motylwodny
02.07.05, 21:10
Właśnie nad głową (piętro wyżej)sąsiad robi jakąś awanturę. 12 letnia
dziewczyka wrzeszczy, jakieś trzaskania. Zdarza się to raz na pół roku mniej
więcej. Mam ochotę tam iść i go uspokoić. Ale mój mąż twierdzi, że po co
sobie wrogów robić. Zauważyłam, że ta dziewczynka zawsze jest smutna,
przestraszona, nie chodzi na podwórko z koleżankami (bardz orzadko).
Odnoszę wrażenie, że tak się dzieje, jak ojciec jest po alkoholu. Dodam, że
to starsze małżeństwo. Bardzo żal mi tego dziecka, tej matki, niestety nie
wiem co sietam dzieje. I chyba nie chcę wiedzieć. Na szczęście sytuacja nie
jest częsta.