umasumak
07.01.05, 20:15
Od jakiegoś czasu przychodzi do nas pani, która sprząta nasz dom i czasem
pilnuje Anielki. Dzisiaj usiadłam z nią na moment przy kawie i tak sobie
gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Poniważ jej córka jest w ciąży, rozmowa
zeszła też na ten temat. Powiedziała mi, że mimo ciąży pali. Ja na to, że to
ma niekorzystny wpływ na dziecko. Ona pokiwała głową i przyznała, że
rzeczywiście to co się robi w ciąży ma istotne znaczenie. Następne jej zdanie
to: "Bo wie pani, jak ja była w ciąży to się przestraszyłam myszy i Beatka
(owa córka) ma do tej pory znamie w kształcie myszy na ręce". W pierwszym
momencie pomyślałam, że kobiecina sobie żartuje, bo dotąd miałam ją za
rozsądną osobę, ale po chwili zrozumiałam, że mówi to całkiem poważnie. Co Wy
na to? Bo mnie po prostu ręce opadły i zastanwiam się, czy powinnam nadal
pozwalać jej zajmować się Anielą. A jak ona podobne farmazony opowada
dziecku? Co o tym myślicie? Pzdr