agamatti
21.10.07, 19:49
czuje ze moje zycie stoi w miejscu i nie moge sie rozwijac przez
mojego meza.chcialabym isc na przod,ale nie moge.o wszystko ma
pretensje.o to ze dzwonie do mojej matki,o to ze chce sobie kupic
glupia pare spodni,a jak wspomne o remoncie mieszkania dostaje
szalu.jego kolega drugi raz zmienil meble,drugi kupuje zonie
samochod,a ja musze sie pomalowanie pokoju,a kazda wzmianka o tym
konczy sie klotnia.a wierzcie ze pokoj wymaga malowania.boli mnie to
ze moja pozycja w domu jest tak niska.a racje we wszystkim maja
tylko jego siostry i kolezanka z pracy.mysle zeby sie rozwiesc,ale
sie boje