Dodaj do ulubionych

"Strajkująca Madonna"

IP: *.* 03.07.02, 19:49
Na początku przepraszam najmocniej,będzie długo, ale nie mogłam się opanować,ten felieton mnie poraził. To jest przypadek neurologiczny!-krzyczy pani ordynator nad moim dzieckiem.przy powiewach zimnego wiatru z otwartego okna i wrzasku lekarki kilkumiesięczna naga Pola trzęsie się od płaczu.Nikt dotąd jej tak nie traktował.Żadna położna w Szwecji nie podnosiła głosu. Mówiono do niej cicho i łagodnie jak do anioła.W polsce rzuca się nią jak schabowym.-Sama jesteś przypadek-myślę o rozwrzeszczanej babie pediatrze. Warszawska przychodnia:obtłuczone meble,przestarzały sprzęt.To ubóstwo aż tak nie razi,Jest wręcz nostalgiczne.Przecież pamiętam te same wagi, stoły i krzesła z własnego dzieciństwa.Z wizytą u "pani doktor" zaglądającej mi do ucha czarodziejskim lusterkiem z dziurką.chciała tam znależć smoka,pokazać mu jego odbicie i dać uciec przez dziurę w uchu i zwierciadełka.Nie ma już rozgorączkowanego, ziejącego ogniem gorączki smoka, nie ma przychodni z lat 60.Zostały stare meble i czarownice z doktorskim tytułem.Biedę można zmienić jednym dotknięciem(dotacji)w luksus czystego,nowoczesnego gabinetu.Ale czym zmienićmentalność zdeprawowanych nędzą ludzi? -Pielucha-żąda lekarka. -Proszę-podaję pampersa. -TO ?-drwi ze mnie. -Ma być tetrowa-poucza pielęgniarka. -Nie używam-niemal się tłumaczę. -A na czym położyć dziecko?-z pogardą oddaje mi pampersa.Obydwie patrzą tryumfalnie na moją bezradność.Mówię, że my pierwszy raz w Polsce u pediatry, ale tłumaczenie się nie ma sensu.Widzę nas z boku:po prostu scenka"Niezradni rodzice i brak sianka do żłóbka dla Dzieciątka".Piotr zdejmuje płaszcz, rozkłada pod Polą. -Następny raz trzeba mieć ze sobą pieluchę, czystą-pielęgniarka ze złością rozkłada na stole pożółkłą szmatę.Szykuje strzykawkę do pobierania krwi.Taką igłą można przybić niemowle do stołu, zamiast dziurki wydłubać ranę.Wychodzę na korytarz.W poczekalni tłum matek z noworodkami.Pytają co się stało.Dziecko chore?Nie?Więc co/Nie potrafię im wytłumaczyć.One same nie wiedzą,że ich czekanie jest upokorzeniem.Dlaczego te młode, inteligentne kobiety są na to skazane?Uspokajają kwilące dzieci i potulnie wypatrują lekarza, który poszedł na kawę.Milczenie kobiet, milczenie owiec.Można im bezkarnie odebrać zapomogi, poskracać urlopy macierzyńskie.Wszystko zniosą, jest nawet na to nazwa "matka Polka".A gdyby w tym okrutnym i prymitywnym kraju zrobić manifestację, zakładając na siebie obraz Matki Boskiej Częstochowskiej?Udręczonej, od cudów.Tysiące Czarnych Madonn idących w milczeniu pod sejm.Czy wtedy ten katolicki naród pomógł by im?Ze względu na symbol, bo u nas działają symbole, te protezy rozsądku i współczucia.Wracam do gabinetu.Piotr tuli zapłakaną Polę.Ordynator podaje mi kartkę z jakimś adresem. -Widzę,że się nie dogadamy.Ja muszę mieć kontakt z rodzicami a nie tak-pokazuje na moje zaczerwienione od płaczu oczy.-Prywatna przychodnia, tam się państwo odnajdziecie.Zaczyna się wędrówka po lekarzach.Czy w dwa tygodnie od przyjazdu ze Szwecji dziecko z maksymalną liczbą punktów po urodzeniu, a więc zdrowe,moze nagle stać się przypadkiem neurologicznym dotkniętym porażeniem mózgowym? -Nooo, ta pochylająca się główka, nie chcę straszyć, ale konieczna rechabilitacja,dwa razy w tygodniu(wizyta po 60 zł.)-stwierdza specjalista. -Ho, ho, język wysuwa-diagnozuje inny. -Wcześnie zaczęła gaworzyć, to wysuwa.-zauważa Piotr. -Podejżewam napięcie mięśniowe.Proszę się zgłosić do logopedy,może bedzie też potrzebna pomoc psychologa..... -Z dwu miesięcznum dzieckiem do logopedy?Może od razu do psychiatry, o jedną wizytę taniej.Niekompetencja lekarzy czy chciwość żerująca na trosce?Wiadomo, rodzice zapłacą każdą cenę...Minął prawie rok,Pola trzyma prosto główkę, język pokazuje,kiedy chce,i nie kuleje na nogi, wbrew twmu,co jej przepowiedziano z mętnego zdjęcia USG.Zamiast kolejnego obrazka w "Szkicach na jedwabiu" mam ochote napisać czerwoną farbątongue_outOMOCY !!! Trzeba się jednak ćwiczyć w cierpliwości.Podziwiać przyrodę, głęboko oddychać i liczyć do dziesięciu, zanim się wrzaśnie: "Od...się ode mnie i mojego dziecka!!!" Siadam więc do malowania gałązki.Cierpliwie,precyzyjnie tkam farbami.Przestać myśleć, wspominać,Zamiast żółci wpuścić sobie w żyły kolor. Felieton Manueli Gretkowskiej z kwietniowego numeru miesięczniika "Twój Styl".
Obserwuj wątek
    • Gość: BAJBUS Re: "Strajkująca Madonna" - smutek IP: *.* 03.07.02, 20:17
      Smutna rzeczywistośc, ciesze się że coraz więcej kobiet odważa się nakreslać prawdę o nas. O kobietach i rzeczywistości, polskiej rzeczywistości. Na każdym nieomalże kroku spotykam się z takim traktowaniem rodzin w naszym kraju. Kiedy ostatnio udałam się do prezesa mieszkaniówki w Szczecinie z prośbą o pomoc w zamianie mieszkania przez Urząd na mniejsze (bez dopłat - czyli zysku dla mnie wynikającego z zamiany na mniejsze mieszkanie) ponieważ nie stac mnie na to mieszkanie - w odpowiedzi usłyszałam że dzieci mi z nieba nie spadły i sama sobie jestem winna za pogorszenie mojej sytuacji zyciowej. Smutne - ale prawdziwe. Dwa lata temu jak zamieszkałam w wymarzonym mieszkanku (zamienilismy kawalerkę własnościowa na te 80 m niewłasnościowych bez dopłaty w starej kamienicy) czynsz wynosił 500 zł - dzisiaj jest to ponad (grubo) 700 zł. A dochody ni jak nie chcą wzrosnąć stoją w miejscu, a szczególnie kiedy jest się na wychowawczym - albo pracuje w budżetówce. Polityka prorodzinna. 40 zł rodzinnego na dziecko. Polityka prorodzinna.Za komplet książek do 6 klasy 300 zł. Ach tylko żal. Chętnie przyodzieje sobie szatę z Czarną Madonną i wyrusze w marszu milczenia z innymi matkami.bajbus
      • Gość: Ika Re: "Strajkująca Madonna" - smutek IP: *.* 03.07.02, 20:28
        Od pierwszej linijki wiedziałam, że to Gretkowska. Szkoda, że tylko nieliczne Gretkowskie mają odwagę tak nakreślać prawdę.Bajbus, wiesz, napisałam kiedyś artykuł o polityce prorodzinnej naszego kraju. I co? Nie wydrukowano go :lol: Powód? Niepoprawny politycznie (pojechałam po prawicy, nie moja wina, że akurat oni byli u żłoba :lol: ) - a niby mamy wolność słowa :what:Ale ja go jeszcze kiedyś wydrukuję!
        • Gość: pysia22 Re: "Strajkująca Madonna" - smutek IP: *.* 04.07.02, 13:35
          Ika, a jesli moge sie zapytać - i jesli zechcesz mi odpowiedzieć, to czym sie zajmujesz. Bo to o czym mówisz, brzmi tak blisko dla mnie, znajomo...Pysia. Hmm. Oczywiście jestem obrzydliwie wścibska baba jak zawsze zarzuca mi moja siostra, ale mam nadzieję, że mi wybaczysz..
    • Gość: Carmela Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 03.07.02, 21:44
      eh nie wiem czy ja sie nie spotykam z takim zachowaniem czy jak? jak chodze z malym do pediatry jestesmy milo "obsluzeni" , pani doktor pomaga nam nawet rozloyc kocyk ( nie zawsze mma kogos do pomocy u lekarza) no moze nie liczac otropedy ktorym podczas rozmowy podzielil sobie dzieci na dobre i zle w zaleznosci od wieku :0 ale ogolnie nie jest najgorzej raczej spotykam sie z szacunkiem dla mnie jako matkiAle zcasem sadze ze takie pstepowanie tez jest uwarunkowane np tym ze od razu wchodzimy gdzies z mina meczennika i potem jestesmy tak dalej traktowani? ja bynajmniej zauwazylam taka zaleznosc.
      • Gość: Ika Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 03.07.02, 21:57
        A ja czasem wchodzę gdzieś "z miną męczennika", bo jeśli siedzę w poczekalni trzy, cztery godziny, z maluchem, który jest znudzony i wolałby być pewnie na spacerze, to trudno, bym tryskała humorem i rozdawała uśmiechy. Bywam po prostu wykończona, zwłaszcza, że mam problemy z kręgosłupem i dźwiganie 10-kilowego półroczniaka potrafi zmęczyć. Na szczęście nasza lekarka pediatra jest okay (i nie zależy to od mojej miny czy nastroju, ona jakoś rozumie, że mam prawo być zmęczona), traktuje Oskarka ciepło i też pomaga rozłożyć pieluszkę etc. Ale jak mi się nie spodobał ortopeda, to go zmieniłam. Na lekarkę narzekać nie mogę, ale podpisuję się obiema łapkami pod tym, co Gretkowska napisała o kobietach w poczekalni.
    • Gość: Iw Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 06:04
      Wiecie co? Płakać mi się chce :(. Czytałam już ten artykuł właśnie w Twoim Stylu i wtedy też mnie tak poruszył. Bo co my możemy?? Wyjść na ulice z małymi dziećmi na ręku i protestować? A kogo to choć trochę obejdzie, kto się tym zainteresuje, może poza mediami? Tak naprawdę to wszystkie jesteśmy bezsilne, choć ciężko się z tym pogodzić. Jedyna szansa to znalezienie dobrego lekarza w przychodni (i stanie w kilkugodzinnych kolejkach) lub płacenie w prywatnej klinice. Niestety, żyjemy w chorym kraju gdzie matki, dzieci i w ogóle człowieka traktuje się jak śmiecia. Przykre to wszystko.Iwona (iwka)
    • Gość: Gosia26 Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 06:46
      Chodze do przychodni panstwowej.Nie mam tam kilkugodzinnych kolejek.Nie ma tlumu jakis Madonn.Nikt dziecmi nie rzuca.Jak mi sie cos nie podoba- ide do recepcji/ do ordynatora/ pisze skarge.A Gretkowskiej nie lubie- programowa skandalistka. Odkad urodzila dziecko nie przeczytalam jej zadnego tekstu, ktory nie ma nic wspolnego z dzieckiem. Uwazam ze w tym felietonie napisala nieprawde. Czy nie lepiej przedstawiac matki jako lwice? ja sie nie czuje owca. Moze pani Gretkowska tak- no to jej wspolczuje szczerze. Moze niech wraca do Szwcji.....
      • Gość: ruda Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 07:58
        Gosiu! obiema ręcyma się podmisuję pod Tobą! Miałam identyczna wrażenie, czytając to kiedyś. Ik, gdzie ty siedzisz tyle godzin w poczekalni, toż moje dziecko by wściku dostało, pół godziny to max.A po co ta Gretkowaska była od razu u dwóch ordynatorów? A potem uważa że robią z dziecka kalekę ciężko chorą? Jak byłam z dzieckiem pierwszy raz u lekarza, z dzieckiem pierwszym i jedeynym jak na razie, gdzie nie miałam żadnej babci do udzielania porad a położną norbert z domu wywalił, to miałam nawet kilka pieluch zwykłych mimo, że dziecko odziane w pampersa, bo: może się ulać , spocić, kupa rozlać przy przewijaniu etc. JAkoś normalne było, że mam pieluchę w liczbie ok. 3 tetrówek. JAkaś bez wyobraźni ta Gretkowska...kasiaPS1 nie żal mi jej, a poza tym ona na tym pisaniu zarabia i nie ma co się wzruszaćPS2 NAsza pediatra mówi, że całkiem nieźle jej przedstawiciele medyczni urządzają gabinet (nic starego i obdrapanego...)PS3 JAk byłam z dzieckiem u lekarza i wydało mi się, że wieje, to sama zamknęłam okno. W końcu to moje dziecko a oni świadczą usługi
        • Gość: sawlb Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 13:20
          ruda napisała/ł:to miałam nawet kilka pieluch zwykłych mimo, że dziecko odziane w pampersa, bo: może się ulać , spocić, kupa rozlać przy przewijaniu etc. JAkoś normalne było, że mam pieluchę w liczbie ok. 3 tetrówek. JAkaś bez wyobraźni ta Gretkowska...No to ja chyba tez jestem bez wyobrazni bo nawet w domu nie mam tetrowek .;)A tak powaznie.Mozliwe,ze w tej Szwecji, jak na wyspach, w przychodni sa cale rolki recznikow i chusteczek jednorazowych,ktorych sie uzywa jako podklad na wadze, do wycierania tego i owego itd. Nie dziwie sie wcale,ze kobieta nie miala tych tetrowek.Gdybym nie czytala forum a przyszloby mi wyladowac w jakiejsc polskiej przychodni to tez bym sie mocno zdziwila na zadanie tetrowki.:ouch:PSA kto to jest Gretkowska?wink
      • Gość: sawlb Re: "Strajkująca Madonna"-prywatnie do Gosi 26 IP: *.* 04.07.02, 17:25
        Gosia,no i jak? Jedziesz na te konie do Szkocji?
    • Gość: ATAX Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 08:08
      Ja się tez przyłaczę do zdania Gosi26. Jakkolwiek mam ograniczone (i to baardzo) zaufanie do lekarzy i sporo do zarzucenia naszej służie zdrowia, to też ten obraz namalowany przez Gretkowską wydaje mi się mocno przjeaskrawiony. Nie czekam kilka godzin z moim dzieckiem w poczekalni do lekarza, pediatra do której chodzę z moim synkiem (wybrana z kilku lekarzy, których odwiedzałam) i też państwowa to naprawdę fajna lekarka, a jak mi się nie podoba postępowanie lekarza albo traktowanie przez niego/nią mojego dziecka (bo rzeźnicy i nieczuli też są), to po prostu głośno wyrażam swoje zdanie albo idę do innego, tudzież poskarżę się, gdzie trzeba. Na razie uważam, że to wystarcza. I do milczących owiec też się nie zaliczam - może dlatego troche inaczej to widzę, niż Gretkowska.ATA
    • Gość: kasiorek Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 09:19
      Hej,ja też się zgadzam, że nasze placówki zieją zgrzą dla malutkich pacjętów, ale jak się już trafi na wstrętnego, bo tylko tak można powiedzieć pediatrę to zgroza tym większa. Wchodzę z moja córcią do przychodni, a tam rozwalajace się stoliki. Nie ma gdzie nawet małej rozebrać. Ale to pomijam. Wchodzę do środka a tam niezadowolona pielęgniarka warczy z wejścia, pielucha, rozebrać, na wagę. Czuję się podle. Co to jet wojsko. Jakby nie można się było inaczej odezwać. Dalej pediatra równie nie zadowolony jak jego poprzednik. Bada, pisze i nic nie mówi. Próbuje się dowiedzieć czy wszystko dobrze. Patrzy i coś tam "burka " pod nosem. Nic nie słyszę. Wychodze. Idę do lekarza prywatnie. Tam jest inaczej, ale dlaczego musimy za lepsze traktowanie płacić. Przecież to chore nieprawdaż? Moja dzidzia też dostała 10 punktów mimo, że miała problemy zraczką. Nikt nawet nie wpisał tego do książeczki. Dopiero wymusiłam jakąś adnotacje to wpisali. Mimo, ze pełno było w szpitalu neurologów kazali mi się zaraz po wyjści ( wyszłam po 2 dniach !!!!!!!!!) zgłosić do neurologa. Poleciuałam oczywiście prywatnie, bo na państwe odwiedziny musiałabym czekać 2 miesiące i co? Okazało się że dzidzia ma wzmożone napięcie i wymaga rehabilitacji. Perspektywa opłat 60 zł za wizytę nie uśmiechała mi się. Płace ogromne pieniądze Państwu,a mam teraz latać prywatnie. następny absurd!!!!! Odwiedziłąm państwowo pediatre i prawie sie z nim nie pobiłam o skierowanie mojego dziecka na rehabilitacje. Wiecie ja uważam, że wtym kraju jak sie nie wykłócisz to nic nie załatwisz. Ludzka zyczliwość i chęć pomocy już dawno umarły. Zostały tylko wrzeszczące pielęgniarki, burkliwi pedriatrzy i wiele, wiele innych niemiłych ludzi.pozdrawia i zyczę siły na codzienne starcia o to co się nam tak naprawdę należy
      • Gość: Mika_P Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 09:38
        Rejonizacji nie ma już od ładnych paru lat, co najmniej pięciu, bo osobiście poszłam w ślady koleżanki i wybrałam przychodnię najbliższą miejsca zamieszkania, a nie właściwą dla miejsca zameldowania (wynajmowaliśmy wtedy), tym bardziej po reformie służby zdrowia. Może więc wśród przygotowań na przyjscie dziecka trzeba by dodać wybór przychodni ? Różnie jest, ale ma się wybór. Ja tam nigdy nie awanturowałam się z pediatrą o skierowanie na cokolwiek, dostawałam od ręki, czy to był alergolog, czy badanie moczu. Najgorsze jest bierne przyjmowanie wszystkiego, co przypływa z życiem, a potem psioczenie, że się nie m tego, co się chce.
        • Gość: AniaSK Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 09:56
          Ja lubię Gretkowską - coraz bardziej od kiedy przeczytałam "Polkę", co nie znaczy, że obraz, który maluje w swoich felietonach można "zgeneralizować" na całą Polskę.Ja przede wszystkim poszukałam dobrej przychodni w moi mieście, nie jest to najbliższa, wręcz powiedziałabym mam do niej dość daleko. Ale rozważyłam wszelkie za:a. lekarz pediatra jest też lekarzem rodzinnym, więc jesteśmy u niego wpisani całą rodziną - do tego jest On kierownikiem tejże przychodni i jak mi się coś nie podoba , dzwonię do niego natychmiast, poza tym jeśli o coś proszę (skierowanie, recepta np. na Bebilon) wypisuje bez zająknięcia)b. przychodnia jest świeżo wyremontowana (gdy się zapisywałam dopiero remont planowali)c. jest gdzie dziecko rozebrać, posadzić itp, a Pani szczepiąca jest przemiład. nie ma żadnych specjalnych kolejek, a przychodnia pracuje od 6.00 do 20.00 + ma dyżur nocny, ja umawiam się na konkretną godzinę i zwykle jestem przyjęta bez "obsuwu"Ale generalnie zawsze wykłócam się o swoje, zwłaszcza jeśli chodzi o dziecko, pytam o paragrafy i gdzie to jest napisane, albo proszę o rozmowę z kierownikiem i... zwykle "wygrywam".Pozdrawiam ciepło, Ania
    • Gość: Berenika Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 11:48
      Oj, aż tak tragicznie to nie jest. Myślę, że po prostu jak się przyjedzie ze szwedzkich realiów, które sa ponadprzeciętne, to można mieć wrażenie, że u nas wszystko zgrzebne takie i niesympatyczne. Ale nawet jeżeli się przyjechało z Eldorado, to mając malutkie dziecko na ogół nosi się przy sobie pieluchę - czym pani Gretkowska obciera buzię dziecku, jak mu się uleje? Czy dzieciom urodzonym w Szwecji się nie ulewa? trudno oczekiwać, że w przychodni będzie czsta i wyprasowana pielucha dla każdego niemowlaka, którego tam przynoszą. matce chyba łatwiej zabrać, i tak ma coś takiego na podorędziu (albo powinna).Nasza przychodnia na pewno nie spęłnia standardów europejskich, bo rzeczywiście sprzęt jest z zeszłej epoki, ale mała mogę przewinąć na każdym etapie drogi od wejścia do wagi (przewijaki chyba ze cztery czy pięć), kolejki nie było nigdy. Pani pielęgniarka, która ważyła Anusię, wydała mi się niesympatyczna i też tak warknęła, że "rozebrać, na wagę"... a potem się okazało, że ją ząb bolał bardzo. A Anusi się nie stała krzywda przez to, że nikt nad nią nie ćwierkał słodko. I z tym por.ównaniem do schabowego to chyba jednak przesada...Nie dajmy się zwariować. Wiadomo, że różowo nie jest i kiedy trzeba, to nalezy protestować. Ale tez nie demonizujmy naszej służby zdrowia bardziej, niż to potrzebne.
      • Gość: sawlb Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 13:32
        Berek mama Żaby napisała/ł:Ale nawet jeżeli się przyjechało z Eldorado, to mając malutkie dziecko na ogół nosi się przy sobie pieluchę - czym pani Gretkowska obciera buzię dziecku, jak mu się uleje? Czy dzieciom urodzonym w Szwecji się nie ulewa? trudno oczekiwać, że w przychodni będzie czsta i wyprasowana pielucha dla każdego niemowlaka, którego tam przynoszą. matce chyba łatwiej zabrać, i tak ma coś takiego na podorędziu (albo powinna).Berek, bede sie upierac jak wyzej choc pani Gretkowskiej nie znam ani tez jej dziecka,ani nawet nie wiem jak jest w tej Szwecji.Ja tez nie nosze tetrowki bo po prostu jej nie potrzebuje. Na wszelki wypadek mam naly reczniczek frotte,sliniak i chusteczki. Tak sie zlozylo,ze moje maluchy nie ulewaja (moze dziecko pani G tez nie) a ww akcesoria z powodzeniem wystarcza. gdyby ktos sie domagal podlozenia czegos pod dziecko,zadne z nich nie byloby dostatecznie duze.:cry:A w przychodni wiem,ze zawsze bedzie jednorazowy recznik do tego celu. Inne realia, ktore tez moze trudno sobie wyobrazic patrzac od tej drugiej strony.
        • Gość: w Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 14:26
          A ja mimo, ze tutaj tak jak u Bogusi czy w Szwecji u lekarza jest wszystko nosze swoja pieluche tylko, ze flanelowa. A jak ta pani byla ze Szwecji to napewno miala ze soba torbe na pampersy i tam specjalna ceratke, ktora sie rozklada przy przewijaniu dziecka. I co nie mogla jej rozlozyc? Dla mnie ten artykul jest zwyczjnie naciagniety zeby wzbudzic sensacje.Pozdrowienia
          • Gość: sawlb Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 17:21
            wan napisała/ł:> A ja mimo, ze tutaj tak jak u Bogusi czy w Szwecji u lekarza jest wszystko nosze swoja pieluche tylko, ze flanelowa. A jak ta pani byla ze Szwecji to napewno miala ze soba torbe na pampersy i tam specjalna ceratke, ktora sie rozklada przy przewijaniu dziecka. I co nie mogla jej rozlozyc? Dla mnie ten artykul jest zwyczjnie naciagniety zeby wzbudzic sensacje.> Pozdrowienia No tak, a ja flanelowki tez nie nosze. Nigdy zreszta nie byla mi potrzebna choc to juz piate dziecie.Ani nic co byloby w stanie spelnic wymogi `pani pielegniarki`. Ceratke...no mam,ale taka,co to jest i ciezka i polaczona z torba.Na wage wlozyc jej nie idzie.:cry: chyba ze pielegniarka bylaby wyjatkowo wyrozumiala(ale to chyba nie ten typ) i zwazyla najpierw torbe a pozniej dziecko z torba i odjela wage torby.;) Inaczej bylabym w kropce.;)Ale pomijajac juz `tetrowe rozwazania`...nie wydaje mi sie by tego rodzaju niedopatrzenie czy tez brak wyobrazni ze strony matki byl powodem do zlosliwosci pod jej adresem.Zdazylo mi sie zapomniec raz niesmiertelnej czerwonej ksiazeczki(nieodzownej przy badaniach tutaj) ale obylo sie jakos bez nieprzyjemnych uwag. Ja przeprosilam.Kobieta sie usmiechnela.Wiadomo, male dziecko jest wyzwaniem dla matki nawet jesli nie pierwsze. Felieton felietonem. Jak sam gatunek wskazuje z zalozenia koloryzowany,ale cos mi sie wydaje,ze tego typu sytuacje zdazaja sie nie tylko w felietonach pani G.Oby jak najrzadziej.B
            • Gość: w Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 18:10
              No coz. Mi sie zdazylo kiedys (i to nie wcale nie dlatego, ze zapomnialam pieluszki a z innych przyczyn), ze najpierw pielegniarka zwazyla mnie sama. Pozniej mnie z dzieckiem. Odjela co trzeba i miala wage dziecka. I nie byl to zaden problem dla niej. Po prostu potrzeba matka wynalazkow.A jezeli ta pani z tego felietonu lubi robic z siebie taka sierotke, coz jej sprawa.Pozdrowienia.
        • Gość: Berenika Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 05.07.02, 21:14
          Bogusia, zwracam honor. Nasza rzeczywistośc pewnie jest bardziej zgrzebna, a myśmy się do tego przyzwyczaili. A pieluchy tetrowe to i tak istny skarb. Pieluchy po moim męzu jeszcze służyły kociakowi, którego karmiłam smoczkiem... Jedna została i zastanawiam się, czy teraz powinna jej używac moja córcia ;)?W każdym razie ja sobie nie wyobrażam funkcjonowania bez tetrówek.
    • Gość: Jarek Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 12:28
      Czytajac wszystkie posty, widac podzial na tych którzy uwazają ze opisano prawdę oraz na tych ktorzy uważają ze jest to nie prawda. Osobiście uważam, że wiele rzeczy z tego felietonu jest prawdziwe bo proszę pań wyście miały możliwość wyboru lekarza - autorka felietonu nie miała możliwości wyboru. Proszę podejść z chorym dzieckiem na dyżur lekarza - od razu idzie zmienic zdanie o lekarzu. Kolejki dalej są - sam ostatnio musiałem prawie dwie godziny kwitnąć z dzieckiem i to czekając na szczepienie. Nie mam możliwości pojscia wtedy gdy jest pusto (godziny południowe). A czy teraz jest dobrze dla matek?pozdrowienia
      • Gość: lea Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 13:18
        ja mieszkam w malym miasteczku , wiec nie mam wyboru lekarza - jest 3-4 piediatrów i wszyscy leczą tak samo! brak fachowców! kiedy prosiłam o badanie bioderek USG uslyszalam, ze niepotrzebnie sie martwie, a kiedy zwrocilam uwage, ze to chyba jest standartowe badanie( czyt.w Dziecku)to z oburzeniem stwierdzili, ze owszem ale chyba tylko w Warszawie!?i uslyszalam smich pielegniarek :lol: . Ja dopiero od 5 lat mieszkam w Polsce, wczesniej mieszkalam i pracowalam w klinice w Czechach , wiec mam porownanie. Kiedy maluch choruje, musze walczyc o kazde badanie jak lwica!!! a czesto slysze, ze gdzies sie glupot naczytalam albo sie wymadrzam.kiedy nie zgadzam sie z opiniami tutejszych lekarzy - wszyscy sie dziwia ? Doszlo do tego, ze maly chorowal ponad 4 miesiace!!! leczyli go bezskutecznie ( mial 10min. ataki kaszlu!!!)a kiedy przy takim ataku dusznosci lekarka wyszla - nie pomagajac malemu i stwierdzajac nie wiem co mu jest! spakowalam manatki i wyjechalam do szpitala w innym miescie gdzie stwierdzono, ze maly ma jakis odzszczep koklusz!!! :( i jak tu ufac lekarzowi?!!! pozdrawiam (podenerwowana )winklea
      • Gość: lea Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 13:19
        ja mieszkam w malym miasteczku , wiec nie mam wyboru lekarza - jest 3-4 piediatrów i wszyscy leczą tak samo! brak fachowców! kiedy prosiłam o badanie bioderek USG uslyszalam, ze niepotrzebnie sie martwie, a kiedy zwrocilam uwage, ze to chyba jest standartowe badanie( czyt.w Dziecku)to z oburzeniem stwierdzili, ze owszem ale chyba tylko w Warszawie!?i uslyszalam smiech pielegniarek :lol: . Ja dopiero od 5 lat mieszkam w Polsce, wczesniej mieszkalam i pracowalam w klinice w Czechach , wiec mam porownanie. Kiedy maluch choruje, musze walczyc o kazde badanie jak lwica!!! a czesto slysze, ze gdzies sie glupot naczytalam albo sie wymadrzam.kiedy nie zgadzam sie z opiniami tutejszych lekarzy - wszyscy sie dziwia ? Doszlo do tego, ze maly chorowal ponad 4 miesiace!!! leczyli go bezskutecznie ( mial 10min. ataki kaszlu!!!)a kiedy przy takim ataku dusznosci lekarka wyszla - nie pomagajac malemu i stwierdzajac nie wiem co mu jest! spakowalam manatki i wyjechalam do szpitala w innym miescie gdzie stwierdzono, ze maly ma jakis odzszczep koklusza!!! :( i jak tu ufac lekarzowi?!!! pozdrawiam (podenerwowana ) ;) lea
      • Gość: w Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 14:34
        Powiedz mi dlaczego autorka nie miala mozliwosci wyboru lekarza? Przeczytalam ten artykul i jakos nie odnioslam wrazenia, zeby zostala zmuszona pojsc do tej akurat przychodni. W koncu to Warszawa i jest wielu lekarzy.
    • Gość: Vialle Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 12:37
      jesli moge dorzucic swoje zdanie, to wg. mnie Gretkowska - jak zawsze zreszta - stosuje ubarwienie i wzmocnienie emocji w obrazku, ktory maluje w swoim tekscie. Nie jestem jej fanka, po prostu chce powiedziec ze jej tekstow nie nalezy czytac doslownie. Nie dziwi mnie ze nie przychodzi jej do glowy ze nalezy miec przy sobie pieluche tetrowa - takie myslenie zupelnie mi do niej nie pasuje. Nie pasuje mi tez poplakiwanie po katach, ale to zupelnie inna sprawa. Jej wzmianki o szwedzkich standardach odbieram jako troche nuworyszowskie podkreslanie jaka jest zagraniczna i z jak innego (czytaj lepszego) swiata pochodzi - ale traktuje to w kategoriach slabosci, typowej zreszta dla wielu wielu Polakow, ktorzy pomieszkali ciut za granica.czytam wasze posty i mysle ze powiedzenie ze "nie jest tak zle" jak ona to opisala to gruuubasny optymizm. Przejedzcie sie do malej miescowosci, pojdziecie do panstwowej przychodni. Bedzie kultura, kompetencja i wysoki standard (mebelki oplacone przez przedstawicieli medycznych)? Akurat... Uwazam ze to jest dobry i wartosciowy tekst. Pomijajac styl, antypatie do Gretkowskiej, jej autokreacje etc - ten tekst mowi o tym, ze tak usredniajac to w naszym kraju nie ma wielkiego szacunku do dziecka jako pacjenta, do matki jako matki, nie ma etosu pracy lekarza etc etc etc. Moze nie ma i w innych krajach, ale czy nam to powinno poprawiac samopoczucie? A co najwazniejsze - ze strasznie ciezko temu zaradzic, ze to siedzi w nas - i to milczenie owiec i spoleczna akceptacja prostackich zachowan. I ze "matki" nie maja w zasadzie swojej reprezentacji, dbajacej o ich interesy. I mysle sobie, ze to dobrze ze ktos o tym pisze. Nawet jest to Gretkowska ;)
    • Gość: Marta_23 Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 13:26
      To jest straszne!! Na szczęście wydaje mi się, że jest to skrajny przypadek. Mieszkam w Warszawie na Bemowie. Chodzę z synkiem do rejonowej przychodni. Jest wspaniale. Panie pielęgniarki zawsze uśmiechnięte, do dzieci zwracają się "Rybko", "Słoneczko"... Delikatne i taktowne. Pani doktor również uśmiechnięta - pamięta imię synka. Zawsze pozwala mu pobawić się stetoskopem (bo to przecież najbardziej go interesuje). Badanie jest dokładne i delikatne. Nigdzie się nie spieszy. Fakt, gdy nie ma pacjentów wychodzi na kawkę i jeśli akurat trafimy na taki moment zdarza nam się poczekać kilka minut.Co do poczekalni. Sprzęt rzeczywiście przestarzały. Jednak każde czekanie wspominam super!! Po prostu spotkanie kilku młodych Mam z Maluszkami w różnym wieku.
      • Gość: Vialle Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 14:04
        ja tez mieszkam na Bemowie i w przychodni bylam tylko dwa razy (i niepotrzebnie, mam na szczescie prywatna opieke medyczna, ale powiedziano mi ze to obowiazek zeby sie pokazac w przychodni "rejonowej" pielegniarce spolecznej). Ale chyba nie bylam w tej co Ty (na Czumy) bo ja myslalam, ze bede do bab strzelala. - Brudna lepiaca sie podloga, pielegniarki przechodza nad kaluza patrzac z dezaprobata ale nikt nie jest zainteresowany sprzatnieciem- przewijaki owszem sa ale brudne. Mialam tetrowke na szczescie.- pielegniarki halasliwe, niemile. - Zazadano ode mnie zeszytu w kratke, zebym miala ze soba na nastepna wizyte. Ani slowa wyjasnienia po co to. Potrafie byc pyskata, ale wtedy jakos nie bylam w stanie. Na nastepna wizyte przynosze zeszyt (mialam jakis w domu - maly format, w kratke) wiec zabralam. Okazuje sie NIE NADAJE bo ma twarde okladki - i tu ciagnace sie glupie komentarze bab jakby to byl conajmniej nietakt ze przynioslam taki (do tej pory nie wiem o co im chodzilo)- i oczywiscie czekanie za kazdym razem - w pokoju pielegniarek zadnego pacjenta a panie gadaja. Po moim zapukaniu i zajrzeniu do srodka slysze "prosze wyjsc! Zawolam". A naprawde nic nie robily - siedzialy cztery kregiem i gadaly.- i najlepsze - wreszcie kontakt z pania doktor, ktora przed chwila badala inne dziecko i zegnala sie z nim. Kiedy rozebralam mojego synka (mial dwa tygodnie) wystartowala do niego NIE MYJAC RAK! Szlag mnie trafil a kiedy jej zwrocilam uwage, byla oczywiscie afera i ciezka obraza. A trzeba bylo widziec jakie miala pazury! Nie moglam uwierzyc ze ta kobieta pracuje glowa a nie rekami w piachu.A to przeciez Warszawa. Nie chce myslec co jest w Polsce....I jeszcze jedno - jasne, ze mozna wywalczyc wszystko, wywrzeszczec, wyklocic sie etc. byc "lwica". Tylko to jest chore!!! I upokarzajace. I w ogole... eeech...
        • Gość: refi Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 15:04
          Ja byłam w tej samej przychodni na Czumy (szczepię tam Jaśka- w końcu coś mi się od państwowej służby zdrowia należy-tyle kasy im płacę z moich podatków) i mam bardzo podobne odczucia dotyczące pielęgniarek (wstrętne baby robią łaskę,że "pracują"). Kiedy przyszłam o godzinie 8 rano na szepienie, bo szczepią od ósmej(pracuję więc zależało mi, żeby załatwić to jak najszybciej), okazało się, że od ósmej to one piją kawę, bo lekarz przychodzi od dziewiątej. Zapytałam więc po co one tam siedzą-bo tylko lekarz może zakwalifikować na szczepienie. W końcu po karczemnej awanturze jedna poszła po lekarza do "dzieci chorych". Lekarz zbadał Jaśka i jedna z "miłych Pań" go zaszczepiła. Ale strasznie się zdenerwowałam-nawet nie tym, że lekarz przyjmuje od dziewiątej tylko tym, że żadna mi o tym nie powiedziała wcześniej, że dopiero od dziewiątej a przede wszystkim tym, że były przy tym tak strasznie chamskie, opryskliwe i obrażone na mnie, że śmiałam im przerwać poranną kawę a także zmusiłam do pójścia po lekarza. Za każdym razem idę tam z niechęcią.Pozdr,Renata
        • Gość: Gosia26 Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 15:16
          ... no to zapraszam niedaleczko,bo na wrzeciono 10c, gdzie jest przychodnia medycyny rodzinnej, podloga czysciutka, pani od szczepien cudo po prostu, prawie kankana tanczy zeby dziecko nie zaplakalo...Sa oczywiscie niedociagniecia bo przychodnia malutka a ludzi sporo i korki sie robia gdy dzieci na jesieni chpruja, ale mimo to nie spotkalam sie z sytuacja zeby lekarz kogos nie przyjal, najwyzej prosili czy nie mozna nastepnego dnia, ale jak czlowiek poprosi ze MUSI to go przyjma.A Czumy- niech zbankrutuje, moze ktos rozsadny tam przyjdzie.... przeciez przychodnie istnieja dzieki NAM ;)ps. Przeciagnelam juz kolezanke z tej czumy... ma dziecko niepelnosprawne ktorego pediatra nie chcial zaszczepic bo i tak umrze..... No comments- to z jednej strony. Ale z drugiej.... ja bym zloyla zskarge z adnotacja ze pismo poszlo do wiadomosci kasy chorych, zecznika praw pacjenta i kogo tam jeszcze bym wymyslila.... To MY jestesmy klientami i musimy sie nauczyc wymagac. Co to w szwecji inni ludziemieszkaja? Nie, tylko nauczyli sie wymagac 40 lat ltemu, podczas gdy nam sie wmawialo, ze lekarz przyjmujac nas robi nam uprzejmosc, ze nie wspomne o sprzataczce ktora posprzata....
          • Gość: Vialle Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 15:20
            z tym komentarzem ze nie zaszczepia bo i tak umrze to chyba zart ponury?????????
            • Gość: KasiaRybkaa Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 15:45
              Ja jestem za Gretkowską, może brzebarwia ale mówi prawdę.Kiedy chodziłam z Dominikiem w ciąży musiałam robić wyniki w przychodniach.......jezu tak niesympatycznej baby ginekolog jaka pracuje na Bema w Białymstoku jeszcze w życiu nie spotkałam.....a na lekarza prywatnego niestety nie miałam kasy.Wywrzeszczałanm się wtedy na nią jak nigdy na nikogo...dzięki Bogu Ona już nie pracuje, złożyłam na nią skarę....ale czy to o to chodzi.????? Teraz mam przesympatyczną panią ginekolog....panią Suchecką.jest niesamowita !!
            • Gość: Gosia26 Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 16:07
              Nie vialle bynajmniej. dziecko ma roczek i nie bylo do tej pory szczepione. A chcoiaz chore jest bardzo, bo i wodoglowie, i nie widzi... to umierac nie zamierza ;)
              • Gość: Vialle dzieci uposledzone IP: *.* 04.07.02, 16:18
                zabilabym babe! Naprawde, a przynajmniej dalabym jej w pysk. A swoja droga zawsze mi sie zimno robi na mysl ile razy rozne prymitywy skrzywdza takimi i podobnymi komentarzami chore dziecko. I jak strasznie trudno jest patrzec na bol swojego dziecka, ktorego nie da sie przeciez tak calkiem ochronic, schowac pod kloszem. Podziwiam osoby decydujace sie na urodzenie chorego dziecka (jesli to wiedza z gory, oczywiscie), mam dla nich mase szacunku. Pozdrow swoja kolezanke, niech bedzie silna i pogodna.
                • Gość: Gosia26 Re: dzieci uposledzone IP: *.* 04.07.02, 16:51
                  Kolezanka sie trzyma chociaz mysle ze serce jej sie kroi z bolu, jak widzi moje dzieci. Na szczescie w mojej przychodni spotkala normalnych lekarzy, ktorzy jej dziecko szczepia i wysylaja do szpitala jak trzeba....
        • Gość: Marta_23 Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 05.07.02, 06:39
          Ja chodzę do przychodni na Wrocławskiej i opieka jest rzeczywiście super!!
    • Gość: addria Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 16:31
      Tak jak ktoś już wcześniej słusznie zauważył, rejonizacji od jakiegoś czasu nie ma więc można i nawet trzeba wybrać przychodnię, która choć z grubsza nam odpowiada. Zanim zapisałam się do mojej przychodni zwiedziłam kilka, "wywiedziałam" się kto też tam przyjmuje, "oglądnęłam" przybytek i dopiero podjęłam decyzję. Niedawno się przeprowadzialiśmy więc znów planuję wycieczkę po najbliższych przychodniach.Trochę z żalem zrezyguję ze "starej" bowiem nigdy nic niemiłego mnie tam nie spotkało. Wszyscy lekarze rodzinni są pediatrami co wiadomo ułatwia sprawę. Zapisy są "na godzinę" (również telefoniczne), dlatego jeśli już trzeba chwilę poczekać to naprawdę nie długo. Panie pielęgniarki i lekarze starają się być sympatyczni i zwykle tacy są. Szczepienia przebiegają dość sprawnie (pani pielęgniarka daje dzieciątkom zabawki i grzechotki dla odwrócenia uwagi). Przychodnia jest czysta i w miarę nowocześnie wyposażona. Owszem, też zasugerowano mi położenie na wagę mojej pieluszki tetrowej, choć obok leżały ręczniki papierowe przeznaczone do tego celu. Pani doktor wyjaśniła, że dziecku bedzie przyjemniej leżeć na miękkiej, "domowej" pieluszce, a ja przyznałam jej rację (pieluszkę i tak zawsze mam przy sobie). Oczywiście nie przeczę, że są jeszcze miejsca gdzie zdarzać się mogą sytuacje opisane przez Gretkowską, ale naszym niedawno nabytym prawem jest możliwość wyboru - aby takich miejsc unikać. A w razie czego też mamy buzię ;-) i warto uświadamiać coniektórym, że czasy już się bezpowrotnie zmieniły więc czas najwyższy zmienić również swoje obyczaje.:hello:
    • Gość: gentaro Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 16:58
      Ja tutaj w obronie mam mieszkajacych za granica. Ja nie mam pieluch tetrowych, a jak ide do szpitala na kontrole to dziecko do mierzenia i wazenia dostaje czyste, wyprasowane przescieradelko. Przeraza mnie to, ze tak czesto pielegniarki czy lekarze w Polsce tak zle odnosza sie do pacjentow. A wiem to z wlasnego doswiadczenia, gdy moja mama umierala na raka. Bardzo bolalo to ze umiera, ale straszne bylo to jak ja traktowano. I tez nad jej glowa dwoch panow doktorow dyskutowalo czy warto robic badania. O podejsciu pielegniarek to juz nawet nie bede wspominac bo krew mi sie w zylach gotuje. Na wlasna prosbe wzielismy mame z siostra do domu, zeby po prostu mogla umrzec godnie. Przepraszam, ze troche odbieglam od tematu, ale tak bardzo bym chciala, zeby ludzie do siebie po prostu mieli troche wiecej szacunku. A przede wszystkim lekarze i pielegniarki do pacjentow, ktorzy po prostu cierpia i to w cale nie dlatego, ze to lubia. Iza
    • Gość: Reszka Re: "Strajkująca Madonna"- co ma piernik do wiatraka IP: *.* 04.07.02, 20:42
      Ja natomiast gdybym nie czytała felietonu to po waszych wypowiedziach nie wiedziałabym co ma tytuł „Strajkujące Madonny” do narzekań o służbie zdrowia. Chyba nie o to pani G. chodziło, bo pod temat ww. podpięła, a właściwie zakamuflowała inną rzecz, i niewiele z was chyba to zauważyło. Bo chyba nie chodziło o to czy jej kazali przynieść pieluchę czy zabrakło papierowych ręczników, ale o to co ktoś już napomknął: o pozwolenie kobiet (z jej felietonu, oczywiście) na takie traktowanie, tą potulność i pokorę, to ogłupiające poczucie zależności, niemożność zmiany. I też nie wiem czy pani G. zależało żeby tymi kobietami potrząsnąć, żeby nauczyły się walnąć pięścią w stół, aż ta kawa z pielęgniarsko – lekarskich szklanek się wyleje, żeby uświadomiły sobie że wcale nie muszą chodzić do tej przychodni, tylko mogą sobie poszukać innej (dobra dobra, większość), mogą coś zrobić, coś od nich zależy, a nie tylko siedzieć jak skamieniała plazma, pokątnie i szeptem wymieniać się trwożliwymi informacjami o humorze pani doktor, czy też stosując swoistą licentia poetica grać na uczuciach (bo nie ma nic bardziej grającego niż ewidentna lub domniemana krzywda dziecka, choćby i cudzego), natomiast w kwestii zasadniczej - status quo. I raczej milczący marsz z podobizną Madonny na piersiach nic by nie dał (no, chyba że to byłaby Madonna Ciccione ;) ), bo dalej nic by nie było, słychać, zero odzewu, zniknęłyby w zalewie innych demonstrancji. I co ma katolickość narodu do losu kobiety w Polsce, może ktoś wie, bo ja nie.
    • Gość: Lia Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 20:56
      Nie chciałam za bardzo pisać, ale coś mną poruszyło. Coś mi się zdaję ( a może Pani G?- niemożliwe!!! haha) że jest Pani G. ulepiona z lepszego ciasta. Niż my tutaj Matki Polki, zacofane Madonny , pokorne owce, i co tam jeszcze. wieje od Pani G. feljetonu chłodnym poczuciem wyższości ( zresztą, innych feljetonów prasowych też).Otóż, nie jesteśmy tu ciemną masą (na ogół), żyjemy w takim kraju, jaki jest i sądzę, że większość z nas stara się rutynę, chamstwo, zacofanie zwalczać - większość postów forum edziecka jet właśnie o tym, tak to widzę. Każda z nas napewno kocha nad życie własne dziecko i za nic nie da mu zrobić krzywdy. Przychodnie ( lekarza, pielięgniarkę) dla dziecka, dla dorosłego, dla cięzarnej, i innych można dowoli zmieniać. Jak nie odpowiada poziom w jednej - zabieram karte i ide do innej. Nie ma czegoś takiego jak rejonizacja, NIE MA!!! W Warszawie są dziesiątki przychodni, najlepiej zasięgnąć języka - zawsze koleżanka ( sąsiadka, koleżanka z pracy ) chętnie i najprawdopodobniej objektywnie poradzi ( lub odradzi). Jak mnie nie podobał się lekarz dziecięcy w jednej - bez szumu wyszłam. Po co mam narażać dzecko i siebie na stres? Ale jak spotykam się z chamstwem - reaguję, i to stanowczo. Zawsze skutkuje. Nigdy nie pozwolę, żeby ktokolwiek wrzeszczał na moję dziecko, a tym bardziej robił mu ewidentną krzywdę. Jakijś zdrowy rozsądek chyba każdy ma? Finansowo, hmm, służba zdrowia stoi nienajlepiej - każdy o tym wie. Ale uważam, że dużo zależy od dobrych chęci i przyzwoitości. W mojej ( to znaczy moich dzieci) przychodni jest szaro, ale czysto. Zawsze mogę liczyć na czystą serwetę - do podłożenia pod dziecko. Jeżeli bym zauważyła brud to powiadomiłabym sanepid. I kierownika tejże przychodni ( a propos, ordynator - to szef oddziału szpitalnego). Trudno jest oceniać komtetencję ( lub ich brak) , ale zawsze można przecież zbadać dziecko u innego specjalisty. Też i prywatnie, jak najbardziej. ( W Szwecji nie ma lekarzy prywatnych?) Więcej spokoju i równowagi.Minimum przewidywalności i zdrowego rozsądku. Pozdrawiam Lia. Matka-Polka, jaka jest.
      • Gość: w Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 04.07.02, 21:07
        A najsmutniejsze lub moze najsmieszniejsze jest to, ze ta pani sama pozwolila sie tak potraktowac. A pozniej probuje takie zachowanie przypisac innym mama. Dawno nie bylam w polskiej przychodni, ale nawet za tych innych czasow nie pamietam stada zowczalych mamusiek lekliwie spogladajacych na drzwi gabinetu lekarskiego.
      • Gość: Iw Re: "Strajkująca Madonna" - do Lii IP: *.* 05.07.02, 06:27
        Ok, Lia, masz rację, że nie ma rejonizacji i można zmieniać lekarzy i przychodnie do Woli. Ale zauważ, że jest to możliwe tylko w dużych miastach. A co z matkami, które mieszkają w małych miasteczkach i na wsiach i są skazane na lekarza w najbliższej przychodni?? Oczywiście, mogą zapakować dziecko do autobusu lub samochodu (jeśli mają) i wyruszyć na poszukiwanie dobrego lekarza w najbliższym mieście ale co jeśli zwyczajnie nie mają na to pieniędzy?Bo chyba nie zaprzeczysz że tak bardzo często jest. Ile z nas stać na prywatnego lekarza lub choćby wyprawę, bo czasami jest to cała wyprawa, do przychodni oddalonej kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów? Każda matka chce dla swojego dziecka wszystkiego co najlepsze ale powiedz, co ma zrobić kiedy jej po prostu na to nie stać??Ja mieszkam w takiej małej miejscowości i wiem, że nigdy w życiu nie pójdę z moim dzieckiem do najbliższej przychodni ze względu na pediatrę. Panie pielęgniarki są przemiłe i bardzo pomocne ale nigdy nie powierzę dziecka takiemu lekarzowi jak ta pani doktor.A tak w ogóle to chyba nie chodzi o to, żeby jeździć po mieście w poszukiwaniu dobrej przychodni. Ludzie pracujący tam są utrzymywani z naszych pieniędzy i nie dlatego co miesiąc odcinają mi z pensji sporą kwotę żebym musiała szukać miejsca gdzie mnie i dziecko potraktują jak ludzi.Iwona (iwka)
        • Gość: Lia Re: "Strajkująca Madonna" - do Lii IP: *.* 05.07.02, 20:59
          Tak, Iwonko, w małych miasteczkach może być kłopot - z przychodnią, lekarzem, i tp. Niestety, nie każdego stać na lekarza prywatnego. Ale wiele można zrobić - naprawdę. Są różne metody - od uprzejmej rozmowy po skargę. Co Cię kosztuje raz a dobrze op... taką pediatrę? Jak nie chcesz do niej chodzić - to czemu się boisz? Sama może i nie zdołasz jej wymienić , ale napewno są inne matki, również niezadowolone. Idż do starosty, przychodnia podlega powiatowi lub staroście - teraz bezrobocie wsród lekarzy już się zaczęło. Wymienią jak nic. Nie bój się. A pani G napewno może bez problemu wybrać.Jak i przygotowac się do wizyty - może nawet zadzwonić , umawiając sie - zapytać , co potrzeba .Co, zapomniała realia polskie? Mówiłam już o minimum przewidywalności - nie będę się powtarzać. Pozdrawiam Cie serdecznie. Lia.
    • Gość: Duszek Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 05.07.02, 06:04
      Po prostu ręce opadają...
    • Gość: BAJBUS Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 05.07.02, 15:08
      Artykuł Pani Gretkowskiej ukazał sie w publicznej, ogólnodostepnej prasie. Sadzę że nie miała powodów aby skłamać - a jesli tak musi liczyc się z tym iż predzej czy później ta nieprawda wyjdzie na jaw. Do lwic zazdroszczę siły - bo przy całej mojej a też mam jej sporo - czasami ręce opadają. Nie dotyczy to głównie służby zdrowia bo dzięki Bogu nie korzystam często.Myślę że Gretkowska poruszyła bardzo ważny watek w swoim felietonie dotyczący niejako polityki prorodzinnej w naszym kraju - pisze o upokażającym traktowaniu przez państwo matek i rodzin. W jakim państwie wypłaca się rodzicom na dziecko 43 zł tzw. rodzinnego. A wychowawczego dla matki samotnej z trójką dzieci 450 zł. No chyba że w krajach trzeciego świata - a fakt nam niewiele brakuje. Tam chociaż mają ładniejszą pogodę.bajbus
      • Gość: hansklos Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 05.07.02, 18:09
        Kochane Matki Polki. Dziwią mnie bardzo ostre słowa krytyki pod adresem Manueli Gretkowskiej i jej felietonu, który, bądź co bądź, ujawnia szczerą prawdę o polskiej służbie zdrowia i nie tylko. Te zarzuty o wywyższanie się z powodu zamieszkiwania za granicą, o brak przezorności z powodu nieposiadania pieluchy tetrowej itp. Przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. I nie chodzi też o osobiste sympatie i antypatie do autorki tekstu. Felieton odsłania niestety nagą prawdę. Przejaskrawiony, ale taka jego literacka rola, to w końcu nie list do redakcji. Lekarza można wybrać, przychodnię też, można trafić na dobrego, można na okropnego i dalej trzeba szukać aż do skutku. Ale - no właśnie - wszyscy lekarze powinni być mili i uśmiechnięci, pielęgniarki nie powuinny robić afery o pieluchę tetrową, tylko to one powinny pomyśleć co położyć innego na wadze. I nieprawdą jest także, że w dużych miastach jest tak super. Mieszkam w Warszawie i niejedno przeszłam w publicznych ośrodkach zdrowia, a moja córka szybko została pacjentką świetnego pediatry prywatnego. Kiedy córka miała 5 miesięcy została wysłana na badanie stawów biodrowych w znanej(nawet z seriali telewizyjnych) klinice AM. I co? Pan doktor nie badał w ogóle dzieci, tylko od razu wysyłał na Roentgen. Po czym odczytywał zdjęcie pod biurową lampą i na tej podstawie stawiał diagnozę "na wszelki wypadek". Był wyjątkowo antypatycznym gburem. Potem należało sie ustawić w kolejce po zrobienie szyny i stać tam co najmniej cały dzień. Zdziwiła mnie ta diagnoza, której sam lekarz nie był pewien, więc udałam się do ortopedy dziecięcego prywatnie. Zaczął od badania, nie od zdjęcia. Po badaniu powiedział, że wszystko jest w porządku. Wtedy obejrzał wcześniej zrobione zdjęcie, mówiąc że malutkiemu dziecku trudno jest zrobić dobre zdjęcie, stąd te nieścisłości. Gdyby nie on, córka spędziłaby bez powodu kilka miesięcy w niewygodnej szynie. Dla porównania inną sytuację przeżyłam kilka lat wcześniej, kiedy pracowałam jako baby sitter w Szwajcarii. Mój podopieczny skaleczył się w przedszkolu głęboko w palec. Konieczna była wizyta w szpitalu. Nad taką opieką, można by tylko powzdychać z zazdrości, a przecież był to publiczny szpital opłacany z ubezpieczenia!Gretkowska nie przesadza. Można ( i niestety u nas trzeba) walczyć jak lwice ze służbą zdrowia, tylko po co tracic cenną energię i czas na to , co jest normą gdzie indziej. Można nosić ze sobą tuzin pieluch tetrowych i nawet własną wagę, ale czy to by zmieniło podejście wielu lekarzy do pacjenta?. I dlatego katolicyzm narodu ma bardzo wiele do losu kobiety w Polsce. Bo w koncu katolicyzm to nie tylko wiara w Boga, ale i miłość drugiego człowieka, a z tym raczej kiepsko. Polski katolicyzm kreuje kobiety na Matki-Polki, ale nie ma zamiaru ustąpić im miejsca w autobusie, przepuścić w kollejce w banku, ani zbudować podjazdu dla wózków(z tym ostatnio trochę lepiej). Po prostu jest trochę chropowaty i gołosłowny. A Matki Polki w zaawansowanej ciąży stoją w zatłoczonych autobusach i jeśli nie znajdzie się jakiś porządny człowiek i nie ustąpi im miejsca, nigdy same o to nie poproszą.
    • Gość: _Su_ Re: "Strajkująca Madonna" IP: *.* 06.07.02, 14:37
      hmm jak w każdym tekście zdażają się przejaskrawienia- wkońcu wynikają z subiektywnego spojrzenia na daną sytuację.Co do służby zdrowia i traktowanie pacjentów ja również niestety uważam że nie jest najlepiej. Jesteśmy zapisani do "prywatnej przychodni" nie wiem czemu prawatna bo normalnie nas obsługują bez żadnych dodatkowych opłat (moze jest to jakieś zrzeszenie lekarzy) i mój Kuchu jest zapisany do pediatry. Muszę przyznać że ten lekarz coraz bardziej mnie rozczarowuje. Kiedys nie chciał przyjechać bo stwierdził że wymyślam a dziecko jeszcze tego samego dnia trafiło do szpitala, później mało nie doszło między nami do bijatyki bo śmiałam zasugerować że dziecko ma alergię. A potem mały dostał zapalenia ucha i oskrzeli bo pan doktor leczył 2 miesiące katar a nie był to katar jakiś tam tylko wyraźnie ropny a za każdym razem jak poszłam dostawał nowe kropelki a my po portfelu. Wiele rzeczy potrafię zrozumieć-sama jestem za leczeniem homeopatycznym ale żeby leczyć dziecko syropkami jak ma zapalenie ucha i wysoką gorączke to już lekka przesada. Zresztą tym sposbem mały miał 3 antybiotyki w tym ostatni dożylnie.Zaraz krzykniecie żebym zmieniła lekarza. nie bardzo mogę bo tylko jeden pediatra jest i zna Kucha od urodzenia-mały na szczęście dużo nie choruje a ja znalazłam wspaniałą pediatrę-zupełnie przypadkiem podczas tej ostatniej choroby synka trafiłam na jej dyżur w przychodni. Mało się nie rozpłakałam wtedy-byłam załamana; mały od 5 dni gorączka 40 stopni, antybiotyk nie pomagał, padałam z nóg a ona dosłownie jak anioł (nawet blondynka zresztą :) ) zaczęła z nami tak wsapniale rozmawiać, poczułam się jak człowiek wdodatku pełnowartościowy. A żebyście słyszały jak z Kuchem rozmawiała (mały uskarżał sie że boli go klatka piersiowa i główka) pokazywała mu różne rzeczy np. stetoskop przed badaniem, aparat do badania ucha. Wszystko mu tłumaczyła a w między czasie posprawdzała różne odruchy, obejrzała dokładnie skórę, sprawdziła odruchy źrenic- w życiu nikt go tak dokładnie nie obejrzał.Dzięki niej kamień spadł mi z serca a po powrocie do domu nie wytrzymałam i zadzwoniłam do niej żeby podziekować i powiedziałam jej że pierwszy raz spotkałam takiego lekarza z takim podejściem-który nie potraktował mojego dziecka jak przedmiot a mnie jak głupią matkę która nic nie wie na temat medycyny.ojej sorki że tak sie rozpisałam. i trochę chaotycznie przepraszam ale łeb mi pęka. zmykamSu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka