Gość: guest
IP: *.*
22.08.01, 09:16
Ten post jest zarazem odpowiedzią na post Kasi, który przeczytałem, a którego teraz nie mogę znaleźć.Pytałaś Kasiu, czy deMello coś w moim życiu zmienił. Owszem zmienił wiele. Gdy go pierwszy raz czytałem, to w zasadzie miałem wrażenie, że to nic odkrywczego - same banały i oczywistości. Jednak to podsumownie, którego On dokonał w "Przebudzeniu" wywarło jednak na mnie ogromny wpływ. Po prostu po przeczytaniu tego wszystkiego przyszło swoiste olśnienie i ostateczne zrozumienie, że szczęście jest w każdm z nas. To od nas zależy czy pozwolimy mu się ukazać. Mnie się udało. Nie miałem wtedy kompletnie nic (w sensie materialnym i duchowym), a jednak poczułem się szczęśliwy. To poczucie szczęścia pozostało we mnie już tyle lat. Wiem, że łatwo mi pisać, że się jest szczęśliwym mając wspaniałą żonę i dziecko, ale myślę, że moje poczucie szczęścia jest bardziej uniwersalne. Nie opiera się w takim stopniu na otaczającym świecie jak na własnej psychice. Nie potrafię niestety dobrze tego opisać. Temat jest szeroki jak rzeka. Ciekaw jestem co myślą o deMello inni czytelnicy jego książek.