Dodaj do ulubionych

Niezyciowa romantyczka?

24.08.07, 19:50
Zaczne od tego,ze jestesmy juz dlugo po slubie,mamy 2 dzieci i jest OK.Maz jest dobrym czlowiekiem,odpowiedzialnym itd.Troche nudno zrobilo sie w naszym zwiazku:monotonia codziennosci zrobila swoje.No i dzisiaj spotkalam faceta,niby nic;blysk w oku(moim i jego),jakies usmiechy,jakas wymiana zdan nic nieznaczacych.Takie nic,a jednak.Zauwazylam,ze mial blekitne oczy,piekny usmiech i te oczy patrzace z zachwytem na mnie.Maz tak juz niestety nie patrzy.Nie spotkamy sie juz raczej nigdy-no i dobrze,tak bedzie bezpieczniejwink.Zrozumialam,ze ja poprostu tesknie do tych uniesien,do tych spojrzen i przypadkowych dotykow dloni.Macie tez tak czasami?Albo tylko ja jestem taka niezyciowa romantyczka?
Obserwuj wątek
    • gacusia1 Re: Niezyciowa romantyczka? 24.08.07, 19:59
      A pewnie,ze tesknie...Swoja droga,to maz nigdy tak na mnie nie
      patrzyl...Mozna sobie chociaz pomarzyc i powspominac czasy
      wolnosci ,-)))
      • sassello Re: Niezyciowa romantyczka? 24.08.07, 21:10
        kochana zejdź na ziemię, życie to nie bajka...ale wiem o czym
        mówisz...ja też czasami tęsknię za tym dreszczykiem...
        • majmajka Re: Niezyciowa romantyczka? 24.08.07, 21:19
          No zeszlam,zeszlam...Wlasnie jako tako ogarnelam dom i padam.Ale facet byl fajny i juzsmile
          • bozenka12 Re: Niezyciowa romantyczka? 25.08.07, 04:36
            ja tez bylam romantyczka. Ale kiedys mnie to w dosc powazne tarapaty
            wplatalo. Wlasnie te niebieskie , patrzace sie na mnie oczy... Dlugo
            dochodzilam do siebie, wlasciciel oczu tez. Teraz juz wiem, ze taki
            romantyzm = klopoty. Staram sie twardo chodzic po ziemi. Choc
            czasami, gdzies tam w glebi serca...przypominam sobie to
            spojrzenie...
            • shelmahh z boku... 25.08.07, 07:55
              ..z boku to juz tak wesolo i magicznie nie wyglada..

              po pierwsze racje maja kolezanki,ktore napisaly o klopotach z tym zwiaznych.a po
              drugie widzialem niedawno kumpla,ktory nie moze sie oderwac od dziewczyny z
              pracy, oczu nie moze oderwac od niej, spelnia kazda jej prosbe, czeka na
              przypadkowy dotyk..sek w tym,ze ma roczna core i Zone,ktora po ciazy nie jest
              tak atrakcyjna jak seks bomba z pracy :\ oczywiscie kazdego to lechta, kazdy
              lubi byc podziwiany ale taka sprawa mowi o czym innym - ze cos sie w zwiazku
              dzieje nie tak,ze trzeba sprobowac zrobic cos by w oczach meza pojawily sie na
              nowo iskry..co trzeba zrobic? sama pomysl smile

              dodam jeszcze,ze ten facet o niebieskich oczach, w dosc krotkim czasie
              przestalby byc takim niesamowitym ciachem w jednym prostym momencie - gdy trzeba
              by bylo wstawic pranie, zaprowadzic dzieciaki do przedszkola, isc na wywiadowke
              czy oplacic zalegle rachunki..

              aha..i widac,ze szukasz czegos, czegos Ci brakuje..pytanie brzmi..czy skoro
              jestes z mezem, kochasz go, czy nie mozna sprobowac dokonac jakiejs radykalnej
              zmiany w Twoim wygladzie? np nowa wyrabana fryzura, zupelnie nowa bielizna i
              zachowanie godne drapieznej kocicy? a wiesz co na facetow dziala na maxa? brak
              poczucia bezpieczenstwa w zwiazku..czyli odrobina zazdrosci by nie zaszkodzila wink
              • majmajka Re: z boku... 25.08.07, 08:31
                Wiem,wiem...Ja to wszystko wiem.Nudno sie w ostatnim czasie zrobilo i stad to wszystko.Oczywiscie,ze brak mi tego co tak wspaniale i niedoscignione.I wiem ,ze musze cos zrobic.A co do faceta to nie spotkam go juz nigdy.No...moze za pol roku,ale wtedy to byloby juz przeznaczeniesmileAle moze spotkam innego-hi,hi,hi.
    • ma_dre Re: Niezyciowa romantyczka? 25.08.07, 11:00
      niezyciowa romantyczka? alez sobie schlebiasz... w "Chlopach" jakos
      inaczej sie to nazywalo... tongue_out
      • majmajka Re: Niezyciowa romantyczka? 25.08.07, 14:57
        No teraz to mnie obrazilas.No,ale kazdy moze pisac co chce.
        • denea Re: Niezyciowa romantyczka? 25.08.07, 20:05
          Myślę że to żart był, z uśmieszkiem na końcu.
          Wiem, co masz na myśli i rozumiem co, jak i dlaczego. Że nuda, że
          rutyna, że miło zobaczyć taki blask w czyichś oczach...
          Ech, cholerka, mój też już tak na mnie nie patrzy....
          Ale chyba dobrze, że już się nie spotkacie. W każdym razie mnie by
          to cieszyło wink
    • mala0987 Re: Niezyciowa romantyczka? 25.08.07, 21:55
      ale jestescie wieeeelkie cnotliwe cierpietnice...hi hi

      moralnosc tak bardzo zalezy od pozycji spolecznej...
    • mala0987 Re: Niezyciowa romantyczka? 25.08.07, 21:57
      im wyzej tym jej mniej ale
      Wy musicie myslec o tym ze zycie to nie bajka...hihi
      • ma_dre Re: Niezyciowa romantyczka? 26.08.07, 17:31
        jak widze, tez lubisz sobie schlebiac... co mam przez to rozumiec?
        ze jestes biedna ale cnotliwa, czy tez bogata i puszczalska...? bo
        wg ciebie innej alternatywy nie ma, jak widze... i nie chodzi mi o
        cnote i moralnosc tylko nazywanie rzeczy po imieniu. Post autorki
        watku po prostu mnie rozbawil! Romantyzm to zakochanie sie w
        konturze osoby, ktora widzialo sie z odleglosci 500m w mglisty
        dzien... to co ona opisuje plasuje sie raczej w realizmie, jak
        najbardziej...
        Poza tym raza mnie takie "palpitacje" u osoby jakby nie bylo
        uwazanej za dojrzala, bo zony i matki o ile dobrze pamietam.
        Romantyczny lopot serc bardziej pasuje mlodziutkiej dziewczynie
        czystej od wszelkich erotycznych doswiadczen.
    • demarta Re: Niezyciowa romantyczka? 25.08.07, 22:02
      to się nie nazywa romantyzm. to jest niedojrzałosć emocjonalna w
      połączeniu z syndromem niedopchnięcia, niestety.
      • mathiola demarta 25.08.07, 23:29
        niedopchnięcie nie ma z tym nic wspólnego.
        Mój mąż może mnie dopychac ile wlezie, a i tak tęsknota za motylkami
        czasem się ujawnia. Takimi świeżymi motylkami, bez postrzępionych
        skrzydeł... Nie, żeby od razu nie wiadomo co, ale jakieś spojrzenie
        z obcym gachem, jakiś półuśmiech, jakieś porozumiewawcze
        mrugnięcie... Nic więcej, żadna zdrada, a jak lżej człowiekowi na
        duszy się robi smile
        • demarta Re: demarta 26.08.07, 09:10
          no to u ciebie tylko to pierwsze wink)))
    • malamadre Re: Niezyciowa romantyczka? 25.08.07, 22:43
      A ja tak mam na codzień, te spojrzenia, dotyki.
      Czasem trzeba się postarać bo nic samo z siebie nie przychodzi. Nie można sobie
      odpuścić starania o partnera.
    • mathiola Re: Niezyciowa romantyczka? 25.08.07, 23:25
      No pewnie że tak mamy.
      Inaczej życie byłoby niezmiernie nudne smile
      Nie ma to jak motylki w brzuchu - nawet takie chwilowe tylko smile
      Kocham swojego męża ale czasem potrzebuję nowych doznań smile
    • profesor_zinn Re: Niezyciowa romantyczka? 25.08.07, 23:33
      Romantyczne to by było, jakbyście z mężem tak na siebie patrzyli.

      Może wymyśl coś co by było romantyczne i dla niego, bo jak obserwuję, to zauważam, że nudzą się w związku ludzie, którzy nie mają własnych zainteresowań i oczekują od drugiej osoby, że to ona będzie ciągle nudę rozwiawać, a czasem trzeba się samemu wysilić, a nie tylko po najmniejszej linii oporu.
    • majmajka Re: Niezyciowa romantyczka? 26.08.07, 00:26
      No macie racje,moze to i niedojrzale,ale fajne.Fajnie jest gdy ktos Ci poprawi humor i samopoczucie.Moze szkoda,ze nie maz,ale coz...A wczoraj poczulam te prawdziwa chemie i rzeczywiscie mysle,ze to dobrze,ze raczej sie juz ne spotkamy...Choc troche mi zalsmile
    • hudaka Re: Niezyciowa romantyczka? 26.08.07, 10:47
      majmajka oj jak ja cie rozumiem wink lepiej żebyś go już nie
      spotkała ...
      • majmajka Re: Niezyciowa romantyczka? 26.08.07, 11:06
        smileTaaa...Chyba rzeczywiscie lepiej nie spotykac takich jak sie ma poukladane zycie.
        • hudaka Re: Niezyciowa romantyczka? 26.08.07, 11:22
          oj lepiej nie spotykac, wiem że to kusi sama byłam w takiej
          sytuacji.Podobaliśmy sie sobie były uśmieszki, spojrzenia w oczy
          takie intensywne że mój żoładek zamieszkiwało stado motyli wink
          znalezlismy sie razem na imprezie, tańczyliśmy, rozmawialiśmy i te
          spojrzenia myślałam że zwariuje były takie intensywne jakby chciał
          mnie pożreć.A gdy w końcu zostaliśmy sami on podszedł do mnie i
          chciał mnie pocałować ja spanikowałam... Pomyślałam sobie że ta
          chwila jest cudowna, ulotna i przede mną stoi facet którego ja
          pragne i wiem że on mnie pragnie tylko co potem?Czy ta chwila jest
          warta tego by przekreślić moje małżeństwo?Dlatego powiedziałam -nie,
          a on tylko kiwnął głową i mnie przytulił.Cieszyłam się że to
          zrozumiał.Nie mam z nim teraz kontaktu i może to i dobrze.Mój mąż
          pracuje za granicą a ja chociaż tesknie za nim bardzo i czasami
          brakuje mi męskiego ramienia do przytulenia i wypłakania się nie
          chce kusić losu.Ale miło jest powspominać... wink
    • mika.500 Re: Niezyciowa romantyczka? 26.08.07, 17:29
      Coś na ochłodę....Wszyscy mają piękne niebieskie czy brązowe
      oczy ... do czasu! Po jakims czasie bajka zamienia się w proz ę
      życia tacy są faceci.Im nie chce sie starac dla zony
      • majmajka Re: Niezyciowa romantyczka? 27.08.07, 06:01
        Tyz prowdasmile
    • ania.silenter romantyczka? raczej znudzona żona:D 26.08.07, 17:37
      Prawie codziennie można spotkać na forum (zwłaszcza tym forum, gdzie z definicji
      w większości są kobity w stałych związkach) "dramatyczne" posty - gdzie te
      "motylki w brzuchu", błysk w oku itp.
      Na szczęście jeszcze zauważam, że piękne błękitne oczy ma mój ślubny, który
      teraz myje naczynia, biedaczyskosmile.
    • kali_pso Ciesz się..... 26.08.07, 18:34
      .....zaoszczędziłaś na terapeucie. Widok zachwytu w oczach obcego
      mężczyzny działa jak najlepsza porada od specjalistywinkP
      Systematyczność tych seansów zagwarantuje Ci zadowolenie z siebie,
      poprawi samoocenę i bywa, że polepsza relacje w małżeństwiewinkPPPPP
      • majmajka Re: Ciesz się..... 27.08.07, 06:02
        Masz racje,samopoczuce lepsze i maz widzac mnie taka zadowolona tez zadowolonysmile,a i sex byl fajnywink)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka