Dodaj do ulubionych

Słowa ranią...

26.09.05, 16:41
Hej dziewczyny, sorry, że w tak piękny i wesoły dzień napiszę jak mi smutno.
Mój Michałek (2 latka) poparzył się pół roku temu kubkiem herbaty. Stało się
to za moimi plecami. Byłam z nim w domu sama, ale nie o tym chcę pisać.
Przeszliśmy piekło, 2 tygodnie w szpitalu, potem przeszczep i rehabilitacja.
Oczywiście za wszystko winię siebie. Po tym całym zdarzeniu załamałam się, ze
tak skrzywdziłąm dziecko i tyle przeze mnie wycierpiał. Chodziłam do
psychologa. Pomogło. Mąż bardzo wiele mi pomógł również. Wszysstko wróciło do
normy. Misiek jest niesamowicie wesołym i pogodnym dzieckiem. Nawet bardziej
niż te "zdrowe". Rozwija się doskonale. Ja też czuję się już ok, wszystko
wróciło do normy. Do dzisiaj...
Pojechałam z nim rano do szpitala, bo nasza pani doktor zleciła serię zabiegów
laserowych na blizny. Cieszyłąm się , bo mały był dzielny i nie płakał.
Aż weszła jakaś inna pani doktor i spytała jak to się stało. Po czym
powiedziała, że mamusia zafundowała mu blizny do końca życia i nigdy nie
będzie miał już normalnej skóry. Poza tym, dziwiła się, że nie płacze i nie
krzyczy, po tym jaki koszmar musiał przejść przez mamę.
Zatkało mnie... I wszystko znów wróciło.
Obserwuj wątek
    • 5aga5 Re: Słowa ranią... 26.09.05, 18:24
      To jeszcze nie wiesz że nie brakuje ludzi którzy są albo wariatami albo nie
      mają za grosz taktu? A swoją drogą to ta pani chyba nie pracuje w odpowiednim
      miejscu. Ludzie w takim miejscu powinni wspierać a nie dołować. Ale cóż, jak
      pisałam wyżej,nie wszyscy mają dobrze poukładane w głowie. Należałoby takiej
      paniusi powiedzieć kilka słów, ale jak to zwykle bywa:człowieka aż zatyka gdy
      spotyka się z takim chamstwem. Trzymaj się!
      • tennessee Re: Słowa ranią... 26.09.05, 18:27
        Miła to ta pani nie była.

        Pisałaś, że dajesz sobie radę z tym całym koszmarem, jaki przeszłaś. Wiesz, co
        robić, gdzie szukać pomocy.
        Życzę szybkiego powrotu do stanu "sprzed".

        Pozdrawiam.
    • kejtka1 Re: Słowa ranią... 26.09.05, 20:00
      Wcale się nie martw tą głupią babą.
      • malgosia191 Re: Słowa ranią... 26.09.05, 22:08
        Bardzo Ci współczuję bo wiem co czujesz,sama nie tak dawno miałam podobną
        przeprawę.Pani profesor i pani doktor tak mnie sponiewierały psychicznie,że
        długo nie mogłam się pozbierać.Teraz zastanawiam się jakim prawem niektórzy
        polscy lekarze tak traktują pacjentów i ich rodziny?Dlaczego nikt się temu nie
        przeciwstawia?
        Pozdrawiam i życzę abyś jak najszybciej o tym zapomniała.
        • polka3 Re: Słowa ranią... 26.09.05, 23:35
          nie martw się.....
          Zyczę zdrowia maluszkowi..żyjemy w takich czasach ze medycyna prze do przodu
          jak szalona i to na pewno dla dobra Twojego synka-zyczę mu zdrówka..
          Pozdrawiam
          • iwona-mama-majki Re: Słowa ranią... 27.09.05, 12:05
            Na pewno Ci ciężko ale myślę, że jak raz dałaś sobie radę - to i tym razem
            bedzie ok. a co do pani doktor - ode mnie usłyszałaby coś bardzo
            nieprzyjemnego , bo nie ma prawa wygłaszać swoich prywatnych opinii
            pozdrawiam
    • sledziowa Re: Słowa ranią... 30.09.05, 09:26
      Tak to prawda słowa potrafią czasami głęboko ranić...
      Jednak nie przejmuj się, najważniejsze jest że Twój synek jest zdrowy i
      radosny, popatrz na jego usmiechniętą buźkę i zaraź się od niego radością. A
      tej pani doktor to na pewno brakuje taktu i dobrego wychowania
      Pozdrawiam
      Karolina mama dwuletniej Liwii
    • mamuska85 Re: Słowa ranią... 04.10.05, 13:24
      Niektórzy chyba pomylili się co do zawodu. Ja bym wyszla i poszła do innego lekarza albo powiedziala tej kobiecie co o niej myśle. Głupie babsko. Ale takie jest życie. Po wypadku dochodziliśmy kto ,gdzie siedzial. No i jak powiedzialam, że to ja siedzialam za pasażerem to moj tato powiedzial:" no to ładnie załatwiłaś swoje dziecko nie ma co"(miała kość zatokową pękniętą od uderzenia jak odbiłam się od siedzenia posażera). Popłakalam się, no bo co innego miałąm zrobić?! Pomimo, ze nikt już nie wraca do tego,co było to we mnie zawsze zostaną slowa mojego ojca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka