kropkaa
18.01.20, 18:59
Jakoś długo mi zeszło, żeby zacząć, ale jak zaczęłam, wciągało jak diabli. Może i taka bajka dla dorosłych - panie do pracy ubierają suknie jak na wieczorną kolację w gwiazdkowej restauracji, cały dzień pomykają na szpilkach i nigdy, ale to nigdy nie odstaje im żaden włos z perfekcyjnej fryzury; panowie w eleganckich garniturach. Pracę kończą szklaneczką whisky, oczywiście nie znaczy to, że potem wracają zbiorkomem, na dole czeka limuzyna. Kombinują, naginają prawo, cały czas walczą o władzę, nic nie robią bezinteresownie - zawsze przysługa za przysługę, która odbierają nawet po latach. Ale też walczą o przyjaciół, wspierają się, nie zostawią towarzysza w potrzebie. Świetne role, cięty język, dialogi i poczucie humoru nierzadko na rewelacyjnym poziomie, odwołania do filmów, w dalszych sezonach super dobrane piosenki.
Zostawili mnie po 9 sezonach, tęsknię, na szczęście przyjaciółki z drugiej strony wróciły (Grace & Frankie) 🤣😂😁
Obiecywałam sobie po Orange is the new black (utknęłam na strajku i pokonali mnie), że nigdy więcej takich długich seriali, ale z Suits jakoś szybko poszło.