Dodaj do ulubionych

rodzice patrzą krzywym okiem - refleksja

IP: *.* 20.12.01, 19:07
Jak drugi raz byłam w ciąży (planowanej przez pół roku) Kasia właśnie skończyła 2 latka. Byłam bardzo "płaczliwa" już od początku i właściwie chciałam, żeby mnie ktoś pocieszył. Przyszła babcia wydawała mi się idealną osobą. Zadzwoniłam do mojej mamy: "Chyba jestem w ciąży." W słuchawce cisza. Pytam "Nie cieszysz się?". Jakieś tam niejasne odpowiedzi bardzo smutnym głosem. A gdyby to była ciąża nieplanowana? Chyba bym się poryczała ze szczętem.Poźniej pytałam co to miało znaczyć. "Dziecko, tak się martwię ociebie, przecież zaczynacie budowę i..." Przecież to nasze problemy. Nie oczekuję od babć ich rozwiązywania. Jak się decydowaliśmy to znaliśmy przecież naszą sytuację. A teraz, jak patrzę na te moje dwie dziewczyny (3,5 i 9 m-cy) goniące się na czworakach po mieszkaniu to mi serce topnieje. Ja mam dużo młodszą siostrę i chciałam moim dzieciom tego oszczędzić. To był dla mnie główny argument za. Jest ciężko wiadomo jak przy dzieciach ale ile radości.Kiedyś siedziałam na ławeczce w parku z Gabrysią, a Kasia szalała z tatą na huśtawkach. Dosiadła się do mnie starsza pani (ok. 65 lat). Co mi powiedziała m.in.? "Niech sie pani nie da więcej wrobić, 2 dzieci to i tak o 1 za dużo" :((( . Mało się nie popłakałam. Kilka dnie później byłam na zakupach i znowu starsza pani : "Dzieci do przedszkola, a pani do pracy, wreszcie się pani wyrwie z tego kieratu" :((( . Czy naprawdę to coś tak niespotykango lubić dzieci i lubić mieć dzieci? Przecież dzieci to nie tylko wyrzeczenia, trudy, mozoły, mordęga i katorga. TO także uśmiechy, małe łapki przytulające się do mamy (taty itd.) po prostu radość i wesele. Jak to powiedział Papież "Dzieci są wiosną" (cytat niedokładny), czy nikt tego nie zauważa? Czy widać tylko nieprzespane noce, kolki itp? Czy ludzie nie lubią dzieci? Czy dzieci są dla rodziców głównie udręczniem i ograniczeniem? I DLACZEGO to akurat starsze panie (te które spotkałam) były tak źle nastawione? Przecież to chyba właśnie babcie powinny najbardziej zachwycać się dziećmi.Pozdrawiam serdeczniePS A chciałam tylko odpisać na jeden post...
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: rodzice patrzą krzywym okiem - refleksja IP: *.* 20.12.01, 21:14
      Gosiu, odpowiem, bo wiem, ze to do mnie te ostatnie uwagi.Zle mnie zrozumialas.Ja po prostu uwazam, ze zachodzac w ciaze powinno sie nie tylko myslec o tym, jakie fajne jest male dziecko, ze ma takie piekne raczki, nozki, jest takie slodkie, ze posiadanie dziecka to sposob na samorealizacje... Powinno sie rowniez pomyslec o odpowiedzialnosci, ktora ciazy na Rodzicach.I o tym, ze rodzicielstwo niesie totalna zmiane w zyciu.A o tym sie nie mowi.Albo mowi niewiele.A ze posiadanie wlasnego dziecka jest fajna sprawa - dla mnie to kwestia bezdyskusyjna.Ino trzeba do tego rodzicielstwa dorosnac po prostu :)PozdrawiamYM
      • Gość: guest Re: rodzice patrzą krzywym okiem - refleksja IP: *.* 20.12.01, 23:26
        zauwazylam tez takie podejscie u starszych kobiet, ale glownie u tych po przejsciach(np.problemy z mezem) wtedy trudno cieszyc im sie z macierzynstwa. poza tym sa kobiety, ktore bez wzgledu na sytuacje ciesza sie, ze maja dzieci i sa takie, ktore owszem kochaja, ale brakuje im...jakiegos zapalu w tym macierzynstwie. nie wiem jak to nazwac. na pewno spotkalas sie z czyms takim. ja tez bardzo lubie dzieci. ale nie wszyscy podzielaja moje oddanie, zaangazowanie. sa inni, chca miec jaka sfere dla siebie i uwazaja, ze dzieci im w tym przeszkadzaja, ze cos im zabieraja, choc oczywiscie sa dobrymi rodzicami i kochaja swoje dzieci. istnieja tez matki , ktore nie lubia dzieci. po prostu. znam dziewczyne, ktora woli psy. i urodzila dziecko, nie bedac z tego powodu najszczesliwsza. i tak jest do dzisiaj. choc na pewno kocha swoje dziecko, dba o nie, ale...nie jest sensem jej zycia, tylko bardziej obowiazkiem. a pies jest przyjemnoscia. takze mysle, ze natura ludzi jest tak roznorodna. ja w takich sytuacjach mowie o swoich odczuciach. i czesto widze zdumienie...ze mozna tak myslec. te panie czesto powtarzaja stereotypy, a jak im sie powie o swoich odczuciach wowczas przyznaj aracje. a co do rodzicow, to coz, ny jestesmy dla nich dziecmi i martwia sie o nas, ze przyjdzie taki pasozyt i wypije z nas wszystkie soki. moja mama w zartach, kiedys powiedziala,ze moj synek zameczy jej dziecko.(czyli mnie) a raczej nie nalezy do nadgorliwych mamus. ale ten zart pokazal mi ta pokoleniowosc. ciesz sie macierzysntwem, bo otrzymals ten dar. to skarb.
      • Gość: guest Re: Do YennyM IP: *.* 22.12.01, 19:23
        YennaM napisała/ł:> Gosiu, odpowiem, bo wiem, ze to do mnie te ostatnie uwagi.> Oj, to nie do Ciebie, chociaż mogłaś bardziej optymistycznie ;))). Bardziej skłoniły mnie te starsze panie, które spotkałam. A także moja mama - przecież druga ciąża to nie pierwsza i wiedziałam już wtedy co znaczy dziecko. Ja oczekuję od ludzi radości na widok dzieci, bo dzieci są radocią - zwłaszcza dla kogoś kto nie musi znosić ryków, nocnego wstawania itp. Pozdrawiam Cię serdecznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka