Dodaj do ulubionych

Kiedy opuszcza się kraj... to jak to jest?

02.11.07, 13:49
Zaświtała nam z mężem nowa szalona myśl (bo życie stało się doprawdy zbyt
nudne). Otóż rozglądamy się (na razie) w możliwościach opuszczenia naszego
kraju i szukania szczęścia w innym. To na razie tylko projekt, ale...
Po pierwszych chwilach euforii przychodzą mi teraz do głowy myśli związane z
praktyczną stroną życia: a co z dzieckiem, które powinno iść do zerówki? A co
z dziećmi, które osiągną wiek przedszkolny? A co ze szczepieniami, których
tutaj pilnuje nasza przychodnia? A co z M jak miłość i Miodowymi latami??? smile))

Jak rodziny układają sobie życie w obcym kraju? Jak dzieci to znoszą? Bo
obawiam się, że mój starszak nie będzie zachwycony tym pomysłem. No i z kim on
by gadał na ulicach, skoro tam się mówi w innym języku? smile
Obserwuj wątek
    • bsl Re: Kiedy opuszcza się kraj... to jak to jest? 02.11.07, 13:52
      ja tez mam takie dylematy
      za 7 miesięcy przenosze sie do innego karju , mam dzieci w wieku
      szkolnym i przdszkolnym i wiem ze bedzie ciężko
      my sie wyprowadzamy do Brna i pojęcia nei mam jak to poukładać
      • l.e.a bsl 02.11.07, 15:31
        Zazdroszczę ja strasznie tęsknię za domem rodzinnym. Bsl w Czechach
        sobie poradzicie i szybko się zaaklimatyzujecie, przychodnia tak jak
        w Polsce wzywa na badania profilaktyczne i szczepienia. Tylko w
        Czechach nie ma zerówki, do 1 klasy idzie się w wieku 6 lat. I nie
        zdziw się jak Ci dziecko - które się narazie nie uczy będzie pisać
        innycm charakterem pisma niż by pisało w Polsce smile)) w Czechach
        wszystkie dzieci uczą pisać skosem smile))
        • bsl Re: bsl 02.11.07, 16:09
          młody da sobei rade , a moje starszaki ?? teraz są w 5 i 6 klasie
          jak wygląda edukacja w RC ?
          chodzi mi o system
    • polaola Re: Kiedy opuszcza się kraj... to jak to jest? 02.11.07, 15:01
      Proponuje abys rozejzala sie na Forum Polonia za krajem do ktorego
      masz zamiar sie wybrac, poczytala troche i moze wyrobisz sobie
      zdanie na temat z jakimi problemami borykaja sie Polacy w danym
      kraju. Podaje link:
      forum.gazeta.pl/forum/0,80312,4086260.html?x=2384309
      Mysle ze nie mozna uogolniac. Na ten przyklad: mozesz zyc w
      Niemczech, pare kilometrow od polskiej granicy, wtedy nie masz
      zbytnich dylematow z tesknota za Polska, bo Polska jest na
      wyciagniecie reki. A mozesz wyladowac w N.Zelandii skad zapewne nie
      bedziesz mogla co weekend jezdzic do kraju. Itp itd
    • dorisja Re: Kiedy opuszcza się kraj... to jak to jest? 02.11.07, 15:25
      Pchi da sie znesc. W sumie ja mam ulatwiona sytuacje bo moje dziecko urodzilo sie juz nie w Polsc. Natomiast mam rodzine ktora wyjechala 3 lata temu z dziecmi (6 lat, 9 mieciecy) Obaj w tej chwili chodz do szkoly swietnie sobie radza. Starszy swietnie mowi po angielsku, mlodszy sie uczy. To zalez gdzie sie jest, ale generalnie szkoly pomagaja takim dzieciom.

      PS M jak milosc i Miodowe lata mozna zabrac ze soba za pomaca telewizji satelitarnejwink
    • zzz12 Re: Kiedy opuszcza się kraj... to jak to jest? 02.11.07, 16:02
      Jest ok. Latwiej, niz mozna sobie wyobrazic, pod warunkiem, ze sie
      nie jedzie zupelnie na dziko, ale ma sie zorganizowane podstawowe
      rzeczy: zrodlo utrzymania (praca) i mieszkanie. Nie do przecenienia
      jest znajomosc jezyka kraju emigracji, to bardzo ulatwia poruszanie
      sie po kraju, zarowno w sprawach codziennych (zakupy, szkola,
      praca,lekarz, urzedy), jak i poprawia wlasne samopoczucie (bez
      znajomosci jezyka czuje sie jak obywatel gorszej kategorii, co z
      reguly idzie w parze z ograniczonymi mozliwosciami znalezienia pracy
      zgodnej z aspiracjami i wyksztalceniem). A jak sie juz wszystko
      utrzesie, jest ok.
    • mamab26 Re: Kiedy opuszcza się kraj... to jak to jest? 02.11.07, 16:03
      Hm...ja nie wiem ,jak to jest ,ale wiem jedno

      Na emigrację zdecydowałabym się tylko w przypadku ,gdybyśmy mieli
      przysłowiowy nóż na gardle...Gdyby tylko wyjazd miał polepszyć moje
      warunki życia ,to nie wyjechałabym

      A dlaczego?
      Jestem osobą bardzo sentymantalną ,a to przecież tutaj jest mój
      dom ,tu żyją i mieszkają moi rodzice ,bliscy ,przyjaciele...To tu
      czuję się jak u siebie (choć zdaję sobie sprawę ,że życie w naszym
      kraju do łatwych nie należy)

      Ważne jest dla mnie to ,że moje dziecko ma nie tylko rodziców ,ale
      też dziedków ,ciocie ,wujków ... I że ma z nimi kontakt na
      codzień ,a nie od święta .Mogę w każdej chwili wsiąść do samochodu i
      jechać kogoś odwiedzić .To dla mnie bardzo ważne

      Może gdybym miała taką rodzinę ,z którą nic by mnie nie łączyło ,to
      myślałabym inaczej .Ale oni wszyscy są dla mnie tak istotni ,że
      pieniądze tego nie zastąpią

      Nie ukrywam ,że pieniądze są też bardzo ważne ,że nie sposób cieszyć
      się życiem ,kiedy nie starcza do pierwszego ,ale myślę ,że niekiedy
      cena ,jaką ludzie płacą za rozłąkę z bliskimi ,jest bardzo wysoka .
      Piszę to o ludziach ,którzy wyjeżdżają razem ,tzn. mąż ,żona i dzieci
      Bo sytuacji takiej ,że mąż tam ,a ja tutaj ,to już w ogóle nie
      potrafię sobie wyobrazić...
      • mamab26 Re: Kiedy opuszcza się kraj... to jak to jest? 02.11.07, 16:07
        Za wcześnie mi się kliknęło tongue_out

        Podsumowując moją poprzednią wypowiedź napiszę tak

        Emigracja ze względów finansowych ,gdy nie mielibyśmy innego
        wyjścia ,to ok .Pod warunkiem ,że RAZEM ,ja ,mąż i Mały

        Emigracja ,bo mi się nudzi i chcę coś zmienić ,absolutnie nie
        wchodzi w rachubę

        Ale to tylko moje skromne zdanie smile
        • myelegans Re: Kiedy opuszcza się kraj... to jak to jest? 02.11.07, 16:36
          Grunt to odpowiedziec na zadane pytanie ;0)

          Autorka pytala JAK to jest jak sie wyjedzie, a nie CZY wyjechac.


          Ad rem, wyjechalam jako singiel, tesknilam za klimatami, ludzmi,
          architektura, krajobrazami, jedzeniem, muzyka, klubami jazzowymi,
          Rawa Blues, splywami kajakowymi, rejsami mazurskimi, za krajem w
          ktorym trzeba pracowa i sie leczyc, nie.
          O dzieci bym sie nie martwila, zaadoptuja sie szybciej niz Wy. A Wy,
          o ile bedziecie jakos spelniali sie zawodowo, to zycie jest o wiele
          latwiejsze, chociaz w Polsce tez sie mozna dobrze urzadzic.
        • dyzurna Re: Kiedy opuszcza się kraj... to jak to jest? 02.11.07, 16:48
          a ja mam zupelnie inne zdanie. juz prawie 5 lat mieszkam na
          obczyznie. najpierw w Irlandii teraz w Belgii. i za nic nie
          chcialabym wrocic do Polski pomimo iz kocham ten kraj i cala moja
          rodzina tam jest. Jest w tej chwili taki wynalazek jak tanie latanie
          gdzie nie raz za male pieniadze doslownie poleciec prawie gdzie sie
          chce. Stac mnie na to by kupic babci czy siostrze bilet i tu u mnie
          je pogoscic.
          Za moim wyborem przemiawia napewno to ze maz jest obcokrajowcem i
          gdzies trzeba bylo zamieszkac razem. W jednym zgodzilismy sie bez
          problemu na pewno nie w Polsce. (kto wie moze kiedys jak sie
          wreszcie cos zmieni)
          • dyzurna moja odp byla do mamab26 02.11.07, 16:49
            • mamab26 Re: moja odp byla do mamab26 02.11.07, 17:10
              Wasza sytuacja jest trochę inna ,skoro mąż jest obcokrajowcem smile

              Ale w ogóle to się tak wcięłam z moimi przemyśleniami na temat
              emigracji ,bo sporo moich znajoych wyjechało w ostatnim czasie i
              mimo ,że finansowo dużo lepiej im się powodzi ,to jednak tęsknią
              ogromnie ... I gdyby nie chęć zapewnienia dzieciom lepszej
              przyszłości ,na pewno wróciliby do kraju...

              A jednak tanie linie ,to nie to samo ,co możliwość wpadnięcia na
              szybką kawkę do rodziców czy przyjaciółki. I chociaż telefony i
              internet zdecydowanie ułatwiają możliwość kontaktu ,ja dalej upieram
              się przy swoim smile))

              W miom przypadku to odwiedziny w Londynie u przyjaciółki ok ,ale
              zamieszkanie tam ( czy gdziekolwiek indziej ,niż mieszkam ) ,dla
              mnie osobiście było by straszne...Ale nie twierdzę ,że dla innych też

              Każdy ma własne zdanie i inne priorytety w życiu

              Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka