Dodaj do ulubionych

córka męża

16.06.06, 14:09
Od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie że córka mojego męża dogadała się ze swoją
matką i wszystko robi pod jej dyktando. Oczywiście nie przyznaje się do tego.
Czy wy też macie wrażenie że dzieci waszych mężów razem ze swoimi matkami
kombinują "jak wam umilić życie"
Ja staram się polubić córkę mojego męża, ale wciąz w jej zachowaniu doszukuję
się " ręki jej matki". Dziewczynka chodzi do szóstej klasy a nie podejmie sama
żadnej , nawet małej decyzji bez konsultacji z matką. Wszystko o nas i naszym
domu, mojej rodzinie opowiada swojej mamie a jak my spytamy się o coś
związanego z jej domem, mamą czy jej partnerem to dziewczynka nabiera wody w
usta i milczy jak zaklęta.
Obserwuj wątek
    • m-m-m Re: córka męża 16.06.06, 14:25
      Mała może mieć konflikt lojalności wobec matki: trzyma jej stronę.
      Nie miej jej tego za złe i raczej nie licz, że będzie wobec Was obiektywna.
      Jedyna rada: traktować ją zupełnie naturalnie, nie dopytywać się o jej matkę i
      być z nią jak gdyby nigdy nic.
      Wbrew pozorom ona jest jeszcze bardzo niedojrzała, jeśli będziecie wobec niej
      naturalni to jako osoba dorosła być może to doceni.
      • niezapominajka281 Re: córka męża 16.06.06, 14:47
        dzięki za rady. Staramy się zachowywać normalnie ale jest to trudne, wiesz ona
        nie ma już 5 lat więc jednak chcielibysmy żeby sama wiedziała co dobre a co złe.
        Czasem czujemy się jak po drugiej stronie barykady : - ja i mój mąż i oni córka
        męża, ex i jej partner. Ex nie walczy z nami otwarcie bo mąz nie kontaktuje się
        z nią, nie odbiera jej telefonow, nie wchodzi do jej domu. Ale ona "steruje
        zdalnie swoją córką". Dziewczynka nas kłamie, nie chce pokazywać się z nami w
        ich mieście(ale jak pytamy czy mama jej zabroniła to twierdzi że nie). Zabieramy
        ją do nas na weekendy, zawsze zabieramy ją ze sobą też na całe wakacje, a mimo
        to mam wrażenie że dziewczynka "trzyma" z matką, a my jesteśmy tylko od
        płacenia, prezentów i nie można z nami walczyć otwarcie bo mogą prezenty się
        skończyć.
        • mangolda Re: córka męża 16.06.06, 14:55
          > to mam wrażenie że dziewczynka "trzyma" z matką, a my jesteśmy tylko od
          > płacenia, prezentów i nie można z nami walczyć otwarcie bo mogą prezenty się
          > skończyć


          tak; kasa, prezenty, prezenty, kasa. tylko to mają w glowach dzieci z rozbitych
          rodzin.

          mieliśmy podobną sytuacje - pogonilam dziewuchy w cholere. nie przychodzą i jest
          wreszcie spokój. radzę zrobić to samo.
        • m-m-m Re: córka męża 16.06.06, 15:14
          Dlatego właśnie, że nie ma już 5-u lat i wchodzi w trudny wiek dojrzewania
          zaczyna mieć konflikt lojalności wobec matki: bycie z Wami może podświadomie
          odbierać jako swoistą "zdradę" matki.
          W żadnym wypadku nie można odsuwać małej od siebie tylko dlatego, że jest w
          trudnej psychologicznie dla siebie i dla Was sytuacji. Skoro z matką kontakt
          wychowawczy jest zerowy to trzeba cały czas budować relacje ze swojej strony w
          miarę możliwości omijając tę "rafę" w postaci konfliktu lojalności. Ojciec też
          może spróbować pójść z nią do psychologa: osoba z zewnątrz powinna naświetlić
          istotę konfliktu lojalności wobec matki, znaleźć przyczynę i powiedzieć
          przynajmniej teoretycznie co ewentualnie można zrobić.
          Ty zaś odbierasz jej postawę jako walczącą z Wami, a nie jako skutek
          psychologicznych uwarunkowań rozwodu rodziców. Masz pretensje do niej
          bezpośrednio, że ma 13 lat i opowiada się za matką (naprawde bardzo żadko są
          matki, które potrafią zachowac klasę i nie walczyć z ojcem dziecka kosztem
          tegoż dziecka).
        • luna67 Re: córka męża 16.06.06, 15:53
          wlasnie dlatego milczy, bo dobrze wie co dobre a co zle. Jezeli by powiedziala
          prawde to co matka mowi, to molo by was urazic a ona tego nie chce (madra
          dziewczynka). Nie to co u nas i powinnas to docenic, gdyz u nas mala papla co
          jej na jezyk przyjdzie, nie myslac, ze moze kogos tym urazic.

          Radzilabym wam tez nie wnikac w te rzeczy, bo to naprawde boli (co oczy/uszy nie
          widza/slysza tego sercu nie zalwink

          Nie wymagajcie od niej, zeby byla szczera do was, ona nigdy nie bedzie, tam u
          matki jest jej prawdziwy dom, a nie u was. I bedzie zawsze "trzymala z matka",
          nikt jej nie zastapi i nie zajmie jej miejsca, obojetnie cobyscie nie robili.

          niezapominajka281 napisałas:
          a my jesteśmy tylko od
          > płacenia, prezentów i nie można z nami walczyć otwarcie bo mogą prezenty się
          > skończyć.
          badz ze soba szczera, a nie jest tak?

    • sonrisa3 Re: córka męża 16.06.06, 18:14
      > ale wciąz w jej zachowaniu doszukuję
      > się " ręki jej matki".

      Sama napisałaś "Doszukuję się"
      Może tu własnie tkwi problem? Jak się SZUKA, to sie znajduje. Jeśli jestes tak
      nastawiona, to cokolwiek to dziecko zrobi, Ty będziesz widziała tylko to, co
      potwierdzi Twoje spiskowe teorie.
      • ywwy Re: córka męża 17.06.06, 08:19
        Przecież to naturalne, że dziecko trzyma z własną matką smile To jeszcze
        dziewczynka, która nie umie mysleć jak dorosła ! A matki się nie wybiera.
        Jeśli unikacie jej matki to eksia może pragnie przez własne dziecko ten kontakt
        uzyskać, wykorzystuje małą. Może twój M. powinien odebrać telefon od eksi?
    • chalsia Re: córka męża 17.06.06, 23:22
      Dzieci mają to do siebie, że:
      - najbardziej próbują sił i pokazują się od swojej najgorszej strony smile wobec
      osób sobie zdecudowanie najbliższych, z którymi czują się pewnie i czują, ze są
      bardzo kochane
      - otwierają się i opowiadają o swoich przeżyciach tym, przy których czują się
      pewnie i bardzo kochane.
      Wedle psychologa dziecięcego, najlepiej by było gdyby dziecko rozwiedzionych
      rodziców czuło iż w obu domach może swobodnie mówić o swoich przeżyciach i tym
      co się w jego życiu dzieje. Warunkiem tego jest by czuło bezgraniczne zaufanie
      do jednego i drugiego rodzica oraz by widziało, że rozmowy o swoim życiu w
      drugim/innym domu są przyjmowane naturalnie.
      W związku z powyższym nie dziwi mnie specjalnie, jeśli dziecko ma bardzo dobry
      kontakt z matką, że opowiada matce sama o tym, co uznaje za ważne z tego, co
      się dzieje gdy jest w domu ojca.
      Jeśli nie robi tego w drugą stronę - to może warto się zastanowić, jak w domu
      ojca były kiedyś odbierane jej próby opowiadania o swoim życiu z matką. A może
      ona nie czuje się swobodnie z ojcem/jego rodziną?
      Po za wszystkim - nie nalezy pytać w sposób bezpośredni. Najlepsza metoda to po
      prostu życzliwe zaciekawienie i kontynuacja tematu, jeśli sama zacznie coś
      mówić.
      Chalsia

      PS. to oczywiscie jedna z możliwości, oprócz tych opisanych w innych postach.
    • weronka77 Re: córka męża 18.06.06, 00:26
      Tak samowink))NAwet wiek się zgadzawink))ALe my nie pytamy o jej dom,mamę ani
      partnera.Po prostu Nas to kompletnie nie interesuje.Kiedyś coś zaczęła
      opowiadać,ale mąż zakończył dyskusję stwierdzeniem że nie interesuje go ta
      historia.Ostatnio widzieliśmy ją w zeszłe wakacje.Mąż chyba jeszcze przez
      jakieś pół godziny w grudniu.Teraz ja z Naszym maluszkiem jadę na wakacje na
      dwa miesiące więc najwidoczniej ominie mnie ta (wątpliwa) przyjemność.
      • chalsia Re: córka męża 18.06.06, 01:01
        > partnera.Po prostu Nas to kompletnie nie interesuje.Kiedyś coś zaczęła
        > opowiadać,ale mąż zakończył dyskusję stwierdzeniem że nie interesuje go ta
        > historia.

        No i z punktu widzenia dziecka i jego emocji - Twój mąż uczynił błąd. Okazał
        córce, że mna gdzieś to co dla niej jest istotne. Zniechęcił ją do otwartości
        względem siebie.
        Chalsia
        • weronka77 Re: córka męża 18.06.06, 21:23
          Córka mieszka w Warszawie a my w KrakowiewinkDLatego widuje się z ojcem przy
          okazji wizyt u swojej babci,jeśli ma na to ochotę.Mój mąż już przestał się
          dzieciom "narzucać" i nalegać na spotkania.Jeśli będą chciały-same się
          skontaktują.SYn owszem porzucony ale córka nie-jej mama sama znalazła sobie
          nowego partnerawinkMąż już nie przejmuje się "pyskówkami" syna-po prostu
          ograniczył kontakty.I nie ma w związku z tym żadnego dyskomfortu.Tak więc Twoje
          uwagi wcale nie są dotkliwe-śmieszne tylkowink
          • beatea Re: córka męża 19.06.06, 09:08
            dotkliwie śmieszny jest ten twoj facet, dzieciorób, z kazdą ma dziecko, którym
            sie później nie zajmuje i nie interesuje.
            Współczuję dzieciom takiego plemnikodawcy, bo ojcem trudno go nazwać.
            • weronka77 Re: córka męża 19.06.06, 09:40
              Dotkliwie żałosna jesteś Ty niestetywink)Ja dzieciom nie współczuję-ojciec
              zajmuje i interesuje się nimi na tyle na ile ONE mu pozwalają i mają ochotę.A
              że ostatnio wolą przelewy od bezpośredniego kontaktu-tym dla Nas
              lepiej.Przynajmniej oboje mamy Święty Spokój,który wart jest najwięcejwink)CHyba
              lepszy taki ojciec niż taki który nie płaci alimentówwinkA za ten tysiąc
              miesięcznie to nawet mamusie mogą jeszcze "zaszaleć"wink))
              • mangolda Re: córka męża 19.06.06, 09:48
                Weronka,
                Nie przejmuj sie glupimi komentarzami, ludzie zazdroszczą że ulożylas sobie
                życie, podczas gdy oni sami rujnują je sobie i swoim dzieciom w imie
                bezsensownych sentymentów. Kiedy ktoś potrafi tylko brać, brać i brać - jak
                robią to pasierbowie - trzeba postawić szlaban. Pozdrawiam. M.
                • weronka77 Re: córka męża 19.06.06, 09:53
                  Ja się z reguły niczym i nikim nie przejmuję a zwłaszcza "wybrykami"
                  pasierbów.Tak naprawdę to wcale nie czuję się macochą-kontakt z pasierbami mam
                  żaden.Zarówno dla mnie jak i dla nich to sytuacja idealna.Oni nie mają okazji
                  do "popisów" a ja do znoszenia tych występów-kiepskiej jakości niestety.Też
                  byłam pasierbicą i wiem że takie zachowanie jest grą na własną niekorzyść.Mama
                  ułożyła sobie życie,jest szczęśliwa a ja zostałam wyekspediowana do włąsnego
                  lokum żeby życ tak jak chcę,skoro nie potrafiłam dostosować sie do reguł
                  panujących w ich domu.Uważam że dobrze się stało.
      • kasia_kasia13 Re: córka męża 19.06.06, 17:32
        >.Kiedyś coś zaczęła
        > opowiadać,ale mąż zakończył dyskusję stwierdzeniem że nie interesuje go ta
        > historia.

        A potem taki wini corke za to, ze ma z nia zle kontakty....
    • anastazjapotocka Re: córka męża 18.06.06, 18:06
      Moja pasierbica zachowywała się identycznie jak Twoja, z tym, że wyraźnie
      starała się być jeszcze arogancka (czasem). Jej matka wysyłała do nas
      dziewczynkę od 11 roku życia ZAWSZE z aparatem fotograficznym. Mała obchodziła
      wszystkie kąty (posiadaliśmy wówczas duży dom) z tym aparatem i drobiazgowo
      fotografowała. Nie przepuściła psom i kotom i ich miseczkom. Na zdjęcie
      zasłużyło zawsze nasze auto oraz obie firmy: moja i męża. Nas również
      uwieczniała. Ponieważ pasierbica bywała u nas co najmniej dwa razy w roku, po
      każdej takiej wizycie dostawaliśmy pozew do sądu o podwyższenie alimentów. Mój
      M nawet nigdy na sprawy nie jeździł, godziliśmy się na wszelkie żądania bez
      szemrania. Wiadomo było, że zapłacimy także dodatkowo wszelkie możliwe
      korepetycje, lekcje tańca, rysunku, basen i hipoterapię. I tak byliśmy karceni
      (zwłaszcza ja), rugani oraz pouczani przez wszystko lepiej wiedzącą ex. Na
      szczęście listownie lub telefonicznie: odległość około 400 km. Mała mnie nie
      lubiła, nie słuchała, nic jej nie smakowało. Nic jej się nie podobało. Bardzo
      mnie to złościło, ale zacinałam się w sobie, bo M ją bardzo kochał i liczył się
      ze zdaniem ex. Lata minęły, pasierbica ma 25 lat, staram się jej unikać,
      zresztą dużo pracuję. Stosunki ojca z córką są poprawne, ale pasierbica nadal
      jest bardzo zwiazana z matką. Nawet odnoszę czasem wrażenie, że jest od niej
      uzależniona psychicznie. Na przykład każdorazowo pyta matki o zgodę na
      spotkanie z ojem. M często jest w Warszawie i zawsze kupujemy pasierbicy bardzo
      drogie prezenty, które jej zawozi. M ostatnio nawet zapytał mnie w sklepie, czy
      torebka (droga!) dla pasierbicy spodoba się jego ex. Na szczęście nie wdałam
      się w moją pra, prababkę i nie jestem damą. Powiedziałam mu parę słów, co sądzę
      o jego ex i jej guście. Zrozumiał. Na razie błędu nie powtarza. A po za tym mój
      M jest fajny i bardzo go lubię. Przecież to ja z nim zostanę, a nie jego dosła
      już córka.
    • anna99912 Re: córka męża 18.06.06, 20:51
      U mnie sytuacja była podobna. Bardzo ci współczuję i rozumię twoją stytuację. W
      moim przypadku rolę nieżyjącej matki przejęły była teściowa mojego M. i siostra
      zmarłej. Na każdym kroku byłam prześladowana, sprawdzana, podejrzewana o
      kradzież np. drabiny, firan. Wszystkie wiadomości wynosiły z domu. Podczas
      mojej nieobecności była tesciowa wciąż nachodziła dom męża. (Ślub wzięliśmy 4
      lata po śmierci-wciąż miała o to pretensje, że tak szybko), czuła się w nim
      bardzo swobodnie, ponieważ podczas trwania jeszcze związku małżonkowie
      przepisali wspólnie wybudowany dom na żonę. Do tego po smierci żony ojciec
      zrzekł się spadku i majątku na rzecz dzieci. Dlatego też mój związek przetrwał
      tylko 4 lata. Dziś tzw. dzieci sprzedały dom wyrzuciły ojca z domu do
      noclegowni. Dzisiaj zapewne teściowa i jej "bezdzietna" córka wraz z wnuczkami
      są szcześliwe, że ojciec poniósł winę za śmierć ich matki(wypadek drogowy).
      Pozdrawiam
      • niezapominajka281 Re: córka męża 19.06.06, 12:14
        dziewczyny ja już popadam ze skrajności w skrajność. Raz myslę że to tylko
        dziecko, że jest dobra a to ja tylko doszukuję się kłamstw i ukrytej wojny. A
        póżniej gdy okazuje się że córka męża jednak nas okłamuje, albo nie mówi nam po
        prostu nic to znów myślę że to przecież nie jest 5 letnia dziewczynka(chodzi do
        szóstej klasy, więc myślę że po prostu dogadała się z matką i razem kombinują co
        robić aby one miały dobrze a my żebyśmy nie mogli się do tego doczepić. I
        rzeczywiście tak jest. Płacimy wysokie alimenty, do tego jeszcze prezenty,
        komórka , karty do telefonu, każde wakacje z nami. Czytam wypowiedzi niektorych
        macoch że nie zabierają swoich pasierbic na wakacje. Ja przyznam się szczerze
        też nie mam ochoty zabierać córki męża na wakacje, ale nawet nie mówię o tym
        mężowi bo przecież od razu by padło pytanie dlaczego nie? Przecież córka jest
        miła, nie kłóci się z nami, nie obraża mnie - idealna pasierbica. Tylko ja jak
        ona u nas jest w domu i jest taka miła to ja czuję jakbym miała szpiega w domu,
        ktory chce jak najwięcej się dowiedzieć aby wszystko przekazać mamusi. Do tego
        jeszcze dochodzi ta jej demonstracja że tata jest tylko jej(jak przyjeżdza do
        nas to cały czas siedziałaby mu na kolanach). Ostatnio na dużej imprezie
        rodzinnej u mojego brata, siedziała przy stole na kolanach ojcu choć, brat
        prosił aby usiadła na wolnym krześle. Sytuacja trochę dziwna, duża pannica na
        kolanach ojca a ja obok siedziałam jak prawdziwa macocha.
        Naprawdę zbliżają się wakacje, niby się cieszę ale co to za wakacje kiedy się
        jest cały czas na cenzurowanym, cokolwiek zrobię będzie wiedziało o tym pół
        miasta naszej ex.
        • anastazjapotocka Re: córka męża 19.06.06, 12:26
          Niezapominajko, wcale nie popadasz w skrajność. Nie musisz cieszyć się z
          wakacji z pasierbicą i to normalne, że czujesz się śledzona przez ex przy
          pomocy jej córki. To normalne, że mała dziewczynka wszystko doniesie matce.
          Normalne jest też, że córka demonstruje swoje "prawo" do ojca. Dziewczyny w tym
          wieku potrafią być wkurzające. Nic sobie z tego nie rób, to tylko jego córka,
          ale żoną jesteś Ty. Całych wakacji też nie musiecie spędzić z pasierbicą. Masz
          prawo do "własnych" tylko w gronie własnej rodziny. Z tego co piszesz wynika,
          że kochasz swojego M i lubisz z nim być. To najważniejsze. Twoja miłość jest
          najważniejsza i Twoje szczęście. Jakos podzielcie wakacje, czas z pasierbicą
          minie, a później będziesz miała swojego M tylko dla siebie.
          • niezapominajka281 Re: córka męża 19.06.06, 12:41
            dzięki że napisałaś że to normalne bo czasem myślę że ja po prostu się czepiam i
            jestem zła macochą. Bardzo kocham swojego męża, chcialabym aby był sczęśliwy
            dlatego nie ograniczam w żaden sposob jego kontaktu z córką, ale czasem to ponad
            moje siły. Staram się byc dobra dla tego dziecka, ale świadomośc tego że ta
            dziewczynka razem z matką liczy na to że się rozwiedziemy(kiedyś córka męża
            powiedziala ni z tego ni z owego "że jak będziecie się rozwodzić to musicie
            podzielić dom" nie ulatwia mi tej sytuacji.
            Gdyby nie to że widzę jak mój mąż stara się abym ani ja ani ona nie czuły się
            mniej kochane, to już dawno bym traktowała jego corkę tylko " formalnie" że jest.
        • m-m-m Re: córka męża 19.06.06, 12:34
          Ostatnio na dużej imprezie
          rodzinnej u mojego brata, siedziała przy stole na kolanach ojcu choć, brat
          prosił aby usiadła na wolnym krześle. Sytuacja trochę dziwna, duża pannica na
          kolanach ojca a ja obok siedziałam jak prawdziwa macocha.


          Ale to ojciec powinien po prośbie Twojego brata zdjąć ją z kolan i kazać usiąść
          osobno. Nie zareagował, a więc milcząco pozwolił jej na siedzenie u siebie na
          kolanach.
            • niezapominajka281 Re: córka męża 19.06.06, 12:43
              beatea to nie chodzi o to że chciala się do ojca przytulić, to było
              demonstracyjne siedzenie mu na kolanach. Nie wiem jak w twojej rodzinie ale w
              mojej gdy jest uroczysta kolacja to tylko małe dzieci które trzeba karmić siedzą
              na kolanach rodzica.
              • m-m-m Re: córka męża 19.06.06, 12:48
                To wina ojca, że nie zareagował, a takie demonstracje są mi doskonale znane:
                też je kiedyśstosowałam wobec swoich rodziców, aby pokazać swoją "wyższość" nad
                ojczymem.
              • niezapominajka281 Re: córka męża 19.06.06, 12:48
                Ja nie zabraniam jej przytulać się do ojca, ale dla mnie to jej przytulanie jest
                cokolwiek dziwne. Jakoś nie widziałam innej 13, 14 latki która siedzi ojcu wciąz
                na kolanach. Poza tym nie wiem jak mam rozumieć to że ona cały czas gdy jest u
                nas chce siedzieć albo na kolanach ojcu, albo chociaż między nami.
                • m-m-m Re: córka męża 19.06.06, 12:52
                  Niezapominajko, nic nowego: też tak robiłam smile by pokazać, że mama jest moją, a
                  nie ojczyma własnością. Brzmi to może absurdalnie, ale jest tak naprawdę: tu
                  rodzic (w moim wypadku była to mama, a w Twoim Twój mąż) MUSI przywołać
                  latorośl do porządku i powiedzieć, że takich demonstarcji sobie nie życzy.
                  • niezapominajka281 Re: córka męża 19.06.06, 12:57
                    dzięki m-m-m, moj mąz czasem jej delikatnie mowi że ona juz nie jest taka mała i
                    jest juz ciężka, ale to nie skutkuje. Mąz boi się że gdyby jej zabronil to ona
                    poczuła by się odrzucona. On liczy że ona z tego wyrośnie, ale to jej zachowanie
                    dla mnie jest jej demonstracją i o ile nie przeszkadza mi to w miom domu to w
                    domu rodziny i znajomych jest to dla mnie przesadą.
                    • m-m-m Re: córka męża 19.06.06, 13:03
                      Nie wyrośnie. Teraz próbuje się z ojcem na ile może sobie pozwolić. Rzumiem, że
                      hasło "Ona z tego wyrośnie" ma usprawiedliwić jego brak zdecydowanej reakcji.
                      Poza tym taka demonstracja jest rodzajem nastolatkowego szantażu: przecież mnie
                      nie odrzucisz, prawda? W późniejszym wieku będzie z tego korzysrtała i już nie
                      demonstracje, ale słowa będą miały taki sam wydźwięk: aby ojciec miał poczucie
                      winy, że ja odrzuca, bo wtedy uda się jej na niego wpłynąć. Klasyczna
                      manipulacja.
                    • chalsia Re: córka męża 19.06.06, 15:18
                      dla mnie jest jej demonstracją i o ile nie przeszkadza mi to w miom domu to w
                      > domu rodziny i znajomych jest to dla mnie przesadą.

                      to już Twój problem, że liczy się dla Ciebie "co oni powiedzą", skoro w domu Ci
                      nie przeszkadza ale w gościach już tak.
                      Ja jakoś rodzicom siadywałam na kolanach będąc w gościach i nikomu to nie
                      przeszkadzało. Dodam, że rodzice nie byli rozwiedzeni.
                      Chalsia
                      • m-m-m Re: córka męża 19.06.06, 15:25
                        Chalsia, siadywałaś byc może z innych pobudek, nie pokazywałaś tym swojej
                        wyższości nad ojczymem/macochą bo ich nie miałaś. Niestety tak jest, że te
                        zachowania, które są naturalne dla postęowania dziecka wobec nierozwiedzionych
                        rodziców takimi nie są dla dzieci ludzi rozwiedzionych.
                        Pamiętam, że sama też takie demnstracje stosowałam, zresztą to doskonale widać,
                        czy dziecko faktycznie chce sie przytulić, czy robi coś złośliwie.
                • anastazjapotocka Re: córka męża 19.06.06, 13:05
                  Niezapominjko, dziewczyna jest po prostu trochę zaborcza. W tym wieku
                  dziewczyna staje się powoli "rywalką" nawet dla swojej matki, a ponieważ jesteś
                  Ty, to i pasierbica i jej matka mają komfortową sytuację. Dobrze wiem , co
                  czujesz i NAPRAWDĘ NIE WIDZĘ NIC ZŁEGO W TYM, ZE JESTEŚ NIEZADOWOLONA. Ja też
                  byłam. Twój M kocha córkę, to naturalne, ale kocha także Ciebie. Miłością inną,
                  dojrzałą, gdzie jest miejsce nie tylko na poświęcenie, ale także na pożądanie i
                  namiętność. Tych uczuć nie ma dla córki. Ona szybko dorośnie, zacznie mieć
                  swoje życie, chłopaków. Ojciec zacznie ją nudzić, zacznie też przed nim wiele
                  spraw ukrywać. Zacznie za to ciągnąć z Was kasę, a na to dorośli meżczyźni są
                  wrażliwi i raczej się nie dają: trzeba im tylko uswiadomić, że kasa idzie na
                  kolegów i przyjemności, które ojciec nie zawsze pochwala. Zainicjuj super
                  wieczór z M z kolacyjką i winem. Kup sobie ładną bieliznę, jemu jakiś drobiazg,
                  moze krem do cery męskiej? Powiedz mu, jak bardzo go kochasz. W ogóle, mów mu
                  kilka razy dziennie, że kochasz go nad życie, że jest dla Ciebie wszystkim.
                  Pasierbica dorośnie szybciej, niż myślisz, wszystko minie. Zostaniesz tylko Ty
                  i Twoja miłość. I czym się martwisz, słodka Niezapominjko? JESTEŚ MĄDZREJSZA, A
                  W ROZGRYWCE Z TOBĄ PASIERBICA NIE MA ŻADNYCH SZANS!
                  • niezapominajka281 Re: córka męża 19.06.06, 13:24
                    dziękuję za te słowa. Czasem jest mi ciężko ale mój mąz jest naprawdę dobrym
                    człowiekiem i bardzo sie kochamy. Jeśli chodzi o te kolacje to my obydwoje je
                    organizujemy: kolacja, wino, świece.
                    żałuję tylko że gdy jest jego corka u nas to zrezygnowaliśmy( na moje życzenie)z
                    okazywania sobie uczuć(przytulania, trzymania za rękę), bo myślałam że córka
                    męża jest o to zazdrosna i stąd jest to jej zachowanie. Niestety to chyba nie o
                    to chodzilo bo zachowanie corki się nie zmienia a raczej nasila.
        • tarzynka Re: córka męża 19.06.06, 12:58
          Moja 13 letnia córka bardzo lubi się przytulać do swojego taty, potrzebuje tego.
          Oczywiście nie wiem, jak jest, jak go odwiedza, ale wiem co się dzieje, gdy on
          do niej przychodzi. Co do siedzenia na kolanach w gościach, to raczej problem
          Twojego M., on przyzwala na takie zachowania. Winić za to młodą jest pewną
          przesadą.
          Co do wakacji, macie pełne prawo do spędzenia części tylko we dwoje. I pewnie
          dobrze by było, żeby choć parę takich dni się znalazło. Młoda też ma prawo do
          spędzenia ich z tatą. Czy Ty będziesz w nich uczestniczyć, to kwestia ustaleń
          między Wami (Tobą i M., a także pewnie M. i młodą).
          Z tego co piszesz, to raczej Tobie się wydaje, że pasierbica jest przeciwko Wam
          nastawiona, niż są jakieś dowody na to. Oczywiście wydawać Ci się może słusznie,
          może zaś nie masz racji. Ja w takich wypadkach staram się nie martwić, bo i po
          co? I tak nic nie zrobię, na nikogo nie wpłynę, bo to tylko moje przypuszczenia
          niepoparte faktami, a mnie takie myśli zatruwają.
          Zastanawiałaś się Niezapominajko, jakbyś chciała żeby było? Takie ćwiczenia z
          wyobraźni? NIkt nie słucha, więc można puścić wodze fantazji nie licząc się z
          poprawnością, z tym co sobie samej wydaje się naganne. Mnie czasem to pomaga w
          zrozumieniu swoich uczuć i zlokalizowaniu problemu. Na przykład: chciałabym mieć
          wszystkie dzieci z moim aktualnym M., chciałabym żeby on nie miał jakiś nie ze
          mną, przeszłość wymazać gumką myszką i jakieś zmory z przeszłości (eksie,
          eksowie, pasierbowie) nie pałętają się w naszym życiu. Aha, i jeszcze jesteśmy
          zdrowi, mądrzy i bogaci. Sielanka. No a potem sobie układam i wracam do
          rzeczywistości, bo takiej gumki myszki nie mam i mieć bym nie chciała wink.
          • m-m-m Re: córka męża 19.06.06, 13:06
            Nie, nie Tarzynka, dziwczyna lat 13-e siadająca na kolanach ojca na przyjęciu
            jest z jej strony demonstracją i tu nie ma żadnych wodzów fantazji: ojciec
            powinien zdecydowanie to uciąć.
            • niezapominajka281 Re: córka męża 19.06.06, 13:14
              dziewczyny nawet nie wiecie jak mi pomogłyście. Jestem na tym forum od niedawna,
              przeważnie tylko czytałam, ale teraz to się zmieni.
              Cieszę się ze jest takie forum, bo nikt nie zrozumie lepiej "macochy" niż inna
              "macocha".
              • anastazjapotocka Re: córka męża 19.06.06, 13:26
                A ja Ciebie zrozumiałam jako macocha, czasem zazdrosna o uczucia mojego M. I
                dzięki dziewczynom z forum w ogóle nie wstydzę się, że byłam o taką
                małą "kobietkę" zazdrosna, bo dla mnie to był obca "kobietka", a nie "córcia".
                Miłość nie znosi dzielenia się, a czy ja muszę być ciągle rozsądna i pamiętać o
                jego byłej rodzinie? Mam tylko jedno życie i nikt mi drugiego nie podaruje. Nie
                mam zamiaru żyć ciągle w poczuciu winy, że M ma córkę! I nigdy nie zamierzam
                polubić jego ex!
            • tarzynka Re: córka męża 19.06.06, 13:21
              > Nie, nie Tarzynka, dziwczyna lat 13-e siadająca na kolanach ojca na przyjęciu
              > jest z jej strony demonstracją i tu nie ma żadnych wodzów fantazji: ojciec
              > powinien zdecydowanie to uciąć.
              to może nie do końca jasno napisałam. Przede wszystkim ojciec powinien
              zareagować i nie dać jej na to przyzwolenia. Zaś takie zachowania ze strony
              dziewczynki są jak najbardziej normalne (wcale nie oznacza, że należy je
              tolerować) i nie dopatrywałabym się na ich podstawie manipulacji eksi. Dzieci
              próbują manipulować, wszystkie, nie tylko te z rozbitych rodzin i postawienie
              granic tylko dobrze im robi, wcale nie powoduje poczucia odrzucenia. Prawdą
              jest, że jeśli rozpadł się ich związek, to rodzicom jest trudniej dziecku
              odmawiać, bo mają podświadome poczucie winy. Z moich doświadczeń wynika, że
              całkiem często dopatruje się winy eksów, jeśli dziecko zachowuje się nie tak.
              Sama czasami się na tym łapię. I najczęściej nie jest to prawdą, co stwierdzam
              zazwyczaj po zastanowieniu. No ale tego się nauczyłam po atakach eks mojego M.
              na mnie, bo pasierb miał okres burzy i najłatwiej wszystkim było wytłumaczyć
              sobie, że to przeze mnie wink.
              Aha, i o ile siadanie na kolanach na przyjęciu jest przesadą, siadanie na
              kolanach w ogóle też już może, to należy uważać, żeby nie wylać dziecka z
              kąpielą. Dziewczynka w tym wieku potrzebuje się do ojca przytulić i wcale nie
              musi to być demonstracją. Jeśli Niezapominajkę to denerwuje, to może warto
              pomyśleć o takim rozwiązaniu, żeby nie musiała się temu przyglądać.
              • niezapominajka281 Re: córka męża 19.06.06, 13:36
                niestety nie ma takiego rozwiązania, córka męza przyjeżdza do nas co 2 tygodnie
                na weekend, a jak nie ma jej u nas w weekend to jest u nas w niedzielę. Moj mąz
                dlugo pracuje, tak wię mamy mało czasu dla siebie i nie wyobrażam sobie żebym
                jeszcze miała jechać np.: do swoich rodziców na weekend kiedy corka męża jest u
                nas. Ani ja ani mąż by się na to nie zgodził. Nawet gdy w tamtym roku ja nie
                dostałam urlopu to mąz nie pojechal z corką na wakacje sam(chociaż ona i jej
                mama uważały że to najlepsze rozwiązanie). Daliśmy po prostu córce męża
                pieniądze na wycieczkę organizowaną przez szkołę,
                • tarzynka Re: córka męża 19.06.06, 14:00
                  > nie dostałam urlopu to mąz nie pojechal z corką na wakacje sam(chociaż ona i jej
                  > mama uważały że to najlepsze rozwiązanie).
                  Cóż, to wygodnictwo ze strony Twojego M. Pewnie, że mu łatwiej z Tobą, ale (może
                  krótszy na początek) taki wyjazd tylko z córką mógłby być dla nich ciekawym
                  doświadczeniem. M. musiałby się postarać o jakieś atrakcje, żeby nie było nudno,
                  ale to przecież nie takie straszne.
                  > dlugo pracuje, tak wię mamy mało czasu dla siebie i nie wyobrażam sobie żebym
                  > jeszcze miała jechać np.: do swoich rodziców na weekend kiedy corka męża jest
                  > u nas.
                  Raczej myślałam o drugim pokoju. Bardziej to wymagałoby delikatności i
                  pomysłowości ze strony M., żeby dbać o uczucia Was obu: Twoje i jego córki.
                  Takie idealne rozwiązania mi się marzą wink.
                  • niezapominajka281 Re: córka męża 19.06.06, 14:08
                    tarzynko to że moj mąz zostal ze mną w domu, i że ja chodzilam do pracy a on na
                    swoim urlopie siedzial w domu i gotował obiady,żebysmy mogli po mojej pracy
                    pojechać jeszcze nad jezioro - to nie bylo według mnie wygodnictwo.
                    Mi też się marzą idealne rozwiązania ale niestety siedzenie w pokoju, sama przez
                    cały weekend do nich nie nalezy.
      • geos Re: córka męża 19.06.06, 14:57
        O rany jak to przeczyttałam to sie ucieszyłąm, ze mam tak fantastycznie. Nie mam
        co narzekac na dawna teściową mojego mężą przy takich "okazach" jakie opisałaś.
        Mój mąz też prowadził samochód w którym zgineła jego zona
        a slub wzielismy w dwa lata po jej smierci. Co prawda teściowa jakoś sobie z tym
        wszytskim nie radzi. I wcale jej sie nie dziwię , strata dziecka to rzecz
        straszna. I mimo pozorów uprzejmości wciąż dookoła dostaję sygnały, że to nie
        tak słodko i pieknie, alk nie aż tak!
        Mąż ma zdrowy rozsądek i chwała mu za to!
        • geos Re: córka męża 19.06.06, 14:58
          to było a'propos
          tej wypowiedzi


          Dzisiaj zapewne teściowa i jej "bezdzietna" córka wraz z wnuczkami
          są szcześliwe, że ojciec poniósł winę za śmierć ich matki(wypadek drogowy).
    • anastazjapotocka Re: córka męża 19.06.06, 14:55
      Niezapominajko, jesteś NAJWAŻNIEJSZA W SWOIM DOMU. Dlaczego masz z niego
      wychodzić lub siedzieć sama w drugim pokoju? Ty tu jesteś gospodynią i Ty
      dyktujesz warunki. Ważniejsze są Twoje uczucia, nie daj sie zepchnąć na
      margines. Pasierbica musi się dostosować o atmosfery Twojego domu, a nie
      odwrotnie. Ty nic nie musisz, najwyżej mozesz spróbować chcieć. Twój dom, twój
      mąż, Twoje szczęście.
      • niezapominajka281 Re: córka męża 19.06.06, 15:55
        Chciałabym mieć takie nastawienie jak ty anastazjo. Czytam Twoje wpisy i mam
        coraz większą ochotę się pod nimi podpisać. Do tej pory zawsze zanim coś
        zrobiłam to myślałam żeby nie urazić corki męza, żeby ona nie czuła się jak
        "piąte koło u woza". Niestety ona nigdy się nie zastanawiała jak ja się czuje,
        gdy ona będąc u nas wypytuje o wszystko nas a jak my pytamy " co w domu" - to
        brak odpowiedzi. Corka męża nigdy nie mówi co teraz słychać u jej matki, ale za
        to legend jak to fajnie było jak tata z nimi mieszkal, jak pojechali do zoo, jak
        byli razem w cyrku jakoś mi nie oszczędza.
        Masz rację to mój dom i moje szczęście i mój mąż i ani córka męża ani jej matka
        nie zabiorą mi tego. Chociaż jesli chodzi o dom to jestem pewna na 100% że
        jeśliby coś nie daj Boże stało się mojemu mężowi to corka męża i jej matka,
        zaraz przybiegną aby mnie z niego wyrzucić. Nie mamy rozdzielności majątkowej, a
        dom jest na nas oboje - więc będą mnie ciągać po sądach, bo oczywiście zarowno
        ex jak i córka męża są przekonane że wszystko im się należy.
        • m-m-m Re: córka męża 19.06.06, 16:19
          Niestety ona nigdy się nie zastanawiała jak ja się czuje,


          No, nie, bo jest niedojrzała. Każdy nastolatek ma obniżony próg empatii (i trwa
          to dosyć długo, kilka lat) m. in. ze względu na niedojrzały mózg gdzie obszary
          odpowiedzialne za empatie są w fazie rozwoju. Poza tym emapatii trzeba uczyć, a
          tu Twój mąż ma wielkie pole do popisu jako rodzic.
          • anastazjapotocka Re: córka męża 19.06.06, 19:15
            Przemawia przeze mnie smutne doświadczenie, Niezapominajko. Ja mam już to
            wszystko za sobą, ale wiem, ile łez i nie przespanych nocy mnie to kosztowało.
            Były chwile, kiedy chciałam umrzeć, bo mała kobietka potrafi dokuczyć tak, jak
            dorosła. Za poduszczeniem ex dostawałam listy od 13 latki zaczynające się od
            słów: ..."idiotko i frajerzyco, nienawidzę ciebie"... Nigdy nie rozbiłam tego
            małżeństwa dla jasności. Tylko matka pasierbicy zorientowała się, że pomimo
            upływu lat nikt się na nią jakoś nie połakomił i postanowiła zniszczyć mój
            związek. Też posiadaliśmy dom dokładnie obfotografowany przez pasierbicę. Nie
            chcę wdawać się w szczegóły, ale był czas, kiedy ze względu na ciężką chorobę
            męża mięliśmy bardzo trudną sytuację finansową. Musieliśmy sprzedać dom i w
            pośpiechu kupiliśmy mieszkanie na nazwisko męża. Zdarzyło się, że zaczęliśmy
            zalegać (nie do końca, bo wcześniej dokonywaliśmy dużych nadpłat, ale
            dobrowolnie) z alimentami. I wtedy dorosła już, wówczas 22-letnia pasierbica
            złożyła do komornika wniosek o "zaspokojenie jej wierzytelności z rzeczonej
            nieruchomości". Dług wynosił niecałe 5 tysięcy (nadpłat nam nie zwróciła, ani
            nie uwzględniła). To oznaczało, że ojca i mnie, za te 5 tysięcy razem ze starym
            psem i kotami - na bruk. Możesz sobie wyobrazić ten szok? Szybko sprzedaliśmy
            mieszkanie, pieniądze zainwestowaliśmy szczęśliwie, ja miałam dużo szczęścia w
            mojej firmie (i dużo, dużo pracy) i teraz mieszkamy w luksusowych apartamentach
            do wynajęcia. Mamy naprawdę luksusowo, nie musieliśmy dokonywać żdnych wpłat,
            ani nie spłacamy kredytów. No i w razie mojej śmierci, pasierbica nic po mnie
            nie dostanie. Zresztą, pasierbica ma mieszkanie w Warszawie, również dzięki
            ojcu, który partycypował w kosztach. A ja nareszcie czuję się naprawdę wolna.
            Szok dobrze też zrobił mojemu M. Za każdym razem, jak wybucha zbytnią miłością
            do córki, przypominam mu o tym moście, pod którym z jej poręki mieliśmy
            zamieszkać. Los nam sprzyjał. Nie chciałabym, abyś powtarzała moje błędy. Ja
            nie miałam się kogo poradzić. Z mojej rodziny nie żyje już nikt, wszystkich
            straciłam w ciagu 4 lat: ojca, matkę, siostrę, brata. Nawet moje nieszczęście
            nie powstrzymało ex od robienia mi złośliwych przykrości. A pasierbica nawet
            nie zapytała, jak ja się z tym wszystkim czuję. Ex, a później już dorosła
            pasierbica wysyłała z dokładnością zegara co pół roku pozwy do sądu: o
            podwyższenie alimentów... Nie licz nigdy na serce pasierbicy. Nigdy.
              • anastazjapotocka Re: córka męża 20.06.06, 11:10
                Z tymi listami? Nic. Mąż zawsze był histerycznie zakochany w córce, poza tym
                miał zwyczaj wszelkie tego rodzaju problemy traktować w sposób "baby nie
                potrafią się dogadać, niech nie zawracają głowy". Irytujące. Ale ma
                przynajmniej inne zalety. Obraziłam się wtedy na nich wszystkich i nie
                zapraszałam pasierbicy na wakacje przez następne dwa lata. Jak ją mąż znowu do
                nas zaprosił, była już starsza. Nie przeprosiła mnie, a ja nie poruszałam
                tematu. Nie chciało mi się denerwować.
                  • anastazjapotocka Re: córka męża 20.06.06, 12:11
                    Ładne określenie - megawartość. Wiesz m-m-m? Myślę, że Bóg, kiedy go tworzył,
                    zatrzymywał się przy nim kilka razy. Dał mu za dużo, zwłaszcza IQ, a potem
                    ponownie wrócił i, tak dla żartu, dał mu jeszcze szczęście do kobiet. Poza tym,
                    nie wiem, czy wspominałam, że moja rodzina to prawie sami Austriacy byli, a co
                    za tym idzie, rozmaicie w przeszłości postępowali (chwalić się nie ma czym). A
                    moje Przeznaczenie z Narodu Wybranego jest. Pewnie z każdego nieporozumienia
                    zrobiłby konflikt międzynarodowy. I tak nazywa mnie antysemitką. Co tam! Fajny
                    jest i rozrywkowy. No i wszystkie (nieświadome) kobiety mi go zazdroszczą.
                    • m-m-m Re: córka męża 20.06.06, 12:50
                      No i wszystkie (nieświadome) kobiety mi go zazdroszczą.


                      He, he...wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma wink


                      A tak w ogóle to ja myślę, że wszyscy exowie z przeszłością, z którymi związały
                      się kolejne kobiety mają do kobiet szczęście, bo taki garbaty to żadna atrakcja
                      patrząc logicznie wink
                • lilith76 Re: córka męża 20.06.06, 12:18
                  poza tym
                  > miał zwyczaj wszelkie tego rodzaju problemy traktować w sposób "baby nie
                  > potrafią się dogadać, niech nie zawracają głowy". I

                  czyli: dajcie mi wy wszystkie święty spokój, bo jak spróbuje rozwiązać ten
                  problem, to się spocę i zmęczę wink
                  częste u facetów wink
    • kicia031 Uwolnij sie!!!! 19.06.06, 23:23
      Ja bym przede wszystkim radzila, bys sie uwolnila od tej obsesji dociekania
      intencji pasierbicy i myslenia o Exi. Wiem, ze latwiej powiedziec, trudniej
      zrobic, ale dla dobra wlasnego, i waszego zwiazku musiesz przestac sie tym
      przejmowac. Co z tego, ze dziecko opowiada swojej mamie o wizytach u ojca, i co
      z tego, ze nie musisz sluchac o Exi - to chyba dobrze. Dopiero by bylo gdybys
      byla zmuszona do wysluchiwania opowiesci mama to, mama tamto.
      Wiem, ze to wszysko jest bardzo irytujace, wiem, ze mnie np irytowalo nieco, ze
      Mala wciaz chciala spac z tata i pchala sie do naszego lozka ( wciaz czasami to
      robi, choc ma juz 12 lat). Ale dzieci, nawet duze, lubia sie przytulac do
      rodzicow - nawet moj 14-letni starszak czasami tak robi. I nie jest to
      skierowane przeciwko mojemu chlopu, on po prostu chce sie przytulic do mamy.
      Coreczka mojego chlopa tez czasami klamie albo przemilcza pewne fakty, czasami
      probuje mnie naciagac na prezenty, czasami probuje ustawiac ojca przeciwko
      mnie. Powiem ci szczerze, ze niespecjalnie sie tym przejmuje. Dzieci, i te z
      pelnych i ze zrekonstruowanych rodzin probuja cos ugrac nastawiajac rodzicow
      przeciw sobie, sama tak robilam jako dziecko ( i ty pewnie tez, zrob rachunek
      sumienia wink) Oczywiscie gdy w gre wchodzi macocha czy ojczym jest znacznie
      trudniej znosic takie zachowania, ale ja bym naprawd sugerowala bys wyluzowala.
      Jak u ciebie z pewnoscia siebie i z poczuciem wlasnej wartosci? Moze warto je
      wzmocnic i czerac sile z siebie a nie ze swego odbicia w oczach innych? Corka
      siedzi ojcu na kolanach? Niech siedzi - kto sie zachowuje idiotycznie - ona czy
      ty? Ona! Wiec po co sie przejmujesz?
      • niezapominajka281 Re: Uwolnij sie!!!! 20.06.06, 16:36
        czasem chcę uwolnić się od tej "obsesji dociekania
        > intencji pasierbicy i myslenia o Exi.", ale żeby to zrobić to musiałabym
        traktować corkę męża jak powietrze. Nie mogę tego zrobić ponieważ corka męża
        odwiedza nas, nie jest powietrzem i ma wpływ na moje życie i na moje plany.
        Co do tego mówienia o ex to niestety muszę wysłuchiwać o ex ale w czasie
        przeszłym- bo z mamą i tatą byliśmy, robiliśmy... Za to każde nasze pytanie co w
        domu teraz - corka męża zbywa nas milczeniem albo słowem w porządku.
        Przez to wszystko córkę męża często utożsamiam z ex, ponieważ mam wrażenie że
        wszystko co robi corka męża jest robione pod dyktando ex.
        • chalsia Re: Uwolnij sie!!!! 20.06.06, 17:04
          a Ty, jak się Ciebie rodzice pytali "jak/co było dziś w szkole?" to co? jak
          odpowiadałaś? Zdawałaś sprawozdanie czy odpowiadałaś na odczepnego?
          Bo ja to drugie.
          Wcale mnie nie dziwi, że mała tak odpowiada. Podstawową zasadą komunikacji z
          dziećmi jest PODTRYMYWAĆ temat, który dziecko samo zapodaje. Jak będzie się
          miała i chciała czymś sama podzielić, to sama zacznie.
          Ja tam mam wrażenie, że Ty masz większą obsesję co do pasierbicy i eks niz ta
          eks ma w stronę wpływania na Was przez córke/czy na samą córkę.
          Czyli IMHo Ty masz problem, a nie że jest realny problem.
          Zgadzam się z sugestią wcześniej, że może warto by porozmawiac o Twoich
          uczuciach z psychoterapeutą, by dogrzebać się przyczyn.
          Chalsia
            • chalsia Re: Uwolnij sie!!!! 20.06.06, 18:30
              myśl o niej przede wszystkim jak o dziecku, tak ją traktuj.
              Ty też jesteś przede wszystkim i po pierwsze kobietą (czyli człowiekiem płci
              żeńskiej), a dopiero POTEM żoną, pracowniczką, matką (w przyszłości np).
              Chalsia
              • niezapominajka281 Re: Uwolnij sie!!!! 20.06.06, 19:39
                ale ja myślę właśnie o niej jak o dziecku. Dzieci rożnie się zachowują i właśnie
                to ich zachowanie dorośli próbują zrozumieć. Tak samo ja gdy corka męża jest u
                nas i dziwnie się zachowuje to ja to zachowanie próbuje sobie jakoś wytłumaczyć.
                Czasem myslę jednak że powinnam ją traktowac jak powietrze: mój dom, moje
                szczęście, mój mąż - jak to napisała anastazja. Może gdybym dała sobie spokój,
                przestała się interesować tym dzieckiem i jej zachowaniem - moje życie byłoby
                łatwiejsze.
                Kiedyś z niezrozumieniem czytałam artykuły o macochach które zupełnie nie
                interesowały się pasierbami, nie próbowały nawiązać z nimi więzi, dbały tylko o
                swoje dzieci i swojego męża. Ja sama na początku mojej znajomości z mężem
                myślałam że stworzymy ciepły, przytulny dom dla nas, dla jego córki i naszych
                dzieci. Stworzyliśmy ciepły, przytulny dom, córka męża może przyjeźdźać do nas
                kiedy chce i na tak długo jak zechce. Ale co z tego że pasierbica czuje się u
                nas jak u siebie w domu, ma własny pokój, jak ja gdy ona jest u nas czuję się
                jakbym miała kamery w domu, a my z mężem jesteśmy tylko bankomatem i jej
                służącymi(oglądamy to co ona chce w telewizji, musimy zrobić wszystko aby mieć
                czas kiedy ona chce do nas przyjechać na weekend itd...)
                Niektóre z was nie mogą zrozumieć dlaczego mi przeszkadza że corka męza wszystko
                o nas opowiada mamie a o samej mamie mówi tylko w czasie przeszłym jak mąż z
                nimi mieszkał. Może to dziwne, ale często jestem w mieście gdzie mieszka ex
                mojego męża, mam tam wielu znajomych którzy mi mówią co jadła u mnie córka ex,
                co ostatnio kupiliśmy, do której byliśmy na imieninach mojego brata, i do tego
                jeszcze wiele wymyślonych historyjek. Przykro mi ale to mi przeszkadza. Ex
                mojego męża obgaduje nas po całym mieście(ma przecież informacje z pierwszej
                ręki). Jeszcze w tej chwili, gdy corka męża nie jest osobą dorosą, mogę
                zrozumieć że córka męża opowiada swojej mamie wszystko o nas, a nam nic nie
                mówić co się dzieje u nich w domu, u jej mamy i jej kolejnego partnera. Ale
                jeśli będzie tak dalej i corka męża mając 20 lat nadal będzie przyjezdżała do
                nas tylko na " zwiady" a jej życie osobiste i jej matki będzie chronione jak
                "tajemnica państwowa" trudno będzie mi z nią rozmawiać i normalnie ją traktować,
                bo nie mam zwyczaju kochać ludzi którzy traktują mnie jak żródło informacji i
                chcą tylko brać a nic wzamian nie dawać.
                • chalsia Re: Uwolnij sie!!!! 20.06.06, 23:07
                  jeśli pasierbica mając lat 20 (czy 18) będzie się tak samo zachowywała, to
                  WTEDY możesz postępować inaczej. Bo to już nie jest dziecko w rozumieniu emocji
                  i umiejętności logicznego myślenia.
                  Sorki, ale po tym poście coraz mocniejsze mam wrażenie, że powinnać pogadać z
                  psychoterapeutą. Czarnowidztwo widzę i projekcję a nie realistyczne spojrzenie
                  na rzeczywistość.
                  A to, że WY zgadzacie się na CIĄGŁE dostososwywanie się do widzimisię
                  pasierbicy (np. dostosowanie czasu czy programów TV) - to już Wasz własny błąd.
                  Jak se pościelesz, tak się wyśpisz.
                  Widać więc, że za "winę" zachowania dziewczynki odpowiedzialność ponosi nie
                  tylko eksia, ale także Wy - a głownie ojciec z Was dwojga.
                  Ja tamj nie ustępuję swojemu dziecku za każdym razem smile) A jeśli zmieniam
                  zdanie i ustępuję, to znaczy, że albo moje powody nie były wystarczająco
                  powazne albo dziecka argumenty były słuszne. No albo czasami można miec chęc
                  zrobić bliskiej osobie przyjemność.
                  Chalsia
                • kicia031 Re: Uwolnij sie!!!! 22.06.06, 13:38
                  a my z mężem jesteśmy tylko bankomatem i jej
                  > służącymi(

                  Wybacz, ale sama sobie przeczysz - raz piszesz ze corka domaga sie nachalnie
                  czulosci od ojca, a teraz ze jestescie tylko bankomatem? To jak to w koncu jest?
                  Wydaje mi sie tez, masz powazny problem i problemen tym nie jest zachowanie
                  twojej pasierbicy, tylko twoj wlasny brak pewnosci siebie. Zyjesz owladnieta
                  obsesja Exi, a co gorsza przenosisz swoje negatywne uczucia do Exi na corke
                  meza. Do tego jeszcze przezywasz, ze Exia opowiada o was swoim znajomym, tak
                  jakby to byl jakis problem. Niech opowiada - macie przyjamniej darmowa
                  reklame wink) Exia moze tak samo opowiadac o was bzdury kiedy corka nie bedzie
                  wspominac o tym ani slowem - po prostu ten typ tak ma i tyle. Co cie obchodzi
                  opinia Exi? Albo jej opowiesci, ludzie ktorzy was znaja nie dadza sobie zrobic
                  wody z mozgu, a inni - czemu mieliby cie obchodzic.
                  Najwyzszy czas dorosnac - swiat nie jest sprawiedliwy, ludzie sie obgaduja,
                  czasami manipuluja wlasnymi dziecmi, a dzieci tez bywaja niewdzieczne, nawet
                  wobec wlasnych rodzicow. Normalka.
                  • niezapominajka281 Re: Uwolnij sie!!!! 22.06.06, 14:15
                    wybacz, ale sama sobie przeczysz - raz piszesz ze corka domaga sie nachalnie
                    > czulosci od ojca, a teraz ze jestescie tylko bankomatem? To jak to w koncu jest

                    Widzisz bo to nachalne domaganie czułości od ojca jest tylko na pokaz. Sama nie
                    wiem po co - czy żeby mi udowodnić że tata tylko ją kocha, czy żeby wszyscy
                    widzieli że ona jest najukochańszą córeczką tatusia.
                    Aha pewnie zaraz polecą na mnie kamienie że sobie sama to wymyśliłam i że 14
                    letnia córka męża ma taką potrzebę przytulania sie do ojca, ciągłego siedzenia
                    mu na kolanach(szczegolnie gdy jesteśmy u mojej rodziny z wizytą). Po
                    przeczytaniu kilku wpisów zaczęłam myśleć że rzeczywiście to tylko ja uważam że
                    zachowanie córki męża jest dziwne. Tylko jak mam sobie wytłumaczyć, że gdy nie
                    ma mnie w domu i córka męża jest z nim sama w domu to nie klei się do niego, nie
                    siada mu na kolanach tylko czatuje na internecie, a gdy ja się pojawiam to zaraz
                    pokaz czułości - dla mnie to sztuczne, udawane i na pokaz.
                    • anastazjapotocka Re: Uwolnij sie!!!! 22.06.06, 14:48
                      Wiesz, ja takie zachowanie mojej pasierbicy odbierałam zawsze jako rywalizację
                      oraz "udowodnienie", którą z nas maż bardziej kocha. Dla mnie było to głupie,
                      bo wiadomo, że mąż kochał mnie jak kobietę, a ją jako córkę, ale przyznam się,
                      że bardzo mnie to jej zachowanie denerwowało. Czytam odpowiedzi skierowane do
                      Ciebie i mam wrażenie, jakby to karciły Cieę same ex (dla dobra swoich córek
                      oczywiście) i chciały Ci koniecznie wmówić, że jesteś "złą macochą". Może się
                      zdarzyć, że zaraz Cię któraś zapyta, czy już pojechałaś na bal, rozsypawszy
                      przedtem popiół i mak dla biednej pasierbicy? Odnoszę wrażenie, że w
                      tych "poradach" więcej jest manipulacji, niż zwykłej życzliwości. Wysyłanie
                      Ciebie na terapię też nie jest zbyt życzliwe, tym bardziej, że widać gołym
                      okiem, jak niechętnie widzisz wciąganie obcych w swoje sprawy. Inną rzeczą jest
                      anonimowe forum, a inną porada u terapeuty. Czy skuteczna? Masz najwyraźniej
                      problem. Czujesz się źle w obecnym układzie. Kochasz swojego mężczyznę, ale nie
                      przepadasz za pasiebicą i za ex. I CO W TYM ZŁEGO? Powtarzam, nikt Ci nie da
                      drugiego życia, będziesz miała tylko to. Nie pozwól sobie niczego odebrać. Nie
                      musisz być obiektywana, nie musisz ustępować pasierbicy, nie musisz postępować
                      wbrew swojemu sercu. Jesteś kobietą. Owszem, wzięłaś pana z dobrodziejstwem
                      inwentarza, ale wcale nie musisz tego inwentarza lubić, ani udawać, że Cię ten
                      inwentarz bawi czy ineresuje. Może postaraj się wypracować jakiś sposób
                      przebywania (nie za częsty) z pasierbicą na zasadzie nie wchodzenia sobie w
                      drogę. Nie zabieraj jej też tam, gdzie będzie Ciebie denerwować jej zachowanie.
                      Masz prawo pragnąć być tylko ze swoim ukochanym, nie musisz ze sobą wszędzie
                      ciągać pasierbicy. Tym bardziej, że i tak pasierbica wszystko zapoda ex. Kup
                      sobie śliczną sukienkę i przestań tak bardzo przejmować się pasierbicą.
                      Przecież Twój mężczyzna kocha Ciebie nie za to, że jesteś idolem dla
                      pasierbicy, tylko z zupełnie innych powodów...
                      • niezapominajka281 Re: Uwolnij sie!!!! 22.06.06, 14:57
                        jeszcze raz dzięki anastazja. Jest mi przykro jak czytam jaka to ja jestem zła
                        macocha, że powinnam iśc do terapeuty. Ale tak naprawdę nikt nie może mnie
                        zmusić do kochania pasierbicy bezwarunkowo, bo ja nie jestem jej mamą. Nie
                        jestem też hipokrytką, żeby pisać że kocham pasierbicę bez względu na to co ona
                        robi, tak nie jest i nigdy nie będzie, ja nie jestem Matką Teresą.
                        Postaram się rzeczywiście ograniczyć nasze wspólne wizyty z pasierbicą u mojej
                        rodziny - bo niestety tam zachowanie pasierbicy jest dla mnie nie do zniesienia.
                        • kicia031 Re: Uwolnij sie!!!! 22.06.06, 15:14
                          Nie uwazam, ze jests zla macocha - uwazam, ze jestes malo pewna siebie ososba,
                          ktora za bardzo przejmuje sie zachowaniem innych ludzi i nie czerpie poczucia
                          wlasnej wartosci z wnetrza, tylko z zachowania innych.
                          Uwazam, ze sama siebie unieszczesliwiasz. A kierujac sie poradami osob zyciowo
                          rozgoryczonych, dodatkowo skomplikujesz swoja sytuacje, zamiast ja ulatwic. Ale
                          oczywiscie zrobisz jak chcesz.
                          • niezapominajka281 Re: Uwolnij sie!!!! 22.06.06, 15:22
                            Jeśli chodzi o moją pewność siebie, to tylko ja ja mogę ocenić. A jeśli chodzi o
                            przejmowanie się zachowaniem innych ludzi, to się z Tobą zgodzę. Cóż może inni
                            potrafią nie przejmować sie zachowaniem osób, które mają bezpośredni wpływ na
                            ich życie, plany i szczęście. Ja niestety tak nie potrafię, więc będę dalej
                            przejmować się zachowaniem swojej pasierbicy, bo czy tego chce czy nie ona ma
                            wpływ na moje życie.
                  • niezapominajka281 Re: Uwolnij sie!!!! 22.06.06, 14:29
                    Przykro mi ale ja niestety przenoszę negatywne uczucia z ex męża na jego córkę.
                    Wiem że nie powinnam tego robić, staram się traktować córkę męża jak odrębną
                    osobę, ale po każdym wspólnym wyczynie córki męża i jej matki, zaczynam znowu
                    widziećw niej nie tylko "biedne dziecko" ale 14 letnią dziewczynę która dogadała
                    się z matką i obie są przeciwko mnie.
                    Dla wyjaśnienia: wyczyn = np.: jesteśmy umówieni że przyjeźdźamy po córkę męża
                    w piątek i zabieramy ją na weekend. My przyjeżdżamy (50 km)a córka męża wychodzi
                    z domu i mówi że ona z nami nie pojedzie bo w sobotę jedzie z mamą do ich
                    cioci. Zaznaczam że córka męza ma komórkę którą dostała od męza i co miesiąc
                    mąz jej ładuje tą komórkę, więc mając 14 lat można zadzwonić do ojca wcześniej i
                    odwołać wszystko,a nie w czwartek zapewniać że się jedzie a w piątek taki numer
                    - bo im sie dopiero przypomniało że obiecały cioci. Corka męża nalegała akurat
                    na ten weekend i musieliśmy odwołać nasze wcześniejsze plany o których córka
                    męża wiedziała zanim zaczęła nalegać na nasz wspólny weekend.
                    Przykro mi ale ja myślę zę po prostu chciały nam zepsućnasze plany i im się udało.
                    • anastazjapotocka Re: Uwolnij sie!!!! 22.06.06, 15:02
                      Oczywiście, że chciały Ci zrobić przykrość i zrobiły. Miały nadzieję, że
                      wylejesz złość na swego męża i pokłócicie się. A może nawe bedziecie się żarli
                      przez całą drogę? Mam nadzieję, że na jej oswidczenie uśmiechnęłaś się
                      uszczęśliwiona, publicznie rzuciłaś się na szyję swojemu ukochanemu i
                      zaszczebiotałaś: "najdroższy, jaki cudowny prezent od losu! Mamy ten czas tylko
                      dla siebie!" Po czym namiętnie zawisłaś na jego ustach? Przyznaj, że to już
                      coś, czego pasierbica z ex nie brały pod uwagę?
                      • niezapominajka281 Re: Uwolnij sie!!!! 22.06.06, 15:17
                        anastazjo niestety tak nie zrobiłam, ale przyrzekam że następnym razem tak
                        właśnie zrobię(ex i pasierbicę- szlag trafismile. Wtedy tak nie zrobiłam, bo mi
                        było żal mojego męża, który sam stwierdził że po to jej kupił telefon i
                        doładowuje go co miesiąc, aby nie musiał jeżdzić 100 km niepotrzebnie, zresztą
                        już nie pierwszy raz.
                        Anastazjo z tego co piszesz, widzę że jesteś mądra kobietą i twojego związku nie
                        pokonają żadne wojny podjazdowe ex i pasierbów.
                        Ja kiedyś kłóciłam się z mężem właśnie z powodu ex i pasierbicy, ale kiedy
                        doszłam do wniosku że właśnie im o to chodzi, przestałam rozmawiać z mężem o
                        pasirbicy i ex, chyba że on sam zacznie ten temat. O dziwo kiedy ja kolejne
                        wyczyny ex i pasierbicy traktowałam milczeniem, moj mąż sam zaczął widzieć co
                        się dzieje i chce ze mną o tym rozmawiać.
                        • anastazjapotocka Re: Uwolnij sie!!!! 22.06.06, 15:45
                          Droga Niezapominajko, do tej mądrości droga była długa i ciernista. O mało parę
                          razy nie rozstałam się z mężem, właśnie z powodu knowań ex i dogadanej z nią
                          pasierbicy. I wtedy mnie olśniło, że przecież o to im chodzi. Posiedziałam,
                          pomyślałam, przypomniałam sobie, że jestem ładną kobietą, która bardzo podoba
                          się mężowikobiece sztuczki. Wskakiwałam na kolanka, ubiegając pasierbicę,
                          wieszłam sieęna szyi, całowałam jego oczka, uszka, nawet kolanko, trzepotałam w
                          zachwycie rzęskami, jak tylko cokolwiek powiedział (nawet: o jak gorąco!.A ja
                          na to: Ukochanie ty moje, przynisę ci coś do picia, ty jesteś taki delikatny. I
                          galopowałam po soczek, aż dudniło). Mąż był oczarowany moja miłością i
                          namiętnością, nawet nasz związek zyskał na atrakcyjności. Od tej pory zaczął
                          powtarzać, że tylko ja kocham go naprawdę i tylko ja go rozumiem. Pamiętam minę
                          pasiebicy, jak kiedyś mąż był trochę nie w humorze i na moje pytanie: co ci
                          skarbie najukochańszy jest? powiedział, że nogi go bolą. A ja hyc po miskę z
                          wodą, hlust do tej wody różaną pinkę i a nuż zaczęłam rozczulać się nad jego
                          ukochanymi stópkami (rozmiar 47). Poźniej w liście podsumowującym niejako
                          wakacje pasierbicy, do mojego męża, ex przytoczyła tę sytuację szydząc z nas
                          niemiłosiernie. A ja na to: czy ona czasem nie zazdrości nam naszego szczęścia?
                          Popatrz, jaka to jednak zła kobieta jest. Mąż chętnie się ze mną zgodził, tym
                          bardziej, że piłowałam akurat i lakierowałm mu jego pazurki. A ex? Ona i tak
                          dostawała pieniadze, więc czego jeszcze chciała? Nic jej się więcej od nas nie
                          należało. My jesteśmy ze sobą 19 lat, a nasz związek ciągle jest pełen czułości
                          i namiętności. Zwłaszcza, jak w poblizu jest pasierbica...
                          • lilith76 Re: Uwolnij sie!!!! 22.06.06, 16:02
                            Wskakiwałam na kolanka, ubiegając pasierbicę,
                            > wieszłam sieęna szyi, całowałam jego oczka, uszka, nawet kolanko, trzepotałam
                            w
                            >
                            > zachwycie rzęskami, jak tylko cokolwiek powiedział (nawet: o jak gorąco!.A ja
                            > na to: Ukochanie ty moje, przynisę ci coś do picia, ty jesteś taki delikatny.
                            I
                            >
                            > galopowałam po soczek, aż dudniło). Mąż był oczarowany moja miłością i
                            > namiętnością, nawet nasz związek zyskał na atrakcyjności. Od tej pory zaczął
                            > powtarzać, że tylko ja kocham go naprawdę i tylko ja go rozumiem. Pamiętam
                            minę
                            >
                            > pasiebicy, jak kiedyś mąż był trochę nie w humorze i na moje pytanie: co ci
                            > skarbie najukochańszy jest? powiedział, że nogi go bolą. A ja hyc po miskę z
                            > wodą, hlust do tej wody różaną pinkę i a nuż zaczęłam rozczulać się nad jego
                            > ukochanymi stópkami (rozmiar 47


                            każdy ma swoje strategie, ale dla mnie to kabaret.
                            • anastazjapotocka Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 04:34
                              I co z tego, że dla ciebie to jest kabaret? Ale za to jaki skuteczny. Mam wokół
                              siebie aż za dużo przykładów kobiet, które zostały same, porzucone, bo mąż
                              odszedł do takiej, której się chciało postarać. Chodzi przeciż tylko o to, żeby
                              mężczyzna uwierzył, jaką ma wyjatkową kobietę przy sobie. A uwierzy tylko
                              wtedy, gdy będzie adorowany, podziwiany i chwalony. Cóż mi to szkodzi, że jakaś
                              kobieta z boku oceni to "kabaretem"? Kobieta wymagająca, niezadowolona,
                              karcąca, nigdy nie wzbudzi zainteresowania mojego męża. On ją po prostu z góry
                              nazwie antypatyczną, głupią, lesbą. Mnie nie obchodzi zdanie innych kobiet,
                              tylko mojego męża. A, że na tym zyskał nasz związek? Że kochamy się niezmiennie
                              od wielu lat? Przecież to sukces. Może ty chcesz zostać sama na starość. Ja na
                              pewno nie. Sama to została przemądrzała ex mojego męża, która nie wytrzymując
                              sielanki w naszym domu zadzwoniła z szyderstwem do mojego męża. I usłyszała, że
                              zazdrości nam naszej miłości, że ona miała już swoją szansę na szczęście w
                              małżeństwie, tylko była zbyt prymitywna, aby ją wykorzystać. Że nigdy go nie
                              kochała, że była koszmarem i nic jej do nas. Tak babę zatkało, że nie przysłała
                              nam pasierbicy na święta. I było cudownie! Nikt mi nie wmówi, że 14 letnia
                              dziewczyna, z którą zmaga się Niezapominajka - to dziecko. Wystarczy poczytać
                              gazety, które dziewczyna kupuje: jakieś "Brawo", czy inne brukowce. Wiele 14-
                              latek uprawia także seks. To nie jest dziecko, to rozgrywająca swoją strategię
                              mała rywalka, działająca w porozumieniu z prymitywną matką. Niezapominajka ma
                              prawo i obowiązek bronić się. Czy wybierze moją metodę - nie wiem. Ale, że moja
                              metoda jest skuteczna, wiem z całą pewnością.
                              • lilith76 Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 10:29
                                masz rację, wolę samotną starość niż widowiskowe nadskakiwanie na oczach innych.
                                może dlatego, że byłam jakiś czas w życiu sama i nie jest to dla mnie stan
                                przerażający.
                                to jak traktuję M w czterech ścianach to nasza sprawa - nie narzeka.

                                Kobieta wymagająca, niezadowolona,
                                > karcąca, nigdy nie wzbudzi zainteresowania mojego męża. On ją po prostu z
                                góry
                                > nazwie antypatyczną, głupią, lesbą.

                                nie dziwię się twoim obawom - nadskakujących jest zawsze w otoczeniu dostatek.
                                • anastazjapotocka Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 10:54
                                  Ty masz swoje życie, ja mam swoje. Różnimy się sumą doświadczeń i oczekiwaniami
                                  na starość. Ja nie chcę być sama na starość. Nie chodzi o to, czy boję się
                                  samotności. Jak byłam jeszcze bardzo młoda (po pierwszym rozwodzie - odeszłam
                                  od męża), też byłam przez parę lat samotna, bo tak było mi łatwiej. Czas
                                  poświęciłam na naukę i robienie kariery zawodowej. Ale na starość, to ja
                                  dziękuję. Po za tym rozpatrujemy tu sytuację, kiedy wredna ex z pasierbicą
                                  wtrącają się w nowy związek. Nie z życzliwości, tylko z wredoty. Naprawdę nie
                                  pozwolę, żeby ktoś mi dyktował, czy mam być w życiu szczęśliwa. Niech lepiej
                                  baba wyjedzie na Marsa, a jeśli będzie chciała sama czy za pośrednictwem
                                  pasierbicy zrobić mi krzywdeę to niech się nie dziwi, że potrafię się
                                  skutecznie bronić. To tylko pytanie, czy ja manipuluję czy pozwalam sobą
                                  manipulować. Uważam, ze dałam z siebie wystarczająco dużo, a że w pewnym
                                  momencie nie pozwoliłam siebie dyskredytować pasierbicy i podłej ex w oczach
                                  mojego męża? Oczywiście, ze nie. Niech obie idą do diabła.
                          • kasia_kasia13 Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 11:40
                            > Droga Niezapominajko, do tej mądrości droga była długa i ciernista. O mało
                            parę
                            >
                            > razy nie rozstałam się z mężem, właśnie z powodu knowań ex i dogadanej z nią
                            > pasierbicy. I wtedy mnie olśniło, że przecież o to im chodzi. Posiedziałam,
                            > pomyślałam, przypomniałam sobie, że jestem ładną kobietą, która bardzo podoba
                            > się mężowikobiece sztuczki. Wskakiwałam na kolanka, ubiegając pasierbicę,
                            > wieszłam sieęna szyi, całowałam jego oczka, uszka, nawet kolanko, trzepotałam
                            w
                            >
                            > zachwycie rzęskami, jak tylko cokolwiek powiedział (nawet: o jak gorąco!.A ja
                            > na to: Ukochanie ty moje, przynisę ci coś do picia, ty jesteś taki delikatny.
                            I
                            >
                            > galopowałam po soczek, aż dudniło). Mąż był oczarowany moja miłością i
                            > namiętnością, nawet nasz związek zyskał na atrakcyjności. Od tej pory zaczął
                            > powtarzać, że tylko ja kocham go naprawdę i tylko ja go rozumiem. Pamiętam
                            minę
                            >
                            > pasiebicy, jak kiedyś mąż był trochę nie w humorze i na moje pytanie: co ci
                            > skarbie najukochańszy jest? powiedział, że nogi go bolą. A ja hyc po miskę z
                            > wodą, hlust do tej wody różaną pinkę i a nuż zaczęłam rozczulać się nad jego
                            > ukochanymi stópkami (rozmiar 47).

                            smile))))))))))))
                            Dawno sie tak nie usmialam smile))))))))))))
                            ps. Jestes trollem?
                            • anastazjapotocka Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 11:44
                              Nie obrażaj mnie bez potrzeby, bo ja nie robię ci przykrości. Wynieniamy
                              poglady i doświadczenia. Nie muszą ci się one podobać, nie musisz ich
                              akceptować. Kultura to miedzy innymi przyjmowanie do wiadomości postaw
                              odmiennych od twoich bez obrażania adwersarza.
                          • zonka77 Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 12:17
                            hihihihihi
                            "tym bardziej, że piłowałam akurat i lakierowałm mu jego pazurki"
                            dobre!
                            Anastazja powiedz proszę (bez złośliwości pytam) NAPRAWDĘ mu piłujesz i l a k i
                            e r u j e s z paznokcie??
                            • anastazjapotocka Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 12:44
                              NAPRAWDĘ!!! Moje ukochanie wykonuje wolny zawód i to bardzo ważne, jak wyglada.
                              wszyscy panowie, z którymi się spotyka mają staranny manicure. Na nieszczęście,
                              mojego męża zacięła kiedyś przy tym niechlujna manikiurzystka i wdała mu się
                              grzybica paznokcia, którą leczyliśmy przez rok. Od tamtej pory to moja działka,
                              no to piłuję. A lakier jest bezbarwny. I ładnie wyglada.
                              • kleo1 Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 12:48
                                kiedyś spiłowałam ładnie mężowi paznockie(miał takie pozadzierane) i
                                wypolerowałam polerką, ładnie to wyglądało ale jednak mąż woli matowe smile czuł
                                się nieswojo hehe
                            • zonka77 Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 12:49
                              Anastazja
                              Ja też jestem typej czułej kobiety. Uwielbiam przytulanki - mój maz też to kocha
                              i pod tym względem dla niego jest to mój wielki plus (ex nie lubiła okazywania
                              uczuć publicznie)
                              Ale nadskakiwanie facetowi żeby:
                              1.ciebie nie zostawił
                              2.zdązyć z czułościami przed pasierbicą
                              3.udowodnić i przekonać faceta że twoja miłośc jest najlepsza (lepsza od miłości
                              córki)
                              wydaje mi się jakoś...dziwne. Moja czułość do męża wynika z miłości a nie
                              strachu przed bycia samą lub ze współzawodnictwa z jego córką.
                              On jest dla mnie czuły i troskliwy z tych samych powodów.
                              Mam troszkę wrażenie że odwaliłaś cyrk dla pasierbicy w stylu "zobaczymy kto
                              wygra" i nie dziwię się ex że się z tego śmiała...nie jestem wcale pewna czy ona
                              tak wam zazdrości bo z tego co opisujesz to wygląda trochę śmiesznie.
                              Nie obraź się - piszę subiektywnie jak to dla mnie wygląda

                              • anastazjapotocka Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 13:08
                                Wcale się nie obrażam. Nie wiem tylko dlaczego Twoje przytulanki wynikały z
                                potrzeby bliskości, a moje z wyrachowania. Mój mąż jest niezwykle atrakcyjny i
                                miło się do niego przytulać, jest taki wypielegnowany, śliczny i cudnie
                                pachnie. Tylko, że wcześniej przytulanki ukrywałam przed pasierbicą, żeby
                                traumy, Boże broń nie dostała. Ale jak te baby zaczęły pasożytowac na moim
                                życiu ( bo im się zaczęło kalkulować: dom, kasa, świetny facet, a żaden inny
                                się jakoś pomimo ubiegu lat nie połakomił) no to musiałam obrać skuteczną
                                strategię. Ex się głupkowato wyśmiewała, bo sama nie miała już żadnych szans,
                                ani możliwości. I nadal jest sama, żyje życiem swojej córki, bo swojego nie ma,
                                a w moje nie pozwalam się. Strach przed samotnością? A dlaczego to ja mam być
                                sama? Czy przyniesienie soku, całusek w uszko, to taki wielki koszt? Dla mnie
                                to przyjemność. Ja żyję miłością do mojego męża i co dzień zabiegam o jego
                                uczucia. On o moje też. Kupujemy sobie nawzajem bardzo drogie prezenty, lubimy
                                ze sobą być. A na starość będziemy świetnie ubraną parą dziarskich staruszków,
                                trwoniącą dorobek życia w Egipcie i Maroku. Ja nie mam ambicji, żeby po mnie
                                pasierbica dziedziczyła i dostała kolki ze śmiechu na moim pogrzebie. A potem
                                sama pojechała za moją kasę, w mojej brylantowej kolii do Egiptu. Ten się
                                śmieje, kto się śmieje ostatni.
                                • zonka77 Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 13:30
                                  "Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni"
                                  No właśnie tak to wygląda z boku - niby z miłości, niby ok ale jest jednak
                                  ostatnie słowo "ja jej jeszcze pokażę"
                                  Tylko to mi się widzi niezbyt fajne.
                                  Oczywiście że całusek w uszko nic nie kosztuje - całować męża w uszko uwielbiam
                                  i w szyjkę i w czółko smile
                                  Ale nie od całuska w uszko zalezy nasze bycie razem w późnej straości...
                                  Może mnie to ciężko pojąć bo nie zabiegam o uczucia mojego męża. Mam je po
                                  prostu i o tym wiem, czułość to wynik tylko potrzeby między nami i pielęgnowania
                                  uczucia a u ciebie mam wrażenie że właśnie jest to zabieganie o uczucia (jesli
                                  tego nie będzie to mąż powie papa i znajdzie taką która będzie zabiegać lepiej)
                                  Wiesz co, był moment kiedy przechodziłam przez sporą depresję, dłuższy czas nie
                                  było mnie stać na takie całowanie w uszko i strasznie się cieszę że nie bałam
                                  się wtedy że zostanę sama bo jestem w zbyt dużym dole zeby calować po uszkach.
                                  • anastazjapotocka Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 13:52
                                    Mój mąż nie odejdzie sobie do innej i nie powie pa, pa, z wielu względów. 1.
                                    Kocha mnie. 2. Ja bardzo dobrze zarabiam, on też, oboje znamy wartość
                                    pieniądza, ta inna musiałaby mieć podobnie (mój mąż oraganicznie nie znosi
                                    niezaradnych i słabych kobiet). 3. Jesteśmy ze sobaą dopasowani pod względem
                                    intelektualnym i wykształcenia (mój maż nie cierpi kobiet głupich i słabo
                                    wykształconych). 4. Mój mąż wie, że ja go kocham bardziej, niż własne życie, że
                                    nie zostawię go w chorobie lub innej trudnej sytuacji. 5. Mój mąż wie, że nigdy
                                    go nie zdadziłam, nie zdradzę nigdy go nie oszkukam (ufamy tylko sobie
                                    nawzajem). 6. Lubimy ze soba być. 7. Nie chciałoby mu się "dopasowywać" do
                                    innej. 8. Mój mąż nie pozwala dotykać się obcym kobietom (boi się, że go czymś
                                    zarażą). 9. Mój maż w ogóle nie lubi innych kobiet, bo go nudzą.
                                    Jest jeszcze wiele innych powodów, dla których mój mąż nie odejdzie do innej.
                                    Nie tego sie boję. Mego męża może mi odebrać śmierć. I tego się boję.
                                    • anastazjapotocka Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 15:19
                                      Od wyrzucania śmieci to my mamy sprzątaczkę. Jeśli chcesz zostać sama to twój
                                      wybór. Może nie bardzo masz się KIM zachwycać? Z doświadczenia wiem, że fajnych
                                      mężczyzn jest mało na świecie. Trzeba mieć dużo szczęścia, żeby na takiego
                                      trfić.
                                      • chalsia Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 15:25
                                        OK, argument do bani bo też mam panią sprzątającą wink
                                        To w takim razie nie mam zamiaru piać hymnów pochwalnych, że facet wstawił
                                        brudne talerze do zmywarki/puste puszki po piwie do kosza na śmieci, zamiast
                                        jedno i drugie wstawić do zlewu.
                                        Chalsia

                                        a bardziej ogólnie - wole byc sama, niż chwalić dorosłego faceta za
                                        rzeczy/obowiązki domowo-osobiste, za które chwali się dzieci.
                                        • joanna-walencja Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 15:40
                                          chalsia napisała:
                                          "wole byc sama, niż chwalić dorosłego faceta za rzeczy/obowiązki domowo-
                                          osobiste, za które chwali się dzieci."

                                          ja wole być z M niż sama. być może gdybym nie mogła być z M wolalabym byc sama -
                                          ale dopoki mam jakis wplyw na swoje zycie - tak jak Anastazja - będę robila
                                          swojemu facetowi rozne drobne przyjemnosci zeby chcial byc ze mna, tak samo,
                                          jak ja chce byc z nim. I nie widze nic zdroznego w tym, ze dla ukochanej osoby
                                          robisz cos, co innym moze sie wydac smieszne. Wazne, zeby dwojgu ludziom
                                          dzielacym zycie bylo ze soba dobrze. I nikomu nic do tego.
                                          • chalsia Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 15:43
                                            > będę robila
                                            > swojemu facetowi rozne drobne przyjemnosci zeby chcial byc ze mna, tak samo,
                                            > jak ja chce byc z nim. I nie widze nic zdroznego w tym, ze dla ukochanej
                                            osoby
                                            > robisz cos, co innym moze sie wydac smieszne. Wazne, zeby dwojgu ludziom
                                            > dzielacym zycie bylo ze soba dobrze. I nikomu nic do tego.

                                            Ależ jak najbardziej się z powyższym zgadzam. Tylko to się ma nijak do tego o
                                            czym pisałam wcześniej.
                                            Chalsia
                                              • chalsia Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 16:11
                                                > Jak kobieta woli być sama, to niech sobie będzie. Co mi do tego, że
                                                przybędzie
                                                > jeszcze jedna rozczarowana, ze zmarnowanym życiem?

                                                to akurat jest Twoje (a nie moje) podejście, że jak ktoś jest sam to jest
                                                rozczarowany i ma zmarnowane życie.
                                                A ja mam akurat takie, że nie mam ochoty robić z siebie małpy szybciej od
                                                pasierbicy wieszajacej się facetowi na szyi.

                                                Chalsia
                                                • joanna-walencja Re: Uwolnij sie!!!! 23.06.06, 16:20
                                                  chalsia napisała: nie mam ochoty robić z siebie małpy szybciej od pasierbicy
                                                  wieszajacej się facetowi na szyi

                                                  ja tez sie "wieszam" swojemu M na szyi, ale wcale nie uważam że robię z siebie
                                                  małpę. chociaz moja eksia pewnie przyznalaby rację Chalsi smile

    • nangaparbat3 Re: córka męża 24.06.06, 21:56
      Z tego co piszesz sądzę, że:
      1. Zmowa ex z "corką męża" przeciwko Wam istnieje przede wszystkim w Twojej
      głowie (juz o tym zresztą wczesniej pisano).
      2. Bardzo możliwe, ze przyczyna niemowienia o swoim domu, relacjach z matką
      etc. jest nie zmowa, ale wprost na odwrot, jakis konflikt między młodą a jej
      mamą. Przy Twoim nastawieniu dziewczynka oczywiscie nie pusci pary z gęby, jest
      z tą swoją mamą bardzo mocno związana, jaka by matka nie byla, i zrobi
      wszystko, zeby ja ochronić.
      3. Podobnie mogło byc z tym wyjazdem na weekend - możliwe, ze ona chciała z
      Wami, a matka z jakiegoś powodu jej nie puściła. Skoro decyzję podjęła matka,
      ona powinna Was poinformować o zmianie planów.
      4. Piszesz, ze dziewczynka chodzi do szóstej klasy, a potem ze ma 14 lat. 14 to
      ma moja corka w II gimnazjalnej. To w koncu jak jest?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka