alinaw1
12.12.05, 23:30
Pewnie Wasze niemowlaki już śpią... A ja usypiam od 21 moją córcię (pojutrze
skończy 5 mcy), noszenie,tulenie, śpiewanie, cyc, siedzenie- nic tylko ryk
(słychać ją w całym bloku). Tak jest każdej nocy. Pada około 1, śpi godzinę i
zaczyna się prawdziwy cyrk. Oczywiście jest ze mną, bo łóżeczka nienawidzi.
Zasypiamy ok. 6 nad ranem, gdy inne dzieciaki już wstają. Potem budzi się
starszy syn. Zasypiam ok. 8 i śpię z córcią do 9. Potem w dzień też nie spi
(tylko na spacerze). Jej już nie zmienię. Z synem biegaliśmy po lekarzach,
bioenergoterapeutach itd. Stosowałam rady z mądrych książek i jeszcze
mądrzejszych mam. Tym "fenomenem" interesował się psycholog i neurolog z
Niekłańskiej, bylo mnostwo badań. Nie chcę powtarzać tego. teraz syn ma 4
lata i jest superchłopakiem.Pierwszą noc przespał, gdy miał ponad 2 lata.
Widzę jednak, ze tu już puszczają mi nerwy, że tracę cierpliwość. Już raz
rzuciłam ją na łóżko, potrząsnęłam. Wkróce może dojść do tragedii...
Potem chodzę jak automat, nie mam gosposi, która ugotowałaby obiad i
uprasowała górę rzeczy...
Po pierwszym dziecku i przebojach myślałam, że nic mnie nie zaskoczy, że
jestem silna. Ciągłego ryku dłużej nie zniosę (mała jest zdrowa, a boli
ją...SEN). Nie wiem, czy wytrzymam. Teraz wyszłam z pokoju, ona tam aż
krztusi się z płaczu. Muszę się uspokoić. Znów bęę ją przez kolejną godzinę
przytulać, a potem bedziemy się budzić co kwadrans. Nachodzą mnie już
potworne myśli. Jak nie zwariować?