marusia_ogoniok_102
25.07.18, 14:38
No i bombki się stłukły. 158 cm i 65 kilo na wadze. Czyli - nadwaga.
Żarło się hamburgery, fryteczki, piło się słodkie i gazowane, leżało, leniło się i życie było piękne. A teraz - trzeba zrzucić. Przyszedł ten czas w Krainie Zabawek, że lenie i obżartuchy zamieniają się w osiołki...
Ematki, problem jest tego rodzaju - jaką dietę wybrać, żeby przy okazji nie rozwalić sobie nerek albo innej części organizmu? Bo byłam u dietetyka, ale z tymi przepisami jest masa roboty i drogie są, a walory smakowe mają żadne. I zmywania w cholerę, bo tu blender, tam jakieś inne ustrojstwo... No i te pięć posiłków dziennie z dokładnością co trzy godziny... Nie, ja nie chcę żyć z zegarkiem na lodówce, a pięć razy dziennie, jak zwykle jem dwa (obiad i kolację) to dla mnie dużo za dużo.
Pomożecie coś?