jestem potracona i to tak na maxa,pisze tutaj bo jestem matka ,pisze bo nie
mam do kogo. odsuwam sie od ludzi a najblizszych poprostu ranie,nieswiadomie
na maxa,folguje swoim zachciankom i wciagam w ten kolowrotek caly swiat wokol
mnie wmawiajac ze te pragnienia sa tez ich pragnieniami....
moja mama miala dzisiaj stan przedzawalowy ,przeze mnie,po rozmowie ze mna po
uczestniczeniu w klotni w moim domu,maz sie polozyl spac w drugim pokoju nie
dziwie sie sama czuje do siebie obrzydzenie

w koncu ile razy mozna
przepraszac i tlumaczyc ze ja POPROSTU TAKA JESTEM a praca nad soba nie
przynosi spektakularnych efektow robie krok do przodu ,dwa do tylu...nawet sie
nie uzalam nad soba ,poprostu mi wstyd ze tworze taki zwiazek i dom ,nie
myslcie ze wina jest posrodku tu winna jestem tylko ja, bo maz robi wszystko
aby mi dogodzic moim wymaganiom,wyglada jak cien czlowieka bo ja chce wiecej i
wiecej
wydaje mi sie ze kocham dziecko calym sercem ale pisze ze wydaje mi sie bo kto
tak okrutny jak ja moze kogokolwiek obdarzyc miloscia?
pojsc do psychologa ?bylam,szkoda czasu ,uwierzcie to tylko na filmach
zdarzaja sie lekarze chcacy pomoc znajacy sie na swojej pracy ci tutaj,ktorych
spotkalam to partacze i tyle

ale ja nie o tym
ja pisze bo mnie boli
to co zrobilam matce,to co zrobila mi bo to sie zazebia,to co robie
wlasnemudziecku
i widze juz tylko jedno wyjscie ,zebym mogla zniknac tak poprostu odejsc jakby
mnie nie bylo

mysle ze nie powinnam miec dzieci nigdy ,nie ja ,ono nie
otrzymuje tego na co zasluguje

nie potrafie zyc ale skoro nie umie umrzec
jakie mam znalezc wyjscie?czy jest jakies wyjscie?
..........
czy jest tu kto??????????????????????????????????????????????????????