie. Ale dochodzimy do meritum , jesli pan sie zdecyduje na Twoje rozwiazanie, bedzie to oznaczalo rozwod, bo zona dalszych kontakotw z kochankow, chocby platonicznych, akceptowac nie zamierza, ergo NAJBARDZIEJ UCIERPIA DZIECI MALZENSKIE PANA. Ty, o ile pamietam, najbardziej sie dopytywalas dlaczego konsekwencje zdrady ma poniesc dziecko ze zdrady, to ja odwracam pytanie - DLACZEGO KONSEKWENCJE MAJA PONIESC DZIECI MALZENSKIE pana, dlaczego uwazasz ze lepiej aby to one cierpialy niz ich przyrodni brat??? Zalozmy, ze pan ma z zona 2 lub wiecej dzieci, dlaczego lepsze jest skrzywdzenie ich niz skrzywdzenie 1 dziecka???? araceli napisała: > cersei8 napisał(a): > > A zreszta SKAD wiesz, ze taki pan chcialby zakladac rodzine z pania raz z > aliczo > > na i zaplodniona? Moze na dluzsza meta nawet by sie nie polubili? > > Wiesz - jak rodzi się dziecko to mężczyzna już tworzy z nim rodzinę - czy tego > chcesz czy nie. Nigdzie nie pisałam, że pan ma z panią żyć. Ma się zająć dziec > kiem i w tej kwestii może być dokładnie jak 'eksmąż'. > Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Do Araceli i innych o tych samych pogladach 23.07.15, 15:11 > Tu jest prosty wybor ALBO pan zostaje i ojca nie zna dziecko ze zdrady ALBO odc > hodzi i bez ojca wychowuja sie dzieci malzenskie. Nie nie nie. Tu jest jeszcze trzecia możliwość: pan uczestniczy w wychowaniu dziecka pozaślubnego. Co wcale nie oznacza, że przeprowadza się do kochanki. Po prostu utrzymuje z nim kontakt, jak częsty pozostaje do ustalenia. Natomiast wy, atawistyczne obrończynie "dobra" własnych dzieci, stawiacie bezwzględny warunek całkowitego odcięcia się od tamtego dziecka. Jak się nie odetnie, to won z domu. Zadałam już to pytanie jednej z przedmówczyń, ale nie odpowiedziała. Jeśli pan bedzie chciał widywać lewe dziecko raz w tygodniu przez godzinę, to ty się nie zgodzisz, bo twoje wtedy "traca ojca"? I wykopiesz pana, żeby wasze dzieci miały go jeszcze mniej? Gdzie tu jest logika, może mi ktoś wytłumaczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Do Araceli i innych o tych samych pogladach 23.07.15, 15:20 W Wawie to oprocz tej godziny trzeba doliczyc kolejne dwie na dojazd lub przyjazd , ktos juz tu napisal, ze nie ma mozliwosci - przynajmniej przez pierwsze lata - uczestniczyc w wychowywaniu dziecka, utrzymywac z nim kontakt, bez kontaktow z matka tego dziecka, czyli byla kochanka. Nie oszukujmy sie niemozliwa bylaby opcja godzina w tygodniu i basta, pan bylby emocjonalnie zaangazowany w tamtej rodzinie, z godziny zrobilyby sie dwie plus wizyta u lekarza bo mama akurat nie moze, plus nagle wypadki, plus zainteresowanie ojca codziennymi sprawami dziecka. Dla nie byloby to do udzwigniecia, ja sie do patchworkow nie nadaje. cosmetic.wipes napisała: > Nie nie nie. Tu jest jeszcze trzecia możliwość: pan uczestniczy w wychowaniu dz > iecka pozaślubnego. Co wcale nie oznacza, że przeprowadza się do kochanki. Po p > rostu utrzymuje z nim kontakt, jak częsty pozostaje do ustalenia. Natomiast wy, > atawistyczne obrończynie "dobra" własnych dzieci, stawiacie bezwzględny warune > k całkowitego odcięcia się od tamtego dziecka. Jak się nie odetnie, to won z do > mu. > Zadałam już to pytanie jednej z przedmówczyń, ale nie odpowiedziała. Jeśli pan > bedzie chciał widywać lewe dziecko raz w tygodniu przez godzinę, to ty się nie > zgodzisz, bo twoje wtedy "traca ojca"? I wykopiesz pana, żeby wasze dzieci miał > y go jeszcze mniej? Gdzie tu jest logika, może mi ktoś wytłumaczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Do Araceli i innych o tych samych pogladach 23.07.15, 16:26 > W Wawie to oprocz tej godziny trzeba doliczyc kolejne dwie na dojazd lub przyja > zd , Nie każdy mieszka w Warszawie, a dodatkowo istnieje opcja, że pan zapłodnił sąsiadkę, więc sprawa dojazdów odpada > Dla nie byloby to do udzwigniecia, ja sie do patchworkow nie nadaje. Czyli nawet jeśli twoje dzieci miałyby szansę "mieć" ojca przez połowę jego czasu, to wolisz je pozbawić tego czasu całkowicie. Gdzie w tej skomplikowanej intrydze jest owo ich dobro, na które tak chętnie się powołujesz? Bo podkreślenie zrobione przeze mnie wskazuje, że nie chodzi o dzieci, ale o ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Cersei 24.07.15, 06:41 Nie dziwię się braku odpowiedzi, bo przedstawiłaś hipotetyczną sytuację w kuriozalny (zresztą dla ciebie charakterystyczny) sposób. I sama do tych pór nie napisałaś, co ty byś zrobiła na miejscu zdradzonej żony, posiadającej małe dzieci? Łatwiutko jest szafować wyrokami w teorii, prawda? I kopać innych dla własnej przyjemności, co? Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Cersei 24.07.15, 07:39 Udzieliłam odpowiedzi i cersei tez, wiec jak zwykle zapłon ci się spóźnił Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Do Araceli i innych o tych samych pogladach 23.07.15, 17:20 Ja mieszkam, wiec ta opcja mnie interesuje. Gdyby zaplodnil sasiadke to szybko przestalibysmy byc sasiadami, nie, nie dwururka, wyprowadzka Odpowiem tak; zdrad nie toleruje ani nie akceptuje. W niemal kazdym przypadku wyrzucialbym pana, ktory zdradzil za drzwi. Koniec, kropka. Ale sa dzieci, i to WYLACZNIE dla nich, jesli maz blagalby o szanse i bylby to jednorazowy skok w bok, rozwazylabym danie tej szansy. Pod pewnymi warunkami. Ja swieta nie jestem i takiej nie udaje, patchworku, obcego dziecka i jego matki nie udzwignelabym po prostu. Nie jestem tez az tak dobra aktorka zeby dzieci nie zauwazyly ze cos nie gra. Napisalam, ze w zadnym przypadku nie ograniczalabym dzieciom kontaktow z ojcem, ale tez nie trzymalabym sie kurczowo malzenstwa - w ktorym zmuszona bylabym znosic cos czego nie bylabym w stanie zaakceptowac. Tak, chodzi tez o mnie, tez jestem czlowiekiem, tez chce byc szczesliwa, albo przynajmniej spokojna, nie poswiecalabym swojego spokoju, czy wrecz zdrowia psychicznego po to aby dzieci mialy tate "przez polowe jego czasu" w uroczym pachworku, bo wtedy mialyby tez mame na antydepresantach... Gdyby maz chcial sie zajmowac takze nowym dzieckiem, to bysmy sie rozwiedli, on moglby sie z dziecmi widywac bez oganiczen, ja pewnie przepracowalabym traume u terapety, a potem zajelabym sie swoim zyciem i staralabym sie jeszcze znalezc szczescie. Gdyby eks (juz wtedy) zwiazalby sie z tamta kobieta, to ok dzieci nie bylyby uczone ze antos i jego mama to samo zlo, ale tez nie udawalabym ze najwieksze szczescie w naszym zyciu. Pewnie tu tez pomoglby psycholog, tym razem dzieciecy. Jest tu dobro dzieci, na ktore sie powoluje, poswiecialabym dla swoich dzieci wiele, nawet zycie , ale w takiej sytuacji zaistnialaby granica, do ktorej moge dojsc aby wybaczyc i pozwolic rodzinie przetrwac. Kwestia kontaktow z tamta kobieta bylaby moja granica. Teraz jasne? cosmetic.wipes napisała: > > W Wawie to oprocz tej godziny trzeba doliczyc kolejne dwie na dojazd lub > przyja > > zd , > > Nie każdy mieszka w Warszawie, a dodatkowo istnieje opcja, że pan zapłodnił sąs > iadkę, więc sprawa dojazdów odpada > > > Dla nie byloby to do udzwigniecia, ja sie do patchworkow nie nadaj > e. > > Czyli nawet jeśli twoje dzieci miałyby szansę "mieć" ojca przez połowę jego cza > su, to wolisz je pozbawić tego czasu całkowicie. Gdzie w tej skomplikowanej int > rydze jest owo ich dobro, na które tak chętnie się powołujesz? Bo podkreślenie > zrobione przeze mnie wskazuje, że nie chodzi o dzieci, ale o ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Do Araceli i innych o tych samych pogladach 23.07.15, 18:10 Czyli tak jak myślałam, tylko ja, ja i ja. Ja bym nie zniósł, ja stawiam warunki, a jak mąż się nie zgadza, to ja pozbawia dzieci czytania przez ojca bajek na dobranoc, wyglupow w kąpieli i nocnych rozmów. JA Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Do Araceli i innych o tych samych pogladach 24.07.15, 06:42 A ty w swoim "altruizmie" z przyjemnością sięgającą orgazmu dokopujesz innym, co? Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Do Araceli i innych o tych samych pogladach 24.07.15, 13:19 Tak Cosmetic.wipes JA, bo to hipotetyczna JA zostalam zdradzona i skrzywdzona i w obliczu tych faktow nie czulabym sie w obowiazku uszczesliwiac wszystkich dookola swoim kosztem, ani tym bardziej troszczyc sie o owoc tej zdrady. JA chcialabym rozwodu, jesli mis blagalby o sznase to JA byc moze bym ja dalae ze wzgledu na SWOJE dzieci (gdyby ich nie bylo to nawet nie mielibysmy o czym rozmawiac) ale w granicach dla MNIE akceptowalnych. I jesli maz nie zgodzilby sie na te warunki to bylaby JEGO wina, ze pozbawia dzieci rodziny, bo to ON zdradzil, ON wybral, ze jego odpowiedzialnosc za owoc zdrady jest rownie wazna jak nasze dzieci. To byloby JEGO prawo i JEGO wybor, ale moim prawem byloby troszczyc sie WYLACZNIE o MOJE dzieci i o SIEBIE, podobnie jak kochanka misia troszczylaby sie o sama siebie i swoje dziecko... Jasne? cosmetic.wipes napisała: > Czyli tak jak myślałam, tylko ja, ja i ja. > Ja bym nie zniósł, ja stawiam warunki, a jak mąż się nie zgadza, to ja pozbawia > dzieci czytania przez ojca bajek na dobranoc, wyglupow w kąpieli i nocnych roz > mów. > JA Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Tak się wydzierasz, araceli, 23.07.15, 14:02 >Z jakim znowu batogiem? Dlaczego zakładacie, że żona zmusza męża do pozostania mężem? >Dlaczego nie dopuszczacie, że on może chcieć zostać, z własnej nieprzymuszonej woli, że żałuje, >prosi o drugą szansę i nigdzie się nie wybiera? Ja to bym nawet powiedziała, że tak być MUSI, że to on chce zostać, żałuje etc, bo jak w innym wypadku żona miałaby niby stawiac warunki i nawet próbować zarządzać tym, jak pan zadba lub nie o pozamałżeńskie dziecko? IMO nie ma w ogóle dyskusji, "ten" misiu bardzo chce zostać, i dopiero stąd realny wpływ żony na to, jak zostanie przez niego potraktowane dziecko ze zdrady. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 14:42 "Będzie walczyła o to żeby kontakty były zerowe i alimenty minimalne. " skąd to wiesz Arweno? wiem, każdy sądzi po sobie ... ja jakoś nie walczę o zerowe kontakty mojego m. z jego dziećmi, ani o minimalne alimenty. Niby nigdy nie byłam jego kochanką, no ale jednak - w imię swojego dobra - powinnam może? .... Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 16:00 kama265 napisała: > "Będzie walczyła o to żeby kontakty były zerowe i alimenty minimalne. " > skąd to wiesz Arweno? wiem, każdy sądzi po sobie ... Cały ten wątek to OT innego wątku w którym dyskusja rozgorzała po słowach Arweny: 'Jak żona będzie mądra to tak zrobi, że kochanka zobaczy max 300-400 zł alimentów, a dziecko spadku nie zobaczy nigdy.' forum.gazeta.pl/forum/w,567,158211373,158213264,Re_Nieudana_proba_wrogiego_przejecia.html Tak więc owszem - sądzi po sobie. Mało tego - swoje zachowanie uważa za mądre A kochanki i macochy to te 'złe'! Odpowiedz Link Zgłoś
kotradykcja Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 16:13 araceli napisała: > Cały ten wątek to OT innego wątku w którym dyskusja rozgorzała po słowach Arwen > y: > 'Jak żona będzie mądra to tak zrobi, że kochanka zobaczy max 300-400 zł alim > entów, a dziecko spadku nie zobaczy nigdy.' > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,567,158211373,158213264,Re_Nieudana_proba_wrogiego_przejecia.html > Tak więc owszem - sądzi po sobie. Mało tego - swoje zachowanie uważa za mądre : > ) A kochanki i macochy to te 'złe'! Ponieważ chodzi o to, że dziecko małżeńskie bądź pierwsze dziecko (jeśli małżeństwem nie byli) jest z góry uważane, przez pewne osoby, za bardziej wartościowe i ważniejsze. I ile w ramach jednego związku, kiedy na świat przychodzą kolejne dzieci, naturalne jest i w pełni akceptowalne, obniżenie poziomu życia tych pierworodnych/wcześniejszych, o tyle jeśli kolejne dziecko rodzi się w kolejnym związku pana, koszty utrzymania pierworodnego nie tylko nie mają prawa spaść, ale wręcz lawinowo rosną Co ciekawe, jest to wyłącznie w przypadku kolejnych dzieci mężczyzny. Jeśli kobieta rodzi kolejne dziecko, które ma z innym, zrozumiałe jest, że pierworodne dostanie mniej czasu, uwagi i pieniędzy od matki. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 18:11 nie tylko mądre ale moralnie bezdyskusyjne i zgodne z nauczaniem kościoła (w sumie to mnie najbadziej sprowokowało do dyskusji - taka hipokryzja) Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Tak się wydzierasz, araceli, 22.07.15, 19:41 z tego co czytam na forum macochy i samodzielne. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Tak się wydzierasz, araceli, 23.07.15, 07:43 no więc polecam nie poznawać życia z forów i nie brać tego, co tam piszą za absolutny pewnik wiesz, podejrzewam, że na takich forach piszą raczej te sfrustrowane. Ja np. nie mam powodu / chęci ich czytać a Ty? w celach poznawczych, przygotowujesz się do roli, czy po co? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Tak się wydzierasz, araceli, 23.07.15, 08:45 a nie, zaczęłam czytać te fora z ciekawości, jak mogłoby wyglądać moje życie, gdybym nie zrobiła tak jak zrobiłam. I codziennie dziękowałam Bogu, że doznałam olśnienia na tyle wcześnie, że mogłam się wymiksować. Powiem tak, ja się nie nadaję na macochę. I to wiem na pewno. Mój pierwszy narzeczony miał dziecko z jakąś panną. Nigdy nie byli parą. Dziecko uznał, i wiem że płacił alimenty. Ale nic nie było prawnie usankcjonowane. Mamusia utrzymywała się z alimentów na dziecko, bo była "artystką" i przecież praca np. w przedszkolu czy szkole ucząc np. plastyki ( a miała kwalifikacje do jednego i drugiego ) była poniżej jej godności, bo ona jest malarką. Najdziwniejsze jest że facet był prawnikiem i to świetnym. Ja byłam wtedy bardzo młoda i najpierw myślałam, że uregulujemy wszystko sądownie i będzie ok. Udało się zawalczyć, że matka do ręki dostawała 400 zł ( to był rok 98), a ojciec płacić miał za przedszkole, kupować ciuchy, buty itd, mała miała wykupiony pełny pakiet lux medzie ( włącznie z wizytami domowymi ), Im bliżej było ślubu tym bardziej byłam przerażona sytuacją. Wtedy ogólnie dzieci nie lubiłam ( swoich jeszcze nie miałam ), przerażała mnie sama myśl, że musiałabym z obcym dzieckiem spędzać więcej niż parę godzin ( miał być miesiąc wakacji i 3 weekendy (od piątku do poniedziałku ) w miesiącu. Oczyma wyobraźni widziałam ten koszmar z płaczącym dzieckiem, któremu trzeba znaleźć zajęcie. No nie dla mnie bajka. Odwlekałam moment poznania tego dziecka jak długo się dało. Na szczęście zanim do tego doszło, ja odeszłam, pół roku przed ślubem. I to była najlepsza decyzja w moim życiu. Siedem miesięcy później zaczęłam spotykać się z moim obecnym mężem. To był koniec października, w sylwestra sie zaręczyliśmy a koniec kwietnia wzięliśmy ślub. Jesteśmy razem prawie 16 lat. Także wiem jakbym zareagowała na obce dziecko. No nie toleruję. Każdy ma jakieś wady, to jest moja. Gdybym nie miała swoich dzieci, odeszłabym bez wahania, ale mając dzieci optyka się zmienia i ich dobro byłoby najważniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 BTW, c_w 22.07.15, 10:29 Był czas, że mieszkała (nie pomieszkiwała, ale mieszkała i nie chwilę) u mnie córka z pierwszego małżeństwa pierwszej żony mojego męża. Więc jakie prawo dajesz sobie, żeby mnie tak osądzać?? Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: BTW, c_w 22.07.15, 11:00 To, że twój mąż ma zwyczaj zwalania ci na łeb całej swojej rodziny i oczekiwania od ciebie pełnej nad nią opieki, nie ma nic do tematu wątku. Córka z PIERWSZEGO małżeństwa twojego męża, to całkiem inna rzecz niż dziecko ze zdrady. I już nie kreuj się na taką łaskawą, bo nie mieszkała u CIEBIE, ale u WAS, czyli także u swojego własnego ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: BTW, c_w 22.07.15, 11:05 ale to chyba nie córka jej męża tylko pasierbica z tego co Rosa pisze? Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: BTW, c_w 22.07.15, 11:15 Ano faktycznie. Tym bardziej nie widzę ani związku z tematem wątku, ani zasług rosy. Co najwyżej ludzkie postępowanie jej męża. Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: BTW, c_w 22.07.15, 11:26 Cosmetic, ale, mam wrażenie, bycie ludzką macochą dla dzieci z pierwszego związku męża też może być niełatwe. Owszem, to inna sytuacja niż w temacie wątku, ale 99,9 % lasek z forum macochy prędzej by sobie głowę odgryzło i wyrzuciło przez okno, niż przyjęło pasierbicę pod swój dach. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: BTW, c_w 22.07.15, 11:49 To nie jej pasierbica, tylko jej męża. Czyli całkiem niespokrewniona osoba. Jak sąsiadka czy koleżanka. Więc, jak już wspomniałam, nie widzę szczególnej łaski i szlachetności w postępowaniu rosy. Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: BTW, c_w 22.07.15, 13:31 A, rzeczywiście pasierbica męża Rosy. No dobra, nie zmienia to faktu, że Rosa ładnie się wtedy zachowała. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: BTW, c_w 22.07.15, 11:25 Nie zrozumiałaś. To nie jest córka mojego męża. Tylko jego byłej żony z jej pierwszego małżeństwa. To raz. Dwa, nikt niczego mi na głowę nie zwala. Twoje interpretacje są kłamliwe i krzywdzące, a ty, świadomie trollując (w końcu sama pisałaś z uciechy o dopiekaniu innym, nieprawdaż? ) nie wiem, co chcesz osiągnąć. Nie mam ochoty się bawić w twoje gierki, bo są one poniżej wszelkiego dna. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: BTW, c_w 22.07.15, 11:47 > Twoje interpretacje są kłamliwe i krzywdzące, a ty, świadomie trollując (w końc > u sama pisałaś z uciechy o dopiekaniu innym, nieprawdaż? ) nie wiem, co c > hcesz osiągnąć. Nie mam ochoty się bawić w twoje gierki, bo są one poniżej wsze > lkiego dna. Niezmiennie mnie bawi twoje obrażanie się rodem z piaskownicy, kiedy tylko brakuje argumentów. Gdybym chciała przewidywać co napiszesz, mogłabym się ogłosić stuprocentowo skuteczną wróżką. Czekam jeszcze na "EOT", "każdy sądzi po sobie", teksty o hejtowaniu i "a coś na temat?" Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: BTW, c_w 22.07.15, 12:06 W którym miejscu piszę o sobie, że jestem szlachetna i dobra? No pytam grzecznie. A ty ciągle dokładasz swoje interpretacje. Swoje i na swoje potrzeby, żeby mi dowalić, czym zresztą niejednokrotnie się na forum szczyciłaś, że dopiec komuś to frajda. Może byś tak zaczęła merytorycznie dyskutować, zamiast bawić się w te swoje gierki. Proszę.. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: BTW, c_w 22.07.15, 12:13 Merytorycznie odpowiedziałam na twoje pytanie dotyczące przebudowy mojej rodziny po owocnej zdradzie męża. Nie odniosłaś się do mojej odpowiedzi w żaden sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Tak się wydzierasz, araceli, 23.07.15, 08:22 a nie, nie liczę na to moja naiwność ma jednak granice Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 13:52 > naprawdę przejmujecie się losem takiego dziecka? Czym innym jest "przejmowanie się losem", a czym innym spojrzenie w lustro na własną gębę po tym, jak się wykonało każde możliwe mieszczące się w granicach prawa świństwo, żeby temu (JAKIEMUŚ, JAKIEMUKOLWIEK) dziecku odebrać ojca i utrzymanie. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 14:04 Alimenty ojciec ma placic przeciez. Szkoda, ze kochanka nie ma problemu ze spojrzeniem w lustro, ze swiadomoscia ze zrobila wiele aby odebrac ojca jego dzieciom juz istniejacym... Ale jak mozna "odebrac" ojca? to on decyduje czy woli pozostac ojcem na pelen etat dla starych dzieci, i nie byc nim dla nowego, czy tez byc tatusiem na pol etatu dla wszystkich swoich dzieci (opcja gdy pan sie rozwodzi i nie zwiazuje sie z kochanka) czy tez byc ojcem na 100% dla nowego dziecka i na 0-20% - bo tak to realnie wygladaloby gdy pan sie rozwodzi i zwiazuje z matka nowego dziecka. Opcja nr 1 jest najlepsza dla zony i dzieci "starych, a opcje 2 i 3 je krzywdza. anorektycznazdzira napisała: > > naprawdę przejmujecie się losem takiego dziecka? > Czym innym jest "przejmowanie się losem", a czym innym spojrzenie w lustro na w > łasną gębę po tym, jak się wykonało każde możliwe mieszczące się w granicach pr > awa świństwo, żeby temu (JAKIEMUŚ, JAKIEMUKOLWIEK) dziecku odebrać ojca i utrzy > manie. > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 14:15 cersei8 napisał(a): > Szkoda, ze kochanka nie ma problemu ze spojrzeniem w lustro, ze swiadomoscia ze > zrobila wiele aby odebrac ojca jego dzieciom juz istniejacym... Zapewnoe szkoda. Tylko wciąż - ja osobiście nie uważam, że świństwa wyrządzane przez jedną osobę uprawniają do świństw wyrządzanych innym. Czasem nie warto się zniżać do tego poziomu. > Ale jak mozna "odebrac" ojca? to on decyduje czy woli pozostac ojcem na pelen e > tat dla starych dzieci, i nie byc nim dla nowego, czy tez byc tatusiem na pol e > tatu dla wszystkich swoich dzieci On decyduje ale TY stawiasz go przed taką decyzją. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 14:24 Na jego zyczenie, on jest sprawca tego balaganu (wraz z kochanka), on prosi o druga szanse, ja mowie co jest dla mnie akceptowalne w tej sytaucji. Zrozum on moze odejsc albo zostac, to sa konsekwencje jego postepowania, gdy nie bylo zdrady, nie byloby dylematu. Dla mnie to tez bylaby decyzja - odejsc czy zostac, dac szanse, jeszcze raz sprobowac zaufac, nie da sie tego zrobic w sytuacji gdy kochanka i jej dziecko sa tak blisko naszej rodziny. co innego mialabym zrobic, zalozyc patchworkowa rodzine i udawac, ze sie ciesze z takiego obrotu sytuacji? Ja dzieci generalnie nie lubie, kocham swoje, plus akceptuje moze jeszcze z 5 znajomych i z rodziny. Tego dziecka nie bylabym w stanie zaakceptowac bo byloby dla mnie jak przypomnienie, jak jatrzaca sie rana. araceli napisała: > cersei8 napisał(a): > > Szkoda, ze kochanka nie ma problemu ze spojrzeniem w lustro, ze swiadomos > cia ze > > zrobila wiele aby odebrac ojca jego dzieciom juz istniejacym... > > Zapewnoe szkoda. Tylko wciąż - ja osobiście nie uważam, że świństwa wyrządzane > przez jedną osobę uprawniają do świństw wyrządzanych innym. Czasem nie warto si > ę zniżać do tego poziomu. > > > Ale jak mozna "odebrac" ojca? to on decyduje czy woli pozostac ojc > em na pelen e > > tat dla starych dzieci, i nie byc nim dla nowego, czy tez byc tatusiem na > pol e > > tatu dla wszystkich swoich dzieci > > On decyduje ale TY stawiasz go przed taką decyzją. > Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 14:25 no jeszcze kochankę z dzieckiem przyjąć pod dach i harem jak we wspaniałym stuleciu Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 14:29 Jakby co to Twoj syn najstarszy , poza tym tam wielkosc palacu i obyczajowosc moglya czynic takiego rozwiazanie hmm akceptowalnym, ale i tak morderstwa wsrod naloznic byly na porzadku dziennym . arwena_11 napisała: > no jeszcze kochankę z dzieckiem przyjąć pod dach i harem jak we wspaniałym stul > eciu Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 14:36 no pewnie, zawsze mając kochankę pod ręką można ją przeprowadzić na tamten świat Ale i dzieci nie miały pewności przeżycia. Każda matka walczyła o DOBRO i POZYCJĘ swoich dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 14:49 To prawda, zwlaszcza ze zgodnie z osmanskim zwyczajem sultan po wstapieniu na tron wybijal przyrodnich braci.... Ogladam czasami i wspolczuje zarowno Hurrem jak i Mahidevran, i ciesze sie ze mnie takie losy ominely, bo ja akurat mam b. silny instynkt terytorialny . arwena_11 napisała: > no pewnie, zawsze mając kochankę pod ręką można ją przeprowadzić na tamten świa > t > > Ale i dzieci nie miały pewności przeżycia. Każda matka walczyła o DOBRO i POZYC > JĘ swoich dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 14:32 cersei8 napisał(a): > Na jego zyczenie, on jest sprawca tego balaganu (wraz z kochanka), on prosi o d > ruga szanse, ja mowie co jest dla mnie akceptowalne w tej sytaucji. No i widzisz - tym się różnimy bo dla mnie porzucenie dziecka jest absolutnie nieakceptowalne. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 14:44 To ze sie roznimy, juz ustalilysmy kilkadziesiat watkow wstecz . Ale, o ile ja rozumiem Twoj sposob myslenia, to mam nadzieje ze ostatnie watki pozwolily Ci zrozumiec (nie zaakceptowac, zwyczajnie pojac) moj. Dla Ciebie porzucenie dziecka jest nieakceptowalne, ale dla mnie porzucenie innego dziecka, dziecka kochanki, jest mniejszym zlem niz to ze to moje dzieci wychowywalyby sie bez ojca. Dla nich dalabym mu szanse (choc tez nie zawsze) i bardziej cenilabym mezczyzne ktory woli byc na 100% ojcem dla moich dzieci i w ogole nim nie byc dla tamtego dziecka, niz mezczyzne ktory wybiera bycie tata na pol etatu dla moich i pozamalzenskiego (to opcja rozwod, bez wiazania sie z kochanka). araceli napisała: > cersei8 napisał(a): > > Na jego zyczenie, on jest sprawca tego balaganu (wraz z kochanka), on pro > si o d > > ruga szanse, ja mowie co jest dla mnie akceptowalne w tej sytaucji. > > No i widzisz - tym się różnimy bo dla mnie porzucenie dziecka jest absolutnie n > ieakceptowalne. > > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 14:51 cersei8 napisał(a): > Ale, o ile ja rozumiem Twoj sposob myslenia, to mam nadzieje ze ostatnie watki > pozwolily Ci zrozumiec (nie zaakceptowac, zwyczajnie pojac) moj. Ależ ja absolutnie to rozumiem. Tyle, że 'zrozumieć, że coś się tak dzieje' absolutnie nie oznacza uznania, że dzieje się ok. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 15:04 Absolutnie nie, czesto cos sie dzieje i nie jest ok, ze tak sie dzieje, ale nie mamy na to wplywu, jedyne o co mozemy walczyc o to aby jak najmniej ucierpiec. Znajomej dziecko chorowalo na nowotwor (juz jest ok), pamietam jak niedawno powiedziala, ze wchodzac wtedy w szpitalu na sale widziala kilkoro chorych maluchow, z ktorych statystycznie przezyje 2-3 na 5, ona modlila sie aby przezylo jej dziecko, tylko jej, reszta byla jej obojetna. araceli napisała: > Ależ ja absolutnie to rozumiem. Tyle, że 'zrozumieć, że coś się tak dzieje' abs > olutnie nie oznacza uznania, że dzieje się ok. > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 14:56 cersei8 napisał(a): > Dla nich dalabym mu szanse (choc tez nie zawsze) i bardziej cenilabym mezczyzne > ktory woli byc na 100% ojcem dla moich dzieci i w ogole nim nie byc dla tamteg > o dziecka, Swoją drogą - jest jeszcze inny aspekt. Z jednej strony piszecie o wrednej harpii co to na pewno będzie czyhała na misia więc miś musi wszelkie kontakty zerwać a z drugiej strony zakładacie, że jak kochanka dostanie alimenty do nagle... zniknie? Jeżeli byłaby rzeczywiście wredna to robiłaby dym i całe 'wyparcie z pamięci' mogłybyście sobie między bajki włożyć. Dziecko też może szukać kontaktu z ojcem czy przyrodnim rodzeństwem - tego nie jesteście w stanie zabronić. Sprawa po krótkim czasie może Was użreć w tyłek - i co wtedy? Szarpanie się? Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 15:12 Ale jak to sobie wyobrazasz w realu? Co moze wiecej zrobic od ciagania ojca dziecka po sadach i zadania wikszej kasy. Do pracy mi lub mezowi z awantura nie przyjdzie, bo bym jej kulturalnie powiedziala, ze tylko q... sypiaja z zonatymi i ma co chciala, zreszta ochrone mamy, na osiedlu tez . Do kontaktow z dzieckiem ojca nie zmusi, poczytaj wpisy samotnych matek, zreszta elememtem ustalen z mezem byloby tez sadowne zrzeczenie sie praw do tamtego dziecka. Przy mocno problematycznej pani pozostaje zakaz zblizania sie. Zanim tamto dziecko byloby w stanie samodzielnie szukac kontaktow, moje bylyby juz prawie dorosle i poinformowane, im nie zabranialabym ewentualnych kontaktow, ale poza moim domem, bez informowania mnie o szczegolach. araceli napisała: > cersei8 napisał(a): > > Dla nich dalabym mu szanse (choc tez nie zawsze) i bardziej cenilabym mez > czyzne > > ktory woli byc na 100% ojcem dla moich dzieci i w ogole nim nie byc dla t > amteg > > o dziecka, > > Swoją drogą - jest jeszcze inny aspekt. Z jednej strony piszecie o wrednej harp > ii co to na pewno będzie czyhała na misia więc miś musi wszelkie kontakty zerwa > ć a z drugiej strony zakładacie, że jak kochanka dostanie alimenty do nagle... > zniknie? > > Jeżeli byłaby rzeczywiście wredna to robiłaby dym i całe 'wyparcie z pamięci' m > ogłybyście sobie między bajki włożyć. Dziecko też może szukać kontaktu z ojcem > czy przyrodnim rodzeństwem - tego nie jesteście w stanie zabronić. Sprawa po kr > ótkim czasie może Was użreć w tyłek - i co wtedy? Szarpanie się? > > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 15:19 cersei8 napisał(a): > Ale jak to sobie wyobrazasz w realu? Co moze wiecej zrobic od ciagania ojca dzi > ecka po sadach i zadania wikszej kasy. > > Do pracy mi lub mezowi z awantura nie przyjdzie, bo bym jej kulturalnie powiedz > iala, ze tylko q... sypiaja z zonatymi i ma co chciala, zreszta ochrone mamy, n > a osiedlu tez . Eeee... kochana! XXI wiek mamy - era facebooka i innych. Przede wszystkim może zawiadomić WSZYSTKICH waszych znajomych i rodzinę jaki to misio straszny, bo dziecka się wyparł. Myślisz, że otoczenie myślałoby jak Ty a nie jak ja? Myślałoby 'sypia z żonatym to ma co chciała' czy 'sk..l zdradził, zostawił dziecko a głupia żona go przyjęła i jeszcze podjudza do krzywdzenia dziecka'? Oj... sporo dymu można zrobić... Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 15:38 Mozna z FB zrezygnowac , widzisz ja sie tak mnie wiecej odkad skonczylam 30 lat nie przejmuje opiniami otoczenia, albo sa ze mna albo dziekuje za uwage. A moze otoczenie myslaloby nieco inaczej, ok s... zdradzil, glupia zona go przyjela (ale nie taka najglupsza skoro sobie wczesniej przepisanie majtku pana zalatwila ), a jeszcze glupsza k... nie dosc ze sie z zonatym puscila, chciala rozbic rodzine to jeszcze nam FB zasmieca swymi zalami. Czego sie spodziewala, alimenty ma to niech sie cieszy. araceli napisała: > cersei8 napisał(a): > > Ale jak to sobie wyobrazasz w realu? Co moze wiecej zrobic od ciagania oj > ca dzi > > ecka po sadach i zadania wikszej kasy. > > > > Do pracy mi lub mezowi z awantura nie przyjdzie, bo bym jej kulturalnie p > owiedz > > iala, ze tylko q... sypiaja z zonatymi i ma co chciala, zreszta ochrone m > amy, n > > a osiedlu tez . > > Eeee... kochana! XXI wiek mamy - era facebooka i innych. Przede wszystkim może > zawiadomić WSZYSTKICH waszych znajomych i rodzinę jaki to misio straszny, bo dz > iecka się wyparł. Myślisz, że otoczenie myślałoby jak Ty a nie jak ja? Myślałob > y 'sypia z żonatym to ma co chciała' czy 'sk..l zdradził, zostawił dziecko a gł > upia żona go przyjęła i jeszcze podjudza do krzywdzenia dziecka'? > > Oj... sporo dymu można zrobić... > Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 15:43 w moim środowisku nikt kochance by nie współczuł rodzina? czyja? miśka? no, pewnie by szapman otwierali i czekali na truskawki żeby się pośmiać, ale też by współczucia kochance nikt nie podarował. moja? zapytałaby uprzejmie o adres zdziry i wybrała się z dwururką niewykluczone że stałabym na czele tej ekspedycji Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 15:58 volta2 napisała: > moja? zapytałaby uprzejmie o adres zdziry i wybrała się z dwururką niewyklucz > one że stałabym na czele tej ekspedycji A spoko - już wiadomo, że rynsztokową moralność wynosi się z domu Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 16:44 Wybacz, ale tu rynsztokowa moralnosc prezentuje pani kochanka, najpierw sypia z zonatym i dzieciatym a potem rozglasza to na prawo i lewo. Po czyms takim to kazalabym sie miskowi przebadac przede wszystkim. Jeszcze w odniessieniu do wpisu nt. opinii otoczenia, zgadzam sie z volta2; moja rodzina stanelaby za mna murem, rodzian meza za nami obojgiem, a w otoczeniu same dzieciate malzenstwa - to zgadniej z kim by sie identyfikowali; dodatkowo panie mialby mordercze mysli na temat kochanki. araceli napisała: > volta2 napisała: > > moja? zapytałaby uprzejmie o adres zdziry i wybrała się z dwururką niew > yklucz > > one że stałabym na czele tej ekspedycji > > A spoko - już wiadomo, że rynsztokową moralność wynosi się z domu > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 16:48 cersei8 napisał(a): > Jeszcze w odniessieniu do wpisu nt. opinii otoczenia, zgadzam sie z volta2; moj > a rodzina stanelaby za mna murem, rodzian meza za nami obojgiem, a w otoczeniu > same dzieciate malzenstwa - to zgadniej z kim by sie identyfikowali; dodatkowo > panie mialby mordercze mysli na temat kochanki. I wiesz - to jest smutne. Kult skur..li. Biedny pan misio i wredna harpia. Pan Misio nic nie musi!!!! Ani mieć moralności (od niego przecież nikt nie wymaga) ani zobowiązań wobec WŁASNEGO dziecka. Pochodzicie z rodzin wychowujących sk..li, usprawiedliwiacie sk..li, wymagacie od mężów bycia sk..lami, wychowujecie dzieci na sk..li... I tak się ten świat toczy. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 15:21 > Dla Ciebie porzucenie dziecka jest nieakceptowalne, ale dla mnie porzucenie inn > ego dziecka, dziecka kochanki, jest mniejszym zlem niz to ze to moje dzieci wyc > howywalyby sie bez ojca. Skąd taka dziwna, ograniczona alternatywa? Uczciwe łożenie i widywanie nieślubnego dziecka nie jest widzisz "wychowywaniem się bez ojca" dzieci małżeńskich. Albo masz coś nieprzemyślane, albo brzydko manipulujesz faktami. Oczywiście nagle muszą się te dzieci ojcem dzilić z kimś, z kim wcześniej nie musiały, oczywiście nie jest to sytuacja komfortowa, oczywiście nie jest też planowana,. Ale NIE JEST "wychowywaniem się bez ojca", bo błagam. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 15:50 kochana, żeby być ojcem trzeba tym ojcem chcieć zostać. dziecko z wpadziochy ma po prostu więcej pecha, bo nie zostało uzgodnione jego pojawienie się na świecie(a ktoś tu o 21 wieku pisał) a może nawet było bardzo niechciane. zatem naprawdę, przelew w tej sytuacji wystarczy. nie bardzo rozumiem, skąd naciski na udział w wychowaniu, czy nawet te 1 godzinne widzenia. zresztą - forum kochanki i samodzielne dostarcza wiedzy, że gdy misiek nawet ciążą przymuszony do niej się nie wybiera, ta poprzestaje na ustaleniu ojcostwa i alimentach i nic z takim strasznym qtasem więcej wspólnego mieć nie chce. zaczyna od początku poszukiwania faceta, tym razem takiego, który zechce być ojcem nie tylko dla potencjalnego ale i już posiadanego przychówku. myślę, że decyzje o uporczywym wtrynianiu sie ojcu do życia podejmuje nie więcej jak jedna na 10 desperatek. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 16:01 volta2 napisała: > dziecko z wpadziochy ma po prostu więcej pecha, bo nie zostało uzgodnione jego > pojawienie się na świecie(a ktoś tu o 21 wieku pisał) a może nawet było bardzo > niechciane. zatem naprawdę, przelew w tej sytuacji wystarczy. Eee.. komu wystarczy? Zdradzonej żonie co misia nie może puścić z rąk - na pewno 'Dziecko ma pecha'.... taaaa... Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 17:55 no wysarcza wówczas wszystkim zainteresowanym. najmniej matce i dziecku z układu pobocznego - ale zawzse można się było w niego nie pchać. uważasz, że bycie dzieckiem z przypadku, z romansu to nie jest pech na starcie? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 18:01 volta2 napisała: > z układu pobocznego - ale zawsze można się było w niego nie pchać. A to po co pan misio 'pchał się w układ poboczny'? > uważasz, że bycie dzieckiem z przypadku, z romansu to nie jest pech na starcie? Uważam, że bycie dzieckiem sk..la to rzeczywiście pech na starcie. Małżeńskim czy pozamałżeńskim. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 19:21 A to po co pan misio 'pchał się w układ poboczny'? dla rozrywki a myślałas ze po co? bycie dzieckiem sk..la sk.. la i dziwki dodaj. o dziwce zapomniałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 19:27 volta2 napisała: > sk.. la i dziwki dodaj. o dziwce zapomniałaś. Dziwka to kobieta, która uprawia seks za pieniądze. Słownik sobie kup Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 23:03 to nazwij ją dupodajką, puszczalską. No rzeczywiście dla dziecka splendor że hej. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 23:27 arwena_11 napisała: > to nazwij ją dupodajką, puszczalską. No rzeczywiście dla dziecka splendor że hej. A dlaczego miałabym? Nie mam religijno-opresyjnego stosunku do kobiecej seksualności. 'Dupa' to nie towar, który się wydaje, bo kobieta to nie przedmiot a uprawianie seksu bez zobowiązań to nie 'puszczanie się'. Nie mam w zwyczaju wyzywania ludzi za uprawianie seksu. Czemu ma to służyć w tym przypadku? Znów retoryka wrednej harpii i biednego misia? Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 23:59 a jednak czasem jest po co tłuc 500 wpisów, araceli po pińcsetnym wreszcie dostrzegła że chodzi w tym wątku o seks bez zobowiązań!!! eureka! dlatego w związku z tym, że misiek zobowiązań nie czynił - naprawdę wysłanie przelewu dopełni obowiązku w nadmiarze. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 07:15 volta2 napisała: > dlatego w związku z tym, że misiek zobowiązań nie czynił - naprawdę wysłanie pr > zelewu dopełni obowiązku w nadmiarze. Jak nie założył gumy to czynił. Był debilem i sk..lem - niech ponosi konsekwencje. W CAŁOŚCI a nie ogranioczne przez suczą żoneczkę. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 00:02 Nie mam w zwyczaju wyzywania ludzi za uprawianie seksu. ludzi czy kobiet bo największą ilość qtasów w tym wątasie wyprodukowałaś osobiście Odpowiedz Link Zgłoś
kotradykcja Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 07:33 volta2 napisała: > Nie mam w zwyczaju wyzywania ludzi za uprawianie seksu. > ludzi czy kobiet > > bo największą ilość qtasów w tym wątasie wyprodukowałaś osobiście A Ty nadal nie widzisz, że obelgi pod adresem facetów lecą nie za seks, ale za porzucenie swojego dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 07:34 kotradykcja napisał(a): > A Ty nadal nie widzisz, że obelgi pod adresem facetów lecą nie za seks, ale za > porzucenie swojego dziecka? Tudzież za zdradę Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 10:44 a zdrada to nie seks? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 10:55 volta2 napisała: > a zdrada to nie seks? Nie każdy seks to zdrada Nie udawaj głupiej. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 10:45 otóż jakbys sie wczytała to byś doskonale wiedziala, że nie o dziecię niebożę jedynie tu chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 07:33 volta2 napisała: > Nie mam w zwyczaju wyzywania ludzi za uprawianie seksu. > ludzi czy kobiet > bo największą ilość qtasów w tym wątasie wyprodukowałaś osobiście Ludzi Volto. Mężczyzny stanu WOLNEGO bzykającego mężatkę też wyzywać nie będę bo niby czemu? Jemu wolno, nie przysięgał nikomu wierności. Qtasem jest zawsze zdradzający/zdradzająca. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 08:08 araceli napisała: Qtasem jest zawsze z > dradzający/zdradzająca. > Ależ ci ktoś dowalił w życiu, że tak się mścisz na nieznanych ci osobach.. Przykre. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 08:05 volta2 napisała: > Nie mam w zwyczaju wyzywania ludzi za uprawianie seksu. > ludzi czy kobiet > > bo największą ilość qtasów w tym wątasie wyprodukowałaś osobiście 100/100! Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 08:17 ale czemu puszczalską, może był wierna jak pies Twojemu puszczalskiemu mężowi? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 07:34 Niektóre, owszem, robią to za kasę, ale większość ma po prostu taki charakter. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 05:06 > A to po co pan misio 'pchał się w układ poboczny'? Nie wiesz? Bo se chciał pobzykać a nie pchać sie w pieluchy i alimenty, liczył ze żona sie o niczym nie dowie. A na co liczyła kochanka ze facet który oszukuje inna kobietę bedzie lepszy dla niej? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 07:36 3-mamuska napisała: > A na co liczyła kochanka ze facet który oszukuje inna kobietę bedzie > lepszy dla niej? Była absolutnie głupia. Ale widzisz - tutaj widać festiwal głupoty 'dla mnie misio będzie inny'. Na co liczy żona, której zdradzający mąż wyrzeka się nieślubnego dziecka? Że dla jej 'królewskich dzieci' będzie inny? Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 16:05 Od poczatku tego watku pisalam, ze pan po zdradzie i ewentualnym wyblaganiu przebaczenia mialby wybor - jesli zostaje ze mna to przepisuje na mnie i na dzieci swoja czesc naszego majatku oraz nie kontaktuje sie ZADEN sposob z kochanka i jej dzieckiem, placi tylko alimenty, jesli chce sie bawic w ojca tamtej drugiej rodziny to ja mu moge zaproponowac jedynie rozwod. Jesli wybralby druga opcje to dla moich dzieci oznaczaloby to de facto wychowywanie sie bez ojca, bo kontakty nawet czeste nie zastapia ojca na codzien. anorektycznazdzira napisała: > > Dla Ciebie porzucenie dziecka jest nieakceptowalne, ale dla mnie porzucen > ie inn > > ego dziecka, dziecka kochanki, jest mniejszym zlem niz to ze to moje dzie > ci wyc > > howywalyby sie bez ojca. > > Skąd taka dziwna, ograniczona alternatywa? > Uczciwe łożenie i widywanie nieślubnego dziecka nie jest widzisz "wychowywaniem > się bez ojca" dzieci małżeńskich. Albo masz coś nieprzemyślane, albo brzydko m > anipulujesz faktami. Oczywiście nagle muszą się te dzieci ojcem dzilić z kimś, > z kim wcześniej nie musiały, oczywiście nie jest to sytuacja komfortowa, oczywi > ście nie jest też planowana,. Ale NIE JEST "wychowywaniem się bez ojca", bo bła > gam. > > Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 16:12 Czyli albo zrywasz kontakty z tamtym dzieckiem albo tych nigdy więcej nie zobaczysz? No i to jest właśnie kwintesencja szantażu. Chyba, że jednak pozwoliłabyś im się widywać, męzowi i dzieciom, i rozumiemy, że jak widywać to przecież bez ograniczeń? W takim razie wraca ten sam temat: NIE jest to wychowywanie się "bez ojca". Zupełnie bez złośliwości powtórzę, że chyba tego nie przemyślałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 17:01 Nie, nie zabranialabym sie widywac moim dzieciom z ojcem. Powtorze bo chyba Ty nie zrozumialas - dla dziecka ktore ma ojca na codzien, nagla zmaiana, wyprowadza ojca, zalozenie przez niego nowej rodziny (albo tylko zajmowanie sie na pol etatu dzieckiem z wpadki) oznacza traumatyczne zmiany, nawet czeste kontakty z ojcem nie zastapia bycia z nim na codzien, mozliwosci przyjscia i pogadania o kazdej porze (wyjasniam bo czepiasz sie slowek, maz pracuje, ale w tym czasie dzieci sa w przedszkolu) wiec prawie o kazdej porze dnia i nocy. Widywanie sie z ojcem nie oznacza w pelni wychowaywania sie z ojcem, a juz na pewno nie zastapi wychowywania sie w pelnej rodzinie. Ok, moze to jest skrot myslowy, ale dla mnie to de facto wychowywanie sie bez ojca anorektycznazdzira napisała: > Czyli albo zrywasz kontakty z tamtym dzieckiem albo tych nigdy więcej nie zobac > zysz? No i to jest właśnie kwintesencja szantażu. > Chyba, że jednak pozwoliłabyś im się widywać, męzowi i dzieciom, i rozumiemy, ż > e jak widywać to przecież bez ograniczeń? W takim razie wraca ten sam temat: NI > E jest to wychowywanie się "bez ojca". > Zupełnie bez złośliwości powtórzę, że chyba tego nie przemyślałaś? > Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 17:54 A więc Ty serio Czyli masz bardzo naiwne wyobrażenie o życiu i dość płytkie pojmowanie co jest przyzwoite. Z grubsza biorąc to, co jest dla Ciebie dobre > Ok, moze to jest skrot myslowy, ale dla mnie to de facto wychowywanie sie bez o > jca Czyli jednak usiłujesz manipulowac faktami. Zresztą po to, aby wybielić swoją postawę- brzydko. Nie ma żadnego skrótu myslowego, ojciec utrzymujący kontakty ze swoim dzieckiem to ojciec a nie "bez ojca". Oczywiście nie zgadza się wizerunek szczęśliwej rodzinki z serialu i sąsiadki troszkę się litują za plecami- ale nadal to nie jest dzieciństwo bez ojca, które gorąco i bez wyrzutów sumienia deklarujesz się zapewnić innemu dziecku. Bo nienawidzisz jego matki. I tu nie pozostaje nic innego, tylko jeszcze raz: masz bardzo naiwne wyobrażenie o życiu i dość płytkie pojmowanie co jest przyzwoite. Z grubsza biorąc to, co jest dla Ciebie dobre. Widzisz, bycie przyzwoitym człowiekiem to coś trochę więcej- i o tym pisałam w poście, na który odpowiedziałaś, ale go nie zrozumiałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 13:07 Widzisz, dla dziecka ktore nie zna innego ukladu to jest wychowywanie sie z ojcem. Ale dla dziecka, ktore mialo cale zycie tate w domu, rzadsze kontakty z nim oznaczaja de facto wychowywanie sie bez ojca i tu nie chodzi o rodzinke z serialu czy litosc sasiadek (zreszta akurat mieszkma na osiedlu w ktorym nikt sie cudzymi sprawami nie intersuje, u nas nie ma pan wystajacych w oknie ) Powtarzam, ze jest to dla mnie dziecinstwo bez ojca i jesli moge moim dzieciom tego oszczedzic nawet kosztem innego dziecka to zrobie to bez wahania. Proste. Tak wole zeby to moje dzieci mialy na 100% ojca, niz na 50% bo to mialoby oznaczac posiadanie ojca przez inne dziecko, ktore nic mnie nie obchodzi. Tak, bo nienawidze matki tamtego dziecka, bo ono samo nic dla mnie nie znaczy, bo nie mam wobec niego zadnych zobowiazan. Trudno, zdrada tez nie jest przyzwoita, jesli mnie zraniono to zrobie wszystko aby sobie tego oszczedzic na przyszlosc i moim dzieciom tez. Jesli to nie jest dla Ciebie przyzwoite to trudno, ja uszczesliwiac innych swoim kosztem nie bede... anorektycznazdzira napisała: > Czyli jednak usiłujesz manipulowac faktami. Zresztą po to, aby wybielić swoją p > ostawę- brzydko. > Nie ma żadnego skrótu myslowego, ojciec utrzymujący kontakty ze swoim dzieckiem > to ojciec a nie "bez ojca". Oczywiście nie zgadza się wizerunek szczęśliwej ro > dzinki z serialu i sąsiadki troszkę się litują za plecami- ale nadal to nie jes > t dzieciństwo bez ojca, które gorąco i bez wyrzutów sumienia deklarujesz się za > pewnić innemu dziecku. Bo nienawidzisz jego matki. > > I tu nie pozostaje nic innego, tylko jeszcze raz: masz bardzo naiwne wyobrażen > ie o życiu i dość płytkie pojmowanie co jest przyzwoite. Z grubsza biorąc to, > co jest dla Ciebie dobre. Widzisz, bycie przyzwoitym człowiekiem to coś trochę > więcej- i o tym pisałam w poście, na który odpowiedziałaś, ale go nie zrozumiał > aś. > Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 16:45 Tak, nie jest to dla mnie przyzwoite najoględniej mówiąc. Nie jest też logiczne- bo zemsta na osobie która nie zawiniła nie jest logiczna, to coś jak zwierzę, które ktoś wystraszył więc gryzie tego, który stoi najbliżej. W ogóle cały tok rozumowania i argumantacji jest w najlepszym wypadku dobry dla ludów pierwotnych, ale właściwie dla zwierzaków byłby OK. Ty wybierasz jak żyjesz, niektórzy wymagają od siebie nieco więcej, inni zdecydowanie mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 05:11 Czyli albo zrywasz kontakty z tamtym dzieckiem albo tych nigdy więcej nie zobaczysz? No i to jest właśnie kwintesencja szantażu. Chyba, że jednak pozwoliłabyś im się widywać, męzowi i dzieciom, i rozumiemy, że jak widywać to przecież bez ograniczeń? W takim razie wraca ten sam temat: NIE jest to wychowywanie się "bez ojca". Zupełnie bez złośliwości powtórzę, że chyba tego nie przemyślałaś? Wtedy to pani kochanka nowa miłość czy macocha walczy pazurami o to zeby pan płacił jak najmniejsze alimenty na dzieci z małżeństwa, i zeby tatuś jak najmniej czasu spędzał z nimi bo jej baby jest teraz najważniejsze. 😀😀😀😀😀 I tak o to mamy odwrócenie ról biedna kochanka zostaje wtedy żona/partnerka. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 16:47 Pewnie walczy, bo pewnie ma takie samo sucze rozumowanie jak żona- w końcu obie są w typie tego samego niezbyt rozwiniętego pana. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 16:15 cersei8 napisał(a): > Od poczatku tego watku pisalam, ze pan po zdradzie i ewentualnym wyblaganiu prz > ebaczenia mialby wybor - jesli zostaje ze mna to przepisuje na mnie i na dzieci > swoja czesc naszego majatku oraz nie kontaktuje sie ZADEN sposob z kochanka i > jej dzieckiem, placi tylko alimenty, Jako żywo forum.gazeta.pl/forum/w,567,158239119,158239119,Konsekwencje_zdrady_kilka_lat_po_Z_pierwszej_rek.html Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 15:16 Jak można odebrać ojca- zaszantażować go choćby i dziećmi z którymi dotąd dzielił życie, na zasadzie, swoją własną osobą, kasą własną lub teściów, "zniszczeniem" w pracy lub publicznym, czymkolwiek, bo arsenał jest nieprzebrany- i na końcu dodać "jesli choć raz spotkasz się z tym bękartem". A także: i na końcu dodać "jeśli pozwolisz żeby ten pomiot dostał choćby 1 złotówkę". Plus uruchomienie rodziny i kontaktów w celu np. ukrycia dochodów, przepisania ppotencjalnie dziedzicznego majątku etc. Żebyś dobrze zrozumiała: tzw misiu ma oczywiście pełny współudział i odpowiedzialność, ale to niestety nie rozgrzesza, choć wiele pań tutaj by chciało, żoneczki co do jej stanu, powiedzmy, moralnego. Taka pani (żona) jest zresztą gnidą nawet, jeśli jej się NIE uda wymusić na tzw misiu wyszczania się na swoje rodzone dziecko. Same intencje ją umiejscawiają w gnojówce i nigdzie indziej. A parę pań tutaj, w różnych wątkach, pokazało intencje Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 16:26 boszesz, 100/100 Odpowiedz Link Zgłoś
kotradykcja Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 16:46 Taka pani (żona) jest zresztą gn > idą nawet, jeśli jej się NIE uda wymusić na tzw misiu wyszczania się na swoje r > odzone dziecko. Same intencje ją umiejscawiają w gnojówce i nigdzie indziej Ależ co Ty opowiadasz żona ma prawo do wszystkiego. Bo jest żoną. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 17:28 Taaak bo kochanka dzieciatego jest swieta o najczystszych intencjach... Zona ma prawo postawic ultimatum, bo jest zona, maz ma prawo je przyjac lub nie. Tak samo kochanka - ma wybor sypiac z zonatym lub nie, usunac, oddac do adopcji lub urodzic, potem przyjac misia wyrzuconego przez zone lub nie. Mis ma prawo zdradzac lub nie, potem ma prawo wybrac stara lub nowa rodzina. Zona ma wlasciwie najmniejsze pole do manewru, a ponizsze obrzydliwe okreslenia tylko swiadcza o autorce. OMG w takiej sytuacji to ZONA jest ofiara. kotradykcja napisał(a): > Taka pani (żona) jest zresztą gn > > idą nawet, jeśli jej się NIE uda wymusić na tzw misiu wyszczania się na s > woje r > > odzone dziecko. Same intencje ją umiejscawiają w gnojówce i nigdzie i > ndziej > > Ależ co Ty opowiadasz żona ma prawo do wszystkiego. Bo jest żoną. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 17:34 cersei8 napisał(a): > Zona ma prawo postawic ultimatum, Widać każda kobieta ma prawo być suczą. Tylko widzisz - postępując w ten sposób stawiasz się na dokładnie tej samej półce suczy co kochanka. Nie jesteś od niej ani odrobinę lepsza.* > OMG w takiej sytuacji to ZONA jest ofiara. Ofiarą, która przyjmuje rolę kata. * i daruj sobie dziecinny tekst 'ona zaczęła' Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 17:39 > Taaak bo kochanka dzieciatego jest swieta o najczystszych intencjach... Czy Ty w ogóle zauważyłaś, że rozmawiamy o DZIECKU? Kochance możesz wysmarować łeb depilatorem Veet albo kremem rozjaśniającym Joanna (co na jedno wychodzi). Natomiast dziecko, uświadom to sobie kobieto NIE JEST kochanką. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 18:41 tylko dziecko jest w pakiecie z kochanką. NIe da się rozdzielić. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 19:00 ??? Dziecko to dziecko. Odrębna osoba pod względem fizycznym, prawnym, emocjonalnym, genetycznym, społecznym, każdym. Nie "nie da się", tylko "nie chce się". Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 19:11 to w takim razie jak widzisz możliwość kontaktu z niemowlakiem, roczniakiem, dwulatkiem itd, bez obecności matki i bez pokazywania dziecka w domu? Masz pomysł? Bo lektura samodzielnych pokazuje że niemowlak, zwłaszcza piersiowy jest przyspawany do matki i ojciec ma się z nim widzieć w obecności matki? Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 21:29 Bardzo szybko można to sensownie zorganizować i możliwości przybywa z każym miesiącem i rokiem. Jakkolwiek to się zrobi- to jest i ma pozostać problem dorosłych, nie dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 13:11 JAK? JAK mozna wziac odpowiedzialnosc za dziecko, w wieku 0- ok.10 lat zajmowac sie nim, wspoluczestniczyc w wychowaniu bez kontaktow z osoba, ktora sprawuje nad nim opieke na codzien??? Serio pytam, JAK? anorektycznazdzira napisała: > ??? > Dziecko to dziecko. > Odrębna osoba pod względem fizycznym, prawnym, emocjonalnym, genetycznym, społe > cznym, każdym. > Nie "nie da się", tylko "nie chce się". > Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 19:18 arwena_11 napisała: > tylko dziecko jest w pakiecie z kochanką. NIe da się rozdzielić. A to pan ojciec o tym nie wiedział zanim umoczył na boku? Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 19:22 toz wiedział i dlatego alimenta wystarczą a ty myśłałaś że on w pieluchy chciał się wpakować? naiwniara... Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 19:26 volta2 napisała: > toz wiedział i dlatego alimenta wystarczą Nie nie wystarczą. Niestety - przez takie uwieszone na misiach kapłanki patriarchatu, które w razie problemów 'obronią' misiaczka od odpowiedzialności jest tak jak jest. Twój mąż doskonale wie, że może moczyć sobie na boku ile chce - w razie czego żona i tak nie wygna a maksymalnie troszkę z kasy będzie musiał wyskoczyć... żadne konsekwencje. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 19:31 a kochanka nie wiedziała że pan ma rodzinę i dzieci, zanim nogi rozłożyła? Naiwna taka? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 19:42 arwena_11 napisała: > a kochanka nie wiedziała że pan ma rodzinę i dzieci, zanim nogi rozłożyła? > Naiwna taka? Podziwiam maniakalne postrzeganie kochanki jako harpii dybiącej na biednego misia Kochanka nie musiała wiedzieć - panowie szukający przygody zwykle się nie chwalą żoną. Poza tym - to pan jest żonaty, pani stanu wolnego może bzykać co chce - ona nie ma zobowiązań. Winnym zdrady jest MĄŻ. Tylko i wyłącznie. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 22:38 arceli nie rób z kochanki świętej. Poczytaj jeden z ostatnich wątków, jak pani aż przebiera nogami żeby wejść facetowi do łóżka. I jeszcze żali się że facet przestał odpisywać na sms-y. Oboje mają rodziny, ale pani to nie interesuje, swędzi ją. W sumie nie pamiętam jak się skończyło, muszę przeczytać dokładniej. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 22:45 Czy ty możesz się, chociaż na chwilę, odkleić od kochanki? Rozmawiamy tu o DZIECKU, a pośrednio o mężu. Jeżli masz męża, który jest się w stanie puścić, bo byle baba nogi rozkłada, to twoim problemem jest mąż, nie rozkładająca. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 05:24 cosmetic.wipes23.07.15, 22:45 Czy ty możesz się, chociaż na chwilę, odkleić od kochanki? Rozmawiamy tu o DZIECKU, a pośrednio o mężu. Nie można sie odkleić od rozkładającej ,bo to ona nosi to dziecko i to ona ( moim zdaniem głupia ) ze daje sie zapłodnić przygodnemu facetowi, podczas jednorazowego bzykanku na boku. Jeżli masz męża, który jest się w stanie puścić, bo byle baba nogi rozkłada, to twoim problemem jest mąż, nie rozkładająca. No niby tak. Problem jest z mężczyzna, a rozkładajaca musi ponieść konsekwencje dziecka. Czyli glupia po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 22:46 arwena_11 napisała: > arceli nie rób z kochanki świętej. Poczytaj jeden z ostatnich wątków, jak pani > aż przebiera nogami żeby wejść facetowi do łóżka. A to może przestań zwalać na kochankę winę męża? Wiem - tak łatwiej. Pani wrednie nogi rozkładała a pan się potknął i nadział a erekcję miał przypadkowo bo właśnie myślał o żonie Winy obcych ludzi mało mnie obchodzą. Naprawdę. Wychodzę z założenia, że przed moim chłopem mogą paradować zastępy nagich aniołków Victoria's Secret ale to od niego zależy czy sięgnie czy nie. TYLKO od niego. Jeżeli jest takim durniem, że 'da się omotać' to widać nie był warty uwagi od samego początku. Ewentualna zdrada byłaby tylko jego decyzją i tylko jego winą niezależnie od tego jakby się pani nie starała. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 23:00 Arceli dlatego ja przebaczenie biorę pod uwagę tylko w momencie jednorazowego skoku w bok w stanie upojenia alkoholowego. Żaden romans nie wchodzi w grę, a mężowi na trzeźwo na pewno nie przyszłoby do głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 05:19 Kochanka nie musiała wiedzieć - panowie szukający przygody zwykle się nie chwalą żoną. Poza tym - to pan jest żonaty, pani stanu wolnego może bzykać co chce - ona nie ma zobowiązań. Winnym zdrady jest MĄŻ. Tylko i wyłącznie. Winny zdrady jest maz , winna ciąży i konsekwencji kochanka, bo to ona decyduje o dalszym losie ewentualnej ciąży, i sorry bzykać sie z pierwszym lepszym i od razu dać sie zapłodnić????? A przy dłuższym ewentualnym romansie wychodzi ze miso zajęty. Znam dziewczynę która zaszła w ciąże na dyskotece x kilometrów od domu, wróciła z wakacji po 4 tygodniach bach 2 kreseczki na teście, a ona nawet imienia nie znała. Szczęście w nieszczęściu, okazało sie ze na tej samej wsi mieszka babcia chłopaka co babcia dziewczyny. Został odnaleziony i z tego co wiem zamieszkał u dziewczyny z jej rodzicami w oddzielnych pokojach. Skończyli szkole rodzice pomogli i zeszli sie po jakimś czasie. Ale mogło byc nieciekawie, i o takich sytuacjach tu mowa. Szybki numerek i pa, i co dałabys sie zapłodnić w taki sposób? Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska niestety ale... 23.07.15, 19:48 Każda kobieta ,która sypia z facetem musi sie liczyć z samotnym macierzyństwem. I czy to maz ,kochanek najwiecej odpowiedzialności ponosi kobieta. Tak samo jak wyłączna decyzje czy urodzi czy nie należy do niej ,bo facet nic nie moze właściwie zrobic jeśli kobieta sie uprze przy swoim zdaniu. Tak jest świat zbudowany niestety, i nawet maz moze wymiksować sie z życia rodzinnego zasłaniając sie praca. A zwłaszcza kobieta która sypia z żonatym. I dyskusje ,przekonywanie, obrzucanie "misia" epitetami nic nie da. Tak bywa i tyle...niestety. A sex nie ma nic wspólnego jaka osoba jesteśmy na codzień. I rożne są przyczyny/sposoby zdrad czy skoku w bok. Kobieta czy Mężczyzna który zdradza nie zawsze jest ostatnia szuja. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: niestety ale... 23.07.15, 19:52 3-mamuska napisała: > Każda kobieta ,która sypia z facetem musi sie liczyć z samotnym macierzyństwem. W patriarchalnym świecie strzeżonym przez żoneczki - owszem. I to nie jest 'bo tak jest'. Tak jest bo kobiety takie jak Cersei, Volta, Arwena czy Ophelia godzą się a wręcz wymagają od mężczyzn pozbywania się odpowiedzialności. I świat sk..li się kręci. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska [...] 23.07.15, 20:08 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 19:51 > a kochanka nie wiedziała że pan ma rodzinę i dzieci, zanim nogi rozłożyła? Naiw > na taka? Kochanka ma dbać o morale puszczającego się, żonatego faceta? Boże, arwena, za jaką bezwolną, rozmemlaną kluchę ty wyszłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
kotradykcja Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 21:28 cosmetic.wipes napisała: > > a kochanka nie wiedziała że pan ma rodzinę i dzieci, zanim nogi rozłożyła > ? Naiw > > na taka? > > Kochanka ma dbać o morale puszczającego się, żonatego faceta? Otóż to! Jeśli wierność mojego męża ma zależeć tylko od tego, czy jakaś kobieta się na to zgodzi lub nie, to ja serdecznie pieprzę takiego męża. A prawda jest taka, że jak facet chce pobzykać na boku, będzie ściemniał i kłamał w żywe oczy. Będzie przekonywał, zdobywał, oczarowywał. Jedna odmówi, druga odmówi, a trzecia nie. Żony wierzą w "harpie kochanki " dokładnie tak samo jak kochanki wierzą w "harpie żony ". Dlaczego nie? Takie są fakty. Żony bywają wredne, bywają zimnymi sukami, bywają przemocowcami, bywają wyrachowane i puszczalskie. A nie? Tylko ze nie ma kompletnie znaczenia jakie są obie kobiety. Liczy się postawa faceta. Li i jedynie. Albo jest porządnym człowiekiem i nie zdradza żony, albo jeśli zaliczy skuchę, bierze na klatę odpowiedzialność i zajmuje się swoim dzieckiem. Każda inna opcja oznacza, że facet nie jest porządnym człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 23:35 wielu oficjalnych byłych mężów nie bierze na klatę swoich oficjalnych dzieci i znajdują następne chętne do rozmnażania a ty oczekujesz że dziecko z pobocznego dymanka zostanie zaopiekowane? śnisz? taki dzieciak jest powodem do wstydu dla takiego pana i zajmował to on się nim na pewno nie będzie. może przesłać alimenty po korowodach z udowodnieniem ojcostwa. tak zresztą o tym mówi prawo - póki co nie ma sankcji za niezajmowanie się, jest jedynie za niealimentację. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 23:40 volta2 napisała: > wielu oficjalnych byłych mężów nie bierze na klatę swoich oficjalnych dzieci i > znajdują następne chętne do rozmnażania a ty oczekujesz że dziecko z poboczneg > o dymanka zostanie zaopiekowane? śnisz? Zło jest na świecie więc popierajmy zło i żądajmy od mężów czynienia zła > taki dzieciak jest powodem do wstydu dla takiego pana i zajmował to on się nim > na pewno nie będzie. może przesłać alimenty po korowodach z udowodnieniem > ojcostwa. Twoi synkowie na pewno. Jak wychowasz dzieci tak będą postępować. Kobiety wychowują sku..li a potem piszą, że 'tak jest że faceci zachowują się jak sk..le' Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 23:52 już ty się nie bój o wychowanie moich synów - jeśli w połowie będą tak doskonali jak ich ojciec - to żadna lasia oprócz żony ich nie skusi, pytanie, gdzie znajdą taki ideał jak mamusia? bo na bezmózgie lasie rzeczywiście jakoś tak łatwiej się napatoczyć... Kobiety wychowują sku..li a potem piszą, że 'tak jest że faceci zachowują się jak sk..le' smile analogicznie baby podkładają się pierwszem lepszem z brzegu a potem wrzask, że squ...el Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 00:04 Volta, ale tu właśnie o tym mowa - kochanka "podkłada" się świadomie działającemu pierwszemu lepszemu squ...elowi, a żona walczy o tego pierwszego lepszego jak o wymarzonego ptysia, po wszystkim ciesząc się, że dla niej robi z siebie totalne gó...o. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 00:17 już sto razy było podkreślane, że to nie żona walczy - tylko że misiek walczy o żonę, bo nagle kochanka zaciążona traci na atrakcyjności. i wtedy żona ma satysfakcję - a czemu ma nie mieć. miśka trochę upodli, da nauczkę i jedzie dalej. sytuacja w której żona walczy o miśka a misiek chce odejść do dążącej do wrogiego przejęcia kochanki - jest sytuacją z góry przegraną. polecam przywołanie omówionego na forum swego czasu tematu z naszą najlepszą narciarką biegową. misiek na wieść o ciąży się zmył. pewnie to nie żona walczyła o miśka a ten o żonę. justyśka ze złamanym sercem została sama... i nie ukrywa, że walczyła, żonce skarżyła, mediom itp. normalnie lux klasa. i nie było słychać głosów współczucia, na co wyraża nadzieję araceli. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 00:43 Nie wiem na co liczy araceli. Mi wisi kto o kogo walczy i dlaczego. Mnie dziwi jak można chcieć żyć z takim mężczyzną. I tylko zwracam uwagę, że ptyś to nie ptyś z kremem, tylko z guanem, na równi z kochanką, który robi z siebie szambo (wiele podstarzałych guan) porzucając dziecko. I chęci życia z nim nie pojmuję. Oczywiście nie musisz się z tym zgadzać. Tak ja się nie zgadzam z większością postów w tym wątku, bo nie rozumiem ani trochę. I tym postem kończę udział w dyskusji. I na koniec życzenie - aby żadnej z nad tak trudna sytuacja nie spotkała, bo z niej nie ma dobrego wyjścia. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 11:00 Nie wiem na co liczy araceli. na tym, że świat będzie współczujący pani kochance Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 11:09 Volta - mylisz się, ale Ty tak bardzo nie chcesz spojrzeć na to bez tej dziwacznej perspektywy, że nawet 500 postów więcej tego nie zmieni Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 11:19 kama265 napisała: > Volta - mylisz się, ale Ty tak bardzo nie chcesz spojrzeć na to bez tej dziwacz > nej perspektywy, że nawet 500 postów więcej tego nie zmieni 500 postów a niektóre nadal nie rozróżniają kochanki od dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 11:21 a ty seksu od seksu bez zobowiązań Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 11:29 volta2 napisała: > a ty seksu od seksu bez zobowiązań Jeszcze raz bo chyba nie dociera: Jak pan nie założył gumy to znaczy, że na zobowiązania się godzi. Niepolakane poczęcie było jedno. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 11:30 "Niepolakane poczęcie było jedno." - i to też jest dyskusyjne Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 11:51 A Lukrecja Borgia, uznana przez wladze koscielne za dziewice, bedac w zaawansowanej ciazy? kama265 napisała: > "Niepolakane poczęcie było jedno." - i to też jest dyskusyjne > Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 12:06 wiesz, wszystko, co jest "uznane przez władze kościelne" z góry wydaje mi się podejrzane i dyskusyjne Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 12:47 na zobowiązania się godzi. i ok, tylko każda z nas co innego rozumie przez zobowiązania ty zajmowanie się dzieckiem a ja alimenty. jeśli pani tak bardzo zależy na tym, by dziecko miało ojca, nie zaciaża z żonatymi. to jest tak proste, że aż nie chcesz w to uwierzyć. idąc z żonatym - godzi się jedynie na to, że pan będzie płacił. jeśli oczekuje postawy ojcowskiej - poszukuje kandydata wśród wolnych, a i tu może zaliczyć skuchę. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 05:00 wa - kochanka "podkłada" się świadomie działającemu pierwszemu lepszemu squ...elowi, a żona walczy o tego pierwszego lepszego jak o wymarzonego ptysia, po wszystkim ciesząc się, że dla niej robi z siebie totalne gó...o. OJP i wyszło jak wyszło czyli winna jest tylko ta głupia/wredna żona . A ta kochanka co sie podkłada zachodzi w ciąże ,walczy o misia, alimenty , opiekę nad dzieckiem to super ekstra kobieta i niewinna biedaczka ze facet ma gdzieś. Konsekwencje ciąży ,porodu, dziecka, aborcji , adopcji, ponosi zawsze kobieta ta która dała sie wrobić w taka sytuacje, nie dała by sie wrobić gdyby zajętemu facetowi nóg nie rozłożyła. I sama jest sobie winna. Bo ma co liczy ??? Ze żonaty facet który oszukuje zonę bedzie jakimś cudem dla niej i jej dziecka lepszy niz dla innej kobiety i jej potomstwa? Kochanka sie wydaje ze ja żonaty na nia poleciał bo jest napewno lepsze od zony, szczuplejsza lepsze w łożku, itp, Tylko zapomniana ze jak dojdzie dziecko sprawy finansowe to bedą dokładnie w takie samej sytuacji jak żona a nawet gorszej. I ja jako kobieta idąc z żonatym facetem do łóżka ( fikcja) to zdaje sobie sprawę ze moge zostać z dzieckiem sama, i albo sie zabezpieczam po "uszy" albo robię aborcje ( mam 3 dzieci więcej nie chce) zwłaszcza z przygody. Mam koleżankę która ma w ten sposób 4 dzieci każde z innym. Druga ma 3 dzieci z jednym takim żonatym, gdzie juz po 1 był problem z alimentami ,a dziecko widział wtedy jak żona jechała z dziećmi do kraju do rodziny, przy okazji bzykniecia mamusi , myślała ze tyloma dziećmi zmusi go do odejścia od zony. I co i gucio od zony nie odszedł, żona wyrzucić go nie moze (wiara ,wpływ rodziny) on prawowitej małżonki nie zostawi i tak sie bujają juz 8-10 lat a głupia Polka myśli ze on ja tak bardzo kocha bo by jej 3 dzieci bez miłości nie zrobił. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 05:01 Miało byc kochankom sie wydaje .... Słownik przerzuci na kochanka Odpowiedz Link Zgłoś
kotradykcja Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 07:28 taki dzieciak jest powodem do wstydu dla takiego pana i zajmował to on się nim > na pewno nie będzie. może przesłać alimenty po korowodach z udowodnieniem ojco > stwa. WTF?! Jeśli mój syn lub pasierb kiedykolwiek pomyśli w ten sposób o SWOIM DZIECKU to będzie znaczyło, że jako rodzice daliśmy dupy na całej linii. Obrzydliwe jest Twoje myślenie. A facet, który w ten sposób postępuje wobec SWOJEGO DZIECKA to ścierwo zwykłe. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 08:26 dokładnie, ja nie mogę pojąć takiego myślenia. wydaje mi się, że to jest creme de la creme - że to dla Was żony jest powód do wstydu. i w imię utrzymania swojej marnej samooceny żądacie ofiary. Smutne to bardzo Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 10:53 wybacz, dla mnie miałoby być powodem do wstydu? z mojej perspektywy to to jest luzik pan może dziecka nigdy nie uznać, dyskretnie wyśle przelew, temat zamknięty. nie znam przepisów bo jak domyślasz się, rozprawy teoretyczne tutaj toczymy - ale chyba nawet udowodnione ojcostwo nie powoduje nic więcej niż przyklepanie alimentów, nazwisko bedzie matki(no chyba że przepisy sie zmieniły) a jak dziecko nie jest uznane to nie jest, zatem nie jest częścią naszej rodziny i my jako całość nie martwimy się o nie. wszak miało być bez zobowiązań. wywiązywania się ze zobowiązań wymagamy wobec siebie - do końca życia, również na złe Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 10:58 w mojej bajce - jako rodzice damy ciała, jeśli mój syn (pasierbów na szczęście nie posiadam i nie zamierzam) mając żonę pójdzie na boki i umoczy z sukcesem(a nawet bez) skoro masz pasierba - to nawet nie zauważasz, że danie ciała zaczyna się jeden level wcześniej. dla mnie zwykłe ścierwo to takie, co ma jakieś pozamałżeńskie dzieci, drugie żony,poprzednich mężów, trzecie kochanki itp korowód postaci. (żeby zbyt absurdalnie nie było, wdówki wyłączam z tego korowodu) Odpowiedz Link Zgłoś
kotradykcja Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 13:19 dla mnie zwykłe ścierwo to takie, co ma jakieś pozamałżeńskie > dzieci, drugie żony,poprzednich mężów, trzecie kochanki itp korowód postaci. Chciałaś mi dowalić, a wyszło z Ciebie zwykłe chamstwo i głupota Guzik wiesz o naszym życiu. Mój mąż nie porzucił swoich dzieci. Mieszkają pół na pół z matką i z ojcem. I mają oboje rodziców, pomimo ich rozwodu, oraz dodatkowe osoby do opieki i kochania w postaci mojego syna, mnie i całej mojej rodziny. Wszystkie dzieci traktowane są tak samo przez wszystkich. Matka moich pasierbów jest normalną kobietą pod tym względem. Mój syn w tym roku jedzie z nią i braćmi na tydzień na wakacje. Jej dzieci już były ze mną i moim dzieckiem. Na święta, urodziny i inne okazje wszyscy dorośli kupują wszystkim dzieciom prezenty bez patrzenia które czyje. A na dzień matki ex mojego męża daje swoim dzieciom kasę na kwiaty dla mnie. Takie ścierwa z nas BTW, ja kiedyś też miałam męża jak panbuk przykazał, mię zamierzałam mieć drugiego, ani pasierbów. Mój mąż aktualny też chciał z jedną żoną resztę życia przeżyć. I do głowy by my X lat temu nie wpadło, że będzie miał drugą żonę ani że przysposobi jej adoptowane dziecko Życie jest bardzo przewrotne. A dzieci nawet w patchworku można z powodzeniem uczyć przyzwoitego postępowania i bycia dobrym, porządnym człowiekiem. Niestety, Twoje dzieci nie doświadczą tego nawet w Waszej fantastycznej, nuklearnej, jedynie -słusznej rodzinie, bo ich matka jest zwyczajnie podłym, małym indywiduum. Nie wiem jak ojciec. Może nawet nie wie kogo ma w domu? Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 13:25 Ok, wszystko to brzmi wspaniale, i szczerze fajnie ze tak sie wam uklada, ale czy myslisz ze ten Twoj caly patchwork funkcjonawalby rownie udanie i zgodnie gdybys byla kochanka obecnego meza w momencie gdy byl on jeszcze z pierwsza zona. Gdyby powodem ich rozwodu byla Twoja pozamalzenska ciaza. Czy to nie wplyneloby na stosunki pomiedzy Toba i Twoim dzieckiem a dziecmi meza i ich matka. Pytam bez zlosliwosci bo sytuacja jest jednak rozna. Odpowiedz Link Zgłoś
kotradykcja Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 13:58 Cersei, zapewne nie byłoby tak miło. Ale jakby nie to chciałam powiedzieć w tym poście. Odnosiłam się do porównania poczynionego przez to indywiduum, porównania osoby po rozwodzie do ścierwa porzucającego własne dziecko z tchórzostwa i wygodnictwa. Pierwsze dziecko mojego męża i jego ex to klasyczna wpadka. Nie planowali, nie chcieli. Ale nie było nawet mowy o tym, że on ją zostawia samą z dzieckiem i ogranicza się do nędznych alimentów. Oboje byli wolni, więc spróbowali stworzyć rodzinę. Nie wychodziło, spróbowali ją połapać w najdurniejszy ze sposobów, niestety też najczęściej stosowany, czyli kolejnym dzieckiem. Było jeszcze gorzej, więc odpuścili. Mój mąż porzucił swoje dziecko. To, że niebiologiczne nie ma znaczenia. Podjął się wychowania go jak swoje, a potem spieszył z naszego życia. Ja jestem dorosła, ale moje dziecko już raz było porzucone przez "rodziców ". Rozumiem jeśli ktoś nie jest w stanie wychować dziecka, oddaje. Ale jeśli ktoś wymiksowuje się z rodzicielstwa, bo tak łatwiej... Kim trzeba być? I jasne, życie z dzieckiem ze zdrady w tle jest do dupy. Ale życie z tchórzem i cwaniakiem wcale nie jest lepsze. Rozumiem że można być podłym dla dorosłych. Ale dla dziecka? Dla własnego dziecka?? No jak?! Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 14:41 Nie zawsze tak jest latwiej, ale widzisz Twoj maz i jego eks walczyli o swoj zwiazek o rodzine, nawet kolejnym dzieckiem, czemu Cie wiec dziwi, ze ktos kto juz ma rodzine, calkiem szczesliwa po jednorazowej zdradzie, walczy o nia; zona stawiajac ultimatum, maz zgadzajac sie na nie... Piszesz, ze rozumiesz ze jesli ktos nie jest w stanie wychowac dziecka, oddaje, ok ale pan majac juz rodzine TEZ nie jest w stanie wychowac tego dziecka, bo kocsztowalaoby go to utrate rodziny, pomijam tu czy ze strony zony taki warunek jest ok, czy nie, on ma wybor - ALBO rozwod ALBO brak kontaktow z tamtym dzieckiem i jego matka. Tylko, ze w tym przypadku to co sie stanie z dzieckiem "pobocznym" pana nie jest jego decyzja - to kochanka moze urodzic lub nie, oddac lub nie, pan ma placic i byc ojcem. Ale moze zdazyc sie tak, ze panstwo nie stworza zwiazku, pani pozna innego pana i nie bedzie chciala ojca swego dziecka w ich zyciu, bo nowy mis zadnych eksow sobie nie zyczy. Wtedy panu zostanie swiadomosc, ze zachowal sie przyzwoicie..., choc dla jego starych dzieci niekoniecznie bedzie to tak jednoznaczne. Sytucja Twojego meza i jego eks to inna sytuacja - oni byli wolni, nie mieli nic do stracenia, wiele do zyskania, nie wyszlo. Trudno. Sytuacja Twoja i Twojego meza to tez co innego - jak rozumiem w gre wchodzi adopcja, wiec Twoj eks mial wile czasu na podjecie swiadomej decyzji, ze chce byc ojcem dla konkretnego dziecka. Pan z naszego watku takiej decyzji nie podjal, jemu brzydko mowiac "pekla gumka". kotradykcja napisał(a): > Rozumiem jeśli ktoś nie jest w stanie wychować dziecka, oddaje. Ale jeśli ktoś > wymiksowuje się z rodzicielstwa, bo tak łatwiej... Kim trzeba być? Odpowiedz Link Zgłoś
kotradykcja Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 15:21 Cersei, rozumiem co piszesz, ale nie zgadzam się z tym. Po prostu. Znam kobiety, których mężowie mają dzieci ze zdrady. Wachlarz zachowania jest szeroki. Od pełnych kontaktów całej rodziny z pozamałżeńskim dzieckiem, do całkowitego odcięcia się od dziecka i płaceniu 250 zł alimentów. Nie siedzę w ich butach, nie wiem co czują. Może są szczęśliwi. Ale dla mnie człowiek, który odwraca się od swojego dziecka jest nic nie wart. Odpowiedz Link Zgłoś
cersei8 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 15:33 Ja rozumiem Ciebie, ale nasze poglady sa uksztltowane doswiadczeniami, moze gdybym przezyla to co mialabym podobne zdanie i na odwrot. Ja jestem w stanie zrozumiec czlowieka,ktory rezygnuje z kontaktow z dzieckiem ze zdrady aby moc byc na codzien z tymi malzenskimi, tymi ktore zna, kocha i zaplanowal. Nie dla kazdego mezczyzny taki wybor bylby latwy, jednak sa sytuacje w ktorych musialby go dokonac. Po prostu. Ja wolalabym zeby zeby moj maz nie musial nigdy dokonywac takiego wyboru, ale w ostatecznosci, jesli juz to zeby wybral moje dzieci. Tez po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 16:09 który odwraca się od swojego dziecka jest nic nie wart. i taki nic nie wart cię zainteresował? jeden jakiś bio w tle, kolejny co to zwiał a skąd przekonanie że następny jest ok? z takim przebiegiem a nic się nie uczysz na "błędach" Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 16:28 Volta. Myślę że dla własnego dobra powinnaś zamilknac. Każdy juz widzi jakiego typu jesteś czlowiekiem Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 16:31 oj, już tak się nie martw, o własne dobro to ja potrafię zadbać tak jak nikt inny. przy okazji nikogo nie krzywdząc co polecam każdemu, bo wtedy się spokojniej śpi. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 16:32 A jednak nie wiesz kiedy się zamknac Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 16:42 no na pewno nie na twój rozkaz czy prośbę oceny zostaw dla siebie, ja ich nie potrzebuję do dobrego samopoczucia Odpowiedz Link Zgłoś
kotradykcja Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 17:51 Volta, tylko potwierdzasz moje zdanie na Twój temat. Chcesz drukowanymi? Ostatni raz, jak nie dotrze to trudno. Mój synek jest adoptowany przeze mnie i mojego ex męża. Ex mąż, po adopcji, stwierdził, że jednak jego materiał genetyczny jest tak cenny, że musi się koniecznie rozmnożyć. Oświadczył że nasze (?) dziecko jest dla niego niczym, nie zamierza na nie lożyć ani utrzymywać kontaktu. Na własne życzenie zrzekł się praw rodzicielskich. Nie zamierzałam zmuszać go do niczego. Trudno, stracił wspaniałego syna. Kij mu w oko. Z perspektywy czasu, tym lepiej dla nas. Mój aktualny mąż adoptował mojego synka. Ze swoją ex żoną rozstał się w zgodzie, opiekę mają wspólną, naprzemienną. Podejście mojego męża do jego dzieci po rozwodzie było jednym z kluczowych punktów w mojej ocenie jego osoby jako kandydata na męża. Jego decyzja o adopcji mojego synka utwierdziła mnie w przekonaniu, że wybrałam wartościowego człowieka. Czas moja, a on z każdym dniem potwierdza, że dobrze zrobiłam wiążąc się z nim. Gwarancji dożywotniej nie ma na nic i na nikogo. Ty także na swojego męża gwarancji nie masz. Ani na siebie samą. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 17:59 ale po co mi to tłumaczysz? wnosisz w kolejne związki jakieś dzieci to i nie dziwota, że godzisz się na cudze dzieci w swoim życiu, jest to twój wybór i nic nikomu do tego. ja się na niczyje dzieci nie godziłam oprócz naszych własnych, nikomu swoich nie prztaszczam do kochania i wychowywania i tego oczekuję od drugiej strony. mnie moje własne dzieci zbytnio nie wzruszają więc nie wymagaj ode mnie by wzruszały mnie cudzesy, nawet jeśli to będzie cudzes mojego męża. wolno mi? mam wrażenie, że nie. bo od razu jest oceniane moje człowieczeństwo i suczyzm. tak, jestem nietypowo uczuciowa i taką mnie wziął mój mąż. czasem mu rzucam w eter, że chyba nie do końca wie, z kim sypia, ale to już jego wybór nie przyspawałam go do siebie Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 18:04 myślę, że nie wykorzystałaś swojej ostatniej szansy, żeby zamilknąć i dać nam zachować chociaż cień złudzeń co do siebie Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 18:12 ale przecież nie z tobą konwersuję, a forumka zwróciła się do mnie bezpośrednio. morze sama naucz się wykorzystywać swoje szanse i potem pouczaj, bo na razie to kruchy z ciebie autorytet. również pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 18:26 nie pretenduję do roli autorytetu poza tym, forum publiczne i w konwersację (haha) każdy może się włączyć. wybacz, ale nie wejdę w pyskówkę z osobą, która robi tak bolesne błędy ortograficzne i ma tak wąskie horyzonty. postąpię w myśl przysłowia - nie wchodź z głupcem w dyskusję, bo najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a następnie pokona doświadczeniem a ja nie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 21:07 jak się zwracasz w pluralis to jednak pretendujesz, chyba że sama nic o tym nie wiesz. a jak znajdziesz orta - to mnie prawdziwie zaskoczysz. orta, nie literówkę. szczególnie tego bolesnego. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 26.07.15, 15:17 "morze sama się naucz" - to jest ort i to bolesny - nie żadna literówka a zwracam się w pluralis ( - boże jakie to pretensjonalne) - bo zauważyłam kilka osób z podobnym podejściem do Twoich wynurzeń Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 20:05 "Chyba nie wie do końca z kim sypia" Hehe jak to wiele mówi Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 13:27 atakujesz, licz się z rykoszetem. rzucasz ścierwami, a wychodzi że nikogo lepszego w domu nie masz. to kiedy kolejny mąż zafunduje ci pasierba? skoro lubisz to chyba ci żałował nie będzie? widać w wątku, że o zajmowanie się dzieckiem walczą te, co same dziecku ojca nie zapewniły na co dzień, stąd ta zapiekłość i pogarda dla rodzin w których wszystko działa jak należy. wiem, gdyby mi nie wyszło też bym pewnie ścierwami rzucała. Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 14:19 ależ mi wszystko "wyszło". i ja o nic nie walczę, w sumie teraz to sądzę, że im mniej jakiekolwiek dziecko będzie miało z Tobą i Twoją cudowną rodziną, tym lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 14:24 volta2 napisała: > widać w wątku, że o zajmowanie się dzieckiem walczą te, co same dziecku ojca > nie zapewniły na co dzień, stąd ta zapiekłość i pogarda dla rodzin w których > wszystko działa jak należy. wiem, gdyby mi nie wyszło też bym pewnie ścierwami > rzucała. I znów retoryka bezwolnych misiów. Zapewnić dziecku to mogę wakacje a nie ojca - ojciec ma się zapewniać sam i akurat u mnie bez problemu to robi. Przestańcie w końcu maniakalnie zwalniać mężczyzn z odpowiedzialności!! To nie kobieta jest odpowiedzialna za wszystko - dziecko ZAWSZE ma matkę i ojca o RÓWNYCH wobec niego obowiązkach. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 16:16 etoryka bezwolnych misiów otóż żonaci misiowie nie są wolni - więc jakbyś się gimnastykowała to i tak upa z tyłu. jak rozumiem, twój miś się z tobą nie związał, więc rzeczywiście jest wolny, mój niestety - do wolnych się nie zalicza. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 16:19 volta2 napisała: > jak rozumiem, twój miś się z tobą nie związał, więc rzeczywiście jest wolny, mó > j niestety - do wolnych się nie zalicza. Nie - nie rozumiesz. A różnica między wolnym a bezwolnym to już chyba dla Ciebie kompletna abstrakcja Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 16:21 pocieszaj się Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 16:32 volta2 napisała: > pocieszaj się A niby czemu? Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 16:43 po niczemu, tak sobie, żeby ci się nie nudziło Odpowiedz Link Zgłoś
kama265 Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 24.07.15, 14:17 och, dziękuję Ci bardzo za te słowa, dowodzą one w sumie kim jesteś, nie trzeba było się tak odkrywać. no i pamiętaj, życie bywa przewrotne, chociaż naprawdę, nie życzę Ci, żebyś się o tym przekonała (mimo wszystko, mimo niczym niezawinionych obelg, jakimi byłaś łaskawa mnie obrzucić) Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Nieslubne dziecko męża - naprawde przejmujeci 23.07.15, 21:20 Ale dlaczego zakładasz, że jedno jest święte a drugie szują? Oboje po równie są gnidami, mąż bardziej, bo to on ma rodzinę, którą naraził, to on złamał przysięgę, on skrzywdził SWOJĄ żonę i SWOJE dzieci. Dla kochanki jesteś obca kobietą, a twoje dzieci to obce dzieci. Dla męża jesteście rodziną, na którą splunął i nasr...ł. Dodatkowo ty widzisz szansę na odkupienie w porzuceniu dziecka, czyli strasznym sku...stwie (popatrz na to w oddzieleniu od swoich dzieci - kto porzuca własnego potomka?). Czyli gnidzie, która skrzywdziła rodzinę wybaczysz, pod warunkiem, że nowe dziecko skrzywdzi bardziej. I jak już pisałam wcześniej - rozumiem atawizm. Ale chęci życia z takim człowiekiem nie. Myślę, że obie strony nie mają szans się w tym wątku dogadać, ale widzę, że idziemy na rekord . Odpowiedz Link Zgłoś