agnes221
10.09.05, 16:43
Jestesmy z mezem malzendtwem 3 lata, bardzo go kocham. Mamy roczna dzidzie i
wszystko byloby dobrze gdyby nie jego Ex( oni nigdy nie mieli slubu a ja nie
bylam powodem rozpadu ich zwiazku). Jestem klebkiem nerwow, ona zatrowa nam
zycie. Przezylam juz przez nia wiele, jej matka uderzyla mnie w twarz,
nastepnie glupie telefony i oczywiscie przykre wyzwiska. Gdy bylam w ciazy
zadzwonila podajac si za jakas kobiete twierdzac ze jest z moim mezem w
ciazy, chyba wiecie co wtedy przezywalam. Caly czas placze, krzycze i nie
potrafie normalnie funkcjonowac. Maz za kazdym razem jak zaczynam o tym mowic
to krzyczy i mowi ze jestem glupia i sama stwarzam problemy. On ma tez juz
dosc patrzenia na moje placze, rzucanie. Klocimy sie caly czas. Chcialabym
uciekac z tad jak najdalej ale maz nigdy sie z Tad nie wyprowadzi a ona nigdy
nie da nam spokoju. Wydzwania z glupimi rzeczami. Raz nawet dzwonila zeby
umowic sie z moim mezem, innym razem zadzwonila do mnie do pracy i kolezance
ktora odebrala kazala aby mi przekazala zebym trzymala meza od niej z daleka.
Co ja mam robic , tak nie da sie zyc a ja mam dziecko dla ktorego musze byc
zdrowa. Raz bylam nawet gotowa odebrac sobie zycie ala e maz mi przeszkodzil
(uderzajac mnie w twarz) Wiem ze to okropne nigdy
tego nie zrobie przecierz musz byc dla swojego malenstwa, ale czasami
nachodza mnie okropne chwile i wtedy poprostu nie wiem co robic. Rozmowa z
mezem odpada on dostaje furii na sama mysl o tej rozmowie. Dziewczyny
doradzcie mi co powinnam zrobic?