12.09.20, 10:09
Jak u Was było w domu, kiedy byłyście dziećmi, nastolatkami?
Mnie się oczywiście wydawało, że tak jak u nas to "norma" - ale chyba nie.
Spanie było (i jest ważne, świete niemal). Były różne zasady: pora chodzenia spać (to się zmieniało z wiekiem dzieci, oczywiście), zasada niezarywania nocy - jeśli nie zrobiło się czegoś przed porą snu, trzeba było przełożyć na następny dzień), zasada szanowania cudzego snu, niebudzenia bez potrzeby, także - szanowania poobiedniej drzemki i w ogóle uprawiania jej. A jeśli już budzenie - bo trzeba do szkoły - to mama całowała nas w policzek, adnego tam ściągania kołdry czy gwałtownego odsłaniania okna (odsłanianie było, ale powoli, łagodnie).

Najważniejsze: sen jest ważny, potrzebny, trzeba o niego dbać, to nie jest marnowanie czasu, tylko niesłychanie ważna i potrzebna czynność..

Kiedy czytam teraz artykuły, wywiady z lekarzami, ksiażki - wszystko słusznie. A jednak widzę, ze sen jest jedną z pierwszych rzeczy, z których wiele osób jest gotowe zrezygnować, jeśli brakuje czasu.
Obserwuj wątek
    • laura.palmer Re: spanie 12.09.20, 10:22
      W moim rodzinnym domu było tak samo, sen to świętość, nie wolno było nikogo budzić, a jak ktoś miał ochotę na drzemkę, to ją sobie ucinał bez wyrzutów sumienia.

      Niestety obserwuję, że brak snu to dla niektórych kobiet (bo mężczyzna jak chce spać, to się po prostu kładzie) wręcz powód do dumy. Na zasadzie - śpię po 5 godzin na dobę, ale pracuję zawodowo, dzieci mam zadbane, dom wysprzątany, paznokcie zrobione, psy wybiegane, itp. Dochodzą do tego jeszcze oczekiwania społeczne od kobiet w kwestii opieki nad dziećmi - jak ma małe dziecko pod opieką, to spać nie wolno, choćby to miała być enta doba bez snu. Jakiś czas temu czytałam o wypadku, małe dziecko wypadło z okna. Media napisały, że dziecko było pod opieką ojca, a matka w tym czasie spała (w ciągu dnia). Jezu, jaka była burza w komentarzach, że "co to za matka, która śpi w dzień", a o ojcu niemal ani słowa. uncertain
      • heca7 Re: spanie 12.09.20, 11:22
        U mnie w domu drzemka mojej matki była święta. Cały rytuał był jak ma być przykryta, na którym boku , pod czym i poduszka na nogach. Obudzenie jej groziło armagedonem. Pamiętam do dziś jak siedziałam w tym samym pokoju (miałam tam biurko) i robiłam naszyjnik z drutu na ZPT. W pewnym momencie przecięłam sobie paskudnie palec (do dziś ma bliznę), krew lała się po łokciu i na podłogę a ja na paluszkach wymknęłam się z pokoju żeby broń Boże! matki z drzemki nie obudzić. I sama sobie w łazience ten palec opatrzyłam.
        • laura.palmer Re: spanie 12.09.20, 11:53
          A to nie, u nas był przykaz, że jak coś się dzieje (pożar, złamanie, rany, itp.) to mamy budzić. Nie wolno było przerywać snu rodzica pierdołami typu "a on mi porysował zeszyt do polskiego" albo "telewizor śnieży, zrób coś", tylko zająć się sobą i poczekać aż rodzic wstanie. Oczywiście tak było w wieku szkolnym, jak byliśmy naprawdę mali to chyba nie spali. smile
    • heca7 Re: spanie 12.09.20, 10:37
      Gdzieś , chyba w jakiejś książce ktoś wspominał jak był budzony przez rodziców. Wchodzili do pokoju, otwierali ono na oścież (cały rok). I trzeba było szybko wyskakiwać z łóżka i ubierać się aby nie zmarznąć. Jak dla mnie masakra.

      Mam też znajomą, która wstawała o 4.30 rano żeby ogarnąć dom (3 pokoje) i ugotować obiad przed wyjściem do pracy. W domu mąż i dwie zdrowe, prawie dorosłe córki. Do pracy wychodziła na 8.00.
      • nangaparbat3 Re: spanie 12.09.20, 18:54
        heca7 napisała:

        > Mam też znajomą, która wstawała o 4.30 rano żeby ogarnąć dom (3 pokoje) i ugoto
        > wać obiad przed wyjściem do pracy. W domu mąż i dwie zdrowe, prawie dorosłe cór
        > ki. Do pracy wychodziła na 8.00.
        >
        Może miała depresję? Wtedy często ludzie budzą się o 4 i faktycznie lepiej zabrać się za coś niż leżeć.
        Moja świekra tak gotowała od 4 rano, a potem do roboty - ale ona na pewno miała deprechę sad
    • leni6 Re: spanie 12.09.20, 10:55
      U mnie w domu było zupełnie inaczej, drzemki ojciec sobie czasem urządzał na kanapie w salonie, wszyscy inni normalnie w tym samym salonie funkcjonowali. Chodziłam spać kiedy chciałam, czyli zwykle bardzo późno, odsypialam w weekendy. Dużo lepszą mam higienę snu od kiedy pracuje.
    • liliawodna222 Re: spanie 12.09.20, 11:13
      Sen jest dla mnie bardzo ważny. Spać chodzę b. późno - koło 1 w nocy, a wstaję zazwyczaj o 6, w związku z tym, żeby nie mieć deficytu snu, codziennie śpię w ciągu dnia 2 godziny. Tak funkcjonuję od zawsze i dobrze mi z tym wink
      • agniesia331 Re: spanie 13.09.20, 18:57
        Ja tylko pilnuje w domu w weekend aby mąż gdy np wracamy z rowerów a ja kończę obiad nie zapadł w sen akurat w porze obiadowej i gonie syna spać po 24.00 jak jest w domu.
    • daniela34 Re: spanie 12.09.20, 11:19
      Szacunek dla cudzego snu, owszem. Nawet mój pies mial wdrukowane, że nie wolno mnie budzić. Niestety bronił mnie przed tym budzeniem...szczekając 😀 co nieco mijało się z celem.
      Mama jeśli musiała mnie obudzić to robiła to łagodnie. Jestem sową i od dzieciństwa mialam problem ze wstawaniem rano (nauka na dwie zmiany nie pomagała). Dlatego rano byłam pod szczególną ochroną, zwłaszcza zimą, kiedy budziłam się w ciemnościach: sniadanie do łóżka, ubranie zahrzanena kaloryferze.
      W moim rodzinnym domu szacunek dla cudzego snu to był konieczny kompromis : w rodzinie są dwie sowy i jeden skowronek. Musieliśmy się dogadać bo byśmy się pozabijali.
    • nuclearwinter Re: spanie 12.09.20, 11:42
      Jako dziecko mogłam chodzić spać, o której chciałam, rodzice mnie nie wyganiali do łóżka a że lubiłam siedzieć do późna, to rano bywały okropne problemy ze wstawaniem. Do dziś zresztą nienawidzę przymusowych porannych pobudek, co innego wcześnie wstać, jak się nie musi 😉

      Generalnie wszyscy chodzili spać, o której chcieli, nie było jakichś specjalnych zasad, ojciec siedział do późna w nocy, mama na odwrót, wstawała wcześnie, wcześnie chodziła spać. Oboje bez wyrzutów sumienia spali sobie w ciągu dnia jak mieli ochotę, nikt im w tym nie przeszkadzał, ale żeby to było traktowane jak jakaś świętość, to tez nie.

      Sama bardzo lubię spać i uważam sen za jedną z ważniejszych rzeczy w życiu. Pracę też dobrałam sobie pod takim kątem, by nie musieć się zrywać na gwizdek i w razie potrzeby moc dłużej pospać. Nie wyobrażam sobie na dłuższą metę nie wysypiać się i zarywać noce, nawet dla najfajniejszego hobby (wiadomo, okoliczności życiowe nieraz zmuszają, ale to innego).
      • aqua48 Re: spanie 12.09.20, 11:54
        Moi Rodzice nie spali w dzień, nie pamiętam takich drzemek regularnych, prócz tych gdy byłam mała i Mama kładła się ze mną po obiedzie na godzinę, ale chyba szybko zaprzestała tych praktyk, bo nie chciałam spać..Mama pracowała w domu, i często, zwłaszcza przed terminem oddania projektu zarywała noce, twierdząc że wówczas najlepiej jej się pracuje, bo ma spokój i ciszę. Nie potrzebowała dużo snu. Natomiast ja lubię i zawsze lubiłam spać długo. Jako dziecko przez długi czas chodziłam spać po dobranocce. Moje dzieci też kładłam spać wcześnie, żeby się dobrze wysypiały i nie miały problemu ze wstawaniem do szkoły. Oczywiste jest dla mnie natomiast, że jak ktoś potrzebuje dodatkowej drzemki to ją uskutecznia i wtedy nie należy go budzić, tylko się przykrywa delikwenta kocykiem smile
        • yuka12 Re: spanie 12.09.20, 12:37
          Mój tato bardzo lubił spać przed tv. Pracę miał często na powietrzu i ciężką, wstawał przed 5 (po 6 wychodził z domu). Dzisiaj jako starszu pan potrafi przespać większość doby.
    • zamyslona_ona02 Re: spanie 12.09.20, 11:57
      Dla mnie niepojęta jest poobiednia drzemka u młodych dorosłych ludzi. Jeśli 25-30 letni facet idzie spać w ciągu dnia i jest to stały element, "świętość" to jak dla mnie coś nie tak jest z jego energią. Jak człowiek się wyśpi w ciągu nocy, dba o higienę tego snu, to w dzień naprawdę powinien mieć na tyle siły żeby pracować, spotkać się ze znajomymi czy pojeździć na rowerze, a nie kłaść się jak niemowlę.
      • laura.palmer Re: spanie 12.09.20, 12:02
        Ja muszę się położyć po obiedzie na jakieś pół godziny, inaczej jestem rozdrażniona przez resztę popołudnia. Uważam, że to bardzo zdrowe, bo po większym posiłku należy odpocząć, a nie lecieć od razu na rower czy do znajomych.
      • yuka12 Re: spanie 12.09.20, 12:04
        Ludzie są różni, mają różną pracę i możliwości. Miałam czas jako młoda osoba, że ucinałam komara po południu i bywało, że pracowałam po 14 godzin. Ale po kilku dniach intensywnej pracy lubiłam odespać - wtedy spałam dłużej w nocy i czasem w dzień.
        Ale racja jest o tyle, że często potrzeba drzemki w ciągu dnia świadczy o niedostatkach snu w nocy (z różnych powodów).
      • nangaparbat3 Re: spanie 12.09.20, 19:01
        Miałam uczennicę, najlepszą w szkole, a to naprawdę było nie byle co - powiedziałą kiedyś, że każdą chwilę wykorzystuje, zeby się zdrzemnąć, potem wszystko lepiej jej idzie. A szło naprawdę nadzwyczajnie smile
    • yuka12 Re: spanie 12.09.20, 11:59
      W moim rodzinnym domu sen był i jest świętością dla jednej osoby - mojej mamy. Od zawsze miała swój pokój, łóżko i pory chodzenia spać. Reszta ma się do niej dostosować 😁. Do tego ojciec od kilkudziesięciu lat miał jakieś problemy ze słuchem (teraz musi nosić aparat, żeby cokolwiek słyszeć), więc zdarzało się mu słuchać głośno radia o 5 rano, przed pracą, za ścianą i chcąc niechcąc budzić mnie. Nikt też łagodnie mnie nie budził do szkoły - najczęściej było "wstawaj do szkoły" i zdarcie kołdry. Rodzice mnie kochali, tylko wtedy kompletnie nic nie wiedzieli o szacunku do dzieci. Na szczęście trochę się już wyuczyli.
    • mia_mia Re: spanie 12.09.20, 12:46
      Na szczęście u nas w domu było luźne podejście do tematu, co teraz ułatwia mi życie. Gorzej, że mąż z tych, którzy jeśli muszą wcześnie wstać, to wcześnie się kładąwink
    • katriel Re: spanie 12.09.20, 12:51
      Spać chodziłam kiedy chciałam. Szkoła podstawowa była w systemie zmianowym, więc średnio co drugi dzień mogłam spokojnie spać do 9, a to znaczyło, że nie było żadnego powodu, żebym poprzedniego wieczora chodziła spać wcześniej niż ok. 23. Z drugiej strony rodzice wstawali do pracy 5:30, więc i kładli się wcześniej niż ja - nie mogli mnie zaganiać do spania, bo sami już spali. Ja wtedy siedziałam w swoim pokoju, czytałam książki i zasadniczo nikomu nie przeszkadzałam. (Siostra tak samo, ale ona była już studentką.)

      Pamiętam ostatni raz, kiedy ojciec próbował zainterweniować w sprawie mojej higieny snu. Miałam wtedy 8 czy 9 lat i w pewien wtorek ok. 22 zabrałam się do odrabiania jakiegoś zadania domowego. Ojciec ofuknął mnie, że powinnam była pomyśleć o tym wcześniej i że w zasadzie powinien odesłać mnie do łóżka, a jak rano dostanę dwóję za zadanie, to się nauczę odrabiać o ludzkiej porze zamiast siedzieć po nocach. Ze zdumieniem wyjąkałam, że zadanie jest na czwartek, więc oczywiście mogę je zrobić jutro o wcześniejszej godzinie, ale wolę teraz, bo akurat nie chce mi się jeszcze spać i nie mam nic lepszego do roboty. Ojciec machnął ręką, poszedł spać i od tego momentu przestał wnikać, co ja o której robię,

      Co do budzenia: do szkoły najpierw budziła mnie babcia, łagodnie ale marudnie ("zbudziłaś się już? to dlaczego nie wstajesz? jak będziesz tak leżeć, to zaśniesz z powrotem i się spóźnisz!"). Około 10 roku życia zbuntowałam się, zażądałam własnego budzika i niewchodzenia do mojego pokoju, kiedy śpię. Rodzina się dostosowała.
    • boogiecat Re: spanie 12.09.20, 12:58
      Sen sie szanuje raczej naturalnie i odruchowo, co nie znaczy ze kazdy wprowadza reguly w domu rodzinnym.
      Dla mnie spiaca osoba jest nietykalna, znana czy obca - chodzi sie na paluszkach, scisza glos, nie budzi bez potrzeby- "niech sobie pospi", mysle ze u wiekszosc ludzi wywoluje mini instynkt opiekunczy. Sen dziecka jest wazny z miliona powodow dla calej rodziny.

      Sen jest ogolnie nieslychanie wazny bo, oprocz zdrowotnych funkcji, to "drugie zycie", i wogole inny swiat z rozbudowana symbolika, podzial na noc i dzien, czesc porzadku naszego swiata i takie tam.
      Ba, spiace zwierzatko tez sie szanuje i chroni- kto nie uprawial kombinacji alpejskich, zeby nie obudzic kota uspionego na kolanach?
      Spoleczenstwa ustanowily sobie przeciez tez reguly majace na celu ochrone snu. Juz nie mowie o calej sztuce stworzonej wokol snu.
      Pozbawianie snu to tortura, reglamentowanie jest korelowane z dyscyplina- ale mysle, ze te same osoby, ktore robia hardkorowe pobodki swoim nastolatom, wiedza ze to jakas forma agresji i uzywaja jej z roznych powodow, ale nie sadze by bylo to dla nich "normalne".

      To co opisujesz o swoim domu rodzinnym wydaje mi sie normalnym i najczestszym funkcjonowaniem, wogole ochrona snu musi wywolywac duza nieswiadoma satysfakcje u ludzi- pamietam ton mojej matki jak mnie pytala "czy mi dobrze spac w nowej poscieli w piesie", o ktora ja wymeczylam (bo piesia prawdziwego nie chciala).

      Ja mam wdrukowane, ze dziecko ma isc spac o odpowiedniej porze bo potrzebuje tyle i tyle snu, i zawsze bylam spaniowym nazista w opozycji do tatusia dziecka "nouvelle pédagogie" sluchajacego naturalnego instynktu corci w tej kwestii (co ciekawe, tatus ow ma wdrukowane ze chocby sie swiat walil, obiad ma byc o 12h; no kazdy swojego swira ma tongue_out- ale z rezultacie wplywamy oboje na siebie i srodkujemy postawy)

      Ale ten szacunek dotyczy snu innych, a niekoniecznie wlasnego. Wiele osob za chiny nie pozwoliloby dzieciom na odrabianie spoznionych lekcji po nocach (ja), natomiast same jak najbardziej poswieca kilka godzin snu na robote. Nie ma jednego powodu, nie sa to koniecznie "zyciowe priorytety", czasami przyzwyczajenie/system, zwykly przymus, brak alternatyw, albo jego wrazenie itp.
      • boogiecat Re: spanie 12.09.20, 13:04
        aha, ojciec budzil sie wczesnie, a matka lubila dluzej pospac- i ja z domu rodzinnego wynioslam przekonanie, ze niechby tylko mojemu facetowi czy komus przyszlo do glowy mnie budzic bo za dlugo spie wink
              • boogiecat Re: spanie 12.09.20, 14:30
                jestem zdecydowanie za pelna niezaleznoscia w zwiazku, tym bardziej jesli ma ona pomoc w okielznaniu zachcianek naruszajacych jakosc mojego snu tongue_out

                a na serio, czym innym jest dla mnie budzenie "bo trzebaby juz wstac", o ktorym pisalam i ktorego nie akceptuje, a czym innym budzenie zeby sie rano pobzykac albo cos innego fajnego
                • agniesia331 Re: spanie 13.09.20, 19:05
                  U mnie mąż skowronek i wstaje nawet w weekend ok7- 8.ja i syn ok 9,syn nawet ok 10.Z tym że my szanujemy swój sen i mąż rano jest cicho a ja ściszam filmy na komórce po 22,23 jak mąż się kładzie. W tyg pracy z reguły była cisza 24 do 6. 30 ale teraz jak jest PRA a zdalna to śpię dluzej
    • abecadlowa1 Re: spanie 12.09.20, 13:31
      nangaparbat3 napisała:

      > A jednak widzę, ze sen jest jedną z pierwszych rzeczy, z których wiele osób jest gotowe zrezygnować, jeśli brakuje czasu.

      Różne są sytuacje. Czasami naprawdę nie ma innego wyjścia, np. gdy trzeba zapewnić całodobową opiekę choremu.

      Albo jeśli ktoś jest jedynym żywicielem rodziny, a nie ma kompetencji pozwalających na zarabianie więcej niż potrzeba na zaspokojenie najbardziej podstawowych potrzeb, to zwyczajnie pracuje więcej kosztem snu. Niestety prędzej czy później to się mści. I wtedy ten człowiek jest nadal biedny, a do tego niewyspany, sfrustrowany, spięty, bardziej podatny na choroby itd. A potem to już nie może nawet zasnąć bo jest tak zestresowany brakiem zasobów zapewniających życiowy komfort. Bieda jest straszna.

      A czasami stawiamy sobie po prostu cele, których osiągnięcie wymaga wielu wyrzeczeń, np. intensywna nauka kosztem snu i braku urlopu przez pięć kolejnych lat. I w tym czasie człowiek przestaje umieć odpoczywać.
    • 71tosia Re: spanie 12.09.20, 13:47
      jako dziecko rodzice pilnowali godzin snu, nastolatki nikt juz nie pilnowal. Czasami czytalam ksiazki do rano i szlam zupelnie niewyspana do szkoly. Na studiach zdarzalo mi sie uczyc do rana. A i teraz czasami kiedy ma jakis deadline pracuje w nocy. Ogolnie dobrze znosze brak snu nawet przez kilka dni z rzedu, To cecha osobnicza czy potrzebujemy duzo czy malo snu.
      ps rano do szkoly zwykle budzil mnie budzik a nie rodzice (wychodzili przed nami dziecmi do pracy) i owszem czasami sie spoznialam na pierwsza lekcje.
      • verdana Re: spanie 12.09.20, 13:58
        U nie rodice bardzo restrykcyjnie pilnowali godzin sny i chodziłam spać wcześnie. Do dnia , kiedy nieśmiało zapytałam, czy mogłabym iść spać póżniej. Matka powiedziała "Od paru lat czekałam, aż sie zbuntujesz". Ale i tak nie było mowy, żeby siedzić póżno w noc, bo to przeszkadzało rodzicom. Za to spać można było najwyżej do 9, niezaleznie od dnia. Dopiero jako dorosła zobaczyłam, ze są ludzie, któtzy sypiają do południa i nie mają wyrzutów sumienia. Mnie do dziś o dziewiątej coś wyrzuca z łóżka, choćbym poszła spać bardzo późno.
        • nuclearwinter Re: spanie 12.09.20, 15:04
          Miała tak moja przyjaciółka z liceum - dzieciom wolno było spać tylko do 9-tej, nawet w weekendy czy święta. Mało tego, nie dość, że trzeba było wstać, to jeszcze od razu pościelić łóżko, mowy nie było, żeby się powylegiwać w pościeli i poczytać do południa czy coś w tym stylu. Strasznie jej współczułam tego rygoru.
        • nangaparbat3 Re: spanie 12.09.20, 19:06
          U nie rodice bardzo restrykcyjnie pilnowali godzin sny i chodziłam spać wcześnie. Do dnia , kiedy nieśmiało zapytałam, czy mogłabym iść spać póżniej. Matka powiedziała "Od paru lat czekałam, aż sie zbuntujesz".

          Piękne big_grin big_grin big_grin
    • lily_evans11 Re: spanie 12.09.20, 14:11
      Tak samo, zresztą i dzisiaj dbam o higienę snu i jedzenia.
      Ale mojej córce bardziej podobają się wyluzowane matki koleżanek, co niektóre koleżanki 14letnie i 13letnie siedzą na grupie klasowej do 23.30 albo uczą się w nocy, bo w dzień gdzieś tam chodziły. A szkola codziennie na 8. No i obiadu nie trzeba jeść, niektórzy rodzice nie gotują, a jak dziecko nie chce w szkole, to potem zapycha się jajecznica i tostami. I żadne patologie to nie są, wręcz przeciwnie, a tak słabo dbają o podstawowe sprawy.
    • 35wcieniu Re: spanie 12.09.20, 14:18
      Mnie się oczywiście wydawało, że tak jak u nas to "norma" - ale chyba nie.

      Chyba faktycznie nie, u mnie np. nie było żadnej z zasad o której piszesz. Każdy chodził spać kiedy chciał, nikt mi nie zabraniał np. czytać albo się uczyć w nocy - od zawsze byłam nocnym człowiekiem i tak wolałam.
      Drzemek też nikt sobie nie ucinał, tzn pewnie od czasu do czasu tak, ale nie jako reguła i norma.
      No i z całą pewnością nikt mnie nie całował na dzień dobry - wychodziłam do szkoły sama, rodzice byli w pracy, budził mnie budzik.
      Niebudzenie bez potrzeby i owszem, bo i po co.
      • 35wcieniu Re: spanie 12.09.20, 14:27
        Aha, jeszcze dodam że tak mi zostało i że nie rozumiem parcia do ośmiogodzinnego snu. Tzn. jak ktoś lubi i może, no to niech śpi, ale naprawdę nie każdy tak musi. Wstaję po 5:00, gdybym chciała spać 8 godzin musiałabym się kłaść o 21:00, a to byłoby dla mnie większą karą niż jakiekolwiek niewyspanie. Śpię po około 5-6 godzin,w weekendy trochę dłużej- i uważam że spoko.
          • nangaparbat3 Re: spanie 12.09.20, 19:11
            To znaczy u dorosłych w stosunku do dzieci.
            Pamiętam, ze jak się wreszcie odczepiłam od córki i przestałam zrzędzić, że nie śpi, a potem snuje się jak zombi, wystarczyło parę miesięcy żeby zaczęła z własnej woli kłaść się między 21 a 22. To było w maturalnej klasie i tak już jej zostało.
            • lily_evans11 Re: spanie 14.09.20, 09:38
              Śmiem twierdzić, że zaprzestanie uwag i prób wpływania na czyjeś niefajne nawyki niekoniecznie powoduje zmianę zachowania na lepsze. Gdyby wszystkie głupie i szkodliwe zachowania własnych dzieci można było skorygować poprzez "brak zrzędzenia", świat byłby pięknym i idealnym miejscem.
    • bialeem Re: spanie 12.09.20, 14:26
      Nope. Oczywiście o którejśtam rodzicielka goniła, ale stałej pory nie było z tego co pamiętam. Bez problemu ukrywałam się pod kołdrą z książkami żeby jeszcze poczytać. Wstawałam pierwsza w domu na dźwięk lub przed budzikiem i nikogo nie budziłam od kiedy zaczęłam chodzić do szkoły. Często dopiero moje wyjście z domu kogoś budziło. Rodzice też spali jak chcieli. Być może z tego powodu mam takie problemy ze snem, ale sama bym nikomu nie potrafiła narzucić konkretnego zdrowego trybu, bo nie jestem hipokrytką
    • ciszej.tam Re: spanie 12.09.20, 14:30
      U mnie było odwrotnie tzn budzenie w typie agresywnym, absolutnie zakaz drzemek, wymaganie żeby wszyscy wstawali o świcie także w dni wolne, budzenie kogoś bo matka się nudzi, wszystko to okraszone złośliwościami i sugestiami egoizmu.

      W efekcie długo się uczyłam że to nic złego nie zrywac się w dzień wolny o świcie.

      No ale u nas nie wolno było na kanapie usiąść bez narażenia się na teksty że się jest leniem.

      Własne dzieci budziłam jak twoja matka ciebie, i pilnowałam żeby nie było takiej atmosfery że sen to lenistwo/egoizm
    • odnawialna Re: spanie 12.09.20, 14:40
      Ja to chyba mam pecha. Jestem typową sową, a dookoła skowronki. Moja mama nie mogła przeżyć, że tak długo śpię i budziła mnie nawet w wakacje. Mogłam spać maksymalnie do 8.00 - 9.00. Do tej pory nie mogę pojąć dlaczego? wakacje miałam, a ciągle słyszałam: wstawaj! jak można tak długo spać!?
      Mąż tez mi się trafił ranny ptaszek i w każdy weekend jęczał, że jeszcze śpię.
      A ja śpioch jestem i już. Jesli nie prześpię 7-8 h w nocy, to nie ma siły ok. 17 padam i śpię 1,5 - 2 godziny. Teraz i tak sypiam krócej, ale jako młoda dziewczyna potrzebowałam min. 10h snu, więc jeśli chodziłam spać ok. północy, a uwierzcie, że wcześniej się nie dało, to moim naturalnym rytmem było budzenie się ok. 10. Dlatego całe życie miałam problem ze wstaniem do pracy i odsypiałam w weekendy.
      • aerra Re: spanie 12.09.20, 18:47
        Współczuję - dla mnie 9-11 to jest optymalna pora na wstanie i jak nie mieliśmy planów wyjazdowych (bo na "wakacjach" to wstajemy wczesnie wink ) to dziecię też mogło pospać.
        A w tym roku dostał dwa tygodnie pełnego luzu, tak, że mógl chodzić spać i wstawać o której chciał - żadnego: idź spać, czy pobudka wink W związku z tym chodził spać o 2-3 i spał do południa wink
    • aerra Re: spanie 12.09.20, 18:43
      U mnie święte to było tylko spanie ojca, który pracował na zmiany.
      Pora chodzenia spać też jakaś była określona (dla dzieci dość wczesna), ale i tak czytałam książki pod kołdrą.
    • wapaha Re: spanie 12.09.20, 19:33
      Pamiętam swoje wkurzenie gdy MUSIAŁAM iść spać- zasłony zaciągnięte, okno otwarte-bo było lato, głosy dzieciaków na dworze a ja w łóżku. Długo nie mogłam zasnąć, wierciłam się, bawiłam, jak byłam starsza siadałam na parapecie i oglądałam co sie dzieje w mieszkaniach w bloku naprzeciwko ( w jednych był widoczny telewizor, gucio widziałam ale wzrok można było zawiesić ). Pamiętam, że nieraz wychodziłam na palcach do przedpokoju , chowałam się za pufem i oglądałam tv w pokoju rodziców tongue_out Rano oczywiście trzeba było być cicho wiec się bawiłam-albo szłam do kuchni coś pichcić. Ranki akurat lubiłam. Mama lubiła długo spać i do śniadania ( koniecznie zjedzonego wspólnie) siadała zawsze wkurzona tongue_out
    • mikams75 Re: spanie 12.09.20, 19:42
      jakis wielkich zasad nie pamietam z domu rodzinnego, ale pamietam wieczne gderanie, ze jest juz 22 a ja znowu sie nie wyrobilam i znowu pozno ide spac. Patrzac na moje dziecko w podobnym wieku to nie wiem o co chodzilo, bo wcale tak pozno nie chadzalam spac. Pamietam tez fajne sytuacje np. przegadane noce z mama do samego rana. Ale tez sobie samej wspolczuje mlodszych lat, jak sie dowiedzialam (w ramach porad jak postepowac z wlasnym dzieckiem) bylam szykowana do snu od godziny 16 - kapiel itd. Po czym bylam do upadlego bujana, animowana do spania, sluchalam bajeczek i sie schodzilo do nocy. Podobno mialam straszny problem z zasypianiem. W sumie nie dziwne jak od popoludnia juz wypoczywalam. I nie wiem czemu moja matka sie tak upierala z calym tym dlugim procesem usypiania, bylo to dla niej wykanczajace a ja mimo braku snu (i zmeczenia) nie zasypialam.
      Swojemu dziecku nie urzadzalam wielogodzinnych rytualow zasypiania (moja matka twierdzila, ze to dlatego moje dziecko ma trudnosci w zasypianiu, bo pozwalam na wieczorne harce choc ja tez przeciez nie zasypialam mimo kilku h wyciszania). Uwazam, ze tym wyciszaniem i lezeniem marnowala mi pol dnia, lepiej bylo tez czas bardzie kreatywnie wykorzystac. Przy wlasnym dziecku szybko sie przekonalam, ze wieczorne wyciszanie, czyli spokojne zabawy, siedzenie powodowalo, ze dziecko wypoczywalo i za nic nie chcialo lezec. Zmeczenie fizyczne przed snem dzialalo o wiele lepie.
    • bi_scotti Re: spanie 12.09.20, 20:04
      Przyznam, ze chyba pierwszy raz w zyciu dokonuje analizy zwyczajow sennych moich najblizszych wink There is always the first time smile
      Matka byla classic sowa. Wstawalismy z tatusiem o swicie, bralismy psa na spacer, o 6:00 rano otwierali sklep na rogu, kupowalismy cieple kajzerki na sniadanie, jakis ser, czasem zarobilam dropsy ... Od czasu do czasu w niedziele dawalismy mamie pospac az sie sama obudzi, record to byla chyba 2:00 po poludniu. Ona sama za najokropniejszy okres w zyciu uznawala prace w centrali telefonicznej w czasie okupacji gdy to miewala zmiany zaczynajace sie o 6:00 rano - wszystkie inne przezycia wojenno-obozowe jakos blakly w obliczu pamieci tego porannego wstawania.
      Ja, moj maz i moje dzieci - wszyscy jestesmy uber skowronki, najbardziej chyba Najstarsza ale my wszyscy definitely ranne ptaszki wink Nigdy wiec nie bylo problemow z budzeniem kogokolwiek rano - kazdy wstawal sam z siebie no problem czy to do szkoly, czy na wczesny samolot, czy na jakis inny poranny wyjazd. Oczywiscie tongue_out Najstarsza wyszla za maz za classic sowe, girlfriend Sredniego tez sowa i milosc zycia Najmlodszego takoz - jak sobie radza nie pytam - relationships wciaz trwaja wink Life.
    • iberka Re: spanie 13.09.20, 19:11
      U mnie dziwnie, bo nie lubię spać......Męczę się zasypiając. Najlepiej czuję się idąc dość późno (2/3/4) i nie słysząc budzika rano (budzę się max.8/8.30), ale ponieważ budzik dzwoni o 4:40, to przeżywam codzienny dramat. Czasami po prostu nie śpię uncertain
      • rosapulchra-0 Re: spanie 14.09.20, 05:59
        No powiem ci, że mnie też zdarzały się niedobory snu. Szczególnie jak pracuję na noc. Bardzo ciężko mi spać w dzień. I zdarza się, że nie śpię więcej niż dobę.
    • rosapulchra-0 Re: spanie 14.09.20, 05:57
      Od dziecka mam problemy z zaśnięciem. Jako dziecko i nastolatka w łóżku czytałam książki aż zasypiałam. Teraz już jako dorosła osoba muszę się wspomagać lekami na sen. Tylko na wyjazdach nie biorę tabletek na sen.
      A sen jest u mnie bardzo ważny, czuję się wypoczęta po 10 - 12 godzinach snu. Jest to przerywany sen, bo kilka razy w nocy wstaję do toalety.

      Ciebie mama budziła pocałunkiem w policzek, moja za to darła się niemiłosiernie, że mam już wstać i szykować się do szkoły.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka