Dodaj do ulubionych

Matka winna.

01.02.16, 20:24
Historia taka - dziecko ma poważne problemy zdrowotne, niezagrażające życiu, ale dające duży dyskomfort funkcjonowania. I padła hipoteza, że ich prawdopodobną przyczyną mogła być mamuni niefrasobliwość - w sensie fajki bez skrupułów, palone w czasie ciąży. Niestety w dużych ilościach, mimo protestów rodziny.
Dziecko jest nastolatkiem, hipotezę usłyszało.
I ma pretensje. Mamunia zaprzecza paleniu ( świadków skolko ugodno), obraziła się na dziecko i lekarza. Przy drugim dziecku w ciąży podobno nie paliła, była starsza o dychę.
Rzucam Wam na żer, bo myślę, że ....wiecie co myślę o owej rodzicielce. Żeby nie było, ,, kulturalny,, dom, z bidetem,itd, tylko ktoś nie chce pamiętać , że był idiotą.
Bo jest winien ?

Obserwuj wątek
    • pulcino3 Re: Matka winna. 01.02.16, 20:26
      gama wyluzuj,
      jesteś nexią?
    • echtom Re: Matka winna. 01.02.16, 20:27
      Z takim poczuciem winy trudno żyć, więc to normalne, że ludzie stosują mechanizmy obronne.
    • ichi51e Re: Matka winna. 01.02.16, 20:29
      Tak to na 100% przez to ze matka palila. big_grin Moja nie palila a mam upierdliwa chorobe immunologiczna brat tez. Do kogo miec pretensje? Chyba do Pana Boga...
      • ichi51e Re: Matka winna. 01.02.16, 20:30
        Auto-immunologiczna zeby nie bylo...
      • gama2003 Re: Matka winna. 01.02.16, 20:40
        No pewnie, że nie na 100%. Ale palenie w ciąży akurat jest na liście przyczyn takich kłopotów u dziecka. Czyli, co 50 % ? Przyczyniło się, albo nie przyczyniło. No, ale nie chciałabym mieć na plecach myśli, że gdyby nie głupie fajki to może życie mojego dziecka byłoby lżejsze.
      • skomplikowanaula Re: Matka winna. 01.02.16, 22:22
        Akurat przeczytałam ostatnio ( Nie wiem czy to błąd?), że palenie opóźnia choroby auto ( rozwój i jej pojawienie się) Powinnaś więc winić rodzicielkę, że nie paliła.
        A najogólniej uważam, ze jak któraś zdecydowała się dać zapłodnić a potem urodzić winna jest na 9 miesięcy zadbać o to życie najlepiej jak potrafi. No sorry.
    • black_halo Re: Matka winna. 01.02.16, 20:35
      No wiec pewnie matka jest jakos tam winna. Ja do swojej tez mam rozne pretensje no ale co zrobic. Z wiekiem mam wiecej wyrozumialosci dla cudzych slabosci. Moja szwagierka byla taka pracoholiczka, ze "przeoczyla" czyt. zignorowala zatrucie ciazowe. Karetka zabrala ja z pracy w 7 miesiacu ciazy, musieli robic cesarke natychmiast i final jest taki, ze dziecko choc niby rozwija sie normalnie to ma rozne problemy neurologiczne a kto wie co sie jeszcze ujawni jak bedzie starsza. Matka tez czlowiek chociaz palenia i picia w ciazy nie pochwalam. Natomiast jako wielka fanka roznych niezdrowych rzeczy zastanawiam sie czy w ciazy bylabyl w stanie sobie odmowic.
    • gama2003 Re: Matka winna. 01.02.16, 20:45
      Jaką nexią, plotkuję z Wami o zasłyszanej sytuacji. Poruszyła mnie, bo ja z gatunku tych dmuchających na zimne. Zwłaszcza w tematach okołociążowych.
      • echtom Re: Matka winna. 01.02.16, 20:53
        W początkach pierwszej ciąży dwa razy ostro się upiłam, nie wiedząc jeszcze, że jestem w ciąży. Potem umierałam ze strachu, że coś będzie nie tak z dzieckiem. Gdybym dmuchała na zimne, nie piłabym po bzykaniu bez zabezpieczenia wink
      • cosmetic.wipes Re: Matka winna. 01.02.16, 21:24
        Dmuchającą na zimne, ale tak do przesady, znam jedną.
        Nigdy nie paliła, pić (chociaż robiła to w ilościach homeopatycznych) przestała pół roku przed poczęciem, żarcie tylko eko-sreko, ruch, świeże powietrze, stres ograniczony do minimum, sztab czuwających lekarzy.

        Dziecko urodziło się przedwcześnie, ma czterokończynowe MPD z głębokim upośledzeniem intelektualnym.
      • nangaparbat3 Re: Matka winna. 02.02.16, 00:00
        Jak za bardzo dmuchasz, mozesz dziecku wyprodukować nerwicę albo coś autoimmunologicznego. Nie ma zmiluj, nie ma mądrych, trzeba przestrzegać zasad, zachowac ostrozność i troszczyc się - ale że jakiś bląd popelnisz i na dziecku sie to odbije, masz jak w banku.
        Dal równowagi warto pamietać, że to co się udało, to w jakiejś mierze też nasza, matek robota smile
    • asia_i_p Re: Matka winna. 01.02.16, 20:46
      To tylko hipoteza.
      Moja mama paliła w ciąży ze mną (lata 70-te, dym tytoniowy uchodził za naturalny składnik powietrza), nie paliła w ciąży z moją siostrą, alergiczką jest siostra.

      Ustalanie, kto jest winien, zamiast ustalanie, jak wyleczyć, trochę jest bez sensu.
      • gama2003 Re: Matka winna. 01.02.16, 21:09
        Nie no, leczenie jest ustawione, podobno dobry specjalista. Dziecko czy matka zapytali o przyczynę, no i usłyszeli. No i stąd dyskusja.
        Bo paliła jak już wiedziała o ciąży. Kilkanaście lat temu już trąbili, że to szkodliwe. I rozmowa w domu, że ,, gdybyś nie paliła, to może bym tego nie miał,,. Ja bym miała zgryza na miejscu tej matki.
        • kalina_lin Re: Matka winna. 01.02.16, 21:39
          Ale z czystej ciekawości. Jakie to schorzenie? Bo najczęściej jako efekt palenia wymienia się niską masę urodzeniową.
        • jowita771 Re: Matka winna. 02.02.16, 11:34
          > I rozmowa w domu, że ,, gdybyś nie paliła, to może bym tego nie miał,,
          > . Ja bym miała zgryza na miejscu tej matki.

          I matka się wypiera, bo ma wyrzuty sumienia i jej głupio. A co mają na celu ci podli świadkowie, którzy tak ochoczo przypominają, że jednak paliła? Zwłaszcza, że gdyby nie paliła, to też nie wiadomo, czy dziecko by było zdrowe, więc na 100% nie można powiedzieć, że to wina matki.
    • bulzemba Re: Matka winna. 01.02.16, 21:02
      Lekarze i ich teorie...

      Znajomej też wmawiano niefrasobliwość (przy innej przypadłości). Do momentu jak przyprowadziła ojca dziecka. Lekarz stwierdził, że to kwestia genetyczna.
    • wuika Re: Matka winna. 01.02.16, 21:05
      Moja paliła całą ciążę, takie czasy były, że nikomu nie przyszło do głowy nakładać jej do łba, że to szkodliwe. Mam się do niej nie odzywać, czy jak? Wdzięczna jej za to nie jestem, ale moje dzieci pewnie też będą miały do mnie pretensje o różne rzeczy, nie da się być idealnym.
      • kalina_lin Re: Matka winna. 01.02.16, 21:17
        Moja też paliła całą ciążę. i wszystkie ciotki też.
        • thank_you Re: Matka winna. 01.02.16, 22:16
          Moja nie dość, że paliła jak smok będąc w ciąży, to gdy się urodziłam - raz w tygodniu spotykała się wraz z moim ojcem i znajomymi na brydża - wszyscy palący. I ja w tym dymie, w wózku... Pierwsze zapalenie płuc miałam w trzecim m-cu życia. ??
          • kalina_lin Re: Matka winna. 01.02.16, 22:42
            Ooo, spotkania brydżystów też u nas były, przez lata całe. W powietrzu możnaby siekierę zawiesić. 4 palaczy - odpalających jedną fajkę za drugą.
            Tyle że ja akurat z tych niechorujących. Pierwszy w życiu antybiotyk brałam mocno już dorosła, po trzydziestce (akurat jak sama rzuciłam palenie wink.
    • kropkacom Re: Matka winna. 01.02.16, 21:21
      Skoro przy drugim zmądrzała to jaki jest sens ją teraz rozliczać? Jak zwykle wszystko postawione na głowie. Jak społeczeństwo ma jasno mówić, że papierosek i alkohol jest w ciąży be to nie. Ludzie...
    • kandyzowana3x Re: Matka winna. 01.02.16, 21:23
      jak ja sobie przypomnę o co miewalam pretensje do rodziców w latach nastoletnich to strach mnie ogarnia przed przyszłością wink.
      uroki dojrzewania,
    • sidsidsid Re: Matka winna. 01.02.16, 21:24
      A kobita samobiczując się jakoś cofnie czas, czy jak?
      • konwalka Re: Matka winna. 01.02.16, 22:21
        ależ wyrozumiałe dla palaczek te ematki...
        (zupełnie nieoczekiwanie)
        • kropkacom Re: Matka winna. 01.02.16, 22:29
          Ja tam nie czuje się wyrozumiała.
      • 1matka-polka Re: Matka winna. 02.02.16, 08:11
        Nie cofnie czasu ale może się przyznać i przeprosić, to oczyści atmosferę. Jeden problem mniej.
    • eilian Re: Matka winna. 01.02.16, 22:20
      Moja matka w ciąży chyba nie paliła (twierdzi, że na ten czas rzuciła), ale potem i owszem, całe dzieciństwo wdychałam. Nie choruję póki co, ale żal mam. Nie wyrzyguję jej tego na każdym kroku, raz kiedyś coś powiedziałam i wcale nie z pretensjami, tylko takie stwierdzenie faktu, że paliła przy mnie jak byłam mała, to się wyparła... Słabe to strasznie. Ja bym chyba wzięła na klatę błędy rodzicielskie, wiadomo, każdy je popełnia, ale takie głupie zaprzeczanie, że czarne jest czarne wydaje mi się po prostu żenujące. To brak szacunku zarówno do dziecka jak i samej siebie. Mądry człowiek powinien umieć nad sobą samym się zastanowić, i jak trzeba to przeprosić. Pomóc może to niewiele pomoże, ale na pewno oczyściłoby atmosferę.
      • bi_scotti Re: Matka winna. 02.02.16, 00:19
        Chyba wszystkie przyjaciolki mojej matki bedac w kolejnych ciazach palily i okazjonalnie pily no i wszystkie dzieci tych pan to jacys tam ... artysci, naukowcy, politycy, inzynierowie, ogolnie rzecz biorac twarde "wyksztalciuchy" bez zadnych chorob o dziwnych nazwach etc. Ot takie pokolenie matek palacych i takie pokolenie dzieci, ktorych byle co nie pokona wink
        Ja mam troje dzieci. W ciazy z Najstarsza spozywalam alcohol bez zadnych ograniczen, jadlam niepasteryzowane sery i inne rzeczy zabraniane ciezarnym. No i urodzila sie perfect dziewczynka bez zadnych uszczerbkow na zdrowiu fizycznym, umyslowym, emocjonalnym i wszelkim innym. W ciazy ze Srednim bylam "swieta": zero alcohol, dieta jak nalezy etc. No i co? No i jajco: Sredni do konca zycia bedzie sie zmagal ze swoimi problemami zdrowotnymi ... such is life, eh ... Tak wiec nauczona doswiadczeniem, w ciazy z Najmlodszym znow zachowywalam sie kompletnie "nieodpowiedzialnie" i wino bylo, i znow te sery etc. etc. wink No i chlopie nie dosc, ze zdrowe i wysportowane to na dodatek utalentowane muzycznie. Jaki z tego wniosek? Zapewne malo-optymistyczny czyli, ze co ma byc to bedzie tak dlugo jak czlowiek nie przesadza w zadna strone. Znam zbyt wielu zdrowych (wciaz zdrowych w wieku 50+!) ludzi, ktorych matki pily i palily w kolejnych ciazach zeby traktowac powaznie owa jakas "wine matki" z pierwszego postu. Cheers.
        • echtom Re: Matka winna. 02.02.16, 10:55
          > jadlam niepasteryzowane sery i inne rzeczy zabraniane ciezarnym.

          O serach to ja się dowiedziałam dopiero w tym wątku smile W ciąży zawsze jadłam ich dużo ze względu na zawartość wapnia.
    • nangaparbat3 Re: Matka winna. 02.02.16, 00:10
      I padła hipoteza, że ich prawdopodobn
      > ą przyczyną mogła być mamuni niefrasobliwość
      HIPOTEZA - więc pewności nie ma. Jak najcześciej w medycynie - moglo byc, a nie musialo. Kiepska podstawa do wyciągania ostatecznych wnioskow.
      A właściwie to co mu dolega?
    • 1matka-polka Re: Matka winna. 02.02.16, 08:08
      Kiedyś wszyscy palili i pili w ciąży i jakoś żyli, a teraz towarzystwo się wydelikaciło, serka nawet nie zje, a dzieci coraz bardziej pokręcone się rodzą.
      • turzyca Re: Matka winna. 02.02.16, 08:18
        Nie coraz bardziej pokręcone się rodzą, ale żyją, przeżywają. Wystarczy przejść się na cmentarz, żeby zobaczyć, ile tam grobów małych dzieci z dawnych czasów.
        • 1matka-polka Re: Matka winna. 02.02.16, 08:26
          No racja, kiedyś przeżywały tylko te którym alkohol, papierosy i serek nie zaszkodziły.
    • shell.erka Re: Matka winna. 02.02.16, 08:38
      Moja teściowa w ten sposób obdarowala mojego męża astma i alergiami wszelkiej maści. Ma skopcony totalnie system immunologiczny.

      Jak mi kiedyś zaczęła pieprzyc, że on ciągle chory, bo ja nie gotuje obiadów, a następnie wyjechała z propozycjami różnych wynalazków homeopatycznych, to jej uprzejmie o tym przypomniałam.

      Od wtedy jesteśmy jawnymi wrogami wink

      Tak, matka jest winna. Ja obwiniam siebie za zespół aspergera u synka - ciąża była wyjątkowo nerwowa (również między innymi przez tą mende teściowa) brałam leki uspokajające i dwa razy piłam alkohol.

      • ichi51e Re: Matka winna. 02.02.16, 08:42
        No coz moja kolezanka u identycznych objawach u
        Meza zwala wine na to ze tesciowa nie karmila piersia big_grin
        • ichi51e Re: Matka winna. 02.02.16, 08:46
          A wlasnie... Marka karmila piersia? Bo to tez moze byc przyczyna...
          • shell.erka Re: Matka winna. 02.02.16, 08:52
            Nie big_grin
            Laski, on od urodzenia wiecznie chory. Teściowa jarala jak smok.
            No jakby kurna nie patrzyła, moje obiady go nie uleczą wink
            • shell.erka Re: Matka winna. 02.02.16, 08:53
              Ale następnym razem jej to wspomnę... (humane dostawał tongue_out to tłumaczy problemy z nadwagą big_grin)
              (żartuje)
            • kalina_lin Re: Matka winna. 02.02.16, 09:25
              U mnie oboje jarali jak smoki. Cały czas jarają, tyle, że ja tam już nie mieszkam.
              Ja byłam bardzo zdrowym dzieckiem - zadnych alergii, astmy, infekcje sporadycznie, moze z raz do roku.
              Za to ja rzuciłam palenie sporo przed ciążą i już nie wróciłam do niego. Syn do 2 r. z miał mnóstwo alergii pokarmowych, infekcje też mu się dość często trafiają.
              Oczywiście jak się chce teściowej dogryźć, to mozna argument z fajkami wyciągnąć, ale jak już wczesniej pisano- w naszym pokoleniu mnóstwo osób miało palące (również w ciązy) matki. Jakoś nie widać, żeby wszyscy od palących rodziców byli chorzy, a ci od niepalących zdrowi.
              • shell.erka Re: Matka winna. 02.02.16, 10:47
                Mamusia?! wink
    • najma78 Re: Matka winna. 02.02.16, 08:45
      Przyczyna moglo byc...ale nie wiadomo czy faktycznie bylo. Nawet jesli to niczego to nie zmieni bo czasu cofnac sie nie da. Niepotrzebne wiec to oskrazanie teraz i obarczanie jej wina. Nie dziwie sie ze jest zla, wsciekla, ma prawo i to calkiem uzasadnione.
    • kotradykcja Re: Matka winna. 02.02.16, 09:37
      Pierwsze lepsze znalezione
      Gdy ciężarna zaciąga się dymem, tętno płodu natychmiast skacze ze 130 do 180 uderzeń na minutę. Czy tak obciążone w zarodku serce ma szanse na normalny rozwój?
      Mały bierny palacz jest nie tylko zatruwany, narażany na kontakt z rakotwórczymi substancjami, ale również otrzymuje wraz z krwią mniej składników odżywczych i o 25 proc. mniej tlenu. Stan przewlekłego niedotlenienia nie pozwala rozwijać się właściwie. Noworodek bywa niedożywiony. Waży o 200–300 g mniej niż dzieci rodziców niepalących albo przychodzi na świat jako wcześniak, a zatem:
      jest słabszy, występują u niego zaburzenia układu sercowo-naczyniowego i przemiany materii,
      miewa kłopoty z oddychaniem, bo jego płuca nie są w pełni gotowe do podjęcia swej funkcji,
      może mieć wady wrodzone,
      czasami nagle umiera (tzw. nagła śmierć łóżeczkowa często wiąże się z nałogiem rodziców).
      Paląca ciężarna naraża także siebie i musi się liczyć ze zwiększonym ryzykiem:
      poronienia,
      przedwczesnego porodu,
      przedwczesnego odklejenia się łożyska i pęknięcia błon płodowych,
      urodzenia martwego dziecka.


      Palenie i picie w momencie, kiedy wie się o ciąży to skrajna głupota i lekceważenie zdrowia, a nawet życia dziecka.
      No ale co ja tam wiem.
      Argument "bo ja się napiłam / zapaliłam, a dziecko zdrowie, bo kuzynka sąsiadki chlała i jarała 9 mcy, a dziecko zdrowe" jest z dupy.
      Jadąc samochodem zapinam pasy.
      Jadąc motorem wkładam kask i ochraniacze.
      Wykupuję ubezpieczenie mieszkania, samochodu, siebie.
      Itd.
      Nie dlatego, że na pewno coś złego się stanie, ale by uniknąć tego lub złagodzić skutki.
      Co sobie myśli ta matka, to już jej sprawa.
    • joaaa83 Re: Matka winna. 02.02.16, 09:44
      Ja też mam w rodzinie przypadek, że dziecko ma pewne wady wrodzone i wśród szeregu przyczyn podaje się m.in. nikotynizm matki, a matka właśnie paliła. Może tej matce wypomniałabym palenie w ciąży, gdyby mi "podpadła" zarzutami dotyczącymi mojego macierzyństwa, ale jej dziecka bym nie uświadamiała.
      Ciekawa jestem, któż był taki wspaniałomyślny i powiedział dziecku kto ponosi odpowiedzialność za jego zdrowie i czy ta wiedza wpłynęła pozytywnie na młodego człowieka. Takie gadanie może przynieść więcej szkody dziecku niż matce, gdyż jest po fakcie, a domyślam się że matka w kolejnej ciąży nie jest.
    • a.va Re: Matka winna. 02.02.16, 11:54
      Rozumiem, że twój niesmak budzi fakt, że mama nie przeprosiła, tylko zaprzecza i się obraziła? No ludzka rzecz, emocje jej poszły, bo sytuacja nieprzyjemna. Nastolatki i tak mają milion pretensji do rodziców, nie dziwne, że nie powitała kolejnej pretensji z kwiatami i orkiestrą. Zawiniła czy nie - i tak pewnie ma wyrzuty sumienia.
    • paloma_blauwinder Re: Matka winna. 02.02.16, 12:00
      Mojej matce mogę co nieco zarzucić, ale akurat fajki i alkohol odstawiła całkowicie na czas ciąży. Już w tamtym pokoleniu było doskonale wiadomo, że to trucizna. Z drugiej strony panowało przekonanie, że mleko matki szybko traci swoje korzystne właściwości - i dlatego np. nie ma sensu mieć pretensji o wczesne odstawienie od piersi i karmienie "naukowe".

      Uważam, że chłopakowi należą się ze strony matki przeprosiny. Nie jakieś długotrwałe kajanie się i tarzanie w prochu, ale po prostu zwykłe przeprosiny. Bo zrobiła świadomie źle - choć nie miała świadomości konsekwencji. A chłopak powinien przeprosiny jednorazowo przyjąć i dalej nie roztrząsać.
    • pulcino3 Re: Matka winna. 02.02.16, 12:02
      Ja nie palę, w ciąży tym bardziej nie paliłam, ani nie przebywałam w pomieszczeniach z palącymi suspicious nie piłam wszystko pięknie- ładnie, a dziecko urodziło się punktualnie w terminie a z łożyskiem czarnym, zwapniałym. Pierwsze pytanie położnych czy paliłam w ciąży i nie wiem czy uwierzyły suspicious
      Nie zawsze wszystko jest takie jakie nam się wydaje.
    • karmelowa_bombonierka Re: Matka winna. 02.02.16, 13:00
      Moi rodzice palili masakrycznie, i gdy byłam jeszcze płodem i potem, gdy już byłam dzieckiem wyrośniętym. Małe mieszkanko, dwoje dorosłych palących PO 2 paczki dziennie.
      Wspominam to jako jedyną traumę z dzieciństwa, które poza tym było bardzo szczęśliwe.

      I teraz - oboje z bratem mamy od zawsze problemy z drogami oddechowymi, bardzo małą pojemność płuc, łatwe podrażnianie dróg oddechowych. Po każdej infekcji kaszlemy tygodniami.
      Sami nie palimy i nigdy nie paliliśmy.

      Moi rodzice mają świadomość że się do tego przyczynili.
      Czego tu się wypierać?
      Głupio robili, takie są tego głupiego działania konsekwencje. Dobrze że takie a nie gorsze.
      Obrażać się na dziecko? Na lekarza?
      Tak trudno przyznać się że być może się swoim głupim postępowaniem przyczyniło w jakiś sposób do problemów obecnych, ale że było to bez złej woli, głupota, po prostu, przepraszam cię dziecko moje.
      Bardzo żałuję, przepraszam.

      Nie wiem co jest dziecku - ale matka najpierw truła je przed porodem, kilkanaście lat temu już było powszechnie wiadomo jaki wpływ na płód ma dym tytoniowy, nie ważne czy to palenie było winne za obecne problemy czy nie. Truła dziecko. Teraz truje je psychicznie, obraża się, strzela fochy - wobec chorego dziecka. A wystarczy schować własne dobre samopoczucie do kieszeni na chwilę i z dzieckiem szczerze pogadać.
      Pozostaje współczuć. Takiej niedojrzałości matki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka