Dodaj do ulubionych

Żal czy złość?...

IP: *.* 10.02.02, 21:07
Sama nie wiem.Ostatnio dowiedziałam się, że lepiej będzie jeśli nie wrócę do pracy. Mogę ewentualnie iść na wychowawczy... ale łaska.Pięć lat pracy, wysiłków, staranie się, poświęcania się i co... I okazuje się, że jako matka z dzieckiem jesteś już niepotrzebna.Czasem się zastanawiam czy warto się tak angażować - praca często po kilkanaście godzin na dobę, bycie właściwie na telefon, wyjazdy służbowe, z których tak naprawdę nie wolno ci zrezygnować; delegacje 6-cio miesięczne, które niszczą związki...Wszystko to wytrzymałam...Tak właściwie żal jest, że potrafią człowieka tak szybko skreślić i złość, bo nic nie można zrobić.Mam za to wspaniałego synka :love: i kochanego męża... ale siedzi we mnie gdzieś i żal i złość, chciałam się tego pozbyć a najlepiej tam, gdzie znajdzie się zrozumienie.Pomyślałam o was...
Obserwuj wątek
    • Gość: nastka2001 Re: Żal czy złość?... IP: *.* 10.02.02, 22:14
      Wiesz co prowadze prywatna firmę z ojcem. Nie wyrzuci mnie raczej tym bardziej, że kiedyś to ma być moje. Uwielbiam tą pracę, jestem dobra, przynosi zyski. Pracując dla siebie zawsze jest się bardzo zaangażowanym. Ale właśnie po postach o tym, czy mamy zostające w domu są wartościowe, i o meżach którzy pracują całymi dniami, bo ważna dla nich jest praca wiem juz na peno to co przekazywał mi ojciec. Nie warto poświęcac się dla pracy. Muszą być wyznaczone granice. Rodzina jest najważniejsza i nie warto marnować życia ani swojego, ani dziecka, ani partnera dla jakielkolwiek pracy. Ani zainteresowań. Nie ma takiej kasy, ani tak interesującej pracy dla której warto byłoby poświęcić jakikolwiek weekend (no może jeden, dwa w roku wyjątkowo), czy popołudnie. Dlatego współczuję Ci bardzo, ale myślę, że nic nie dzieje się bez przyczyny i dzięki temu będziesz wiedzieć jak spędzić resztę życia. I już raczej nie będziesz wyjeżdżać w delegacje tak chetnie. Nie cierpię tych wzorowanych na amerykańskie koncerny firm, w których się wmawia pracownikowi, że praca to jego zycie. Praca to praca i tyle, wykonajmy ją jak najlepiej, czasem zabierzmy robotę do domku i na tym koniec.Nastka2001
      • Gość: PETRA Re: Żal czy złość?... IP: *.* 10.02.02, 22:28
        NastkaMasz rację. Już dawno zrozumiałam co jest najważniejsze.Ale przykro jest, że potrafią tak lekko przekreślić człowieka...A najśmieszniejsze jest to, że to bardzo dobrze znana firma, która tak bardzo dba o swój "idealny" wizerunek.Szkoda tylko, że to pozory...
    • Gość: nastka2001 Re: Żal czy złość?... IP: *.* 10.02.02, 23:06
      Jeszcze raz - ja cały czas wierzę, że sytuacja na rynku pracy się zmieni. Za dwa lata, nie wiem. I znajdą się normalne warunki pracy, normalne układy. Napiszę jeszcze, że jak miałam wracać do mojej firemki to okazało się ze również za bardzo za mną nie tęsknią i że obawiają się mojego powrotu do pracy. Chociaż jestem w innej sytuacji niż Ty nie czułam, żeby za mną ktoś szczególnie tęsknił. Zrobiło mi się przykro wracam (wróciłam) i będzie ok. Może to jest tak zawsze, że nie tęskni się za tymi osobami których nie ma przez jakiś czas w tej sytuacji na rynku pracy.Nastka2001
    • Gość: ianna Re: Żal czy złość?... IP: *.* 10.02.02, 23:47
      PETRA,Lepiej idź na ten urlop ( zawsze, jeśli chcesz, możesz szukać pracy jako pracownik bardzo znanej firmy - i to jest lepsze niż szukanie pracy jako :były"pracownik).Ja zostałam zwolniona z firmy, która została pracodawcą roku - nomen, omen. Żal mi, że nie odeszłam wcześniej sama a wróciłam zaraz po macierzyńskim; trzeba było zostać na wychowawczym i nie marnować czasu na "Wielce Szanowną Firmę" ale cóż, stało się. W tej chwili szukam pracy i ostatnio, po wypowiedzeniu magicznych słów o posiadaniu dziecka usłyszałam: wie pani, prywatnie to kochamy dzieci ale jeśli prychodzi do wyboru podpisanie kontraktu czy też choroba dziecka; wybieramy to pierwsze"Bez komentarza.
    • Gość: Monika_W Re: Żal czy złość?... IP: *.* 11.02.02, 09:02
      smutne ale prawdziwe :cry:ja wracam do pracy 11 marca - jak Julitka bedzie miala 8 miesiecy .... od razu na caly etat - i bije sie z myslami czy baknac cos o przyslugujacej mi godzinie na karmienie dziecka, czy tez lepiej nie wywolywac wilka z lasu .... coz zobaczymy .....niestety, wracam na zdecydowanie gorsze stanowisko, tak naprawde bedace "spadem", ktorego juz nikt tknac nie chce, wiec coz .... wraca osiol, to bedzie zasuwal i powinien byc zadowolony, ze cokolwiek dostal do zloba nie ?Smieszne, bo wyklocilam sie o jakiekolwiek miejsce dla siebie, bo w grudniu jak zadzwonilam do firmy to wielce sie zdziwiono na wiesc, ze zamierzam wrocic, bo przeciez na moje miejsce maja juz nowego kandydata !!! Szkoda tylko, ze nikt nie zadzwonil i sie nie spytal jakie sa moje plany ..... Coz - bywa ..... Niestety w W-wie sytuacja na rynku pracy tak diametralnie sie zmienila, ze ja bedac handlowcem, bedac spokojna o nowe oferty, teraz musialam honor schowac gleboko do kieszeni ........Nie zmienia to faktu, ze rozgladam sie za innymi ofertami, wychodze jednak z zalozenia, ze nie mowie tego o co nie pytaja - m.in. nie wpisuje w cv stanu rodzinnego, (zreszta tak jak i majatkowego hi hi hi), a jak ktos zapyta sie czy mam dzieci to powiem: "tak, jedno - a pan/pani ?"Wydaje mi sie to jedyna metoda na "zmiekczenie" tego pytania - zeby nie rozwodzic sie o celowosci tego pytania itd. itd.Calusy dla Was wszystkich, biednych, wykorzystanych mam (to bylo naprawde bez sarkazmu i ironii) !! :kiss:PS. Tak - rynek pracy sie unormuje ale nie przy tak wysokiej stopie bezrobocia - niestety jej staly wzrost/staly wysoki poziom przyczynia sie do jeszcze wiekszego "zdziczenia" obyczajow - niestety widze to po swoim szefie ......
