Witam,
chciałam się trochę pożalić, i jednocześnie zapytac o radę, co zrobiłybyście
na moim miejscu. Ja już nie mam pomysłów ...
Staż małżenstwa - 4 lata
Dziecko - 2,5 roku
Przed slubem znalismy sie 3 lata, kochalismy sie bardzo, jedno dla drugiego
zrobiloby wszystko. Jezdzilismy dzien w dzien 100 km by sie widziec przez pare
chwil, slowem zyc bez siebie nie moglismy. Pobralismy sie, przez ponad rok
mieszkalismy osobno, bylismy malzenstwem weekendowym. Po dlugich staraniach
zaszlam w ciaze, zamieszkalismy razem (maz rzucil prace i zaczal szukac blizej).
Dziecko wiele zmienilo.
Nie uwazam za dobre wychowanie tego co moj maz robi. Daje klapsy, zmienia
zdanie, zabrania byle blachostek, drazni sie. Jak ktos ma 3 latka w domu to
wie, ze awantury sa praktycznie o byle gowno. Przyklad: maz gwizdze jakas
melodyjke. Syn mowi: tatusiu nie spiewaj. Maz sie usmiecha pod nosem i gwizdze
jeszcze glosniej. Syn: nie spiewaj tatusiu! Maz jeszcze glosniej ... Smiechu
warte ... Takie debilne zachowanie doprowadza mnie do szewskiej pasji !!!
Awantura pomiedzy nimi gotowa, mnie od razu od wrzaskow boli glowa i mam dosc.
Tlumaczenie nic nie daje. Duze dziecko po prostu.
o klapsach nawet mi sie nie chce gadac ...
Inna sprawa: miedzy nami jest zle. Przez to jego debilne zachowanie w
stosunku do syna ja mam takie a nie inne zdanie o nim. Do tego dochodzi pare
innych spraw: ciagle siedzenie przy komputerze, nie rozmawianie ze mna, nie
odnoszenie talerza do zlewu, nie zajmowanie sie dzieckiem, NIECHEC do
zajmowania sie dzieckiem, mimo ze syn go czesto prosi o to. Kiedys w koncu
prosic przestanie ...
Dzien wyglada tak: on przychodzi, rzuca torbe w przedpokoju, wlacza laptopa,
powie czesc, siada do stolu. I siedzi. Mowie: sciagnij komputer, daje obiad.
On: tak, tak zaraz ... i klepie w klawiature. Stoje nad nim z miska gorącej
zupy na przyklad a ten dalej klepie. W koncu odklada kompa, je. Zje, odsunie
talerz w nieuzywany kąt stołu, bierze laptopa, stawia przed soba. i klepie. po
jakiejs godzinie-dwoch kiedy juz mnie rozsadza od srodka mowie, ze jade do
sklepu albo ide do wanny a on ma sie zajac dzieckiem. Po glupiej dyskusji po
co jade do sklepu kladzie sie na lozko i zamyka oczy a dziecko skacze wokol
niego i szarpie by sie z nim bawil. On prawie spi. Ja jade do sklepu pelna
stresu, ze zasnie, co mu sie zreszta pare razy zdarzylo. Dziecko bylo samo
sobie albo spalo z tatusiem. Wieczor wyglada tak ze ja robie kolacje w kuchni,
dziecko sie bawi wokol mnie, a tatus przy kompie. Jemy razem, kladziemy
dziecko spac (on myje mu zeby!!!), on siada na fotel z kompem w dloniach. I
tak siedzi. Ja ide sie myc, ide spac a on sobie wreszcie uswiadamia ze pozno
juz i tez idzie sie myc. Potem wlazi do lozka, nie patrzy czy spie juz moze i
sie przytula, wiadomo w jakim celu. Ja go odpycham, zeby spadal, bo spie, on
sie dalej tarabani. Czasem ustapie, czesciej nie.
No i teraz to wszystko, cale zachowanie meza (ten komputer!) rzutuje na seks.
No bo jak ja mam sie kochac z facetem, ktorego zachowanie doprowadza mnie do
szewskiej pasji ? Jak mam byc czula i cudowna w nocy kiedy on jest tak
totalnie beznadziejny w ciagu dnia ? Nie poswieca mi nawet 15 minut, nie
dostaje buziaka, nie ma przytulanek, nie ma pytania: co robiliscie przez caly
dzien ?
Kilkanascie razy probowalam z nim rozmawiac. Mowie do niego : kochanie,
chcialabym z toba porozmawiac. On: to rozmawiaj. I wysluchuje moich wywodow z
glupim usmieszkiem na gebie. Zadnego komentarza, bez slowa. Nie powie, ze jemu
sie cos we mnie nie podoba. Nie mowi nic. Ja w koncu wybucham placzem i ide do
lozka.
Co ja mam zrobic ? Jak widac "rozmowa" w ogole nie odnosi efektu.
Spojrzcie swiezym okiem na te cala sytuacje i powiedzcie, co zrobic ???