18.10.04, 23:24
jestem potracona i to tak na maxa,pisze tutaj bo jestem matka ,pisze bo nie
mam do kogo. odsuwam sie od ludzi a najblizszych poprostu ranie,nieswiadomie
na maxa,folguje swoim zachciankom i wciagam w ten kolowrotek caly swiat wokol
mnie wmawiajac ze te pragnienia sa tez ich pragnieniami....
moja mama miala dzisiaj stan przedzawalowy ,przeze mnie,po rozmowie ze mna po
uczestniczeniu w klotni w moim domu,maz sie polozyl spac w drugim pokoju nie
dziwie sie sama czuje do siebie obrzydzenie sadw koncu ile razy mozna
przepraszac i tlumaczyc ze ja POPROSTU TAKA JESTEM a praca nad soba nie
przynosi spektakularnych efektow robie krok do przodu ,dwa do tylu...nawet sie
nie uzalam nad soba ,poprostu mi wstyd ze tworze taki zwiazek i dom ,nie
myslcie ze wina jest posrodku tu winna jestem tylko ja, bo maz robi wszystko
aby mi dogodzic moim wymaganiom,wyglada jak cien czlowieka bo ja chce wiecej i
wiecej
wydaje mi sie ze kocham dziecko calym sercem ale pisze ze wydaje mi sie bo kto
tak okrutny jak ja moze kogokolwiek obdarzyc miloscia?
pojsc do psychologa ?bylam,szkoda czasu ,uwierzcie to tylko na filmach
zdarzaja sie lekarze chcacy pomoc znajacy sie na swojej pracy ci tutaj,ktorych
spotkalam to partacze i tylesad
ale ja nie o tym
ja pisze bo mnie boli
to co zrobilam matce,to co zrobila mi bo to sie zazebia,to co robie
wlasnemudziecku
i widze juz tylko jedno wyjscie ,zebym mogla zniknac tak poprostu odejsc jakby
mnie nie bylosadmysle ze nie powinnam miec dzieci nigdy ,nie ja ,ono nie
otrzymuje tego na co zaslugujesadnie potrafie zyc ale skoro nie umie umrzec
jakie mam znalezc wyjscie?czy jest jakies wyjscie?
..........
czy jest tu kto??????????????????????????????????????????????????????
Obserwuj wątek
    • yenna_m Re: ? 18.10.04, 23:43
      laula,jest, jest.

      Nie bardzo wiem, co dzieje się w Twoim domu.

      Za mało danych. Twój post to jeden wielki szyfr, jedno wielkie uogólnienie.

      Spróbuję pisać na ślepo, może trafię.

      Wychodzenie z trudnosci emocjonalnych i praca nad sobą to bardzo trudne rzeczy.
      Ale pracować trzeba, jeśli czujesz, że masz kłopoty.
      Może do tej pracy zabierasz się nie od tej strony, od której trzeba?
      Może kłopoty emocjonalne mają swoje zrodło w jakiś wydarzeniach juz
      zaistniałych (jakieś trudne przezycia z dzieciństwa na przyklad czy cos w tym
      stylu?).
      Jeśli tak, to póki nie poradzisz sobie ze żródłem takiego zachowania, to bardzo
      trudno będzie Tobie osiągnąć stabilizację emocjonalną.
      Praca nad sobą nigdy nie przynosi szybkich i spektakularnych wyników.
      Tutaj sukces osiąga się właśnie po kroczku.
      I najśmieszniejsze jest to, że jeśli juz po kroczku ten sukces się osiąga, to
      efekt jest po dłuższym czasie naprawdę widoczny.

      Wiesz, może nie mam racji.
      Czytam jak się obwiniasz za wszystkie nieszczęscia tego świata.
      Czytam o tym, jak bardzo ranisz rodzinę.
      Jak nie możesz znależć pomocy u psychologa.

      I wiesz co?
      Kurcze, może się mylę, ale mam wrażenie, że nie masz specjalnego oparcia w
      rodzinie, skoro nic o tej rodzinie, o jej uczestnictwie w Twoim zmaganiu ze
      sobą nie piszesz.
      Nie wiem, może się mylę, ale uczestniczenie, pomoc kochanej osobie w
      rozwiązaniu problemu ruinującego jej zycie nie jest spełnianiem zachcianek.
      W końcu coś was łączy.

      Do pracy nad sobą potrzebujesz oparcia w bliskich. Wsparcia.
      Moze spróbuj to rozgryżć z tej strony?
      I postaraj się czasem ugryżć w język (wiem, wiem, to jrest trudne).
      Albo nie brnąć w sytuacje mogące zakończyc się konfrontacją (wiem, to też
      trudne).
      Najlepiej tych sytuacji nie prowokować i omijać tzw tematy zapalne szerokim
      łukiem (to chyba trochę łątwiej zrobić).

      Trzymam kciuki za Ciebie.

      YennaM
      gg 2004264
    • bambo44 Re: ? 19.10.04, 00:26
      Hej Laula:

      Napisz trochę więcej, o co chodzi. Piszesz "tu winna jestem tylko ja". Napisz
      coś więcej. Na czym konkretnie polega Twoja wina? "Kto tak okrutny jak
      ja..." - na czym to Twoje okrucieństwo polega? "To co zrobilam matce" - co jej
      zrobiłaś? "Ono nie otrzymuje tego na co zasluguje" - czego konkretnie mu nie
      dajesz, nie dajesz mu jeść, nie przytulasz go?

      "Czy jest jakies wyjscie?" Nikt Ci tu nie będzie potrafił odpowiedzieć, jeśli
      nie napiszesz konkretnie o co chodzi. Czasami takie wypisanie się (tak jak
      wygadanie się) samo z siebie pomaga. Pomaga wyrzucić to z siebie, uświadomić
      sobie, gdzie leży problem i wtedy go rozwiązać. Albo pogodzić się z sytuacją.
      Nie zadaję Ci pytań z ciekawości. Myślę, że szukasz tu pomocy, więc powinnaś
      się wypisać (wygadać).
      • allija Re: ? 19.10.04, 01:17
        Pisałaś pod wpływem emocji. Teraz być może myślisz inaczej.
        Jedno jest pewne, nie jesteś zła. Jeśli tu napisałaś, jeśli szukasz pomocy.
        Ktoś lub coś cię sprowokowało do takiego twojego zachowania, do tego kim jesteś
        teraz. Ty tylko na to odpowiedziałaś, może to była tylko twoja obrona. Może to
        było dawno temu, wiele lat?
        Poszukaj przyczyny tego co dzieje się teraz z tobą. Jeśli ją usuniesz,
        uleczysz, to i reszta będzie łatwiejsza. A może wystarczy tylko zrozumieć?
        Tak na spokojnie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka