Zaświtała nam z mężem nowa szalona myśl (bo życie stało się doprawdy zbyt
nudne). Otóż rozglądamy się (na razie) w możliwościach opuszczenia naszego
kraju i szukania szczęścia w innym. To na razie tylko projekt, ale...
Po pierwszych chwilach euforii przychodzą mi teraz do głowy myśli związane z
praktyczną stroną życia: a co z dzieckiem, które powinno iść do zerówki? A co
z dziećmi, które osiągną wiek przedszkolny? A co ze szczepieniami, których
tutaj pilnuje nasza przychodnia? A co z M jak miłość i Miodowymi latami???

))
Jak rodziny układają sobie życie w obcym kraju? Jak dzieci to znoszą? Bo
obawiam się, że mój starszak nie będzie zachwycony tym pomysłem. No i z kim on
by gadał na ulicach, skoro tam się mówi w innym języku?