taki sobie temat wolny....ale moze uda mi sie was nim zainteresowac...

)
rozmawiałam wczoraj z moim mężem , o ....kasie , matce....cenie ....
a konkretnie , mozna powiedzieć film....niemoralna propozycja....
czyli
kiedy rodzi sie dziecko kobiecie zmienia sie optyka....jest matką ...lwica ,
dla której dobro jej dziecka jest jedną z wazniejszyc, a dla niektórych
najważniejszą sprawa w życiu...i tu nasówa sie problem ...kasa...
kazda z nas ma jakis status finansowy...lepszy czy gorszy...ale , zawsze może
mieć lepszy i co...??
właśnie tu pojawia sie problem ....
wyobrażmy sobie , że spotykasz dziś prezesa dużej firmy...ktory twierszi , ze
cie kocha...i do tego zarabia 250.000 zł miesiecznie.....
daje ci ogromne mozliwości ... wakacje na kubie... najlepsze szkoły dla
dzieci... np. harward..itp...
pytanie i co....
jak postapisz...w końcu kochasz swojego męza...ale ....
czy zastanawiałayście sie kiedyś....nad ceną zycia...w końcu pieniadze
szczęścia nie dają ....ale daja mozliwości.....
podyskutujmy o takiej hipotetycznej sytuacji....ale tak szczerze....nie
ideologicznie...
powiem tak , ja nie wiem jak bym postapiła..
i mozecie pisac co chcecie, ale nie wiem ...kocham swojego męża i jestem
szczęśliwa .....ale...
mój mąz twierdzi , ze kobieta poswięci swoje dobro , swoją miłośc by zapewnic
najlepsze warunki swoim dzieciom...czy ma racje