No właśnie

Za miesiąc muszę wrócić do pracy - nie dlatego że czeka mnie niewiadomo jaka kariera, ale po to żeby normalnie żyć. I z jednej strony dziękuję Bogu za to że mam pracę( chociaż od urodzenia synka nie mijają mnie napady paniki dot. naszej przyszłości). A z drugiej strony panicznie boję się zostawić Mikiego z nianią. Znalazłam wspaniałą kobietę, ale...już jestem o nią zazdrosna, choć widziałyśmy się ledwo 3 razy

Miki jest jeszcze bardzo malutki - skończy za kilka dni 6 m-cy, a ja boję się, czy będzie mnie poznawał jak będę wracała po 9 godzinach do domu. Czy jak będzie mu źle to będzie szukał mnie czy też będzie biegł do niani? Nie mogę znieść myśli że synek może być bardziej przywiązany do obcej w sumie kobiety niż do mnie. Wiem, że to tylko pewnie nieuzasadnione lęki ale to właśnie one (oprócz niepewności o przyszłość finansową) zatruwają mi ostatnie dni urlopu macierzyńskiego. Raczej jestem pogodną osobą ale ostatnio się nie poznaję

Jak mam sobie z tym poradzić? Jak radzić sobie przez pierwszy okres w pracy? ( bo nie jest ona tak fascynująca żebym rzuciwszy się w jej wir zapomniała że zostawiłam w domu dziecko). Co zrobić żebym nie zalewała się nagle łzami kiedy wszystko ( praca, dziecko, mąż) jest OK? Pozdro, Asia mama Mikołajka