Dodaj do ulubionych

samoobrona kobiet - tak sobie myślę...

12.02.05, 09:31
do napisania tego postu natchnęła mnie ostatnio wałkowana książka "Zawsze bezpieczna. Psychologiczne aspekty samoobrony kobiet", a także wątek "przyłapałam złodzieja". Nie chodzi mi o to, żebyśmy gremialnie zapisały się na boks i chodziły z kijem czujnie rozglądając się wokół siebie. Chodzi mi o nasze (kobiet) podejście do psychicznej i fizycznej przemocy - począwszy od kradzieży, podmacywania w tramwaju a skończywszy na przemocy w tak zwanym zaciszu domowego ogniska. Rzecz jasna nie wszystkich nas to dotyczy, ale ślady myślenia kobiety jako potencjalnej ofiary uzależnionej od silnego ramienia mężczyzny są widoczne u wielu z nas. Zaczyna się od "sama sobie nie poradzę" - tak jakby kobieta była w założeniu mniej sprawna intelektualnie od mężczyzny. Potem: lepiej się nie bronić, bo to może tylko pobudzić agresję napastnika. Lepiej siedzieć cicho, kiedy jakiś typek obmacuje mnie w zatłoczonym autobusie, bo najem się wstydu. Czy aby na pewno go nie sprowokowałam?
Nie wiem, jak u Was, kochane emamy, ale u mnie gdzieniegdzie widać ślady tego myślenia potencjalnej ofiary, mimo że jestem silna, ostrożna i odważna. Ale od małego dziewczynki uczy się, że mają być grzeczne, słuchać starszych, nie odzywać się bez pytania, nie bić, nie grać w piłkę, nie pyskować, nie krzyczeć. Zachowania punktowane u chłopców są ganione u dziewczynek.
Jeszcze jedno jest ciekawe. Kiedy zostaje zaatakowana kobieta samotna, czasem zachowuje się jak owca prowadzona na rzeź. Ta sama kobieta mając pod opieką dziecko może być dla napastnika stokroć groźniejsza niż ona dla niej. Co w nas takiego tkwi, że w obronie swojego mienia, zdrowia czy nawet życia nie reagujemy, a w obronie dziecka jesteśmy w stanie zabić? Nie chodzi mi tu o wyjaśnienie, dlaczego bronimy dziecka, bo to oczywiste, ale dlaczego czasem kobieta nie jest w stanie obronić siebie, choć jak się często okazuje mogłaby tego dokonać?
A jak to u Was jest? Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • aniael Re: samoobrona kobiet - tak sobie myślę... 12.02.05, 12:49
      Właśnie sobie nad tym myślałam. Najprawdopodobniej to, że nie potrafimy same
      się bronić jest w dużym stopniu winą wychowania - takiego jak opisałaś. Jakoś
      tak jest, że w obecności mężczyzny czujemy się bezpieczniej, mężczyzna nas
      odprowadza do domu, itp, zupełnie, jakby jemu nic niebezpiecznego nie mogło się
      przytrafić.
      Wracając do kwestii samoobrony - w przypadku przemocy fizycznej nie mamy szans
      na obronę mając do czynienia z silniejszym od nas przeciwnikiem. Nie ma chyba
      skutecznych środków, które gwarantowały by nam bezpieczeństwo, tym bardziej, że
      w niektórych przypadkach prawo bardziej chroni przestępcę niż ofiarę. Bo albo
      trudno jest udowodnić, że użycie środka było uzasadnione, albo wręcz narażamy
      się na odpowoedzialność karną w przypadku użycia środka uznanego za nielegalny
      (np gaz paraliżujący). I co nam pozostaje - pałka teleskopowa?? W starciu z
      silniejswzym przeciwnikiem odpada. Gaz łzawiący?? W przypadku przeciwnika
      silnego i trzeźwiego możemy go co najwyżej wkurzyć. Paralizator?? może
      najbardziej skuteczny, ale trudny w użyciu. W przypadku przyłapania na próbie
      kradzieży, jak było w moim przypadku, raczej żaden z tych środków nie wchodzi w
      rachubę, chyba, że wywiązałaby się awantura, przy czym i tak pewnie on byłby
      szybszy. Intelektualnie nie jesteśmy słabsze od mężczyzny, ale fizycznie na
      pewno tak. No może poza pewnymi wyjątkami. Ja akurat jestem drobnej budowy i do
      najsilniejszych nie należę. Odwagi też mi brak. Gdyby mi przyszło bronić
      dziecka, na pewno nie zastanawiałabym się. Jednak obrona torebki nie wymaga aż
      takiej determinacji jak obrona dziecka. Broniąc się przed kradzieżą ryzykujemy,
      że mogą nam zrobić krzywdę, broniąć dziecka, boimy się bardziej o nie niż o
      siebie.
      Jeszcze mam pytanie - czy książka o której wspominasz przedstawia jakieś
      porady, jak zachować się w trudnych sytuacjach?? Jak unikać i radzić sobie w
      sytuacjach zagrożenia?? Czy raczej jest to psychologiczna analiza. Mogłabyś
      podac autora??
      Jestem ciekawa dalszych odpowiedzi. Może razem wymyślimy jakąś super skuteczną
      strategię na złodziei i napastnikówsmile
      Pozdrawiam
      • kawka74 Re: samoobrona kobiet - tak sobie myślę... 12.02.05, 16:10
        książka jest świetna smile "Zawsze bezpieczna" Wojciech Kruczyński, Paweł Droździak (btw eksperci na forum "Bezpieczeństwo kobiet"). Zafascynowała mnie ta książka i punkt widzenia autorów. Opisują oni nie tyle metody, jak położyć napastnika na łopatki w pięć sekund, ale metody niedopuszczenia do sytuacji, w której musiałybyśmy użyć siły. Nie nakłaniają także do obrony mienia za wszelką cenę, bo głupia torebka nie jest warta naszego życia i zdrowia. Krok po kroku pokazują, jak uniknąć sytuacji niebezpiecznych, jak odpowiednio wcześnie dostrzec zagrożenie, jak zachowywać się, żeby nie stać się ofiarą, a przynajmniej zminimalizować możliwość stania się ofiarą. Pokazują sposób myślenia ofiary i napastnika.
        Co do naszej, babskiej, siły - wcale nie jest tak, że jesteśmy takie słabe. Po części wychowanie nas takimi uczyniło. To chłopców gania się na boisko, żeby "się wyżywali", a dziewczynki upycha się w kącie, żeby bawiły się w dom. Właśnie ta sytuacja z dzieckiem, o której mówiłam, pokazuje, że są takie momenty, kiedy jesteśmy w stanie wyzwolić w sobie taką siłę, że napastnik zwiewa gdzie pieprz rośnie. Chodzi o to, żeby umieć ją wyzwolić (oczywiście wtedy kiedy wszystkie inne sposoby zawiodą) i użyć jej wtedy, kiedy nie ma innej możliwości.
        Trudno mi to wszystko wytłumaczyć za jednym zamachem, Droździak i Kruczyński robią to znacznie lepiej. smile
        pozdrawiam serdecznie
        • aniael Re: samoobrona kobiet - tak sobie myślę... 12.02.05, 17:10
          Dziękismile Właśnie tego potrzebuję.
          Pozdrawiam serdecznie
    • suomen_poro Re: samoobrona kobiet - tak sobie myślę... 12.02.05, 13:56
      chcialam polecic uwadze kursy wendo. nie jest to klasyczny kurs samoobrony
      prowadzony przez bylego policjanta, ale rzecz stworzona przez kobiety dla
      kobiet... najlepiej odwiedzic ich stronke www.wendo.org.pl
    • kawka74 Re: samoobrona kobiet - tak sobie myślę... 12.02.05, 19:13
      to jest link do forum, na którym panowie Droździak i Kruczyński są ekspertami:
      Bezpieczeństwo kobiet
      są tam opisane rozmaite historie kobiet, które szukają porady właśnie w kwestii
      własnego bezpieczeństwa. Można się przerazić, ale można się też i wielu waznych
      rzeczy dowiedzieć. Zwłaszcza, że to może się zdarzyć każdej z nas. Uczmy się,
      jak się bronić, bo wiara w to, że innym to się może przytrafić, a mnie nie,
      bywa zgubna.
      • kawka74 Aniael 14.02.05, 19:18
        książka, którą tak niebotycznie zachwalam, jest do kupienia na Allegro. Sama ją
        zamówiłam, bo do tej pory delektowałam się egzemplarzem pożyczonym smile
        • aniael Re: Aniael 14.02.05, 23:45
          Dzięki, jutro zamówię. Zagościłam też na forum o bezpieczeństwie kobiet, ma być
          planowany kurs w Krakowie, zdeklarowałam chęć udziału w nimsmile
          Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka