montija
06.02.06, 11:17
Wiem, że macie mnóstwo dobrych rad więc dlatego piszę do Was emamy.
To będzie jeden z wielu postów jakie można na tym forum przeczytać ale nie
mam się z kim podzielić moimi problemami małżeńskimi.
Jestem mężatką 3,5 roku. Z tego okresu dobrze wspominam tylko ten kiedy nie
mielismy dziecka. Powiedziałam o ciąży i zaczęło się. Potem jak młody miał 7 -
10 miesięcy było ok. Teraz jest dla dziecka super ale co ze mną??
Bez przerwy jakieś żale, wszystko źle robię, nie może już na mnie patrzeć.
Najgorszy był miniony tydzień:
Od środy wzięłam urlop i myślałam, że jak pobędę troszkę w domku to coś
naprawię i się pomyliłam. Całą środę przsiedziałam w domu sama.W czwartek
poszłam do mojej mamay z małym. W piątek w dobrych nastrojach pojechaliśmy do
teściów w góry i zachowywał się dobrze jak to zawsze przy mamie i mnie też
się ten dobry nastrój udzielił no i wylądowaliśmy w łóżku i sobota też taka
była. Zajmował sie małym dał mi odpocząć i był dość miły dla mnie. W
niedzielę wrócił dawny chumor. Pytam o której wracamy on mówi o 17 wyjeżdżamy
a jechaliśmy w ostateczności o 19.30. Byłam od dwóch i pół godziny gotowa i
czekałam. Zwróciłam mu uwagę a on mi, że głupia jestem i nie chce już ze mną
żyć itp. Pojechalismy i całą drogę nic do niego nie mówiłam a on gadał i
gadał. W domu zniknął w kuchni a ja z dzieckiem przymurowana do kanapy bo
mały ma teraz taki okres "tylko mama". Wołam go a on wchodzi z talerzem
kanapek i się drze, że po co go wołam i, że na następny raz da mi gó..
zjeść. Zrobiło mi się bardzo przykro i nic nie odpowiedziałam ale nie zjadłam
już nic. Tylko sie na mnie gapił. Dzisiaj dzwoni do mnie na komórkę kiedy
jestem w pracy i nie mogę odebrać bo mam w biurze petenta więc piszę za
chwilę smsa co chciał na co dostaję odpowiedź, że mam go pocałować w dupę.
Nie mogę już tej sytuacji zniesć w domu. Ciągle słyszę, że jestem do niczego
i, że on rozumie czemu inni faceci leją swoje żony bo mnie też by się
przydało.
Czy powinnam go postraszyć i odejść? Nie wiem co robić. Zaczynam powoli
wierzyć, że naprawdę jestem taka do dupy.
Przepraszam, że takie długie to napisałam.