Przyszła dzisiaj do mnie przyjaciółka. Jej rodzice się rozwodzą. Ona ma już
własne życie, męża, dzieci i jej już to właściwie nie dotyczy, ale ...jest
załamana. Wszystko miało pójść szybko i gładko, a tu nagle jedna ze stron się
rozmyśliła.
A cała historia jest taka. Postaram się w skrócie

Rodzice żyli razem przez przeszło 25 lat. Jednak zawsze problemem u niej w
domu było pijaństwo jej matki. Była to kobieta , która nie odmówiła nigdy
alkoholu i lubiła wszelkiego rodzaju imprezy. Jej maż natomiast to człowiek ,
który raz do roku przy jakiejś okazji wypił lampkę wina. Matka przychodząc z
pracy pod wpływem alkoholu wszczynała często kłótnie i awantury. Była
zazdrosna o doskonałe stosunki jakie łączyły męża i córkę. Mimo, że córka
była związana z chłopakiem, który również miał dobry kontakt z teściem –
sugerowała, ze relacje ojca z córką są chore, że mają romans !!!! Mówiła
nawet do córki, że małżeństwo psuje jej się właśnie przez nią bo ona zabiera
jej miłość męża! Alkohol już jej „padał na głowę”. Jednak prawdziwy kryzys
nastąpił jakieś trzy lata temu. Matka kupiła sobie komórkę i zaczęła
flirtować przez smsy z innymi mężczyznami, a nawet uprawiać z nimi wirtualny
seks. Po powrocie z pracy siedziała pod wpływem alkoholu i kilka godzin
stukała w komórkę pisząc kolejne smsy. Zaczęła również umawiać się z tymi
mężczyznami w realu. Jednak mieli problem z lokum (hotele drogie) wpadła wiec
na taki pomysł, by kupić mieszkanie, jednak nie na siebie tylko na swoją
matkę (tak było bezpieczniej, że w razie rozwodu nie będzie musiała się tym
dzielić). Mieszkanie, w którym mieszkała z mężem było wykupione za pieniądze
męża (ale rozdzielności nie mieli wiec należało do obojga), ona tymczasem
wzięła pieniądze ze swojego kąta i wspólną książeczkę mieszkaniowa o wartości
ok. 20000zł. i przy jej pomocy kupiła to mieszkanie na swoją matkę.
Wyprowadziła się. Przy wyprowadzce była bardzo uprzejma, tzn. powiedziała do
męża, ze ona nie chce nic (bo wzięła książeczkę mieszkaniową i pieniądze,
które co prawda były na jej koncie – no ale nie mając z mężem rozdzielności –
były wiec wspólne – tak samo jak wspólne jest to mieszkanie w którym
mieszkali razem przez 20lat), tzn. bierze tylko tam trochę AGD, a tak to nie
chce ani mieszkania, ani samochodu, a mieszkanie (swoja polowe) chce
przepisać córce. Oboje z mężem obiecywali córce, że jak wkroczy w dorosłe
życie to dostanie to duże mieszkanie w którym mieszkają, a oni sobie kupią
inne.
Matka zamieszkała wiec sama. Widywana była kilkokrotnie w towarzystwie
mężczyzn (nawet się z tym nie kryła). Teraz ojciec chce wziąć rozwód (bo nie
mieszkają już razem 2 lata) , chce swoją połowę mieszkania dać córce (zgodnie
z obietnicą), a sam kupić sobie inne. Córka szczęśliwa że w końcu będzie
miała swoje mieszkanie (bo pół da jej ojciec a pół matka) Wszystko niby było
już uzgodnione, a tu na sali rozwodowej żona mówi, że nie da rozwodu dopóki
jej mąż mieszkania i samochodu nie spłaci. Nawet sędzina kilkakrotnie
zwracała jej uwagę , ze ta rozprawa nie ma nic wspólnego z podziałem majątku,
ale ona dalej swoje, powtarzała to kilka razy. Dodała jeszcze , że musiała
się wyprowadzić by opiekować się chorą matką bo to mieszkanie jest na matkę
(kłamstwo, matka mieszka gdzie indziej. Czy można tak kłamać przed sądem?
Mieszkanie jest na jej matkę, ale ona dała jej gotówkę na jego kupno i babcia
mieszka gdzie indziej!!!). Teraz mężowi zostało tylko jedno – rozwód z
orzekaniem o winie. Córka, sąsiedzi będą musieli zeznawać. Jakie ma szanse
mąż? Czy będzie musiał ją spłacać. Jakie koszta będzie musiał ponieść? Jak
udowodnić , że matka mówi kłamstwa? Ile rozprawa może potrwać.
Koleżanka jest załamana. Żal jej ojca przede wszystkim, bo ona ma już swoje
życie i rodzinę, a ojciec będzie musiał wszystkie brudy matki wywlekać przed
sąd. Chciał tego uniknąć, ale ..co ma zrobić, innego wyjścia nie ma. Matka po
wyjściu z sali rozwodowej powiedziała do męża : „Po co wdawałeś o rozwód ,
mogło być tak jak było, chciałeś wojny, będziesz ją miał”. Ojciec musiał w
końcu wnieść pozew. Przecież chciał sobie ułożyć życie na nowo, a nie słuchać
jak coraz to nowe osoby mówiły mu: „widzieliśmy dzisiaj twoją żonę z jakimś
facetem za rączkę” (bo przecież to wciąż była jego żona).
Co Wy byście w takiej sytuacji zrobiły? Ja nie wiem co mam koleżance
doradzić, nie znam się na tym w ogóle.
Dziękuję za cierpliwe doczytanie do końca....
Pozdrawiam