      • Gość: PATryc Re: Żal czy złość?... IP: *.* 15.02.02, 18:39
        Z tego co pamietam w Kodeksie Pracy jest artykul o powrocie do pracy z urlopu macierzynskiego. Przeczytaj (!!!), ze pracodawca musi Cie przyjac na to samo stanowisko pracy, jakie piastowalas przed porodem! A co do placy to musi dac przynajmniej taka sume jak przed urlopem macierzynskim. Jesli tak mowi prawo to postrasz pracodawce kodeksem i walcz o swoje!Monika_W napisała/ł:> smutne ale prawdziwe :cry:> ja wracam do pracy 11 marca - jak Julitka bedzie miala 8 miesiecy .... od razu na caly etat - i bije sie z myslami czy baknac cos o przyslugujacej mi godzinie na karmienie dziecka, czy tez lepiej nie wywolywac wilka z lasu .... coz zobaczymy .....> niestety, wracam na zdecydowanie gorsze stanowisko, tak naprawde bedace "spadem", ktorego juz nikt tknac nie chce, wiec coz .... wraca osiol, to bedzie zasuwal i powinien byc zadowolony, ze cokolwiek dostal do zloba nie ?> Smieszne, bo wyklocilam sie o jakiekolwiek miejsce dla siebie, bo w grudniu jak zadzwonilam do firmy to wielce sie zdziwiono na wiesc, ze zamierzam wrocic, bo przeciez na moje miejsce maja juz nowego kandydata !!! Szkoda tylko, ze nikt nie zadzwonil i sie nie spytal jakie sa moje plany ..... Coz - bywa ..... Niestety w W-wie sytuacja na rynku pracy tak diametralnie sie zmienila, ze ja bedac handlowcem, bedac spokojna o nowe oferty, teraz musialam honor schowac gleboko do kieszeni ........> > Nie zmienia to faktu, ze rozgladam sie za innymi ofertami, wychodze jednak z zalozenia, ze nie mowie tego o co nie pytaja - m.in. nie wpisuje w cv stanu rodzinnego, (zreszta tak jak i majatkowego hi hi hi), a jak ktos zapyta sie czy mam dzieci to powiem: "tak, jedno - a pan/pani ?"> Wydaje mi sie to jedyna metoda na "zmiekczenie" tego pytania - zeby nie rozwodzic sie o celowosci tego pytania itd. itd.> Calusy dla Was wszystkich, biednych, wykorzystanych mam (to bylo naprawde bez sarkazmu i ironii) !! :kiss:> > PS. Tak - rynek pracy sie unormuje ale nie przy tak wysokiej stopie bezrobocia - niestety jej staly wzrost/staly wysoki poziom przyczynia sie do jeszcze wiekszego "zdziczenia" obyczajow - niestety widze to po swoim szefie ......
    • Gość: malanda Re: Żal czy złość?... IP: *.* 11.02.02, 09:09
      Przeciez jako matka z dzieckiem nie będziesz jeździć na 6-cio miesięczne wyjazdy służbowe. Po prostu poszukaj lepszej pracy :)
    • Gość: Słoneczko Re: Żal czy złość?... IP: *.* 11.02.02, 09:51
      Petra,jestem w identycznej sytuacji. W ciąży pracowałam jak inni, a nawet czasem ciężej, nie chodziłam na zwolnienia, jak potrzebowałam odpocząć to brałam urlop i co? Kiedy miesiąc przed porodem okazało się, że grozi mi przedwczesny poród i musiałam wziąć zwolnienie to ... mój szef w taki sposób okazał swoje niezadowolenie, że aż przykro mi do tej pory jak sobie to przypomnę. Że nie wspomnę faktu, że nawet nie był łaskaw pogratulować córki. No cóż, tak to bywa, wiem jednak, że jak tylko wrócę do firmy to czeka na mnie wymówienie, więc zdecydowałam się wziąć urlop wychowawczy, który przecież w każdej chwili można potem przerwać i wrócić do pracy i samej złożyć wymówienie! Bo po co dać im tą przyjemność zwolnienia nas!Nie martw się pracodawcą, jak widać nie doceniają naszej pracy, a kobieta z dzieckiem nie jest dla nich już nic warta :-(papaMadzia
      • Gość: zebra Re: Żal czy złość?... IP: *.* 13.02.02, 01:44
        Kurczaczki blade! Łączę się w złości i w żalu. Mam nadzieję, że doczekamy czasów, że lojalny pracownik, doświadczony, sprawdzony itp, będzie jednak wartościowy dla swojej firmy nawet, gdy "odważy się" urodzić dziecko. Jestem przerażona tym, co się dzieje na rynku pracy, poziomem bezrobocia, zdziczeniem pracodawców... Nic dziwnego, że mamy ujemny przyrost naturalny. Chyba przydałoby się jakieś lobby matek - nie wiem - to okropne, że jesteśmy dyskryminowane. Na ogół zresztą ot, tak, profilaktycznie. Nawet szefowe-kobiety (nierzadko również matki) krzywo patrzą na swoje podwładne, gdy te są w ciąży czy mają małe dzieci. Tego chyba nigdy nie zrozumiem...Ale wiem, że są też takie firmy, które na miejsce kobiety na macierzyńskim zatrudniają zastępcę na czas określony - gdy matka chce wrócić do pracy, zastępca po prostu odchodzi (wie o tym od początku, więc jest to czysty układ). To krzepiące, co? Życzę Ci Petro, żebyś szybciutko znalazła lepszą pracę i serdecznie Cię pozdrawiam
    • Gość: wiesia Re: Żal czy złość?... IP: *.* 11.02.02, 10:01
      No to ja na d Tobą :cry: :cry: :cry: i nad sobą :cry: :cry: :cry: i nad cała resztą w takiej sytuacji też :cry: :cry: :cry:
    • Gość: martakg Re: Żal czy złość?... IP: *.* 15.02.02, 14:58
      DziewczynyA moze tak stworzyc liste firm, ktore zle traktuja matki i np. przestac kupowac ich produkty lub korzystac z ich uslug.Przeciez kiedys nasze dzieci beda pracowaly na emerytury tych, ktorzy teraz nas zwalniaja, a bardzo czesto sa to inne kobiety.Ja majac jedno dziecko tez ciezko pracowalam i przez trzy lata nie wzielam ani jednego zwolnienia na chore dziecko, a inni pracownicy chorowali i nie mieli problemow. Tak to juz jest ze kobieta z dziecmi jest na cenzurowanym.Marta
      • Gość: Aluc Re: Żal czy złość?... IP: *.* 15.02.02, 15:14
        Coś ty, Marta - chcesz sama chodzić do lasu na grzyby i jagody???? :lol: a wieczorami prząść i tkać?Nie znam tzw. dużej szanowanej firmy, w której odziecona kobieta ma tak samo jak nieodziecona, no chyba, że wraca do fedrowania dwa tygodnie po porodzie (znam takie przypadki), mleko ściąga w kiblu i wysyła taksówką do domu. No i - rzecz jasna - ani śmie korzystać z niewyjeżdżania w delegacje czy niepracowania po nocach i w weekendy. A nawet w mojej - która jest stosunkowo liberalna - po powrocie nie mam co liczyć na (a) podwyżki (b) ciekawe zlecenia (c) awans. Wychodzić do domu będę mogła o przyzwoitej porze, ale co się potem nasłucham, że nie wyrabiam godzin, to moje. Wiem, moje koleżanki już przez to przechodziły. A firmy nie zmienię, bo nawet bez tych premii i podwyżek zarobię więcej niż mogłabym dostać na rynku, matką będąc zwłaszcza. Ostatnio na fali dyskusji o urlopach macierzyńskich w Gazecie Pracy wypowiadali się personalni z kilku dużych korporacji, jak to u nich świeżo upieczone matki mają różowo i w ogóle i tak dostają więcej niż w kodeksie stoi. Od razu cisnęło mi się na usta, że pewnie to prawda, tylko tak od partnera (a przynajmniej naszynal dajrektora) w górę.A ci co zwalniają, to emeryturę z ZUSu mogą olać :lol:
        • Gość: martakg Re: Żal czy złość?... IP: *.* 15.02.02, 15:42
          Ale mi nie chodzi o emeryture z Zus, tylko jak dzieci sie nie beda rodzic to nie bedzie mial kto pracowac :lol: itd.Oczywiscie jest to duze uproszczenie, ale demografowie juz przepowiadaja, ze bedziemy musieli importowac sile robocza. A nawet zdrowy, mlody facet moze pasc na zawal albo inna powazna chorobe i wyladowac na jakis czas w szpitalu ( znam takich) a jakos nikt sie faceta na rozmowie nie pyta o zdrowie ;-)Marta
        • Gość: ianna Re: Żal czy złość?...- do ALUC IP: *.* 16.02.02, 12:25
          Ja jestem świetnym przykladem jak firmy, wspomniane w artykule z GW ( o tym mówiłaś) dbają o matki z dzieckiem - pracowałam w jednej z tam wspomnianych firm i owszem dbają ale potem po cichu w pierwszej kolejności zwalniają po kilku miesiącach. Są chojni, to prawda ale chyba tylko po to, żeby nie psuć wizerunku na rynku.Wszystkie te artykuły to moim zdaniem utopia; jeśli jest inaczej to proszę dajcie mi nazwę firmy w której rzeczywiście nie zwalniają matki z powodu bycia matką.
    • Gość: martakg Re: Żal czy złość?... IP: *.* 15.02.02, 15:47
      AlucA w ktorej Wyborczej, bo jakos mi ten artykul umknal, a chcialabym sie dowiedziec gdzie jest tak rozowo.Marta
      • Gość: Aluc Re: Żal czy złość?... IP: *.* 15.02.02, 16:25
        kurcze, już ci odpowiedziałam, tylko, chyba cóś źle wcisłam, bo się nei wysłałoto ostatnio to było jakieś półtora miesiąca temu :crazy: wybacz - tracę już poczucie czasu, we wkładce Praca do Stołecznej. A różowo było m.in. w Andersenie, PWC i którejś dużej telekomunikacyjnej. Niestety, nie mam dostępu do archiwum onlajn, a wersję analogową ;) wywaliłam.
    • Gość: Annnia Re: Żal czy złość?... IP: *.* 15.02.02, 18:11
      hej Petra!Skąd ja to znam. Skończył mi się już macierzyński i w tym momencie jestem na zaległym urlopie wypoczynkowym ("tylko" trzy miesiące he he). Później idę na wychowawczy, bo wiem, że jak wrócę to mnie zwolnią (powiedziała mi to zaprzyjaźniona pani w kadrach). I po co było zostawać po godzinach, w soboty i niedziele?Ale teraz to chyba norma.Pozdrawiam Annnia
      • Gość: PETRA Re: Żal czy złość?... IP: *.* 15.02.02, 19:09
        AnnniaNie dość, że mieszkamy obok siebie to jeszcze mamy podobne problemy...Ale staram się nie myśleć negatywnie - po co ?Pójdę na wychowawczy i już - wyjdzie to tylko na dobre mojemu maluszkowi...A co do zmiany pracy - we Wrocławiu nie jest tak łatwo o zmianę, niestety :(
    • Gość: PETRA Re: Żal czy złość?... IP: *.* 15.02.02, 19:12
      Oj dziewczyny,jakie to przykre, że jest mas tak wiele a my niewiele możemy zrobić :(Dzięki za dobre słowa.Może coś się zmieni - tylko kiedy... jak mój syn będzie dorosły?Petra
      • Gość: Kachna29 Re: Żal czy złość?... IP: *.* 16.02.02, 00:31
        PETRAuszy do góry. Pamiętaj, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Będziesz za to mogła być ze swoim synkiem i patrzeć jak codziennie uczy się czegoś nowego, a nie dowiadywać się o tym od niani.Poza tym będziemy chodzić na spacerki :-) Całe lato przed nami. Ja też nie wracam do pracy od razu, na pewno przez wakacje będę z Filipkiem, a może nawet i dłużej.Wiem, że ze zmianą pracy we Wrocławiu nie jest zbyt łatwo, ale nie jest to niemożliwe.PozdrawiamKachna
    • Gość: nebeska Re: Żal czy złość?... IP: *.* 16.02.02, 01:10
      Czesc dziewczyny!Nie wiem czy to tylko ja trafilam tak dobrze?Niecaly rok temu rozpoczelam prace w malej firmie, po jakims miesiącu dowiedzialam sie, ze jestem w ciąży i moj szef byl drugą (zaraz po mężu ;-) ) osobą której o tym powiedziałam. Bałam się, że mnie zwolni ale zaryzykowałam. Jednak usłyszałam, że co prawda nie jest zachwycony tym, że będę miała dziecko ale to akceptuje. Jak byłam w ósmym miesiącu podpisał ze mną umowę na czas nieokreślony.Natomiast teraz (kiedy jestem na macierzynskim) od czasu do czasu dzwoni do mnie i pyta się co słychać. Wiem rowniez, ze juz czekaja na moj powrot. Co prawda nie wroce na moje dawne stanowisko, ale wiem ze nowe nie bedzie gorsze od poprzedniego.Z drugiej strony w czasie ciazy bylam tylko raz na zwolnieniu (przez trzy dni) i pracowalam tez do ostatniego dnia.Tak wiec sa rowniez dobrzy pracodawcy, ktorym zalezy na pracownikach. Trzymam za Was kciuki, zebyscie znalazly tak ludzkiego pracodawce.PozdrawiamEwa
    • Gość: Berenika Re: Żal czy złość?... IP: *.* 17.02.02, 12:30
      To ja mam chyba szefowa aniola, bo z podniesiona glowa twietrzdi - zwieksza pewnoscia niz ja - ze moja ciaza, a potem dziecko, na pewno w niczym mi nie przeszkodzi. ale to instytut naukowy, wiec sprawy maja sie troche inaczej. Z tym, ze wszystko i tak zalezy od czlowieka. W innej pracowni szefowa matke dwojki dzieci, w tym jednego trzymiesiecznego, chciala wyslac na tzw. postdoca za granice na co najmniej pol roku, a kiedy dziewcze nie chcialo, to zostalo wysiudane. Nie jest rozowo. Ale co prawda to prawda - prawo jest. I nawet jesli wiesz, ze cie przyjma, a po trzech miesiacach zwolnia pod byle pretekstem, albo jesli ci zmienia stanowisko bez twojej wiedzy - to pedz do INSPEKCJI PRACY i pros o pomoc. ja wiem, ludzie sie boja, ale skoro i tak maja cie zwolnic? To przynajmniej daj im po lbie! Nie daj sie.A jeszcze jest inna sprawa - ktoras z was napisala, ze nie ma takiej pracy, dla ktorej warto poswiecac weekendy. No, dziewczyny - co wy? Przeciez chyba nie kazda z was pracuje tylko dla forsy? Przeciez sa ludzie, ktozy kochaja swoja prace, zyja nia (dwoje z takich ludzi jest przypadkiem moimi rodzicami ;))) ). I sa przez to bogatsi jako ludzie tez, chociaz niektore weekendy wykradali pracy na rzecz dzieci, a niektore wrecz przeciwnie. Wazne, zeby z milosci, a nie z przymusu. Sa ludzie, dla ktorych praca jest trescia zycia nie dlatego, ze nic poza nia nie maja, ale dlatego, ze zdecydowali sie robic cos z sercem. Nie skreslajcie ich zdaniem, ze trzeba wiedziec, ze to nie praca w zyciu sie liczy. Liczy sie wszystko, co kochamBerek i Brzunio
      • Gość: nastka2001 Re: Żal czy złość?... IP: *.* 17.02.02, 16:15
        To ja napisałam o tych wolnych weekendach więc chciałabym Bereniko odpowiedzieć. Z tego co zorientowałam się czytując Twoje inne posy zorientowałam się, że jesteś w ciąży i że to będzie Twoje pierwsze dziecko. Widzisz -ja przed zajściem w ciążę i jeszcze w ciąży naprawdę uwielbiałam chodzić do pracy (jak już miałam urlop to wyjeżdżałam gdzieś), poza tym studioowałam zaocznie (co nie jest wielkim wyczynem ale chodzi mi o uświadomienie Ci, że nie spędzałam wszystkich weekendów w domu), a pracy po południu zawsze miałam sporo0. Po obronie pracy magisterskiej miałam zamiar iść na kolejne studia (być może zrobić doktorat.O dziewczynach siedzących w domu z dziećmi po skończeniu urlopu macierzyńskiego myślałam - nieambitne, głupie kury domowe bez pasji itd. Nie świadczy to najlepiej o mnie tym bardziej, że po urodzeniu dziecka wszystko się zmieniło - nie chce mi się już studiować - i tak naukowcem bym nie została, praca już nie jest taka ważna. Ważna jest dla mnie każda sekunda spędzona z dzieckiem, poazanie jej listków na drzewie (których nie oglądałam przez ostatnie 5 lat) czy posłuchania kaczek. Zmieniło się i koniec. I nie ma to nic wspólnego z poswięceniem, po prostu dziecko jest fajniejsze niż praca - dlatego teraz wykonuję ją raczej w celach zarobkowych. Zresztą Bereniko poczekamy jak urodzisz - może i Tobie tak się odmieni, że na myśl o opiekunce będzie Cię szlag jasny trafiał.Nastka2001

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka