medasia
15.08.19, 13:56
Tak mnie przy święcie natchnął wątek Pani, która napisała o szkole swojego dziecka 300 m. od domu. Temat dotyczył czego innego, ale przebiły się w nim dwie postawy, które w skrócie można streścić tak: a) bliskość szkoły (pracy) i wygoda z nią związana jest ważniejsza niż podjęcie ryzyka, że gdzieś dalej (szkoła, praca) będzie bardziej wartościowa; b) warto podjąć ryzyko i pomęczyć się, dojeżdżać dalej i dłużej, jeśli w obecnym miejscu (znowu: szkoła, praca) nie czujemy się do końca usatysfakcjonowani. Czyli wybrać potencjalnie lepsze kosztem wygody. Nie ma tu mowy o patologiach (przemoc w szkole, mobbing w pracy), tylko po prostu o średnim zadowoleniu z danego miejsca nauki czy pracy.
Jaka postawa jest Wam bliższa? Wybieracie szkołę dla dziecka i pracę dla siebie 300 metrów od domu, chociaż Wasze dziecko ocenia szkołę a Wy swoją pracę na 5/10, czy ryzykujecie i wybieracie szkołę oraz pracę 30 km dalej, oczekując wartości 8/10? Co jest dla Was ważniejsze? Wiem, że temat dotyczył szkoły, ale dokładnie to samo można napisać o pracy. Napiszę o sobie uczciwie: do podstawówki miałam niecałe 5 minut z domu, do liceum prawie godzinę. Podstawówka była słabo-średnia, liceum średnio-dobre. Żałuję, że je wybrałam. Gdybym mogła cofnąć czas, poszłabym do oddalonego o 10 minut na piechotę, również słabawego, a i tak na maturę uczyłam się w zasadzie tylko na korepetycjach , więc jakość szkoły nie miała w znaczenia.
PS Pytanie nie dotyczy ludzi bogatych, którym szofer wozi dzieci, bo wtedy odległość to może być i 100 km