Na początku przepraszam najmocniej,będzie długo, ale nie mogłam się opanować,ten felieton mnie poraził. To jest przypadek neurologiczny!-krzyczy pani ordynator nad moim dzieckiem.przy powiewach zimnego wiatru z otwartego okna i wrzasku lekarki kilkumiesięczna naga Pola trzęsie się od płaczu.Nikt dotąd jej tak nie traktował.Żadna położna w Szwecji nie podnosiła głosu. Mówiono do niej cicho i łagodnie jak do anioła.W polsce rzuca się nią jak schabowym.-Sama jesteś przypadek-myślę o rozwrzeszczanej babie pediatrze. Warszawska przychodnia:obtłuczone meble,przestarzały sprzęt.To ubóstwo aż tak nie razi,Jest wręcz nostalgiczne.Przecież pamiętam te same wagi, stoły i krzesła z własnego dzieciństwa.Z wizytą u "pani doktor" zaglądającej mi do ucha czarodziejskim lusterkiem z dziurką.chciała tam znależć smoka,pokazać mu jego odbicie i dać uciec przez dziurę w uchu i zwierciadełka.Nie ma już rozgorączkowanego, ziejącego ogniem gorączki smoka, nie ma przychodni z lat 60.Zostały stare meble i czarownice z doktorskim tytułem.Biedę można zmienić jednym dotknięciem(dotacji)w luksus czystego,nowoczesnego gabinetu.Ale czym zmienićmentalność zdeprawowanych nędzą ludzi? -Pielucha-żąda lekarka. -Proszę-podaję pampersa. -TO ?-drwi ze mnie. -Ma być tetrowa-poucza pielęgniarka. -Nie używam-niemal się tłumaczę. -A na czym położyć dziecko?-z pogardą oddaje mi pampersa.Obydwie patrzą tryumfalnie na moją bezradność.Mówię, że my pierwszy raz w Polsce u pediatry, ale tłumaczenie się nie ma sensu.Widzę nas z boku:po prostu scenka"Niezradni rodzice i brak sianka do żłóbka dla Dzieciątka".Piotr zdejmuje płaszcz, rozkłada pod Polą. -Następny raz trzeba mieć ze sobą pieluchę, czystą-pielęgniarka ze złością rozkłada na stole pożółkłą szmatę.Szykuje strzykawkę do pobierania krwi.Taką igłą można przybić niemowle do stołu, zamiast dziurki wydłubać ranę.Wychodzę na korytarz.W poczekalni tłum matek z noworodkami.Pytają co się stało.Dziecko chore?Nie?Więc co/Nie potrafię im wytłumaczyć.One same nie wiedzą,że ich czekanie jest upokorzeniem.Dlaczego te młode, inteligentne kobiety są na to skazane?Uspokajają kwilące dzieci i potulnie wypatrują lekarza, który poszedł na kawę.Milczenie kobiet, milczenie owiec.Można im bezkarnie odebrać zapomogi, poskracać urlopy macierzyńskie.Wszystko zniosą, jest nawet na to nazwa "matka Polka".A gdyby w tym okrutnym i prymitywnym kraju zrobić manifestację, zakładając na siebie obraz Matki Boskiej Częstochowskiej?Udręczonej, od cudów.Tysiące Czarnych Madonn idących w milczeniu pod sejm.Czy wtedy ten katolicki naród pomógł by im?Ze względu na symbol, bo u nas działają symbole, te protezy rozsądku i współczucia.Wracam do gabinetu.Piotr tuli zapłakaną Polę.Ordynator podaje mi kartkę z jakimś adresem. -Widzę,że się nie dogadamy.Ja muszę mieć kontakt z rodzicami a nie tak-pokazuje na moje zaczerwienione od płaczu oczy.-Prywatna przychodnia, tam się państwo odnajdziecie.Zaczyna się wędrówka po lekarzach.Czy w dwa tygodnie od przyjazdu ze Szwecji dziecko z maksymalną liczbą punktów po urodzeniu, a więc zdrowe,moze nagle stać się przypadkiem neurologicznym dotkniętym porażeniem mózgowym? -Nooo, ta pochylająca się główka, nie chcę straszyć, ale konieczna rechabilitacja,dwa razy w tygodniu(wizyta po 60 zł.)-stwierdza specjalista. -Ho, ho, język wysuwa-diagnozuje inny. -Wcześnie zaczęła gaworzyć, to wysuwa.-zauważa Piotr. -Podejżewam napięcie mięśniowe.Proszę się zgłosić do logopedy,może bedzie też potrzebna pomoc psychologa..... -Z dwu miesięcznum dzieckiem do logopedy?Może od razu do psychiatry, o jedną wizytę taniej.Niekompetencja lekarzy czy chciwość żerująca na trosce?Wiadomo, rodzice zapłacą każdą cenę...Minął prawie rok,Pola trzyma prosto główkę, język pokazuje,kiedy chce,i nie kuleje na nogi, wbrew twmu,co jej przepowiedziano z mętnego zdjęcia USG.Zamiast kolejnego obrazka w "Szkicach na jedwabiu" mam ochote napisać czerwoną farbą

OMOCY !!! Trzeba się jednak ćwiczyć w cierpliwości.Podziwiać przyrodę, głęboko oddychać i liczyć do dziesięciu, zanim się wrzaśnie: "Od...się ode mnie i mojego dziecka!!!" Siadam więc do malowania gałązki.Cierpliwie,precyzyjnie tkam farbami.Przestać myśleć, wspominać,Zamiast żółci wpuścić sobie w żyły kolor. Felieton Manueli Gretkowskiej z kwietniowego numeru miesięczniika "Twój Styl".